Dodaj do ulubionych

małopłytkowość a ciąża?

05.04.04, 16:05
Zadałam już to pytanie na f. niepłodność, ale bez efektów, więc ponwaim -
moze któaś z Was bedzie mogła mi pomóc?
cierpię na małopłytkowość. Słyszałam od lekarzy: zarówno hematologa,
jak i ginakologa, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę, jej
donoszeniem i samym porodem? Czy któraś z Was miała takie doświadczenia?
MOże coś konkretnego mi na ten temat podpowiecie?
Obserwuj wątek
    • justyna62 Re: małopłytkowość a ciąża? 05.04.04, 16:59
      Witam serdecznie
      Ja coprawda rodziłam juz jakiś czas temu bo w 2000r , mam synka 3,5 letniego
      ale tez w ciązy miałam małopłytkoość. Ujawniła się ona w połowie ciązy i od
      tego momentu byłam pod opieką Instytutu Hematologii,brałam ENCORTON po którym
      spuchłam że nie wiem fuuu.Szczęśliwie urodziłam , chociaż podczas porodu mialam
      niecałe 50tyś płytek i np. z tego powodu nie mogłam mieć znieczulenia
      zewnątrzoponowego ponieważ jak mnie poinformowano groziło to paraliżem.Dwa tyg.
      przed porodem leżałam na patologii ciaży na Karowej i tam podawano mi specjalne
      lekarstwo , niestety nazwy niepamiętam, kroplówką, własnie na małopłytkowość.
      I to tyle, mam synka 3,5 letniego jak wcześniej wspomniałam, chciałabym mieć
      kiedyś drugie dziecko , ale moje płytki są do tej pory poniżej normy, coprawda
      nie dużo ale ponizej i powiem szczeże ze sie boje trochę o drugie dziecko i o
      siebie. Na pewno przed decyzją o drugim dziecku zasięgnę opinii lekarza
      hematologa, chociaż jak widać pierwszy poród zakończył sie sukcesem hehe.

      pozdrawiam
      Justyna i Dominik
      • dzul1 Re: małopłytkowość a ciąża? 06.04.04, 00:05
        Odpisalam ci juz wstepnie na nieplodnosci ale rozwine temat, zwlaszcza ze jest
        dla mnie w miare swiezy-moj synek ma 2 i pol miesiaca.
        U mnie podobnie jak u Justinki problem ujawnil sie w drugiej polowie ciazy.
        Plytki byly duzo ponizej normy i spadaly na leb na szyje. Gin wyslal mnie na
        konsultacje do hematologa. Ten zlecil pobranie szpiku kostnego do badania aby
        ujawnic przyczyne. Zabieg ten mialam wykonywany 3 tyg. przed porodem.
        Wykluczono wszelkie nowotwory i postawiono diagnoze "trombocytopenia" czyli
        tzw. ITP-maloplytkowosc, zwiazana z niska krzepliwoscia krwi. Opinie lekarzy
        byly rozne: jedni twierdzili ze mialam to przez cale zycie, inni ze w ciazy sie
        ujawnilo w zwiazku z hormonami i po ciazy powinno wrocic do normy./ nie wrocilo-
        dwa tygodnie temu mailam 70 tys. wiec musialam to miec przez cale zycie, ale
        nikt na to nie zwrocil uwagi/
        Oczywiscie ginekolodzy wykluczali znieczulenie, jak u Justinki straszac
        paralizem. Ja, jako ze strachliwa jestem, nie wyobrazalam sobie rodzic bez
        znieczulenia, tak sie balam porodu. Hematolog zastosowal u mnie terapie
        podnoszenia plytek przed porodem polegajaca na wprowadzeniu za pomoca kroplowki
        IVIG-leku ktory podniosl mi plytki do poziomu ponad 100 tysiecy. Dzieki temu
        mialam znieczulenie i wszystko skonczylo sie dobrze, ale jeszcze na sali
        porodowej robili badania krzepliwosci krwi i aktualnej liczby plytek, a
        nastepnie anestezjolog przekonywal mnie zebym sie zastanowila bo jestem w
        grupie duzego ryzyka i tak dalej. Byl przy tym z typu meskich szowinistycznych
        i jak sie wyrazil"znieczulenie nie jest potrzebne do urodzenia dziecka" ja mu
        na to "to w takim razie prosze sie ze mna zamienic miejscamni w tej chwili..."
        Moze to nie bylo zbyt madre, ale uparlam sie i znieczulenie dostalam. Zreszta
        moj gin bedacy przy mnie stwierdzil, ze plytki sa ok i nie powinno byc
        problemu. A propos ciazy i zdrowia dziecka, to caly czas lekarze zgodnie
        twierdzili, ze nie zagraza to w zaden sposob dziecku i jest nikla szansa 10 %
        na odziedziczenie, (maly tego nie ma), ale jest zagrozenie dla matki przy
        porodzie, ze ewent. moga miec problem z zatamowaniem krwi. Ale u mnie dzieki
        zastosowanej terapii problem zostal wyeliminowany. Czy ty jestes juz w ciazy
        czy dopiero zamierzasz zajsc? Pozdrawiam. Ula
        • olciak Re: małopłytkowość a ciąża? 06.04.04, 15:23
          Dopiero zamierzam. Liczba płytek waha się w granicach 67 - 128 tysięcy. Szpik
          miałam badany - niczego nie stwierdzono. Od półtora roku nie wiem co i dlaczego
          się dzieje. Boję się, że nie uda mi się zajść w ciążę. Nie jestem w zaden
          sposób leczona - podobno tylko sterydami można, a to również moze zaważyć na
          możliwościach rozrodczych, więc odwlekam taką terapię... Przeraziłyście mnie
          informacją o problemach ze znieczulenie zo - ja sobei nie wyobrazam bez tego,
          bo jestem bardzo wrażliwa - już sam szpik był gehenną wystarczajacą - poród bez
          znieczulenia nie wchodzi w grę! Podpowiedzcie mi, co mogę zrobić we włąsnym
          zakresie, aby te płytki "poprawić"? NIe chcę podejmować ryzyka, a moja lekarka -
          hematolog - wciąż mówi, że nie powinnam zachodzić w ciążęsad
          • justyna62 Re: małopłytkowość a ciąża? 06.04.04, 15:55
            Hej
            Dziwi mnie troche podejscie lekarza wykluczające zajście w ciąże!!!Wydaje mi
            sie że to nie jest powód aby nie mieć dziecka!!Czy przyjmujesz jakieś leki
            teraz , jeszcze przed ciążą??

            pozdrawiam
            Justyna
            • olciak Re: małopłytkowość a ciąża? 06.04.04, 16:05
              no włąśnie nie - jedyne, co mi moja hematolog propnuje to sterydy, ale one mogą
              uszkodzić nerki i wątrobę, co również utrudni, jeśli nie uniemożlwi mi zostanie
              mamą... strasznie mi przykro!!! już nie jestem pierwszej młodości... sadzę, że
              w ciagu 1,5 roku jesli nie zajdę, to potem odpuszczę, aby nie narażać siebie i
              dzicka na problemy związane z ew. chorobami genetycznymi...
    • ular1 Re: małopłytkowość a ciąża? 19.04.04, 19:02
      Ja miałąm w ciąży małopłytkowość. Dwa razy, bo mam dwoje dzieci.
      Jakoś DONOSIŁAM dwie ciąże, bez problemów; urodziłam zdrowych synków, a płytki
      wróciły do normy po pierwszej ciąży, teraz wracają do normy po drugiej.
      Acha, nie miałam problemów z zajściem w ciążę ani problemów z porodem; nie
      myślałam nawet chwili o znieczuleniu - jestem takim cykorem, że wolałam
      rodzić "na żywca" smile

      Niska zawartość płytek krwi powoduje słabsze krzepnięcie krwi (a nie
      odrotnie!). Problemy z porodem polegałyby więc na tym, że mogłabyś wykrwawić
      się na sali. Ale pani z Inst. Hematologii stwierdziła, że prawdziwy problem to
      ilość poniżej 30 tys. płytek. W innym wypadku nie ma strachu. Poza tym - jak
      twierdzi moja lekarka - małopłytkowość ZDARZA się w ciąży, jest czymś w pewnym
      sensie naturalnym, fizjologiznym, szczególnie jeśli po porodzie wszystko wraca
      do normy (tak jak w moim przypadku).

      Może więc nie przejmuj się tak strasznie?
      Uszy do góry! I powodzenia.

      • aguska3 Re: małopłytkowość a ciąża? 20.04.04, 14:48
        Witam.
        Ja przez całe życie mialam stwierdzoną malopłytkowośc. wachala sie pomiedzy 50
        a 100 tys. Wszystkie inne badania zawsze były OK. Gdy zaszłam w ciąże płytki
        wciaż były niskie ale nic złego sie ze mna nie dzialo dostalam profilaktycznie
        leki na podtrzymanie ciązy i tyle. W 30 tyg. zrobiono mojemiu synkowi
        specjalistyczne USG które wykluczylo wszelke zmiany w obrebie serduszka i
        innych narzadów. Mój ginekolog przygotowywal mnie do cesarki która sie odbyła i
        urodzilam zdrowego synka który skończyl juz 14 miesiecy. Mialam znieczuenie
        podpajeczynówkowe i to w dodatku dwa razy podawane i wszystko OK.
        Myśle ze nie jest to zbyt wielkom przeciwskazaniem aby urodzic dziecko.

        Mam nadzieje ze dzieki naszym opinia łatwiej przyjdzie Ci podjąc decyzje o
        urodzeniu.
        POzdr.
        Aguśka i Piotruś (19.02.03)
        • olciak Re: małopłytkowość a ciąża? 11.05.04, 12:15
          Bardzo, bardzo Wam dziękujęsmile Dodałyście mi otuchy i wiary, że bedize dobrze.
          Ja mam płytki w granicach 67-127 tysięcy, wiec dosyć duży rozrzut i to zupełnie
          nie wiadomo czym spowodwany. Skoro jednak Wam sie udało, to i ja muszę sie
          zmierzyć z tym "zadaniem", mam tylko nadzieję, że nie będę miała problemów z
          zajściem. Raz jeszcze dziękujęsmile i pzodrawiam serdecznie Was i wasze pociechy:-
          )
          o.
    • ewaand Re: małopłytkowość a ciąża? 24.05.04, 14:54
      Ja z kolei zawsze mialam bardzo wysoki poziom płytek(powyżej górnej granicy, a
      zaraz po porodzie ok. 170), aż tu nagle jak mój synek miał prawie 2 lata
      wyszło,że poziom plytek spadł do 90, i tak leciał w dół po dwóch miesiącach
      osiągająć 49(oczywiście tys.). Wykluczono wszelkie choroby nowotworowe,
      zakaźne itp. Badania robiłam w instytucie hematologii w Warszawie, w końcu
      stwierdzili, że jest to spowodowane powstanie alloprzeciwciał prawdopodobnie w
      czasie ciąży. Problem w tym, że rozwarzałam możliwość ponownej ciąży, jedna
      pani hem. zdecydowanie odradzała mówiąć, że może to spowodować krwotok
      wewnętrzny u mnie, u dziecka, a w wyniku tego zaburzenia w rozwoju lub
      poronienie. Druga natomiast uważa, że może bym poroniła , a może nie i nie ma
      się czym tak martwić. Na razie mój syna ma prawie 4 lata ja myślę co dalej z
      tym robić(i strasznie się martwię), moje płytki wracają do normy, podobno
      takie stany normalizują się w ciągu 5 lat od urodzenia dziecka, a dziś
      trafiłam na taki artykuł, który spróbuję załącyć.
      • ewaand Re: małopłytkowość a ciąża? 24.05.04, 14:59
        Małopłytkowość samoistna (alloimmunologiczna)


        Okołoporodowa małopłytkowość alloimmunologiczna jest spowodowana zniszczeniem
        płytek płodu przez matczyne allo-przeciwciała przeciwko specyficznym antygenom
        płytkowym. Najczęściej antygenem tym jest antygen płytkowy HPA 1 (dawniej
        określany jako PLA1), odpowiedzialny za chorobę w około 80% wszystkich
        przypadków. Krwotoki wewnątrzczaszkowe występują u około 20 - 25% dzieci z
        alloimmunizacją, a w 25% dochodzi do nich przed porodem. U osób
        HPAla-dodatnich występuje białko HPA1a, chociaż 30% z nich to osoby
        heterozygotyczne HPA1a/b. Około 1,5-3% kobiet jest HPA1-ujemnych (homozygoty
        HPA1b), ale tylko niewielka ich część (około 10%) wytworzy wobec płodu
        HPA1-dodatniego przeciwciała anty HPA1. U kobiety HPAI-ujemnej, mającej
        partnera heterozygotę, typ antygenu płodowego HPA można określić dzięki
        amniopunkcji, wykorzystując metodę PCR amplifikacji części genu Gpllla. Jeśli
        płód jest HPAI-dodatni, trzeba pobrać krew pępowinową, aby ocenić stopień
        małopłytkowości. Moment pobrania krwi pępowinowej zależy od wywiadu pacjentki.


        W celu zwiększenia liczby płytek płodu proponowano różne schematy leczenia,
        ale schemat optymalny dla płodów ze średnią i ciężką małopłytkowością będzie
        można opracować dopiero po przeprowadzeniu badań randomizowanych. Opisano
        wzrost liczby płytek płodu po dożylnym podaniu matce gamma globuliny (MG 1
        g/kg/tydzień). Lynch i wsp.32 leczyli 18 kobiet, które uprzednio urodziły
        dzieci z ciężką postacią małopłytkowości alloimmunologicznej, podając im IVIG
        raz w tygodniu aż do porodu. 9 z nich otrzymało również kortykosterydy
        (deksametazon 1,5-5 mg/dzień lub prednizon 10 mg/dzień). Średnia liczba płytek
        przed leczeniem i w momencie porodu wynosiła odpowiednio 32 x 109/ l (zakres
        1-96 x 109/ l) i 60 x 109/ l (zakres 12-322 x 109/ l). Jednak tylko 30%
        ciężkich przypadków (początkowa liczba płytek អ x 109/ l) w momencie porodu
        miało liczbę płytek ᡪ x 109/ l. Chociaż inni badacze donosili o korzystnym
        wpływie leczenia matki, w wielu doniesieniach wykazano brak wpływu na liczbę
        płytek płodu. Ograniczone doświadczenie z bezpośrednim podawaniem płodowi IVIG
        było również niezachęcające.33 Mechanizm działania IVIG pozostaje niejasny.
        Proponowano mechanizm konkurencyjnej blokady płodowego receptora Fc ale
        działałaby ona zasadniczo na układ retikuloendotelialny matki.33



        Ryc. 4. Schemat postępoiwania w przypadku kobiety HPA 1a - ujemnej, której
        poprzednie dziecko miało trombocytopenię i/lub krwawienie wewnątrzczaszkowe
        (intracranial haemorrhage, IHC). Objaśnienie skrutów: FBS - fetal blood
        sampling, piobranie krwi płodowej; IVIG - intravenous immunoglobulin,
        immunoglobulina dożylna.


        Fakt, że liczba płytek wzrasta i brak odnotowanych przypadków krwawień
        wewnątrzczaszkowych u dzieci leczonych sugeruje, że podanie matce IVIG powinno
        być wprowadzone Jako pierwsze leczenie. Pozostaje do określenia, czy sterydy
        powodują dodatkowe korzyści. Odpowiedź płodu na leczenie powinna być oceniana
        na podstawie kolejnych badań krwi płodu. Jeśli ciężka trombocytopenia
        utrzymuje się, należy rozpocząć transfuzje płytek. Krótki czas życia płytek
        oznacza, że transfuzje powinny być powtarzane co tydzień, ale to z kolei
        powoduje znaczny odsetek skumulowanych niepowodzeń zależnych od techniki
        zabiegu. Schemat postępowania w małopłytkowości alloimmunologicznej
        spowodowanej przeciwciałami anty-HPA 1 jest przedstawiony na rycinie 4.


        Wnioski


        Wiele zaburzeń płodu daje się skutecznie leczyć dzięki terapii przezłożyskowej
        lub bezpośredniej farmakoterapii płodu. Wiele farmakologicznych aspektów
        takiego leczenia wymaga dalszych badań, a skuteczność określonych leków wymaga
        porównania w badaniach randomizowanych. Liczba zaburzeń poddających się
        farmakoterapii jest niewielka. Jednak postępy w medycynie płodowej i
        farmakologii pozwalają przypuszczać, że w przyszłości ulegnie ona zwiększeniu.


        Piśmiennictwo: patrz Current Obstetrci & Gynaecology Volume 5) Issue number
        (4)




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka