Dodaj do ulubionych

Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać"

03.10.08, 08:19
"- Armia z kobietami jest droższa. Trzeba się ciągle zastanawiać,
gdzie można kobietę posłać, gdzie nie można - powiedział generał
Stanisław Koziej na debacie zorganizowanej przez serwis
gruparezerwy.pl.

- Pod względem szkolenia, organizacji itp. jest bardziej
wyrafinowana, ale armia z kobietami jest jednocześnie bardziej
naturalna, mniej hermetyczna - uznał Koziej. - Nie ma sensu zbytnia
ortodoksja ani w jedną, ani w drugą stronę - dodał Władysław Stasiak
z BBN."
www.feminoteka.pl/news.php?readmore=3777
I drozsza i wyrafinowana.
Ale tak ogolnie to nie ma jeszcze pomyslu jaka ma byc ta armia
zawodowa.
Obserwuj wątek
    • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 10:17
      > Ale tak ogolnie to nie ma jeszcze pomyslu jaka ma byc ta armia
      > zawodowa.

      W ogóle to podobno mało osób się zgłasza... Ponoć brakuje kilkunastu tysięcy
      ochotników.

      Oto do czego prowadzi naiwny pacyfizm, wyśmiewanie żołnierzy, nazywanie ich
      zabójcami itd. :((
      • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:00
        Ochotnicy wyjechali do Ladka Zdroju na zmywaki, a nie kryja sie po
        katach ze wstydu.
        • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:07
          ????????? Proszę o rozwinięcie...
          • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:10
            Zawodowa armia to szansa dla ludzi, ktorzy maja malo szans. Dla
            ambitnych dzieciakow ze wsi albo ubogich rodzin np - zeby zdobyc
            wyzsze wyksztalcenie, konkretny zawod i wejsc w strukture, ktora im
            daje sciezke rozwoju. Wiem, ze tak sie dzieje w Stanach np.
            Tymczasem polskie dzieciaki dostaly inna mozliwosc i najwyrazniej
            wola nie doswiadczyc dobrodziejstw fali.
            • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:19
              No i właśnie przez takie myślenie wkrótce zostaniemy bez wojska.

              Niech pacyfiści dalej wciskają ludziom kit, że wojsko to zajęcie dla ludzi,
              którzy innych możliwości nie mają, fala itd. Tylko niech od razu zaczną też
              propagować przywrócenie poboru...

              I nic nie mów o USA, Bene, bo tam akurat służba wojskowa jest przez
              społeczeństwo traktowana jako honor.
              • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:25
                Jest traktowana jak honor, bo wojsko wydaje duzo pieniedzy na PR.
                Wiele filmow, w ktorych wystepuja zolnierze (nawet tych sf itd),
                jest wspolfinansowanych przez armie, pod warunkiem, ze armia
                zostanie pokazana jako rozspiewana i radosna grupa najlepszych
                przyjaciol pod madrym kierownictem jakiegos przystonych wladz o
                subtelnie posiwialych skroniach. U nas armia w filmach i artykulach
                pokazywana jest inaczej - z tego, co mi mowili moi dwaj kumple,
                ktorzy sie od woja nie wylgali - szczerzej.
                • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:37
                  > Jest traktowana jak honor, bo wojsko wydaje duzo pieniedzy na PR.

                  I nie ma w tym nic złego.

                  Do licha, od żołnierzy oczekuje się niebywałego poświęcenia, wręcz najwyższego.
                  Jak zmotywować ludzi do podjęcia się tego, jeśli będzie sie ciągle podkreślać,
                  że armia jest paskudna itd.? Trzeba też pokazywać to, co jest wartosciowe w tym
                  zawodzie.

                  Poza tym, nie zwalaj wszystkiego na PR. U nas przed II wojną wojsko też było
                  szanowane. Potem jednak zagubiliśmy ten zupełnie naturalny szacunek do
                  wojskowych. Najwyższy czas, by on powrócił.

                  Szlag mnie trafia, jak np. wchodzę na blog Wojciecha Orlińskiego, podobno
                  poważnego dziennikarza, gdzie określa on żołnierzy jako niedouczonych trepów
                  itd. To ma być dojrzała, obywatelska postawa???
                  • kropka_bordo Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 11:42
                    Rozumiem że zaciągasz się do wojska... albo już jesteś zawodowym wojskowym... a
                    w ogóle odbyłeś służbę?


                    "zupełnie naturalny szacunek do wojskowych"

                    LOL
                    • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 13:34
                      > Rozumiem że zaciągasz się do wojska... albo już jesteś zawodowym wojskowym... a
                      > w ogóle odbyłeś służbę?

                      Niestety nie mogę się zaciągnąć ze względu na stan zdrowia :\

                      > "zupełnie naturalny szacunek do wojskowych"
                      >
                      > LOL

                      Co "LOL"? Ja nie rozumiem, jak można wojskowych nie szanować?
                      • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 15:11
                        To jest odklamany PR:
                        gliwice.naszemiasto.pl/zdjecie/889396_60_2.html
                        • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 15:48
                          No i jak możecie się spodziewać, że ktokolwiek wstąpi do armii, zobaczywszy coś
                          takiego?
                          • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 15:54

                            W akcji chodzi wlasnie o to, by nie wstepowac do armii.
                            • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 15:57
                              > W akcji chodzi wlasnie o to, by nie wstepowac do armii.

                              A jak będziemy tej armii potrzebować, to co wtedy..?
                              • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 16:00

                                A jak nie bedziemy tej armii potrzebowac, to co wtedy?
                                Bo jesli chodzi o wojne, jestem za natychmiastowa kapitulacja.
                                • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 16:01
                                  > A jak nie bedziemy tej armii potrzebowac, to co wtedy?
                                  > Bo jesli chodzi o wojne, jestem za natychmiastowa kapitulacja.

                                  Czyli chcesz, by w razie wojny nas wszystkich eksterminowano?
                                  • bene_gesserit Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 16:06

                                    37 milionow? Powodzenia. W jakim konkretnie celu?
                                    Czechy na kapituacji podczas ostatniej wojny swiatowej wyszly o
                                    wiele lepiej, niz Polska na oporze.
                                    • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 16:08
                                      Myślę, że nie wyszliby tak samo dobrze, jeśli reszta Europy też by skapitulowała...
                                • andrzejto1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 18:32
                                  bene_gesserit napisała:

                                  >
                                  > A jak nie bedziemy tej armii potrzebowac, to co wtedy?
                                  > Bo jesli chodzi o wojne, jestem za natychmiastowa kapitulacja.
                                  >

                                  Tak wojowniczy nick jaki wybrałas pewnie dla przekory??
                                  Jak ci odpowiada bycie bitą, gwałconą i rabowaną, to voila. Jedź do afryki i tam się poddaj którejkolwiek ze stron, wojenek jest sporo. Więc bęziesz miała okazję zobacyć jak to jest...
                                  A jesli sądzisz, że np w europi byłoby innaczej niż tam, no cóż...
                                  Jesteś albo głupia jak worek gwoździ, albo naiwna jak Jola Rutowicz...
                                  • goblin.girl Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 16.12.08, 10:30
                                    andrzejto1 napisał:

                                    > Jak ci odpowiada bycie bitą, gwałconą i rabowaną, to voila. Jedź do afryki i
                                    tam się poddaj którejkolwiek ze stron, wojenek jest sporo. Więc bęziesz miała
                                    okazję zobacyć jak to jest...

                                    akurat w Afryce cywilom, w tym kobietom przeważnie jest za jedno, kto bije,
                                    rabuje i gwałci - czy wojska teoretycznie kraju wrogiego, czy wlasni uzbrojeni
                                    rodacy, czy pokojowe siły onz.
                              • kropka_bordo Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 16:50
                                Jak się nie ma armii, to się nie idzie na wojnę. A jak się ma potężną armię, i
                                nowe_fantastyczne_jeszcze_lepsiejsze cacka, to się te cacka chce poużywać, i
                                wtedy łatwo o pomysł wprowadzania demokracji w jakimś odległym kraju.

                                Ale, żeby nie było, nie jestem za całkowitym rozbrojeniem państwa, w każdym
                                razie nie w tym momencie. Jest dużo osiłków przystosowanych do hierarchicznej
                                struktury, oni pewnie się spełnią w armii. Tylko nawet pod groźbą nikt ze mnie
                                nie wydębi chociażby cienia entuzjazmu ani specjalnego szacunku dla ludzi którzy
                                decydują się na ewentualność zabicia jakiegoś człowieka.
                                • euribor Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 17:06
                                  Wojskowym nalezy sie szacunek czesc i chwala za to ze pozwalaja sie
                                  przerobic na mieso armatnie
                                • stephen_s Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 17:46
                                  Armia nie składa się z "osiłków"!!!

                                  To jest to, o czym ja własnie próbuję mówić: jeśli społeczeństwo traktuje
                                  wojskowych jako osiłków i jeszcze odmawia im jakiegokolwiek szacunku, to jak
                                  można oczekiwać, by ktokolwiek podjął się tej pracy???
                                  • samiecwydymaniec666 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 17:54
                                    Idealnymi kandytatami na żołnierzy byliby wieloboiści są silni,
                                    szybcy i wytrzymali.
                                • andrzejto1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 18:37
                                  kropka_bordo napisała:

                                  > Jak się nie ma armii, to się nie idzie na wojnę. A jak się ma potężną armię, i
                                  > nowe_fantastyczne_jeszcze_lepsiejsze cacka, to się te cacka chce poużywać, i
                                  > wtedy łatwo o pomysł wprowadzania demokracji w jakimś odległym kraju.
                                  Cikawe, czy miałes kiedykolwiek w ręku jakąkolwiek z tych zabaweczek??
                                  I może mierzyłes do człowieka?? Sprawdź, zobazy jak się człowiek czuje. Czy tobie się zdaje, że oni tylko marzą o tym, by walczyć??

                                  Tylko nawet pod groźbą nikt ze mnie
                                  > nie wydębi chociażby cienia entuzjazmu ani specjalnego szacunku dla ludzi którz
                                  > y
                                  > decydują się na ewentualność zabicia jakiegoś człowieka.

                                  Wychodząc na ulice musisz być na coś takiego gotowy. Bo może się zdarzyć, że ktoś komu nie spodoba się twoja twarz, albo spodoba się twoja komórka będzie chciał cię niekoniecznie pozbawić życia, ale na przykład uszkodzić...
                                  W ramach obrony mogą się zdażyć różne rzeczy...
                  • andrzejto1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 18:25
                    stephen_s napisał:

                    >
                    > Szlag mnie trafia, jak np. wchodzę na blog Wojciecha Orlińskiego, podobno
                    > poważnego dziennikarza, gdzie określa on żołnierzy jako niedouczonych trepów
                    > itd. To ma być dojrzała, obywatelska postawa???
                    >
                    Zapomniałeś o jednym. Są żołnierze z krwi i kości, faceci, dla których jest to sposób na życie, i są barany, którym armia życie uratowała bo w cywilu byliby klientami pomocy społecznej. Poczytaj sobie GROM.PL. Fajna książka, w której wiele spraw się wyjasnia.
                    Poza tym dlaczego jest spory opór przed uzawodowieniem armii? Bo Zawodowiec nie pomaluje panu "oficyjerowi" mieszkanka, nie skopie działki itp...
                    Kumple mi to i owo opowiadali jak wyglądają układy na misjach. Tam się oddziela mężczyzn od chłopców. Problem w tym, że ci CHłopc często mają sporo gwiazdek na pagonach.
              • pyzz Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 04.10.08, 14:33
                > I nic nie mów o USA, Bene, bo tam akurat służba wojskowa jest przez
                > społeczeństwo traktowana jako honor.
                Wiesz coo? Akurat dla mnie jest oczywiste, że miedzy innymi WŁAŚNIE DLATEGO, że
                jest zawodowa.
                Tych, którzy służą w wojsku dlatego, że zdecydowali się poświęcić swoje zawodowe
                życie krajowi się podziwia. Tymi, którzy służą w nim dlatego, że się nie dostali
                na studia i nie udało im się przed nim uciec się gardzi.

                A co do kwestii płci, to ja bym się tylko domagał, że ta przewidywana prawna
                możliwość ODWIESZENIA poboru na wypadek wojny dotyczyła tak samo wszystkich
                obywateli, bo jak dotyczy tylko mężczyzn to jest to czysto seksistowska
                dyskryminacja ze względu na płeć.
                • andrzejto1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 18:44
                  pyzz napisał:

                  > A co do kwestii płci, to ja bym się tylko domagał, że ta przewidywana prawna
                  > możliwość ODWIESZENIA poboru na wypadek wojny dotyczyła tak samo wszystkich
                  > obywateli, bo jak dotyczy tylko mężczyzn to jest to czysto seksistowska
                  > dyskryminacja ze względu na płeć.

                  Jeśli bylibyśmy tacy sami, to tak. Jednak nie jesteśmy. Kobiety sa innaczej zbudowane. Fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Można pleśc pierdoły o wychwaniach i wzorcach, jednk zadne wzorce nie spowodują, że bokserka wagi ciężkiej, wygra na ringu z bokserem. Oczywiście, przy podobnym stażu i doświadczeniu.
                  To faceci są drapieżcami, czy to się komuś podoba czy nie, tak jest. Pojedyncze przypadki kobiet odnajdujących się w takich zajęciach nie zmieniają postaci rzeczy. Dlaczego każda dyscypilna sportu ma swoje męskie i żeńskie odpowiedniki??
            • andrzejto1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 18:20
              bene_gesserit napisała:

              > Tymczasem polskie dzieciaki dostaly inna mozliwosc i najwyrazniej
              > wola nie doswiadczyc dobrodziejstw fali.
              Jak fala??
              Kobieto, a kiedy to byłas w armii?
              Większa fala jest w szkołach niż w armii.
              Poza tym w armii zawodowej fali nie ma.
            • brickstone Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 19:52
              bezedura:D mam paru znajomych którzy bez problemu mogli obrać inną ścieżkę
              kariery. jednak pociąga ich właśnie to i nie widzą powodów dla których mieliby
              siedzieć za biurkiem w jakiejś korporacji. wolą spędzać czas na świeżym
              powietrzu (za całkiem uczciwe pieniądze zresztą).
      • piekielnica1 Re: Armia zawodowa reklamowana jak jogurt 03.10.08, 12:08
        Jak podaje "Dziennik" powołując się na słowa ministra obrony, w
        Polsce podobnie jak na zachodzie będzie kampania w mediach, a punkty
        werbunkowe powstaną w hipermarketach

        media2.pl/reklama-pr/15169-armia-zawodowa-reklamowana-jak-jogurt.html

        > Oto do czego prowadzi naiwny pacyfizm, wyśmiewanie żołnierzy,
        > nazywanie ich zabójcami itd. :((
        >

        Myslisz, ze to sie w ten prosty sposob przeklda?
        A moze to opowiesci starszych kolegow o tym jak jest tam naprawde?,
        o sierzantach i kapralach pokazujacyh, kto tu rzadzi?, o slepocie na
        fale, o roznych "sprawkach" kadry.

        "W dodatku polski system poboru, choć w nazwie "powszechny" w
        istocie "powszechnym" nie jest i nigdy nie był - tajemnicą
        poliszynela jest, że do wojska idą tylko mniej zaradni bądź
        zdesperowani."
        www2.tygodnik.com.pl/tp/2805/kraj05.php
        • stephen_s Re: Armia zawodowa reklamowana jak jogurt 03.10.08, 13:36
          > Myslisz, ze to sie w ten prosty sposob
          > przeklda?

          Tak, myślę, że radosne udowadnianie przez postępowych liberałów, że armia jest
          wyłącznie straszna i be naprawdę prestiżu armii nie podniosło.
          • piekielnica1 Re: Armia zawodowa reklamowana jak jogurt 03.10.08, 16:33
            Armia sama nie pracowala na utrate prestizu, tylko sily tajemne?
        • andrzejto1 Re: Armia zawodowa reklamowana jak jogurt 15.12.08, 18:47
          piekielnica1 napisała:

          >
          > Myslisz, ze to sie w ten prosty sposob przeklda?
          > A moze to opowiesci starszych kolegow o tym jak jest tam naprawde?,
          > o sierzantach i kapralach pokazujacyh, kto tu rzadzi?, o slepocie na
          > fale, o roznych "sprawkach" kadry.

          Kobieto, kiedy to było?? Odpękałem 18 miechów, i jakoś zyję.
          Każdy kto już był, opowiada, jaki to był wielki i jaki twadry, że przetrwał...
          Nawet jeśli jest jakas fala, to jest drobne piwko.
          Jakoś fala w szkołach, sciaganie kotów w gimnazjach nikogo nie przeraża, tylko w woju jest strasznie... <rotfl>
          • piekielnica1 Re: Armia zawodowa reklamowana jak jogurt 16.12.08, 12:54
            > Kobieto, kiedy to było?? Odpękałem 18 miechów, i jakoś zyję.

            To jest argument, jezeli andrzej cos przezyl i zaakceptowal, to
            znaczy ze jest to OK.
            A inni nie maja prawa do odrebnej opinii. Taka logika.
    • six_a Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 12:34
      "- Armia z kobietami jest droższa. Trzeba się ciągle zastanawiać,
      gdzie można kobietę posłać, gdzie nie można"

      za to facetów można posłać wszędzie, bo to zwykłe mięso armatnie i
      nic poza, nie trzeba się zastanawiać.

      ciekawe, czy tak samo zastanawiano się, kiedy kobiety zaczęły robić
      prawa jazdy: no dobrze, mają prawa jazdy, ale gdzie teraz będą
      jeździć, przecież chyba nie po normalnych ulicach?

      jak ktoś idzie do wojska, to idzie, bierze pod uwagę misje, nie
      misje, ostrzał nie ostrzał i wszelkie inne zagrożenia.
      coś wydumana ta teoria drogiej i skomplikowanej armii z powodu
      kobiet.
      • piekielnica1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 12:47
        > "- Armia z kobietami jest droższa. Trzeba się ciągle zastanawiać,
        > gdzie można kobietę posłać, gdzie nie można"

        "powiedział generał Stanisław Koziej na debacie zorganizowanej przez
        serwis gruparezerwy.pl."

        A co mogl innego powiedziec general Koziej skoro ma wlasnie takie a
        nie inne poglady?
        Nie moze odmowic kobietom prawa do wstepowania do wojska wiec
        bedzie opowiadal takie tam dyrdymaly.
        I dla czego drozsza? perfumy im w pakiecie daja?, no moze
        faktycznie: biustonosz jest kobiecie potrzebny, a facetowi wystarcza
        same gacie.
        • ekomazowsze Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 13:04
          Wyslac do Afganistanu a byc moze w niedalekiej przyszlosci na wojne do Iranu, bo
          zaczyna sie Iran zbroic atomowo, wiec musi byc atak wyprzedzajacy by Iran nie
          zgrozil bronia atomowa.
          • piekielnica1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 13:11
            Masz miejsce w Sztabie Generalnym Polskiej Armi Zawodowej.
            Daje ci moje rekomendacje.
        • paskudek1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 03.10.08, 13:57
          no własnie, biustonosz:))) on pewnie tak podraża ekwipunek żołnierza płci żeńskiej. No bo jak ma być prawidłowo dobrany rozmiar to nie można kupić byle czego:) a jka zaczną refundowac to tez ich te kobiety z torbami puszczą. Jaki ten generał biedny
          • dcio Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 15.12.08, 21:03
            Ja jestem za tym by kobiety poslac do rozbrajania pol minowych i ich
            zakladania, obslugi dzial, bombowcow itp sluzb w ktorych nie beda
            mialy szans wziac rzolnierzy wroga do niewoli.

            Przyklad izraela wskazuje , ze kobiety z rzolnierzami wzietymi do
            niewoli postepuja strasznie okrotne smialo ich okrocienstwo mozna
            nazwac zbrodniami wojjenymi.
          • margot_may Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 16.12.08, 02:08
            Biustonosz to pikuś. Tu chodzi o tą zmianę bielizny raz na tydzień i te 2
            prysznice.
      • bucefal_macedonski Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 16.12.08, 09:20
        > jak ktoś idzie do wojska, to idzie, bierze pod uwagę misje, nie
        > misje, ostrzał nie ostrzał i wszelkie inne zagrożenia.
        > coś wydumana ta teoria drogiej i skomplikowanej armii z powodu
        > kobiet.

        Wydumane to jest tu to zbiorowisko fotelowych teoretyczek. Porównywać służbę
        wojskową z prowadzeniem samochodu - chyba koleżance wyobraźni nie starcza.
        Spieszę więc z wyjaśnieniem.

        Wojsko to w istocie organizacja powoływana do rozstrzygania konfliktów na skalę
        makrospołeczną na drodze zbrojnej. Nie wiem, czy do końca do dociera do
        wszystkich znaczenie terminu "droga zbrojna", więc w sposób posty i wyraźny
        wyjaśnię, że chodzi o zabijanie i to w sposób celowy i uporządkowany.

        Prowadzenie auta to, wiesz, pomijając fakt, że czemu innemu służy, niekoniecznie
        zawiera ów krwawy aspekt. Nikt przy zdrowych zmysłach wsiadając do samochodu nie
        zakłada spotkania ze śmiercią. W wojsku, mimo całej romantycznej tego rzemiosła
        otoczki, trzeba się liczyć ze śmiercią przede wszystkim. Czy to dość jasne?

        To teraz umieśćmy wojsko w problematyce feministycznej i zastanówmy się głośno i
        bez uprzedzeń nad tym, dlaczego kobiety się do wojaczki nie nadają. O
        przepraszam, miało być bez uprzedzeń. Załóżmy więc, że się nadają. Wyboraźmy
        sobie, że fizycznymi walorami nie ustępują mężczyznom, a nawet ich przewyższają,
        gdyż pozostając wciąż kobietami w tym seksualnie dychotomicznym świecie ludzkim
        są jedyną płcią wyposażoną w zdolność wydawania na świat potomstwa. Tylko, czy
        to przewaga, czy może słabość? Ciągnijmy dalej.

        Strategiczne cele prowadzenia walki zbrojnej mogą być różne i nie zawsze muszą
        się wiązać z bezwględnym wyeliminowaniem oponenta. Jednakże, elimanacja
        adwersarza to najpewniejszy sposób zażegnania sporu, jakiejkolwiek natury. Nie
        ma z kim się kłócić, to nie ma kłótni, (brutalna) prawda? Dlatego też rażenie
        siły żywej nie tylko jest celem pośrednim w danej sytuacji taktycznej, ale
        także, a może przede wszystkim immanentnym celem strategicznym.

        Z powyższego względu armia musi bardzo oszczędnie gospodarować własnymi zasobami
        ludzkimi, przy jednoczesnym upatrywaniu sobie za cel zasobów ludzkich
        przeciwnika. Jako, że ludzkie życie jest tak naprawdę bardzo kosztowne -
        potrzeba bowiem przynajmniej kilkunastu lat, aby człowiek wszedł wiek
        produkcyjny i z wojskowego punktu widzenia nabrał zdolności do pełnienia służby
        wojskowej - głupotą niewybaczalną byłoby posyłanie do boju własnego
        biologicznego zaplecza, czyli... kobiet! Równie dobrze możnaby do boju posyłać
        służby medyczne. Proszę zapomnieć o mitycznych Amazonkach - nie znajdziecie w
        historii wojowniczych narodów żadnego, który swą militarną siłę opierał na
        bojowych oddziałach kobiet. Przypadek współczesnego Izraela to cyniczne
        posunięcie o niewielkim zakresie i znaczeniu, które usiłuje wykorzystać
        religijne obyczaje Arabów, walkę z kobietą odbierających jako dyshonor. To
        mężowie idą w pole czy w pierwszą linię, a kobiety co najwyżej opatrywać mogą
        rannych. I bynajmniej nie dlatego, że są roślejsi i naturalnie agresywniejsi -
        po prostu tylko kobieta jest w stanie przysporzyć nowych żołnierzy - biologiczny
        udział faceta w tym względzie jest nad wyraz skromny. Rzec można nawet więcej -
        kobieta jest celem głównym zbrojnego konfliktu - z wyrwaną macicą żadna armia
        długo nie pociągnie. Powiedz mi zatem Six_a, co za dureń szedłby w bój z
        wypiętym brzuchem?
        • piekielnica1 Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 16.12.08, 12:51
          > tylko kobieta jest w stanie przysporzyć nowych żołnierzy -


          I w zwiazku z tym, z tak banalnego powodu kobiety nawet nie powinny
          probowac wypowiadac sie o wojsku.
          • bucefal_macedonski Hę? 16.12.08, 16:03
            Sugerujesz, że coś takiego napisałem?

            Zwracam tylko uwagę na wynikającą z macierzyńskiej roli kobiet ich
            PRZECIW-przydatność na polu walki. Żaden generał nie może szafować ludzkim
            życiem, (chyba że cudzym), gdyż siła żywa to jest właśnie to, czym dysponuje,
            przy tym dokładnie tym samym dysponuje przeciwnik i bez siły żywej żadna ze
            stron nie jest w stanie prowadzić walki. Broń sama z siebie nie wojuje.
            Totalnie, w tym wojennym równianiu kobiety stanowią podstawowy ośrodek produkcji
            wojennej, że się tak wyrażę - i w przenośni i dosłownie. Może przy konfliktach o
            małym zasięgu i zaangażowaniu nie widać tego tak bardzo i wydawać by się mogło,
            że co tam, jak sobie chce jedna z drugą ryzykować życiem własnym, żeby pozbawiać
            go innych, to nie ma sprawy, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Tylko jest czas P
            i jest czas W. Jest operacja wojskowa i jest wojna w pełnym wymiarze. Jest
            malowanie trawy na przyjazd generała i jest szarża pod Somosierrą. I jest służba
            wojskowa i jest czynny udział w boju. I zapewniam, że - choć nie tak jak 60 lat
            temu - państwa i ich generalne sztaby są w stanie prowadzić konflikty na totalną
            skalę, a więc przy zaangażowaniu wszelkich sił i środków, jakimi dysponują lub
            potrafią wytworzyć. To, że w tzw świecie zachodnim te 60 lat Pax Americana
            spowodowało, że się o tym co poniektórym zapomniało, co to jest wojsko i wojna i
            śmiertelnie błędne żywią przekonanie, że to zajęcie jak każde inne, jazda
            samochodem nie przymierzając, nie oznacza wszakże, że się cokolwiek w tym
            względzie faktycznie zmieniło. Przykład bałkański sprzed niecałej dekady
            powinien wszystkim uświadomić, że nie zmieniło się w zasadzie nic. W
            szczególności jeśli chodzi o czystki etniczne.
            • bene_gesserit Re: Hę? 16.12.08, 16:06
              Zwracam ci uwage, ze sa kobiety, ktore nie zamierzaja miec dzieci,
              wiec ich macierzynska rola jest zadna.
              • bucefal_macedonski Re: Hę? 16.12.08, 16:38
                To ja ci zwracam uwagę, że takich kobiet jest niewiele i nie może być za wiele.
                • bene_gesserit Re: Hę? 16.12.08, 16:39
                  Och och - a czy za twoja uwaga ida jakies statystyki czy tylko
                  bucefalskie 'bo tak'?
                  • bucefal_macedonski Trochę demografii 16.12.08, 18:13
                    Nie wiem, czy to prowokacja mająca mnie zmusić do przegrzebywania statystyk, czy
                    może święcie przekonana jesteś, że macierzyństwo to tak skomplikowane
                    zagadnienie, że dostępne jest jedynie wybranym?

                    No to pogrzebałem pobieżnie trochę i pozwól, że wykorzystam jedynie dane ze
                    spisu powszechnego ludności USA z roku 2000, ok? Wybacz, ale szukanie danych dla
                    innych państw z racji wykonywania przeze mnie zawodu niezgodnego z
                    wykształceniem jest dość uciążliwe. ;o)

                    Dokonam przy tym kilku uproszczeń, a to z powodu dysponowania danymi nie
                    surowymi, ale już przetworzonymi. Mam nadzieję, że nie zafałszowujących zbytnio
                    obrazu stanu rzeczy.

                    Dane zaczerpnąłem z tabel dostępnych na stronach www.censusscope.org

                    W 2000 roku doliczono się w Ameryce 105 480 101 gospodarstw domowych, z czego 34
                    588 368 było gospodarstwami "dzietnymi", a więc takimi, w których wychowywała
                    się przynajmniej jedna osoba poniżej 18 roku życia, nie będąca przy tym jej
                    głową. Z tych dzietnych gospodarstw tylko 2 190 989 pozbawione było matek, co
                    zostawia nam 32 397 379 gospodarstw "dzietnych" i "matczynych" zarazem. W tym
                    samym czasie w USA było 56 994 431 kobiet w wieku reproduckyjnym, czyli pomiędzy
                    20 a 49 rokiem życia. Nie dokonam chyba intelektualnej zbrodni wnioskując, że
                    spośród kobiet w kwiecie wieku prawie 57% było matkami "aktywnymi", czyli
                    wychowującymi dziecko.

                    Owszem, 43% kobiet niematkujących to spory odsetek, nawet bardzo spory, więc
                    zgodzić się mogę, że przesadziłem pisząc "niewiele". Jednak 57% to w dalszym
                    ciągu większość.
                    • kocia_noga Re: Trochę demografii 16.12.08, 20:10
                      bucefal_macedonski napisał:

                      /.../

                      A jaki procent mężczyzn służy w wojsku?
                      • bucefal_macedonski Re: Trochę demografii 16.12.08, 22:55
                        kocia_noga napisała:

                        > /.../

                        A jaki procent kobiet?
                    • bene_gesserit Re: Trochę demografii 16.12.08, 20:14
                      Gdybys sie przekopal przez wiecej statystyk, zauwazylbys, ze
                      dzietnosc spada regularnie od lat 50tych. Czyli te 57%, stety czy
                      nie, moze sie za pare-nascie lat skurczyc do 43%.

                      Noi nie bardzo rozumiem, czemu w wojsku nie moze byc kobieta, ktora
                      juz urodzila dziecko/ci? Po odstawieniu od piersi dzieckiem moze
                      opiekowac sie ojciec. Caly ten twoj wywod sie imo nie trzyma kupy.
                      • bucefal_macedonski Re: Trochę demografii 16.12.08, 22:34
                        To, że dzietność spada w jednej części świata nie oznacza jeszcze, że spada
                        globalnie. To raz.

                        A dwa to już pisałem o czasie P i czasie W. To trochę odmienne stany
                        rzeczywistości. To, co w P nie zagraża podstawom istnienia społeczności, podczas
                        W poważnie obniża jego długofalową zdolność mobilizacyjną. I mamusia, owszem, w
                        opacznym świecie bene_gesserit może dzieciaka od cycka odstawić, żeby cycka
                        wrogowi nadstawić, tylko bene chyba zapomniała, że mamusią można zostać
                        niejednokrotnie. No chyba, że jest się poległą w boju mamusią - takie już więcej
                        mamusiami nie zostaną. No i co wtedy tatusiowie poczną, żeby uzupełnić
                        upuszczoną krew? Poczekają aż ich córeczki dorosną? Gratulacje.

                        Nigdzie nie napisałem, że kobiety w wojsku służyć nie mogą, bo mogą i służą.
                        Armia to nie tylko bojowe pododziały zdyscyplinowanych zabójców, lecz
                        przepotężna machina organizacyjna, dysponująca także licznym niebojowym
                        personelem. Tylko naprawdę desperacką strategią byłoby masowe posyłanie do boju
                        własnego biologicznego zaplecza, nawet potencjalnego, zważywszy jeszcze, że
                        materiał żołnierski z kobiety jest cokolwiek drugorzędny.

                        O wywodach nie trzymających się kupy możemy porozmawiać, jak odbędziesz chociaż
                        podstawowe przeszkolenie wojskowe. Teoretyczne chociażby, tarzanie się po
                        zlodowaciałym błocie pośród styczniowych krzaczorów możemy sobie podarować.
                        Piszę o tym nie po to, żeby Ciebie i resztę rozgdakanych na każdy temat ze
                        słowem "kobieta" w treści domorosłych sufrażystek z fotelika przed komputerkiem
                        zrzucić na klepisko twardych realiów, tylko po to, żeby poważnego partnera do
                        dyskusji mieć.
                        • bene_gesserit Re: Trochę demografii 16.12.08, 22:56
                          Spada dzietnosc w calym tzw 'cywilizowanym' swiecie. To fakt. A
                          strategia poboru do wojska w czasie wojny kobiet w wieku rozrodczym
                          w tym na stanowiska zolnierskie jest realizowana w Izraelu, ktory
                          radzi sobie pod wzgledem demograficznym nie gorzej niz inne kraje.
                          To tyle, jesli chodzi o twarde realia.

                          Poza tym: zmien ton, chlopcze - tak to mozesz sobie rozmawiac z
                          wlasna mamusia. Albo grzeczniej, albo plonk.
                          • bucefal_macedonski Stop orkiestra 17.12.08, 01:24
                            Z wlasna mamusia nie porozmawiam juz. Zadnym tonem. Srednio
                            elegancka wyszla ci uwaga.

                            Swoja droga ciekawe, jak rzekoma zniewage probujesz przeniesc na
                            inna kobiete, do tego tobie nieznana, a mi najblizsza. Niskie
                            mniemanie masz o matkach w ogole, czy tylko o mojej?

                            Troche proporcji.
                            • bene_gesserit Re: Stop orkiestra 17.12.08, 01:27
                              Niskie mniemanie mam o ludziach, ktorzy korzystajac z anonimowosci
                              netu traktuja go jako wentyl dla nienajasliczniejszych emocji. Ale
                              to milo, ze zmieniles ton.
            • piekielnica1 Re: Hę? 16.12.08, 20:29
              > Zwracam tylko uwagę na wynikającą z macierzyńskiej roli kobiet ich
              > PRZECIW-przydatność na polu walki. Żaden generał nie może szafować
              > ludzkim życiem, (chyba że cudzym), gdyż siła żywa to jest właśnie
              > to, czym dysponuje, przy tym dokładnie tym samym dysponuje
              > przeciwnik i bez siły żywej żadna ze stron nie jest w stanie
              > prowadzić walki. Broń sama z siebie nie wojuje.
              > Totalnie, w tym wojennym równianiu kobiety stanowią podstawowy
              > ośrodek produkcji wojennej, że się tak wyrażę - i
              > w przenośni i dosłownie.
              Teoretycznie masz racje, ale te ostatnie 60 lat spowodowaly, ze to
              co miala uzasadnienie przez tysiaclecia teraz jest dyskusyjne.
              Kobiety zawsze bardzo ryzykowaly zyciem, przy porodach zwlaszcza, a
              dzisiaj to ryzyko jest minimalne wiec ryzykowac moga na innych
              polach. Sterowanie plodnoscia tez musi rozczarowywac niejednego
              generala, ktory potrzebuje miesa armatniego, kobiety jednak
              postanowily juz nie rodzic z takich powodow.
              Wojna byla zawsze zabawka mezczyzn i dzisiaj mezczyzni rowniez robia
              wszystko, by pozostawic sobie mozliwosc zabawy i by byla to meska
              zabawa.
              A kobiety wg nich powinny nadal pozostac bezwolnym lupem wojennym.
              • bucefal_macedonski Re: Hę? 16.12.08, 22:53
                piekielnica1 napisała:

                > Teoretycznie masz racje, ale te ostatnie 60 lat spowodowaly, ze to
                > co miala uzasadnienie przez tysiaclecia teraz jest dyskusyjne.

                Owszem, tylko pamiętaj, że ostatnie 60 lat to jest zaledwie ostatnie 60 lat.
                Odejmij od tych 60 lat jeszcze pięć i przed oczyma stanie ci cywilizowany świat
                ogarnięty wojenną pożogą niespotykaną na wcześniejszą skalę. Śmiem twierdzić, że
                ostatnie 60 lat to jest podzwonne owych wydarzeń.

                > Kobiety zawsze bardzo ryzykowaly zyciem, przy porodach zwlaszcza, a
                > dzisiaj to ryzyko jest minimalne wiec ryzykowac moga na innych
                > polach.

                Czyli jak nie umrę w połogu to żadna mi kula nie straszna?

                > Sterowanie plodnoscia tez musi rozczarowywac niejednego
                > generala, ktory potrzebuje miesa armatniego, kobiety jednak
                > postanowily juz nie rodzic z takich powodow.

                Które kobiety? Wszystkie? Bo wiesz, nie tak dawno widziałem reportaż ze Strefy
                Gazy, w którym pewna Palestynka odgrażała się, że jej siostry zwyciężą Izrael
                mocą swoich macic. I wiesz co, uwierzyłem w szczerość jej deklaracji.

                > Wojna byla zawsze zabawka mezczyzn i dzisiaj mezczyzni rowniez robia
                > wszystko, by pozostawic sobie mozliwosc zabawy i by byla to meska
                > zabawa.

                Tak, tak. Zabijanie ludzi to przednia zabawa, ale tylko dla mężczyzn. Kobiety
                nie są w stanie pojąć zasad i się za szybko nudzą. Dziękuję pani kapitan,
                poproszę o kolejną porcję bzdur na resorach.

                > A kobiety wg nich powinny nadal pozostac bezwolnym lupem wojennym.

                Jasssne. Po ciężkim dniu szarż, zaciętych obron, śmiałych kontrataków i liczenia
                strat nie ma jak to odrobinka relaksującego gwałtu.
                • easz Re: Hę? 16.12.08, 23:36
                  bucefal_macedonski napisał:

                  > Jasssne. Po ciężkim dniu szarż, zaciętych obron, śmiałych
                  kontrataków i liczeni
                  > a
                  > strat nie ma jak to odrobinka relaksującego gwałtu.

                  Tylko jedno spostrzeżenie - niedawno jeden forumowy kolega próbował
                  mi właśnie coś "podobnego" tutaj wmówić. Jak za wami trafić, eh.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=88318155&a=88372571
                  - niżej, wyżej i w poprzek.

                  Nie rozumiem po co to całe wydziwianie? Kobiety w wojsku i tak będą,
                  i będą tam, gdzie się sprawdzą. Kropka.


                • piekielnica1 Re: Hę? 16.12.08, 23:41
                  > Które kobiety? Wszystkie? Bo wiesz, nie tak dawno widziałem
                  > reportaż ze Strefy Gazy, w którym pewna Palestynka odgrażała się,
                  > że jej siostry zwyciężą Izrael mocą swoich macic. I wiesz co,
                  > uwierzyłem w szczerość jej deklaracji.

                  To prawda, one nie tylko rodza niezliczona liczbe meczennikow, ale
                  same sluza jako zywe bomby, bo kobiety sa mniej kontrolowane.
                  I co?. Rownajmy do Palestynek?, Kurdyjek?. Posylajmy
                  dwunastoletnich synow do walki bo....takie jest prawo plemienne i
                  ten szmat pustyni musi byc nasz, bo przeciez musi w cos wsiakac krew
                  nszych synow?



                  > Jasssne. Po ciężkim dniu szarż, zaciętych obron,
                  > śmiałych kontrataków i liczenia
                  > strat nie ma jak to odrobinka relaksującego gwałtu.

                  Skoro masz zaciecie do szukania danych to moze sprawdz sobie o tych
                  lupach wojennych w postaci gwalconych kobiet wroga. Moze byc Kosowo,
                  moze byc Darfur. Moze byc Berlin "wyzwolony" przez Rosjan.
                  ONZ cos o tych gwaltach wojennych debatowalo niedawno.

                  Znalam przed wielu laty jednego "gaciowego" z wojska - wracal do
                  domu ciezko spracowany , kladl sie na kanapie i dowodzil rodzina.
                  I jakis czas temu nieszczesnego awansowali i musial opuscic
                  cieplutki magazyn na rzecz zimowego poligonu. Gaciownie zajela
                  kobieta. I ow wojskowy w swoim rozgoryczeniu nie mogl wybaczyc, ze
                  pozbawiono go wygodnego STANOWISKA przez glupie baby, ktore ZAWSZE
                  dostaja lekka robote. A przeciez wracal zrabany do nieprzytomnosci
                  z tej roboty, ciezka byla poki jej nie stracil, teraz to latwizna,
                  ktora kobiety dostaja po protekcji, za sama plec.
                  • absztyfikant Re: Hę? 17.12.08, 01:12
                    Arafat regularnie serwowal ten tekst o macicach pod adresem Izraela;)
                    pl.youtube.com/watch?v=Hbqjb7FlmOs
                    pl.youtube.com/watch?v=8dPb1bF-s4M&feature=related
              • takete_malouma Re: Hę? 25.12.08, 15:22
                piekielnica1 napisała:

                > Teoretycznie masz racje, ale te ostatnie 60 lat
                > spowodowaly, ze to co miala uzasadnienie przez
                > tysiaclecia teraz jest dyskusyjne.

                Oczywiście. Jeszcze tylko zechciej wytłumaczyć to sarze2 :)

                > Wojna byla zawsze zabawka mezczyzn

                To jest śmierdzący przekręt z twojej strony. Mężczyźn, którzy kończyli z wybuchającymi "zabawkami" w brzuchach, było zawsze o parę rzędów wielkości więcej, niż agresywnych przywódców wojskowych, dla których wojna była narzędziem zaspokojenia dziecinnych zachcianek, z których nie wyrośli. Uogólnianie na wszystkich mężczyzn (czy choćby wszystkich żołnierzy) tej relacji z wojną, jaką mają przywódcy wojskowi, to jest absolutny szczyt wybiórczości, szczyt niewrażliwości i retoryczna hucpa, na której skomentowanie po prostu brak mi słów.
                • easz Re: Hę? 25.12.08, 20:08
                  takete_malouma napisał:

                  > > Wojna byla zawsze zabawka mezczyzn
                  >
                  > To jest śmierdzący przekręt z twojej strony. Mężczyźn, którzy
                  kończyli z wybuch
                  > ającymi "zabawkami" w brzuchach, było zawsze o parę rzędów
                  wielkości więcej, ni
                  > ż agresywnych przywódców wojskowych, dla których wojna była
                  narzędziem zaspokoj
                  > enia dziecinnych zachcianek, z których nie wyrośli. Uogólnianie na
                  wszystkich m
                  > ężczyzn (czy choćby wszystkich żołnierzy) tej relacji z wojną,
                  jaką mają przywó
                  > dcy wojskowi, to jest absolutny szczyt wybiórczości, szczyt
                  niewrażliwości i re
                  > toryczna hucpa, na której skomentowanie po prostu brak mi słów.

                  Jak masz tak komentować, to rzeczywiście... Przecież nie
                  napisała "wszystkich", tylko "zawsze". No ale przecież mężczyzn?..
                  Czy to znaczy, że wszystkich? Gdzie?
    • bucefal_macedonski A to sie porobilo 16.12.08, 07:43
      O sluzbie wojskowej dyskutuja sobie na feministycznym forum kobieta
      z watlego zdrowia meskim okazem...
      • spiteful Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 11:14
        Kobiety jak najbardziej nadają się do służby wojskowej. Życie udowodniło, że
        kobiety doskonale nadają się do dowolnych działań w warunkach pokoju, np do
        polityki. Wojna jest zaledwie kontynuowaniem polityki przy pomocy innych metod
        (niedokładny cytat z Clusewitza). Zupełnie serio uważam, że kobiety doskonale
        nadają się na kadrę generalską, z różnych zresztą względów. Trudno mi sobie
        wyobrazić sytuację, że głównodowodząca wojskami USA w Iraku pani generał (tylko
        niech nikt nie proponuje formy 'generałka'!!!) byłaby tak kompletnie pozbawiona
        wyobraźni i empatii, by zmarnować militarne zwycięstwo, nie zapewniając dostaw
        prądu i wody. Oczywiście to kompletna hipoteza - z drugiej strony warto by się
        zastanowić, jak zareagowałaby ludność muzułmańskiego kraju na generała kobietę.
        • bene_gesserit Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 11:44
          spiteful napisał:

          > pani generał (tylko
          > niech nikt nie proponuje formy 'generałka'!!!)

          Dobrze. Proponuje "generała". "Ta generała" jak "ta sędzia".
          • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 11:49
            bene_gesserit napisała:

            > spiteful napisał: > pani generał (tylko
            > > niech nikt nie proponuje formy 'generałka'!!!) Dobrze. Proponuje
            "generała". "Ta generała" jak "ta sędzia".
            >
            Jak zwykle poszło o słówka. George Patton był w pewnym sensie kobiecą
            osobowością. Ale w tym momencie dałby w twarz. Na pewno. Za odchodzenie od meritum
            • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 12:09
              "Ta generała" jak "ta sędzia". - jeśli chodzi o jałowe kłótnie o słówka: forma
              'sędzia' jest identyczna dla obu płci. Wiec forma 'generał' również może być
              identyczna dla obu płci.
              • bene_gesserit Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 12:59
                Identyczna, ale tylko w niektorych przypadkach. Inaczej sie
                deklinuje.
            • bene_gesserit Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 12:52
              Nie chodzi o slowka, ale o to, ze jezyk wplywa na swiadomosc. A
              swiadomosc to, rzeklabym, rzecz najbardziej podstawowa z
              podstawowych.

              Swoja droga - dawanie w twarz jako metoda dyskusji? Zenujace,
              obojetnie w czyim wykonaniu.
              • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 13:59
                Dawanie w twarz jest komunikatem, elementem języka, który kształtuje świadomość.
                Żenujące czy nie, będzie stosowane, dopóki jest skuteczne. Na tym polega wojsko,
                że nie dopuszcza dyskusji z przełożonym. Rozumiem, że może się to nie podobać.
                Idźcie do wojska, zmieńcie je od środka - wtedy zobaczymy, czy to działa.
                • bene_gesserit Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 14:14
                  Hehe.
                  Rownie dobrze mozna 'komunikatem' nazwac wybicie komus zebow albo
                  zlamanie nosa. Komunikatem dosc w dodatku wymownym i raczej
                  ostatecznym. 'Maz ze mna troche dyskutowal'? 'Zona mi to tlumaczyla
                  tak, ze az mi podbila oko'? 'Rodzice mieli ze mna dluga rozmowe,
                  stad te siniaki'? Czlowieku, uzywaj jezyka odpowiedzialnie.

                  Sam se idz do wojska i je zmieniaj. Ja mam wojsko w nosie.
                  • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 14:32
                    'Ja mam wojsko w nosie.' - Tak przypuszczałem. Więc po co komentujesz? Łatwo Ci
                    mieć wojsko w nosie - nigdy nie byłaś zagrożona poborem. Łatwizna...
                    • bene_gesserit Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 14:43
                      Komentuje, bo kobiet jest coraz wiecej w szkolach wojskowych, a
                      wojsko przechodzi na system sluzby zawodowej.
                      • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 14:55
                        bene_gesserit napisała:

                        > Komentuje, bo kobiet jest coraz wiecej w szkolach wojskowych, a
                        > wojsko przechodzi na system sluzby zawodowej.

                        Jeżeli tak, to OK. Ale dlaczego masz wojsko w nosie???

                      • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 15:48
                        "... it is better and cheaper to have a strong Army and not need it than to need
                        a strong Army and not have it." - George Patton.

                        Co sądził Patton o kobietach w armii możemy się tylko domyslać:
                        'I don't give a damn who the man is. He can be a nigger or a Jew, OR A WOMAN but
                        if he has the stuff and does his duty, he can have anything I've got. By God! I
                        love him."
              • spiteful Re: Droga do zwyciestwa pełna jest kobiet..... 22.12.08, 14:06
                - dawanie w twarz jako metoda dyskusji? Zenujace,
                > obojetnie w czyim wykonaniu.

                Żenujące, że nie zrozumiałaś. Dawanie w twarz w wykonaniu generała nie jest
                METODĄ dyskusji. Jest jej ZAKOŃCZENIEM. Z generałem się nie dyskutuje - wykonuje
                się rozkazy. Choć, być może, da się też inaczej. Idźcie do wojska i pokażcie
                mężczyznom, że istotnie się da.
    • rozczochrany_jelonek Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 22.12.08, 11:24
      - Armia z kobietami jest droższa. Trzeba się ciągle zastanawiać,
      gdzie można kobietę posłać, gdzie nie można"

      bzdura seksistowska :) kobietę można posłać wszędzie tam gdzie mężczyznę :)
      • pavvka Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 22.12.08, 11:33
        E nie, kobietę się posyła tam gdzie diabeł nie może.
        • rozczochrany_jelonek Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 24.12.08, 00:16
          też mi się wydaję że lepiej radziłyby sobie z pacyfikacją ludności ..
          • kottadeusz Re: Kobiety w armii to problem - "gdzie je posłać 04.01.09, 00:23
            Nie zgodze się ze stwierdzeniem poprzedniczek/poprzednikow, że do wojska
            zawodowego ida ludzie, ktorzy nie mają żadnych perspektyw.
            Mój narzeczony 3 lata temu zaciagnał sie do wojska, na stanowisko kaprala.
            Ma wykształcenie wyższe, zarabia spopro ja na dzisiejsze reali( zwlaszcza jak na
            mlodego, ktory nie dawno skonczyl studia), co roku sa podwyżki.
            Stac nas na wynajęcie mieszkania dwupokojowego w samym centrum szczecina,
            czekamy na przedlużenie kontraktu na stale i mozliwośc starania sie o swoje
            wlasne. jesli chodzi o reszte finansow, dostaje mundurowki, trzynastki,
            pieniazki za sluzby,a w tym roku dostal mnowsto nagrod ( i pienieznych i
            rzeczowych, min. wysokiej klasy gps-a). stac nas bylo na kupienie konia i
            utrzymanie go.
            nie sadze, wiec ze praca w wojsku jest az tak wysoce hanbiaca i niekorzystna.
            co do kobiet w wojsku... mam nadzieje ,że bedzie ich coraz wiecej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka