Dodaj do ulubionych

ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA

IP: *.chello.pl 29.07.05, 08:13
Czy nie wydaje się wam,że wśród poruszanych tematów brakuje takiego wątku?
Jeśli nawet niektóre z nas miały tego typu problemy to omawianie ich przy
innym temacie jest trudne do odnalezienia dla osoby zainteresowanej.
Mogłybyśmy dzielić się wiadomościami dotyczącymi nas samych lub też
najbliższych członków rodziny gdyż obciązenie genetyczne ma znaczenie w
powstawaniu tej choroby.
Nie musimy ujmować problemów zbyt naukowo, przecież nie o to chodzi aby pisać
w sposób nieprzystępny dla innych. Ciekawa jestem czy zetknęłyście się z
poruszanym przeze mnie problemem?
Obserwuj wątek
    • Gość: perła Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 29.07.05, 10:19
      owszem, na własnej skórze sad

      pozdrawiam
      • Gość: Balb Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: 195.116.31.* 29.07.05, 10:28
        Moja mama chorowała na raka szyjki macicy. Miała pełną histerektomię. Operował
        ją dr G.Panek. Jak się później dowiedziałyśmy, człowiek, który "ma głowę" do
        takich operacji. Dziś Mama ma tylko malutką cieniutką bliznę, chociaż to była
        pełna operacja a nie laparoskopowa.
    • Gość: kalinosia mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:16
      Stadium Ib1,miałam operację oszczędzającą tj. usunięcie szyjki, przymacicz i
      węzłów chłonnych. Zadnych chemii , lamp.Moge mieć dzieci i jestem zupełnie
      zdrową kobietą smile(operację miałam 2 lata temu). Leczyłam się w CO w Wawie -
      wspaniali lekarze, cudowna opieka. Krew się we mnie gotuje, jak czytam posty
      typu: nie pójdę do ginekologa bo cos tam, albo jak dziewczyny lekceważą
      cytologię. Mi właśnie to najprostsze badanie uratowało życie, pozwoliło wykryć
      chorobę we wczesnym, wyleczalnym stadium. Dlatego apeluję RÓBMY CYTOLOGIĘ
      PRZYNAJMNIEJ 1 RAZ W ROKU!!!!! Co do genetyki, u mnie NIKT w rodzinie nie miał
      problemów ginekologicznych.
      • Gość: Klara Re: mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy IP: 195.116.31.* 29.07.05, 11:26
        Coś mi się wydaje, że o wyleczeniu mówi się po 5 latach od operacji a nie po
        dwóch.
        • Gość: kalinosia tak, bardzo subtelna jesteś! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:35
          I widzę, że jestes baaardzo mądra. Tak sie składa, że każdy przypadek jest
          inny. W moim przypadku "magiczne" były 2 lata, które minęły. Poza tym o byciu
          zdrowym można mówić już na 2 dzień po operacji kochana. A te 5 lat to czas, w
          którym ew. mozne nastapic wznowa. Człowiek po leczeniu jest zdrowy i ew.
          później może zachorować na nowo, czego nikomu nie zyczę. Czyli Twoim
          rozumowaniem musze mówić jeszcze 3 lata, że jestem chora, pomimo, że jestem
          zdrowa (mam cytologię I)?????I proszę zastanów się najpierw co piszesz, bo to
          nie było miłe.
          • Gość: Klara Re: tak, bardzo subtelna jesteś! IP: 195.116.31.* 29.07.05, 11:46
            Nie wiem , jaki był Twój przypadek. Wiem jednak, że w onkologii musi minąć 5
            lat, żeby mozna było mówić o pełnym wyleczeniu. W przypadku czerniaka musi
            minąć lat 10. Co nie wyklucza możliwości wznowy nawet po tym okresie. Okres 5
            lat po operacji jest okresem regresji choroby, a nie wyleczenia. Nie twierdzę,
            że jesteś chora przez te 5 lat. Ale mówienie o tym, że z pewnością jesteś
            wyleczona też nie jest prawdą. Nie obrażaj się. Od operacji mojej mamy minęły
            już 4 lata, ale żaden z lekarzy nie powiedział jej, że jest wyleczona. Mimo
            tego, że nie ma żadnych oznak choroby.
            • Gość: kalinosia Re: tak, bardzo subtelna jesteś! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:55
              jestem zupełnie zdrową kobietą, WYLECZONĄ i tak mówią wszyscy lekarze, a jestem
              pod opieką najlpeszych specjalistów. I Twoja mama też jest zdrowa, a skoro
              lekarz jej mówi inaczej to może niech go zmieni. I przeczytaj co napisał
              poniżej ob-gynaec, który jest lekarzem. Pozdrawiam. ps. poza tym mówienie
              takich rzeczy osobie po chorobie nowotworowej jest po prostu nei na miejscu bo
              zabrzmiało to mniej więcej tak: nie ciesz się, bo wcale nie jestes zdrowa i
              mozesz jeszcze zachorować - ja to tak odebrałam.
        • ob-gynaec Re: mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy 29.07.05, 11:43
          Co chciałaś osiągnąć swoją wypowiedzią? Skoro Kalinosia nie ma żadnych objawów
          choroby, nie widze powodów żeby uznać ją za osobę niewyleczoną. Wznowy zdarzają
          się nawet po 10-15 latach i raczej trudno w takich przypadkach mówić o nowym
          zachorowaniu. 5 lat to okres czysto umowny, służący prędzj celom statystycznym
          niż orzekaniu o wyleczeniu.
          • Gość: kalinosia dziękuję :) n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:56
          • vecka Re: mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy 06.08.05, 20:01
            Hej,

            mysle, ze Kalinosia reagujesz nieco emocjonalnie , ale nie ma co sie dziwic.
            Nikt na pewno nie chcial ci powiedziec, ze zachorujesz od nowa, tylko chcial dac do zrozumienia, ze tak naprawde to nigdy nie jest wiadomo czy choroba nie wroci, nawet po 15 latach. Moj wujek mial czerniaka, z ktorym zyl lat ponad 10, tzn. okreslajac to twoim jezykiem, 10 lat po usunieciu zmiany byl zdrowy i zachorowal po 10 latach na nowo. Z drugiej strony, ktos kto teraz nie jest chory moze zachorowac tez za 2 lata i nie przezyc lacznie nawet 4 lat w chorobie, wiec chyba wszycy maja szanse jednakowe w obliczu tak malo przewidywalnych biegów choroby jaka jest rak.
            Pozdr,.
      • Gość: innari Re: mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy IP: *.idea.pl 29.07.05, 11:56
        Podziwiam Cię bardzo za podejście i życzę wszystkiego dobrego! I dołączam się
        do apelu o cytologii!
    • Gość: ?? Rak macicy. IP: *.chello.pl 29.07.05, 19:24
      U mojej mamy wykryto raka endometrium macicy, była operowana na oddziale
      ginekologicznym na ul Madalińskiego w Warszawie. Od tamtej pory upłynęło siedem
      lat a mama cieszy się zdrowiem. Najgorsze były chwile do operacji a także gdy
      odebrałyśmy wynik histopatologiczny.
      Tylko szybkie działanie a nie obawy przed operacją są w stanie ratować życie.
      Podstawa to działanie chirurga, który dokładnie wykona operację.
    • Gość: finezja Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 03.08.05, 20:57
      Najbardziej podstępny jest rak jajnika bo daje późne objawy.
      • kalinosia Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA 04.08.05, 11:52
        jak większość raków, niestety sad. Rak szyjki m. jest równie podstępny. Ja nei
        miałam ZADNYCH! dolegliwości, tylko fakt, że dbałam o profilaktykę( robiłam
        cytkę) uratował mi zycie
        • Gość: finezja Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 06.08.05, 09:19
          Apropos cytologii to spotkałam się z błędnym przekonaniem u kobiet,że wykrywa
          raka macicy. Niestety to badanie nie ma nic wspólnego z wykrywalnością raka macicy.
          Nasza wiedza na ten temat jest bardzo powierzchowna a lekarze nie spieszą się
          udzielać wyjaśnień.
          • Gość: kalinosia Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 06.08.05, 14:42
            mała poprawka, nie ma raka macicy jako takiego, jest rak trzonu macicy lub rak
            endometrium
            • Gość: finezja Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 06.08.05, 18:55
              Dziewczyno rozbroiłaś mnie do końca; słowa uznania. Byłam gotowa pisać
              przystępnie aby być zrozumiałą dla wszystkich czytających ale twoja "drobna"
              poprawka jest jak najbardziej na miejscu i we dwie na pewno się rozumiemysmile.
              Nie sądziłam,że w tym temacie będę miała okazję do uśmiechu. Mocno pozdrawiam.
              Do zobaczenia na tym forum.
              • Gość: kalinosia :-) pozdrawiam finezjo :-) n/t IP: *.chello.pl 07.08.05, 15:59
        • vecka Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA 06.08.05, 20:03
          Rak jajnika jest duzo gorszy do wykrycia niz rak szyjki macicy. W raku szyjki macicy pomoze w ustaleniu zmiany cytologia, w raku jajnika tylko USG, ktore robi sie rzadziej , a wykrycie nastepuje juz przewaznie w bardzo zaawansowanym stadium.
          POzdr.
          • Gość: finezja Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 06.08.05, 20:10
            O raku mozna mówić dopiero po uzyskaniu wyniku histopatologicznegosad.
            • vecka Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA 06.08.05, 20:16

              Z ktora wypowiedzia jest zwiazana Twoja ostatnia wypowiedz?
            • Gość: kalinosia Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 07.08.05, 15:58
              oczywiście, bo badania profilaktyczne jak cytka czy usg mogą sugerować
              istanienie choroby nowotworowej (chociaż w bardziej zaawansowanym stadium
              cytologia wykazuje komórki rakowe). Ale i badnie h-p czasem może być mylne. U
              mnie 1-sze wycinki NIC nie wykazały, ale ponieważ lekarzom nie podobała się
              moja szyjka, wysłali mnie (dzięki Bogu) na kolejne, pod kontrolą kolposkopu. I
              te 2 wycinki wykazły komórki nowotworowe
          • Gość: kalinosia Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA IP: *.chello.pl 07.08.05, 15:55
            niestety, zgadzam się sad. Dlatego oprócz cytologii każda kobieta powinna co
            jakiś czas robić usg dopochwowe
            • vecka Re: ONKOLOGIA GINEKOLOGICZNA 08.08.05, 11:41

              Jeszcze z tym USG dopochwowym, to doczytalam sie, ze wcale nie jest ono lepsze obecnie juz od takego przez powłoki brzuszne i bywa, ze robi sie je bez sensu, zwlaszcza u osob szczuplych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka