Gość: izula
IP: 91.203.246.*
25.09.10, 14:09
jestem uzależniona od słodyczy. Nałóg ten mnie wykańcza. Pomijam fakt,że zaczynam groźnie tyć to truję się poprostu. Nie potrafię nie zjeść codziennie czegoś słodkiego a jak już zjem to jem kolejne i nawet zemdlenie mnie nie zniechęca. To jest potworne. Dawałam sobie takie przyrzeczenia,że nie zjem przez kilka dni ale nie daję rady. Myślę w kółko tylko o słodkim. Kiedy wstaję rano czuję wstręt do siebie i tak bardzo pragnę się powstrzymać ale nie mogę.
Złapałam się na tym że kilkakrotnie już pomyślałam o tym żeby zwymiotować po jedzeniu więc bulimia czai się tuż za rogiem.
Uprzedzę że cukier,tarczycę mam w normie.
Nie mam już sił.