Dodaj do ulubionych

Obowiązkowa edukacja seksualna?

13.07.08, 16:22
Rząd rozważa obowiązek udziału dzieci w edukacji seksualnej:

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5449628,_Gazeta_Wyborcza___Seks_w_szkole_obowiazkowy_.html

Jesteście za czy przeciw?
Obserwuj wątek
    • mariusz_bolek Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 13.07.08, 16:49
      Jest już jeden temat o tym;)

      Mnie to tam rybka- edukację seksualną miałem na wychowawczej w gimnazjum;)
      • bri Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 14.07.08, 11:20
        I czego się nauczyłeś?
        • mariusz_bolek Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 14.07.08, 13:47
          Definitywnie niczego nowego;) Człowiek sam nabywa tę wiedzę z czasem;)
    • heretic_969 Jasne, że za... 13.07.08, 17:13
      nie ma to jak pranie mózgu w szkole za pieniądze podatnika. Ciekaw jestem, czy
      inspirują się postępowcami z UK:

      www.dailymail.co.uk/news/article-1031837/Children-given-compulsory-sex-education-age-four.html
      Mówi się starość nie radość a tymczasem młodość może niedługo będzie gorsza.
      • kot_w_zimie Re: Jasne, że za... 14.07.08, 11:13
        heretic_969 napisał:

        > nie ma to jak pranie mózgu w szkole za pieniądze podatnika.

        Najlepiej znieść obowiązek szkolny. Szkoła demoralizuje - jak nie jednych, to
        innych, w zależności od wartości wyznawanych przez ich rodziców.
        • bene_gesserit Re: Jasne, że za... 15.07.08, 03:10
          No, a jak ja bede miala dzieci, to wychowam je tak, zeby do slubu
          nic nie wiedzialy. Czyste beda i nietkniete nie tylko praktyka, ale
          i wiedza.

          Swoja droga - pamietam, jak w _ostatniej_ klasie LO zastanawialysmy
          sie z kolezankami, jak TO robia geje. Bo lesbijki to wiadomo, a
          faceci? Jesli wspolczesny dzieciak ma takie watpliwosci, wrzuca to
          w gugle i wyskakuje mu pierdyliard mniej lub bardziej obrzydliwych
          stron porno.

          Wiec skoro rodzice takich rzeczy dzieciom nie wyjasniaja, to chyba
          lepiej, ze robi sie to w szkole?
      • rikol Re: Jasne, że za... 22.07.08, 14:26
        Nie ma to jak powolywac sie na Daily Mail. To jest bulwarowka jak polski Fakt i
        inne. Duzo krzyku, malo tresci. W Wielkiej Brytanii edukacja seksualna jest w
        tej chwili taka jak w Polsce, tzn. nieobowiazkowa, rzadko (np. jedna lekcja z
        pielegniarka raz na rok lub kilka lat, zalezy od szkoly). Poza tym ponad 1/3
        szkol publicznych w Anglii to szkoly religijne, gdzie tej edukacji nie ma w
        ogole (mimo, ze powinna byc). No i stad Wielka Brytania jest w czolowce (razem z
        katolicka Polska i Irlandia) krajow europejskich, jesli chodzi o ilosc ciaz
        wsrod nastolatek. Moze przytoczylbys co pisal na ten temat The Guardian, bo tez
        o tym pisali?

        Edukacja seksualna jest obowiazkowa dla wszystkich w Holandii, kraju o
        najmniejszej liczbie ciaz wsrod nastolatek - i najmniejszej liczbie aborcji.
        Moze nalezaloby pojsc po rozum do glowy i sciagnac od nich rozwiazania, ktore
        przynosza dobre efekty?
    • mansuba Jestem przeciw 13.07.08, 21:11
      Wybór powinno się pozostawić rodzicom, tak jak np. uczestnictwo w zajęciach z
      religii. To, że większość polskich rodziców woli posłać dziecko na religię bez
      względu na to czy są praktykujący i wierzący czy nie, to już temat na oddzielną
      dyskusję. W sprawach seksu, religii czy moralności należy pozostawić ludziom
      wolny wybór i nie zmuszać nikogo do nauki.

      Osobiście uczestniczyłam w zajęciach do życia w rodzinie i niestety była to
      strata czasu...
      • saszenka2 Re: Jestem przeciw 14.07.08, 00:05
        Wprowadzić obowiązkowe zajęcia, to wiedza, a nie promocja
        prezerwatyw firmy X. Przekazywanie suchych faktów nie jest wpajaniem
        wartości moralnych. Niewiedza w Polsce jest dosyć spora, a rzetelna
        edukacja seksualna moglaby ograniczyć liczbę ciąż wśród nastolatek.
        • heretic_969 Ciekawe, co to za "suche fakty"... 14.07.08, 01:30
          Pewnie np. to, że mężczyzna wsadzający członka w narząd wydalniczy drugiego
          mężczyzny to normalność...
          • bene_gesserit Re: Ciekawe, co to za "suche fakty"... 15.07.08, 03:11

            'Normalnosc'? Zdefiniuj pojecie, to pogadamy.

            I seks analny mezczyzny i kobiety tez cie tak przeraza?
          • kropka_bordo Re: Ciekawe, co to za "suche fakty"... 17.07.08, 12:05
            "Fakt" a tym bardziej "suchy fakt" to zazwyczaj informacja pozbawiona sądu
            wartościującego jak i ładunku emocjonalnego. Twój "przykład" zawiera oba, sąd
            wartościujący (normalne) i ładunek emocjonalny (wsadzanie członka w narząd
            wydalniczy).

            W szkole roi się od faktów. Na podawaniu takich suchych faktów polega w dużej
            mierze edukacja.

            Suchym faktem może być np informacja o tym że współżycie z dziewicą wcale nie
            chroni przed ciążą, albo że używanie prezerwatyw całkiem nieźle chroni przed
            chorobami, i wspomnienie że zawsze może pęknąć. Z takimi faktami każde dziecko
            może żyć według zasad wpojonych im w domu, i np może całkiem dobrze zachowywać
            "cnotę" aż do ślubu, czy jakiegokolwiek ważnego dla rodziny wydarzenia.
        • stephen_s Re: Jestem przeciw 14.07.08, 08:47
          Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche fakty, bez
          żadnego zabarwienia ideologicznego?

          Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia, wynika z przyjęcia
          takich a nie innych wartości...
          • pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:27
            stephen_s napisał:

            > Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia,
            wynika z przyjęci
            > a
            > takich a nie innych wartości...

            Założenie, że w szkole uczy się matematyki, też wynika z przyjęcia
            pewnych wartości.
            • stephen_s Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:35
              No nie, jednak matematyka jest znacznie mniej kontrowersyjna od edukacji seksualnej.
              • pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:39
                A o teorii ewolucji powinno się Twoim zdaniem uczyć czy nie?
                • stephen_s Re: Jestem przeciw 14.07.08, 13:54
                  Tak. A co?
                  • pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 14:04
                    A jest kontrowersyjna - zapytaj prof. J. Giertycha.
          • saszenka2 Re: Jestem przeciw 15.07.08, 01:43
            stephen_s napisał:

            > Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche
            fakty, bez
            > żadnego zabarwienia ideologicznego?
            >
            > Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia,
            wynika z przyjęci
            > a
            > takich a nie innych wartości...
            >
            Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką wiedzę
            w sprawie własnej seksualności. Co z nią zrobią, zależy od nich,
            • stephen_s Re: Jestem przeciw 15.07.08, 08:33
              > Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką wiedzę
              > w sprawie własnej seksualności.

              Ale to już jest założenie ideologiczne :)
              • pavvka Re: Jestem przeciw 15.07.08, 09:16
                Wiesz, jak już mówiłem za wszystkim stoi jakieś założenie
                ideologiczne. Ale założenie, że ogólnie im więcej wiedzy tym lepiej,
                jest dość podstawowe w liberalnej demokracji.
                • stephen_s Re: Jestem przeciw 15.07.08, 10:04
                  > Wiesz, jak już mówiłem za wszystkim stoi jakieś założenie
                  > ideologiczne. Ale założenie, że ogólnie im więcej wiedzy tym lepiej,
                  > jest dość podstawowe w liberalnej demokracji.

                  No, to, że mamy żyć w liberalnej demokracji, to też założenie ideologiczne :))
                  • pavvka Re: Jestem przeciw 15.07.08, 10:09
                    stephen_s napisał:

                    > No, to, że mamy żyć w liberalnej demokracji, to też założenie
                    ideologiczne :))

                    Oczywiście, ale jest to założenie aktualnie dominujące.
                    Społeczeństwo nie może działać bez takich powszechnie akceptowanych
                    założeń.
                  • bene_gesserit Re: Jestem przeciw 22.07.08, 16:15

                    Anarchia to tez ideologia.
                    Nie jestesmy w stanie zyc w spoleczenstwie bezideologicznym, albo
                    takim, w ktorym wszystkie idee bylyby rownouprawnione. Mozesz sie
                    ewentualnie wykatapultowac na Ksiezyc i tam doswiadczyc
                    bezideologicznej rzeczywistosci kompletnego samotnika.
              • saszenka2 Re: Jestem przeciw 16.07.08, 01:04
                stephen_s napisał:

                > > Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką
                wiedzę
                > > w sprawie własnej seksualności.
                >
                > Ale to już jest założenie ideologiczne :)
                >
                Tak samo jak to, że powinny znać ewolucję, "Dziady" i coś tam
                jeszcze. Wszystko można sprowadzić do ideologii, gorzej tylko jak
                się jedną wpaja jako obowiązującą i uniemożliwia dziecku rzetelną
                edukację.
          • facet123 Re: Jestem przeciw 16.07.08, 11:09
            > Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche
            > fakty, bez żadnego zabarwienia ideologicznego?

            Oczywiście, że jest możliwe. Inna sprawa, że środowiska religijne uważają
            przekazywanie faktów za ideologie. Np. kiedyś głoszenie, że ziemia nie jest w
            centrum wszechświata było uważane za ideologię. Z ewolucją teiści tak mają do
            dzisiaj.

            Jeżeli już jakaś ideologia na edukacji seksualnej będzie przekazywana to właśnie
            taka głosząca, że z inicjacją nie należy się spieszyć.

            Nie wiem co sobie wyobrażasz, że na tej edukacji seksualnej ma się odbywać?
            Namawianie do grupowego sado-maso?

          • rikol Re: Jestem przeciw 22.07.08, 14:29
            Oczywiscie, ujecie medycznie jest pozbawione ideologii. Chyba, ze kogos mierzi
            cieleznosc w ogole. moze niektorzy kapia sie w ubraniu, kto to wie
            • saszenka2 Re: Jestem przeciw 23.07.08, 01:45
              rikol napisała:

              > Oczywiscie, ujecie medycznie jest pozbawione ideologii. Chyba, ze
              kogos mierzi
              > cieleznosc w ogole. moze niektorzy kapia sie w ubraniu, kto to wie
              Kąpią się. Ostatnio bodajże w "Twoim Stylu" był artykuł o
              aseksualizmie i jedna dziewczyna powiedziała, że w rodzinnym domu
              kąpała się w ciuchach, bo ktoś mógł wejść do łazienki.
              • rikol Re: Jestem przeciw 30.07.08, 18:34
                Ta dziewczyna byla molestowana widocznie, tj. inne osoby wchodzily do lazienki,
                wiedzac, ze ona sobie tego nie zyczy. Inaczej by nie bala sie kapac nago.
      • bene_gesserit Re: Jestem przeciw 14.07.08, 00:21

        Swiadomosc jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzila. Swiadomosc to nie
        to samo, co zmuszanie, o ktorym piszesz. Zmusic to moze
        nieswiadomego dzieciaka grupa rowniesnicza (opisana w
        przedostatnich WO proba sprzedania dziewictwa dziewczynki). To
        wlasnie swiadomosc i wiedza moga obronic przed zmuszaniem.

        Lekcje wychowania seksualnego nie musza byc skojarzone z
        sugerowaniem wyboru jakiejs sciezki zyciowej. Podreczniki moga byc
        swiatopogladowo neutralne. Fakty i statystyki, przeglady roznych
        teorii i perspektyw. Dziecko, ktore jest wychowywane przez rodzicow
        (nie telewizor, nie 'przeciez je tam w tej szkole powinni
        wychowac') powinno wybrac to, co mu zostalo w domu wpojone. Jesli
        wybierze inaczej, oznacza to kleske rodzicow jako rodzicow.

        I zapewne niektore srodowiska tego sie boja. Ze swiadomosc zrodzi w
        glowach mlodziakow watpliwosci, z ktorymi oni sobie nie beda umieli
        poradzic. Proby ograniczania wiedzy dzieciom to i glupota, i
        lenistwo. Glupota, bo oni sobie to sami wyszukaja w internecie -
        tyle ze wulgarne, bez madrego komentarza, czasem nieprawdziwe. I ta
        wiedza narobi prawdziwych szkod.

        Inna sprawa, ze nie mamy odpowiednio przygotowanej kadry. Ale w
        koncu do szkol wkracza coraz nizszy niz demograficzny, wiec ci z
        nauczycieli, ktorzy boja sie o posady (redukcje z tego co wiem,
        beda konieczne) moga zajac sie tym tematem.
        • kocia_noga Bene, wszystko to piękne 14.07.08, 09:10
          ale zupełnie bez związku z rzeczywistością.
          Kościół zajął kolejny skrawek lądu i się z niego nie wycofa bez
          walki, a z natury nie posiada skrupuów ani sumienia.I tego boją się
          politycy, choćby nie wiem jak zdawali sobie sprawę ze szkód jakie
          wyrządza brak edukacji seksualnej.
          Ciemnota to jest to, co najbardziej im odpowiada, a jest ciemno już
          i to bardzo.
          Wzmianka o edukacji wywołała skojarzenia godne krajów 3. świata - to
          wielki sukces kościoła.
          Sama zobacz, z czym się ten temat już kojarzy.
          • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 03:14

            Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do
            jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po
            prostu.
            Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy
            mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni -
            'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie
            ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy. Walka KK jest przegrana
            nie tylko z tego powodu - zwyczajnie jest coraz mniej powolan, wiec
            stopniowo zacznie wymierac kadra. Jesli nie dopuszcza do kaplanstwa
            kobiet za kilkadziesiat lat nie beda mieli wiekszego wplywu na nic.
            • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 08:33
              > Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy
              > mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni -
              > 'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie
              > ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy.

              Przerażające... :(((
              • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 09:13
                A cóż konkretnie Cię przeraziło?
                • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 10:03
                  Płytkość "zachodniego podejścia do wiary". Dobrze jest, jeśli człowiek ma jakiś
                  sprecyzowany światopogląd, który szczerze wyznaje - zaś wychodzi na to, że ci
                  ludzie, o których pisze Bene, tak naprawdę nie wierzą w nic: ani w Boga, ani w
                  nieistnienie Boga...
                  • piekielnica1 Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 15:47
                    > Płytkość "zachodniego podejścia do wiary"

                    A skad masz pewnosc o tej plytkosci?
                    Faktem jest, ze na zachodzie wielu ludzi nie praktykuje,
                    natomiast ci, ktorzy to robia - no wlasnie czemu uwazasz, ze nasi
                    katolicy "glebiej" praktykuja?
                    • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 16:28
                      Mówię o tym, co Bene opisała jako "zachodnie podejście do wiary".
                  • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:12

                    Wiara to czesc kultury i kulturowej idenfyfikacji. Uzywam
                    powiedzen 'wieza Babel' czy hasla 'Hiob', smiejemy sie przy
                    obiedzie, ze z paru grzybkow zrobila sie taka wielka potrawa, ze
                    zostanie siedem koszy odlamkow itd. Jesli ktorys z moich rodakow
                    mowi 'bog' to ma na mysli brodatego starca albo mlodzienca - boga
                    katolikow. Itd. Wcale mnie nie dziwi, ze ktos woli obrzedy
                    przejscia odbywac w szczegolnych miejsach, a nie dusznych salkach
                    urzedow z wystrojem z lat 70. Dla psychologa to powinno byc
                    zrozumiale podwojnie, imho.

                    A zeby miec zycie duchowe wcale nie trzeba chodzic do kosciola, czy
                    w ogole wyznawac jakakolwiek religie oraz wierzyc w cokolwiek, w co
                    wierza inni.
                  • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:01
                    stephen_s napisał:

                    > Dobrze jest, jeśli człowiek ma jakiś
                    > sprecyzowany światopogląd, który szczerze wyznaje - zaś wychodzi
                    na to, że ci
                    > ludzie, o których pisze Bene, tak naprawdę nie wierzą w nic: ani w
                    Boga, ani w
                    > nieistnienie Boga...

                    To jeszcze wyjaśnij dlaczego wg Ciebie agnostycyzm jest czymś złym.
                    Bo to typowe założenie ideologiczne.
                    • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:03
                      Aha, i za wyjaśnienie "dokładnie nie wiem, ale tak czuję" nie
                      przyznaje się punktów.
                    • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:15
                      Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie drażni, to
                      niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie.
                      • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:20
                        stephen_s napisał:

                        > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym.

                        Powiedziałeś, że sytuacja w której człowiek nie ma sprecyzowanego
                        poglądu na kwestię istnienia boga jest gorsza niż taka, w której go
                        ma. Czyli że agnostycyzm jest gorszy i od wiary i od ateizmu.
                        • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:48
                          Nie. Agnostycyzm uważam również za sprecyzowany pogląd :)
                          • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:53
                            Ale agnostycyzm polega właśnie na tym, że nie ma się opinii co do
                            tego czy bóg istnieje, i nie uważa się tego za szczególnie ważne.
                            • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:58
                              Nie. Agnostycyzm to konkretne stanowisko: nie można stwierdzić, czy Bóg
                              istnieje, czy nie.

                              To, co krytykuję, to bezrefleksyjność, czyli niezastanawianie się, czy Bóg
                              istnieje. A także powierzchowność, czyli "wiarę" ograniczającą się do wzięcia
                              ślubu kościelnego, bo jest bardziej uroczysty, bez refleksji nad jego sensem i
                              nad tym, co się w jego trakcie przysięga.
                              • rikol Re: Bene, wszystko to piękne 22.07.08, 14:35
                                Sa wazniejsze problemy na swiecie niz to, czy bog/bogowie istnieja.
                      • facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:23
                        > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie drażni, to
                        > niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie.

                        To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz jednocześnie, że wierzący
                        mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary". Jak dla mnie
                        to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów.
                        Jeżeli nie wierzysz i godzisz się co do tego, że niektóre szkodliwe praktyki
                        religijne nie mają żadnego sensu (nie zapewniają szczęścia w zaświatach, ani
                        żadnych innych boskich gratyfikacji), ale jednocześnie wspierasz prawo ludzi do
                        czynienia krzywdy w ramach przestrzegania swojej religii to jak dla mnie jest to
                        forma cynizmu.
                        • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:49
                          > To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz jednocześnie, że wierząc
                          > y
                          > mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary". Jak dla mnie
                          > to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów.

                          Nie. To jest szacunek dla cudzych poglądów.
                          • facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 12:38
                            Szanujesz cudze poglądy tak bardzo, że pozwalają wg ciebie one krzywdzić
                            niewinne osoby? Tak samo szanowałbyś poglądy nazistów i faszystów? Wiem, że to
                            skrajne przykłady ale próbuję zrozumieć twoje stanowisko.
                        • saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 00:28
                          facet123 napisał:

                          > > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie
                          drażni, to
                          > > niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie.
                          >
                          > To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz
                          jednocześnie, że wierząc
                          > y
                          > mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary".
                          Jak dla mnie
                          > to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów.
                          > Jeżeli nie wierzysz i godzisz się co do tego, że niektóre
                          szkodliwe praktyki
                          > religijne nie mają żadnego sensu (nie zapewniają szczęścia w
                          zaświatach, ani
                          > żadnych innych boskich gratyfikacji), ale jednocześnie wspierasz
                          prawo ludzi do
                          > czynienia krzywdy w ramach przestrzegania swojej religii to jak
                          dla mnie jest t
                          > o
                          > forma cynizmu.

                          To jest gorsze od stwierdzenia agnostyków, że nie można obiektywnie
                          zbadać rzeczywistości.
                          • facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 09:50
                            Agnostycyzm to często sposób na ucieczkę przed pewną odpowiedzialnością jaką
                            niesie wyrzeczenie się wiary w boga. Agnostyk, to ktoś kto wątpi w istnienie
                            boga, ale mu nie zaprzecza. Skoro jednak nazywa siebie agnostykiem, to musi
                            jakoś różnić się od osoby wierzącej, która również nie może mieć absolutnej
                            pewności, że bóg istnieje, ale wierzy w to bardzo mocno. Zatem agnostyk w
                            zasadzie nie wierzy w boga. On jedynie zakłada możliwość jego istnienia. Osoba
                            taka w zasadzie nie różni się co do podstaw światopoglądu od ateisty, który
                            również nie ma absolutnej pewności iż bóg nie istnieje, ale uważa, że jest to
                            bardzo mało prawdopodobne i w zasadzie obojętne dla naszego życia.
                            Zarówno agnostycyzm jak i ateizm, odrzucają więc wiarę religijną, a ograniczają
                            się do bardziej lub mniej pewnego założenia, a tym , że jakiś bóg może gdzieś
                            istnieć. Konsekwencja wymaga tutaj aby z takim samym sceptycyzmem podejść do
                            praktyk religijnych, które są konstytuowane przez bezkrytyczną wiarę w boga -
                            tego którego istnienie przestaje być dla agnostyka/ateisty pewne. Jeżeli mimo
                            tego sceptycyzmu oni (agnostyk/ateista) ciągle twierdzą, że należy szanować, a
                            nawet obdarzać przywilejami szkodliwe i krzywdzące niewinnych ludzi lub dzieci
                            praktyki religijne, to jest to wyrafinowana forma cynizmu. To trochę tak jakby w
                            czasach wycofywania się z niewolnictwa ktoś stwierdził "Ja nie posiadam
                            niewolników, bo uważam, że każdy powinien być wolny, ale inni niech sobie ich
                            posiadają, bo mogą sądzić co innego i nie zrobię nic by ich przekonać do zmiany
                            zdania, bo to ich prawo" - Cynizm, ucieczka od odpowiedzialności, albo po prostu
                            brak konsekwencji.
                            • stephen_s Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 10:25
                              ... możnaby zastosować przeciw nam, ateistom, żeby uzasadnić, czemu np. byłoby
                              słuszne spalić nas na stosie.

                              Nie chciałbyś być spalony na stosie, prawda? A znasz taką zasadę "Nie czyń
                              drugiemu, co Tobie niemiłe"?
                              • facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 10:53
                                > ... możnaby zastosować przeciw nam, ateistom, żeby uzasadnić, czemu
                                > np. byłoby słuszne spalić nas na stosie.

                                Nie, nie można by jej zastosować. Zasada o której ja piszę to etyczny nakaz
                                sprzeciwiania się krzywdzie ludzkiej. Palenie na stosie to niezaprzeczalna
                                krzywda i w żaden sposób nie mogło by być usprawiedliwione moimi zasadami.
                                Natomiast twoje zasady jak najbardziej umożliwiają palenie na stosie - ty byś po
                                prostu nie zapalił tego stosu, ale rozumiem, że nie próbowałbyś w żaden sposób
                                przeciwdziałać paleniom na stosie tak długo jak ci którzy zapalają stosy
                                szczerze wierzą, że czynią słusznie. Nawet nie próbował byś w pokojowy sposób
                                porozmawiać z nimi i spróbować przekonać ich, że palenie ludzi jest złe, bo
                                wedle Ciebie ich prawo do wierzenia i praktykowania swoich przekonań jest święte
                                i ponad wszelkimi prawami, nawet prawami innych ludzi, zgadza się?
                                A zupełnie już oburzył byś się na próby państwowego zakazu palenia na stosie -
                                "jak to, zakazywać wierzącym ludziom ich praktyk??"

                                > A znasz taką zasadę "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"?

                                Dokładnie o tej zasadzie piszę. Jeżeli dla Ciebie niemiłe było by obrzezanie
                                Ciebie, albo twojej córki, nie miłe było by tworzenie blokad emocjonalnych
                                przeciwko używaniu prezerwatyw, to jak możesz twierdzić, że te nie miłe rzeczy
                                wolno robić innym pod warunkiem, że robią to ludzie wierzący w ramach swojej wiary?
                                • stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 11:27
                                  > Nie, nie można by jej zastosować. Zasada o której ja piszę to etyczny nakaz
                                  > sprzeciwiania się krzywdzie ludzkiej.

                                  Można spokojnie stworzyć argumentację, wedle której palenie ludzi na stosach
                                  zapobiega krzywdzie ludzkiej. Także, to za co Ty się opowiadasz, czyli
                                  ograniczanie prawa ludzi do praktykowania religii, jest właśnie krzywdzeniem ludzi.

                                  I nie, nie masz racji, że nie próbowałbym przekonać nikogo do niepodpalania
                                  stosu. Próbowałbym. Tak samo jak Ciebie próbuję przekonać, że to, co Ty
                                  proponujesz, doprowadzi do czegoś, co jest analogiczne do palenia ludzi na stosach.

                                  Co do "nie czyń tego, co Tobie niemiłe" - a dla Ciebie nie byłoby niemiłe, jakby
                                  ktoś w imie swoich przekonań dyktował Ci, jak wychowywać dzieci?
                                  • facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 11:46
                                    > Można spokojnie stworzyć argumentację, wedle której palenie ludzi na
                                    > stosach zapobiega krzywdzie ludzkiej.

                                    Zgadza się, ale będzie to argumentacja albo błędna logicznie, albo odnosząca się
                                    do religijnych mitów. Nie da się w ramach etyki poszanowania ludzkiego życia,
                                    godności, wolności i równego traktowania interesów stworzyć argumentacji za
                                    paleniem na stosie. Zresztą spróbuj jak chcesz, a wykażę, że się mylisz.

                                    > Także, to za co Ty się opowiadasz, czyli ograniczanie prawa ludzi
                                    > do praktykowania religii, jest właśnie krzywdzeniem ludzi.

                                    W żadnym wypadku nie ograniczam ludziom prawa do praktykowania religii! Ja tylko
                                    twierdzę, że należy odebrać praktykowaniu religii przywileje, które stawiają ją
                                    ponad innymi prawami.
                                    Dokładniej: jedyne przypadki gdy twierdzę, że praktyki religijne można prawnie
                                    ograniczać to takie które naruszają życie, godność i wolność innych osób. Ale to
                                    chyba oczywiste - prawo zakazujące zabijać też w jakiś sposób ogranicza wolność
                                    ludzi, ale nie oznacza to, że kraje karzące za morderstwo (chyba wszystkie) to
                                    zamordystyczne totalitaryzmy...

                                    > Tak samo jak Ciebie próbuję przekonać, że to, co Ty proponujesz,
                                    > doprowadzi do czegoś, co jest analogiczne do palenia ludzi na stos
                                    > ach.

                                    To chyba nie wiesz co ja proponuję. Ja nie chcę w żaden sposób zakazywać ludziom
                                    praktykowania religii. Moje postulaty odnoszące się do religii w Polsce to tylko
                                    odebranie kościołowi przywilejów:
                                    - zaprzestanie finansowania kościoła przez państwo (fundusz kościelny, ZUS dla
                                    duchownych i zakonników płacony przez państwo)
                                    - zdjęcie symboli z urzędów
                                    - zaprzestanie finansowania nauki religii przez państwo i wyrzucenie jej ze
                                    szkół. Teoretycznie wystarczyło by zapewnienie uczniom nie chodzącym na religię
                                    zajęć z etyki, albo ich religii, ale w praktyce rodzi to problemy techniczne jak
                                    i niepotrzebne konflikty. Każdy uczy się religii w swojej wspólnocie, a szkoła
                                    uczy jedynie faktów - wiedzy o seksie, sposobu funkcjonowania systemów prawnych,
                                    ewentualnie religioznastwa i filozoficznych podstaw naszego społeczeństwa, etyki
                                    świeckiej (bez ukierunkowania na konkretną religię). Cała reszta to już domena
                                    pozaszkolnych zajęć i państwu nic do nich.
                                    - itp.
                                    Naprawdę uważasz, że te postulaty jakoś zakazują praktykowania religii?

                                    To co pisałem wcześniej, o szkodliwości religii, to już moje prywatne zdanie i
                                    nie chciałbym nawet aby było ono podstawą stanowienia prawa, bo zbyt cenię
                                    ludzką wolność. To tak jak ze zdradą małżeńską - wszyscy się chyba godzimy, że
                                    jest ona zła, ale prawne jej karanie to już by było zbyt wiele.


                                    • kocia_noga Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 14:13
                                      facet123 napisał:
                                      > odebranie kościołowi przywilejów:
                                      > - zaprzestanie finansowania kościoła przez państwo (fundusz
                                      kościelny, ZUS dla
                                      > duchownych i zakonników płacony przez państwo)

                                      Tylko dodam do tego skopiowany niegdyś post o zyskach kościoła:
                                      - 1 -
                                      Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest
                                      dość święta, żeby ją warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia
                                      wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych
                                      udoskonalono w ten sposób, że bogobojny katolik może już balangować
                                      kiedy chce byleby dobrze dawał na tacę fachowcom.

                                      - 2 -

                                      Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien
                                      ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio.
                                      Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do
                                      rąk proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej
                                      dzieje.

                                      - 3 -

                                      Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkół
                                      państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów
                                      katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład
                                      swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać
                                      organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje
                                      wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt
                                      nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich
                                      przymusowych spędach, więc wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie
                                      krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni
                                      zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków.

                                      - 4 -

                                      Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie.
                                      W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która
                                      włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu
                                      mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp.
                                      Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę
                                      w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo.

                                      - 5 -

                                      Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemysł
                                      poligraficzny. Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób
                                      dewocjonaliów, świec, win ( niby, że mszalne ) itp. Doskonałe
                                      przebicie jest również na opłatkach.



                                      • kocia_noga c.d. 17.07.08, 14:13
                                        - 1 -
                                        Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest
                                        dość święta, żeby ją warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia
                                        wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych
                                        udoskonalono w ten sposób, że bogobojny katolik może już balangować
                                        kiedy chce byleby dobrze dawał na tacę fachowcom.

                                        - 2 -

                                        Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien
                                        ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio.
                                        Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do
                                        rąk proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej
                                        dzieje.

                                        - 3 -

                                        Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkół
                                        państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów
                                        katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład
                                        swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać
                                        organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje
                                        wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt
                                        nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich
                                        przymusowych spędach, więc wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie
                                        krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni
                                        zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków.

                                        - 4 -

                                        Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie.
                                        W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która
                                        włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu
                                        mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp.
                                        Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę
                                        w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo.

                                        - 5 -

                                        Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemysł
                                        poligraficzny. Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób
                                        dewocjonaliów, świec, win ( niby, że mszalne ) itp. Doskonałe
                                        przebicie jest również na opłatkach.

                                        - 6 -

                                        Zyski z działalności handlowej. Na przykład własne księgarnie,
                                        sklepy z dewocjonaliami, wydawnictwa kościelne, kwieciarnie przy
                                        cmentarzach itp.

                                        - 7 -

                                        Zyski z działalności rolniczej. Wielu wiejskich proboszczów do
                                        dzisiaj posiada tak zwane prebendy i obrabia je wiejskimi parobkami,
                                        jak przed wojną. Trzeba przyznać, że od działalności rolniczej
                                        księża płacą podatek rolny.Ale za to otrzymuja milionowe dotacje z
                                        UE.

                                        - 8 -

                                        Zyski/straty z ogólnopolskich businessów Episkopatu lub biskupów.
                                        Przykład - fundusz emerytalny Arca Invesco. W tym przypadku czarni
                                        się przeliczyli. Powoływanie się w telewizyjnych reklamówkach na
                                        autorytet Episkopatu okazało się niewypałem i fundusz nie wytrzymał
                                        konkurencji.

                                        - 9 -

                                        Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład
                                        gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów
                                        państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z
                                        Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR-ów ) w
                                        praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty
                                        nie ma.

                                        • kocia_noga Re: c.d. 17.07.08, 14:15

                                          - 9 -

                                          Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład
                                          gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów
                                          państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z
                                          Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR-ów ) w
                                          praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty
                                          nie ma.

                                          - 10 -

                                          Zyski z przedsiębiorstw wielobranżowych. Na przykład business
                                          turystyczny. Sam byłem kilka razy na tak zwanych pielgrzymkach
                                          autokarowych po Europie. Faktycznie były to normalne komercyjne
                                          trasy turystyczne ( częściowo fundował zakład pracy, więc się
                                          jeździło ). Dobrodzieje wskazywali cywilnym kolaborantom, do
                                          wycieczek których biur podróży powinien ze społecznych pieniędzy
                                          dopłacać katolicki urzędnik. Dla wyższych szarż były
                                          lepsze "pielgrzymki". Najlepsi w businessie turystycznym są ojcowie
                                          Pallotyni. Jak macie odpowiednio gruby portfel, możecie z nimi
                                          pielgrzymować na przykład po Amazonii.

                                          - 11 -

                                          Zyski z businessu oświatowego. Wiara nie jest nauką. Czarni
                                          natomiast kształcą swoje przyszłe kadry na koszt Ministerstwa Nauki
                                          ( czy jak tak ono się teraz oficjalnie nazywa ). W 2001 roku tylko
                                          KUL i PAT pociągnęły od Polski dokładnie 57 878 200 złotych, ciągną
                                          dalej i co raz więcej. Jest również trzecia pompa ssąca. Kiedyś
                                          nazywało się to Akademia Teologii Katolickiej. Zmieniono nazwę na
                                          Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i już można doić, bo
                                          oficjalnie szkoła ma status uczelni państwowej. Podejmowane są
                                          liczne próby zakładania wydziałów teologicznych na różnych
                                          uczelniach państwowych.

                                          - 12 -

                                          Zyski z businessu cmentarnego. To dobry temat na specjalny wątek.
                                          Jeżeli ktoś ma czas i potrafi to zrobić, niech spróbuje oszacować
                                          dochodowość z jednego hektara cmentarza, tak jak to się robi w
                                          rolnictwie. Produkt jest inny, ale z ekonomicznego punktu widzenia
                                          zasada podobna. Gołym okiem widać jednak, że trudno sobie wyobrazić
                                          lepszy i pewniejszy interes. Ceny narzucane przez pasterzy i ich
                                          techniki marketingowe znacie, albo poznacie.

                                          - 13 -

                                          Zyski z prawdziwych darowizn. Kościół od otrzymanych darowizn nie
                                          płaci podatków. Prawdziwe darowizny ( w odróżnieniu od fikcyjnych )
                                          najlepiej wychodzą wtedy, gdy mają formę dotacji i rozdaje się nie
                                          swoje pieniądze, ale spółek skarbu państwa. Spółka skarbu państwa to
                                          jest takie coś, że jeszcze tego nie sprywatyzowali, ale już
                                          przygotowali do dojenia, bo nadali postać spółki akcyjnej.
                                          Stanowiska prezesów i członków rad nadzorczych obsadza się zwykle z
                                          nadań politycznych a potem należy się odwdzięczyć. Przykład KGHM
                                          Polska Miedź S.A. Polityczni mianowańcy - w tym przypadku jeszcze z
                                          rozdania solidarnościowego - odwdzięczyli się w następujący sposób:
                                          Fundacja Świętego Antoniego z okazji festynu "Unieś mnie do góry"
                                          300 000 zł. Parafia w Głogowie 450 000 zł. Jankowski ze Świętj
                                          Brygidy 450 000 zł. 3 razy po 50 000 zł dla diecezji legnickiej,
                                          zielonogórskiej, wrocławskiej, katowickiej. Katolickie Radio Plus z
                                          Legnicy i Katolickie Radio Głogów odpowiednio 8 100 i 5 000 zł
                                          miesięcznie. Kuria we Wrocławiu - samochód Audi A 8 za 196 000 zł
                                          bez VAT. Seminarium Duchowe we Wrocławiu 7 000 zł. Salezjańskia
                                          Organizacja Sportowa 150 000 zł. KGHM to tylko jeden przykład
                                          działalności cywilnych kolaborantów. Ile czarni wyciągnęli tą metodą
                                          w skali całej Polski prze 25 lat naszego pontyfikatu ? Ile ciągną
                                          obecnie ?

                                          - 14 -

                                          Zyski z fundowania dobrodziejom na koszt podatników 80 % składki
                                          emerytalnej, a misjonarzom na misjach, zakonnicom i zakonnikom
                                          klauzulowym i tak zwanym kontemplacyjnym 100 %. Też bym tak chciał.
                                          Niech inni co miesiąc składają się na moją przyszłą emeryturę, a ja
                                          będę siedział i kontemplował... Te pozostałe 20 % składki
                                          emerytalnej i wypadkowej, którą płacą wielebni i tak jest potrącana
                                          z osławionego dochodowego podatku ryczałtowego. Dochodowy podatek
                                          ryczałtowy to sztandar, którym wymachują księża, gdy ktoś im mówi,
                                          że wtrącają się do polityki a nie płacą podatków. Jeszcze do tego
                                          wrócimy.

                                          - 15 -

                                          Zyski z państwowych dotacji na kościelne zakłady opieki społecznej (
                                          art. 22 ust.1 Konkordatu ) i zyski z państwowych dotacji na
                                          przedszkola, szkoły i inne placówki oświatowo - wychowawcze
                                          kościoła.

                                          - 16 -

                                          Zyski z urzędolenia. Najprostszej czynności służbowej kapłan
                                          katolicki nie wykona bez "karteczki", najlepiej w trzech kopiach i
                                          żeby na każdej były po dwie piecząteczki. Na każdym kroku płać i
                                          płać. Kolega opowiadał mi jak poszedł na "nauki przedmałżeńskie"...

                                          DRUGA GRUPA - OFICJALNE DOCHODY KSIĘŻY

                                          17. Śluby.
                                          18. Pogrzeby.
                                          19. Chrzty.
                                          20. Kolędy.
                                          21. Intencje mszalne.

                                          22. Wypominki 1 i 2 listopada ( podobno 1/10 oficjalnych rocznych
                                          dochodów indywidualnych pochodzi z tego źródła ). Czarni dobrze
                                          wiedzieli po co wymyślili ludziom tak zwany czyściec, mimo że
                                          takiego słowa nie ma w Biblii.

                                          23. Pensje dla kapelanów wojskowych, policyjnych, szpitalnych,
                                          więziennych, strażackich itp. wypłacanych przez Polskę. Kapelanów
                                          wojskowych jest obecnie w przybliżeniu 200. W 1999 roku ujawniony
                                          oficjalnie budżet orydynariatu polowego wynosił 13,1 miliona
                                          złotych. MON płaci również za kaplice. Naszych granic broni eskadra
                                          250 zakonnic na etatach sierżantów... W 2000 roku każda z nich
                                          ciągnęła z budżetu 1200 złotych. Ile ich jest obecnie i ile teraz
                                          ciągną nie wiem, bo gdzie to sprawdzić ?
                                          • facet123 Re: c.d. 17.07.08, 14:29
                                            Dziękuję za rzetelne uzupełnienie, ale pewnie nawet to nie wyczerpuje wszystkich
                                            innych dróg jakimi pieniądze publiczne wypływają do kościoła. Myślę, że "czarna
                                            strefa" to dobra nazwa do tego procederu. Ciekawe teraz czy Stephen wypunktuje
                                            dlaczego wszystkie te pieniądze należą się kościołowi, a nasze próby odebrania
                                            tych przywilejów to "atak na polski kościół"...
                                    • stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 15:02
                                      > Zgadza się, ale będzie to argumentacja albo błędna logicznie, albo odnosząca si
                                      > ę
                                      > do religijnych mitów. Nie da się w ramach etyki poszanowania ludzkiego życia,
                                      > godności, wolności i równego traktowania interesów stworzyć argumentacji za
                                      > paleniem na stosie.

                                      Masz rację, ale nie kazdy musi uznawać "etykę poszanowania ludzkiego życia,
                                      godności, wolności i równego traktowania interesów" za słuszną, prawda?

                                      Co do tego, czy chcesz ograniczać praktykowanie religii - OK, dziękuję za
                                      uporządkowanie. Zatem z mojego twierdzenia się wycofuję.
                                      • facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 15:30
                                        > Masz rację, ale nie kazdy musi uznawać "etykę poszanowania ludzkiego
                                        > życia, godności, wolności i równego traktowania interesów" za
                                        > słuszną, prawda?

                                        Jeżeli tak sprawiasz sprawę, to nie każdy musi w ogóle uznawać jakąkolwiek
                                        etykę. Nie ma sposobu by zmusić człowieka do postępowania etycznego wedle
                                        jakiejkolwiek etyki.
                                        Jednak prawo powinno wywodzić się właśnie z etyki poszanowania i równego
                                        traktowania bo jest to najlepsze osiągnięcie naszej kultury i państwowości w tej
                                        dziedzinie. Najlepsze w tym sensie, że zapewnia najlepsze warunki do życia i
                                        spełniania się - nawet ci którzy z nim walczą mają lepsze warunki do głoszenia
                                        swoich słów niż kiedykolwiek wcześniej w historii miał je ktokolwiek kto
                                        sprzeciwiał się ogólnie przyjętym zasadom.
                                        Jeżeli podważasz samą ideę równości to w zasadzie nie mam innych argumentów.
                                        Równość, podobnie jak chęć czynienia dobra, jest czymś co należy założyć aby
                                        rozmawiać o etyce, a nie czymś do czego można zostać przekonanym racjonalnie.
                                        Więc zawsze będzie pewna część ludzi którzy po prostu nie chcą dobra - którzy
                                        lubią krzywdzić. Utrudnianie im tego jest obowiązkiem etycznym, tym do czego
                                        etyka służy, a nie czymś z czego należy się wycofywać, aby tylko nie naruszyć
                                        ich wolności. Absolutna wolność to utopijna fikcja, możliwa być może tylko w
                                        świecie zwierząt.

                                        Ja tłumaczę moje stanowisko od dawna i ty jedynie starasz się szukać w nim
                                        dziury (twierdzę, że na razie ci się nie udało), bardzo dobrze, ale czy mógłbyś
                                        sam opowiedzieć gdzie wg ciebie jest granica pomiędzy wolnością wierzenia i
                                        czynienia co się komuś podoba, a słusznie zakazywanymi przez prawo (albo
                                        ogólniej - poprzez etykę) czynami krzywdzącymi innych? Z twoich wypowiedzi
                                        wynika czasem, że tej granicy w ogóle nie ma - że najgorszą niegodziwość należy
                                        dopuszczać, gdy tylko czyniący ją człowiek, szczerze chce jej dokonywać i
                                        twierdzi, że zabronienie mu tego było by odebraniem mu wolności. A może granicę
                                        tą może stawiać każda społeczność gdzie jej się podoba i inne społeczności nie
                                        mają prawa jej przesuwać? Albo jest ona ustalana demokratycznie? Jestem ciekaw
                                        Twoich sądów.
                                        • stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 16:05
                                          Widzisz, na Twoje pytania odpowiedzi nie mam... Ja właśnie nie wiem, gdzie leży
                                          ta granica, o której mówisz.

                                          Ogólnie mówiąc, jestem ostatnio w fazie "wiem, że nic nie wiem"... stąd też moje
                                          podważanie wszystkiego, łączie z tym, czy aby na pewno ten model etyki, na który
                                          się powołujesz, jest tym właściwym.
                                          • bene_gesserit Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 16:10

                                            To dziwne, bo kiedy wyglaszasz wlasne opinie na jakis temat jestes
                                            ich bardzo pewien, chociaz nie potrafisz ich uargumentowac.

                                            Praca domowa: gdybys byl jednak wladca tego slicznego malego kraju,
                                            co bys zrobil z 'wolnoscia dla wyznania' w przypadku
                                            ultraagresywnego islamu, skrajnego satanizmu czy scjentologii?
                                          • facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 18.07.08, 08:46
                                            > Ja właśnie nie wiem, gdzie leży ta granica, o której mówisz.

                                            To bardzo dobre miejsce. W zasadzie konieczne do tego aby czego kolwiek się
                                            dowiedzieć.

                                            > stąd też moje podważanie wszystkiego, łączie z tym, czy aby na
                                            > pewno ten model etyki, na który się powołujesz, jest tym właściwym.

                                            Mimo wszystko mam wrażenie, że bardziej podważasz model postulowany przeze mnie
                                            niż model przyjęty przez tradycje katolicką. Dlatego jednak nie jestem pewien,
                                            czy twoja faza "wiem, że nic nie wiem" została osiągnięta w pełni. Ona powinna
                                            oznaczać sceptycyzm wobec wszystkiego, a ty jesteś sceptyczny tylko wobec mnie,
                                            a nie wobec różnych religijnych ujęć etyki.

                                            Ale zakładając mimo tego, że wychodzimy od zera, trzeba najpierw zdefiniować
                                            podstawowe metody i kryteria rozumowania o etyce. Pewien poziom abstrakcji co do
                                            którego będą mogli zgodzić się i za jego pomocą porozumieć wszyscy etycy.
                                            Akademicka filozofia etyki w jakiś sposób ten poziom wypracowała. Jego główne
                                            cechy to:
                                            1. Zgoda co do tego, że do formułowania stwierdzeń etycznych trzeba posługiwać
                                            się rozumem, to jest racjonalnym rozumowanie na podstawie naszej wiedzy o
                                            człowieku i świecie.
                                            2. Etyka opiera się na pojęciach dobra i krzywdy osoby. Aby stwierdzenie etyczne
                                            mogło mieć moc musi odwoływać się jakoś do podmiotu etycznego, czyli osoby
                                            (czasem szerzej: istoty czującej). Twierdzenia mówiące, że o tym czy coś jest
                                            dobre czy złe dycydują rzekome słowa boskie, lub zarządzenia totalitarnego
                                            władcy w zasadzie nie daje się utrzymać.

                                            Zarówno ja jak i Ty pewnie tutaj Ameryki nie odkryjemy, więc naprawdę polecam
                                            zamiast wywarzać otwarte drzwi poczytać co na temat etyki mają do powiedzenia
                                            uznani współcześni myśliciele, tacy jak John Rawls ("Teoria Sprawiedliwości") i
                                            Peter Singer ("Etyka Praktyczna"). Możesz się z nimi nie zgodzić, ale ta lektura
                                            przybliża przynajmniej rodzaj prowadzenia dyskusji na temat etyki, który jest wg
                                            mnie sam w sobie czymś czego nie sposób podważyć.

                                            Może na zakończenie sporu etyka racjonalna vs. etyka tradycyjna/religijna.
                                            Religijne rozumowanie etycznie nie może kłócić się z rozumowaniem racjonalnym,
                                            jeżeli jego celem ma być poszukiwanie dobra. Jeżeli bóg jest dobry nakazuje
                                            ludziom czynić dobro, to znaczy, że dobro to istnieje. A skoro istnieje to
                                            obowiązkiem ludzi jest jak najszczegółowiej je odkrywać aby wedle niego
                                            postępować. Rozum nie może więc doprowadzić do "gorszej" etyki niż religia,
                                            ponieważ ostatecznie jedno i drugie poszukuje dobra. Chyba nikt nie wierzy w
                                            boga, który kazał by czynić zło, podobnie jak ja nie wierzę, że akademicki
                                            poziom dyskusji o etyce stworzyli jacyś wcieleni demoni zła. Powiem więcej:
                                            rozumowanie religijne - pełne emocji, tradycji, populizmu, przywiązywania wagi
                                            do dawnych, niesprawdzonych podań jest o wiele bardziej podatne na przekłamania
                                            (dokonane nawet w dobrej wierze), niż solidne rozumowanie świeckiej filozofii
                                            etyki.
                                  • rikol Re: Dokładnie takich argumentów... 22.07.08, 14:38
                                    Dziecko ma prawa czlowieka i prawa dziecka, rodzice nie maja wladzy absolutnej
                                    nad dzieckiem. Dziecko jest osoba i ma prawa ludzkie.
                            • saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 18.07.08, 02:07
                              Facet jak zwykle trafił w samo sedno. Oto pytanie dla Stefka. Czy w
                              ramach praktyk religijnych zgadza się na niewolnictwo, bo "przecież
                              trzeba szanować inne religie"?
                      • rikol Re: Bene, wszystko to piękne 22.07.08, 14:33
                        Nazisci byli bardzo konsekwentni i powazni. Ci Niemcy, ktorzy w owym czasie nie
                        shanbili sie zbrodnia, to byli wlasnie ludzi SCEPTYCZNI co do wszelakich
                        cudownych rozwiazan, krytyczni wobec wpajanych teorii.
                    • goblin.girl Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:48
                      imo ci ludzie nie tyle wierzą czy nie wierzą w Boga, ile podoba im się otoczka
                      kulturowa wokół religijnych rytuałow. To nie jest chyba równoznaczne z
                      agnostycyzmem.
                      • stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:49
                        Dokładnie!
                        • kocia_noga Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 15:13
                          stephen_s napisał:

                          > Dokładnie!
                          >


                          Ludzie którym podoba się otoczka kulturowa wokół obrzędów wcale nie
                          muszą być płytcy.
            • pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 09:09
              bene_gesserit napisała:

              > Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy
              > mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni -
              > 'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie
              > ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy.

              No właśnie, Wawa to jednak nie cała Polska. Tam gdzie się urodziłem
              czy tam, gdzie mieszka Kocia, jest całkiem inaczej. A po wsiach
              jeszcze bardziej.
              • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:07

                A na mojej wsi ludzie 'chodza, bo inni chodza'. Religijnosc jest
                plytka i nikt sobie nia glowy nie zaprzata, tymbardziej tym, co
                ksiadz powiedzial. Pamietam, ze jak wyczytywal z ambony tych,
                ktorych przyuwazyl, ze w zniwa w niedziele pracowali, to sie caly
                kosciol smial po cichu, ze 'ubek taki'.
                • saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:09
                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > A na mojej wsi ludzie 'chodza, bo inni chodza'. Religijnosc jest
                  > plytka i nikt sobie nia glowy nie zaprzata, tymbardziej tym, co
                  > ksiadz powiedzial. Pamietam, ze jak wyczytywal z ambony tych,
                  > ktorych przyuwazyl, ze w zniwa w niedziele pracowali, to sie caly
                  > kosciol smial po cichu, ze 'ubek taki'.
                  >
                  Kiedyś słyszałam, że akurat rolnikom wolno pracować w niedzielę przy
                  żniwach, żeby się zboże nie zmarnowało. To jakiś nadgorliwiec z tego
                  księdza.
                  • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:15

                    Och, on uwielbial po nazwisku wyczytywac z ambony. Kiedy zaczeli
                    budowac kosciol, wyczytywal tych, co 'mimo ustalonego dyzuru'
                    (przez niego, bez konsutlacji) sie nie zjawili na budowie Domu
                    Pana'.

                    Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. Kolejne
                    pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie
                    bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w glos.
                    • goblin.girl Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 12:02
                      ok, chodzą, bo inni chodzą, dają na tacę, bo inni dają, biorą ślub koscielny i
                      chrzczą dzieci, bo inni tak robią, posyłaja dzieci na religie, bo inni posyłają?
                      W takim razie jaka jest róznica miedzy takimi ludzmi a "głęboko wierzącymi" z
                      punktu widzenia utrzymania władzy koscioła? Bo moim zdaniem dla koscioła jest
                      kwestią drugorzędna, czy ktoś wierzy czy nie, wazne, zeby dochowywał pozorów i
                      rytuałow i za-bardzo-sie-nie-wychylal.
                      Czy ci ludzie staną wobronie czternastolatek zmuszanych do rodzenia, czy zadbają
                      o edukację seksualną swoich dzieci, czy sprzeciwią się wpływowi kościoła na
                      decyzje polityczne? czy też nic nie zrobią, bo inni nic nie robią? Można się po
                      cichu podśmichiwać, ale czy to cos zmieni?

                      > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji.

                      Nie wydaje mi się. Zależy, co się rozumie pod pojeciem "ciemny". W moim odczuciu
                      ludzie są coraz gorzej wykształceni - oceniam po poziomie studentów i uczelni, i
                      co gorsza, coraz gorzej przygotowani do podejmowania decyzji, wyrażania opinii
                      oraz odpowiedzi na proste pytanie - czego ja tu, w tym miejscu szukam, czego
                      oczekuję i oc chcę osiągnąć. Nie wiem, czy powszechnosc telewizji i internetu ma
                      na to dobry wpływ, wydaje mi sie, ze wręcz przeciwnie. Dostęp do informacji to
                      wspaniala rzecz, ale ludzie zatracają umiejetnosc korzystania ze zrodeł,
                      filtrowania informacji i wyrabiania sobie na ich podstawie własnych opinii.

                      Kolejne
                      > pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie
                      > bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w glos.

                      Oby.
                      • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 02:04
                        goblin.girl napisała:

                        > ok, chodzą, bo inni chodzą, dają na tacę, bo inni dają, biorą
                        ślub koscielny i
                        > chrzczą dzieci, bo inni tak robią, posyłaja dzieci na religie, bo
                        inni posyłają
                        > ?

                        Jak gdzies w tym watku pisalam: religia katolicka to czesc kultury
                        tego homogenicznego kulturowo kraju. Mem, dzieki zwiazkom kosciola
                        i walki o niepodleglosc, bardzo silnie spleciony z tozsamoscia
                        kulturowa. Ponadto - xianstwo zagarnelo o wiele starsze niz ono
                        samo obrzedy i tradycje (Wielkanoc, noc Sw Jana, sw Matki Boskiej
                        Zielnej, Zaduszki, Boze Narodzenie), wiec umocowalo sie
                        niejako 'wstecz' na bardzo pierwotnych korzeniach kultorowych. W
                        dodatku zagarnelo tez obrzedy przejscia (chrzciny, slub,
                        bierzmowanie, pogrzeb). Noi - jak kazda religia zaspokaja potrzeby
                        duchowe, nawet jesli sa one powierzchowne i/lub nawet jesli nie
                        zaspokaja ich w pelni.

                        Ale rynek religii sie powieksza, mimo tego, ze tak malo u nas
                        mniejszosci. W supermakecie duchowosci pojawia sie i buddyzm, i
                        trans-wilberystyczne fantazje, i dzialania z pogranicza
                        afrykanskiego szamanstwa i terapii; wszystko to sie kloci z
                        pierwszym przykazaniem.

                        > W takim razie jaka jest róznica miedzy takimi ludzmi a "głęboko
                        wierzącymi" z
                        > punktu widzenia utrzymania władzy koscioła? Bo moim zdaniem dla
                        koscioła jest
                        > kwestią drugorzędna, czy ktoś wierzy czy nie, wazne, zeby
                        dochowywał pozorów i
                        > rytuałow i za-bardzo-sie-nie-wychylal.

                        Nie mam pojecia, bo nie znam pogladu Kosciola na to. Mysle, ze
                        czesc decydentow mysli tak, jak ty to sugerujesz, mam wrazenie, ze
                        sa duchowni, ktorym zalezy na wierze prawdziwej i mocnej.

                        > Czy ci ludzie staną wobronie czternastolatek zmuszanych do
                        rodzenia, czy zadbaj
                        > ą
                        > o edukację seksualną swoich dzieci, czy sprzeciwią się wpływowi
                        kościoła na
                        > decyzje polityczne? czy też nic nie zrobią, bo inni nic nie
                        robią? Można się po
                        > cichu podśmichiwać, ale czy to cos zmieni?

                        Wiele zmieni. To ciche podsmiewywanie bardzo rozni sie od unizonego
                        czapkowania 'ksiedzu dobrodziejowi'. Keidys ksiedza od ludu roznil
                        status nie tylko spoleczny, ale i materialny oraz umyslowy. Ten
                        smiech to wyraz zmian, bo kiedys byl zupelnie nie do pomyslenia.

                        Jestem przekonana, ze ludzie z tymi przytoczonymi pytaniami poradza
                        sobie, oddzielajac religie od zwyklego zycia, tak jak sie to stalo
                        np z seksem przedmalzenskim. Dzis nawet katolickie matki mowia
                        dzieciom, ze lepiej, aby przed slubem ze soba pomieszkali,
                        bo 'zobacza, jak to jest i beda mogly uniknac pomylek i
                        rozczarowan'. A przeciez Kosciol surowo zabrania i tepi stosunki
                        przedmalzenskie.

                        Supermarket religii zamiast religii jest coraz bardziej widoczny:
                        czlowiek, ktory lamie podstawowe przykazania nadal postrzega sie
                        jako katolik, 'bo do kosciola chodzi i do spowiedzi na Wielkanoc'.
                        Imo to wszystko zmierza w kierunku oddzielenia sie od duchowej
                        warstwy wyznania z zostawiona tozsamosciowa. Cos w rodzaju 'jestem
                        katolikiem, ale nie przestrzegam 10 przykazan, bo jakos trzeba zyc'.

                        To faza przejsciowa, po ktorej, jak mi sie wydaje, w wierze zostana
                        tylko ci 'prawdziwi', gorliwi i bardzo nabozni w sposob autentyczny
                        i trudny.

                        > > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji.
                        >
                        > Nie wydaje mi się. Zależy, co się rozumie pod pojeciem "ciemny".
                        W moim odczuci
                        > u
                        > ludzie są coraz gorzej wykształceni - oceniam po poziomie
                        studentów i uczelni,

                        A, mam w nosie studentow i uczelnie, bo ja pisalam o robotnikach i
                        chlopach. Dzieki mediom zmienia sie tu bardzo duzo.
                        ...

                        > Oby.

                        Sledzilam przez ostatnich pare lat afery z ksiezmi - pedofilami.
                        I bylo roznie: czasem skarzacych dotykal ostracyzm, czasem ludzie
                        sami 'gonili zboczucha' gdzie pieprz rosnie. Ale z tego, co wiem,
                        10 lat temu to by w ogole nikomu nie przeszlo przez usta, nawet
                        ofiarom.

                        Rzeczywistosc sie zmienia, staje sie coraz bardziej plynna,
                        nieostra, coraz mniej rzeczy ktore byly, sa i beda. To ani dobrze
                        ani zle (albo i dobrze, i zle). Ale imo szacunek do ksiedza tylko
                        dlatego, ze jest ksiedzem skonczy sie bardzo niedlugo (co zreszta
                        pokazuja procesy laicyzacji panstw zachodnich).
                    • saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 00:21
                      bene_gesserit napisała:

                      >
                      > Och, on uwielbial po nazwisku wyczytywac z ambony. Kiedy zaczeli
                      > budowac kosciol, wyczytywal tych, co 'mimo ustalonego dyzuru'
                      > (przez niego, bez konsutlacji) sie nie zjawili na budowie Domu
                      > Pana'.
                      >
                      > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. Kolejne
                      > pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie
                      > bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w
                      glos.
                      >
                      Moja szwagierka mieszka na wsi i tamtejszy ksiądz podobno ma prawie
                      3-godzinne msze. Powód? Bo przez większość mszy wyczytuje, kto mu
                      się nie ukłonił, kto go nie zawiózł do miasta, wyznacza ludzi do
                      załatwiania poszczególnych spraw, ale wszyscy go słuchają. Myślę, że
                      w pewnych częsciach kraju już widać daleko idące zmiany, w innych są
                      one mniej widoczne, a w innych Kościół wciąż ma ogromną władzę.
            • kropka_bordo Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 12:26
              bene_gesserit napisała:

              >
              > Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do
              > jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po
              > prostu.


              Oh, chciałabym bardzo żebyś się okazała dobrą prorokinią. Niestety obawiam się
              że to nierealne. To był właśnie duży problem Marksa, odrzucił ślepą wiarę w
              wymyślonego Boga, odrzucił tak samo ślepą wiarę w niewidzialną rękę rynku która
              wprowadzi dobrobyt, ale niestety uwierzył w "konieczność dziejową" która musi
              doprowadzić do rewolucji społecznej. Wystarczy tylko pozwolić wyzyskiwaczom
              dokręcić śrubę do niemożliwości, poczekać trochę, a ludzie w końcu sami z siebie
              wybuchną i zbudują "Królestwo wolności".
              Piękne to, ale obawiam się że jednak społeczeństwo całkiem inaczej funkcjonuje,
              im bardziej się je upokarza, im gorsze się mu stwarza warunki, w im większej
              ciemnocie się je trzyma, tym mniejsze poczucie wartości, i na tym więcej można
              sobie względem takich ludzi pozwolić. Dokładnie tak samo jak z pojedynczym
              człowiekiem. Latami upokarzane ofiary domowej przemocy dziwują się na samą
              sugestię że mogą mieć jakieś podstawowe prawa. A w zasmarkanej Polszy ludzie
              dokładnie rozważą wszystkie za i przeciw, zanim głośno przyznają że zwisa im i
              powiewa wielkość "Papieża Polaka".
              Kościół ma się dobrze, a w im gorszych warunkach ludzie będą żyli, tym lepiej
              będzie się miała Wielka Pijawka.
              • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 15:50

                Kultura sie niemozliwie globalizuje. "Polska specyfika"
                pozaskansenowa zaniknie, tak jak zanikaja roznice w innych krajach.
                W USA Kosciol co prawda przezywa wielki come back, ale dlatego, ze
                przerazliwie zmienil formule: w centrach koscielnych sa sklepy,
                spa, oferowane sa szybkie kursy biznesu i rozrywki dla dzieci - a
                ukoronowaniem takiego rodzinnego dnia jest mszalne show. I wcale
                nie jest powiedziane, ze jesli inne centrum bedzie mialo ciekawsza
                oferte, bo uzupelni ja o zywe malpy, to nastepnej niedzieli rodzina
                nie uda sie wlasnie tam.

                Oferta swiatopogladowo-kulturalna KK w Polsce jest geriatryczna i
                przerazliwie malo wyrafinowana. Radyja moga sluchac tylko emerytki,
                bo dla innych jest po prostu przerazliwie nudne. Oferta Telewizji
                Trwam nosi wszelkie znamiona niezaierzonego kabaretu. Nawet w
                Tygodniku Powszechnym pisza wciaz ci sami, wcale nie najmlodsi
                ludzie.

                I wlasnie o to chodzi, ze ludziom sie coraz lepiej zyje. Ze na
                tradycyjnie katolickiej, 'niezepsutej' polskiej wsi ludzie maja
                satelity i Internet, a dzieciaki - swietnie wyposazone szkoly. Im
                wiecej informacji, mozliwosci wyboru i migotania pokus doczesnosci,
                tym mniejsza ochota na zgrzybiala, betonowa i antypatyczna oferte
                obyczajowo-kulturowa polskiego Kosciola.
            • facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 13:02
              > Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do
              > jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po
              > prostu.

              Oj, a ja uważam, że to niestety nie nastąpi. Zauważ, że obecne pokolenie dzieci
              wychowuje się w klimacie o wiele szerzej dopuszczonej indoktrynacji religijnej
              niż poprzednie pokolenie. Gdy ja chodziłem do przedszkola w ogóle nie było mowy
              o religii w ramach zajęć przedszkolnych, a w podstawówce religia była na
              początku, albo na końcu zajęć. Natomiast obecnie narzuca się religię dzieciom od
              trzeciego roku życia. Zdecydowana większość dzieci domyślnie chodzi na religię w
              przedszkolach, nawet gdy rodzice są zupełnie zlaicyzowani - nie chcą aby dziecko
              wyróżniało się z grupy. A dla takiego dziecka regularne spotkania z poważnym
              panem w czerni, który straszy piekłem i opowiada ładne bajki to naprawdę
              doświadczenie utwierdzające w przekonaniu, że religia to coś czemu należy się
              specjalne traktowanie.
              Znam kilku rodziców - też z dużego miasta, którzy osobiście są wręcz
              antyklerykalni, ale dzieci na religię posyłają i nie rozmawiają z nimi na tematy
              religii, bo to "ciężki temat". Wynik jest taki, że wszelkie kwestie wymagającej
              filozoficznej zadumy u tych dzieci zagospodarowuje religia ze swoimi dogmatami i
              katechizmem.

              • bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 15:56

                Jesli za 'szersza indoktrynacje religijna' uwazasz lekcje religii w
                szkolach, to rozne moga byc jej skutki. Imo wtloczenie religi do
                szkol jako _przedmiotu_ - na ktorym mozna zerznac matme, pouczyc
                sie historii albo poczytac komiks pod biurkiem odziera teologie
                katolicka z sacrum.
                Oczywiscie, wiele zalezy od nauczycieli, ale inaczej slucha sie
                ksiedza z jego autorytetem czarnej sukienki, a inaczej nawiedzonej
                katolicko katechetyczki. Maluchy moga chlonac opowiesci o 'bozi',
                ale wspolczesni jedenastolatkowie sa o cale niebo bardziej
                wyszczekani i bardziej pewni siebie, niz np bylo moje pokolenie.
                Oni tak gladko bajek o 'bozi' nie przelkna - przeciwnie. Nie mowiac
                juz o dzieciarach w wieku kontestacji. Wcale bym nie byla taka
                pewna, czy religia w szkolach wyjdzie KK na dobre. Pomijajac
                niewatpliwe zyski finansowe z tego stanu rzeczy, oczywiscie.
                • stephen_s OT do Bene 17.07.08, 16:08
                  Hej, mam pytanie techniczne: jak to robisz, że pod każdym postem masz inną
                  sygnaturkę? Chyba nie zmieniasz sobie ustawień co post..?

                  Pytam, bo naprawdę ciekawi mnie, jak takie coś zrobić.
                  • bene_gesserit Re: OT do Bene 17.07.08, 16:11

                    Wpisz w pole sygnaturki w ustawieniach:

                    sygnaturka I
                    <*>
                    sygnaturka II
                    <*>
                    sygnaturka III
      • rikol Re: Jestem przeciw 22.07.08, 14:27
        Najlepiej w ogole nikogo nie zmuszac do nauki. Ktos przeciez musi rowy kopac,
        nawet jesli jest zarazony syfilisem, bo nie uzyl prezerwatywy.
        • pavvka Re: Jestem przeciw 22.07.08, 16:09
          Z syfilisem długo nie pokopie...
    • facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:30
      Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i chyba tylko katolicki moher
      może się buntować.
      Inna sprawa, że nie wiem jak będzie z jego realizacją. Jeżeli np. ten przedmiot
      wyląduje w rękach katolickich katechetów, to rzecz jasna będzie to śmiech na sali.
      • stephen_s Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:36
        > Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i
        > chyba tylko katolicki moher
        > może się buntować.

        Ja mam wątpliwości co do tego pomysłu...
        • facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:51
          Jak zwykle :) Co za wątpliwości? Skąd dzieci mają czerpać wiedzę o seksie?
          Rodzice zwykle są skrępowani i przeciągają sprawę tak długa aż dziecko zdobędzie
          informacje z innych źródeł. Te inne źródła są dwojakiego rodzaju:
          1. Prasa i TV młodzieżowa, gdzie wciska się dzieciom, że nie ma nic złego w
          seksie 13latek i 13latków, gdzie uczy się przedmiotowego i wulgarnego podejścia
          do seksu.
          2. Kościół, który wciska dzieciom, że antykoncepcja to zło, masturbacja to zło,
          a z seksem trzeba czekać do ślubu, bo inaczej się grzeszy i tym podobne bzdury.

          Oba źródła informacji są mało rzetelne i powodują frustracje. Dlatego bardzo
          pozytywnie widzę inicjatywę wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół - edukacji
          prowadzonej rzetelnie i przez specjalistów, którzy nie mają żadnego interesu w
          przekazywaniu nieprawdziwych i poprzekręcanych faktów.
          • stephen_s Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:57
            Dlaczego czekanie z seksem do ślubu to bzdury? :)

            No i co z prawem rodziców do wychowania dzieci tak, jak chcą?
            • facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:27
              > Dlaczego czekanie z seksem do ślubu to bzdury? :)

              Nie napisałem nic takiego. Napisałem, że wmawianie dziecku, że jest coś
              grzesznego (=złego/niemoralnego) w czekaniu z seksem do ślubu to niepotrzebne
              straszenie. Oprócz tego czekanie z seksem do ślubu to bardzo fajna rzecz -
              chroni przed chorobami wenerycznymi i pomaga uniknąć wielu nieprzyjemnych
              sytuacji. Ale odwoływanie się do pojęcia grzechu w tym temacie to
              nieporozumienie. Ale nie ciągnijmy tego tematu - zgadzam się, że przekonywanie
              dzieci do odłożenia inicjacji seksualnej na później to coś dobrego, nawet gdy
              przekonuje kościół swoimi metodami kija i marchewki. Tylko, że żaden świecki
              nauczyciel edukacji seksualnej nie będzie przecież nakłaniał dzieci do wczesnego
              rozpoczęcia życia seksualnego. Żaden nie będzie też twierdził, że istnieją
              100-procentowe metody antykoncepcji.
              Jednak co do informacji na temat antykoncepcji, jej wpływu na zdrowie albo
              masturbacji, to kościół po prostu kłamie - podaje informacje niezgodne z
              wynikami badań medycznych. Informacje które powodują frustracje i mają na celu
              obrzydzenie dzieciom sfery seksualnej. Dla mnie to takie samo zło jak treści
              przekazywane przez brawo girl i inne takie młodzieżowe szmatławce.

              > No i co z prawem rodziców do wychowania dzieci tak, jak chcą?

              Jeżeli edukacja seksualna godzi wg. Ciebie w to prawo, to w zasadzie nie powinni
              oni w ogóle posyłać dzieci do szkoły. Dlaczego nauka o medycznych i pewnych
              faktach odnośnie życia seksualnego ma godzić w prawo rodziców do wychowania
              dzieci po swojemu, a nauka matematyki, polskiego i geografii nie? Przecież
              rodzic może uważać, że 2+2=5 i może nie życzyć sobie aby w szkole jego dziecka
              uczono czego innego - mamy przez to zlikwidować uczenie matematyki? Nie. rodzic
              MA prawo do wychowywania dzieci po swojemu. Rodzic MOŻE opowiadać swojemu
              dziecku w domu co zechce. Może mu mówić, że to czego uczą w szkole to bzdury.
              Uważam taki proceder za szkodliwy, ale godzę się, że rodzica MA do niego prawo.
              Więc wolno mu mówić co innego o na temat seksu niż nauczyciel prowadzący ten
              przedmiot. Wolno mu nawet wmawiać dziecku, że 2+2=5 - żadne prawo tu nie jest
              naruszane.
              • facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:30
                > Napisałem, że wmawianie dziecku, że jest coś grzesznego
                > (=złego/niemoralnego) w czekaniu z seksem do ślubu to niepotrzebne
                > straszenie.

                Oczywiście chodziło mi o wmawianie, że jest coś grzesznego w nie czekaniu... :)
            • rikol Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 22.07.08, 14:46
              Dzieci maja prawo do informacji. Dzieci to nie jest wlasnosc rodzicow. Dlatego
              edukacja seksualna powinna byc obowiazkowa, w szkole.
              • saszenka2 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 23.07.08, 01:47
                rikol napisała:

                > Dzieci maja prawo do informacji. Dzieci to nie jest wlasnosc
                rodzicow. Dlatego
                > edukacja seksualna powinna byc obowiazkowa, w szkole.

                Dokładnie. Dziecko to człowiek, a nie telewizor, z którym rodzice
                mogą w swoim domu zrobić, co chcą.
        • pavvka Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:10

          stephen_s napisał:

          > > Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i
          > > chyba tylko katolicki moher
          > > może się buntować.
          >
          > Ja mam wątpliwości co do tego pomysłu...

          Bo Ty też jesteś moher, chociaż niby niekatolicki ;-)
    • aelithe Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 23.07.08, 13:08
      Obowiązek??
      W Polsce jest potrzeba pilnej edukacji dzieci w zakresie
      seksualaności człowieka. Efektem wieloletnich utarczek kościoła i
      organizacji feministycznych jest koszmarny marazm w tej dziedzinie.
      Polacy nie potrafią się wypowiadać na temat seksu i seksulaności,
      nie potrafia się nią cieszyć. Szokującym jest falt, że wiele
      nastolatek podejmujących życie płciowie nie uświadamia sobie
      możliowści zajścia w ciąże.
      Niewielka jest też znajomość metod koncepcyjnych ich wad i zalet.
      Większość wiedzy w tej dziedzinie młodzi polacy dczerpią z ulicy i
      świerszczyków, czyli raczej nie ze źródeł, które warto polecać.

      Polscy rodzice mają opory rozmawiać na temat seksu z dziećmi. I nie
      mówimy tu ortodoksyjnych katolikach, ale często osobach o
      liberalnym, a często nawet libertynskich światopoglądzie.

      Potrzeba edukacji seksualnej - tak!!
      • bene_gesserit Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 30.07.08, 20:32
        aelithe napisał:

        > Obowiązek??
        > W Polsce jest potrzeba pilnej edukacji dzieci w zakresie
        > seksualaności człowieka. Efektem wieloletnich utarczek kościoła i
        > organizacji feministycznych jest koszmarny marazm w tej
        dziedzinie.

        A mozesz ten swoj poglad osadzic w zrodlach? Albo - skoro, jak
        przewiduje, bedziesz mial z tym wielki problem - ocenic, co bylo,
        gdyby feministki nie poddawaly ocenie wielu kosciolkowych w duchu
        podrecznikow?
      • kocia_noga Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 30.07.08, 20:35
        Dorównujesz już malumie; napisz o tych utarczkach organizacji
        feministycznych z kościołem, proszę, a potem napisz co by było,
        gdyby znikły wszystkie feministki w Polsce - byłaby solidna edukacja
        seksualna w szkołach, zmieniłoby się to wszytsko o czym piszesz, czy
        nie?
        • saszenka2 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 01.08.08, 02:02
          kocia_noga napisała:

          > Dorównujesz już malumie; napisz o tych utarczkach organizacji
          > feministycznych z kościołem, proszę, a potem napisz co by było,
          > gdyby znikły wszystkie feministki w Polsce - byłaby solidna
          edukacja
          > seksualna w szkołach, zmieniłoby się to wszytsko o czym piszesz,
          czy
          > nie?
          Nadal byłyby podręczniki, w których seks tylko po ślubie i po
          Bożemu, to znaczy przy wykorzystaniu kalendarzyka. Kościół zagarnia
          sferę oświaty i chce dyktować sposób nauczania. Na to w świeckim
          państwie zgody być nie może.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka