Dzien dobry!
Mam problem jak w tytule...
Zaczelo sie, kiedy mialam 11 lat, od paru krostek na plecach, miedzy
lopatkami. Potem ilosc pryszczy oraz powierzchnia przez nie zajmowana
regularnie wzrastala, az pojawily sie one na prawie calych plecach, pozniej
z przodu, na klatce piersiowej, w koncu na szyi i na twarzy. Teraz mam 24
lata a te problemy wcale nie ustaja

Najpierw stosowalam kosmetyki-zele, toniki typu Clearasil, -20 itd.
Przy tego typu preparatach, w pierwszych dwoch tygodniach stosowania zawsze
byla poprawa, pozniej pogorszenie cery, nawet bardziej gwaltowny atak
krostek

Bylam u paru dermatologow-srodki przez nich zapisywane (od
antybiotyku doustnego -chyba tetracyklina, antybiotykow w masci i plynie,
roznych innych srodkow, po ziola bratek i acneflos- wszystkie te specyfiki
prawie w ogole nie pomagaly!)Bylam tez u pani profesor w klinice. Pani
profesor dala mi jakis plyn oraz "mazidlo" wlasnej produkcji, ale
powiedziala, ze "to i tak nic nie da-taki stan bedzie sie utrzymywal do 23
roku zycia a potem sam minie" (!) No i czekalam do 23 roku, ale tu sie pani
profesor pomylila, bo jak juz powiedzialam, teraz mam 24 a poprawy nie
widac. Na wlasna reke zglosilam sie kiedys do laboratorium z prosba o to, by
zrobiono mi autoszczepionke-jednak pani odmowila, poniewaz powiedziala, ze
nie mam dosc materialu (podobno musi byc duzo krostek ropnych-a to, ze mam
mnostwo niedojrzalych oraz mnostwo sladow "po" to sie nie liczy...)
Bylam tez w gabinecie kosmetycznym, gdzie pani kosmetyczka stwierdzila, ze
te moje problemy sie niestety kwalifikuja najpierw do wyleczenia przez
dobrego dermatologa a nie do zabiegow kosmetycznych.
No i co ja mam zrobic? Czy juz cale zycie bede skazana na te problemy (ktore
sa od lat zrodlem moich kompleksow-nie chodze na basen, w lecie nie moge
wlozyc sukienki czy bluzeczki z dekoltem, chociaz tak o nich marze...)
Ostatnio kupilam sobie krem Normaderm-liczylam na to, ze moze on w jakis
cudowny sposob mi pomoze-na poczatku nawet wydawalo mi sie, ze sa jakies
rezultaty, ale teraz juz nie widac zadnych efektow...
Jednak coraz bardziej sklaniam sie ku teorii, ze to wszystko jest na tle
hormonalnym- obserwuje wyrazne zaostrzanie sie wszystkich tych zmian w
drugiej polowie cyklu. Czy jest mozliwosc leczenia tych zmian hormonalnie?
(dodam, ze nigdy nie stosowalam antykoncepcji hormonalnej-i nie do konca
wierze w jej bezpieczenstwo-moja mama miala raka jajnika a slyszalam, ze w
przypadku dziedzicznego obciazenia taka choroba nie nalezy stosowac tego
rodzaju antykoncepcji)
Przepraszam za taki dlugi wywod. Z gory dziekuje za odpowiedz.
Ps. Czy moge ew. prosic o polecenie jakiegos dobrego lekarza? Jestem z
Krakowa.