jokej.z.reszek
24.04.11, 12:48
Platon, świadomy siły emocjonalnego oddziaływania muzyki, gdyż rytm i harmonia "najmocniej się czepia duszy przynosząc piękny wygląd; potem się człowiek pięknie trzyma, jeżeli go dobrze wychowano. A jeżeli nie, to przeciwnie"[3]. – był zwolennikiem poddania jej pełnej kontroli państwa. Zalecał pozostawienie "męskiej" tonacji doryckiej (tj. skali od dźwięku d) i "błagalnej" frygijskiej (od dźwięku e), a usunięcie pozostałych, takich jak "pijacka" lidyjska (od dźwięku f). Radził stosować tylko "rytmy porządne i nacechowane męstwem". Przede wszystkim jednak zalecał kontrolowanie artystów, aby nie naruszali tradycji.
Trzeba się wystrzegać przełomów i nowości w muzyce, bo to w ogóle rzecz niebezpieczna. Nigdy nie zmienia się styl w muzyce bez przewrotu w zasadniczych sprawach politycznych.[4]
Platon a muzyka[edytuj]
Platońska idea traktowania muzyki jako środka dyscyplinującego emocjonalnie i służącego podtrzymywaniu więzi społecznych i z tego powodu kontrolowanego przez państwo miała wielu zwolenników. Podobnie wyobrażali sobie jej rolę twórcy renesansowych utopii literackich Thomas More i Tommaso Campanella. Podczas wielkiego festiwalu muzyki niemieckiej w 1938 roku w Düsseldorfie "muzykolodzy, którzy debatowali nad powiązaniem "Państwa i muzyki", oczywiście powoływali się na Platona; stwierdzając zaś, że w minionych wiekach muzyka bardzo oddaliła się od społeczeństwa deklarowali, iż zadaniem władz Rzeszy winno być zwalczanie przesadnego indywidualizmu w sztuce i popieranie twórczości adresowanej do szerszych warstw"[5].