stephen_s 13.07.08, 16:22 Rząd rozważa obowiązek udziału dzieci w edukacji seksualnej: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5449628,_Gazeta_Wyborcza___Seks_w_szkole_obowiazkowy_.html Jesteście za czy przeciw? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mariusz_bolek Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 13.07.08, 16:49 Jest już jeden temat o tym;) Mnie to tam rybka- edukację seksualną miałem na wychowawczej w gimnazjum;) Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz_bolek Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 14.07.08, 13:47 Definitywnie niczego nowego;) Człowiek sam nabywa tę wiedzę z czasem;) Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Jasne, że za... 13.07.08, 17:13 nie ma to jak pranie mózgu w szkole za pieniądze podatnika. Ciekaw jestem, czy inspirują się postępowcami z UK: www.dailymail.co.uk/news/article-1031837/Children-given-compulsory-sex-education-age-four.html Mówi się starość nie radość a tymczasem młodość może niedługo będzie gorsza. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_w_zimie Re: Jasne, że za... 14.07.08, 11:13 heretic_969 napisał: > nie ma to jak pranie mózgu w szkole za pieniądze podatnika. Najlepiej znieść obowiązek szkolny. Szkoła demoralizuje - jak nie jednych, to innych, w zależności od wartości wyznawanych przez ich rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Jasne, że za... 15.07.08, 03:10 No, a jak ja bede miala dzieci, to wychowam je tak, zeby do slubu nic nie wiedzialy. Czyste beda i nietkniete nie tylko praktyka, ale i wiedza. Swoja droga - pamietam, jak w _ostatniej_ klasie LO zastanawialysmy sie z kolezankami, jak TO robia geje. Bo lesbijki to wiadomo, a faceci? Jesli wspolczesny dzieciak ma takie watpliwosci, wrzuca to w gugle i wyskakuje mu pierdyliard mniej lub bardziej obrzydliwych stron porno. Wiec skoro rodzice takich rzeczy dzieciom nie wyjasniaja, to chyba lepiej, ze robi sie to w szkole? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Jasne, że za... 22.07.08, 14:26 Nie ma to jak powolywac sie na Daily Mail. To jest bulwarowka jak polski Fakt i inne. Duzo krzyku, malo tresci. W Wielkiej Brytanii edukacja seksualna jest w tej chwili taka jak w Polsce, tzn. nieobowiazkowa, rzadko (np. jedna lekcja z pielegniarka raz na rok lub kilka lat, zalezy od szkoly). Poza tym ponad 1/3 szkol publicznych w Anglii to szkoly religijne, gdzie tej edukacji nie ma w ogole (mimo, ze powinna byc). No i stad Wielka Brytania jest w czolowce (razem z katolicka Polska i Irlandia) krajow europejskich, jesli chodzi o ilosc ciaz wsrod nastolatek. Moze przytoczylbys co pisal na ten temat The Guardian, bo tez o tym pisali? Edukacja seksualna jest obowiazkowa dla wszystkich w Holandii, kraju o najmniejszej liczbie ciaz wsrod nastolatek - i najmniejszej liczbie aborcji. Moze nalezaloby pojsc po rozum do glowy i sciagnac od nich rozwiazania, ktore przynosza dobre efekty? Odpowiedz Link Zgłoś
mansuba Jestem przeciw 13.07.08, 21:11 Wybór powinno się pozostawić rodzicom, tak jak np. uczestnictwo w zajęciach z religii. To, że większość polskich rodziców woli posłać dziecko na religię bez względu na to czy są praktykujący i wierzący czy nie, to już temat na oddzielną dyskusję. W sprawach seksu, religii czy moralności należy pozostawić ludziom wolny wybór i nie zmuszać nikogo do nauki. Osobiście uczestniczyłam w zajęciach do życia w rodzinie i niestety była to strata czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Jestem przeciw 14.07.08, 00:05 Wprowadzić obowiązkowe zajęcia, to wiedza, a nie promocja prezerwatyw firmy X. Przekazywanie suchych faktów nie jest wpajaniem wartości moralnych. Niewiedza w Polsce jest dosyć spora, a rzetelna edukacja seksualna moglaby ograniczyć liczbę ciąż wśród nastolatek. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Ciekawe, co to za "suche fakty"... 14.07.08, 01:30 Pewnie np. to, że mężczyzna wsadzający członka w narząd wydalniczy drugiego mężczyzny to normalność... Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Ciekawe, co to za "suche fakty"... 15.07.08, 03:11 'Normalnosc'? Zdefiniuj pojecie, to pogadamy. I seks analny mezczyzny i kobiety tez cie tak przeraza? Odpowiedz Link Zgłoś
kropka_bordo Re: Ciekawe, co to za "suche fakty"... 17.07.08, 12:05 "Fakt" a tym bardziej "suchy fakt" to zazwyczaj informacja pozbawiona sądu wartościującego jak i ładunku emocjonalnego. Twój "przykład" zawiera oba, sąd wartościujący (normalne) i ładunek emocjonalny (wsadzanie członka w narząd wydalniczy). W szkole roi się od faktów. Na podawaniu takich suchych faktów polega w dużej mierze edukacja. Suchym faktem może być np informacja o tym że współżycie z dziewicą wcale nie chroni przed ciążą, albo że używanie prezerwatyw całkiem nieźle chroni przed chorobami, i wspomnienie że zawsze może pęknąć. Z takimi faktami każde dziecko może żyć według zasad wpojonych im w domu, i np może całkiem dobrze zachowywać "cnotę" aż do ślubu, czy jakiegokolwiek ważnego dla rodziny wydarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Jestem przeciw 14.07.08, 08:47 Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche fakty, bez żadnego zabarwienia ideologicznego? Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia, wynika z przyjęcia takich a nie innych wartości... Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:27 stephen_s napisał: > Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia, wynika z przyjęci > a > takich a nie innych wartości... Założenie, że w szkole uczy się matematyki, też wynika z przyjęcia pewnych wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:35 No nie, jednak matematyka jest znacznie mniej kontrowersyjna od edukacji seksualnej. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 11:39 A o teorii ewolucji powinno się Twoim zdaniem uczyć czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Jestem przeciw 14.07.08, 14:04 A jest kontrowersyjna - zapytaj prof. J. Giertycha. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Jestem przeciw 15.07.08, 01:43 stephen_s napisał: > Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche fakty, bez > żadnego zabarwienia ideologicznego? > > Wiesz, już samo założenie, że o takich sprawach sie rozmawia, wynika z przyjęci > a > takich a nie innych wartości... > Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką wiedzę w sprawie własnej seksualności. Co z nią zrobią, zależy od nich, Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Jestem przeciw 15.07.08, 08:33 > Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką wiedzę > w sprawie własnej seksualności. Ale to już jest założenie ideologiczne :) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Jestem przeciw 15.07.08, 09:16 Wiesz, jak już mówiłem za wszystkim stoi jakieś założenie ideologiczne. Ale założenie, że ogólnie im więcej wiedzy tym lepiej, jest dość podstawowe w liberalnej demokracji. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Jestem przeciw 15.07.08, 10:04 > Wiesz, jak już mówiłem za wszystkim stoi jakieś założenie > ideologiczne. Ale założenie, że ogólnie im więcej wiedzy tym lepiej, > jest dość podstawowe w liberalnej demokracji. No, to, że mamy żyć w liberalnej demokracji, to też założenie ideologiczne :)) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Jestem przeciw 15.07.08, 10:09 stephen_s napisał: > No, to, że mamy żyć w liberalnej demokracji, to też założenie ideologiczne :)) Oczywiście, ale jest to założenie aktualnie dominujące. Społeczeństwo nie może działać bez takich powszechnie akceptowanych założeń. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Jestem przeciw 22.07.08, 16:15 Anarchia to tez ideologia. Nie jestesmy w stanie zyc w spoleczenstwie bezideologicznym, albo takim, w ktorym wszystkie idee bylyby rownouprawnione. Mozesz sie ewentualnie wykatapultowac na Ksiezyc i tam doswiadczyc bezideologicznej rzeczywistosci kompletnego samotnika. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Jestem przeciw 16.07.08, 01:04 stephen_s napisał: > > Wynika jedynie z założenia, że dzieciaki powinny mieć szeroką wiedzę > > w sprawie własnej seksualności. > > Ale to już jest założenie ideologiczne :) > Tak samo jak to, że powinny znać ewolucję, "Dziady" i coś tam jeszcze. Wszystko można sprowadzić do ideologii, gorzej tylko jak się jedną wpaja jako obowiązującą i uniemożliwia dziecku rzetelną edukację. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Jestem przeciw 16.07.08, 11:09 > Pytanie, czy w tej sferze JEST MOŻLIWE przekazywać jedynie suche > fakty, bez żadnego zabarwienia ideologicznego? Oczywiście, że jest możliwe. Inna sprawa, że środowiska religijne uważają przekazywanie faktów za ideologie. Np. kiedyś głoszenie, że ziemia nie jest w centrum wszechświata było uważane za ideologię. Z ewolucją teiści tak mają do dzisiaj. Jeżeli już jakaś ideologia na edukacji seksualnej będzie przekazywana to właśnie taka głosząca, że z inicjacją nie należy się spieszyć. Nie wiem co sobie wyobrażasz, że na tej edukacji seksualnej ma się odbywać? Namawianie do grupowego sado-maso? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Jestem przeciw 22.07.08, 14:29 Oczywiscie, ujecie medycznie jest pozbawione ideologii. Chyba, ze kogos mierzi cieleznosc w ogole. moze niektorzy kapia sie w ubraniu, kto to wie Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Jestem przeciw 23.07.08, 01:45 rikol napisała: > Oczywiscie, ujecie medycznie jest pozbawione ideologii. Chyba, ze kogos mierzi > cieleznosc w ogole. moze niektorzy kapia sie w ubraniu, kto to wie Kąpią się. Ostatnio bodajże w "Twoim Stylu" był artykuł o aseksualizmie i jedna dziewczyna powiedziała, że w rodzinnym domu kąpała się w ciuchach, bo ktoś mógł wejść do łazienki. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Jestem przeciw 30.07.08, 18:34 Ta dziewczyna byla molestowana widocznie, tj. inne osoby wchodzily do lazienki, wiedzac, ze ona sobie tego nie zyczy. Inaczej by nie bala sie kapac nago. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Jestem przeciw 14.07.08, 00:21 Swiadomosc jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodzila. Swiadomosc to nie to samo, co zmuszanie, o ktorym piszesz. Zmusic to moze nieswiadomego dzieciaka grupa rowniesnicza (opisana w przedostatnich WO proba sprzedania dziewictwa dziewczynki). To wlasnie swiadomosc i wiedza moga obronic przed zmuszaniem. Lekcje wychowania seksualnego nie musza byc skojarzone z sugerowaniem wyboru jakiejs sciezki zyciowej. Podreczniki moga byc swiatopogladowo neutralne. Fakty i statystyki, przeglady roznych teorii i perspektyw. Dziecko, ktore jest wychowywane przez rodzicow (nie telewizor, nie 'przeciez je tam w tej szkole powinni wychowac') powinno wybrac to, co mu zostalo w domu wpojone. Jesli wybierze inaczej, oznacza to kleske rodzicow jako rodzicow. I zapewne niektore srodowiska tego sie boja. Ze swiadomosc zrodzi w glowach mlodziakow watpliwosci, z ktorymi oni sobie nie beda umieli poradzic. Proby ograniczania wiedzy dzieciom to i glupota, i lenistwo. Glupota, bo oni sobie to sami wyszukaja w internecie - tyle ze wulgarne, bez madrego komentarza, czasem nieprawdziwe. I ta wiedza narobi prawdziwych szkod. Inna sprawa, ze nie mamy odpowiednio przygotowanej kadry. Ale w koncu do szkol wkracza coraz nizszy niz demograficzny, wiec ci z nauczycieli, ktorzy boja sie o posady (redukcje z tego co wiem, beda konieczne) moga zajac sie tym tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Bene, wszystko to piękne 14.07.08, 09:10 ale zupełnie bez związku z rzeczywistością. Kościół zajął kolejny skrawek lądu i się z niego nie wycofa bez walki, a z natury nie posiada skrupuów ani sumienia.I tego boją się politycy, choćby nie wiem jak zdawali sobie sprawę ze szkód jakie wyrządza brak edukacji seksualnej. Ciemnota to jest to, co najbardziej im odpowiada, a jest ciemno już i to bardzo. Wzmianka o edukacji wywołała skojarzenia godne krajów 3. świata - to wielki sukces kościoła. Sama zobacz, z czym się ten temat już kojarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 03:14 Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po prostu. Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni - 'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy. Walka KK jest przegrana nie tylko z tego powodu - zwyczajnie jest coraz mniej powolan, wiec stopniowo zacznie wymierac kadra. Jesli nie dopuszcza do kaplanstwa kobiet za kilkadziesiat lat nie beda mieli wiekszego wplywu na nic. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 08:33 > Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy > mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni - > 'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie > ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy. Przerażające... :((( Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 09:13 A cóż konkretnie Cię przeraziło? Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 10:03 Płytkość "zachodniego podejścia do wiary". Dobrze jest, jeśli człowiek ma jakiś sprecyzowany światopogląd, który szczerze wyznaje - zaś wychodzi na to, że ci ludzie, o których pisze Bene, tak naprawdę nie wierzą w nic: ani w Boga, ani w nieistnienie Boga... Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 15:47 > Płytkość "zachodniego podejścia do wiary" A skad masz pewnosc o tej plytkosci? Faktem jest, ze na zachodzie wielu ludzi nie praktykuje, natomiast ci, ktorzy to robia - no wlasnie czemu uwazasz, ze nasi katolicy "glebiej" praktykuja? Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 16:28 Mówię o tym, co Bene opisała jako "zachodnie podejście do wiary". Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:12 Wiara to czesc kultury i kulturowej idenfyfikacji. Uzywam powiedzen 'wieza Babel' czy hasla 'Hiob', smiejemy sie przy obiedzie, ze z paru grzybkow zrobila sie taka wielka potrawa, ze zostanie siedem koszy odlamkow itd. Jesli ktorys z moich rodakow mowi 'bog' to ma na mysli brodatego starca albo mlodzienca - boga katolikow. Itd. Wcale mnie nie dziwi, ze ktos woli obrzedy przejscia odbywac w szczegolnych miejsach, a nie dusznych salkach urzedow z wystrojem z lat 70. Dla psychologa to powinno byc zrozumiale podwojnie, imho. A zeby miec zycie duchowe wcale nie trzeba chodzic do kosciola, czy w ogole wyznawac jakakolwiek religie oraz wierzyc w cokolwiek, w co wierza inni. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:01 stephen_s napisał: > Dobrze jest, jeśli człowiek ma jakiś > sprecyzowany światopogląd, który szczerze wyznaje - zaś wychodzi na to, że ci > ludzie, o których pisze Bene, tak naprawdę nie wierzą w nic: ani w Boga, ani w > nieistnienie Boga... To jeszcze wyjaśnij dlaczego wg Ciebie agnostycyzm jest czymś złym. Bo to typowe założenie ideologiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:03 Aha, i za wyjaśnienie "dokładnie nie wiem, ale tak czuję" nie przyznaje się punktów. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:15 Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie drażni, to niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:20 stephen_s napisał: > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Powiedziałeś, że sytuacja w której człowiek nie ma sprecyzowanego poglądu na kwestię istnienia boga jest gorsza niż taka, w której go ma. Czyli że agnostycyzm jest gorszy i od wiary i od ateizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:48 Nie. Agnostycyzm uważam również za sprecyzowany pogląd :) Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:53 Ale agnostycyzm polega właśnie na tym, że nie ma się opinii co do tego czy bóg istnieje, i nie uważa się tego za szczególnie ważne. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:58 Nie. Agnostycyzm to konkretne stanowisko: nie można stwierdzić, czy Bóg istnieje, czy nie. To, co krytykuję, to bezrefleksyjność, czyli niezastanawianie się, czy Bóg istnieje. A także powierzchowność, czyli "wiarę" ograniczającą się do wzięcia ślubu kościelnego, bo jest bardziej uroczysty, bez refleksji nad jego sensem i nad tym, co się w jego trakcie przysięga. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Bene, wszystko to piękne 22.07.08, 14:35 Sa wazniejsze problemy na swiecie niz to, czy bog/bogowie istnieja. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:23 > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie drażni, to > niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie. To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz jednocześnie, że wierzący mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary". Jak dla mnie to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów. Jeżeli nie wierzysz i godzisz się co do tego, że niektóre szkodliwe praktyki religijne nie mają żadnego sensu (nie zapewniają szczęścia w zaświatach, ani żadnych innych boskich gratyfikacji), ale jednocześnie wspierasz prawo ludzi do czynienia krzywdy w ramach przestrzegania swojej religii to jak dla mnie jest to forma cynizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:49 > To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz jednocześnie, że wierząc > y > mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary". Jak dla mnie > to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów. Nie. To jest szacunek dla cudzych poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 12:38 Szanujesz cudze poglądy tak bardzo, że pozwalają wg ciebie one krzywdzić niewinne osoby? Tak samo szanowałbyś poglądy nazistów i faszystów? Wiem, że to skrajne przykłady ale próbuję zrozumieć twoje stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 00:28 facet123 napisał: > > Nie powiedziałem, że agnostycyzm jest czymś złym. Co mnie drażni, to > > niekonsekwencja i nietraktowanie swoich przekonań poważnie. > > To ciekawe. Sam uważasz się za ateistę, ale twierdzisz jednocześnie, że wierząc > y > mają prawo robić mnóstwo paskudnych rzeczy "w imię swojej wiary". Jak dla mnie > to jest właśnie niepoważne traktowanie swoich poglądów. > Jeżeli nie wierzysz i godzisz się co do tego, że niektóre szkodliwe praktyki > religijne nie mają żadnego sensu (nie zapewniają szczęścia w zaświatach, ani > żadnych innych boskich gratyfikacji), ale jednocześnie wspierasz prawo ludzi do > czynienia krzywdy w ramach przestrzegania swojej religii to jak dla mnie jest t > o > forma cynizmu. To jest gorsze od stwierdzenia agnostyków, że nie można obiektywnie zbadać rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 09:50 Agnostycyzm to często sposób na ucieczkę przed pewną odpowiedzialnością jaką niesie wyrzeczenie się wiary w boga. Agnostyk, to ktoś kto wątpi w istnienie boga, ale mu nie zaprzecza. Skoro jednak nazywa siebie agnostykiem, to musi jakoś różnić się od osoby wierzącej, która również nie może mieć absolutnej pewności, że bóg istnieje, ale wierzy w to bardzo mocno. Zatem agnostyk w zasadzie nie wierzy w boga. On jedynie zakłada możliwość jego istnienia. Osoba taka w zasadzie nie różni się co do podstaw światopoglądu od ateisty, który również nie ma absolutnej pewności iż bóg nie istnieje, ale uważa, że jest to bardzo mało prawdopodobne i w zasadzie obojętne dla naszego życia. Zarówno agnostycyzm jak i ateizm, odrzucają więc wiarę religijną, a ograniczają się do bardziej lub mniej pewnego założenia, a tym , że jakiś bóg może gdzieś istnieć. Konsekwencja wymaga tutaj aby z takim samym sceptycyzmem podejść do praktyk religijnych, które są konstytuowane przez bezkrytyczną wiarę w boga - tego którego istnienie przestaje być dla agnostyka/ateisty pewne. Jeżeli mimo tego sceptycyzmu oni (agnostyk/ateista) ciągle twierdzą, że należy szanować, a nawet obdarzać przywilejami szkodliwe i krzywdzące niewinnych ludzi lub dzieci praktyki religijne, to jest to wyrafinowana forma cynizmu. To trochę tak jakby w czasach wycofywania się z niewolnictwa ktoś stwierdził "Ja nie posiadam niewolników, bo uważam, że każdy powinien być wolny, ale inni niech sobie ich posiadają, bo mogą sądzić co innego i nie zrobię nic by ich przekonać do zmiany zdania, bo to ich prawo" - Cynizm, ucieczka od odpowiedzialności, albo po prostu brak konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 10:25 ... możnaby zastosować przeciw nam, ateistom, żeby uzasadnić, czemu np. byłoby słuszne spalić nas na stosie. Nie chciałbyś być spalony na stosie, prawda? A znasz taką zasadę "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 10:53 > ... możnaby zastosować przeciw nam, ateistom, żeby uzasadnić, czemu > np. byłoby słuszne spalić nas na stosie. Nie, nie można by jej zastosować. Zasada o której ja piszę to etyczny nakaz sprzeciwiania się krzywdzie ludzkiej. Palenie na stosie to niezaprzeczalna krzywda i w żaden sposób nie mogło by być usprawiedliwione moimi zasadami. Natomiast twoje zasady jak najbardziej umożliwiają palenie na stosie - ty byś po prostu nie zapalił tego stosu, ale rozumiem, że nie próbowałbyś w żaden sposób przeciwdziałać paleniom na stosie tak długo jak ci którzy zapalają stosy szczerze wierzą, że czynią słusznie. Nawet nie próbował byś w pokojowy sposób porozmawiać z nimi i spróbować przekonać ich, że palenie ludzi jest złe, bo wedle Ciebie ich prawo do wierzenia i praktykowania swoich przekonań jest święte i ponad wszelkimi prawami, nawet prawami innych ludzi, zgadza się? A zupełnie już oburzył byś się na próby państwowego zakazu palenia na stosie - "jak to, zakazywać wierzącym ludziom ich praktyk??" > A znasz taką zasadę "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"? Dokładnie o tej zasadzie piszę. Jeżeli dla Ciebie niemiłe było by obrzezanie Ciebie, albo twojej córki, nie miłe było by tworzenie blokad emocjonalnych przeciwko używaniu prezerwatyw, to jak możesz twierdzić, że te nie miłe rzeczy wolno robić innym pod warunkiem, że robią to ludzie wierzący w ramach swojej wiary? Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 11:27 > Nie, nie można by jej zastosować. Zasada o której ja piszę to etyczny nakaz > sprzeciwiania się krzywdzie ludzkiej. Można spokojnie stworzyć argumentację, wedle której palenie ludzi na stosach zapobiega krzywdzie ludzkiej. Także, to za co Ty się opowiadasz, czyli ograniczanie prawa ludzi do praktykowania religii, jest właśnie krzywdzeniem ludzi. I nie, nie masz racji, że nie próbowałbym przekonać nikogo do niepodpalania stosu. Próbowałbym. Tak samo jak Ciebie próbuję przekonać, że to, co Ty proponujesz, doprowadzi do czegoś, co jest analogiczne do palenia ludzi na stosach. Co do "nie czyń tego, co Tobie niemiłe" - a dla Ciebie nie byłoby niemiłe, jakby ktoś w imie swoich przekonań dyktował Ci, jak wychowywać dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 11:46 > Można spokojnie stworzyć argumentację, wedle której palenie ludzi na > stosach zapobiega krzywdzie ludzkiej. Zgadza się, ale będzie to argumentacja albo błędna logicznie, albo odnosząca się do religijnych mitów. Nie da się w ramach etyki poszanowania ludzkiego życia, godności, wolności i równego traktowania interesów stworzyć argumentacji za paleniem na stosie. Zresztą spróbuj jak chcesz, a wykażę, że się mylisz. > Także, to za co Ty się opowiadasz, czyli ograniczanie prawa ludzi > do praktykowania religii, jest właśnie krzywdzeniem ludzi. W żadnym wypadku nie ograniczam ludziom prawa do praktykowania religii! Ja tylko twierdzę, że należy odebrać praktykowaniu religii przywileje, które stawiają ją ponad innymi prawami. Dokładniej: jedyne przypadki gdy twierdzę, że praktyki religijne można prawnie ograniczać to takie które naruszają życie, godność i wolność innych osób. Ale to chyba oczywiste - prawo zakazujące zabijać też w jakiś sposób ogranicza wolność ludzi, ale nie oznacza to, że kraje karzące za morderstwo (chyba wszystkie) to zamordystyczne totalitaryzmy... > Tak samo jak Ciebie próbuję przekonać, że to, co Ty proponujesz, > doprowadzi do czegoś, co jest analogiczne do palenia ludzi na stos > ach. To chyba nie wiesz co ja proponuję. Ja nie chcę w żaden sposób zakazywać ludziom praktykowania religii. Moje postulaty odnoszące się do religii w Polsce to tylko odebranie kościołowi przywilejów: - zaprzestanie finansowania kościoła przez państwo (fundusz kościelny, ZUS dla duchownych i zakonników płacony przez państwo) - zdjęcie symboli z urzędów - zaprzestanie finansowania nauki religii przez państwo i wyrzucenie jej ze szkół. Teoretycznie wystarczyło by zapewnienie uczniom nie chodzącym na religię zajęć z etyki, albo ich religii, ale w praktyce rodzi to problemy techniczne jak i niepotrzebne konflikty. Każdy uczy się religii w swojej wspólnocie, a szkoła uczy jedynie faktów - wiedzy o seksie, sposobu funkcjonowania systemów prawnych, ewentualnie religioznastwa i filozoficznych podstaw naszego społeczeństwa, etyki świeckiej (bez ukierunkowania na konkretną religię). Cała reszta to już domena pozaszkolnych zajęć i państwu nic do nich. - itp. Naprawdę uważasz, że te postulaty jakoś zakazują praktykowania religii? To co pisałem wcześniej, o szkodliwości religii, to już moje prywatne zdanie i nie chciałbym nawet aby było ono podstawą stanowienia prawa, bo zbyt cenię ludzką wolność. To tak jak ze zdradą małżeńską - wszyscy się chyba godzimy, że jest ona zła, ale prawne jej karanie to już by było zbyt wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 14:13 facet123 napisał: > odebranie kościołowi przywilejów: > - zaprzestanie finansowania kościoła przez państwo (fundusz kościelny, ZUS dla > duchownych i zakonników płacony przez państwo) Tylko dodam do tego skopiowany niegdyś post o zyskach kościoła: - 1 - Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest dość święta, żeby ją warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych udoskonalono w ten sposób, że bogobojny katolik może już balangować kiedy chce byleby dobrze dawał na tacę fachowcom. - 2 - Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio. Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do rąk proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej dzieje. - 3 - Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkół państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich przymusowych spędach, więc wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków. - 4 - Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie. W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp. Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo. - 5 - Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemysł poligraficzny. Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób dewocjonaliów, świec, win ( niby, że mszalne ) itp. Doskonałe przebicie jest również na opłatkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga c.d. 17.07.08, 14:13 - 1 - Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest dość święta, żeby ją warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych udoskonalono w ten sposób, że bogobojny katolik może już balangować kiedy chce byleby dobrze dawał na tacę fachowcom. - 2 - Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio. Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do rąk proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej dzieje. - 3 - Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkół państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich przymusowych spędach, więc wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków. - 4 - Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie. W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp. Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo. - 5 - Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemysł poligraficzny. Poczytajcie o przewałach "Stella Maris". Masowy wyrób dewocjonaliów, świec, win ( niby, że mszalne ) itp. Doskonałe przebicie jest również na opłatkach. - 6 - Zyski z działalności handlowej. Na przykład własne księgarnie, sklepy z dewocjonaliami, wydawnictwa kościelne, kwieciarnie przy cmentarzach itp. - 7 - Zyski z działalności rolniczej. Wielu wiejskich proboszczów do dzisiaj posiada tak zwane prebendy i obrabia je wiejskimi parobkami, jak przed wojną. Trzeba przyznać, że od działalności rolniczej księża płacą podatek rolny.Ale za to otrzymuja milionowe dotacje z UE. - 8 - Zyski/straty z ogólnopolskich businessów Episkopatu lub biskupów. Przykład - fundusz emerytalny Arca Invesco. W tym przypadku czarni się przeliczyli. Powoływanie się w telewizyjnych reklamówkach na autorytet Episkopatu okazało się niewypałem i fundusz nie wytrzymał konkurencji. - 9 - Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR-ów ) w praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: c.d. 17.07.08, 14:15 - 9 - Zyski z działalności nazwijmy to umownie "obszarniczej" . Przykład gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR-ów ) w praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty nie ma. - 10 - Zyski z przedsiębiorstw wielobranżowych. Na przykład business turystyczny. Sam byłem kilka razy na tak zwanych pielgrzymkach autokarowych po Europie. Faktycznie były to normalne komercyjne trasy turystyczne ( częściowo fundował zakład pracy, więc się jeździło ). Dobrodzieje wskazywali cywilnym kolaborantom, do wycieczek których biur podróży powinien ze społecznych pieniędzy dopłacać katolicki urzędnik. Dla wyższych szarż były lepsze "pielgrzymki". Najlepsi w businessie turystycznym są ojcowie Pallotyni. Jak macie odpowiednio gruby portfel, możecie z nimi pielgrzymować na przykład po Amazonii. - 11 - Zyski z businessu oświatowego. Wiara nie jest nauką. Czarni natomiast kształcą swoje przyszłe kadry na koszt Ministerstwa Nauki ( czy jak tak ono się teraz oficjalnie nazywa ). W 2001 roku tylko KUL i PAT pociągnęły od Polski dokładnie 57 878 200 złotych, ciągną dalej i co raz więcej. Jest również trzecia pompa ssąca. Kiedyś nazywało się to Akademia Teologii Katolickiej. Zmieniono nazwę na Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i już można doić, bo oficjalnie szkoła ma status uczelni państwowej. Podejmowane są liczne próby zakładania wydziałów teologicznych na różnych uczelniach państwowych. - 12 - Zyski z businessu cmentarnego. To dobry temat na specjalny wątek. Jeżeli ktoś ma czas i potrafi to zrobić, niech spróbuje oszacować dochodowość z jednego hektara cmentarza, tak jak to się robi w rolnictwie. Produkt jest inny, ale z ekonomicznego punktu widzenia zasada podobna. Gołym okiem widać jednak, że trudno sobie wyobrazić lepszy i pewniejszy interes. Ceny narzucane przez pasterzy i ich techniki marketingowe znacie, albo poznacie. - 13 - Zyski z prawdziwych darowizn. Kościół od otrzymanych darowizn nie płaci podatków. Prawdziwe darowizny ( w odróżnieniu od fikcyjnych ) najlepiej wychodzą wtedy, gdy mają formę dotacji i rozdaje się nie swoje pieniądze, ale spółek skarbu państwa. Spółka skarbu państwa to jest takie coś, że jeszcze tego nie sprywatyzowali, ale już przygotowali do dojenia, bo nadali postać spółki akcyjnej. Stanowiska prezesów i członków rad nadzorczych obsadza się zwykle z nadań politycznych a potem należy się odwdzięczyć. Przykład KGHM Polska Miedź S.A. Polityczni mianowańcy - w tym przypadku jeszcze z rozdania solidarnościowego - odwdzięczyli się w następujący sposób: Fundacja Świętego Antoniego z okazji festynu "Unieś mnie do góry" 300 000 zł. Parafia w Głogowie 450 000 zł. Jankowski ze Świętj Brygidy 450 000 zł. 3 razy po 50 000 zł dla diecezji legnickiej, zielonogórskiej, wrocławskiej, katowickiej. Katolickie Radio Plus z Legnicy i Katolickie Radio Głogów odpowiednio 8 100 i 5 000 zł miesięcznie. Kuria we Wrocławiu - samochód Audi A 8 za 196 000 zł bez VAT. Seminarium Duchowe we Wrocławiu 7 000 zł. Salezjańskia Organizacja Sportowa 150 000 zł. KGHM to tylko jeden przykład działalności cywilnych kolaborantów. Ile czarni wyciągnęli tą metodą w skali całej Polski prze 25 lat naszego pontyfikatu ? Ile ciągną obecnie ? - 14 - Zyski z fundowania dobrodziejom na koszt podatników 80 % składki emerytalnej, a misjonarzom na misjach, zakonnicom i zakonnikom klauzulowym i tak zwanym kontemplacyjnym 100 %. Też bym tak chciał. Niech inni co miesiąc składają się na moją przyszłą emeryturę, a ja będę siedział i kontemplował... Te pozostałe 20 % składki emerytalnej i wypadkowej, którą płacą wielebni i tak jest potrącana z osławionego dochodowego podatku ryczałtowego. Dochodowy podatek ryczałtowy to sztandar, którym wymachują księża, gdy ktoś im mówi, że wtrącają się do polityki a nie płacą podatków. Jeszcze do tego wrócimy. - 15 - Zyski z państwowych dotacji na kościelne zakłady opieki społecznej ( art. 22 ust.1 Konkordatu ) i zyski z państwowych dotacji na przedszkola, szkoły i inne placówki oświatowo - wychowawcze kościoła. - 16 - Zyski z urzędolenia. Najprostszej czynności służbowej kapłan katolicki nie wykona bez "karteczki", najlepiej w trzech kopiach i żeby na każdej były po dwie piecząteczki. Na każdym kroku płać i płać. Kolega opowiadał mi jak poszedł na "nauki przedmałżeńskie"... DRUGA GRUPA - OFICJALNE DOCHODY KSIĘŻY 17. Śluby. 18. Pogrzeby. 19. Chrzty. 20. Kolędy. 21. Intencje mszalne. 22. Wypominki 1 i 2 listopada ( podobno 1/10 oficjalnych rocznych dochodów indywidualnych pochodzi z tego źródła ). Czarni dobrze wiedzieli po co wymyślili ludziom tak zwany czyściec, mimo że takiego słowa nie ma w Biblii. 23. Pensje dla kapelanów wojskowych, policyjnych, szpitalnych, więziennych, strażackich itp. wypłacanych przez Polskę. Kapelanów wojskowych jest obecnie w przybliżeniu 200. W 1999 roku ujawniony oficjalnie budżet orydynariatu polowego wynosił 13,1 miliona złotych. MON płaci również za kaplice. Naszych granic broni eskadra 250 zakonnic na etatach sierżantów... W 2000 roku każda z nich ciągnęła z budżetu 1200 złotych. Ile ich jest obecnie i ile teraz ciągną nie wiem, bo gdzie to sprawdzić ? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: c.d. 17.07.08, 14:29 Dziękuję za rzetelne uzupełnienie, ale pewnie nawet to nie wyczerpuje wszystkich innych dróg jakimi pieniądze publiczne wypływają do kościoła. Myślę, że "czarna strefa" to dobra nazwa do tego procederu. Ciekawe teraz czy Stephen wypunktuje dlaczego wszystkie te pieniądze należą się kościołowi, a nasze próby odebrania tych przywilejów to "atak na polski kościół"... Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 15:02 > Zgadza się, ale będzie to argumentacja albo błędna logicznie, albo odnosząca si > ę > do religijnych mitów. Nie da się w ramach etyki poszanowania ludzkiego życia, > godności, wolności i równego traktowania interesów stworzyć argumentacji za > paleniem na stosie. Masz rację, ale nie kazdy musi uznawać "etykę poszanowania ludzkiego życia, godności, wolności i równego traktowania interesów" za słuszną, prawda? Co do tego, czy chcesz ograniczać praktykowanie religii - OK, dziękuję za uporządkowanie. Zatem z mojego twierdzenia się wycofuję. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 15:30 > Masz rację, ale nie kazdy musi uznawać "etykę poszanowania ludzkiego > życia, godności, wolności i równego traktowania interesów" za > słuszną, prawda? Jeżeli tak sprawiasz sprawę, to nie każdy musi w ogóle uznawać jakąkolwiek etykę. Nie ma sposobu by zmusić człowieka do postępowania etycznego wedle jakiejkolwiek etyki. Jednak prawo powinno wywodzić się właśnie z etyki poszanowania i równego traktowania bo jest to najlepsze osiągnięcie naszej kultury i państwowości w tej dziedzinie. Najlepsze w tym sensie, że zapewnia najlepsze warunki do życia i spełniania się - nawet ci którzy z nim walczą mają lepsze warunki do głoszenia swoich słów niż kiedykolwiek wcześniej w historii miał je ktokolwiek kto sprzeciwiał się ogólnie przyjętym zasadom. Jeżeli podważasz samą ideę równości to w zasadzie nie mam innych argumentów. Równość, podobnie jak chęć czynienia dobra, jest czymś co należy założyć aby rozmawiać o etyce, a nie czymś do czego można zostać przekonanym racjonalnie. Więc zawsze będzie pewna część ludzi którzy po prostu nie chcą dobra - którzy lubią krzywdzić. Utrudnianie im tego jest obowiązkiem etycznym, tym do czego etyka służy, a nie czymś z czego należy się wycofywać, aby tylko nie naruszyć ich wolności. Absolutna wolność to utopijna fikcja, możliwa być może tylko w świecie zwierząt. Ja tłumaczę moje stanowisko od dawna i ty jedynie starasz się szukać w nim dziury (twierdzę, że na razie ci się nie udało), bardzo dobrze, ale czy mógłbyś sam opowiedzieć gdzie wg ciebie jest granica pomiędzy wolnością wierzenia i czynienia co się komuś podoba, a słusznie zakazywanymi przez prawo (albo ogólniej - poprzez etykę) czynami krzywdzącymi innych? Z twoich wypowiedzi wynika czasem, że tej granicy w ogóle nie ma - że najgorszą niegodziwość należy dopuszczać, gdy tylko czyniący ją człowiek, szczerze chce jej dokonywać i twierdzi, że zabronienie mu tego było by odebraniem mu wolności. A może granicę tą może stawiać każda społeczność gdzie jej się podoba i inne społeczności nie mają prawa jej przesuwać? Albo jest ona ustalana demokratycznie? Jestem ciekaw Twoich sądów. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 16:05 Widzisz, na Twoje pytania odpowiedzi nie mam... Ja właśnie nie wiem, gdzie leży ta granica, o której mówisz. Ogólnie mówiąc, jestem ostatnio w fazie "wiem, że nic nie wiem"... stąd też moje podważanie wszystkiego, łączie z tym, czy aby na pewno ten model etyki, na który się powołujesz, jest tym właściwym. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Dokładnie takich argumentów... 17.07.08, 16:10 To dziwne, bo kiedy wyglaszasz wlasne opinie na jakis temat jestes ich bardzo pewien, chociaz nie potrafisz ich uargumentowac. Praca domowa: gdybys byl jednak wladca tego slicznego malego kraju, co bys zrobil z 'wolnoscia dla wyznania' w przypadku ultraagresywnego islamu, skrajnego satanizmu czy scjentologii? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Dokładnie takich argumentów... 18.07.08, 08:46 > Ja właśnie nie wiem, gdzie leży ta granica, o której mówisz. To bardzo dobre miejsce. W zasadzie konieczne do tego aby czego kolwiek się dowiedzieć. > stąd też moje podważanie wszystkiego, łączie z tym, czy aby na > pewno ten model etyki, na który się powołujesz, jest tym właściwym. Mimo wszystko mam wrażenie, że bardziej podważasz model postulowany przeze mnie niż model przyjęty przez tradycje katolicką. Dlatego jednak nie jestem pewien, czy twoja faza "wiem, że nic nie wiem" została osiągnięta w pełni. Ona powinna oznaczać sceptycyzm wobec wszystkiego, a ty jesteś sceptyczny tylko wobec mnie, a nie wobec różnych religijnych ujęć etyki. Ale zakładając mimo tego, że wychodzimy od zera, trzeba najpierw zdefiniować podstawowe metody i kryteria rozumowania o etyce. Pewien poziom abstrakcji co do którego będą mogli zgodzić się i za jego pomocą porozumieć wszyscy etycy. Akademicka filozofia etyki w jakiś sposób ten poziom wypracowała. Jego główne cechy to: 1. Zgoda co do tego, że do formułowania stwierdzeń etycznych trzeba posługiwać się rozumem, to jest racjonalnym rozumowanie na podstawie naszej wiedzy o człowieku i świecie. 2. Etyka opiera się na pojęciach dobra i krzywdy osoby. Aby stwierdzenie etyczne mogło mieć moc musi odwoływać się jakoś do podmiotu etycznego, czyli osoby (czasem szerzej: istoty czującej). Twierdzenia mówiące, że o tym czy coś jest dobre czy złe dycydują rzekome słowa boskie, lub zarządzenia totalitarnego władcy w zasadzie nie daje się utrzymać. Zarówno ja jak i Ty pewnie tutaj Ameryki nie odkryjemy, więc naprawdę polecam zamiast wywarzać otwarte drzwi poczytać co na temat etyki mają do powiedzenia uznani współcześni myśliciele, tacy jak John Rawls ("Teoria Sprawiedliwości") i Peter Singer ("Etyka Praktyczna"). Możesz się z nimi nie zgodzić, ale ta lektura przybliża przynajmniej rodzaj prowadzenia dyskusji na temat etyki, który jest wg mnie sam w sobie czymś czego nie sposób podważyć. Może na zakończenie sporu etyka racjonalna vs. etyka tradycyjna/religijna. Religijne rozumowanie etycznie nie może kłócić się z rozumowaniem racjonalnym, jeżeli jego celem ma być poszukiwanie dobra. Jeżeli bóg jest dobry nakazuje ludziom czynić dobro, to znaczy, że dobro to istnieje. A skoro istnieje to obowiązkiem ludzi jest jak najszczegółowiej je odkrywać aby wedle niego postępować. Rozum nie może więc doprowadzić do "gorszej" etyki niż religia, ponieważ ostatecznie jedno i drugie poszukuje dobra. Chyba nikt nie wierzy w boga, który kazał by czynić zło, podobnie jak ja nie wierzę, że akademicki poziom dyskusji o etyce stworzyli jacyś wcieleni demoni zła. Powiem więcej: rozumowanie religijne - pełne emocji, tradycji, populizmu, przywiązywania wagi do dawnych, niesprawdzonych podań jest o wiele bardziej podatne na przekłamania (dokonane nawet w dobrej wierze), niż solidne rozumowanie świeckiej filozofii etyki. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Dokładnie takich argumentów... 22.07.08, 14:38 Dziecko ma prawa czlowieka i prawa dziecka, rodzice nie maja wladzy absolutnej nad dzieckiem. Dziecko jest osoba i ma prawa ludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 18.07.08, 02:07 Facet jak zwykle trafił w samo sedno. Oto pytanie dla Stefka. Czy w ramach praktyk religijnych zgadza się na niewolnictwo, bo "przecież trzeba szanować inne religie"? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Bene, wszystko to piękne 22.07.08, 14:33 Nazisci byli bardzo konsekwentni i powazni. Ci Niemcy, ktorzy w owym czasie nie shanbili sie zbrodnia, to byli wlasnie ludzi SCEPTYCZNI co do wszelakich cudownych rozwiazan, krytyczni wobec wpajanych teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 11:48 imo ci ludzie nie tyle wierzą czy nie wierzą w Boga, ile podoba im się otoczka kulturowa wokół religijnych rytuałow. To nie jest chyba równoznaczne z agnostycyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 15:13 stephen_s napisał: > Dokładnie! > Ludzie którym podoba się otoczka kulturowa wokół obrzędów wcale nie muszą być płytcy. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bene, wszystko to piękne 15.07.08, 09:09 bene_gesserit napisała: > Znam troche dzieciakow (fakt, ze z Wawy, a nie ze wsi czy > mniejszych miast), i one maja do religii stosunek bardzo zachodni - > 'no tak, slub w kosciele, bo ladniej, dziecko tez pewnie > ochrzcimy... chyba' i na tym sie konczy. No właśnie, Wawa to jednak nie cała Polska. Tam gdzie się urodziłem czy tam, gdzie mieszka Kocia, jest całkiem inaczej. A po wsiach jeszcze bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:07 A na mojej wsi ludzie 'chodza, bo inni chodza'. Religijnosc jest plytka i nikt sobie nia glowy nie zaprzata, tymbardziej tym, co ksiadz powiedzial. Pamietam, ze jak wyczytywal z ambony tych, ktorych przyuwazyl, ze w zniwa w niedziele pracowali, to sie caly kosciol smial po cichu, ze 'ubek taki'. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:09 bene_gesserit napisała: > > A na mojej wsi ludzie 'chodza, bo inni chodza'. Religijnosc jest > plytka i nikt sobie nia glowy nie zaprzata, tymbardziej tym, co > ksiadz powiedzial. Pamietam, ze jak wyczytywal z ambony tych, > ktorych przyuwazyl, ze w zniwa w niedziele pracowali, to sie caly > kosciol smial po cichu, ze 'ubek taki'. > Kiedyś słyszałam, że akurat rolnikom wolno pracować w niedzielę przy żniwach, żeby się zboże nie zmarnowało. To jakiś nadgorliwiec z tego księdza. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 01:15 Och, on uwielbial po nazwisku wyczytywac z ambony. Kiedy zaczeli budowac kosciol, wyczytywal tych, co 'mimo ustalonego dyzuru' (przez niego, bez konsutlacji) sie nie zjawili na budowie Domu Pana'. Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. Kolejne pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w glos. Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: Bene, wszystko to piękne 16.07.08, 12:02 ok, chodzą, bo inni chodzą, dają na tacę, bo inni dają, biorą ślub koscielny i chrzczą dzieci, bo inni tak robią, posyłaja dzieci na religie, bo inni posyłają? W takim razie jaka jest róznica miedzy takimi ludzmi a "głęboko wierzącymi" z punktu widzenia utrzymania władzy koscioła? Bo moim zdaniem dla koscioła jest kwestią drugorzędna, czy ktoś wierzy czy nie, wazne, zeby dochowywał pozorów i rytuałow i za-bardzo-sie-nie-wychylal. Czy ci ludzie staną wobronie czternastolatek zmuszanych do rodzenia, czy zadbają o edukację seksualną swoich dzieci, czy sprzeciwią się wpływowi kościoła na decyzje polityczne? czy też nic nie zrobią, bo inni nic nie robią? Można się po cichu podśmichiwać, ale czy to cos zmieni? > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. Nie wydaje mi się. Zależy, co się rozumie pod pojeciem "ciemny". W moim odczuciu ludzie są coraz gorzej wykształceni - oceniam po poziomie studentów i uczelni, i co gorsza, coraz gorzej przygotowani do podejmowania decyzji, wyrażania opinii oraz odpowiedzi na proste pytanie - czego ja tu, w tym miejscu szukam, czego oczekuję i oc chcę osiągnąć. Nie wiem, czy powszechnosc telewizji i internetu ma na to dobry wpływ, wydaje mi sie, ze wręcz przeciwnie. Dostęp do informacji to wspaniala rzecz, ale ludzie zatracają umiejetnosc korzystania ze zrodeł, filtrowania informacji i wyrabiania sobie na ich podstawie własnych opinii. Kolejne > pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie > bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w glos. Oby. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 02:04 goblin.girl napisała: > ok, chodzą, bo inni chodzą, dają na tacę, bo inni dają, biorą ślub koscielny i > chrzczą dzieci, bo inni tak robią, posyłaja dzieci na religie, bo inni posyłają > ? Jak gdzies w tym watku pisalam: religia katolicka to czesc kultury tego homogenicznego kulturowo kraju. Mem, dzieki zwiazkom kosciola i walki o niepodleglosc, bardzo silnie spleciony z tozsamoscia kulturowa. Ponadto - xianstwo zagarnelo o wiele starsze niz ono samo obrzedy i tradycje (Wielkanoc, noc Sw Jana, sw Matki Boskiej Zielnej, Zaduszki, Boze Narodzenie), wiec umocowalo sie niejako 'wstecz' na bardzo pierwotnych korzeniach kultorowych. W dodatku zagarnelo tez obrzedy przejscia (chrzciny, slub, bierzmowanie, pogrzeb). Noi - jak kazda religia zaspokaja potrzeby duchowe, nawet jesli sa one powierzchowne i/lub nawet jesli nie zaspokaja ich w pelni. Ale rynek religii sie powieksza, mimo tego, ze tak malo u nas mniejszosci. W supermakecie duchowosci pojawia sie i buddyzm, i trans-wilberystyczne fantazje, i dzialania z pogranicza afrykanskiego szamanstwa i terapii; wszystko to sie kloci z pierwszym przykazaniem. > W takim razie jaka jest róznica miedzy takimi ludzmi a "głęboko wierzącymi" z > punktu widzenia utrzymania władzy koscioła? Bo moim zdaniem dla koscioła jest > kwestią drugorzędna, czy ktoś wierzy czy nie, wazne, zeby dochowywał pozorów i > rytuałow i za-bardzo-sie-nie-wychylal. Nie mam pojecia, bo nie znam pogladu Kosciola na to. Mysle, ze czesc decydentow mysli tak, jak ty to sugerujesz, mam wrazenie, ze sa duchowni, ktorym zalezy na wierze prawdziwej i mocnej. > Czy ci ludzie staną wobronie czternastolatek zmuszanych do rodzenia, czy zadbaj > ą > o edukację seksualną swoich dzieci, czy sprzeciwią się wpływowi kościoła na > decyzje polityczne? czy też nic nie zrobią, bo inni nic nie robią? Można się po > cichu podśmichiwać, ale czy to cos zmieni? Wiele zmieni. To ciche podsmiewywanie bardzo rozni sie od unizonego czapkowania 'ksiedzu dobrodziejowi'. Keidys ksiedza od ludu roznil status nie tylko spoleczny, ale i materialny oraz umyslowy. Ten smiech to wyraz zmian, bo kiedys byl zupelnie nie do pomyslenia. Jestem przekonana, ze ludzie z tymi przytoczonymi pytaniami poradza sobie, oddzielajac religie od zwyklego zycia, tak jak sie to stalo np z seksem przedmalzenskim. Dzis nawet katolickie matki mowia dzieciom, ze lepiej, aby przed slubem ze soba pomieszkali, bo 'zobacza, jak to jest i beda mogly uniknac pomylek i rozczarowan'. A przeciez Kosciol surowo zabrania i tepi stosunki przedmalzenskie. Supermarket religii zamiast religii jest coraz bardziej widoczny: czlowiek, ktory lamie podstawowe przykazania nadal postrzega sie jako katolik, 'bo do kosciola chodzi i do spowiedzi na Wielkanoc'. Imo to wszystko zmierza w kierunku oddzielenia sie od duchowej warstwy wyznania z zostawiona tozsamosciowa. Cos w rodzaju 'jestem katolikiem, ale nie przestrzegam 10 przykazan, bo jakos trzeba zyc'. To faza przejsciowa, po ktorej, jak mi sie wydaje, w wierze zostana tylko ci 'prawdziwi', gorliwi i bardzo nabozni w sposob autentyczny i trudny. > > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. > > Nie wydaje mi się. Zależy, co się rozumie pod pojeciem "ciemny". W moim odczuci > u > ludzie są coraz gorzej wykształceni - oceniam po poziomie studentów i uczelni, A, mam w nosie studentow i uczelnie, bo ja pisalam o robotnikach i chlopach. Dzieki mediom zmienia sie tu bardzo duzo. ... > Oby. Sledzilam przez ostatnich pare lat afery z ksiezmi - pedofilami. I bylo roznie: czasem skarzacych dotykal ostracyzm, czasem ludzie sami 'gonili zboczucha' gdzie pieprz rosnie. Ale z tego, co wiem, 10 lat temu to by w ogole nikomu nie przeszlo przez usta, nawet ofiarom. Rzeczywistosc sie zmienia, staje sie coraz bardziej plynna, nieostra, coraz mniej rzeczy ktore byly, sa i beda. To ani dobrze ani zle (albo i dobrze, i zle). Ale imo szacunek do ksiedza tylko dlatego, ze jest ksiedzem skonczy sie bardzo niedlugo (co zreszta pokazuja procesy laicyzacji panstw zachodnich). Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 00:21 bene_gesserit napisała: > > Och, on uwielbial po nazwisku wyczytywac z ambony. Kiedy zaczeli > budowac kosciol, wyczytywal tych, co 'mimo ustalonego dyzuru' > (przez niego, bez konsutlacji) sie nie zjawili na budowie Domu > Pana'. > > Ludzie sa coraz mniej ciemni, to chyba dzieki telewizji. Kolejne > pokolenie - takze wiejskie (dzieki Internetowi miedzy innymi) nie > bedzie sie w kosciele z takich zachowan smialo po cichu, ale w glos. > Moja szwagierka mieszka na wsi i tamtejszy ksiądz podobno ma prawie 3-godzinne msze. Powód? Bo przez większość mszy wyczytuje, kto mu się nie ukłonił, kto go nie zawiózł do miasta, wyznacza ludzi do załatwiania poszczególnych spraw, ale wszyscy go słuchają. Myślę, że w pewnych częsciach kraju już widać daleko idące zmiany, w innych są one mniej widoczne, a w innych Kościół wciąż ma ogromną władzę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropka_bordo Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 12:26 bene_gesserit napisała: > > Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do > jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po > prostu. Oh, chciałabym bardzo żebyś się okazała dobrą prorokinią. Niestety obawiam się że to nierealne. To był właśnie duży problem Marksa, odrzucił ślepą wiarę w wymyślonego Boga, odrzucił tak samo ślepą wiarę w niewidzialną rękę rynku która wprowadzi dobrobyt, ale niestety uwierzył w "konieczność dziejową" która musi doprowadzić do rewolucji społecznej. Wystarczy tylko pozwolić wyzyskiwaczom dokręcić śrubę do niemożliwości, poczekać trochę, a ludzie w końcu sami z siebie wybuchną i zbudują "Królestwo wolności". Piękne to, ale obawiam się że jednak społeczeństwo całkiem inaczej funkcjonuje, im bardziej się je upokarza, im gorsze się mu stwarza warunki, w im większej ciemnocie się je trzyma, tym mniejsze poczucie wartości, i na tym więcej można sobie względem takich ludzi pozwolić. Dokładnie tak samo jak z pojedynczym człowiekiem. Latami upokarzane ofiary domowej przemocy dziwują się na samą sugestię że mogą mieć jakieś podstawowe prawa. A w zasmarkanej Polszy ludzie dokładnie rozważą wszystkie za i przeciw, zanim głośno przyznają że zwisa im i powiewa wielkość "Papieża Polaka". Kościół ma się dobrze, a w im gorszych warunkach ludzie będą żyli, tym lepiej będzie się miała Wielka Pijawka. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 15:50 Kultura sie niemozliwie globalizuje. "Polska specyfika" pozaskansenowa zaniknie, tak jak zanikaja roznice w innych krajach. W USA Kosciol co prawda przezywa wielki come back, ale dlatego, ze przerazliwie zmienil formule: w centrach koscielnych sa sklepy, spa, oferowane sa szybkie kursy biznesu i rozrywki dla dzieci - a ukoronowaniem takiego rodzinnego dnia jest mszalne show. I wcale nie jest powiedziane, ze jesli inne centrum bedzie mialo ciekawsza oferte, bo uzupelni ja o zywe malpy, to nastepnej niedzieli rodzina nie uda sie wlasnie tam. Oferta swiatopogladowo-kulturalna KK w Polsce jest geriatryczna i przerazliwie malo wyrafinowana. Radyja moga sluchac tylko emerytki, bo dla innych jest po prostu przerazliwie nudne. Oferta Telewizji Trwam nosi wszelkie znamiona niezaierzonego kabaretu. Nawet w Tygodniku Powszechnym pisza wciaz ci sami, wcale nie najmlodsi ludzie. I wlasnie o to chodzi, ze ludziom sie coraz lepiej zyje. Ze na tradycyjnie katolickiej, 'niezepsutej' polskiej wsi ludzie maja satelity i Internet, a dzieciaki - swietnie wyposazone szkoly. Im wiecej informacji, mozliwosci wyboru i migotania pokus doczesnosci, tym mniejsza ochota na zgrzybiala, betonowa i antypatyczna oferte obyczajowo-kulturowa polskiego Kosciola. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 13:02 > Imho KK w Polsce padnie - a w kazdym razie skurczy sie potwornie do > jakis wysepek ekstremistow - w ciagu jednego pokolenia. Tak po > prostu. Oj, a ja uważam, że to niestety nie nastąpi. Zauważ, że obecne pokolenie dzieci wychowuje się w klimacie o wiele szerzej dopuszczonej indoktrynacji religijnej niż poprzednie pokolenie. Gdy ja chodziłem do przedszkola w ogóle nie było mowy o religii w ramach zajęć przedszkolnych, a w podstawówce religia była na początku, albo na końcu zajęć. Natomiast obecnie narzuca się religię dzieciom od trzeciego roku życia. Zdecydowana większość dzieci domyślnie chodzi na religię w przedszkolach, nawet gdy rodzice są zupełnie zlaicyzowani - nie chcą aby dziecko wyróżniało się z grupy. A dla takiego dziecka regularne spotkania z poważnym panem w czerni, który straszy piekłem i opowiada ładne bajki to naprawdę doświadczenie utwierdzające w przekonaniu, że religia to coś czemu należy się specjalne traktowanie. Znam kilku rodziców - też z dużego miasta, którzy osobiście są wręcz antyklerykalni, ale dzieci na religię posyłają i nie rozmawiają z nimi na tematy religii, bo to "ciężki temat". Wynik jest taki, że wszelkie kwestie wymagającej filozoficznej zadumy u tych dzieci zagospodarowuje religia ze swoimi dogmatami i katechizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Bene, wszystko to piękne 17.07.08, 15:56 Jesli za 'szersza indoktrynacje religijna' uwazasz lekcje religii w szkolach, to rozne moga byc jej skutki. Imo wtloczenie religi do szkol jako _przedmiotu_ - na ktorym mozna zerznac matme, pouczyc sie historii albo poczytac komiks pod biurkiem odziera teologie katolicka z sacrum. Oczywiscie, wiele zalezy od nauczycieli, ale inaczej slucha sie ksiedza z jego autorytetem czarnej sukienki, a inaczej nawiedzonej katolicko katechetyczki. Maluchy moga chlonac opowiesci o 'bozi', ale wspolczesni jedenastolatkowie sa o cale niebo bardziej wyszczekani i bardziej pewni siebie, niz np bylo moje pokolenie. Oni tak gladko bajek o 'bozi' nie przelkna - przeciwnie. Nie mowiac juz o dzieciarach w wieku kontestacji. Wcale bym nie byla taka pewna, czy religia w szkolach wyjdzie KK na dobre. Pomijajac niewatpliwe zyski finansowe z tego stanu rzeczy, oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s OT do Bene 17.07.08, 16:08 Hej, mam pytanie techniczne: jak to robisz, że pod każdym postem masz inną sygnaturkę? Chyba nie zmieniasz sobie ustawień co post..? Pytam, bo naprawdę ciekawi mnie, jak takie coś zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: OT do Bene 17.07.08, 16:11 Wpisz w pole sygnaturki w ustawieniach: sygnaturka I <*> sygnaturka II <*> sygnaturka III Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Jestem przeciw 22.07.08, 14:27 Najlepiej w ogole nikogo nie zmuszac do nauki. Ktos przeciez musi rowy kopac, nawet jesli jest zarazony syfilisem, bo nie uzyl prezerwatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:30 Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i chyba tylko katolicki moher może się buntować. Inna sprawa, że nie wiem jak będzie z jego realizacją. Jeżeli np. ten przedmiot wyląduje w rękach katolickich katechetów, to rzecz jasna będzie to śmiech na sali. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:36 > Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i > chyba tylko katolicki moher > może się buntować. Ja mam wątpliwości co do tego pomysłu... Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:51 Jak zwykle :) Co za wątpliwości? Skąd dzieci mają czerpać wiedzę o seksie? Rodzice zwykle są skrępowani i przeciągają sprawę tak długa aż dziecko zdobędzie informacje z innych źródeł. Te inne źródła są dwojakiego rodzaju: 1. Prasa i TV młodzieżowa, gdzie wciska się dzieciom, że nie ma nic złego w seksie 13latek i 13latków, gdzie uczy się przedmiotowego i wulgarnego podejścia do seksu. 2. Kościół, który wciska dzieciom, że antykoncepcja to zło, masturbacja to zło, a z seksem trzeba czekać do ślubu, bo inaczej się grzeszy i tym podobne bzdury. Oba źródła informacji są mało rzetelne i powodują frustracje. Dlatego bardzo pozytywnie widzę inicjatywę wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół - edukacji prowadzonej rzetelnie i przez specjalistów, którzy nie mają żadnego interesu w przekazywaniu nieprawdziwych i poprzekręcanych faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
stephen_s Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 08:57 Dlaczego czekanie z seksem do ślubu to bzdury? :) No i co z prawem rodziców do wychowania dzieci tak, jak chcą? Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:27 > Dlaczego czekanie z seksem do ślubu to bzdury? :) Nie napisałem nic takiego. Napisałem, że wmawianie dziecku, że jest coś grzesznego (=złego/niemoralnego) w czekaniu z seksem do ślubu to niepotrzebne straszenie. Oprócz tego czekanie z seksem do ślubu to bardzo fajna rzecz - chroni przed chorobami wenerycznymi i pomaga uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji. Ale odwoływanie się do pojęcia grzechu w tym temacie to nieporozumienie. Ale nie ciągnijmy tego tematu - zgadzam się, że przekonywanie dzieci do odłożenia inicjacji seksualnej na później to coś dobrego, nawet gdy przekonuje kościół swoimi metodami kija i marchewki. Tylko, że żaden świecki nauczyciel edukacji seksualnej nie będzie przecież nakłaniał dzieci do wczesnego rozpoczęcia życia seksualnego. Żaden nie będzie też twierdził, że istnieją 100-procentowe metody antykoncepcji. Jednak co do informacji na temat antykoncepcji, jej wpływu na zdrowie albo masturbacji, to kościół po prostu kłamie - podaje informacje niezgodne z wynikami badań medycznych. Informacje które powodują frustracje i mają na celu obrzydzenie dzieciom sfery seksualnej. Dla mnie to takie samo zło jak treści przekazywane przez brawo girl i inne takie młodzieżowe szmatławce. > No i co z prawem rodziców do wychowania dzieci tak, jak chcą? Jeżeli edukacja seksualna godzi wg. Ciebie w to prawo, to w zasadzie nie powinni oni w ogóle posyłać dzieci do szkoły. Dlaczego nauka o medycznych i pewnych faktach odnośnie życia seksualnego ma godzić w prawo rodziców do wychowania dzieci po swojemu, a nauka matematyki, polskiego i geografii nie? Przecież rodzic może uważać, że 2+2=5 i może nie życzyć sobie aby w szkole jego dziecka uczono czego innego - mamy przez to zlikwidować uczenie matematyki? Nie. rodzic MA prawo do wychowywania dzieci po swojemu. Rodzic MOŻE opowiadać swojemu dziecku w domu co zechce. Może mu mówić, że to czego uczą w szkole to bzdury. Uważam taki proceder za szkodliwy, ale godzę się, że rodzica MA do niego prawo. Więc wolno mu mówić co innego o na temat seksu niż nauczyciel prowadzący ten przedmiot. Wolno mu nawet wmawiać dziecku, że 2+2=5 - żadne prawo tu nie jest naruszane. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:30 > Napisałem, że wmawianie dziecku, że jest coś grzesznego > (=złego/niemoralnego) w czekaniu z seksem do ślubu to niepotrzebne > straszenie. Oczywiście chodziło mi o wmawianie, że jest coś grzesznego w nie czekaniu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 22.07.08, 14:46 Dzieci maja prawo do informacji. Dzieci to nie jest wlasnosc rodzicow. Dlatego edukacja seksualna powinna byc obowiazkowa, w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 23.07.08, 01:47 rikol napisała: > Dzieci maja prawo do informacji. Dzieci to nie jest wlasnosc rodzicow. Dlatego > edukacja seksualna powinna byc obowiazkowa, w szkole. Dokładnie. Dziecko to człowiek, a nie telewizor, z którym rodzice mogą w swoim domu zrobić, co chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 16.07.08, 09:10 stephen_s napisał: > > Oczywiście, że jestem za. Taki pomysł jest świetny i > > chyba tylko katolicki moher > > może się buntować. > > Ja mam wątpliwości co do tego pomysłu... Bo Ty też jesteś moher, chociaż niby niekatolicki ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 23.07.08, 13:08 Obowiązek?? W Polsce jest potrzeba pilnej edukacji dzieci w zakresie seksualaności człowieka. Efektem wieloletnich utarczek kościoła i organizacji feministycznych jest koszmarny marazm w tej dziedzinie. Polacy nie potrafią się wypowiadać na temat seksu i seksulaności, nie potrafia się nią cieszyć. Szokującym jest falt, że wiele nastolatek podejmujących życie płciowie nie uświadamia sobie możliowści zajścia w ciąże. Niewielka jest też znajomość metod koncepcyjnych ich wad i zalet. Większość wiedzy w tej dziedzinie młodzi polacy dczerpią z ulicy i świerszczyków, czyli raczej nie ze źródeł, które warto polecać. Polscy rodzice mają opory rozmawiać na temat seksu z dziećmi. I nie mówimy tu ortodoksyjnych katolikach, ale często osobach o liberalnym, a często nawet libertynskich światopoglądzie. Potrzeba edukacji seksualnej - tak!! Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 30.07.08, 20:32 aelithe napisał: > Obowiązek?? > W Polsce jest potrzeba pilnej edukacji dzieci w zakresie > seksualaności człowieka. Efektem wieloletnich utarczek kościoła i > organizacji feministycznych jest koszmarny marazm w tej dziedzinie. A mozesz ten swoj poglad osadzic w zrodlach? Albo - skoro, jak przewiduje, bedziesz mial z tym wielki problem - ocenic, co bylo, gdyby feministki nie poddawaly ocenie wielu kosciolkowych w duchu podrecznikow? Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 30.07.08, 20:35 Dorównujesz już malumie; napisz o tych utarczkach organizacji feministycznych z kościołem, proszę, a potem napisz co by było, gdyby znikły wszystkie feministki w Polsce - byłaby solidna edukacja seksualna w szkołach, zmieniłoby się to wszytsko o czym piszesz, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
saszenka2 Re: Obowiązkowa edukacja seksualna? 01.08.08, 02:02 kocia_noga napisała: > Dorównujesz już malumie; napisz o tych utarczkach organizacji > feministycznych z kościołem, proszę, a potem napisz co by było, > gdyby znikły wszystkie feministki w Polsce - byłaby solidna edukacja > seksualna w szkołach, zmieniłoby się to wszytsko o czym piszesz, czy > nie? Nadal byłyby podręczniki, w których seks tylko po ślubie i po Bożemu, to znaczy przy wykorzystaniu kalendarzyka. Kościół zagarnia sferę oświaty i chce dyktować sposób nauczania. Na to w świeckim państwie zgody być nie może. Odpowiedz Link Zgłoś