Dodaj do ulubionych

pytanie o procedurę in vitro

23.09.09, 13:10
Witam,
dziewczyny ile z Was podchodziło do in-vitro?
ilu sie udało i za którym razem? Przy endometriozie szanse są chyba
nawet mniejsze niż normalnie , prawda?
pytam bo w listopadzie mam zamiar podejść po raz pierwszy. powiem
szczerze boję się . Jak to było z Wami?
Obserwuj wątek
    • olalaa82 Re: pytanie o procedurę in vitro 23.09.09, 19:02
      też jestem ciekawa, bo również jestem skłonna się zdecydować, nie mam zamiaru
      czekać do 30! ale boje się że może to się nie udać a to trochę kosztuje...czy
      jakoś robią "kwalifikacje"...no i co przy endo każą zaleczyć, usunąć torbiel, bo
      ja taką mam?
      • jedynadroga Re: pytanie o procedurę in vitro 23.09.09, 19:43
        dziewczyny drogie,

        nie dajcie sie w to "wrobic". in vitro to zadna blogoslawiona metoda. mieszkam w
        niemczech, gdzie in vitro stosowane jest od wielu lat. in vitro polega na
        pozaustrojowym zaplodnieniu komorki jajowej. najpierw kobieta przyjmuje
        codziennie zastrzyki hormonalne, ktore sztucznie powoduja dojrzewanie w jednym
        cyklu wielu komorek jajowych. po czym komorki sa pobierane z organizmu kobiety i
        sztucznie zapladniane. tu juz zaczyna sie zycie ludzkie. potem robi sie selekcje
        najsilniejszych zarodkow (reszta obumiera) i wstrzykuje sie do organizmu kobiety
        okolo 3, 2 lub jeden zarodek, w zaleznosci od tego ile przezylo. w macicy
        kobiety "przyjmuje" sie jeden zarodek, ktory sie zagniezdza, zdarza sie, ze dwa.
        ale najczesciej jeden, lub dwa, obumieraja. czesto wszystkie obumieraja i caly
        proceder sie nie udaje, kobieta traci ciaze. czasem kobiety podejmuja kilka
        takich podejsc, zanim sie uda. zobaczcie, ze w ciagu tej calej drogi usmierca
        sie kilka istot ludzkich, potencjalnych dzieci. czy to ma sens? kobiety po
        takich zajsciach przezywaja czesto sytuacje podobna do syndromu poaborcyjnego,
        popadaja w depresje itd.
        a jeszcze jedno chcialam powiedziec, do Was, dziewczyny, ktore wierzycie w Boga.
        Ze to On jest dawca zycia. jesli sie do Niego zwrocicie, jestem pewna, ze Was
        wyslucha. Znam takie przypadki cudownych poczec. nasi przyjaciele mieli
        stwierdzona nieplodnosc przez dwie komisje lekarskie, zawierzyli Chrystusowi,
        dziecko sie poczelo, po 5 latach malzenstwa. teraz ciesza sie 4 miesiecznym
        synkiem. Ja i moj maz tez czekalismy dlugo na poczecie. W lipcu pojechalismy na
        rekolekcje, tam modlil sie nad nami ksiadz modlitwa wstawiennicza w intencji
        potomstwa. Z nim zaczeli sie za nas modlic inni ludzie, ktorych prosilismy o
        modlitwe. Zawierzylismy rowniez nasza rodzine Matce Bozej na Jasne Gorze. Gdy
        wrocilismy z rekolekcji poczelo sie nasze dzieciatko, jestem teraz w trzecim
        miesiacu ciazy. U lekarza dowiedzialam sie, ze mam zaawansowana endometrioze,
        lekarz powiedzial, ze przy mojej diagnozie to cud, ze jestem w ciazy. Tak, cud.
        Badzcie wierne i ufne Bogu. On jest Wszechmocny i wszystko czyni we wlasciwym
        czasie.
        Zycze Wam wszystkiego dobrego!
        • coldsong Re: pytanie o procedurę in vitro 23.09.09, 23:02
          Ja też życzę Ci wszystkiego dobrego, przede wszystkim daru mądrości.
          Twoja wiedza na temat in vitro rzeczywiście robi wrażenie! Szkoda, że o
          endometriozie dziewczyno nie masz najmniejszego pojęcia. Dlatego
          proponuję jeszcze trochę się dokształcić, a potem się wypowiadać.
          • ojopa Re: pytanie o procedurę in vitro 24.09.09, 18:26
            doskonale to ujęłaś! ja po przeczytaniu złapałam nerwa i chciałam
            dosadniej odpowiedzieć, ale w sumie nie ma sensu. myślałam, że takie
            zdanie o in vitro mają tylko niereformowalne osoby w dojrzałym
            wieku, ale chyba myliłam się.
          • bb-28 do olalaa82 24.09.09, 12:26

            też mam torbiel na jajniku i podchodzę z nią (nie kazali mi usuwać),
            ale gdzieś czytałam że jak mają powyżej 5cm to wskazane jest żeby
            usunąć. Ale nie wiem jak to wygląda w praktyce.
            pozdrawiam
        • magdalaena1977 Re: pytanie o procedurę in vitro 25.09.09, 07:29
          jedynadroga napisała:

          > a jeszcze jedno chcialam powiedziec, do Was, dziewczyny, ktore
          > wierzycie w Boga. Ze to On jest dawca zycia. jesli sie do Niego
          > zwrocicie, jestem pewna, ze Was wyslucha.
          Dlaczego jesteś tak doskonale poinformowana o Boskich planach ?
          Bóg nie zawsze wysłuchuje wprost naszych modlitw, czasami właśnie dlatego, że
          coś wcale nie byłoby dla nas dobre, ma dla nas inny plan ...

          Zresztą cud polega właśnie na pewnym indywidualnym złamaniu praw przyrody i
          nawet jeśli jedna kobieta cudem pocznie i urodzi przy negatywnych prognozach
          lekarskich, to jednak kilkadziesiąt innych w tej samej sytuacji, nie będzie
          mogło zostać matkami.
        • jogna1 Re: pytanie o procedurę in vitro 03.11.09, 13:05
          Pani NAWIEDZONA niech lepiej doczyta o tych procedurach a pozniej wypisuje takie
          bradnie jak usmiercanie zarodkow. Nie wprowadzaj innych w błąd swoją niewiedzą
          !! Zarodek jesli juz to sam obumiera ! tak samo sie dzieje przy naturalnej
          ciąży! 50% zarodków obumiera i kobieta nawet o tym nie wie, bo dostaje
          miesiączkę w terminie! Puknij sie kobito w czoło i poszukaj sobie Forum o
          rekolekcjach i tam dwaj rady a nie tutaj!
    • olalaa82 Re: pytanie o procedurę in vitro 24.09.09, 20:52
      Hej jak będziesz przechodziła tą całą procedurę to daj znać co i jak się
      załatwia....ja narazie czekam na decyzje mojego mena..on wierzy w cud..a raczej
      nie wierzy że nie zajdę! jest optymistą:)a ja realnie myślę i szkoda mi czasu na
      czekanie...daje nam jeszcze rok - znawca :D ale myślę że JA zdecyduje się
      wcześniej bo naprawdę chce mieć już dziecko a nie za 5 lat ani za 10..choć in
      vitro nie daje pewności ale zawsze to jakiś krok ku lepszemu....ja mam zamiar
      próbować do skutku choćbym miała zapożyczyć się na 20 lat!P.S miliony razy
      modliłam się, wierzę w Boga i myślę że jak podejdę do in vitro to za jego
      sprawą....widoczne tak musi być....że trzeba się wycierpieć żeby mieć
      dziecko...trzymam kciuki za udane listopadowe starania :)Pozdrwiam, my jednak
      jesteśmy silne!
    • duffy_online Re: pytanie o procedurę in vitro 25.09.09, 12:48
      Dajcie znać jak już będziecie wiedziały co i jak Mnie tez pewnie to czeka Mój mąż także wielki optymista a prawda jest taka że nic z tego nie wychodzi i szkoda czasu Ja pewnie zdecyduję się najpierw podejść ze dwa razy do inseminacji a potem dopiero inv
      Pozdrawiam
      • torika Re: pytanie o procedurę in vitro 29.09.09, 15:27
        Witam. Ja mam stwierdzoną endometriozę od 2002 roku, teraz mam 31
        lat. Jestem po dwóch laparotomiach. Moja endo IV st. zrobiła takie
        spustoszenie w moim organizmie, ze naprawde nie miałabym szans na
        naturalne poczęcie. Podczas owulacji u mnie jajeczka wogule nie
        pękały nawet pod wpływem zastzyków więc o jakim cudzie jedynadroga
        mówisz? Do 50-tki poczekac? W kwietniu podeszlam do pierwszego w
        swoim zyciu in vitro z torbielą oczywiscie, bo one tworzyły się u
        mnie bardzo szybko. Miałam tylko trzy komórki, wszystkie trzy sie
        zaplodniły, ale tylko dwie ładnie się dzieliły. W maju miałam
        transfer, podali mi dwa zarodki, jeden nie przeżył, a drugi...nasza
        kochana, wyczekana córeczka przyjdzie na świat w styczniu. Wierze w
        Boga i własnie dlatego mysle ze to cud, że Bog dał nam szanse byc
        rodzicami dzieki wlaśnie takiej metodzie. Dziewczyny trzymam za Was
        mocno kciuki. To prawda, ze z endo jest trudniej, ale jak sobie
        poczytacie to jest mase przypadkow, gdzie dziewczyny nie maja
        medycznie żadnego powodu by miec problemy z poczeciem a nie udaje im
        sie nawet in vitro. Wiec trzeba dac sobie szanse...Pozdrawiam
          • jedynadroga Re: pytanie o procedurę in vitro 30.09.09, 13:14
            hej dziewczyny!
            pytanie bylo o in vitro, dlatego napisalam co nieco na ten temat. akurat troche
            na ten temat wiem. jesli chodzi o endometrioze, to tez troche na ten temat wiem,
            wbrew zarzutom :)glownie z wlasnego doswiadczenia, gdyz sama mam endometrioze.
            Tak. I jestem w ciazy. Co prawda endometrioza byla przeszkoda, dlatego
            staralismy sie z mezem dlugo o dziecko. Bylo mi trudno, dlatego tez rozumiem jak
            trudno jest czekac na poczecie. Ale dla Boga nie ma nic niemozliwego. Jestem
            tego swiadkiem. I znam naprawde wiele malzenstw, ktore sprawe rodzicielstwa
            zawierzyly Bogu. Albo uznamy Boga, za Boga, albo sami bedziemy chcieli byc bogami.
            Uwazam metode in vitro za metode uwlaczajaca istocie ludzkiej. dlaczego jedno
            dziecko ma przezyc kosztem innych? selekcja? podczas tej procedury gina zarodki,
            a to juz jest poczatek ludzkiego zycia. kazdy z nas byl kiedys w fazie zarodka.
            ok, koncze, zycze Wam wsztkiego dobrego! Pa!
    • nicolle35 Re: pytanie o procedurę in vitro 01.11.09, 11:08
      Witam Was drogie dziewczyny.
      Ja i moj maz wlasnie podjelismy decyzje o zaplodnieniu in vitro ,innych szans na
      dzidziusia nie mamy.
      Prosze was abyscie mi wyjasnily jak dlugo trwa cala procedura.
      Bylismy juz na pierwszej wizycie, pobrano nam krew oraz nasienie od mojego meza.
      Nastepna wizyte mamy na 17.11.09, czy juz przy tej drugiej wizycie dadza mi leki
      hormonalne i rozpocznie sie wszystko?Czy czekaja nas jeszcze inne badania.
      Pozdrawiam Was cieplutko, i mam nadzieje ze ktos sie odezwie.
        • bb-28 Re: pytanie o procedurę in vitro 03.11.09, 17:44
          u mnie to było/jest tak. na początku poprzedniego cyklu dostałam
          tabl anty, w połowie brania dołączyły do tego zastrzyki z
          diphereliny co drugi dzień na wyciszenie.
          od kolejnego cyklu doszły leki do stymulacji, teraz (jutro)będę
          miała pukcję-czyli pobranie komórek.
          no a potem transfer i czekanie.
          pozdrawiam i powodzenia
          • rodzynka_a Re: pytanie o procedurę in vitro 15.11.09, 20:45
            Czy przed transferem musiałaś brać jakiś antybiotyk? Ja musiałam, bo
            tam gdzie się leczyłam taką mają procedurę i dostałam ostrego
            zapalenia grzybicznego, bo tak fatalnie reaguję na antybiotyki. Mimo
            to transfer wykonano, ale niestety nieudany
                  • olalaa82 Re: pytanie o procedurę in vitro 22.11.09, 21:51
                    jak wygląda cala procedura tzn ile czasowo to traw? czyli mam iść do kliniki i
                    powiedzieć że zdecydowałam się na in vitro...a oni robią badania mówią co i
                    jak,jakie szanse..bo jestem na etapie nic nie robienia w kierunku leczenia
                    endo!!!!!!i czekania na cud a jak się nie zdarzy to w najbliższym czasie
                    zafundowania sobie szansy:)i nadziej :)...mój narzeczony jest optymistą i mówi
                    żeby dać sobie czas tylko ile można czekać ! szczerze chce pominąć wieloletnie
                    faszerowanie się lekami...moja torbiel i tak odrasta prędzej czy później.Mam
                    nadzieje że Ci się uda za 1!!!!!!!!!!!!byłoby to pocieszające :)
                    • bb-28 Re: pytanie o procedurę in vitro 23.11.09, 16:21
                      niestety nie udało się za pierwszym razem :( dlatego nie ma na co
                      czekać tylko trzeba dzialać :), ja na razie odpoczywam a na wiosnę
                      znowu spróbuję.
                      u mnie trawło to mniej wiecej 1.5 miesiąca, tzn na początku
                      października zaczełam brać tabl. anty, potem dołączyły wyciszacze
                      tzn zastrzyki z diphereliny.po miesiączce usg, a następnie nadal
                      zastrzyki z diphereliny i dodatkowo coś do stymulowania u mnie to
                      byl Gonal F.
                      na początku listopada miałam punkcję czyli pobranie jajeczek, a
                      09.11 transfer, no a potem czekanie .
                      to tyle.
                      nie czekaj nie ma na co. im szybciej tym lepiej.
                      powodzenia
                      p.s ja też nie leczę endo , zastanawiam sie czy nie iść teraz do
                      lekarza żeby sie podleczyć przed nastepnym podejściem.
                      • polikalia Re: pytanie o procedurę in vitro 24.11.09, 11:09
                        Jedynadroga nie ma pojecia jak wyglada przebieg in vitro.To ,że
                        slabsze zarodki obumierają to niestety tak bywa,też z ciążami tzw.
                        naturalnymi ,niestety.Ja miałam endometriozę,podeszłam dwa lata temu
                        do ICSI i szczęsliwie udało sie za pierwszym razem .Bardzo cięzko
                        sie stymulowałam,po tylu przygotowaniach ledwo co udalo sie pozyskac
                        dwie kom.!Przed programem poddałam się jeszcze laparoskopii na
                        wyuszczenie ognisk endometriozy-prywatnie oczywiscie,bo państwowo
                        kilka lat wczesniej zrobili mi tradycyjną laparotomię,a po tym
                        organizm za długo dochodził do siebie.Po laparoskopi dwa m-ce
                        później podeszłam do ICSI.9 m-cy później urodził mi sie synek i
                        całkiem niespodziewanie w 2,5 m-ca po porodzie zaszłam już
                        naturalnie w ciażę.Obecnie mam dwoje dzieci.Pierwsza ciąża wyleczyła
                        mnie z endometriozy,teraz gdy własnie urodziłam drugie dziecko
                        prawdopodobie moja niemila przygoda z endometriozą została
                        zakonczona na zawsze.Jeżeli nie ma innego wyjscia nalezy spróbowac
                        kazdej metody i niepoddawac się.Dodam jeszcze,że w szoitalu w którym
                        rodziłam większosc kobiet była po in vitro i przeszły czasem baardzo
                        długą drogę.Ale wszystkie zgodnie potwierdzamy,że warto.
                        Jestem osobą wierzacą i moje dzieci są równiez wymodlone,dziękuję
                        Bogu za nie.Jak ktoś może miec pojecie o in vitro kiedy nigdy sam
                        przes to nie przeszedł?U mnie nie było zarodków do tzw. mrożenia bo
                        przy 2 pobranych jajeczkach powstał tylko jeden zarodek-wasnie moj
                        synuś(miałam duzo szczescia)ale inne dziewczyny z którymi
                        rozmawiałam wierza,że wróca do swojej kliniki po pozostałe dzieci-
                        jest jeszcze tzw adopcja zarodka,wiec nikt nie zostawia ani nie
                        niszczy zarodków.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka