Dodaj do ulubionych

Ja nie chce dziecka.On-chce...

IP: *.sieradz.mediaclub.pl 13.07.05, 16:31
postanowilam napisac, bo tak naprawde to ja chyba szukam pocieszenia. Ja nie
chce miec dziecka. On chce. Nie jestesmy malzenstwem, ale duzo o tym mowimy.
Nie chce go oszukiwac, wiec mowie mu o tym swoim "jestem na nie" i nie
obiecuje, ze to sie zmieni. On mowi ze rozumie, ze mi "przejdzie" itd.
Odnosze wrazenie, ze dla niego -jak dla wiekszosci facetow- to oczywsita rola
kobiety - urodzi i jakos to bedzie... mimo ze on temu zaprzecza, mowi, ze
bedzie czekal cierpliwie itd. ale ja nie wiem czy jest na co czekac.Mam 30
lat.Pomozcie. Moze Ktoras zyje w podobnej sytuacji? Boje sie, ze teraz
pociesza, mowi o cierpliwosci, jest czuly i kochajacy, ale wiele naczytalam
sie w necie o rozsatnaich ludzi,ktorzy tez sie kochali a potem on nie podolal
jej bezdzietnosci. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ollie1 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 13.07.05, 23:48
      Ja mam tak samo, prawie 30 lat i jakoś nie mam ochoty na macierzyństwo. Nie
      wiem czy teraz, czy w ogóle. Po prostu nie potrafię sobie siebie wyobrazić jako
      matki. Mój facet natomiast bardzo. Jeszcze nie teraz, bo jest młodszy ode mnie
      i teraz nie mamy jak, ale on sobie nie wyobraża nie mieć dzieci. Jak był
      nastolatkiem znajomi najmowali go do babysitting, on po prostu kocha dzieci i
      dzieci kochają jego.
      Powiedziałam mu oczywiście jak ja czuję w tym temacie. Na szczęście nie wmawia
      mi, że mi przejdzie, tak jak robi to moja rodzinka. Mówi mi, że rozumie, że
      najważniejsze jest, że jesteśmy razem. Ale nie jestem pewna czy za 5-10 lat nie
      zmieni zdania.
      Więc nie wiem co Ci poradzić. Ważne jest, że mu powiedziałaś. Mnie przeraża, że
      wielu facetów chce dziecka ale tak naprawdę nie ma pojęcia co to oznacza. Kiedy
      czytam sobie forum Młodych Mężatek to jeszcze bardziej odechciewa mi się
      dziecka. Roi się tam od postów od młodych kobiet, które po urodzeniu dziecka
      przechodzą poważny kryzys związku. Partner nie zamierza pomagać ani
      uczestniczyć w opiece nad potomkiem, ma pretensje, że nie ma seksu i tym
      podobne...
      Mi się wydaje, że mój taki by nie był, ale kto wie, może innym też się tak
      wydawało. Był jeden taki post, gdzie dziewczyna miała dokładnie ten sam
      problem. Któraś jej powiedziała, że oświadczyła swojemu facetowi, że po dwóch
      miesiącach od porodu ona wróci do pracy i niech to on weźmie urlop macieżyński
      i zostanie w domu z dzieckiem. Facetowi od razu podobno przeszła ochota na
      zostanie tatusiem.
      • mkmk10 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 14.07.05, 01:43
        ....ja mam ten sam problem sad.....tylko ze ja jestem juz od roku męzatką i
        przed ślubem mówiłam mu że nie chce miec dziecka i prawdopodobnie nie bede go
        chciała...nie widze sie w roli matki jak narazie...mam 28 lat a on 29- dał mi
        czas do 31 lat!!..i powoli zaczynaja sie kłopoty coraz częściej wytyka mi to
        moje postanowienie mimo ze przed ślubem o tym rozmawialiśmy....nie wiem co
        robić...nagiąc sie do niego kosztem siebie???....on jest troche
        nieodpowiedzialny i ma słomiany zapał...wiem że nie bedzie mi pomagał w
        obowiazkach zwiazanych z wychowywaniem dziecka sad....cięzko mu wyprowadzic psa
        a co tu mówić o dziecku!!...jestem w kropce albo sie złamie i zostane
        cierpietnicą albo moze nasz zwiazek sie rozpadnie z mojej winy!!- odejdzie ode
        mnie do innej...
        • Gość: lilia-wanilia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:38
          Mam ten sam dylemat....pozdrawiam!
    • Gość: asia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 10:34
      Bardzo Wam dziekuje. Niby same zle wiesci, ale przynajmniej wiem, ze nie jestem
      jedyna "okropna kobieta, ktora nie chce byc matka". Moj chlopak tez mowi, ze
      wazne, ze razem i ze jakos to bedzie, ale przeciez kazdy tak mowi... Dlatego
      mysle podobnie, ze kto wie co bedzie po slubie? mkmk - wspolczuje Ci sytuacji,
      w jakiej sie znalalzas, to jest dokladnie to czego sie boje. Jesli moge,
      doradzam nie poswiecaj sie dla niego, bo przeciez nie wiesz co sie stanie z
      Toba w ciazy i po urodzeniu, a zwiazek tez moze sie rozpasc z jakijs innej
      pzryczyny. Jesli zrobisz to tylko dla niego, zostaniesz - jak piszesz
      cierpiennica - kto da Ci gwarancje ze on to doceni? I czemu to nie on mialby
      ustapic Tobie? Pewnie dobrze znasz te pytania... Mozna je mnozyć bez konca. Raz
      jeszcze dzieki, pewnie tak jak Wy, czekam na list kogos kto z czasem dogadal
      sie z partnerem, zyja zgodnie i szczesliwie bez dziecka mimo ze on tak bardzo
      chcial...
      • mkmk10 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 14.07.05, 11:08
        witaj! nawet nie wiesz jak ja czekam na taki list! ale i tak zaraz nas pewnie
        zlinczuja na tym forum....bo wiesz...nie chce to z wygody pewnie, egoistka
        parszywa...itd, itp...
        • a_m_k Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 14.07.05, 11:57
          Cześć dziewczyny poczytałam sobie wasze listy i może was zainteresuje opinia
          młodej mamy-jeśli same nie doszłyście do tego że chcecie mieć dziecko to nie
          dajcie tej decyzji na sobie wymusić, bo prawda jest taka że to Wy przez około
          dwa lata będziecie opiekować się dzieckiem dzień i noc, nie mając czasu dla
          siebie. Pamiętajcie to Wy musicie być pewne, a to że chce się zostać mamą
          przychodzi samo i jeśli instynkt mówi wam "nie" to go posłuchajcie inaczej
          straci na tym tylko dziecko nikt inny. Pozdrawiam
      • gocha221 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 14.07.05, 21:06
        Dlaczego zaraz zlinczują??
        choc fakt, w tym kraju głupoty nie brakuje.
        Moim zdaniem tylko chwalic, że myślisz, zastanawiasz się, a nie brniesz bo on
        tak chce.
        Ja znam małżeństwo z odwrotnym problemem, ona bardzo chciała, on "zrobił"
        dzieciaka smile) dla świetego spokoju.
        tylko teraz maja wszytko oprócz tego: ona zła, ze on nie pomaga i nie wypełnił
        swojego życia tylko i wyłacznie dziećmi, on zły, bo przeciez mówił, ze jeszce
        nie chce.
        Aha! co lepsze, urodziły sie bliźniaczki, więc i probelmy finansowe.
        Skończyło się tym, że on wyjechał do większego miasta, niby po to, by lepiej
        zarabiać, a tak w rzeczywistości, żeby się urwać z domu.
        Takie małżeństwo na niby. Tylko szkoda dzieci w tym wszystkimsad
    • ollie1 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 14.07.05, 12:07
      zgadzam się zupełnie z poprzedniczkami, nie poświęcaj się. Naprawdę nie warto,
      jeśli Ty nie będziesz szczęśliwa to napewno ucierpi na tym związek i
      najbardziej dziecko. A przecież to nie da Ci żadnej gwarancji, że facet z Tobą
      zostanie.
      Facet mojej koleżanki, kiedy po 7 latach małżeństwa ona wreszcie zaszła w
      ciążę, spakował się i w 9 miesiącu ciąży wyjechał do Niemiec. Zostawił ją
      kompletnie samą. Mówił, że ktoś musi zarobić na dzidziusia. Dzidziuś ma juz dwa
      latka a tatuś jeszcze go nie widział. Owszem, śle pieniążki i zapewnia żonę że
      ją kocha i już niedługo wróci. A kobieta jest na skraju wyczerpania i
      fizycznego i nerwowego. I nie rozumie co mu tak napradwę odpaliło po 7 latach
      małżeństwa i starania się o dziecko.
      Zbyt wiele znam też przykładów, kiedy faceta po prostu przerasta zadanie i
      zaczynają szukać ukojenia w długich godzinach pracy lub u innej.
      Był też na forum Młode Mężatki wątek kobiety, 30 kilka lat, która zgodziła się
      na dziecko bo on tego bardzo chciał. Ale jemu odmamiło się zanim jeszcze
      dziecko przyszło na świat i ona w 9 miesiącu ciąży pyta czy ma od niego odejść.

      Ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że faceci przychodzą i odchodzą, dziecko
      będzie Twoje do końca życia. I dlatego to Ty musisz zdecydować, czy jesteś
      gotowa podjąć taką odpowiedzialność. Mimo tego jak bardzo Twój partner tego
      chce i obiecuje pomagać ono będzie rosło w Twoim ciele i to Ty będziesz mu
      niezbędna przez pierwsze miesiące życia. Warto się zastanowić czy facet, który
      nie potrafi uszanować Twojej woli jest wart takiego poświęcenia.

      Niestety, otoczenie, a szczególnie inne kobiety są bezlitosne w swojej ocenie i
      krytyce kobiet, które nie chcą mieć dzieci. Najczęściej spootykam się z dwoma
      rodzajami reakcji: Coś z Tobą jest nie tak? albo Jeszcze Ci przejdzie/jeszcze
      zrozumiesz (a wtedy będzie za późno)

      A jak to rozwiązać z partnerem? Hmm... nie wiem czy jest jakiś złoty środek.
      Być może w spokojnej rozmowie uświadomić mu dlaczego nie chcemy dziecka.
      Przypomnieć mu, że to nie jest nic nowego i że wiedział o tym przed ślubem.
      Uświadomić, że nie ma nic gorszego niż próby nacisku czy szantażu bo to
      zazwyczaj przynosi odwrotny skutek. Warto też porozmawiać o konkretach, np jak
      sobie wyobrażają opiekę nad dzieckiem, kto będzie brał urlop kiedy dziecko
      będzie chore, kto zrezygnuje z wieczornych wyjść lub czy będzie was stać na
      opiekunkę.
      Czasem myślę sobie, że panom tak łatwo przychodzi przez gardło "Ja chcę mieć
      dziecko" ponieważ dla nich to nie wiąże się z żadnymi konkretnymi zmianami czy
      obowiązkami. Mają chyba przekonanie, że każda kobieta tego chce, bo taka jest
      jej rola i to ona się wszystkim zajmie.
      Stety czy niestety, czas się zmieniły...
    • Gość: kmdv [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 20:57
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Gosc Re: powinien kopnąć ciebie w d.... i poszukć inne IP: *.acn.waw.pl 14.07.05, 22:13
        moze to drastyczne, ale popieram przedmowce
        • nadinka_nadinka Re: powinien kopnąć ciebie w d.... i poszukć inne 14.07.05, 22:16
          dlaczego? jakies rozsadne argumenty posiadacie?
          • lilith76 Re: powinien kopnąć ciebie w d.... i poszukć inne 14.07.05, 23:32
            ten typ człowieka nie potrzebuje rozsądnych argumentów...
            ON WIE.
            • ollie1 Re: powinien kopnąć ciebie w d.... i poszukć inne 15.07.05, 00:15
              bo baba jest od tego, żeby chlopu gotować, sprzątać i rodzić dzieci, pewnie
              taki argument tylko istnieje dla niektórych
              • nadinka_nadinka Re: powinien kopnąć ciebie w d.... i poszukć inne 15.07.05, 20:39
                chcialam przynajmniej sprobowac podyskutowac wink
    • Gość: lilia-wanilia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:23
      Co za cudowny post!
      Jestem w podobnej sytuacji, mam 27 lat, a mój mąż 32. Przed ślubem dużo o tym
      rozmawialiśmy, wiedział od początku, że ja nie chcę mieć dzieci. Niestety po
      ślubie już kilka razy mieliśmy tzw. "poważną rozmowę". Dowiedziałam się
      mianowicie, iż myslał że mi przejdzie ta cała niechęć. I co ja mam teraz
      zrobic? Na pewno nie zdecyduję się na dziecko tylko dlatego, że On tak chce -
      bo to bez sensu!

      >Czasem myślę sobie, że panom tak łatwo przychodzi przez gardło "Ja chcę mieć
      dziecko" ponieważ dla nich to nie wiąże się z żadnymi konkretnymi zmianami czy
      obowiązkami. Mają chyba przekonanie, że każda kobieta tego chce, bo taka jest
      jej rola i to ona się wszystkim zajmie.
      Stety czy niestety, czas się zmieniły..<
      Nie wiem jak będzie wyglądało nasze małżeństwo za 5, czy 10 lat. Teraz mam
      takie dni, że zastanawiam się po co mi był ślub - zaczynam mieć jakieś poczucie
      winy.........
      • Gość: olivia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: 212.32.96.* 15.07.05, 14:45
        nie daj się wpędzić w poczucie winy
        to, że on myślał, że Ci przejdzie to nie jest żadne wytłumacznie. Skoro mu
        otwarcie powiedziałaś, że nie chcesz dzieci postąpiłaś jak najbardziej w
        porządku.
        On nie powinien tego lekceważyć i bagatelizować stwierdzeniem, że Ci przejdzie.
        Powinien był wziąść Twoje słowa poważnie i zastanowić się czy jest w stanie się
        z tym pogodzić.
        • Gość: lilia-wanilia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:49
          Dzięki za słowa pocieszenia. Niestety czuję się z tym beznadziejnie. Mam
          wrażenie, że go unieszczęsliwiam sad nie wiem co mam zrobić...jeszcze trochę a
          usłysze jaki to mój mąż jest biedny, jaką ma nienormalną, egoistyczną żonę...
      • troijnis Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 14:50
        Bardzo mi się podoba opinia ollie1 wink Ja kilka lat temu miałam takie same
        myśli jak większośc z Was. I co? Wszystko mi się zmienia. Jeszcze kilka lat
        temu uważałam że dziecko to nie dla mnie. Nawet miałam dreszcze na samą myśl.
        Teraz zauważam powoli że dojrzewam. Ale jeszcze nie czas. Chociaż ja też
        zbliżam się do 30-chy wink Często słyszę od mojego partnera o dzieciach. On chce
        mieć trójkę, no dwójka to minimum. Mnie tez to przeraża ale kiedyś podczas
        kłótni powiedział mi jak to widzi facet i co oznacza gdy mówi "chcę mieć z Tobą
        dziecko". Podobno jak facet kocha to chce. Popatrzcie dookoła ilu jest takich
        co nie chcą. Jak nasz facet się czuje jak mu powiemy że nie chcemy? On myśli że
        nie chcemy Z NIM! Ja wiem że sama nie podjemę jeszcze decyzji o macierzyństwie.
        Ale ten czas bycia razem wykorzystuję na obserwację. Popatrzcie jaki jest Wasz
        mężczyzna. Może jednak nadaje się na tatusia. JA mojego podpuszczam. Patrzę
        jaki ma stosunek do mnie jak jestem chora, jak traktuje domowe obowiązki, czy
        jak ja nie mam ochoty na nic to zabierze się do pracy i ugotuje mi obiad. Ważne
        jest nawet to jak traktuje psa i czy wychodzi z nim na spacerki. I podstawowa
        sprawa - ROZMAWIAJMY z nimi. Oni nie są wcale źli. Tylko czasem nie umieją
        gadać. Facet to istotka prostsza od nas, mniej skomplikowana. Jak mu powiemy o
        co nam chodzi to gdy mu zależy - zrobi tak by nam było dobrze. Ale nie pomoże
        marudzenie. Trzeba "walić prosto z mostu" wink Mój facet już zasłużył na
        dzidziusia wink Ja potrzebuję jeszcze troszkę czasu żeby poczuć to coś! A
        potem... życie pokaże wink
        • Gość: lilia-wanilia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 15:01
          >Popatrzcie dookoła ilu jest takich
          > co nie chcą. Jak nasz facet się czuje jak mu powiemy że nie chcemy? On myśli
          że nie chcemy Z NIM! <

          W tym poście rozmawiamy o tym, że brak nam instynktu macierzyńskiego i nie jest
          to kwestia odpowiedniego meżczyzny. Ja ze swoim mężem tak właśnie
          rozmawiałam.Więc faceta na pewno nie można tak tłumaczyć :"że myśli, że to nie
          chce się mieć z Nim dziecka" i że dlatego nie rozumie....no własnie po to są te
          wszystkie rozmowy przed ślubem?

          >Popatrzcie jaki jest Wasz
          > mężczyzna. Może jednak nadaje się na tatusia. <

          To nie jest chyba kwestia tego czy się nadaje. Mój się pewnie by nadawał, ale
          co z tego skoro ja nie czuję potrzeby posiadania dziecka, a już przede
          wszystkim rezygnowania z całego swojego obecnego życia, z którego jestem
          zadowolona? Poza tym dziecko jest na całe życie, a nie na chwilę, więc co z
          tego że na początku wszystko się nam "wydaje" w porządku?
          • troijnis Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 15:20
            Myślę że trochę się rozminęłyśmy w opiniach. Z tego co zauważyłam to koleżanka
            napisała że nie wie czy ona ma na co czekac a to oznacza że ona się jeszcze nie
            zdecydowała. Póki o jest na nie ale nie napisała że nigdy nie zmieni zdania.
            Podejrzewam że na forum jest nas mnóstwo - tych co nie wiedzą że chcą, co
            jeszcze teraz nie chcą, co już nie chcą, co nie chciały a zaszły i są
            szczęśliwe... Ja myślę że instynkt to jedno a żeby go poczuć to czasem
            wystarczy poczucie bezpieczeństwa ze strony partnera. Poza tym żeby mieć
            dziecko nie trzeba mieć instynktu. Przecież można tak sobie chcieć mieć kogoś
            do przytulania, może ktoś chce pozostawić po sobie kogos na tym świecie...
            Motywacji jest milion! Może to głupio zabrzmi ale z dziećmi jest jak z
            pieskiem - całe zycie się zarzekamy że kundla z domu wywalimy a potem kochamy
            naszego Rambo czy Reksia jak nikogo na świecie. Ludzie zmiennymi są...
        • ollie1 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 15:32
          dzięki troijnis smile
          ja też uważam, że bardzo dużo zależy od faceta
          kiedyś byłam z takim panem, inteligentnym bardzo, który dużo mówił o rodzinie,
          dzieciach. On był rok po studiach, bezrobotny, ja kończyłam ostatni rok moich
          studiów, wynajmowaliśmy małą kawalerkę. On w domu oczywiście nic nie robił,
          mimo, że to ja pracowałam i studiowałam, swoje pranie nosił do mamusi i tam też
          jadał obiadki jak ja miałam do późna zajęcia. A jak wracałam do domu to lodówka
          dla mnie było pusta i jeszcze góra naczyń do pozmywania czekała.
          Więc kiedy on zaczął przebąkiwać o dziecku to mnie po prostu zebrał pusty
          śmiech. Zapytałam go jak on to sobie wyobraża. Więc stwierdził, że moglibyśmy
          przeprowadzić się do jego rodziców (2 pokoje, jego ojciec, matka i często
          siostra z chłopakiem)! Wtedy jego mama by nam gotowała, pomogłaby zająć się
          dzieckiem a my oszczędzalibyśmy na mieszkanie!
          Jego pomysł na życie dał mi dużo do myślenia i temu panu już podziękowałam.
          W tamtym związku na myśl o dziecku w moim mózgu zapalała się lampka "absolutnie
          nie!"

          Teraz jestem z facetem, który jest niesamowicie troskliwy, potrafi gotować,
          sprzątać, robi zakupy. I nie traktuje tego jako jakieś wspaniałomyśle
          pomaganie, za które należy się medal tylko po prostu normalne codzienne
          obowiązki, które dzielimy mieszkając razem. Gdy jestem chora o 3 w nocy robi mi
          okłady. Wiem, że nie musiałabym z nim walczyć o pomoc. Mam w nim oparcie i
          poczucie bezpieczeństwa i myślę, że to jest bardzo ważne aby zdecydować się na
          dziecko.
          Dlatego mimo, iż ciągle jestem na "nie" to jest to raczej takie "nie, ale kto
          wie, może kiedyś"
          • troijnis Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 15:37
            Fajnie że powiało optymizmem. Ja mam podobne obawy ale wiesz co? Skoro ten
            temat pojawia się w naszych postach to może oznaczać tylko jedno: nie jesteśmy
            do końca pprzekonane. A to z kolei oznacza że reszta to kewstia czasu. Coś musi
            się wydarzyć. A co to juz życie pokaże wink Start mamy dobry wink

            PS. A`propos tego poprzedniego faceta to pewnie jak by mamy zabrakło to
            wszystko ... sama wiesz pewnie co Cię czekało wink
            • ollie1 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 16:08
              wiesz, najzabawniejsze było to, że on uważał, że to jest w porządku, zwalić się
              rodzicom na głowę z niemowlakiem! Co więcej dawał mi do zrozumienia, że jego
              rodzice są tak wspaniali i szlachetni, że się na to zgodzą a ja nawet nie biorę
              pod uwagę moich, którzy mają 4 pokoje. Po prostu nie dał sobie wytłumaczyć, że
              dla mnie to nie jest sposób na zaczynanie nowej rodziny. Nie rozumiał dlaczego
              ja się tak na ten pomysł oburzałam.

              a swoją drogą ciekawa jest ta zmiana w postawach, niedawno to panie chciały
              dzieci i problemem było namówić do tego faceta, teraz co raz częściej jest
              odwrotnie. Myślę, że kobiety po prostu też chcą nacieszyć się życiem i coraz
              więcej ma odwagę głośno przyznać, że rola matki nie jest ich przeznaczeniem i
              spełnieniem. Ciekawe ile czasu zajmie zaakceptowanie przez społeczeństwo tego
              faktu.
    • Gość: asia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.sieradz.mediaclub.pl 15.07.05, 17:42
      Dziewczyny! Dziekuje za wszytkie opinie. Szczegolnie blisko mi do Twojej -
      lilia wanilia - opinii. Jestes w momencie, ktorego wlasnie sie boje. Ja Go nie
      testuje czy bylby dobrym tata. Z jednej strony tak, z innej - nie, pewnie jak
      kazdy. Ostatnio powiedzial, ze moze wziac urlop macierzynski, bym ja wrocila do
      pracy! To dla kolezanki, ktora pisze o tych niby-testach na tate, byloby pewnie
      dobra wiadomoscia, ale mnie to nie dotyczy... Nikt nie wie jak to bedzie z
      dzieckiem, nim ono sie nie pojawi, wiec te zapewneinia tez sa dla mnie
      mzonka...Jedno jest dla mnie pewne - dziecko zostaje na cale zycie i zawsze
      bedzie nalezalo do kobiety, faceci odchodza, zakochuja sie w innych, a my
      zostajemy z dzieckiem, dziecmi... Bardzo dziekuje za wszystkie listy, pozdrawiam
      • troijnis Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 17:59
        Zgadzam się z Tobą. Ja też myślę że troje to za dużo bo... jak coś to sama nie
        dam rady. Ale trzeba odwagi. A te testy mogą coś pokazać. Nie muszą, owszem...
        ale mogą. Przeciez ja też mogę kiedyś mieć inną psychikę. Może to ja zostawię
        swojego męża dla innego bo po co mi taki z bzruchem czy coś tam. Niech zabiera
        dzieci i spada... ale na Boga! Nie można byc aż tak cynicznym wink
    • antosiczek Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 15.07.05, 22:13
      Nie wiem co poradzic na taki problem. przeczytałam Wasze posty i rozumiem,że
      jest Wam trudno. Zastanawia mnie tylko; niektóre z Was piszą , że są juz
      mężatkami - zawierałyście małżeństwo sakramentalne? Jesli tak, to jesteście w
      niezłym ambarasie. Bo w świetle prawa kanonicznego każdy kto zawiera sakrament
      małżeństwa z postanowieniem, ze dzieci nie chce wogóle - innymi słowy, jego
      sakramentalne małżeństwo jest zawarte nieważnie. Jest nie ważne. Kieruję tę
      uwagę wyłącznie do kobiet, które maja ślub kościelny i uznaja, że są wierzące.
      Więc uwagi tych, których taka sytuacja nie dotyczy proszę darować. Nie chodzi
      o to, że chcę moralizować, chcę tylko uświadomić, że sakrament małżeństwa jest
      zasadny tylko wtedy jesli małzonkowie chcą przekazać zycie. Jesli tego nie chcą
      i tak postanawiaja, to ślubu w Kosciele nie dostana, no chyba ze te decyzje
      zatają - ale wtedy przed Bogiem sakrament jest nie ważny.Tak tłumaczy to kodeks
      prawa kanonicznego.
      • Gość: lilia-wanilia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 15:57
        >Nie chodzi o to, że chcę moralizować, chcę tylko uświadomić<

        Własnie to robisz - moralizujesz! smile
        • Gość: mała Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.org 01.09.05, 10:10
          jeśli jesteś na 100% pewna,że nie chcesz mieć nigdy dziecka, rozstań się ze
          swoim facetem!Po ślubie(jeśli on w ogóle będzie chciał się z Tobą ożenić)będzie
          jeszcze gorzej. On nie zrezygnuje z ojcostwa(bo dlaczego by miał?)a Ty będziesz
          nieszczęśliwa będąc zmuszana do macierzyństwa wbrew swojej woli.Taki związek
          wcześniej czy później zakończy się rozwodem!Nie chcesz mieć dziecka?-znajdź
          mężczyznę, który myśli tak samo jak Ty.
      • maya2006 antosiczek, jak wpadlas na to, ze.. 01.09.05, 10:46
        tutaj wszystkie dziewczyny sa wierzace? jak?
        to jest dla mnie koszmar.

        a wiesz ty , ze wg encykliki "rerum humanum", mozesz wspolzyc z twoim mezem
        tylko w celu prokreacyjnym? he? raz w zyciu? dwa razy? bo jezeli dla
        przyjemnosci, to kotku grzeszysz... ojoj
        • lilith76 Re: antosiczek, jak wpadlas na to, ze.. 01.09.05, 11:09
          antosiczek założyła, że skoro 90% panien młodych pędzi do ołtarza w welonie i
          dziewiczej bieli (czyli uważają się za wierzące), to autorka wątku też.
          niewykluczone, że autorka wątku planuje ślub cywilny.

          > a wiesz ty , ze wg encykliki "rerum humanum", mozesz wspolzyc z twoim mezem
          > tylko w celu prokreacyjnym?

          PS: choć nie jestem wierząca, to więcej zrozumiałam ze wspomnianej encykliki.
          to "tylko" to twoja radosna nadintepretacja.
          • Gość: antosiczek Re: antosiczek, jak wpadlas na to, ze.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.05, 15:37
            lilith, zaznaczyłam, że tekst kieruję do autorki, jeśli planuje małżeństwo
            sakramentalne. Przecież podczas ceremonii ślubnej ksiądz pyta: czy chcecie
            przyjąć potomstwo, którym Was Bóg obdarzy? W KK odpowiedź "tak" jest warunkiem
            otrzymania tego sakramentu.
            I druga sprawa, wspaniałą rzeczą jest, że lilith, choć uznaje się za nie
            wierzącą lepiej zna nauczanie KK w sprawach płciowości i małżeństwa i być może
            w innych jeszcze dziedzinach, niż wielu ludzi, uważających się za wierzących.
            Dowodem jest choćby "znajomość" encykliki- lepiej rozumiesz nauke KK dotyczącą
            znaczenia aktu seksualnego chrześcijańskich małżonków niż większość
            chrześcijańskich małżonków.
            Koleżanka, która wspomniała o wyłącznie prokreacyjnym znaczeniu współżycia jest
            daleko nie na czasie, KK tego nie naucza- może nasłuchała się tego od swoich
            prababek. Drażni mnie po prostu, jak ktoś powtarza mity i nawet nie pofatyguje
            się poszukać informacji jak jest naprawdę.
        • Gość: antosiczek Czytajcie kobiety ze zrozumieniem! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.05, 15:44
          maya 2006 - czytaj tekst ze zrozumieniem, wtedy nie będziesz zadawała głupich
          pytań!!!
          "Kieruję swą uwagę, do kobiet, które mają ślub kościelny i uwarzają się za
          wierzące"- pozostałe poproszone zostały o przemilczenie mojej uwagi, więc nie
          rozumiem co Cię zbulwersowało. Jeżeli wyraziłam jasno, do kogo się zwracam, to
          znaczy, że nie założyłam, że 100% kobiet na tym forum to osoby wierzące- nie
          uważasz?
          • maya2006 antosiczek! 03.09.05, 10:29
            wyszlam z zalozenia, ze odpisujesz autorce postu(oj jakie bledne zalozenie!).
            nie musisz mnie pouczac. i zastanow sie to nie bedziesz pisac glupich
            odpowiedzie, bo dziewczyna nie pyta o moralny czy religijny obowiazek ! tez
            wyrazilam sie jasno! nie uwazasz?!
            mam nadzieje, ze jak napisze w twoim stylu to zrozumiesz
    • florencja29 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 01.09.05, 13:29
      Mam ten sam problem. A mam z już 31 lat.
      Tylko teraz to powoli zaczyna się u mnie zmieniać. Jakieś przejawy instynktu
      zaczynam u siebie dostrzegać.
      Jeszcze jedno jest ciekawe im bardziej on nalegał - tak nalegał, a było to
      jakieś 2 lata temu, ja tym bardziej byłam na nie. Kiedy odpuścił, coś we mnie
      się odezwało. Wiem jednak, że to jest ciągle za mało, to jeszcze nie to.
      • florencja29 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 01.09.05, 13:35
        Aha i całkowicie zgadzam się z opinia ollie1.
      • Gość: Katka Ja tam na razie nie chce... IP: *.chomiczowka.waw.pl 01.09.05, 21:24
        hej!
        pamietam ze juz w liceum sie zalozylam z kolezankami ze nie bede miec dzieci wink
        minelo pare lat, 31 stuknelo mi w czerwcu, a ja dziecka nie mam ani jednego smile
        szczerze mowiac mam dobra prace, satysfakcjonujaca i rozwijajaca, a faceta
        raczej leniwego i wlasnie takiego "jakos to bedzie" wiec w robienie dzieci sie
        nie pcham, przynajmniej z nim. Jak znajde odpowiedniego kandydata to moze,
        moze, cos mi tam zaswita, ale jak bedzie odpowiednim kandydatem to ja bym
        wolala z nim zdobywac swiat a nie nianczyc dzieciaka.. no coz, nie wszyscy
        musza miec przeciez dzieci!

        Zycie jest krótkie, trzeba sie nim cieszyc!
        Pozdrawiam wszystkie niedzieciate i niemezate smile

        Katka
      • anula52 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 20.09.05, 20:29
        też mam dokładnie ten sam problem.Mężatka, 31 lat, więc już chyba najwyższa
        pora, a ja po prostu nie chcę sad Im bardziej mąż naciska(a właściwie
        szantażuje), tym większa moja niechęć do macierzyństwa sad
    • Gość: natka110 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.pool8288.interbusiness.it 01.09.05, 14:14
      A ja ostatnio wlasnie chce, tylko mnie przeraza podprzadkowanie calego zycia
      dziecku. I najlepsze: powiedzialam mojemu nie-mezowi, ze chce, i co on na to. A
      on nato - ja ci nigdy nie mowilem zebys brala pigulki albo nie brala, co ma byc
      to bedzie...
      Czyli ze ja mam zdecydowac??? bo z pigulka decyduje na nie, ale bez pigulki to
      nie do konca musi bc od razu na tak - zaczynamy ruletke rosyjska z Natura.
      Tyle, ze to JA mam przesta brac ta pigulke, i cholera nie wiem, czy jestem
      gotowa... Za rok mamy w planach kupno domu, wiec to bedzie lepszy moment, i
      cgyba przestane brac chemie... mam 26 lat, niby czas jeszcze jest, ale on ma
      prawie 34, i nie wiem, czy mu sie bedzie potem chcialo ganiac za malolatem. Bo
      generalnie to gotuje, pierze, ja tylko prasuje i sprztam 1 w tygodniu i tylko
      lazienke, ewentualnie kosze trawnik, albo gotuje "na zapas" do zamrazarki... w
      suie jest bardzo dobrym mezem - nie-mezem, i jesli sie przywzyxczail do
      gotowani,a, polubi zmienianie pieluch... Pytanie, czy ja polubie... bo dzieci -
      lubie zwlaszcza cudze, 3 godzinki i do domu, zanim zaczna marudzic i zorbia za
      duzy balagan smile))
      Pozdrawiamwszystkie niekonwencjonalne Matki Polki bez dzieci!!!! Trzymajcie sie
      i nie dajcie stereotypom!!!
      • Gość: antosiaa Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.05, 16:50
        Tak czytam Wasze wypowiedzi i stram sie zrozumiec w czym problem? Bo jesli On
        chce Ona nie to juz problem na plaszczyznie planow zyciowych, postaw, wartosci.
        I tym bym sie martwila. Skoro decydujemy sie by z kims byc to kwestia ogolnego
        palnu na zycie a w szczegolnosci wartosci jaka jest dziecko jest sprawa bardzo
        istotna. Nie uwazam przy tym, iz kazda kobieta, czy chce czy nie, musi dziecko
        miec. Jej wybor. Dlaczego zatem tkwic prezy facecie, ktory nie wyobraza sobie
        zycia bez dzieci. Niech bedzie szczesliwy z inna, ktora matka chce zostac. A
        samej trzeba zwiazac sie z kims, kto chce partnerke i dziecko do szczescia mu
        potrzebne nie jest. Z drugiej strony (i ta jest mi blizsza) uwazam, ze dziecko
        jest najwiekszym skarbem i darem jaki kochajace sie osoby (naprawde sie
        kochajace!!!) moga sobie ofiarowac. Nie rozumiem tez kwestii "dziecko jest na
        cale zycie" przeciez to jest w tym najpiekniejsze, czyz nie? Niezleznie czy
        facet bedzie czy nie masz kogos tak bliskiego jak nikt inny. Zapytajcie
        rodzicow czym byloby ich zycie bez Was? Przy czym od razu zastrzebam, iz
        niekogo nie namawiam na posiadanie dzieci wbrew sobie. Przedstawiam tylko probe
        zrozumienia tematu.
        • Gość: M Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.elk.mm.pl 02.09.05, 19:17
          Podoba mi się stanowisko Antosi,mądry i wyważony sąd.
        • Gość: oliwia do antosi IP: 212.32.82.* 20.09.05, 13:38
          Proponuje więc jeszcze raz przeczytać ze zrozumieniem.
          Problem osób, które się tu wypowiedziały polega na tym, że kiedy kobieta mówi
          jasno i otwarcie PRZED ŚLUBEM, że nie chce mieć dzieci to mężczyzna nie bierze
          tego poważnie. Zgadza się na ślub bo uważa, że jej przejdzie. A kiedy się
          okazuje, że jej nie przeszło to zaczyna stawiać ultimatum i szantaż
          emocjonalny. I tu właśnie jest problem, i to jest nie w porządku.
          Gdyby te dziewczyny zapewniały panów o swoim instynkcie macierzyńskim a po
          zaciągnięciu go do ołtarza nagle stwierdziły, że dzieci nie chcą, to oczywiście
          facet miałby prawo czuć się oszukany. Ale my mówimy o zupełnie innej sytuacji.
          Mówimy o kobietach, które otwarcie powiedziały swoim partnerom, że dzieci nie
          chcą, a partner po prostu nie potraktował tego poważnie.
          Jeśli mój facet powiedziałby mi, że on nie wyobraża sobie emigracji za granicę
          a ja właśnie o tym marzę to biorąc z nim ślub godzę się na to, że będę musiała
          zrezygnować ze swojego marzenia. I to jest tylko i wyłącznie moja decyzja i nie
          mam prawa obarczać partnera poczuciem winy.
          Dlaczego więc w sytuacji odwrotnej, gdy to kobieta czegoś nie chce i mówi o tym
          przyszłemu mężowi, jest ona obarczana odpowiedzialnością za jego krzywdę?
    • marta_s7 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 20.09.05, 12:28
      WITAM!
      jestem dziennikarka Tvn Style i przygotowuje program o kobietach, które nie
      chca miec dzieci. W zwiazku z tym chcialabym Cie zaprosic do programu "Miasto
      kobiet". Nagranie odbedzie sie w czwartek w Warszawie. Jesli jestes
      zainteresowana prosze skontaktuj sie ze mna na adres: b.karkoszka@tvn.pl
      Pozdrawiam serdecznie! Basia
    • carmella Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 20.09.05, 13:54
      ja mam zupelnie inna sytuacje - odwrotna sad
      • Gość: gośc Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.05, 12:38
        Ojej gdyby mój mąż nie chciał miec dzieci to nawet bym z nim ślubu nie brała.To
        świadczyłoby tylko o jego egoiżmie.Ja zawsze marzyłam o czwórce dzieci.Jestem
        szczęśliwą mamą czterech ładnych córeczek.Marzenia moje się spełniły bo
        marzyłam o czwórce i nie bedzie ani jednego wiecej.Przy ostatniej cesarce 2,5
        temu wycieli mi macicę.Warto poswięcic organ,żeby mie taka cudowna córeczkę.Nic
        nie daje mi szczescia jak usmiech i miłosc do mnie moich córek i odwrotnie.Mój
        maz również jest zadowolony.To że chciał miec dzieci świadczy to między innymi
        o miłosci do mnie Koleżanki maz chce miec równiez duzo dzieci,bardzo kocha moja
        kolezankę.Ona mimo,że nie chciała miec licznej rodziny to jednak z miłosci do
        niego zgodziła sie na to teraz jest z 3 w ciąży.
        Ale kazdy jest kowalem własnego szczęścia
        Pozdrawiam
        • Gość: olivia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: 212.32.82.* 23.09.05, 11:52
          taaak, z miłości do męża dajmy sobie wszystkie wyciąć macice jak już spełnimy
          nasz psi obowiązek. Alleluja!
          Proponuję jeszcze raz przeczytać temat tego wątku, bo dyskusja toczy się jakby
          o czymś zupełnie innym.
          Jeśli Ty jesteś szczęśliwa posiadając czwórkę dzieci to spróbuj uszanować to,
          że ktoś inny może być szczęśliwy dzieci nie posiadając. Ma do tego takie samo
          prawo jak i Ty. Więc za teksty o egoizmie serdecznie dziękujemy.
          Nie dla każdej kobiety wizja małżeństwa i miłości oznacza pasmo poświęceń dla
          pana męża i gromadki dzieci.
          • Gość: !!!!!!!!!!!!!!!!!! Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 15:36
            Śledzę dyskusję od początku i nie chciałam się w sumie w nią włączyć, ale chyba
            się nie uda. Olivio, koleżanka, która pisała przed nami nie zarzucała nikomu
            nic złego, po prostu dzieliła się swoimi doświadczeniami i radością z
            posiadania potomswa. Nie wiem, dlaczego współczesne kobiety tak bardzo boją się
            założenia rodziny. To już jest chory feminizm.....i egoizmy niestety także. Bo
            jeśli można dać komuś życie i miłość, to może warto to zrobić i nie należy od
            tego uciekać. Piszecie często, że nie chcecie mieć dzieci, ale rzadko podajecie
            sensowne argumenty. O co chodzi? O karierę? Pieniądze? Samodzielność?
            Hmmmm.....a jak już będziecie stare, to nawet nie będzie miał Wam kto zmienić
            pampersa, zostaniecie same na świecie, bez dzieci i bez wnuków. Czy Wam się na
            serio wydaje, że praca zawodowa i kariera to najtrudniejsze w życiu zajęcia??
            Posiadanie rodziny, wyobraźcie sobie, jest o wiele większym trudem, okupionym
            wielkim cierpieniem i wielki bólem, ale wynagrodzone wielką miłością i
            lojalnością. Warto się zatem poświęcić. Nie jesteście egoistkami? Jesteście! Bo
            to Wasze wygodnictwo eliminuje z Waszego życia dziecko. Co znaczą słowa: "pasmo
            poświęceń dla pana męża i gromadki dzieci"? Za kogo uznajesz, Olivio,
            wszytskich mężczyzn. Nie każdy jest draniem, który po przyjsciu do domu rzuca
            na stół brudne skarpetki i głośno krzyczy, żeby mu podać obiad. Traktujesz
            mężczyznę, jak zwierzę z zoo, albo zaściankowego dupka? Niektórych kobietom
            (wręcz większości) opiekowanie się rodziną jest wielką przyjemnością. A skąd Ty
            możesz wiedzieć, czy mąż nie jest człowiekiem, dla którego warto poświęcić
            życie? Któremu warto podać ten ciepły obiad? To jest chore i przynajmniej
            nienaturalne. Ja zawsze chciałam być mamą (jeszcze nie jestem, ale może
            niedługo) i nie przeszkadza mi to studiować ambitnego kirunku (może bardziej
            ambitnego niż Ci się wydaje....), wiem, że będę miała ciężką pracę, ale wcale
            mnie to nie obchodzi. Chce mieć dzieci, żeby coś po sobie zostawić na świecie.
            Gwarantuję Ci, że na to forum nie wchodzą kobiety bardzo wielkiego sukcesu,
            więc obawiam się również, że niewiele po nich samych tu zostanie.....a tak
            byłyby zawsze dzieci, które powinny być największym osiągnięciem kobiety...
            • Gość: oliwia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: 212.32.82.* 23.09.05, 23:43
              hmm... jak zawsze te same argumenty: chory feminizm, egoizm, kto ci na starość
              herbatę poda i tym podobne... Więc rodzenie sobie dzieci, żeby mieć kogoś do
              opieki na starość to nie jest egoizm?
              Nie wiem jak pozostałym osobom na tym wątku, ale mi nie chodzi ani o karierę
              ani o pieniądze ani o samodzielność. Ja wcale nie musze udowadniać, że robienie
              kariery to zadanie trudniejsze i ważniejsze od wychowania dzieci. Jestem pełna
              podziwu dla kobiet, które decydują się na poświęcenie iluśtam lat życia na
              wychowanie dzieci. To naprawdę heroiczny czyn.
              Więc proszę mi tu nie wmawiać żadnego wygodnictwa czy egoizmu. Ja nie pojmuję
              po prostu takiej postawy, że jedyną misją życiową kobiety jest zostawienie po
              sobie potomstwa. Ja nie chcę dzieci ponieważ NIE CZUJĘ TAKIEJ POTRZEBY.
              I nie zamierzam robić czegoś tylko dlatego, że osoby takie jak Ty uważają mnie
              za niepełnowartościową kobietę. Jeśli Ty czujesz, że chcesz mieć dzieci to
              wspaniale, nikt Ci tego nie broni i nikt nie nakazuje. Więc dlaczego osoby,
              które dzieci nie chcą (i już nie ważne z jakiego powodu) takiego prawa nie mają?
              Wytłumacz mi co złego jest w tym, że człowiek chce robić to co sprawia, że jest
              szczęśliwy? I dlaczego Twój pomysł na szczęście, czyli posiadanie dzieci jest
              lepszy od mojego? Co to za argument, że po kobietach, które przychodzą na to
              forum nic nie zostanie, bo nie mają potomstwa? Jeśli zostanie po mnie dobrze i
              uczciwie przeżyte życie to mi wystarczy.
              Wysnuwasz jakieś dziwaczne, powtarzane do znudzenia wnioski, jak choćby ten, że
              nie każdy facet to drań. Co to w ogóle ma do rzeczy?
              Właśnie przez tego typu poglądy i tego typu moralizatorskie zapędy matek
              polskich naprawdę odechciewa się jakiejkolwiek dyskusji.
              Każda z nas ma swój własny, prywatny powód dla którego nie chce dzieci, może po
              prostu nie wie czy chce, może nie chce teraz. Jest to sprawa na tyle intymna,
              że nikt nie ma prawa nikogo z tego tłumaczyć ani rozliczać.
              Najprościej jest wszytko sprowadzić do chorego feminizmu, żądzy pieniędzy i
              egoizmu. To wszystko dla Ciebie wyjaśnia prawda? I to pozwala Ci czuć się tak
              bardzo lepsza od tych, które dzieci nie chcą?
              Ja nie wytykam Ci egoizmu bo chcesz sobie na starość zapewnić darmową opiekę.
              Zrozum bardzo prostą rzecz: tak samo jak nie każdy lubi lody waniliowe tak samo
              nie każdy pragnie posiadać dziecko. Każdy człowiek jest inny, każdy człowiek ma
              inne plany, marzenia, pragnienia. Dlaczego wy matki, nie potraficie tego
              zrozummieć i uszanować? Dlaczego jakąkolwiek odmienność od waszego, jedynego
              słusznego wzorca traktujecie jako nienormalność i egoizm? Czy Twoim zdaniem
              bardziej szlachetne byłoby nie chcieć dziecka a mimo to je urodzić i zrobić z
              siebie cierpiętnicę do końca życia?
              • Gość: !!!!!!!!!!!!!!!!!! Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 16:36
                Nie napisałam, że powinno się rodzić dzieci tylko po to, żeby mieć na starość
                opiekę. Zupełnie nie o to tu chodzi. Ale zastanów się, jak będziesz się czuła
                jako stara, nieporadna kobieta, której przyjdzie umierać w samotności. Mając
                oddane i kochające dzieci można godnie przeżyć życie do końca, czuć w ostatniej
                chwili, że ktoś cierpi razem z Tobą, że odczuwa ból, ponieważ odchodzisz. Czy
                nie uważasz, że taka bezgraniczna miłość drugiej osoby ma ogromną wrtość? Pani
                z PCK, która będzie do Ciebie przychodzisz, ponieważ nie zdecydujesz się
                urodzić dziecka, będzie miała w głębokim poważaniu to, że boisz się śmierci i
                starości. Odbębni swój obowiązek, zamknie za sobą drzwi i pójdzie. No ale
                powidzmy, że to jest marginalna sprawa.....
                Dziwi mnie natomiast co innego. Jeśli nie zależy Ci na karierze, pieniądzach i
                realizowaniu swoich planów zawodowych to o ci Ci właściwie chodzi? Co chcesz w
                życiu robić innego? Czym chcesz zastąpić taką pustkę? Będziesz cały dzień
                obijać się w domu o ściany? Dla kogo będziesz żyć i pracować? Kogo będziesz
                kochać? Rozumiem rezygnację tymczasową z macierzyństwa, bo przecież faktycznie
                rozsądna kobieta powinna się najpierw czegoś dorobić, żeby w przyszłości jej
                dziecko miało godne i dostatnie życie, ale Twój tok rozumowania jest dla mnie
                niejasny.
                Jedyną misją życiową kobiety wcale nie jest rodzenie i wychowywanie dzieci. Ja
                z kolei nie rozumiem takiej postawy życiowaj, która zakłada, że dzieci ma się
                tylko po to, żeby się męczyć. Przecież to najpiękniejszy dar, jaki możemy
                otrzymać od ukochanej osoby. Dziecko jest cząstką nas, naszej miłości, czegoś,
                co człowiekowi jest potrzebne do życia chyba bardziej niż powietrze.
                Nie uważam Cię za niepełnowartościową kobietę, wręcz przeciwnie, uważam, że
                jesteś nadzwyczaj inteligentna. Mam tylko wrażenie, że chyba nie do końca
                pojmujesz, czym jest macierzyństwo. Zastanów się: Twoja mama dała Ci życie, ale
                gdyby myślała tak, jak Ty, nie byłoby Cię dzisiaj na świecie. Nie cieszysz się,
                że żyjesz? Żałujesz tego? Nie wydaje mi się. Pomyśl, masz wielką moc i możesz
                taki cudowny prezent, jak życie, podarować kolejnej osobie. Możesz to zrobić, a
                jednak nie chcesz, bo nie czujesz takiej potrzeby. I tego właśnie nie rozumiem:
                jak kobieta może nie czuć takiej potrzeby? Jeśli rozsądnie mi to wytłumaczysz,
                może będzie mi łatwiej przekonać się do kobiet, które rezygnują z
                macierzyństwa. A może po prostu nie spotkałaś jeszcze tego mężczyzny, który
                mógłby zostać ojcem. Mówi się (i udowodniono to również), że kobieta dopiero
                wtedy może mieć pewność, że jest z właściwym mężczyzną, gdy będzie mogła sobie
                powiedzieć: "chcę, żeby on był ojcem moich dzieci" (feromony i inne tekie
                bzdury, ale jest w tym coś sensownego, w końcu niewiele różni nas od zwierząt,
                a one tak się właśnie zachowują). Powiedz mi, dalczego Twoim pomysłem na
                szczęście nie może być dziecko? Albo inaczej, powiedz, jaki jest Twój pomysł na
                szczęście? Bo jeśli nie jest to ani praca, ani kariera, ani pieniądze, to co w
                takim razie?
                Oczywiście masz rację, pisząc, że uczciwie przeżyte życie jest wielkim
                osiągnięiem, ale jeśli nie założysz rodziny, to wobec kogo będziesz rozwijać tą
                uczciwość? No bo przecież nie wobec pani na poczcie.
                Nie zarzucam Ci, że jesteś złym człowiekiem, bo nie chcesz dziecka. Jeśli taka
                jest Twoja wola, ja nie mam prawa Ci czegoś narzucać. Ja tylko nie rozumiem
                Twojego światopoglądu, ponieważ nigdy nie spotkałam się z taką kobietą i po
                prostu coś mnie w Tobie intryguje. Dlatego pytam o to wszystko i mam ndzieję,
                że mi to wyjaśnisz i zaspokoisz moją ciekawość.
                No a póki co, to chyba powinnam Ci napisać, że wiadomym jest, iż nic w życiu
                nie należy robić za wszelkącenę. Jeśli dziecko nie da Ci szczęścia, to po
                prostu nie decyduj się na nie i nie przejmuj faktem, że ktoś taki jak ja tego
                nie rozumie. Najważniejsze to być uczciwym wobec siebie... Pozdrawiam
                • Gość: oliwia Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: 212.32.82.* 24.09.05, 18:38
                  No cóż, napisałam już wcześniej, że decyzja o posiadaniu dzieci jest osobistą i
                  prywatną decyzją każdej kobiety, każdej pary i nie uważam, że ktokolwiek, czy
                  rodzina, czy sąsiedzi mają prawo wtykać swój nos i doradzać czy wymuszać.
                  Ale skoro twierdzisz, że chcesz zrozumieć "kobiety takie jak ja" to postaram
                  się odpowiedzieć. Przynajmniej na tyle na ile nie będę musiała się zbytnio
                  uzewnętrzniać.
                  Jak już mówiłam, nie przekonują mnie argumenty typu, że pani z PCK będzie nie
                  czuła i że umrę w samotności. Jest bardzo wiele osób w domach starców, którzy
                  dzieci mają i też umierają w samotności. Więc nie jest to żadną gwarancją.
                  Nie rozumiem skąd zakładasz, że moje życie to pustka, którą muszę czymś
                  zapełnić. Nie mam pojęcia skąd piszesz, że nie robię nic tylko obijam się w
                  domu o ściany. NIC o mnie nie wiesz a poczuwasz się uprawniona do takich
                  stwierdzeń. To kolejny bzdurny stereotyp o chorych feministkach.
                  Moje życie pustką nie jest. A wręcz przeciwnie. Mam pracę, partnera, zajęcia,
                  pasje. Moje życie jest pełne, satysfakcjonujące i szczęśliwe. I takie właśnie
                  mi odpowiada. I znowu, znam wiele przykładów kobiet, które całę swoje życie
                  poświęciły dzieciom, nigdy nie miały żadnych innych zajęć, oprócz gotowania,
                  sprawdzania lekcji itp. A gdy dzieci dorosły, pożeniły się to te kobiety
                  właśnie obijają się o ściany w domu, nie mają co ze sobą zrobić, popadają w
                  depresję, czują się nikomu nie potrzebne. Ich sens życia nagle zniknął i
                  zupełnie nie potrafią się odnaleźć. Moim zdaniem życie DLA dzieci jest utopią i
                  prowadzi do wielu nieszczęść, zarówno matek jak i dzieci. Ale to już zupełnie
                  odrębny temat.
                  Co do mojej mamy i tego, że dała mi życie? No cóż, gdyby życia mi nie dała to
                  nie było by mnie na świecie więc nie miałoby to dla mnie znaczenia, prawda? To
                  była jej decyzja. I też nie dlatego, że tak bardzo chciała mieć dzieci, ale
                  dlatego, że po prostu wpadła. A że miała już 25 lat i sąsiadki współczuły, że
                  już stara panna, to wyszła za mąż i mnie urodziła. I niestety myślę, że od
                  tamtych czasów tak naprawdę niewiele się zmieniło. Śmiem twierdzić, że ciągle
                  jeszcze jest mnóstwo kobiet, które na małżeństwo i macierzyństwo decydują się
                  pod presją opinii sąsiadów, nacisków rodziny, partnera. A to po prostu dla mnie
                  jest nie w porządku. Bo odbiera nam elementarną wolność decydowania o sobie
                  samej i o swoim życiu.
                  Ja nigdzie się nie zarzekam, że nie będę miała dzieci. Nie wiem co będzie za
                  pięć lat i być może mi się odmieni.
                  Ja po prostu wiem czego chcę i wiem czego nie chcę teraz. Nic nie poradzę na
                  to, że tego nie rozumiesz. We mnie po prostu nie ma potrzeby posiadania dzieci.
                  Nie wyobrażam sobie siebie jako matki. Nigdy nie ciągnęło mnie do dzieci. Czy
                  Ty potrafiłabyś uzasadnić dlaczego wolisz lody waniliowe od czekoladowych? Nie
                  sądzę. Po prostu wiesz co lubisz a czego nie. Tak samo jak ja.
                  Nie odczuwam w swoim życiu jakiejś pustki czy braku. Wręcz przeciwnie. Jestem
                  szczęśliwa z moim życiem takim, jakie jest. Robię to co uwielbiam, jestem z
                  mężczyzną, którego kocham i który kocha mnie, mieszkam w kraju, o którym
                  marzyłam. I nie chcę niczego zmieniać. Nazwij to wygodnictwem, nazwij to
                  egoizmem, nie interesuje mnie to. Ja jestem szczęśliwa. I dopóki nie poczuję
                  wewnątrz siebie potrzeby dziecka, to żadne teksty czy argumenty o pracownicach
                  PCK czy wspaniałym darze dla partnera mnie nie przekonają. Dziecko to nie jest
                  coś, na co powinno decydować się z rozsądku. A, bo już latka lecą, albo bo
                  wszystkie koleżanki już mają dzieci, albo bo kto ci tę herbatę na starość poda.
                  Dla mnie to nie są żadne argumenty na to, żeby powołać do życia nową istotkę.
                  Moim zdaniem tak samo jest z decyzją o małżeństwie. Dopóki nie jest się
                  absolutnie przekonanym, że to ON, ten jedyny, nie powinno się brać ślubu. Ale
                  oczywiście jest mnóstwo osób, które ślub biorą z najróżniejszych przyczyn.
                  Strachu przed samotnością, wpadki, presji rodziny, ulg podatkowych itp. Efekty
                  jak wiadomo bywają różne. Niestety z dzieckiem nie da się wziąść rozwodu, od
                  dziecka nie da się wziąść urlopu, dlatego uważam, że jest to bardzo poważna
                  decyzja. Decyzja, która zaważy na całym życiu człowieka. I dlatego właśnie
                  trzeba być do niej przekonanym w 200%.
                  Ja nie mam tych 200% pewności. Nie mam nawet 100%. I dlatego nie mam dziecka.

                  Uważam, że i tak jest zbyt wielu nieodpowiedzialnych rodziców, którzy krzywdzą
                  swoje dzieci i wypominają im, że zmarnowały im życie. Uważam, że przyniesienie
                  na świat człowieka i wychowanie go to niesamowita odpowiedzialność,
                  niesamowicie trudne zadanie. Zbyt wiele osób myśli sobie, że jakoś to będzie i
                  potem aż przykro patrzeć jak tarmoszą takiego malucha w sklepie i zdzielą przez
                  głowę bo zaczął płakać. Jak czasem słyszę jak matki potrafią odezwać się do
                  swoich dzieci to po prostu aż ręce opadają. Nie wiem dlaczego tak traktują
                  swoje własne dzieci. Może same też były tak kiedyś traktowane, może są
                  przemęczone, sfrustrowane, mają wszystkiego dosyć, może czasem żałują swojej
                  decyzji i podświadomie winią dziecko za to jak jest im ciężko.
                  Zgadzam się z jednym. Upragnione i wyczekane dziecko jest z pewnością
                  niesamowitym darem i ma jak najlepsze szanse aby wyrosnąć na szczęśliwego
                  człowieka. Dziecko absolutnie nie powinno służyć wypełnieniu pustki w czyimś
                  życiu, ratowania małżeństwa, spełniania niespełnionych aspiracji rodziców albo
                  czymś co się robi, bo tak robią wszyscy.
                  Dziecko powinno być celem samym w sobie.
                  • lilith76 Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... 24.09.05, 22:21
                    to beznadziejne, że z braku ochoty na posiadanie dziecka trzeba się tłumaczyć w kilkunastu zdaniach podrzędnie złożonych, zamiast zwyczajnego "nie, bo nie". a oponenci nie potrafią tego zrozumieć.
                • Gość: kaja Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.chello.pl 24.09.05, 19:03
                  Zgadzam się w 100% z !!!!!!!!!!!!i Oliwią,podpisuję pod tym,sama czuje tak
                  samo,mam 24lata
                  • Gość: kaja Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.chello.pl 24.09.05, 19:07
                    znaczy sie powinno być zgadzam się z oliwią a nie z !!!!!!!!!!!!![sorkaq]
          • Gość: mena Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.elblag.dialog.net.pl 23.09.05, 21:53
            Oliwio podsumowałam mój post zdaniem,że każdy jest kowalem własnego
            szczęścia .Nie narzucałam ci że musisz życ tak jak ja.Jestem naprawdę
            szczęśliwą spełnioną kobietą bo zrozumiałam czym jest prawdziwa
            miłośc.Człowiek,który kocha chce służyc,życ dla innych.A człowiek,który jest
            egoistą pragnie aby mu służono.Ja doświadczam z tego powodu radości
            szczęscia.Doświadczając różnych trudów życia np takich jakim jest poród
            potrafię współodczuwac co przeżywają inni.A człowiek,który myśli tylko sam o
            sobie jest zimny.Kobieta ,która nie doświadczyła miłości macierzyńsiej
            ograbiona jest ze swej kobiecości (delikatności) .
            Oliwio chyba mogę wypowiedziec swoje zdanie nie oczekując od ciebie,że musisz
            je przyjąc bo przecież,każdy jest kowalem własnego szcześcia.
    • Gość: Karolinka Re: Ja nie chce dziecka.On-chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 15:27
      Asiu, jeżeli nie chcesz, to nic nie rób na siłę. Ważne, że nie ukrywasz faktu,
      że nie chcesz mieć dzieci. Nie ważne są powody.
      Natomiast facet, który chce dziecka, musi sobie uświadomić co to oznacza.
      Powiedz jemu, że będzie musiał zmieniać pieluchy, prać, gotować, itp. Ciekawe
      czy nie zmieni zdania?
      Ja tak powiedziałam swojemu i od razu jemu przeszło, bo chciał mieć dziecko
      tylko dlatego, że "będzie takie słodkie jak Ty". Masakra!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka