Dodaj do ulubionych

artykuł z zeszłego Glamour

IP: *.crowley.pl 25.09.03, 14:14
Ja raczej nie czytam... przeczytał mój miły i zaczął rozmowe. Potem
przeczytałam ja... i co tam też było napisane... Artykuł traktował o tym, że
meżczyźni juz nie chca tyle seksu co wcześniej, ze teraz ich zaczyna boleć
głowa... hm? Dlaczego? Otóz to dlatego, ze my - kobiety pozbawiamy ich
męskiego ego, ponieważ robimy to co było ich zajeciem od tylu lat. Zdobywamy
pieniadze, robimy kariery, głosujemy i ogólnie rzecz biorąc jestesmy aktywne
społecznie. Druga sprawa i ta mnie najbardziej rozśmieszyła (bo ta pierwsza
tak do końca nie jest głupia) to taka, ze meżczyźni nie chca juz tyle seksu,
poniewaz kobiety ciagle epatuja swoja biologicznoscią. Tzn. ciagle mówią, ze
boli je brzuszek jak maja okres, ze piersi tez bola, że tampony trzeba kupić,
i mówią o tym jak to jest z tą owulacja, objaśniaja gdzie jest punkt G i
gdzie łechtaczka... I jeszcze wredne małpy (bo w takim tonie to było
napisane) kazą facetom byc przy porodzie co jest absolutnie sprzeczne z meska
natura. Oczywiscie to wszystko powoduje, ze meżczyzna przerazony
biologicznościa kobiety ucieka w swój meski świat, właściwie jesgo resztki i
niemalze modli sie by go ta paskudna samica nie tknęła go nawet kijem...
Wiecie co... to jest smieszne...

Moze czesc z tego porusza właściwy problem, jednak gdyby nieco zmienic ten
dramatyczny ton wylewajacy sie wprost z artykułu to moze by to miało rece i
nogi, ale nie tak sie o tym pisze... naprawde nie tak...
Obserwuj wątek
    • leeshy Re: artykuł z zeszłego Glamour 25.09.03, 14:22
      Glamour to powinno sie zajmowac fotografiami w stylu glamour (hehe).
      W tzw. pismach kobiecych mozna natknac sie na glupoty wprost piramidalne.
      BTW, autorem byla kobieta czy mezczyzna?
    • Gość: Jacenty Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: 217.96.29.* 25.09.03, 14:27
      Ale i pierwsza częśc tekstu kłóci sie z Twoim osobistym doświadczeniem (sama
      pisałaś).Czy nie sądzisz zatem, ze ten tekst to propaganda na recz
      feministycznej teorii mówiącej, że różnice pomiędzy płciami i wynikające stąd
      różnice roli w związku mężcz-kobieta to tylko wymysł?
      • Gość: shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.crowley.pl 25.09.03, 14:40
        Chyba to pisał meżczyzna... nie pamiętam tak prawde mówiac bo to było jakis
        czas temu. Jak sie dowiem to napisze.

        Jacenty: po pierwsze nie widze zadnych sprzecznosci. podaj mi dokładnie w czym
        te sprzecznosc widzisz a ja postaram Ci sie ją wyjaśnic. Druga sprawa to taka,
        że różnice miedzy płciami istnieja i ten kto uwaza inaczej jest po prostu
        slepy. Jestesmy inni, ale równouprawnienie to po prostu szacunek dla drugiej
        osoby i równe szanse. Jesli kobiety przegrywaja z mężczyznami w czyms tam to
        znaczy, ze sa gorsze a nie dlatego, ze te swinie faceci miały farta i my im
        pokazemy nastepnym razem... kobiety czesto dażą do równouprawnienia kosztem
        własnego honoru.
        • Gość: jacenty Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: 217.96.29.* 25.09.03, 15:09
          No to sobie nie pogadamy bo wypada mi się z Toba zgodzic. Pozdrawiam.
          • Gość: shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.crowley.pl 25.09.03, 15:20
            a już miałam nadzieję na jakas budujaca kłótnie :P

            hmmm... nie wiem jak wiele osób tutaj ogłada Star Treka, ale powiem wam, ze tam
            jest taka rasa Volkanie. To rasa która cechuje niezwykłe opanowanie swoich
            uczuc oraz kierowanie sie wyłacznie logika. W najnowszym serialu Enterprise w
            którym gra Scott Bacula, jest na pokładzie statku jedna Volkanka. Nazywa sie
            T'Pol i jej chłodny umysł niezwykle mi imponuje. Jest subkomandorem, czyli
            pierwszym oficerem kapitana, jest jego oficerem naukowym. Bardzo inteligentna
            i jak to Volkanka - opanowana. Chłodno kalkuluje, nie sprzeciwia sie, ale
            wyraza jasno swoje zdanie. Niby serial s-f ale niektóre pani powinny
            przypatrzec sie T'Pol bo ona w moich oczach jest kobietą godną naśladowania.

            Tak jak patrze na ten serial to relacja T;Pol i kapitan powoli nasuwa mi pomysł
            na idealny zwiazek. Meżczyzna powinien być kapitanem, ale kobieta głównym
            doradcą. Kobieta zawsze powinna wyrazac swoje zdanie i skłaniać kapitana do
            podjecia jak najmadrzejszych decyzji, natomiast kapitan powinien zawsze słuchać
            swpjego pierwszego i starac sie podejmowac decyzje dobre dla całej załogi...
            nie sądzicie? Acha... i jakby cos to zauważcie, że na statkach zawsze jest
            bardzo restrykcyjny podział ról i jak kazdy wykonuje to co do niego należy to
            wtedy statek moze przetrwac wszystko.
            • Gość: Jacenty Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: 217.96.29.* 25.09.03, 15:51
              Ty nie możesz być kobietą!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jesteś za mądra;-) Pozdrawiam.
            • Gość: Piter Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.elartnet.pl / 212.244.223.* 25.09.03, 17:02
              No przecież to stare jak świat - mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która
              tą głową kręci.
              Tak było, tak jest i tak będzie!
              Kłanialski jestem.
            • Gość: barbinator Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 21:16
              Gość portalu: shemreolin napisał(a):

              > a już miałam nadzieję na jakas budujaca kłótnie :P
              >
              > hmmm... nie wiem jak wiele osób tutaj ogłada Star Treka, ale powiem wam, ze
              tam
              >
              > jest taka rasa Volkanie. To rasa która cechuje niezwykłe opanowanie swoich
              > uczuc oraz kierowanie sie wyłacznie logika. W najnowszym serialu Enterprise w
              > którym gra Scott Bacula, jest na pokładzie statku jedna Volkanka. Nazywa sie
              > T'Pol i jej chłodny umysł niezwykle mi imponuje. Jest subkomandorem, czyli
              > pierwszym oficerem kapitana, jest jego oficerem naukowym. Bardzo
              inteligentna
              > i jak to Volkanka - opanowana. Chłodno kalkuluje, nie sprzeciwia sie, ale
              > wyraza jasno swoje zdanie. Niby serial s-f ale niektóre pani powinny
              > przypatrzec sie T'Pol bo ona w moich oczach jest kobietą godną naśladowania.
              >


              Czy Wolkanie nie mieli czasem jakis problemów z wyrażaniem emocji oraz z
              empatią? Dawno już ST nie oglądałam, ale raczej nie wydaje mi się by byli
              akurat sensownym wzorem do naśladowania. Sam intelekt bez uczuć... no nie wiem,
              to chyba tacy "autystyczni sawanci" jak to kiedyś powidział Kilkujadek.


              > Tak jak patrze na ten serial to relacja T;Pol i kapitan powoli nasuwa mi
              pomysł
              >
              > na idealny zwiazek. Meżczyzna powinien być kapitanem, ale kobieta głównym
              > doradcą. Kobieta zawsze powinna wyrazac swoje zdanie i skłaniać kapitana do
              > podjecia jak najmadrzejszych decyzji, natomiast kapitan powinien zawsze
              słuchać
              >
              > swpjego pierwszego i starac sie podejmowac decyzje dobre dla całej załogi...
              > nie sądzicie? Acha... i jakby cos to zauważcie, że na statkach zawsze jest
              > bardzo restrykcyjny podział ról i jak kazdy wykonuje to co do niego należy to
              > wtedy statek moze przetrwac wszystko.


              A załóżmy, że twój kapitan-mąż będzie podejmował złe lub samolubne decyzje oraz
              nie będzie chciał słuchać rad pierwszego oficera czyli ciebie - to co wtedy
              zrobisz? Tylko nie mówi mi że zmienisz okręt czyli rozwiedziesz się - nikt nie
              rozwodzi się tylko dlatego, że musi jeździć na wakacje w góry a chciałby nad
              morze. Na okręcie oficer podlega kapitanowi i musi mu się podporządkować nawet
              gdy ten podejmuje złe decyzje - czy uważasz, że w małżeństwie powinno być tak
              samo?
              Pozdr. B.
              • Gość: shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 26.09.03, 17:57
                Volkanie nie mieli problemów z empatia i wyrazaniem uczuc. Oni je swiadomie w
                sobie skrywaja. Oni sa zdolni do uczuc, ale medytacją i praca nad soba
                upychaja je w głąb swojej duszy by kontrole nad nimi przejeła czysta logika.
                Myślę, ze to nie jest zadne kalectwo tylko sztuka panowania nad swoimi
                emocjami... niektórym ludziom by sie to przydało. Kobietom w sumie czesciej,
                bo czasami ponosza je emocje. Ale oczywiscie dotyczy to równiez mezczyzn...

                Jesli chodzi o złego kapitana... rozwiazanie jest proste. Jesli kapitan naraza
                załoge najczesciej nastepuje bunt i dowodzenie przechodzi na pierwszego
                oficera lub przywódce buntu. W małzenstwie wyszło by to tak, ze po prostu
                mezczyzna straciłby szacunek rodziny i nikt by sie z nim nie liczył. W koncu
                zawsze najwazniejsza jest załoga, które nie wolno narazac.

                A sami dobrze wiemy z historii, ze bycie dowódca nie jest specjalnie trwałe
                jesli sie zbuntuja jego podwładni... :P
                • Gość: barbinator Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 19:23
                  Gość portalu: shemreolin napisał(a):

                  W małzenstwie wyszło by to tak, ze po prostu
                  > mezczyzna straciłby szacunek rodziny i nikt by sie z nim nie liczył


                  A co to tak konkretnie miałoby oznaczać? Bo jeśli to, że mężą się co prawda nie
                  szanuje ale nadal respektuje się jego błędne decyzje (w imię tradycji) to o
                  kant d... taką tradycję rozwalić. Natomiast jeśli miałaś na mysli to, że gdy
                  żona przekonuje się, iż jej mąż podejmuje błędnie decyzje wtedy ona przejmuje
                  stery - to w porządku. Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego taki mężczyzna ma
                  natychmiast tracić prawo do szacunku? Przecież ludzie są różni, ktoś może być
                  antytalentem w kwestiach decyzji finansowych ale za to wspaniałym ojcem czy
                  domową "złotą rączką". Z tego co napisałaś musiałabym np wyciągnąć wniosek, że
                  mój teść, wspaniały facet, jest człowiekiem niegodnym szacunku - a wierz mi że
                  to nieprawda.


                  >
                  > A sami dobrze wiemy z historii, ze bycie dowódca nie jest specjalnie trwałe
                  > jesli sie zbuntuja jego podwładni... :P


                  Pozostając przy analogiach wojskowo-morskich: masz zapewne świadomość, że
                  kapitan został kapitanem nie z racji swojej płci czy rasy tylko dlatego iż ktoś
                  (jego przełożony) uznał, że jest po prostu lepszy od oficera - lepszy to znaczy
                  mądrzejszy, bardziej doświadczony, mający większą wiedzę, lepsze wykształcenie
                  itd. Czy możesz mi wyjaśnić kim jest ten "przełożony" który wie lepiej od nas,
                  że mężczyźni są generalnie od kobiet mądrzejsi, bardziej doświadczeni czy też
                  dysponują większą wiedzą? Bo skoro uznajesz jakieś przyrodzone prawo mężczyzn
                  do podejmowania decyzji to znaczy, że za takich musisz ich uważać, prawda?
                  Jeśli nie podoba ci się to co piszę i wydaje ci się, że coś przekręcam to radzę
                  się jeszcze raz zastanowić nad swoim własnym porównaniem z kapitanem który
                  decyduje i oficerem który doradza, ale podporządkowuje się decyzjom
                  zwierzchności. Rzecz w tym, że wbrew temu co piszesz decyzje w marynarce
                  zapadają raczej w sposób "feministyczny" - każda sprawa oraz każdy człowiek
                  jest traktowana indywidualnie i nikt nie zostanie kapitanem tylko dlatego, że
                  jest wysoki i do twarzy mu w niebieskim. Twoje stwierdzenie, że mężczyzna
                  powinien "być kapitanem" tylko z racji faktu posiadania siusiaka (choćby i
                  najpiękniejszego :)) jest więc niesłuszne i co gorsza nie pasuje do podanego
                  przykładu.
                  Pozdr. B.
                  • Gość: shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 19:24
                    Hej! Wróciłam na chwilke bo usiadłam przy kompie mojego ojca.

                    Wyjasniam oczywiscie wszystko co tu napisałam. To tyczy sie postu barbinatora.
                    Otóz nie uwazam ze kapitan zaraz musi byc nmeżczyzna. Po prostu musze przyjac
                    jakies zalozenie. Nie chce kategoryzowac kto sie nadaje a kto nie, ale pisze
                    nieco na moim przykladzie (w koncu nie ma opinii obiektywnych). Jesli facet
                    jest kompletna niezdara zyciowa ewentualnie wcale nie przejawia chęci
                    dowodzenia na statku to na siłe nic sie nie uda. Generalnie rzecz biorąc nie
                    uwazam zeby mezczyźni byli lepsi, madrzejsi i inteligentniejsi od kobiet.
                    Zaznaczam jedna ze nie uważam tez ze lepsze sa kobiety. Nie da sie tutaj tego
                    tak oceniac. Ludzi jest mnóstwo i tylez osobowosci.

                    Jednak uwazam ze jesli meżczyzna jest do rzeczy to powinien "rzadzic" rodziną.
                    Nie dlatego, ze mężczyzna jest właścicielem rodziny, ale dlatego, ze im wiecej
                    meżczyzna robi dla innych im wiecej rodzina szuka u niego wsparcia tym bardziej
                    meżczyzna jest pewny siebie. a kobieta z drugiej strony moze pozwolic sobie na
                    swoje przyjemności i na to wspaniałe uczucie ze ktos o nia dba a nie ze
                    wszystko lezy na jej barkach.

                    Wszystko to kwestia dogadania sie miedzy kobieta a meżczyzną. przeciez nikt nie
                    zabrania kobiecie podejmować decyzji.
                    • Gość: Shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 19:35
                      Acha... a jesli tyczy sie wybierania osoby na kapitana. A powiedz mi która
                      kobieta wybiera swojego meza na podstawie: on jest taki piękny i tak dobrze mu
                      w niebieskim? ;) Ja myślę, ze to idiotka. Kobieta powinna pomyślec zanim powie
                      tak. Meżczyzna zresztą tez. Chodzi o to, ze trzeba wiedziec z kim sie chce
                      spedzic cale zycie. Jakbym zauwazyła, ze mój chłopak jest zyciową pierdola to
                      bym go nigdy na kapitana nie wybrala. A jesli miłosć byłaby zbyt silna to sama
                      mianowałabym sie na kapitana i pogodziła na zawsze z tym ze on mi w domu
                      pomagac specjalnie nie będzie Nie chce byc posądzona o jakiś materializm i
                      wyrachowanie, ale powiedzmy sobie szczerze że decyzja o wspólnym życiu jest
                      czyms wiecej niz tylko ckliwym "kocham Cię". Niestety tzreba tez przewidziec,
                      ze z wadami połówki bedziemy sie zmagac przez całe zycie i czasem trzeba
                      pomyslec racjonalnie. Niestety...

                      Tak wiec nie uwazam żeby moje porównania i teorie nie trzymały się kupy.
                      Zreszta jak widomo najlepsze porównania nie wyczerpują wszystkiego i zawsze da
                      sie znaleźć jakis nie pasujacy szczegól ale chyba najważniejsza jest tu ogólna
                      wymowa.

                      Ja jestem feministką w pewnym sensie. Są feministki i FEMINISTKI. Ja jestem za
                      równouprawnieniem kobiet i mezczyzn a nie za równouprawnieniem kobiet.

                      Myslę, ze meżczyźni sa fajnymi stworzonkami i nie należy ich tępić od razu tak
                      za nic. Nie kazdy mezczyzna jest od razu synonimem Męskiej Szowinistycznej
                      Świni. A jesli któras kobieta tak sadzi niech popatrzy w oczy swojemu męzowi,
                      chłopakowi i powie mu to. Myślę, ze większosc Pań by sie na to nie zdobyła.
                      • Gość: Piter Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.10.03, 18:33
                        Aszkoda, że jestes tylko na chwilę. O, z Tobą to można by pogadać...
                        Może jeszcze gdzieś się dosiądziesz...
                        Oczekiwalski jestem
        • Gość: loko Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 18:47
          Gdzie rosną tak mądre kobiety, jak Ty?
          • Gość: Jacenty Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: 217.96.29.* 26.09.03, 08:57
            Niemożliwe, Loko podwala się do Barbinator... to tylko głupi żart, to
            tylko...Pozdrawiam
            • Gość: loko Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 10:28
              Nie do tej feministycznej suki, lecz do shemreolin.
              • Gość: Jacenty Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: 217.96.29.* 26.09.03, 10:36
                Ja też ją kocham!
          • Gość: shemreolin Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.crowley.pl 28.10.03, 10:56
            W Warszawie :) Bycmoze niedługo będe mieć znów komputer w pracy i wtedy dołacze
            sie do dyskusji na dłuzej. Na razie niestety mogę raz na jakis czas tu zajrzeć
            i cos poczytać. A szkoda, bo dyskusje sa ciekawe.

            Pozdrawiam wszystkich serdecznie

            Shem
    • tad9 Re: artykuł z zeszłego Glamour 25.09.03, 16:05
      Gość portalu: shemreolin napisał(a):

      > Ja raczej nie czytam... przeczytał mój miły i zaczął rozmowe. Potem
      > przeczytałam ja... i co tam też było napisane... Artykuł traktował o tym, że
      > meżczyźni juz nie chca tyle seksu co wcześniej, ze teraz ich zaczyna boleć
      > głowa... hm? Dlaczego? Otóz to dlatego, ze my - kobiety pozbawiamy ich
      > męskiego ego, ponieważ robimy to co było ich zajeciem od tylu lat.(.....)

      Jedno czego żałuję, to to, że nie zaczałem pisać kawałków tego rodzaju z 10 lat
      temu. Łatwe to i przyjemne, a pienądze lecą.....
    • porzadkowy Re: artykuł z zeszłego Glamour 25.09.03, 16:30
      Gość portalu: shemreolin napisał(a):

      > Ja raczej nie czytam... przeczytał mój miły i zaczął rozmowe. Potem
      > przeczytałam ja... i co tam też było napisane... Artykuł traktował o tym, że
      > meżczyźni juz nie chca tyle seksu co wcześniej, ze teraz ich zaczyna boleć
      > głowa... hm? Dlaczego? Otóz to dlatego, ze my - kobiety pozbawiamy ich
      > męskiego ego, ponieważ robimy to co było ich zajeciem od tylu lat. Zdobywamy
      > pieniadze, robimy kariery, głosujemy i ogólnie rzecz biorąc jestesmy aktywne
      > społecznie. Druga sprawa i ta mnie najbardziej rozśmieszyła (bo ta pierwsza
      > tak do końca nie jest głupia) to taka, ze meżczyźni nie chca juz tyle seksu,
      > poniewaz kobiety ciagle epatuja swoja biologicznoscią. Tzn. ciagle mówią, ze
      > boli je brzuszek jak maja okres, ze piersi tez bola, że tampony trzeba kupić,
      > i mówią o tym jak to jest z tą owulacja, objaśniaja gdzie jest punkt G i
      > gdzie łechtaczka... I jeszcze wredne małpy (bo w takim tonie to było
      > napisane) kazą facetom byc przy porodzie co jest absolutnie sprzeczne z meska
      > natura. Oczywiscie to wszystko powoduje, ze meżczyzna przerazony
      > biologicznościa kobiety ucieka w swój meski świat, właściwie jesgo resztki i
      > niemalze modli sie by go ta paskudna samica nie tknęła go nawet kijem...
      > Wiecie co... to jest smieszne...
      >
      > Moze czesc z tego porusza właściwy problem, jednak gdyby nieco zmienic ten
      > dramatyczny ton wylewajacy sie wprost z artykułu to moze by to miało rece i
      > nogi, ale nie tak sie o tym pisze... naprawde nie tak...


      Błagam, omijaj te Glamour, Cosmopolitan i inne z daleka. Jestem super
      tolerancyjnym człowiekiem, nie jestem szowinistą, kocham kobiety i wszystkie
      różnice wynikające z płci, ale te gazetki rozmiękczają mózg, naprawdę. Czasami
      z nudów przejrzę gdy czekam na żonę na solarium i z przerażeniem czytam prawdy
      objawiane w tych czasopismach. Poziom jest żenujący. Może tylko edukacja
      seksualna coś ma wspólnego z rzeczywistością, choć też nie zawsze. Reszta to
      najgłębsze dno.

      ukłoniki
      p.
      • agrafek Re: artykuł z zeszłego Glamour 25.09.03, 16:40
        porzadkowy napisał:

        > Błagam, omijaj te Glamour, Cosmopolitan i inne z daleka. Jestem super
        > tolerancyjnym człowiekiem, nie jestem szowinistą,
        Niestety, mijasz się z prawdą. Jesteś szowinistą, co zaraz zostanie
        udowodnione. Po pierwsze:
        "kocham kobiety"
        Deklarując coś takiego i nie wspominając nic o innych cechach kobiet
        sprowadzasz je tylko do przedmiotu, takiego pieska lub misia "do kochania".
        Może kiedyś, kiedy patriarchat szalał, takie "rycerskie" deklaracje mogły
        zrobić na kimś wrażenie. Obecnie kobiety, wyzwoliwszy się, nie są już tylko
        uprzedmiotowionym "kimś do kochania".
        "i wszystkie
        > różnice wynikające z płci,"
        Różnice wynikające z płci? I Ty twierdzisz, że nie jesteś szowinistą?
        pozdrawiam.
        • porzadkowy Re: artykuł z zeszłego Glamour 26.09.03, 09:15
          agrafek napisał:

          > porzadkowy napisał:
          >
          > > Błagam, omijaj te Glamour, Cosmopolitan i inne z daleka. Jestem super
          > > tolerancyjnym człowiekiem, nie jestem szowinistą,
          > Niestety, mijasz się z prawdą. Jesteś szowinistą, co zaraz zostanie
          > udowodnione. Po pierwsze:
          > "kocham kobiety"
          > Deklarując coś takiego i nie wspominając nic o innych cechach kobiet
          > sprowadzasz je tylko do przedmiotu, takiego pieska lub misia "do kochania".
          > Może kiedyś, kiedy patriarchat szalał, takie "rycerskie" deklaracje mogły
          > zrobić na kimś wrażenie. Obecnie kobiety, wyzwoliwszy się, nie są już tylko
          > uprzedmiotowionym "kimś do kochania".
          > "i wszystkie
          > > różnice wynikające z płci,"
          > Różnice wynikające z płci? I Ty twierdzisz, że nie jesteś szowinistą?
          > pozdrawiam.


          Aaaaaaaa, chciałem to skomentować, ale szkoda mi czasu.

          p.
        • kasia.lomanczyk Re: artykuł z zeszłego Glamour 26.09.03, 13:20
          Agrafku drogi, chcialabym tylko zauwazyc, ze istnieje w feminizmie nurt zwany
          feminizmem roznicy. Nie wyklucza on rownosci kobiet i mezczyzn: mozna byc
          jednoczesnie roznym i rownym.
          • agrafek Re: artykuł z zeszłego Glamour 26.09.03, 20:16
            kasia.lomanczyk napisała:

            > Agrafku drogi, chcialabym tylko zauwazyc, ze istnieje w feminizmie nurt zwany
            > feminizmem roznicy. Nie wyklucza on rownosci kobiet i mezczyzn: mozna byc
            > jednoczesnie roznym i rownym.
            W takm razie Porządkowy zostałby uznany za szowinistę przez jakąs radykalną
            feministkę nie uważającą wspomnianych przez Ciebie nurtów za w pełni wyrażające
            feminizm.
            Na tym forum wiele niechętnych feminizmowi argumentów kwituje się
            stwierdzeniem: "ale to radykalny odłam, a istnieją przecież inne...". Owszem,
            istnieją. A te radykalne nie? Czemu mamy o nich nie mówić? Radykalizm Gietrycha
            nie przeszkadza feministkom mówić o nim - także tutaj. Co więcej, Kociamama, na
            przykład, napisała, że nurty radykalne nie tylko są najbardziej widoczne, ale
            też one w największym stopniu lansują hasła feminizmu i stanowią jego siłę
            napędową. Zgadzasz się z nią?
            pozdrawiam
            • Gość: Zły Wilk feminizm różnicy ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.03, 18:58
              Pogląd, że kobiety i mężczyźni różnią się od siebie czymkolwiek jest efektem
              patriarchalnych stereotypów, które patriarchalne społeczeństwo wtłoczyło Kasi
              do głowy. Masz Kasiu fałszywą świadomość!!! Nie umiesz wyzwolić swego umysłu z
              okowów opresyjnego patriarchatu.

              Spójrz na przykład feministycznej Szwecji - tam matka i ojciec MUSZĄ oboje
              wziąć urlop macierzyński po połowie, bo inaczej przepadnie (nie wiadomo, czy
              oboje karmią piersią).
              Pozdrawiam -
              • Gość: barbinator Re: feminizm różnicy ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 08:46
                Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                > Spójrz na przykład feministycznej Szwecji - tam matka i ojciec MUSZĄ oboje
                > wziąć urlop macierzyński po połowie, bo inaczej przepadnie (nie wiadomo, czy
                > oboje karmią piersią).


                To nieprawdziwa informacja.
                • Gość: Zły Wilk Re: feminizm różnicy ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 21:55
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
                  >
                  > > Spójrz na przykład feministycznej Szwecji - tam matka i ojciec MUSZĄ oboje
                  >
                  > > wziąć urlop macierzyński po połowie, bo inaczej przepadnie (nie wiadomo, c
                  > zy
                  > > oboje karmią piersią).
                  >
                  >
                  > To nieprawdziwa informacja.


                  A to kłamca ten ambasador Szwecji! Tak beszczelnie kłamać w Trójce, wobec
                  milionów słuchaczy... ;-)

                  Pozdrawiam -
    • Gość: Kasia27 Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.lodz.mm.pl 17.10.03, 16:08
      Tak, coś w tym jest, artykuł ma poniekąd rację, bo istotnie kobiety epatują
      biologicznością jakby dopiero co dopuszczono je do głosu na ten temat.
      Faceci czują się niepewnie na tym nowym dla nich gruncie, z drugiej strony
      kochają wstrętne stringi i odkryte nienajpiękniejsze brzuchy.
      Ale z kolei trzeba zróżnicować problematykę, ponieważ ich obecność przy
      porodzie w większości przypadków wpływa pozytywnie na więzi w rodzince.

      Kobiety tyle mówią o dolegliwościach i biologii, bo chcą usłyszeć: ach ty moja
      kobieto. Nie bardzo znają inny punkt odniesienia dla swojej płci niż
      biologiczność. O ile faceci mają swoje mitologie i swoje tradycje, kobiety są
      rozbite. Już Gotthe pisał coś na temat wiecznej samotności kobiety, nawet tej
      otoczonek rodziną, mężem, dziećmi. Kobiety tworzą mur między sobą, nie
      wspierają się.
      Opisany problem to wina ich zachwianej tożsamości.
      • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 17.10.03, 17:00
        Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

        > Tak, coś w tym jest, artykuł ma poniekąd rację, bo istotnie kobiety epatują
        > biologicznością jakby dopiero co dopuszczono je do głosu na ten temat.

        Nigdy żadna kobieta nie epatowała mnie biologicznością w takim stopniu w jakim
        robią to mężczyzni, nawet na forum moża się o tym łatwo przekonać. To oni
        tłumaczą nam jak nasza biologia przystosowała nas głównie do tego byśmy
        głównie rodziły dzieci, karmiły jak najdłużej piersią i poddawały się z powodu
        naszej domniemanej słabości, naturalnej supremacji mężczyzn. Wciskają nam
        jakie to jesteśmy rozchwiane enocjonalnie w czasie okresu, jakie jesteśmy
        niestbilne i nielogiczne bo mamy jajniki. Jak to moga nam się jajniki urwać na
        traktorze. No i oczywiście jacy to mężczyźni są logiczni, dzielni,
        inteligentni i odpowiedzialni, bo posiadają zamiast jajników jądra. Zwłaszcza
        ich inteligencja wiąze się z posiadaniem jąder i oczywiście prącia, bo
        posiadanie takowych jest fundamentalnym warunkiem wyższej inteligencji.

        > Kobiety tyle mówią o dolegliwościach i biologii, bo chcą usłyszeć: ach ty
        > moja kobieto.

        No ja nie mam takich przyzwyczajeń. Nie generalizowałbym az tak. Znam facetów
        którzy są hipochondrykami i ciągle rozprawiają o swych dolegliwosciach.

        > Nie bardzo znają inny punkt odniesienia dla swojej płci niż biologiczność.

        A czy mężczyni maja inny punkt odniesienia do własnej płci niż biologiczność ?
        Czym jest siła fizyczna o której tyle mówią, czym potencja seksualna, którą
        tak się chwalą ? Czym jest ciągłe oglądanie i mierzenie swego członka ? Czym
        jest dyskusja typu: Ja jestem silniejszy więc ja tu rzadze ?

        > O ile faceci mają swoje mitologie i swoje tradycje, kobiety są rozbite.

        Jaką to mitologię ? Oni mają tylko jedną, wszystko się sprowadza do fałszyego
        przeświadczenia, że są lepsi od kobiet ? To raczej mizerna mitologia. Dlatego
        tak kurczowo jej się trzymają. Co im zostanie jak padnie ?

        > Już Gotthe pisał coś na temat wiecznej samotności kobiety, nawet
        > tej otoczonek rodziną, mężem, dziećmi. Kobiety tworzą mur między sobą, nie
        > wspierają się.
        > Opisany problem to wina ich zachwianej tożsamości.

        No własnie i ty powtarzasz stereotypy wymyślone przez mężczyzn. Niby dlaczego
        zachwiana tożsamość ? Z czego ona wynika ? Z posiadania jajników czy z
        ciągłego imuptowania im tego, że sa gorsze, słabsze, mniej inteligentne no i
        oczywiście niestabilne emocjonalnie ?

        Ja nie mam zachwianej tożsamości i nie dam sobie tego wmówić. Takie bajki to
        mogli opowiadać naszym babciom i prababciom.

        • Gość: Kasia27 Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.lodz.mm.pl 18.10.03, 10:51
          Moniko, niestety własnie Twoja wypowiedź jest potwierdzeniem tego, co się
          negatywnego mówi i pisze na temat kobiet. Ja przedstawiłam moje poglądy
          starając się nie atakować i udało mi się to. W takich dyskusjach trzeba
          przedstawiać kontrargumenty jeśli już chcesz krytykować czyjś sposób myślenia.
          Napisałam, że kobiety mają zachwianą tożsamość, bo tak po prostu jest, a Ty
          mnie pytasz o przyczyny i się rzucasz, z góry twierdząc, że powtarzam
          stereotypowe myślenie mężczyzn. Zastanów się nad tym sama. Nic na to nie
          poradzę, że w przypadku historii mężczyzn można przytaczać ogrom elementów ich
          mitologii (legendy o Królu ARturze chociażby, cała Biblia....itd.itd..)A co
          wiesz o matriarchacie? Do mnie docierają szczątkowe informacje na temat tego,
          żę gdzies tam kobiety podczas miesiączki leżały na mchu, żeby zjednoczyć się z
          naturą...Ale o tym się nie mówi, dopiero zaczyna się mówić, ten proces
          znajduje się w fazie raczkowania. Chciałabym także, żeby kobiety bardziej
          starały się o przekazywanie wiedzy na tego temat co nas łączy.
          Ani jednym słowem nie wspomniałam nawet o poglądzie (już nie mówiąc o tym, że
          nie jestem jego reprezentantką), jakoby jajniki i macica powodowały braki w
          myśleniu (zbyt dużo znam przykładów mądrości kobiet) a jądra i prącie
          warunkowały inteligencję. Ale może Ty lepiej ode mnie wiesz co ja myślę?
          Jesteś dowodem dla tych, którzy kojarzą kobietę z nielogicznym myśleniem, z
          reakcjami dyktowanymi wyłącznie emocjami....

          Stereotyp goni stereotyp, Ty ulegasz temu myśleniu i jeśli tylko zauważysz, że
          w pewnym stopniu popieram taki artykuł, od razu stereotypowo myśląc atakujesz
          mnie...jakby moje argumenty były takie jak innych. W efekcie tego napisałaś
          nie na temat, Twój list nie jest odpowiedzią na mój post. To tak jakbyś nie
          czytała tego co napisałam. Przeczytaj jeszcze raz moją poprzednią wypowiedź i
          zastanów się czy to co przedstawiłaś można w jakimkolwiek stopniu zastosować w
          odniesieniu do mojego posta.
          • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 18.10.03, 12:27
            Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

            > Moniko, niestety własnie Twoja wypowiedź jest potwierdzeniem tego, co się
            > negatywnego mówi i pisze na temat kobiet. Ja przedstawiłam moje poglądy
            > starając się nie atakować i udało mi się to. W takich dyskusjach trzeba
            > przedstawiać kontrargumenty jeśli już chcesz krytykować czyjś sposób
            > myślenia.
            > Napisałam, że kobiety mają zachwianą tożsamość, bo tak po prostu jest,

            No to jes prawdziwa argumentacja :-))) Chylę czoła. Wynika z tego, że skoro ja
            nie mam zachwianej tożsamości pewnie nie jestem kobietą. Na dodatek problemy z
            tożsamością spotyka się także u mężczyzn. Pewnie ci z kolei są kobietami. No
            taki sposób myślenia oczywiście ze krytykuje.

      • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 18.10.03, 13:03
        Skoro nie podobał ci się mój mail, no to odpowiem ci jeszcze raz.

        Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

        > Tak, coś w tym jest, artykuł ma poniekąd rację, bo istotnie kobiety epatują
        > biologicznością jakby dopiero co dopuszczono je do głosu na ten temat.

        Ja na przykład nie epatuja. Nie jestem kobietą, czy nie jestem normalna
        kobietą ? Może niektóre kobiety epatują ale nie wszystkie. Epatują mnie za to
        moją biologicznoscią męzczyzni.

        > Faceci czują się niepewnie na tym nowym dla nich gruncie, z drugiej strony
        > kochają wstrętne stringi i odkryte nienajpiękniejsze brzuchy.

        Jakim nowym gruncie ? Co mają stringi do kobiet które ich epatują swoją
        biologicznością ?

        > Ale z kolei trzeba zróżnicować problematykę, ponieważ ich obecność przy
        > porodzie w większości przypadków wpływa pozytywnie na więzi w rodzince.

        Rozrónić problem epatowania biologicznością od sympatii do string, a moze
        odróżnic problem sympatii do string od obecności przy porodzie ? Sugerujesz by
        kobiety rodziły ze srtingami na głowie ? Wilk syty i owca cała.

        > Kobiety tyle mówią o dolegliwościach i biologii, bo chcą usłyszeć: ach ty
        > moja kobieto.

        Bzdura, ani ja ani moje przyjaciółki tego nie robią. Mozliwe ze ty tak robisz,
        nie neguję, ale fakt ze to robisz nie stanowi normy. Jak mówiłam znam facetów
        hipochondryków. Pewnie nie są prawdziwymi facetami, bo epatują żony własną
        biologicznością.

        > Nie bardzo znają inny punkt odniesienia dla swojej płci niż biologiczność.

        Kolejna bzdura. Jeśli tak uważasz, mów za siebie nie za wszystkie kobiety.

        > O ile faceci mają swoje mitologie i swoje tradycje, kobiety są rozbite.

        Jeszcze jedna bzdura. Rozumiem, że możesz być rozbita. Nie neguję tego, ale
        proszę mów za siebie, mnie w to nie właczaj, ja nie czuję się rozbita.

        >Już Gotthe pisał coś na temat wiecznej samotności kobiety, nawet tej
        > otoczonek rodziną, mężem, dziećmi. Kobiety tworzą mur między sobą, nie
        > wspierają się.

        I jeszcze jedna bzdura. Ja z moimi przyjaciółkami tworzymy od lat grono
        wspomagających się kobiet. Istnieje mase organizacji kobiecych. Możliwe, że
        znalazłaś się otoczona jakimś murem, ale proszę mów za siebie, nie za
        wszystkie kobiety.

        > Opisany problem to wina ich zachwianej tożsamości.

        Przeczytałam uważnie ten post po raz drugi. Nie zgadzam się z nim. Nie atakuję
        ciebie, masz prawo tak uważac i pisać to co napisłaś. Rozumiem, że osobiste
        doświadczenia mogły cię do takich wniosków doprowadzić. Nie masz natomiast
        prawa pisać w moim imieniu. Nie masz prawa pisać w imieniu wszystkich kobiet,
        jakbyśmy stanowiły homogenizowana papkę. Wszystkie kobiety tak samo się
        zachowuja, to samo czują, tak samo reagują.

        Piszesz kobiety to, kobiety tamto. Może niektóre kobiety, ale z pewnoscią nie
        wszystkie. Jak to widać z mojego postu.


        • Gość: Zły Wilk feministki nie mają prawa ... ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.03, 19:10
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Nie masz prawa pisać w imieniu wszystkich kobiet,
          > jakbyśmy stanowiły homogenizowana papkę. Wszystkie kobiety tak samo się
          > zachowuja, to samo czują, tak samo reagują.

          A gdyby była feministką? Feministki uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w
          imieniu wszystkich kobiet (nawet nazywają swoje stowarzyszenia "organizacjami
          kobiecymi"), mimo, że z pewnością nie reprezentują wiekszości kobiet. Uderz się
          we własne piersi.
          pozdrawiam -

          • Gość: Monika Re: feministki nie mają prawa ... ;-) IP: *.chello.pl 19.10.03, 19:20
            Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

            > Gość portalu: Monika napisał(a):
            >
            > > Nie masz prawa pisać w imieniu wszystkich kobiet,
            > > jakbyśmy stanowiły homogenizowana papkę. Wszystkie kobiety tak samo się
            > > zachowuja, to samo czują, tak samo reagują.
            >
            > A gdyby była feministką? Feministki uzurpują sobie prawo do wypowiadania się
            > w imieniu wszystkich kobiet (nawet nazywają swoje stowarzyszenia
            > "organizacjami kobiecymi"), mimo, że z pewnością nie reprezentują wiekszości
            > kobiet. Uderz się
            >
            > we własne piersi.
            > pozdrawiam -

            Gdyby jakas feministka napisała, że wszyscy faceci zdradzają, chodzą na
            siłownie i jeżdzą za szybko samochodami, to bym tak samo protestowała. Tu nie
            chodzi o płeć, tylko o nadmietne generalzowanie.
          • Gość: barbinator Re: feministki nie mają prawa ... ;-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.03, 08:51
            Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

            > Gość portalu: Monika napisał(a):
            >
            > > Nie masz prawa pisać w imieniu wszystkich kobiet,
            > > jakbyśmy stanowiły homogenizowana papkę. Wszystkie kobiety tak samo się
            > > zachowuja, to samo czują, tak samo reagują.
            >
            > A gdyby była feministką? Feministki uzurpują sobie prawo do wypowiadania się
            w
            > imieniu wszystkich kobiet (nawet nazywają swoje stowarzyszenia "organizacjami
            > kobiecymi"), mimo, że z pewnością nie reprezentują wiekszości kobiet. Uderz
            się
            >
            > we własne piersi.


            Ty też. Ostatnio ktoś tu podawał link do prawicowej organizacji typu pro-life i
            nazywało się to-to bodajże Związek Kobiet Polskich czy jakoś tak podobnie.
            Jeśli feministkom nie wolno, to tamtym paniom też, prawda?
            • Gość: Zły Wilk Re: feministki nie mają prawa ... ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 22:04
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Monika napisał(a):
              > >
              > > > Nie masz prawa pisać w imieniu wszystkich kobiet,
              > > > jakbyśmy stanowiły homogenizowana papkę. Wszystkie kobiety tak samo s
              > ię
              > > > zachowuja, to samo czują, tak samo reagują.
              > >
              > > A gdyby była feministką? Feministki uzurpują sobie prawo do wypowiadania s
              > ię
              > w
              > > imieniu wszystkich kobiet (nawet nazywają swoje stowarzyszenia "organizacj
              > ami
              > > kobiecymi"), mimo, że z pewnością nie reprezentują wiekszości kobiet. Uder
              > z
              > się
              > >
              > > we własne piersi.
              >
              >
              > Ty też. Ostatnio ktoś tu podawał link do prawicowej organizacji typu pro-life
              i
              >
              > nazywało się to-to bodajże Związek Kobiet Polskich czy jakoś tak podobnie.
              > Jeśli feministkom nie wolno, to tamtym paniom też, prawda?

              Ja nie wypowiadam się w imieniu wszystkich kobiet, ani nie jestem żadną
              (prawicową czy lewicową) organizacją kobiecą.

              Pozdrawiam -
    • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 18.10.03, 15:54
      Ja taką prasę czytam najczęsciej u fryzjera lub u dentysty, ale przypmina mi
      się zawsze to co pisze na ten temat "zemsta blondynki:

      Facet redaktorem "Cosmo"
      Zastanawiałaś się kiedykolwiek jak by to było, gdyby intymnych porad w
      Cosmopolitan udzielał mężczyzna?



      Droga Kasiu:
      Mój mąż chce spróbować w łóżku trójkąta z moją najlepszą przyjaciółką i mną.
      Odpowiedź: Jest dla mnie oczywiste, ze Twój mąż nigdy nie ma Cię dość!
      Wiedząc, że jesteś tylko jedna, sięga po Twoją najlepszą przyjaciółkę, która
      jest do Ciebie bardzo podobna. Wspólny seks może Was bardzo zbliżyc. Dlaczego
      nie zaprosić także współlokatorek ze studiów? Jeżeli nie jesteś pewna, może
      powinnaś pozwolić mu na razie robić to ze swoimi przyjaciółkami bez Ciebie? A
      jeżeli ciągle brak Ci przekonania, kochaj go oralnie i przygotuj mu smaczny
      posiłek myśląc o tym.


      Droga Kasiu:
      Mój mąż bez przerwy chce bym brała mu do buzi.
      Rób to. Sperma pomoże Ci schudnąć i jest świetna na cerę. Co ciekawe,
      mężczyzni wiedzą o tym. Propozycja Twojego męża jest więc całkowicie
      bezinteresowna. Pokazuje ona, jak bardzo Cię kocha. Najlepszą rzeczą jaką
      możesz zrobić to zaspokajać go w ten sposób dwa razy dziennie, a potem
      ugotować mu jego ulubiony posiłek.


      Droga Kasiu:
      Mój mąż spędza mnóstwo czasu z kolegami.
      To naturalne i zdrowe zachowanie. Mężczyzna jest myśliwym, musi ciągle
      udowadniać swą wartość i porownywać się z innymi mężczyznami. Noc spędzona na
      uganianiu się za młodymi i samotnymi dziewczynami jest świetnym sposobem na
      odreagowanie stresu. Pamiętaj, że nic tak nie cementuje związku, jak mężczyzna
      po za domem przez dzień czy dwa (to także świetna okazja na posprzątanie
      domu)! Zobacz jak szcześliwy jest Twój mąż, gdy wraca do domowego zacisza. To
      najlepsza chwila na oralne zaspokojenie go i przygotowanie smacznego posiłku.


      Droga Kasiu:
      Mój mąż nie wie gdzie mam łechtaczkę.
      Twoja łechtaczka nie jest dla niego interesująca . Jeśli już musisz się nią
      zajmować, rób to sama lub poproś najlepszą przyjaciółkę o pomoc. Możesz to
      nagrać na kasecie video i podarować swojemu mężowi na urodziny. Aby ulżyć
      swemu poczuciu winy kochaj go oralnie i przygotuj mu przepyszny posiłek.


      Droga Kasiu:
      Mój mąż nie jest zainteresowany zabezpieczaniem się.
      Jesteś złą osobą, a z twego listu widzę, ze przydałby Ci się trening
      delikatności. Zabezpieczenie jest dla mężczyzny tematem stresującym i
      niepotrzebnie zabierającym czas. Sex powinien być dostepny dla Twego męża na
      każde zawołanie, bez głupich pytań o zabezpieczenie. Myślę, że znaczy to, że
      nie kochasz swego męża, a on jest dla ciebie za dobry. Przestań być taka
      samolubna! Może uda Ci się to Mu wynagrodzić seksem oralnym i miłym posiłkiem.


      Droga Kasiu:
      Mój mąż zawsze ma orgazm, a potem odwraca się plecami do mnie i zasypia nigdy
      do końca nie zaspokajając mnie.
      Nie jestem pewna czy zrozumiałam Twoje pytanie. Może zapomniałaś ugotować mu
      dobrego posiłku?
      • Gość: Kasia27 Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.lodz.mm.pl 18.10.03, 19:27
        Boże, Monika, ten ostatni wklejony Facet redaktorem Cosmo to też Ty?
        Dotychczas wydawałaś mi się bardziej rozsądna a tu taki tekst...nienawiśc do
        facetów to nie jest mądry doradca.
        W moim wieku natomiast mogę coś już stwierdzić o otaczającym mnie świecie.
        Niezależnie od tego co kobiety deklarują (często lubią podgrywać przychylność
        dla własnej płci po to żeby bardziej przymizdrzyć się facetom), rzeczywistość
        jest jaka jest. Może Ty masz mniejsze oczekiwania i mniejszą potrzebę
        wspólnoty z kobietami niż ja i cieszysz się tym co jest. Mnie to nie wystarcza
        i dlatego jestem rozczarowana. Zapewniem Cię, że mam oczy szeroko otwarte.
        • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 18.10.03, 20:42
          Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

          > Boże, Monika, ten ostatni wklejony Facet redaktorem Cosmo to też Ty?
          > Dotychczas wydawałaś mi się bardziej rozsądna a tu taki tekst...nienawiśc do
          > facetów to nie jest mądry doradca.

          A gdzie ty tu widzisz nienawiśc? Myślisz ze mężczyzni nie mają poczucia
          humoru ? Ja myślę, że mają.

          > W moim wieku natomiast mogę coś już stwierdzić o otaczającym mnie świecie.
          > Niezależnie od tego co kobiety deklarują (często lubią podgrywać
          > przychylność dla własnej płci po to żeby bardziej przymizdrzyć się facetom),
          > rzeczywistość jest jaka jest.

          Rozumiem, ze jesteś rozczarowana, to nawet wynikało już z poprzednich postów.
          Jeśli uważasz ze inne kobiety są przewrotne i interesowne, to raczej niewiele
          z nimi zbudujesz.

          > Może Ty masz mniejsze oczekiwania i mniejszą potrzebę wspólnoty z kobietami
          > niż ja i cieszysz się tym co jest. Mnie to nie wystarcza i dlatego jestem
          > rozczarowana. Zapewniem Cię, że mam oczy szeroko otwarte.

          Nie wiem jakie są twoje oczekiwania, bo o nich nie piszesz. Skoro inne
          kobiety są be, to z kim chcesz ta wspólnotę budować ?

          • Gość: Kasia27 Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.lodz.mm.pl 19.10.03, 09:54
            Dobre są dla siebie nawzajem te twoje ze wspólnoty dopóki nie znajdą mężusia,
            którego pilnują i z którym siedzą w domu czy mu się to podoba czy nie.
            Sama jak znajdzesz faceta to też ci się zmieni idealistyczny pogląd.
            • Gość: Monika Re: artykuł z zeszłego Glamour IP: *.chello.pl 19.10.03, 10:03
              Gość portalu: Kasia27 napisał(a):

              > Dobre są dla siebie nawzajem te twoje ze wspólnoty dopóki nie znajdą
              > mężusia, którego pilnują i z którym siedzą w domu czy mu się to podoba czy
              > nie. Sama jak znajdzesz faceta to też ci się zmieni idealistyczny pogląd.

              Znowu coś imputujesz. Przemawia prze ciebie jakaś gorycz. Tak się składa, że
              mówiłam o samych mężatakach i to wieloletnich i o starych przyjaźniach miedzy
              kobietami, w niektórych wypadkach starszych niż małżeństwa. Życze i tobie
              takiej.
              • Gość: Klara pytanie do Moniki IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 19.10.03, 12:05
                czym wg Ciebie kobieta rozni sie od mezczyzny???




                • Gość: Monika Re: pytanie do Moniki IP: *.chello.pl 19.10.03, 17:00
                  Pod jakim względem ?
                  • Gość: Klara Re: pytanie do Moniki IP: *.pl 19.10.03, 17:12
                    w ogole.
                    • Gość: Monika Re: pytanie do Moniki IP: *.chello.pl 19.10.03, 17:23
                      Gość portalu: Klara napisał(a):

                      > w ogole.

                      No tak w ogóle kobieta to dorosły człowiek płci żeńskiej a mężczyzna to
                      dorosły człowiek płci męskiej. Czy o to ci chodziło ?
                      • Gość: Klara Re: pytanie do Moniki IP: *.pl 19.10.03, 18:33
                        nie..nei o to..jak sie peweni domyslasz,ale neiwiadomo po co udajesz,ze nei
                        wiesz.
                        • Gość: Monika Re: pytanie do Moniki IP: *.chello.pl 19.10.03, 19:14
                          Gość portalu: Klara napisał(a):

                          > nie..nei o to..jak sie peweni domyslasz,ale neiwiadomo po co udajesz,ze nei
                          > wiesz.

                          Nie, nie domyślam się. Co niby miałabym udawać ? Nie wiem o jaką róznicę ci
                          chodzi, pytałam nawet o szczegóły. Dostałam odpowiedz "w ogóle".

                          Jesli wiesz coś wiecej ode mnie, to nie kryguj sie tylko pisz :-)
                          • Gość: Klara Re: pytanie do Moniki IP: *.crowley.pl 19.10.03, 20:42
                            czym wg Ciebie roznia sie kobiety od mezczyzn..nei chodzi mi o cechy fizyczne
                            tylko psychiczne.
                            • Gość: Monika Re: pytanie do Moniki IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.10.03, 21:25
                              Gość portalu: Klara napisał(a):

                              > czym wg Ciebie roznia sie kobiety od mezczyzn..nei chodzi mi o cechy
                              > fizyczne tylko psychiczne.

                              Nie baw się ze mna w kotka i myszkę. Napisz o co ci chodzi. Bo przestaję
                              rozumieć sens tej dyskucji.

                              • Gość: Klara Re: pytanie do Moniki IP: *.crowley.pl 19.10.03, 22:23
                                nie wiem po co udajesz nie do konca rozgarnieta, ale Twoja sprawa. moze
                                napisze inaczej. czy Ty uwazasz,ze kobiety niczym nie roznia sie od mezczyzn???
                                • kociamama Re: pytanie do Moniki 19.10.03, 22:36
                                  Droga Klaro,
                                  ja tez jestem nierozgarnieta w tej kwestii. Prosze oswiec mnie czym to kobiety
                                  roznia sie od mężczyzn psychicznie.

                                  Czekam niecierpliwie na odpowiedz,
                                  pozdrawiam,
                                  Kociamama.
                                • Gość: Monika Re: pytanie do Moniki IP: *.chello.pl 20.10.03, 00:18
                                  Gość portalu: Klara napisał(a):

                                  > nie wiem po co udajesz nie do konca rozgarnieta, ale Twoja sprawa. moze
                                  > napisze inaczej. czy Ty uwazasz,ze kobiety niczym nie roznia sie od
                                  > mezczyzn???

                                  Moja droga Klaro, może faktycznie nie jestem az tak rozgranięta. Może to ty
                                  przeceniasz moją inteligencję. Już cię prosiłam kiedyś, wydaje mi się, że ty
                                  wiesz dużo wiecej na ten temat. Nie każ mi az tak długo czekać. Oświeć mnie.
                                  • Gość: Klara Re: pytanie do Moniki IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 20.10.03, 00:47
                                    to ja zadalam pytanie. jesli nie potrafisz na nie odpowiedziec, to jakos
                                    przezyje. czesc.
                                    • Gość: Zły Wilk do Klary IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 22:08
                                      Gość portalu: Klara napisał(a):

                                      > to ja zadalam pytanie. jesli nie potrafisz na nie odpowiedziec, to jakos
                                      > przezyje. czesc.

                                      Nie dziwię się, że się nie doczekałas odpowiedzi na swoje pytanie. Tutejsze
                                      feministki boja się jak ognia jakkolwiek blizej okreslic swoje poglady - bo
                                      zawsze wychodzi wtedy, że są absurdalne. Łatwiej im też dzięki temu to atakować
                                      poglady innych.

                                      Pozdrawiam -
                                      • Gość: Klara Re: do Klary IP: *.pl 22.10.03, 01:33
                                        moge jeszce jedynie dodac, ze zawsze i tak sie konczy jednym argumentem, ze
                                        jest wiele rodzajow feminizmu..i ble ble ble.. i tak naprawde nigdy jasno nic
                                        z tego nie wychodzi.
                                        • Gość: Zły Wilk Re: do Klary IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 22:01
                                          Gość portalu: Klara napisał(a):

                                          > moge jeszce jedynie dodac, ze zawsze i tak sie konczy jednym argumentem, ze
                                          > jest wiele rodzajow feminizmu..i ble ble ble.. i tak naprawde nigdy jasno nic
                                          > z tego nie wychodzi.

                                          Wiele rodzajów feminizmu z których każdy jest sprzeczny z pozostałymi, a często
                                          także sam ze sobą. Nawet jedna i ta sama feministka może nie zgadzać się sama
                                          ze sobą i nawet tego nie zauważać... Kiedyś na tym forum specjalizowałem się w
                                          wynajdowaniu sprzeczności w wypowiedziach feministek. Nierzadko można znaleźć
                                          akapit, w którym ostatnie zdanie jest zaprzeczeniem poprzedniego, a nawet...
                                          sprzeczność zawartą w jednym zdaniu.

                                          Pozdrawiam-
                                          • Gość: barbinator Re: do Klary IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 08:14
                                            Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                                            Kiedyś na tym forum specjalizowałem się w
                                            > wynajdowaniu sprzeczności w wypowiedziach feministek.


                                            Tak, to zdanie jest aż do bólu prawdziwe. Istotnie, specjalizowałes sie w
                                            WYNAJDYWANIU. Forma niedokonana.
                                            Pozdr. B.
                                          • Gość: Klara Re: do Klary IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 25.10.03, 12:23
                                            he!! no to istnieje cos takiego jako zdrowy feminizm ? :))))
                                            wierze, ze tak, ale chyba to jakas rzadkosc w tych czasach, albo na tym forum.
                                            zreszta nie rozumiem dlaczgeo akurat na pytanie o roznice pomiedzy kobietami a
                                            mezczyznami nie uzyskalam odpowiedzi.
    • Gość: doku To akurat jest wynaturzenie IP: *.chello.pl 19.10.03, 21:09
      Gość portalu: shemreolin napisał(a):

      > kazą facetom byc przy porodzie co jest absolutnie sprzeczne z meska
      > natura.

      Kobieta powinna rodzić otoczona kobietami z rodziny, z pomocą zaprzyjaźnionej
      akuszerki, zielarki itp. Lekarza powinno się wzywać tylko w wypadku widocznych
      komplikacji. Innych facetów należy pędzić, gdyż ich naturalny strach o żonę i
      dziecko udziela się rodzącej, co źle wpływa na poród. Tylko w odhumanizowanym
      szpitalu, gdzie rodząca jest samotna, towarzystwo męża może jej dać trochę
      otuchy na zasadzie "lepszy rydz niz nic". Jednak dużo lepsze jest towarzystwo
      doświadczonych kobiet.

      Towarzystwo męża jest takim ostatnim, rozpaczliwym wyjściem kobiety
      osamotnionej, pozbawionej wsparcia rodziny i innych kobiet, kobiety
      przemielonej przez machine cywilizacji
      • Gość: zula Re: To akurat jest wynaturzenie IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 27.10.03, 12:15
        to bardzo ciekawy pogląd, nigdy nie myślalam o tym w ten sposób...myślę, że to
        (poród z mężem) mimo wszystko ma związek z partnerstwem w pozostałych
        dziedzinach życia - np. małżeństwa z wyższym wykształceniem częściej wychodzą
        razem np. do teatru czy pohulać, małzenstwa z niższych warstw społ. częściej
        spędzają wieczory osobno - mąż w barze z kolegami, żona zostaje z dziećmi,
        zajmuje się domem.

        tak samo jest z porodem - to jest oswojenie sytuacji narodzin, nie, jak
        piszesz, wynaturzenie. podejrzewam, że dla mnie ten moment jest tak samo
        makabryczny (z dzisiejszej perspektywy), co dla potencjalnego ojca moich
        dzieci. może nawet bardziej? Kolezanka jest w ciązy, wielu naszych znajomych
        płci męskiej (i żeńskiej) traktuje ją jak bohaterkę, ostatnio nawet zazdroscili
        jej porodu (oni w sumie moga mówic takie rzeczy, bo to abstrakcja) - więc może
        jest to po prostu kolejny stopień sblizenia się do siebie płci? zaciekawienia
        innoscią? mnie bardzo podoba się męska fascynacja ciążą, zdecydowanie bardziej
        niz odraza fizjologią - poród to przeciez ostatni etap seksu- lepiej
        traktowac "to wszystko" w zintegrowany sposób, to bardzo dojrzałe, moim zdaniem.

        Nie mam jednak zdania z kim chciałabym rodzić...potencjalny ojciec moich dzieci
        chce "rodzić" ze mną (on jest bardziej dzielny w kwestii igieł, szpitali, krwi
        niż ja)...ja wiem tylko, że nie chcę sama.
        • Gość: doku Analogią jest raczej zabawa z dzieckiem ... IP: *.chello.pl 28.10.03, 20:17
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > małżeństwa z wyższym wykształceniem częściej wychodzą
          > razem np. do teatru czy pohulać, małzenstwa z niższych warstw społ. częściej
          > spędzają wieczory

          ... które jest jeszcze w brzuchu. Razem uciskają te części ciała dziecka, które
          od środka uciskaja brzuch, razem pukają do dziecka, mówią do niego

          > tak samo jest z porodem - to jest oswojenie sytuacji narodzin

          nie widzę jak i kiedy mężczyzna mógłby się z tym oswoić, jeśli nie jest
          położnikiem

          > mnie bardzo podoba się męska fascynacja ciążą, zdecydowanie bardziej
          > niz odraza fizjologią - poród to przeciez ostatni etap seksu

          Ciekawy punkt widzenia. Byłem przy porodzie mjego pierwszego dziecka i nie
          czułem podniecenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka