4 lata temu poroniłam w 6 tygodniu ciąży.strasznie to przeżyłam.Nie
zastanawiałam się od tego czasu nad kolejną ciążą. A tu bumm.Ciąża
pozamaciczna.Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. W połowie lipca
dostałam miesiączkę(tak mi się przynajmniej wydawało).Idealnie po 28
dniach.Jak w zegarku.Wszystko było tak, jak zawsze. Tylko kurcze coś się to
krwawienie przedłużało.Akurat wyjechaliśmy do rodziców na wakacje na drugi
koniec Polski, więc sobie tłumaczyłam,że to zmiana klimatu, stres itd.Ale
choinka pod koniec 2 tygodnia zaczęłam panikować. Złapałam mojego lekarza tuż
po urlopie.To już był 3 tydzień krwawienia.Kompletnie nic mnie nie
bolało.Troszke brzuch, ale tak jak zwykle.Kiedy lekarz zapytał, czy robiłam
test, mało nie padłam z wrażenia.Test u mojego lekarza był
słabopozytywny.Ciązy na badaniu usg nie można było znajeźć.Wysłał mnie na
beta hcg.Stwierdzono 4-5 tydzień ciąży. Na drugi dzień znowu wizyta i znowu
badanie i 2 usg.I nic.Powtórka beta hcg.Okazało się, że stężenie maleje!
Skierowanie do szpitala na zabieg wyłyżeczkowania jamy macicy.Lekarz
powiedział,że są 2 możliwości pozamaciczna lub poronienie.On na 99%
podejżewał poronienie.Głównie z tego powodu, że nic mnie nie bolało.W
szpitalu zabieg zrobili w narkozie. Wprawdzie przestałam oddychać, ustała mi
praca serca i nie mogli mnie obudzić,ale ucieszyłam się,że już po.Wypisali
mnie i tyle.Kazali przyjść po wynik za 10 dni.Po zabiegu miałam spokoju
jakieś 3 dni i znowu zaczęłam delikatnie krwawić,ale to podobno miało być
normalne.Jakieś 5 dni po zabiegu zaczął mnie dziwnie boleć brzuch.Raz zrobiło
mi się troszkę słabo i tyle.Po 10 dniach, zgłosiłam się po wynik.I wtedy się
zaczęło.W przebadanym materiale po zabiegu nie stwierdzono resztek
ciąży.Pilnie trzeba było zrobić beta hcg.Powoli malało,ale było zbyt
wysokie.Pobiegłam z wynikiem do swojego lekarza.Znowu badanie i 2
usg.Diagnoza:poronienie trąbkowe,ciąża w lewym jajowodzie,mała.Była szansa,
że ominie mnie operacja,że ta ciąża się poroni.Czułam się dobrze.Lekarz
powiedział, że mogę poleżeć w domu, ale bezpieczniej będzie pójść do
szpitala.Na drugi dzień byłam znowu w szpitalu.To była środa.Zdecydowali o
podaniu Metotrexatu.Leżałam i czekałam.W piątek badanie krwi.Hcg delikatnie
spadło.Lekarz prowadzący zdecydował,że w sobotę znowu zostanie podany
Metotrexat.Niestety już tego podania nie doczekałam.W piątek wieczorem
troszke bardziej zaczął mnie boleć brzuch.Tak strasznie dziwnie.Cały
mi "drżał".Gdy lekarz naciskał, było o.k.,Ale jak puszczał gwałtownie to
bolało.Szybkie usg i okazało się że ciąża pękła po
Metotrexacie.Natychmiastowa operacja!!Strasznie się bałam. Znowu
narkoza.Przecież nie byłam na czczo.Leżałam tak jakąś godzinę.Próby krzyżowe
i jakies inne cuda robiono "na szybkiego".Lekarz powiedział, że do rana może
być nieciekawie, bo jest krwawienie do jamy otrzewnej.Operacja była o godz.
00:05.Może to dobrze, bo byłam tak zmęczona, że nie docierało do mnie co się
dzieje.Rano tylko dowiedziałam się, że nie mam lewego jajowodu.Miałam
laparotomię.Po 4 dniach mnie wypisali.Właśnie jakieś 2 godz. temu minęły 3
tyg. od operacji.Psychicznie jest o.k. Fizycznie tak sobie.Boli mnie szew.Mam
miesiąc zwolnienia z pracy.Podobno z prawym jajowodem jest wszystko w
porządku.Nic nie biorę, badań też mi nie zalecono.Nie mogę zajść w ciążę
przed kolejne 3 miesiące, bo podobno ten podany Metotrexat może powodować
deformacje i powikłania.Lekarz zalecił po tych 3 miesiącach brać się do
roboty.Dopiero wtedy jak przez kolejne 3 będą trudności, to trzeba będzie
sprawdzić drożność prawego jajowodu.No i tyle.Na razie się nad tym nie
zastanawiam, bo nie chcę się stresować.Zobaczymy co będzie.Myślę
pozytywnie.Oby jeszce tylko rana się ładnie zagoiła i wszystko było o.k.
Strasznie się rozpisałam.Jeśli będę mogła w czymś pomóc, to służę poradą.
Będzie dobrze.Acha.Wiem jedno. Gdybym wtedy(za drugim razem)została sobie w
domku i grzecznie leżała czekając, aż ciąża sie sama poroni, to na pewno z
takimi objawami, jak miałam wtedy w nocy, nie pojechałabym do
szpitala.Zbagatelizowałabym ten troszkę większy ból brzucha, który zresztą
bardzo szybko minął,No i trudno powiedzieć, co byłoby rano!!!Cieszę się,że
tak to się skończyło i że byłam wtedy pod opieką lekarską.Pozdrawiam
wszystkie Was kobitki gorąco.Buziaczki.Teraz juz naprawdę kończę