akasz12
22.08.05, 08:37
Czytam wątki i myślę o tym, że niektórym z nas udało się jednak zajść w
ciążę, a niektórym już nawet urodzić zdrowego dzidziusia. Ja też od jakiegoś
czasu staram się, a raczej starałam o dziecko. Pod koniec lipca zrobiłam
test - wyszedł pozytywnie. Obawa, że może znowu pozam. była ogromna. Wizyta u
lekarza dopiero za tydzień, ale ma dobry sprzęt i przede wszystkim na
miejscu, więc czekam. W połowie tygodnia ból nogi - podobny objaw miałam w
poprzedniej ciąży pozam., więc szybko do pierwszego lepszego lekarza. Nie
miał co prawda usg, ale stwiedził powiększoną macicę, co może wskazywać na
ciążę. Ale zauważył jakieś plamienie. Skierowanie do szpitala. Badanie usg -
w macicy brak zarodka, ale jeszcze może zejść. To dopiero 6 tydzień. Badanie
krwi HCG - wyniki z uwagi na długi weekend za kilka dni. Niestety, ktoś nie
dopilnował, aby zadzwonić jeszcze w sobotę kiedy laboratorium było otwarte.
Więc czekam. Ale zauważam wszystkie objawy ciąży, takie jakie miałam, gdy
byłam w ciąży z moim synkiem. Wyniki z krwi 114 HCG ja wiem, że mało.
Powtórne również niewiele większe. Jakaś ciąża jest, tylko, że nieprawidłowa.
Póżniej lekarz mi wyjaśnił, że albo jajo było puste, ale organizm zareagował
tak jakby był w nim zarodek, albo wczesne poronienie. Skończyło się na
czyszczeniu macicy. Wróciłam właśnie do domu pozbawiona nadziei, bo po
rozmowie ze swoją lekarką powinnam sobie kilka miesięcy odpuścić (wg niej 3-4
miesięcy). Ale ja z mężem postanowiliśmy, że mnie psychicznie za dużo to
kosztuje i odpuszczam sobie przynajmniej pół roku - rok. Chociaż chyba i to
będzie za trudne, ale muszę odpocząć. Mam jednak nadzieję, że po tym okresie
będzie lepiej i od razu zajdę w ciążę, która zagnieździ się tam, gdzie
powinna.