bene_gesserit
03.08.09, 11:47
Stolica Apostolska intensywnie pracuje nad naprawieniem krzywd
dzieci księży, które żyją z piętnem "owoców grzechu" - donosi
włoski dziennik "La Stampa".(...)
Zasady opracowywane w Watykanie miałyby nakłaniać księży do uznania
potomstwa oraz wzięcia odpowiedzialności za jego wychowanie pomimo
pozostawania w stanie kapłańskim. Oznaczałoby to, że ich dzieci
mogłyby nosić nazwisko ojców, otrzymywać od nich alimenty, a także
po nich dziedziczyć. Obecnie teoretycznie mogą dochodzić tych praw
w sądach państwowych, ale częsta w wielu krajach zmowa milczenia
wokół grzechów Kościoła sprawia, że poza USA i Francją takie
procesy niemal się nie zdarzają. (...)
Watykan dla dzieci księży
Tomasz Bielecki2009-08-03, ostatnia aktualizacja 2009-08-02 17:13
Stolica Apostolska intensywnie pracuje nad naprawieniem krzywd
dzieci księży, które żyją z piętnem "owoców grzechu" - donosi
włoski dziennik "La Stampa"
Nowy dokument Kongregacji ds. Duchowieństwa miałby pomóc
księżowskim dzieciom wyjść z ukrycia bez narażania ich ojców na
kary kościelne. - Kardynał Claudio Hummes, który szefuje tej
kongregacji, przewodniczył w ostatnich tygodniach kilku poufnym
naradom w tej sprawie. Opracowywane zasady przewidują swoistą
amnestię dla księży - twierdzi Giacomo Galeazzi, świetnie zwykle
poinformowany watykanista "La Stampy".
Zasady opracowywane w Watykanie miałyby nakłaniać księży do uznania
potomstwa oraz wzięcia odpowiedzialności za jego wychowanie pomimo
pozostawania w stanie kapłańskim. Oznaczałoby to, że ich dzieci
mogłyby nosić nazwisko ojców, otrzymywać od nich alimenty, a także
po nich dziedziczyć. Obecnie teoretycznie mogą dochodzić tych praw
w sądach państwowych, ale częsta w wielu krajach zmowa milczenia
wokół grzechów Kościoła sprawia, że poza USA i Francją takie
procesy niemal się nie zdarzają.
Prace kongregacji dotyczą tych księży, którzy po przelotnych bądź
dłuższych związkach z kobietami powrócili do przestrzegania
celibatu. Część z nich pokajała się przed swymi biskupami oraz
odbyła pokutę. I za radą zwierzchników (to dziś niemal standardowa
praktyka, którą chce właśnie zmienić kard. Hummes) nie przyznaje
się publicznie do swych dzieci, aby "uniknąć zgorszenia" wśród
wiernych. Jednocześnie znacznie liczniejsza rzesza księży przez
całe życie ukrywa fakt posiadania potomstwa zarówno przed
parafianami, jak i przełożonymi.
O jak wielu księży chodzi? Kiedy przed kilku laty ukazała się w
Niemczech książka "Ukryte dzieci Boga" oparta na rozmowach z blisko
tysiącem dzieci niemieckich księży, bp Hans-Jochen Jaschke z
Hamburga przekonywał, że to zawyżona liczba, bo on sam "zna tylko
trzy takie przypadki".
- Rzecz jasna nikt nie prowadzi ścisłych statystyk. We Włoszech
żyją setki dzieci księży, a nawet cudzoziemskich biskupów -
mówi "La Stampie" mediolański ks. Antonio Mazzi, założyciel
wspólnoty Exodus, która pomaga m.in. potomkom kapłanów.
Ks. Mazzi opowiada, że zwłaszcza dla wierzących nastolatków
obowiązek zatajania przed rówieśnikami tego, że ojciec jest
księdzem, rodzi czasem katastrofalne skutki. - Zajmuję się tymi
dziećmi w imię pamięci o pewnym synu księdza - Giorgiu. Przez pięć
lat próbowałem mu pomóc, ale popełnił samobójstwo. Kościół nie
poświęca im uwagi, a świeccy psycholodzy nie zawsze potrafią ich
zrozumieć. Cierpią samotnie. To haniebne, że w ten sposób wina
ojców spada na ich dzieci - mówi ks. Mazzi.
Zwłaszcza w ubogiej Afryce i Ameryce Łacińskiej, gdzie łamanie
celibatu jest najczęstsze, problemem matek księżowskich dzieci jest
nie tylko opinia "panny z dzieckiem", ale też brak pieniędzy.
Dlatego Kongregacja ds. Duchowieństwa ma pracować na zasadami
ścisłego rozdzielenia majątku kościelnego, którym ksiądz
rozporządza z racji swego urzędu, od jego dóbr osobistych, z
których można ściągać alimenty oraz dziedziczyć.
- Kościół chce ustrzec się masowych procesów o alimenty, które są
już zapowiadane w USA. Chce, aby na alimenty łożyli księża ze swych
osobistych pieniędzy, a nie ich diecezje - twierdzi Giacomo
Galeazzi.
To paradoksalny zwrot w historii celibatu, którego obowiązek
wprowadzono na Zachodzie w XI-XII w. Teologiczne argumenty na rzecz
bezżeństwa były wówczas silnie wspierane przez władzę feudalną, aby
samotni biskupi i księża, którzy nierzadko byli książętami
kościelnych włości, nie przysparzali kłopotów z ich dziedziczeniem.
https://wyborcza.pl/1,76842,6885770,Watykan_dla_dzieci_ksiezy.html