Dodaj do ulubionych

Odarci z męskości

24.10.03, 22:24
Jakiś czas temu była tu mowa o tym, jak to feminizm odziera mężczyzn z
ich "prawdziwej natury". Niedokładnie wiem, na czym polega ta "prawdziwa
natura", ale z różnych wypowiedzi wywnioskowałam, że chodzi o połącznie
macho z niedojrzałym emocjonalnie siedmiolatkiem, a konkretnie wybranie
sobie z tych dwóch, rózniących się nieco osobowości tego co najlepsze i co
umożliwi przejście przez życie nie zastanawiając się nad nim zbytnio, z
wyjątkiem rozpatrywania na rózne strony "aksjomatu", że feminizm jest be.
Jednakże sięgając w przeszłość, w której światy- męski i kobiecy - były
wyraźnie rozdzielone, można dość łatwo zauważyć ograniczenia, narzucane
przez mężczyzn samym sobie - rózne kodeksy honorowe, zasady savoir vivre'u,
kindersztuba - w odniesieniu do dzieci, wyraźne wartościowanie gentlemanów w
relacji do gorszych nie - gentlemanów. W jakim mianowicie punkcie znany nam
np.z literatury wizerunek mężczyzny - wzorca tzw. dobrych obyczajów rozmija
się z "feministycznym" modelem męskości? Bo ja nie widzę róznicy
usprawiedliwiającej tę dojmującą tęsknotę za utraconym rajem.
Obserwuj wątek
    • Gość: man Re: Odarci z męskości IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.10.03, 23:03
      Prawdziwa natura mężczyzny to gotowość na przyjęcie ciosu, po którym już się
      nie podniesie. Może to tylko mit, ale jakże piękny. Na tym opierają się
      kodeksy honorowe. Czy kobieta jest w stanie to zrozumieć?
      Pozdrawiam
      man
      • Gość: barbinator Re: Odarci z męskości IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 10:17
        Gość portalu: man napisał(a):

        > Prawdziwa natura mężczyzny to gotowość na przyjęcie ciosu, po którym już się
        > nie podniesie. Może to tylko mit, ale jakże piękny. Na tym opierają się
        > kodeksy honorowe. Czy kobieta jest w stanie to zrozumieć?
        > Pozdrawiam
        > man


        Owszem, jest. Wyraża się to choćby decyzją o donoszeniu ciąży nawet jeśli
        grozić by to miało poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. Co najmniej tyle samo
        kobiet jest zdolnych poświęcić się w ten sposób co mężczyzn reprezentujących
        postawę "gotowości na przyjęcie ciosu, po którym już się nie podniesie" (ładnie
        powiedziene swoją drogą, i całkiem trafnie)
        Pozdr. B.
    • tad9 Re: Odarci z męskości 25.10.03, 10:12
      e_wok napisała:

      > Jakiś czas temu była tu mowa o tym, jak to feminizm odziera mężczyzn z
      > ich "prawdziwej natury".


      Nie pamiętma takiej rozmowy. Możesz przypomnieć tytuł tamtego wątku?
    • agrafek Re: Odarci z męskości 25.10.03, 13:20
      e_wok napisała:

      > Jakiś czas temu była tu mowa o tym, jak to feminizm odziera mężczyzn z
      > ich "prawdziwej natury". Niedokładnie wiem, na czym polega ta "prawdziwa
      > natura", ale z różnych wypowiedzi wywnioskowałam, że chodzi o połącznie
      > macho z niedojrzałym emocjonalnie siedmiolatkiem, a konkretnie wybranie
      > sobie z tych dwóch, rózniących się nieco osobowości tego co najlepsze i co
      > umożliwi przejście przez życie nie zastanawiając się nad nim zbytnio, z
      > wyjątkiem rozpatrywania na rózne strony "aksjomatu", że feminizm jest be.
      > Jednakże sięgając w przeszłość, w której światy- męski i kobiecy - były
      > wyraźnie rozdzielone, można dość łatwo zauważyć ograniczenia, narzucane
      > przez mężczyzn samym sobie - rózne kodeksy honorowe, zasady savoir vivre'u,
      > kindersztuba - w odniesieniu do dzieci, wyraźne wartościowanie gentlemanów w
      > relacji do gorszych nie - gentlemanów. W jakim mianowicie punkcie znany nam
      > np.z literatury wizerunek mężczyzny - wzorca tzw. dobrych obyczajów rozmija
      > się z "feministycznym" modelem męskości? Bo ja nie widzę róznicy
      > usprawiedliwiającej tę dojmującą tęsknotę za utraconym rajem.
      Nie tyle obdziera, co dąży do obdarcia. Niektóre przychodzące tu panie by
      poprzeć swoje argumenty piszą czasem coś w stylu: "mój mąż, na szczęście, jest
      normalny i też sie dziwi tutejszym antyfeministom". Ciekaw jestem kryteriów tej
      normalności. Taki, który na wszelki wypadek ze wszystkim się zgadza? Czyżby
      ideałem feministek (i sympatyczek>:)) był Felicjan Dulski? "połączenie macho z
      niedojrzałym emocjonalnie siedmiolatkiem", ha ha. Bardzo mi się podoba:).
      Sympatyczna karykaturka. Ale, czy to odpowiada komuś czy nie, mężczyznie
      potrzebna jest nutka szorstkości, szczypta barbarzyństwa i agresji. Feministkom
      marzy się kultura androgyniczna (ponieważ nie chce mi się grzebać w archiwach
      feministycznych list dyskusyjnych, narażam się znów na porażający mnie siłą
      krzyku argument "Ty kłamco, wszystko co piszesz to nieprawda", cierpliwszych i
      mniej leniwych ode mnie zapraszam do owych prac archeologicznych) - mnie
      osobiście odstręczająca.
      Ten "przechodzący przez życie bez zastanawiania się" nieco mnie zadziwia.
      Czyżbyś tak postrzegała, np. Tada lub BD?
      Gentlemani natomiast mnie zaskoczyli. Skądżeś Ty ich wytrzasnęła? Czyżby
      literatura dziewiętnastowieczna miała być wyznacznikiem dla całej historii? A
      taki, np. Fileas Fogg mocniejszym wzorcem niż Sokole Oko? (niniejszym dowiodłem
      swego infantylizmu bo powowałem się na bohaterów z dzieciństwa, ech,
      pogrzebanym). Piszesz: "W jakim mianowicie punkcie znany nam
      > np.z literatury wizerunek mężczyzny - wzorca tzw. dobrych obyczajów rozmija
      > się z "feministycznym" modelem męskości?" - żartujesz? Po pierwsze zestaw
      rolę mężczyzny w rodzinie wedle tych wzorców a wizje feministek, zachowanie
      wobec kobiet przywoływanych przez Ciebie gentlemanów a potencjalne reakcje na
      takie zachowanie feministek...
      Z kodeksami honorowymi, jak to zwykle u mnie, to też nie jest taka prosta
      sprawa. Wywodzą się one z dużo starszych norm kształtujących zachowania
      społeczne - pierwotnie niezbędnych, potem coraz bardziej już tylko
      tradycyjnych. Coś jak współcześnie obrzędy wigilijne.
      pozdrawiam.
      • e_wok Cholera jasna ! 25.10.03, 21:55
        Taki dlugi post napisalam i mi zjadlo. Szlag by to... Jak sie pozbieram po
        szoku to sprobuje go odtworzyc.
      • Gość: mmm Re: Odarci z męskości IP: 62.233.197.* 26.10.03, 11:19
        mam tylko uwagę odnośnie: "nutki szorstkości, szczypty barbarzyństwa i
        agresji". ile to jest nutka i szczypta? czy temu określeniu odpowiada wzięcie
        udzialu w klotni slownej zeby wywalczyc swoje racje? a moze uprawianie sportow
        silowych - boks, zapasy itd? moze wulgarne wrzaski i zajezdzanie drogi
        kierowcy jadacemu zbyt wolno? czy to okreslenie stosuje sie takze do
        pobicia "psa" po meczu? a moze zlamanie reki zonie podczas klotni? wiec gdzie
        jest ta szczypta? czy przypadkiem te same kryteria "nutki szorstkości,
        szczypty barbarzyństwa i agresji" w naszych czasch ("cywilizowanych") nie
        dotycza wszystkich ludzi porowno - i kobiet i mezczyzn?
      • e_wok Re: Odarci z męskości 27.10.03, 19:26
        agrafek napisał:


        > Nie tyle obdziera, co dąży do obdarcia.

        Odziera, Agrafku, odziera. Obedrzeć to można ze skóry :-)


        Niektóre przychodzące tu panie by
        > poprzeć swoje argumenty piszą czasem coś w stylu: "mój mąż, na szczęście,
        jest
        > normalny i też sie dziwi tutejszym antyfeministom". Ciekaw jestem kryteriów
        tej
        >
        > normalności. Taki, który na wszelki wypadek ze wszystkim się zgadza? Czyżby
        > ideałem feministek (i sympatyczek>:)) był Felicjan Dulski?

        Ciekawe, dlaczego akurat taki pomysł proponujesz. Według moich kryteriów
        normalny mężczyzna to taki, który uważa kobiety za ludzi i tak je traktuje -
        ani lepiej ani gorzej. Taki pogląd w zupełności wystarczy, żeby się dziwić
        niektórym tu wyrażanym opiniom.


        Ale, czy to odpowiada komuś czy nie, mężczyznie
        > potrzebna jest nutka szorstkości, szczypta barbarzyństwa i agresji.

        Chciałabym dookreślić te ilości - ponieważ jestem naprawdę fatalną kucharką,
        staram się unikać przepisów, które wspominają o "szczypcie". Zanim to
        dokładnie ustalimy, chciałabym nadmienić, że sądzę iż pan Darcy czułby się
        niezbyt konfortowo w pobliżu prawdziwych mężczyzn z Młodzieży Wszechpolskiej
        na władysławowskim nadbrzeżu.


        > Ten "przechodzący przez życie bez zastanawiania się" nieco mnie zadziwia.
        > Czyżbyś tak postrzegała, np. Tada lub BD?
        Pytanie jest zbyt podchwytliwe, żeby na nie odpowiadać ;-))


        > Gentlemani natomiast mnie zaskoczyli. Skądżeś Ty ich wytrzasnęła? Czyżby
        > literatura dziewiętnastowieczna miała być wyznacznikiem dla całej historii?
        A
        > taki, np. Fileas Fogg mocniejszym wzorcem niż Sokole Oko?

        Literatura dziewiętnastowieczna (myślę, że ze względu na nasze miejsce
        zamieszkania dobrym pomysłem byłoby pozostać przy europejskiej, nie mieszając
        w sprawę Karola Maya) jest najbliższa naszej współczesności, a przy
        tym "nieskażona" myślą feministyczną. Dlatego ją tu przywołałam, ignorując
        haniebnie Legendę o Św. Aleksym oraz Pieśń o Rolandzie, a nawet fraszki
        Kochanowskiego.



        Po pierwsze zestaw
        > rolę mężczyzny w rodzinie wedle tych wzorców a wizje feministek, zachowanie
        > wobec kobiet przywoływanych przez Ciebie gentlemanów a potencjalne reakcje
        na
        > takie zachowanie feministek...

        Może nie mylmy cech z rolami, bo to wprowadzi niepotrzebny zamęt - równie
        dobrze mogłabym twierdzić, że kobiety nie potrafią zajmować się dziećmi,
        ponieważ żony wspomnianych przeze mnie gentlemenów się nimi nie zajmowały,
        dysponując zastępem niań i guwernantek; również nie gotowały ani nie
        froterowały podłóg. Pisałam o cechach i nie rozumiem, szczerze mówiąc dlaczego
        zawężasz pojęcia bycia gentlemanem do całowania kobiet w rękę, którego
        faktycznie feministki nie lubią. Ma to tyleż sensu, co twierdzenie, że
        gentleman to facet, który jada na śniadanie jajka na bekonie.
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Odarci z męskości 27.10.03, 19:52
          > Literatura dziewiętnastowieczna (myślę, że ze względu na nasze miejsce
          > zamieszkania dobrym pomysłem byłoby pozostać przy europejskiej, nie
          mieszając
          > w sprawę Karola Maya) jest najbliższa naszej współczesności, a przy
          > tym "nieskażona" myślą feministyczną.

          Ty, Ewok, po prostu lubisz XIX wieczne kawałki - stąd też i zestawienie.
          Wypadkową męskiej klasy, sztywnych norm i miłościwie panującej nam
          rzeczywistości częściej byłby Mr. Bennet, niż Mr. Darcy. Kto wie, może
          powinienem sobie zarezerwować tego nicka (mr.bennet), na wypadek, gdyby mi sie
          Kilkujadek przejadł?
          • Gość: EWOK Re: Odarci z męskości IP: 213.241.18.* 28.10.03, 09:31
            No nie wiem, czy jest to dobry przykład - starym Bennetem żona manipulowała jak
            chciała. Ale jego odpowiednikiem - z tego samego pokolenia byłby papcio Emmy -
            a jaki to był milutki roztargniony starszy pan :-) Oczywiście, rola pater
            faminlias w owych czasach wyglądała na władzę absolutną - nie pamiętam nazwiska
            dziedzica Mansfield Park, ale pamiętam, że skoro nie akceptował amatorskiego
            teatru - to nie ma przebacz - teatru być nie mogło i jego nagłe pojawienie się
            wśród przygotowanych dekoracji spowodowało burzę z piorunami. Tyle, że często
            była to władza pozorna, co wiemy też z innych książek, choćby z Dickensa.
        • agrafek Re: Odarci z męskości 28.10.03, 16:41
          e_wok napisała:

          >
          > Ciekawe, dlaczego akurat taki pomysł proponujesz. Według moich kryteriów
          > normalny mężczyzna to taki, który uważa kobiety za ludzi i tak je traktuje -
          > ani lepiej ani gorzej. Taki pogląd w zupełności wystarczy, żeby się dziwić
          > niektórym tu wyrażanym opiniom.
          To nie takie proste, z tym traktowaniem kobiet jako ludzi i ani lepiej ani
          gorzej. Jakiś czas temu na tym forum wszyscy zastanawiali się czy
          niezatrudnienie pewnej pani jest objawem dyskryminacji czy nie. Feministki
          zaczarowały już w pewien sposób rzeczywistość. Zwolniony z pracy mężczyzna nie
          będzie nikim więcej, zwolniona z pracy kobieta zawsze może zasiać podejrzenie
          dyskryminacji.
          Co zaś się tyczy kryteriów normalności - zapewne każdy ma własne. Przywołane tu
          żony "normalnych mężów" zapewne też. One, w każdym razie, powoływały się
          na "normalność" w opozycji do wypowiedzi "tutejszych" mężczyzn. Najczęściej bez
          sprecyzowania których. Mogę więc śmiało przyjąć, że ich zdaniem "normalny" to
          inny niż ja.
          >
          > Chciałabym dookreślić te ilości - ponieważ jestem naprawdę fatalną kucharką,
          > staram się unikać przepisów, które wspominają o "szczypcie". Zanim to
          > dokładnie ustalimy, chciałabym nadmienić, że sądzę iż pan Darcy czułby się
          > niezbyt konfortowo w pobliżu prawdziwych mężczyzn z Młodzieży Wszechpolskiej
          > na władysławowskim nadbrzeżu.
          To fakt, wypadałoby dookreślić. Choć kusi mnie, by stwierdzić, że można to
          ocenić jedynie czysto intuicyjnie, powiem, że moim zdaniem owa "szczypta" to
          akurat tyle, by móc poczuć się pewnym siebie i gotowym do ewentualnych
          konfrontacji, nie prowokując ich jednak i nie krzywdząc innych. Wymagane jest
          jednak uczynienie z tego istotnej części stylu życia a nie tylko korzystanie z
          tych cech okazjonalnie. Uproszczone to diablo i przychodzi mi do głowy pięć
          stron uzupełnień, ale forum ma swoje wymagania.
          > Literatura dziewiętnastowieczna (myślę, że ze względu na nasze miejsce
          > zamieszkania dobrym pomysłem byłoby pozostać przy europejskiej, nie mieszając
          > w sprawę Karola Maya) jest najbliższa naszej współczesności, a przy
          > tym "nieskażona" myślą feministyczną. Dlatego ją tu przywołałam, ignorując
          > haniebnie Legendę o Św. Aleksym oraz Pieśń o Rolandzie, a nawet fraszki
          > Kochanowskiego.
          Gwoli ścisłości - Sokole Oko to Cooper, nie May (powiedziane bez wyrzutu w
          głosie, choć boli mnie, że istnieją ludzie, którzy nie znają "Ostatniego
          Mohikanina". Zważywszy jednak, że mam alergię na Dickensa, nie jestem chyba
          właściwą osobą by rozpętać dyskusję na temat literatury:)).
          >
          > Może nie mylmy cech z rolami, bo to wprowadzi niepotrzebny zamęt - równie
          > dobrze mogłabym twierdzić, że kobiety nie potrafią zajmować się dziećmi,
          > ponieważ żony wspomnianych przeze mnie gentlemenów się nimi nie zajmowały,
          > dysponując zastępem niań i guwernantek; również nie gotowały ani nie
          > froterowały podłóg. Pisałam o cechach i nie rozumiem, szczerze mówiąc
          dlaczego
          > zawężasz pojęcia bycia gentlemanem do całowania kobiet w rękę, którego
          > faktycznie feministki nie lubią. Ma to tyleż sensu, co twierdzenie, że
          > gentleman to facet, który jada na śniadanie jajka na bekonie.
          Ależ cechy są czysto umowne i mocno wyidealizowane, natomiast role to coś
          bardzo konkretnego. Można budować obraz społeczeństwa na podstawie literatury
          danego okresu, należy mieć jednak świadomość iż korzysta się wtedy z źródła
          mniej lub więcej "przerobionego" wyobraźnią i talentem autora. Dla przykładu -
          w zależności od tego jak swojego bohatera chciał przedstawić autor, będziesz
          mieć lepsze lub gorsze skojarzenia z daną warstwą społeczną itp. Od czasów
          Dumasa muszkieterowie to fajna kompania zaś kardynał to zdrajca i łotr. Do
          historii ma się to średnio.
          Ja zawężyłem do całowania w rękę, Ty stworzyłaś obraz idealny, którego w
          rzeczywistości nie było. Bodaj ci właśnie, najwyraźniej lubieni przez Ciebie,
          gentlemani wraz z ich kulturą stanowili jeden z głównych celów ataków
          syfrażystek, tudzież najbardziej zaciekłe obozy przed nimi oporu. Stąd też
          wzięło się moje zdziwienie tym, co napisałaś. Jeśli jednak opierasz swoją
          wypowiedź na świecie - w pewnym stopniu - wyobraźni, wycofuję zdziwienie.
          pozdrawiam.
    • bd_007 Re: Odarci z męskości 27.10.03, 10:50
      Witam,

      e_wok napisała:

      > przez mężczyzn samym sobie - rózne kodeksy honorowe, zasady savoir vivre'u,
      > kindersztuba - w odniesieniu do dzieci, wyraźne wartościowanie gentlemanów w
      > relacji do gorszych nie - gentlemanów. W jakim mianowicie punkcie znany nam
      > np.z literatury wizerunek mężczyzny - wzorca tzw. dobrych obyczajów rozmija
      > się z "feministycznym" modelem męskości?

      Temat ciekawy, nie powiem. Jeśli chodzi o np. kodeksy honorowe, to przewidywały
      one dość drastycznie różną pozycję kobiet i mężczyzn (kobiety się nie
      pojedynkowały gdy ktoś uraził honor ich mężczyzny, nieprawdaż?). Ten system był
      zdualizowany, byli rycerze i damy, nie równouprawnieni rycerze i rycerki.
      Pragnienie by mężczyźni pozostali rycerzami, gdy brakuje dam, a zostają tylko
      np. feministyczne czarownice, to trochę problem typu "mieć ciastko i je zjeść".

      Swego czasu problem dobrze został opisany przez Tada - kobiety oczekują, by nie
      być specjalnie traktowane z powodu ciąże, no chyba, że akurat życzą sobie
      inaczej itd. Czy gentleman ma zgadywać? Nie. Wszelkie te artybuty
      gentlemeńskości mają dość _sztywny_ "kodeksowy" charakter - w tym jest zresztą
      ich siła.

      Gdy już jestęśmy przy modelach: swego czasu burzliwą dyskusję wywołał artykuł
      Milskiej-Wrzosińskiej o tym, czego to teraz kobiety oczekują od mężczyzn. Coś w
      tym jest. Za szczyt męskiego szowinizmu uchodzi słynny model żony
      kurtyzana+dama+kucharka, natomiast mam wrażenie, że kobiety oczekują, że facet
      ma być amalgametem Billa Gatesa, Kurta Schellera, Antonio Banderasa i Jacquesa
      Derridy. Ja, jako Agent 007 jakoś sobię z tym radzę (choć najgorzej z byciem
      Derridą), ale co mają zrobić inni?

      pozdrawiam,

      BD
      • malvvina Re: Odarci z męskości 27.10.03, 11:30
        a kto to jest derrida ????
        • bd_007 szok! :) 27.10.03, 12:04
          malvvina napisała:

          > a kto to jest derrida ????

          Na tym forum można nie wiedzieć kto to Gates, Banderas czy Scheller, ale nie
          wypada nie wiedzieć, kto to Derrida!

          encarta.msn.com/encyclopedia_761579433/Derrida_Jacques.html
          • malvvina Re: szok! :) 27.10.03, 12:59
            hi hi
            i to do tego francuz :-)
            zaraz se przeczytam w jakims normalnym jezyku
            i powiem ci co o tym mysle :-D

            > malvvina napisała:
            >
            > > a kto to jest derrida ????
            >
            > Na tym forum można nie wiedzieć kto to Gates, Banderas czy Scheller, ale nie
            > wypada nie wiedzieć, kto to Derrida!
            >
            > encarta.msn.com/encyclopedia_761579433/Derrida_Jacques.html
          • malvvina Re: szok! :) 27.10.03, 13:04
            juz wiem dlaczego :-)
      • Gość: do bd_007 Re: Odarci z męskości IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 27.10.03, 13:13
        Feminizm (mam nadzieję) dąży do modelu mężczyzny z grubsza opisanego w ten
        sposób: Przyjemnie się na Niego patrzy, przyjemnie się Go słucha, przyjemnie
        się z Nim przebywa. W modelu dotychczasowym tzn. patriarchalno-szowinistycznym
        jeśli nawet przyjemnie się na Niego patrzy to po dłuższym z Nim przebywaniu i
        słuchaniu Go jest coraz mniej przyjemnie aż do całkowitego obrzydzenia
        włącznie.

        Były kiedyś badania Agencie 007 pt. Czy kobieta chciałaby takiego faceta jak
        Ty. Okazało się że w miażdżącej większości nie, ponieważ mówiąc wprost źle
        traktujesz kobiety, zbyt instrumentalnie. Oznacza to, że jesteś wykreowany
        przez mężczyzn i to takich którzy chcą Ci wyraźnie zaszkodzić.

        Pozdr.
        Ela
        • malvvina Re: Odarci z męskości 27.10.03, 13:32
          czy mam zapisac w ramach tej ostatniej cietej wypowiedzi powod z ktorego nie
          znam tego derric'a ?
          bo jest po prostu uwazany za uzurpatora i kacyka hi hi (we francji oczywiscie)
          Czyli lipny filozof dla lipnych ludzi ?

          (musze sie troche zemscic za wlasna niewiedze)
          • Gość: man Re: Odarci z męskości IP: *.acn.waw.pl 27.10.03, 17:08
            Żałosne
        • bd_007 Re: Odarci z męskości 27.10.03, 15:11

          > Były kiedyś badania Agencie 007 pt. Czy kobieta chciałaby takiego faceta jak
          > Ty. Okazało się że w miażdżącej większości nie, ponieważ mówiąc wprost źle
          > traktujesz kobiety, zbyt instrumentalnie.

          Eeee tam, co innego "politycznie poprawna" deklaracja przed ankieterem,
          a co innego praktyka :-)

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: ela Re: Odarci z męskości IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 28.10.03, 11:10
            Hmm może i tak jest, że wszystko zależy od wiedzy praktycznej. W końcu może
            rzeczywiście np. oszołomionej nagłym lotem w przestrzeni kobiecie,
            zaserwowanym z Twojej inicjatywy, której udało się odbić od stromej ściany i z
            prędkością światła znaleźć oparcie w Twoich ramionach na szczycie skalnego
            wyłomu tuż nad rwącym wodospadem wydaje się, że jedynie osiągnęła naturalny i
            bezpieczny poziom pionu, jednak z drugiej strony czegoś praktycznego się od
            Ciebie nauczyła. No i chyba się teraz ze mną zgodzisz, że szkoda żeby tak
            wysokiej klasy praktyczną wiedzę kobieta marnowała jedynie na ślęczenie przy
            garach i przy dzieciach.

            Pozdr.
            Ela
      • Gość: EWOK Re: Odarci z męskości IP: 213.241.18.* 27.10.03, 13:32
        Chodziło mi o zwrócenie uwagi na fakt, iż wówczas, gdy mężczyźni wyłącznie
        ustalali standardy zachowań i nie musieli liczyć się z tym, co kobieca część
        ludzkości ma na ten temat do powiedzenia (choć oczywiście mogli) to sami
        siebie narzucali wzorce zachowań bliskie sercu współczesnych feministek, a
        które upraszczając, mają swój źródłosłów w słowie "gentle". I tak się składa,
        że nie wszystko można zwalić na femnistki - pojedynki "zanikły" nie dlatego, że
        zabrakło dam (powodem pojedynku nie musiała być koniecznie obrona honoru damy,
        mogły być inne przyczyny) tylko dlatego, że zostały zakazane - znowu
        autonomiczna decyzja mężczyzn wobec mężczyzn - zanim ktokolwiek pomyślał słowo
        na "fe".
        • Gość: ela Re: Odarci z męskości IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 27.10.03, 14:31
          Nie wiem czy to pewnik ale wydaje mi się, że pojedynki zanikły ponieważ nie
          robiły na kobietach odpowiedniego wrażenia (akceptacja przemocy). Mogły już
          wtedy działać feministyczne "ciągoty" w kierunku ucywilizowania mężczyzn
          chociaż mniej jawnie niż dzisiaj.
          • agrafek Re: Odarci z męskości 27.10.03, 14:48
            Przykro mi rozczarowywać, ale opinia kobiet na temat pojedynków nie miała
            specjalnego wpływu na ich zaniknięcie. Rzecz w tym, że pojedynek był instytucją
            wywodzącą się z czasów, kiedy coś, co nazwijmy na użytek tej wypowiedzi "prawem
            zwyczajowym" było ciągle jeszcze silne. Im mocniejsze było państwo, tym
            bardziej ograniczało owo "prawo zwyczajowe" a zakaz pojedynkowania się był
            jednym z objawów tego procesu. Na całkowity zanik miał też wpływ zanik
            znaczenia szlachty, ale to nieco inna historia.
            Natomiast płeć nie.
            pozdrawiam.
    • Gość: m77 Re: Odarci z męskości IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 19:43
      witam,
      muszę to sobie poukładać:
      temat: dlaczego mężczyźni uważają że feminizm odziera ich z ich prawdziwej
      natury
      1 mężczyźni sami, w "patriarchalnej" przeszłości narzucili sobie szereg zasad
      które kształtują gentleman'a
      2 nie ma różnicy: <ukształtowany przez samych mężczyzn wzorzec gentleman'a >
      a < dzisiejszy, feministyczny model męskości>
      3 skad u mężczyzn tesknota za rajem utraconym?
      o to chodziło? dobrze zrozumiałam?
      tak sobie myślę że być moze feminizm wcale nie odziera mężczyzn z ich
      prawdziwej natury. feminizm pokazuje prawdziwszą od tej XIX wiecznej naturę
      kobiety. oni tesknią za rajem utraconym - za kobietami takimi jakimi one były
      wtedy. wystarczał im=kobietom do szczęścia taki jeden gentleman, a dzisiaj,
      oprócz meżczyzny kobiety chcą jeszcze... kariery na przykład.
      mężczyzna jest faktycznie taki sam, albo bardzo podobny, tylko nie jest już
      dla kobiety jedyną i wyłączną trescia życia.
      "- no to po co my się mamy starać?" pytają mężczyźni przyzwyczajeni przez wieki
      do prawa wyłączności
      i przestają się starać
      smutne...
      • e_wok Re: Odarci z męskości 29.10.03, 09:37
        Nie wiem, czy dobrze rozumiem Twoje sugestie, bo zrozumiałam je tak, że
        mężczyźni dotąd budowali swoją tożsamość na bezwarunkowym zachwycie kobiet, a
        teraz, kiedy stał się on warunkowy - czują się zagubieni, czy tak? W takim
        razie owa "prawdziwa męska natura" zawęża się do puszenia piórek przed
        wzdychającą z zachwytu kobiecą publicznością - to fajna koncepcja, podoba mi
        się :-))
        • Gość: m77 Re: Odarci z męskości IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 15:47
          czują, że to juz nie to. bądzmy jednak obiektywne: zachwyt kobiet był ważnym
          ale nie jedynym elementem kształtujacym tzw "gentleman'a". a ponieważ były
          jeszcze inne faktory to nie można mówić, że "prawdziwa męska natura" zawęża się
          jedynie do puszenia piórek przed wzdychającą z zachwytu kobiecą publicznością.
          niewatpliwie osiagnięcie statusu prawdziwego mężczyzny jest dziś o wiele
          trudniejsze niż kiedyś. stąd coraz większe wymagania stawiane przez kobiety
          odbierane są przez meżczyzn jako atak.
          "bycie prawdziwym mężczyzną to juz nie to co kiedyś. zabieracie nam swój
          bezwarunkowy podziw a to atak na naszą prawdziwą nature, która sprawia, ze do
          pełni szczęścia podziw niewiasty jest nam niezbędny. im trudniej ten podziw
          zdobyć, tym trudniej poczuć się prawdziwym meżczyzną" - mówia mężczyźni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka