margot_may
13.03.09, 01:36
www.rp.pl/artykul/9133,274562_Paszewski__Spor_o_status_embrionu_.html
Jak w linku chodzi o spór o status embrionu. Całość jest długa, a mnie
zainteresował jeden fragment:
"Uznano za powszechnie przyjętą zasadę, że ludzka godność i integralność
istoty ludzkiej ma być respektowana tak wcześnie, jak zaczyna się życie (as
soon as life begins)."
Skoro ma być respektowana to trzeba chronić nadliczbowe embriony nie niszczyć
ich itd. Prawda?
Ale z drugiej strony kiedy zaczyna się życie? Co oznacza życie: samodzielną
zdolność do rozwoju? Embrion tego nie potrafi jeśli nie jest implantowany do
macicy. Więc on nie żyje...? Życie w nim jeszcze się nie zaczęło.
Uważam, że w takich sporach, jak o status embrionu, niezwykle ważne są
definicje. Szczególnie definicja życia.
Mam nadzieję, że się nie powtarzam. Nie wiem czy ta konkretna kwestia była
dyskutowana na tym forum, bo nie śledziłam dokładnie rozmów o in vitro.