Dodaj do ulubionych

Telenowela a feminizm

24.10.08, 11:52
o izaurach, brzydUlach i zbuntowanych aniołach...

"Telenowele są popularne tylko w krajach słabo rozwiniętych?
- Tak, w krajach, gdzie kobiety nie mają tych samych praw co
mężczyźni i w większym czy mniejszym stopniu są im podporządkowane.
Telenowela ten stan rzeczy potwierdza."

wyborcza.pl/1,75475,5842733,Telenowela_wiecznie_zywa.html

rozumiem, że u nas pęd do telenoweli dopiero się rozwija, to chyba
się cofamy rozwojowo?
Obserwuj wątek
    • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 11:59
      A w których krajach telenowele są niepopularne? Bo ja takich nie
      znam.
      • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:10
        no chyba w takich, gdzie ludzie mają co innego do roboty, niż gnicie
        przed telewizorem przez 1200 odcinków i bieganie na zloty
        wielbicieli leoncia.

        czyli wychodzi mi że w rozwiniętych i świadomych - chodzi o
        proporcje: kult telenoweli czy telenowela jako jedna z wielu ofert.
        • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:46
          To musialby byc kraj z niewielka bardzo iloscia bezrobotnych, z
          bardzo bogatymi emerytami i oferujacy przyjazny klimat. Imo nie ma
          takiego panstwa.
          • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:57
            jeeeezu, wróćmy na tory, bo się z nasypu zsuwamy.

            nie pytam, kto jaki lubi serial i czy są kraje czy ich nie ma.
            pytam, czy telenowela może stanowić jakieś zagrożenie dla feminizmu
            i dążeń równościowych - skoro w sumie tyle kobiet je ogląda, a w
            tych telenowelach prezentuje się archaiczny, wyidealizowany świat,
            oparty na stereotypach i tradycjach patriarchalnych przeważnie.
            • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:24
              Przeciez to nic nowego. Rownie dobrze moznaby sie pytac, czy
              zagrozeniem jest bajka o Kopciuszku albo historia Brzydkiego
              Kaczatka. Gdzies czytalam, ze powiesci typu Harlekin (ktore wszak
              sa czytanym odpowiednikiem telenowel) wyzwalaja podczas czytania
              hormony przyjemnosci w mozgu. Nie o tresc moze chodzic, ale o
              chemie. Lepsze takie pocieszenie, niz zagladanie do kieliszka np.
              Jesli zmieni sie swiat, zmienia sie tez telenowele, nie na odwrot.

              Noi - slabo sie znam na temacie, ale jesli prawda jest, co mowi ten
              pan (heroina dzieki wlasnym przymiotom i wiernosci sobie dostaje
              pol krolestwa i reke krolewicza), to chyba jest ok?
              • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:49
                baśń po pierwsze nie ma tysiąca odcinków, po drugie jest pewną
                konwencją, niemającą wiele wspólnego z rzeczywistością i każdy o tym
                wie, no może dzieci nie wiedzą - w każdym razie ilu dorosłych marzy
                o byciu królewną i księciem, no pewnie zdecydowanie mniej, niż wśród
                maluchów.
                telenowela nie jest wzięta w taki cudzysłów, tylko udaje świat
                rzeczywisty. nie baśniowość, romantyczność jest groźnawa, tylko
                podszywanie się pod rzeczywistość i podtrzymywanie stereotypów
                typu "kobieta-szef = wredna zdzira do kwadratu", "mężczyzna-szef =
                uwodziciel, zdrajca", "mamusia z dzieckiem na wychowawczym = kuchta
                przynieś, podnieś, pozamiataj" itakdalej.

                >Jesli zmieni sie swiat, zmienia sie tez telenowele, nie na odwrot
                trochę prawda, a trochę nie do końca:)
                ech no, to jest tak jak z tym językiem trochę, jak nie wprowadzisz
                na siłę form żeńskich i nie będziesz ich promować, przynajmniej na
                początku, to one się nie przyjmą same z siebie. czyli jakaś
                aktywność i wymuszanie pewnych działań jest potrzebne, bo samo się
                nic nie zrobi.
                • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 16:09

                  Malo widzialam odcinkow telenowel, wiec pisze troche w ciemno.
                  Wydaje mi sie jednak, ze jesli skupimy sie na tym, co importujemy z
                  Kolumbii czy innej Argentyny albo formatach (jak Brzydula), to ten
                  cudzyslow jest bardziej niz widoczny. Poczynajac od specyficznego
                  sposobu narracji, przez kostiumy i styl gry (nawiazujacy ekspresja
                  do przedwojennych komedii i melodramatow). To nie ma nic wspolnego
                  z tym, co widzi sie np w takim Glinie czy Pitbullu, ktore sa
                  serialami, chetnie jednak wierzymy, ze sa odbiciem realu.

                  Basniami o tysiacu odcinkow sa wielkie eposy - od Kalevali przez
                  Eneide do Mahabharaty. Racje ma ten pan z wywiadu: telenowele
                  nawiazuja do tradycji ustnej.

                  Co do stereotypow, to nie znam materialu na tyle, zeby sie pewnie
                  wypowiadac - chociaz w ramach obowiazku towarzyskiego obejrzalam
                  pare odcinkow Brzyduli i mimo skonczenie przewidywalnej akcji i
                  stereotypowych typow ilosc wrednych/milych mezczyzn/kobiet wydala
                  mi sie byc wyrownana. Szefowa co prawda wredna, ale dla rownowagi
                  jeden szef jest zawistnym knujaczem, a drugi - glupim bufonem. Itd.

                  Wiem, ze media obecnie ksztaltuja rzeczywistosc w co najmniej takim
                  samym stopniu, w jakim ja odzwierciedlaja. Ale akurat telenoweli
                  bym sie nie bala: imo grozniejsze sa reklamy albo np 'prawdziwe'
                  filmy, w ktorych nie ma rol dla kobiet, ktore wygladaja jakby
                  skonczyly 40 lat. Itd.
                  • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 23:26
                    importujemy machokulturę:)
                    i po co nam to?
                    nie lepiej wyeksportować w kosmos panów od suczek?:)

                    bene, Ty widzisz w telenoweli co innego, niż wierna fanka losów
                    rysia i grażynki z klanu. u Ciebie jest ważna forma, nawiązania,
                    narracja, styl gry, a ktoś kogo 'urzekła ich historia' w ogóle się
                    tym nie zajmuje. to jest tak jakbyś oglądała własnych sąsiadów,
                    tylko nie przez wizjer, a przez telewizor, i jeszcze zajmuje to to
                    pół życia, bo taki klan to się ciągnie jak guma już chyba od 10 lat.

                    pitbulle mają trochę inny typ realizmu. reklamy w tym kontekście
                    akurat chyba nie są groźne, bo istnieją w świadomości nie dłużej,
                    niż przez okres kampanii to raz, a dwa ludzie mają awersję i w bloku
                    reklamowym idą sobie zrobić herbatę, a wracają na ciąg dalszy 4560
                    odcinka czegoś tam, pewnie dlatego product placement ma takie
                    wzięcie.

                    ja nie wiem, czy średni odbiorca telenoweli wie, co to kalevala, a
                    nawet co to epos;)

                    to, o czym piszesz, jest OK - tzn. harlequiny i rozrywkowe
                    podejście, jakiś rodzaj przyjemności czerpanej z tego czy owego,
                    nawet z baśni, bo po to m.in istnieją. ale jak włączasz telewizor
                    przez dziesięć lat na klan, to ja nie wiem, czy to jeszcze jest
                    rozrywkowe - na dłuższą metę zajmowanie się losami rysia, pysia i
                    grażynki jest uciążliwe, jak prowadzenie drugiego życia dajmy na to.
                    potem zaczyna się myśleć grażynką, doradzać innym, co by zrobiła
                    grażynka itakdalej, a grażynka jest skonstruowana baaardzo
                    tradycyjnie (tzn. przynajmniej była, jak ją widziałam parę lat
                    temu;).

                    co do filmów bez kobiet, to nie jest chyba aż tak źle, społeczeństwa
                    się starzeją, przynajmniej te w Europie, a filmy będą się starzeć
                    razem z nimi. w końcu nie tylko młodzież chodzi do kina.
                    • kocia_noga Re: Telenowela a feminizm 25.10.08, 10:13
                      six_a napisała:

                      > potem zaczyna się myśleć grażynką, doradzać innym, co by zrobiła
                      > grażynka itakdalej, a grażynka jest skonstruowana baaardzo
                      > tradycyjnie


                      Nie tylko Grażynka, wszystkie postaci kobiece u Łepkowskiej czy
                      innych sa z jednego kawałka, dodatkowo najważniejszym autorytetem
                      jest jakiś facet. Ja też oglądałam dawno temu, ale zajrzałam do
                      kilkunastu sertiali polskich i wszędzie to samo. Niektóre formaty
                      sprowadziliśmy zzagranicy ( popularne tam np w latach 50.) inne
                      zrobione zostały samodzielnie. Dla mnie najgorszym szitem była
                      Rodzina zastępcza, tak nawiasem mówiąc. Próbowałam obejrzeć cały
                      odcinek Lokatorów, Bulionerów i jeszcze judnego jakiegoś szitu nie
                      pomne tytułu, ale się nie dało, więc może dlatego ta R.Z. jest dla
                      mnie skrajnym pzrypadkiem :)
                      Nie wiem o co tu chodzi, moze o rządy w TV ludzi z solidarnościowego
                      nadania? Oni wszyscy chcieli powrotu do WArtości, czyli rakiem w
                      lata 50.
                      Przedtem szły takie dzieła jak Seks w wielkim mieście, Ally mc Beal
                      czy jeszcze inne (pamiętam taki serial o samotnej matce ze sfer
                      robotniuczych - w wersji amerykańskiej do pzrełknięcia, polska
                      wersja=awersja )
                      Może tzw społeczeństwo odrzuciło te seriale? W końcu robią jakieś
                      badania oglądalności, więc może.
                      A politykę maja jedną - nabić jaknajwięcej kasy z reklam, więc
                      chceta gówna - proszę bardzo.
                    • easz Re: Telenowela a feminizm 02.11.08, 23:46
                      six_a napisała:

                      > ja nie wiem, czy średni odbiorca telenoweli wie, co to kalevala, a
                      > nawet co to epos;)

                      Ja wiem, mój tato b. lubi niektóre telenowele (w odróżnieniu od
                      mamy) i też wie co to epos, babcia akurat co to epos nie wie, ale co
                      to Kalevala to znów lepiej wie ode mnie, kolega zakochany w Brzyduli
                      Betty też wie co to epos, dwie sąsiadki też wiedzą, córka jednej z
                      nich - wie, koleżanki w pracy wiedzą, niektórym podejrzewam Kalevala
                      też nie jest obca ze słyszenia... a jesteśmy średni, całkiem
                      przeciętni - stereotypizujesz moja droga;)

                      i późniejsze -

                      > OK, dla gospoś domowych też w programie coś musi być, w końcu nie
                      > można przez cały dzień sprzątać tych wypasionych chałup;)

                      znów stereotypkiem lecisz, widzę, że byś się b. zdziwiła - kto
                      czasem ogląda i lubi telenowele...

                      > potem zaczyna się myśleć grażynką, doradzać innym, co by zrobiła
                      > grażynka itakdalej, a grażynka jest skonstruowana baaardzo
                      > tradycyjnie (tzn. przynajmniej była, jak ją widziałam parę lat
                      > temu;)

                      To jest fajne w telenowelach m. in., że możesz obejrzeć jeden
                      odcinek na 5o nawet i nadal kumasz;) oraz to, że nie tylko
                      stereotypy grażynkowe się w nich plenią, są też inne, do wyboru, do
                      koloru, np. taka Brook Logan - typ tzw. zimnej suki (jakże błędnie),
                      który ogólnie w serialach uwielbiam, tym bardziej i przekornie, że z
                      oglądających dokoła mnie wszyscy by Brooke utopili w łyżce wody z
                      zazdrości i nienawiści;)'
                      • six_a Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 00:30
                        >znów stereotypkiem lecisz, widzę, że byś się b. zdziwiła - kto
                        czasem ogląda i lubi telenowele

                        nie czytasz uważnie, obie wypowiedzi: o standardowym odbiorcy i
                        wypasionych chałupach były z przymrużeniem oka, a znaczyły tyle, że
                        nie ma najmniejszego znaczenia, kto ogląda. oglądać może każdy, o
                        ile ma dostęp do telewizora, istotne jest, kto jest targetem i co
                        chce się targetowi wpoić. jak ktoś targetem nie jest, czerpie z
                        oglądania zupełnie inne przyjemności, pisałam zresztą o tym gdzieś
                        tam wyżej.

                        To jest fajne w telenowelach m. in., że możesz obejrzeć jeden
                        > odcinek na 5o nawet i nadal kumasz
                        no nie kumam, bo jeśli mogę obejrzeć jeden na pięćdziesiąt i kumać,
                        to mogę równie dobrze żadnego nie oglądać i wiedzieć, o czym rzecz,
                        prawda? to po co w ogóle?
                        no i skoro mam nie lecieć stereotypem, co mi jakby wypominasz:), to
                        po co mam dodatkowo pławić się w stereotypach serialowych 'do
                        wyboru" i koloru?;)

                        ot paradoks, mamy nie myśleć stereotypem, ale pławić się w
                        stereotypie rozpowszechnianym przez telemelenowele?
                        • easz Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 01:01
                          six_a napisała:

                          > To jest fajne w telenowelach m. in., że możesz obejrzeć jeden
                          > > odcinek na 5o nawet i nadal kumasz
                          > no nie kumam, bo jeśli mogę obejrzeć jeden na pięćdziesiąt i
                          kumać,
                          > to mogę równie dobrze żadnego nie oglądać i wiedzieć, o czym
                          rzecz,
                          > prawda? to po co w ogóle?

                          No właśnie sama napisałaś wyżej - dla przyjemności - takiej, czy
                          innej - ale.

                          > nie ma najmniejszego znaczenia, kto ogląda. oglądać może każdy

                          Może i tak, ale przy takich tematach zawsze padają pogardliwe teksty
                          nt odbiorców. Może tu się akurat pospieszyłam, ale przykro mi,
                          niestety w stylu w jakim napisałaś ( choć z ;) fakt), a to że dla
                          kur domowych, kucharek, kiepsko wykształconych itp.

                          > no i skoro mam nie lecieć stereotypem, co mi jakby wypominasz:),
                          to
                          > po co mam dodatkowo pławić się w stereotypach serialowych 'do
                          > wyboru" i koloru?;)
                          >
                          > ot paradoks, mamy nie myśleć stereotypem, ale pławić się w
                          > stereotypie rozpowszechnianym przez telemelenowele

                          Zaraz tam wypominam!.. zauważam;) Nie chodziło mi o to, co masz
                          robić i w czym się pławić, i że w ogole masz, tylko odpowiadałam na
                          Twoją myśl z wątku nt takich to a takich stereotypów, że nie, nie
                          tylko wymieniane przez Ciebie się zdarzają. Choć akurat bohaterka
                          przeze mnie wymieniona też się właściwie jakoś tam kwalifikuje,
                          hm...

                          Myślałam, że jak z przymrużeniem oka, to z przymrużeniem;) A poza
                          tym paradosy są na świecie, no i co?
                • easz Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 00:02
                  six_a napisała:

                  > baśń po pierwsze nie ma tysiąca odcinków, po drugie jest pewną
                  > konwencją, niemającą wiele wspólnego z rzeczywistością i każdy o
                  tym
                  > wie, no może dzieci nie wiedzą - w każdym razie ilu dorosłych
                  marzy
                  > o byciu królewną i księciem, no pewnie zdecydowanie mniej, niż
                  wśród
                  > maluchów.

                  Nie doceniasz baśni, ich precyzji i siły w przekazywaniu kolejnym
                  pokoleniom stereotypów płci, tego jak wielką rolę odgrywają w
                  socjalizacj, zwłaszcza dziewczynek... Bajki, baśnie są o wiele
                  bardziej niebezpieczne niż telenowele.

                  > >Jesli zmieni sie swiat, zmienia sie tez telenowele, nie na odwrot
                  > trochę prawda, a trochę nie do końca:)
                  > ech no, to jest tak jak z tym językiem trochę, jak nie wprowadzisz
                  > na siłę form żeńskich i nie będziesz ich promować, przynajmniej na
                  > początku, to one się nie przyjmą same z siebie. czyli jakaś
                  > aktywność i wymuszanie pewnych działań jest potrzebne, bo samo się
                  > nic nie zrobi.

                  Zgadzam się, choć to jest trochę jak z jajkiem i kurą.
                  • six_a Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 00:37
                    >Bajki, baśnie są o wiele
                    bardziej niebezpieczne niż telenowele.

                    doceniam rolę, ale raczej się nie zgodzę z powyższym, baśnie są po
                    to, żeby oswajać i osładzać świat w początkowym etapie życia,
                    przynajmniej taką rolę pełnią w kulturze europejskiej. mają ten duży
                    plus, że się z nich wyrasta, jak z oglądania dobranocki mniej
                    więcej. z telenoweli nie tylko się nie wyrasta, ale często grzęźnie
                    się w niej do końca życia, głównie z braku innej oferty.

                    jakoś mogę sobie wyobrazić świat bez telenoweli, a bez baśni czy
                    legedny niespecjalnie.
                    • easz Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 01:19
                      six_a napisała:

                      > doceniam rolę, ale raczej się nie zgodzę z powyższym, baśnie są po
                      > to, żeby oswajać i osładzać świat w początkowym etapie życia,
                      > przynajmniej taką rolę pełnią w kulturze europejskiej.

                      A ja nie raczej, ale na pewno się nie zgodzę;) Oswajać świat - może,
                      ale ja bym się skupiła na dziecku raczej a nie na świecie - baśnie
                      oswajają dziecko (socjalizacja) i to by nie było/nie jest złe, gdyby
                      nie to, co pisałam o stereotypach - baśnie wmawiają dziecku świat,
                      na pewno niczego nie osładzają! Czerwony Kapturek, Sinobrody,
                      Kopciuszek, Andersen?.. Błagam. (to dwuznaczniki, co najmniej).

                      > mają ten duży
                      > plus, że się z nich wyrasta, jak z oglądania dobranocki mniej
                      > więcej.

                      Baśnie (te prawdziwe, klasyczne, jak wolisz) to ZUPEŁNIE co innego
                      niż dobranocki. Po Pszczółce Mai zostaje sentyment, po Kopciuszku -
                      ucięta pięta. Pewne rzeczy zakorzeniają się b. glęboko, na tym
                      polega cały "urok" baśni.

                      > z telenoweli nie tylko się nie wyrasta, ale często grzęźnie
                      > się w niej do końca życia, głównie z braku innej oferty.

                      Oj, to mi znów zabrzmiało potępiająco;))

                      > jakoś mogę sobie wyobrazić świat bez telenoweli, a bez baśni czy
                      > legedny niespecjalnie.

                      Ja sobie absolutnie nie wyobrażam świata bez baśni! Ot, znów taki
                      mały paradoks;)
                      • six_a Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 09:56
                        >baśnie wmawiają dziecku świat, na pewno niczego nie osładzają!
                        Czerwony Kapturek, Sinobrody, Kopciuszek, Andersen?.. Błagam

                        :))) no osładzają, jak nie: zło zawsze przegrywa, księżniczka
                        dostaje księcia, strach związany z połknięciem kapturka przez wilka
                        zostaje ostatecznie pokonany. myślę, że wychowanie dziecka bez
                        pewnej dawki strachu jest niemożliwe, po prostu dlatego, że życie
                        potrafi być o wiele okrutniejsze. jeśli istnieje strach wynikający z
                        istnienia zła, trzeba go poznać i oswoić. równie dobrze moglibyśmy
                        chcieć wychowywać dzieci bez czytania im smutnych historii
                        (niekoniecznie krwawych), żeby nigdy nie musiały się niczym martwić.

                        myślę, że wszystko jest kwestią zrozumienia mechanizmu, jeśli
                        dojdziesz np. do etapu literackiego opracowania baśni, to wyrośniesz
                        z uciętej pięty, bo jest ona tylko symbolem, a nie horrorem klasy B,
                        jeśli jakoś to przegapisz, pięta i sinobrody zostają, strasząc do
                        końca życia:)

                        >Oj, to mi znów zabrzmiało potępiająco
                        OK, tylko ja nie potępiam odbiorców, ale twórców robiących ludziom
                        sieczkę:)
                        no to jest produkcja masowa, niestety, robienie wszystkiego na jedno
                        kopyto i manipulowanie widzem, tylko imiona bohaterów się zmieniają:)
                        był kiedyś taki film z sally fields, nie pamiętam tytułu, w którym
                        pokazana jest produkcja telenoweli, fields gra słynną aktorkę opery
                        mydlanej, której życie osobiste w pewnym momencie zaczyna
                        przypominać telenowelę, co staje się dla bohaterki koszmarem - w
                        każdym razie proces produkcji i manipulowania widzem jest tam
                        genialnie obnażony.
                        • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 13:43
                          six_a napisała:

                          > >baśnie wmawiają dziecku świat, na pewno niczego nie osładzają!
                          > Czerwony Kapturek, Sinobrody, Kopciuszek, Andersen?.. Błagam
                          >
                          > :))) no osładzają, jak nie: zło zawsze przegrywa, księżniczka
                          > dostaje księcia, strach związany z połknięciem kapturka przez
                          wilka
                          > zostaje ostatecznie pokonany. myślę, że wychowanie dziecka bez
                          > pewnej dawki strachu jest niemożliwe, po prostu dlatego, że życie
                          > potrafi być o wiele okrutniejsze.

                          Wiem, ze to ot, ale po prostu musze: wiekszosc tych opowiastek to
                          zinfantylizowane potezne historie - z archetypami, toposami itd.
                          One sa tylko lekko przypudrowane. Nie mam wcale pewnosci, czy nadal
                          nie dzialaja czy moze nie dzialaja w czesci.
                        • easz Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 23:43
                          six_a napisała:

                          > >baśnie wmawiają dziecku świat, na pewno niczego nie osładzają!
                          > Czerwony Kapturek, Sinobrody, Kopciuszek, Andersen?.. Błagam
                          >
                          > :))) no osładzają, jak nie: zło zawsze przegrywa, księżniczka
                          > dostaje księcia, strach związany z połknięciem kapturka przez
                          wilka
                          > zostaje ostatecznie pokonany. myślę, że wychowanie dziecka bez
                          > pewnej dawki strachu jest niemożliwe,

                          To prawda, to jest jedna z podstawowych wartości, które niesie baśń,
                          jeśli nie najważniejsza. Tzn. byłaby gdyby nie bagaż, czyli to, o
                          czym już mówiłam - stereotypy, to co dodała Bene - archetypy itp. -
                          ale nawet jeśli dobre, to skrzywione wszystko jakoś.

                          > jeśli istnieje strach wynikający z
                          > istnienia zła,

                          Tak, ale bajki trochę(?) kłamią - oswajają "zły strach",
                          nieprawdziwy, tzn. uczą się bać nie tego co potrzeba, kiedy i jak
                          potrzeba. Klasyczny przykład Czerwonego Kapturka - czy to nauka pt.
                          bój się złego wilka dziewczyno, czy raczej - bój się złego wilka w
                          tobie, czyli siebie i swojego prawdziwego "ja", dziewczyno?.. Gdyby
                          baśnie oswajały "dobry strach", byłoby ok.

                          > myślę, że wszystko jest kwestią zrozumienia mechanizmu, jeśli
                          > dojdziesz np. do etapu literackiego opracowania baśni,

                          W tej chwili jestem wciąż i stale na etapie feministycznych i tzw.
                          reinterpretacji baśni, i dobrze mi z tym:) Polecam opowiadania
                          Angeli Carter przy okazji.

                          to wyrośniesz
                          > z uciętej pięty, bo jest ona tylko symbolem, a nie horrorem klasy
                          B,
                          > jeśli jakoś to przegapisz, pięta i sinobrody zostają, strasząc do
                          > końca życia:)

                          Tylko?.. Jest/są symbolami i właśnie dlatego zostają do końca życia,
                          z Tobą też - chcesz tego, czy nie;)

                          > >Oj, to mi znów zabrzmiało potępiająco
                          > OK, tylko ja nie potępiam odbiorców, ale twórców robiących ludziom
                          > sieczkę:)

                          A ja mam znów wątpliwości - jajko, czy kura? - czy to kreacja i
                          narzucanie gustów przez producentów i ludzi, którzy wiedzą lepiej
                          co "ciemny lud" kupi jest najpierw, czy też raczej od w miarę
                          realnych potrzeb określonego odbiorcy się zaczyna?..
                          • six_a Re: Telenowela a feminizm 04.11.08, 00:06
                            hmm, a jaki to jest dobry strach?
                            strach wynika z zagrożenia, nie jest pozytywnym uczuciem, ma tylko
                            podnieść adrenalinę i zmusić do ratowania się. czyli dawkowany w
                            postaci baśni pozwala ćwiczyć pewne reakcje.

                            oczywiście, baśnie można interpretować na wiele różnych sposobów. i
                            baśń + symbole pozostają, ale pozostają na zasadzie zdobytego
                            doświadczenia, a nie na zasadzie budzenia takiego samego lęku jak w
                            dzieciństwie(tak mi się wydaje:)

                            > A ja mam znów wątpliwości - jajko, czy kura? - czy to kreacja i
                            > narzucanie gustów przez producentów i ludzi, którzy wiedzą lepiej
                            > co "ciemny lud" kupi jest najpierw, czy też raczej od w miarę
                            > realnych potrzeb określonego odbiorcy się zaczyna

                            zaczyna się od stereotypu, bo kochamy stereotypy:) potrzeby widzów
                            są na ostatnim miejscu w łańcuchu produkcji kasy z reklam, mogę Cię
                            zapewnić:)

                            dziękuję za podpowiedź opowiadań:)
                            • easz Re: Telenowela a feminizm 04.11.08, 00:33
                              six_a napisała:

                              > hmm, a jaki to jest dobry strach?

                              Dlatego napisałam w "". I właściwie już wyjaśniłam o co mi chodzi:(
                              Ale ok, pozostając przy bajkach - Kopciuszek i jej złe siostry -
                              czego ta bajka uczy? bądź taka jak K. miła, grzeczna, uległa,
                              posłuszna, pracowita itd, to dostaniesz nagrodę, a jak nie będziesz,
                              to skończysz jak jej siostry (zwłaszcza ta druga to miała
                              przerąbane!) - z uciętymi paluchami i bez męża-księcia. To jest
                              Twoim zdaniem wzbudzanie strachu pozytywnego i w służbie dziecka?..
                              No, zależy co weźmiemy za zalety i korzyści, oczywiście. W każdym
                              razie, powtarzam - bajki kłamią, pod pozorem prawdy, wiedzy, morału,
                              wzoru, prostoty... pakują dziecko w gorset, kierat i nie kultury,
                              cywilizacji, o nie. A dziwnym trafem zwłaszcza dziewczynki...

                              > strach wynika z zagrożenia, nie jest pozytywnym uczuciem, ma tylko
                              > podnieść adrenalinę i zmusić do ratowania się. czyli dawkowany w
                              > postaci baśni pozwala ćwiczyć pewne reakcje.

                              tak, ale j.w. moje, czyli kłamliwość baśni, czyli wszystko idzie nie
                              w tę stronę, a j.w. Twoje - jest pozytywny, no sama to mówisz;) jak
                              byśmy go nie odczuwali, to byśmy zginęli marnie przy pierwszej
                              lepszej okazji, taki instynkt samozachowawczy plus.

                              > oczywiście, baśnie można interpretować na wiele różnych sposobów.
                              i
                              > baśń + symbole pozostają, ale pozostają na zasadzie zdobytego
                              > doświadczenia, a nie na zasadzie budzenia takiego samego lęku jak
                              w
                              > dzieciństwie(tak mi się wydaje:)

                              tak, ale czym skorupka za młodu itd.;)


                              > dziękuję za podpowiedź opowiadań:)

                              :)
                    • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 04.11.08, 01:24
                      six_a napisała:

                      > >Bajki, baśnie są o wiele
                      > bardziej niebezpieczne niż telenowele.
                      >
                      > doceniam rolę, ale raczej się nie zgodzę z powyższym, baśnie są po
                      > to, żeby oswajać i osładzać świat w początkowym etapie życia,
                      > przynajmniej taką rolę pełnią w kulturze europejskiej. mają ten
                      duży
                      > plus, że się z nich wyrasta, jak z oglądania dobranocki mniej
                      > więcej. z telenoweli nie tylko się nie wyrasta, ale często
                      grzęźnie
                      > się w niej do końca życia, głównie z braku innej oferty.
                      >
                      > jakoś mogę sobie wyobrazić świat bez telenoweli, a bez baśni czy
                      > legedny niespecjalnie.
                      >

                      Wszystko jest tak naprawdę potrzebne. I baśnie, i legendy, i
                      telenowele i dobranocki. Moj mąż czasami ogląda Kubusia Puchatka i
                      okej. Ostatnio z przyjacielem oglądaliśmy "Sailor Moon". Fajne
                      przeżycie. Czasem warto oderwać się od przykrych spraw.
            • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 26.10.08, 01:12
              six_a napisała:

              > jeeeezu, wróćmy na tory, bo się z nasypu zsuwamy.
              >
              > nie pytam, kto jaki lubi serial i czy są kraje czy ich nie ma.
              > pytam, czy telenowela może stanowić jakieś zagrożenie dla
              feminizmu
              > i dążeń równościowych - skoro w sumie tyle kobiet je ogląda, a w
              > tych telenowelach prezentuje się archaiczny, wyidealizowany świat,
              > oparty na stereotypach i tradycjach patriarchalnych przeważnie.
              >
              >
              Owszem, panuje, ale też się zmienia. Ostatnio na Dwójce natrafiłam
              na jakiś serial, polski, który pokazywał przemoc domową. Myślę, że
              pewne zmiany zaczynają wkradać się do świata telenowel. Wolno, bo
              wolno, ale kobiety zaczynają w nich być także niezależne, mieć
              własne firmy, być niechętne do małżeństwa, zostawiają macierzyństwo
              na później etc. To są powolne zmiany, ale są.
            • easz Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 00:26
              six_a napisała:

              > pytam, czy telenowela może stanowić jakieś zagrożenie dla
              feminizmu
              > i dążeń równościowych - skoro w sumie tyle kobiet je ogląda, a w
              > tych telenowelach prezentuje się archaiczny, wyidealizowany świat,
              > oparty na stereotypach i tradycjach patriarchalnych przeważnie.

              Hm, a to różnie jest, no i my znamy tylko wycinek tej produkcji w
              ogóle przecież.

              Była np. niedawno pokazywana taka telenowela na tv4 "Lalola", oparta
              na pomyśle z filmu "Switch" z Ellen Barkin, w którym - ogólnie
              mówiąc - źle traktujący kobiety facet zostaje za karę zamieniony w
              kobietę. Zresztą chyba wszyscy ten film kojarzą?.. Serial, cóż, na
              dłuższą metę nudny, niestety, ale - sam początek - szok, jakie tam
              teksty leciały! moim zdaniem karykatura maczyzmu, choć z drugiej
              strony takie zagęszczenie testosteronu, że kto wie?..

              A potem emisję przeniesiono na godziny nocne. Dlaczego?.. Patrzyłam
              z doskoku, ale coś mi się wydaje, że źle pojęty instynkt moralny
              czyjś znów zadziałał - bohaterka pozostała po przemianie b.
              towarzyska, no i szkopuł w tym, że to było trochę dwuznaczne, no bo
              1 - z wyglądem kobiety zaczęła się przystawiać do kobit (bo
              wewnętrznie facet); 2 - jak się do niej zaczęli faceci garnąć, to
              też źle, bo to przecież każdy widz wiedział, że to w rzeczywistości
              facet jest:)

              zabawny motyw, jakoś w oryginalnej, amerykańskiej wersji mnie to nie
              uderzyło? niestety, popłoch się jakiś wytworzył, jak zwykle i pewnie
              w ogóle zdejmą, jak już koło drugiej chodzi.
              • kocia_noga Re: Telenowela a feminizm 03.11.08, 09:58
                easz napisała:

                > Była np. niedawno pokazywana taka telenowela na tv4 "Lalola",
                oparta
                > na pomyśle z filmu "Switch" z Ellen Barkin,


                Cholera! Już sobie wyrobiłam dawno zdanie o serialach i teraz ze
                zdziwieniem czytam o "Zbuntowanym aniele" , o "laloli" .
                Przeglądając sobei gazetki telewizyjne czytam tylko tytuły i zawsze
                kojarzą mi się z czymś naiwnym, szmirowatym i pustym. A tu okazuje
                się,że może być, w każdym razie pzrez jakiś czas - ciekawie.
                Przypomniałam sobie z resztą australijski serial który oglądałam
                pilnie "Więźniarki" , dawne dzieje.
                Może warto zerknąc chociaż od czasu do czasu? Zmieniliśmy miejsce
                zamieszkaNIA, kablówkę i zamiast oferty Ale Kino czy Zone Europa
                mamy straszny szit w ofercie, no żywcem nie ma co oglądać.
                Spróbuję ostrożnie po jednym odcinku...
          • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:23
            monako i luksemburg polecam - bezrobocia niet, bogaczy mnóstwo,
            klimat śródziemnomorski, przynajmniej w pierwszym przypadku:)
            • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:25
              No tak - nalezaloby teraz sprawdzic, czy tam nie leca zadne
              telenowele.
              • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:51
                możliwe że lecą, ale możliwe też, że mało kto ogląda, bo nijak to do
                tego świata nie pasuje.
                • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:53
                  Upre sie, ze zawartosc kanalow nie jest przypadkowa. Jesli
                  ogladalnosc jest niska, to sie zmienia ramowke.
                  • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 16:12
                    OK, dla gospoś domowych też w programie coś musi być, w końcu nie
                    można przez cały dzień sprzątać tych wypasionych chałup;)
            • ja.sinner Re: Telenowela a feminizm 25.10.08, 14:32
              > monako i luksemburg polecam - bezrobocia niet, bogaczy mnóstwo,
              > klimat śródziemnomorski, przynajmniej w pierwszym przypadku:)
              >
              A maja ci oni wlasna telewizje czy moze wszelakie stacje przez
              satelite z ich zawartoscia?
              Ludzie w zasadzie wszedzie sa podobni.
      • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 26.10.08, 01:10
        pavvka napisał:

        > A w których krajach telenowele są niepopularne? Bo ja takich nie
        > znam.
        Ja też takowych nie znam. W USA z powodzeniem nadają "The Bold and
        Beautiful", czyli naszą "Modę na sukces". Gdyby nie było widzów, to
        nie powstawałby dziesięć tysięcy sto pięćdziesiąty odcinek. W Rosji
        mają swoje seriale. Hiszpanie mają własne telenowele, Portugalczycy
        tak samo. Reasumując, kraje bogate, średnio zamożne i biedne
        produkują telenowele, bo są chętni, którzy je śledzą.
    • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:04
      Kwestia dostepnosci. Gdyby puszczali u nas telenowele w PRLu, albo
      przed wojna - tez bylyby popularne.
      • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:12
        puszczali: izaurę, w labiryncie...
        • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:21
          I te były jeszcze popularniejsze niż którakolwiek z dzisiejszych.
          • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:51
            pavvka, skup się, bo idzie nowe:)

            moim zdaniem okres szału był w czasach izaury, ale skoro na siłę się
            pcha do telewizji nowe nabytki z ameryki południowej, a te nowe
            nabytki promują, jakby nie było, patriarchalną wizję świata, gdzie
            brzydule muszą się postarać pięć razy więcej, bo inaczej pan szef i
            władca oka na nich nie zawiesi, to chyba dobrze nie jest? Czy jest?
            • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:05
              Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
              • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:08
                przyjemnego odbioru życzę w takim razie:)
                • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:11
                  Ja oglądam tylko seriale na Disney Channel :-)
                  • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:13
                    zack Cię kręci czy vanessa?
                    no załóż wątek, to chętnie podyskutuję, jestem jak najbardziej w
                    temacie;)
                    • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:14
                      Nie, mjuzikala nie oglądam, wolę Hannę Montannę.
                      • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:20
                        aaaa hanna, ucieleśnienie marzeń męskich - dziewczyna kumpel + laska
                        ze sceny - dwa w jednym.
                        no też można:)

                        idę do pracy, ale jeszcze tu wrócę:)
                        • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:29
                          six_a napisała:

                          > aaaa hanna, ucieleśnienie marzeń męskich - dziewczyna kumpel +
                          laska
                          > ze sceny - dwa w jednym.
                          > no też można:)

                          A co w tym złego?
                          Chociaż jeśli chodzi o postacie kobiece z Disney Channel, to moim
                          ideałem jest London Tipton.
                          • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:41
                            Dla tych, którzy nie znają:
                            en.wikipedia.org/wiki/London_Tipton
                            • bene_gesserit Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:45
                              Dziwnie czasem wejsc na liste femi i zostac wytracona z
                              przeswiadczenia, ze wie sie duzo o kulturze popularnej. DC to caly
                              nowy swiat dla mnie.

                              Swoja droga - tyle sie dzieje na miescie, moze bys pochodzil.
                          • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:41
                            aleś Ty drażliwy jest, czy ja napisałam, że złego?
                            typowego, to taaaak:)

                            pavvka, z london to przegiąłeś, zawiodłam się;)
                            myślałam, że Twoim ideałem jest wąsata femina, a Ty tu z jakąś paris
                            hilton w wersji disneya wyjeżdżasz:)
                            • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 16:36
                              www.youtube.com/watch?v=3fKwYZXdKrY&feature=related
                              I jak można jej nie kochać? :-P
                              • piekielnica1 Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 17:11
                                > I jak można jej nie kochać? :-P

                                zwlaszcza ze nastolatka, ze niezbyt rozgarnieta i ze tatus bogaty?
                                • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 17:57
                                  O to to :-)))
        • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 26.10.08, 01:20
          six_a napisała:

          > puszczali: izaurę, w labiryncie...
          >
          "Niewolnica Isaura" i "Labirynt" też miały się dobrze. Potem
          były "Matki, żony i kochanki", też znakomita oglądalność, zresztą te
          ostatnie sama nawet śledziłam.
    • nekomimimode Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 12:12
      nie lubię oglądać seriali, nie mam cierpliwości do tego, ale np.
      zbuntowanego anioła oglądałam ;)
      • pavvka Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:06
        Bo anioł był zbuntowany, czyli feministyczny.
      • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 26.10.08, 01:24
        nekomimimode napisała:

        > nie lubię oglądać seriali, nie mam cierpliwości do tego, ale np.
        > zbuntowanego anioła oglądałam ;)

        Ja też, bo główna bohaterka lubiła kopać piłkę i generalnie nie była
        przesadnie grzeczna.
        • easz Re: Telenowela a feminizm 02.11.08, 23:49
          saszenka2 napisała:

          > nekomimimode napisała:
          >
          > > nie lubię oglądać seriali, nie mam cierpliwości do tego, ale np.
          > > zbuntowanego anioła oglądałam ;)
          >
          > Ja też, bo główna bohaterka lubiła kopać piłkę i generalnie nie
          była
          > przesadnie grzeczna.


          Bo to była b. oryginalna telenowela, z niespotykanym jak na ten nurt
          poczuciem humoru i b. sympatyczną bohaterką!
          • saszenka2 Re: Telenowela a feminizm 04.11.08, 01:19
            easz napisała:

            > saszenka2 napisała:
            >
            > > nekomimimode napisała:
            > >
            > > > nie lubię oglądać seriali, nie mam cierpliwości do tego, ale
            np.
            > > > zbuntowanego anioła oglądałam ;)
            > >
            > > Ja też, bo główna bohaterka lubiła kopać piłkę i generalnie nie
            > była
            > > przesadnie grzeczna.
            >
            >
            > Bo to była b. oryginalna telenowela, z niespotykanym jak na ten
            nurt
            > poczuciem humoru i b. sympatyczną bohaterką!

            To była naprawdę specyficzna telenowela. Wielu ludzi ją śledziło.
            Zawsze siedząc w klubie w szerszym gronie można powspominać losy
            Milagros, bo nawet panowie nie wstydzą się, że ją oglądali.
            Generalnie bardzo zabawna i bardzo postępowa telenowela. Oby więcej
            takich.
    • piekielnica1 Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 13:56
      Moze nie tele ani mydlana ale zawsze jakis serial "Sex and the
      City"
      • kocia_noga Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 15:21
        Ja tylko W-11 i Detektywi. Mój kolega ze studiów tam występował.
    • simple_woman Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 18:16
      Podana jako przykład amerykańska "Ugly Betty" nie tylko nie jest telenowelą, ale
      jest wręcz serialem feministycznym. Opowiada o kobiecie, która daje sobie rady w
      życiu bez faceta i bez urody, za to za pomocą swojej inteligencji, wiedzy,
      kreatywności i trzymaniu się zasadom. A czasem dzięki ich łamaniu.

      A kucharki i literatura... wróć... seriale dla kucharek zawsze będa.
      • six_a Re: Telenowela a feminizm 24.10.08, 23:37
        amerykańska ugly betty jest zapożyczona z wenezuelskiego czy tam
        argentyńskiego pierwowzoru.

        nie każdy serial, w którym ktoś daje sobie radę, jest feministyczny.
        można spojrzeć tak, a można spojrzeć od drugiej strony: co taka
        jedna brzydula zdziała w świecie, który nijak feministyczny nie jest
        i nie chce być. po prostu kolejny cudak, który z ewidentnie
        brzydkiego kaczątka przebija się do świata pięknych, a wszyscy biją
        mu brawo - i to ma być feministyczne przesłanie?
        • kocia_noga Re: Telenowela a feminizm 25.10.08, 10:16
          Przy czym wiadomo, że ona brzydka nie jest, jest NIEWINNIE OSKARŻONA
          o brzydotę.
          • ja.sinner Re: Telenowela a feminizm 25.10.08, 14:34
            jest NIEWINNIE OSKARŻONA
            > o brzydotę.

            Wiadomo, ze z niewinne oskarzonymi wiecej osob sie identyfikuje niz
            z tymi nieskazitelnie doskonalymi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka