alicja25
17.04.02, 12:22
Około 7 tygodnia ciąży lekarz skierował mnie na badanie w kierunku
toksoplazmozy – prosił abym badanie wykonała w Stacji Sanepid-u. Otrzymany
wynik był ujemny – w badaniu nie były podane żadne wartości co rozumiem jako
wynik świadczący o tym, że nie chorowałam nigdy na toksoplazmozę.
Obecnie jestem w 29 tygodniu ciąży. W międzyczasie zapisałam się do Programu
Opieki nad kobietą ciężarną i musiałam w związku z tym zmienić lekarza. Pani dr
zleciła mi kolejne badanie na toksoplazmozę tym razem w prywatnym laboratorium.
Moje wyniki to: IgG – 11,9 (norma do 10,0); IgM – 10,6 (norma do 80) Z tego co
wyczytałam w internecie wynika, że IgG świadczy o dawnym zakażeniu, natomiast
IgM o świeżym. Niektórzy twierdzą, że norma IgG to 16,0 (ale może zależy to od
aparatury na której wykonuje się badanie???)
Moja Pani dr twierdzi, że wyniki (przekroczona norma IgG) świadczą o świeżym
zakażeniu toksoplazmozą ale zanim zacznie leczenie skierowała mnie na powtórne
badanie, które mam wykonać za 3 tygodnie.
Chciałabym wiedzieć co mam myśleć o tych wynikach, jak je interpretować.
Martwię się też tym, że gdybym faktycznie zaraziła się w trakcie ciąży
toksoplazmozą co jak wiem jest bardzo groźne dla dziecka to odwlekanie brania
leków do 4 tygodni (za 3 tyg. mam wykonać badanie+oczekiwanie na wynik) może
mieć jeszcze groźniejsze następstwa.