Dodaj do ulubionych

Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm

10.09.05, 03:06
4 lata temu poroniłam w 6 tygodniu ciąży.strasznie to przeżyłam.Nie
zastanawiałam się od tego czasu nad kolejną ciążą. A tu bumm.Ciąża
pozamaciczna.Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. W połowie lipca
dostałam miesiączkę(tak mi się przynajmniej wydawało).Idealnie po 28
dniach.Jak w zegarku.Wszystko było tak, jak zawsze. Tylko kurcze coś się to
krwawienie przedłużało.Akurat wyjechaliśmy do rodziców na wakacje na drugi
koniec Polski, więc sobie tłumaczyłam,że to zmiana klimatu, stres itd.Ale
choinka pod koniec 2 tygodnia zaczęłam panikować. Złapałam mojego lekarza tuż
po urlopie.To już był 3 tydzień krwawienia.Kompletnie nic mnie nie
bolało.Troszke brzuch, ale tak jak zwykle.Kiedy lekarz zapytał, czy robiłam
test, mało nie padłam z wrażenia.Test u mojego lekarza był
słabopozytywny.Ciązy na badaniu usg nie można było znajeźć.Wysłał mnie na
beta hcg.Stwierdzono 4-5 tydzień ciąży. Na drugi dzień znowu wizyta i znowu
badanie i 2 usg.I nic.Powtórka beta hcg.Okazało się, że stężenie maleje!
Skierowanie do szpitala na zabieg wyłyżeczkowania jamy macicy.Lekarz
powiedział,że są 2 możliwości pozamaciczna lub poronienie.On na 99%
podejżewał poronienie.Głównie z tego powodu, że nic mnie nie bolało.W
szpitalu zabieg zrobili w narkozie. Wprawdzie przestałam oddychać, ustała mi
praca serca i nie mogli mnie obudzić,ale ucieszyłam się,że już po.Wypisali
mnie i tyle.Kazali przyjść po wynik za 10 dni.Po zabiegu miałam spokoju
jakieś 3 dni i znowu zaczęłam delikatnie krwawić,ale to podobno miało być
normalne.Jakieś 5 dni po zabiegu zaczął mnie dziwnie boleć brzuch.Raz zrobiło
mi się troszkę słabo i tyle.Po 10 dniach, zgłosiłam się po wynik.I wtedy się
zaczęło.W przebadanym materiale po zabiegu nie stwierdzono resztek
ciąży.Pilnie trzeba było zrobić beta hcg.Powoli malało,ale było zbyt
wysokie.Pobiegłam z wynikiem do swojego lekarza.Znowu badanie i 2
usg.Diagnoza:poronienie trąbkowe,ciąża w lewym jajowodzie,mała.Była szansa,
że ominie mnie operacja,że ta ciąża się poroni.Czułam się dobrze.Lekarz
powiedział, że mogę poleżeć w domu, ale bezpieczniej będzie pójść do
szpitala.Na drugi dzień byłam znowu w szpitalu.To była środa.Zdecydowali o
podaniu Metotrexatu.Leżałam i czekałam.W piątek badanie krwi.Hcg delikatnie
spadło.Lekarz prowadzący zdecydował,że w sobotę znowu zostanie podany
Metotrexat.Niestety już tego podania nie doczekałam.W piątek wieczorem
troszke bardziej zaczął mnie boleć brzuch.Tak strasznie dziwnie.Cały
mi "drżał".Gdy lekarz naciskał, było o.k.,Ale jak puszczał gwałtownie to
bolało.Szybkie usg i okazało się że ciąża pękła po
Metotrexacie.Natychmiastowa operacja!!Strasznie się bałam. Znowu
narkoza.Przecież nie byłam na czczo.Leżałam tak jakąś godzinę.Próby krzyżowe
i jakies inne cuda robiono "na szybkiego".Lekarz powiedział, że do rana może
być nieciekawie, bo jest krwawienie do jamy otrzewnej.Operacja była o godz.
00:05.Może to dobrze, bo byłam tak zmęczona, że nie docierało do mnie co się
dzieje.Rano tylko dowiedziałam się, że nie mam lewego jajowodu.Miałam
laparotomię.Po 4 dniach mnie wypisali.Właśnie jakieś 2 godz. temu minęły 3
tyg. od operacji.Psychicznie jest o.k. Fizycznie tak sobie.Boli mnie szew.Mam
miesiąc zwolnienia z pracy.Podobno z prawym jajowodem jest wszystko w
porządku.Nic nie biorę, badań też mi nie zalecono.Nie mogę zajść w ciążę
przed kolejne 3 miesiące, bo podobno ten podany Metotrexat może powodować
deformacje i powikłania.Lekarz zalecił po tych 3 miesiącach brać się do
roboty.Dopiero wtedy jak przez kolejne 3 będą trudności, to trzeba będzie
sprawdzić drożność prawego jajowodu.No i tyle.Na razie się nad tym nie
zastanawiam, bo nie chcę się stresować.Zobaczymy co będzie.Myślę
pozytywnie.Oby jeszce tylko rana się ładnie zagoiła i wszystko było o.k.
Strasznie się rozpisałam.Jeśli będę mogła w czymś pomóc, to służę poradą.
Będzie dobrze.Acha.Wiem jedno. Gdybym wtedy(za drugim razem)została sobie w
domku i grzecznie leżała czekając, aż ciąża sie sama poroni, to na pewno z
takimi objawami, jak miałam wtedy w nocy, nie pojechałabym do
szpitala.Zbagatelizowałabym ten troszkę większy ból brzucha, który zresztą
bardzo szybko minął,No i trudno powiedzieć, co byłoby rano!!!Cieszę się,że
tak to się skończyło i że byłam wtedy pod opieką lekarską.Pozdrawiam
wszystkie Was kobitki gorąco.Buziaczki.Teraz juz naprawdę kończęsmile
Obserwuj wątek
    • lapromyczek Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 10.09.05, 03:15
      Strasznie chce mi się spać,więc już sobie idę. Nie wiem, ile narobiłam błędów,
      ale sorki za to moje"podejŻewał"smile
      • bami_ol Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 10.09.05, 20:31
        Droga lapromyczku tak Ci współczuję, że musiałaś tyle przejść. To nie jest
        Twoja wina tylko nie gniewaj się, ale tego Twojego niedouczonego lekarza.
        Przecież mogłaś stracić życie. BRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
        Ja miałam więcej szczęścia bo mój lekarz specjalizuje się w niepłodnościach i
        trudnych ciążach i od razu wiedział co mi jest.
        • ledzeppelin3 Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 16.09.05, 11:57
          No cóż, nie widzę to niestety winy lekarza, jak pisała
          przedmówczyni, "niedouczonego". Przed wyłyżeczkowaniem pacjentka miała wykonane
          2x USG, które nic nie stwierdziło. To niestety tylko badanie, każdy by myślał,
          że to poronienie, niestety. Oczywiście, zwalić winę na lekarza (zwłaszcza,
          jeśli się nie ma o medycynie pojęcia), który zrobił wszystko, co możliwe, jest
          najłatwiej. Droga Autorko wątku, serdecznie współczuję, miałaś sporego pecha,
          pozdrawiam i mam nadzieję, że szybko po tych 3 miesiącach los Ci wynagrodzi to,
          co przeszłaś. Pozdrawiam.
    • nicol2117 Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 20.09.05, 15:51
      Witaj! w lipcu tego roku przeżyłam to samo co Ty! Obajwy: dwa tygodnie przed
      spodziewaną miesiączką zaczełam dziwnie krwawić, dlatego,że krwawienia nasilały
      się a potem znikały i tak w kółko! niewiedziałam co to może znaczyć? przez
      przypadek na rodzinnym przyjęciu żona mojego brata poradziła mi zrobienie testu
      ciążowego( co mnie bardzo zdziwiło), ale posłuchałam jej rady jeszcze tego
      samego dnia zrobiłam to! i co? test wyszedł pozytywnie!!! więc czym prędzej
      pojechaliśmy z mężem do szpitala(była to niedziela godz 21) po badaniu lekarka
      oznajmiła mi że rzadnej ciąży niewidać! a jeżeli nawet ona jest to bardzo
      wczesna i powiedziała na to że "nie będziemy podtrzymywać czegoś czego nie
      widać....lepiej niech się wyczyści samoistnie...tak bywa ...proszę iść do domu
      a rano do przychodni.." poprostu zdębiałam jaka znieczulica! tej samej nocy
      zdecydowaliśmy z mężem że niema na co czekać i pojechaliśmy do innego szpitala.
      o godz 00:00 zostałam przyjęta z podejrzeniem o wczesna ciąże lub poronienie,
      ciąża pozamaciczna została przwie wykluczona. I tak sopbie leżałam przez cały
      tydzień badano mi betaHCG który malał więć zaczeli mnie przygotowywać do tego
      że to poronienie.Po tygodniu kazano mi iść do domu ale przed wyjściem miałam
      udać się na kontrolne USG. A tu masz! ciąża pozamaciczna rozwinięta w prawym
      jajowodzie!!!doznałam szoku że to nie może być prawdą! w ten sam dzień miałam
      jeszcze operację pobnieważ miałam wylew krwi do jamy otrzewnej! Byłam
      kompletnie oszołomiona i niewiedziałam co się ze mną dzieje!po operacji
      dowiedziałam się że mało tego że już tyle przeszłam to mam z moim mężem
      niezgodność serologiczną krwi! kolejny powód do zmartwień. Po czterech dniach
      zostałam wypisana do domu. Ale do dziś nie zdołałam uzyskać informacji na temat
      kiedy powinnam się starać o dziecko i jakie mam wogóle szanse na normalną
      zdrową ciąże! Jestem kompletnie rozbita rozmawiałam już z wieloma lekarzami na
      ten temat i kazdy mówi co innego! Jeden kazał czekać ąż rok, drugi że mogę po
      trzech miesiącach, trzeci zaś że powinnam odczekać co najmniej pół roku! Sama
      już niewiem co mam robic i kogo słuchać! Boję się bardzo że nigdy nie będę
      mogła mieć dzieci!

      *Może ty mi coś poradzisz, tez przeszłaś to co ja!
      Serdeczne pozdrowienia.
      Monika z Bielska-Białej


































      • lapromyczek Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 27.09.05, 17:23
        Droga Moniko!Głowa do góry.Co to za czarne scenariusze? Oczywiście, że będziesz
        miała dzieci, całą gromadkęsmile Na konfliktach serologicznych, to ja szczególnie
        się nie znam, ale wydaje mi się, że są na to jakieś sposoby.A co do następnej
        ciąży:Mój lekarz powiedział, że muszę odczekać 3 miesiące,ponieważ 1.miałam
        wyłyżeczkowanie jamy macicy,gdyż podejrzewali poronienie, 2.miałam podany
        Metotrexat, 3.mam dość dużą bliznę po operacji,szwy mają się rozpuszczać do 3
        miesięcy.Lekarz radził, żeby po tych trzech miesiącach przystąpić do dzieła a w
        razie ewentualnych trudnośći dopiero będzie robił drożność jajowodu
        prawego.Powiedział, żeby się niczym nie martwić i że jakiekolwiek badania są w
        tej chwili zbędne.Ufam mu.To dobry fachowiec.Zresztą drugi lekarz, który mnie
        operował, powiedział to samo. Ja myślę,że po 3 miesiącach od operacji popytam
        jeszcze kogoś na wszelki wypadek.Kiedy 4 lata temu poroniłam, to kazali mi
        czekać pół roku.Ale mam znajomą, która poroniła w lutym, nie poszła do lekarza,
        a w marcu już była w ciąży.I teraz ma ślicznego, zdrowego chłopca.Fakt,że nie
        miała wyłżeczkowanej jamy macicy,ale myślę,że na to nie ma reguły.Trzeba myśleć
        pozytywnie, bo to podstawa sukcesu.Ja się nie załamałam.Wydaje mi się, że po 3
        miesiącach zaczniemy próbować.Zwłaszcza, że tak za pierwszym razem,to
        niekoniecznie się uda.W końcu mam tylko 1 jajowód.Wydaje mi się,że im dłużej
        będziemy czekać, tym większe będą obawy i może zapał będzie mniejszy.Trzymam
        kciuki i ściskam mocno.Ja sobie w takich chwilach powtarzam,że zawsze może być
        gorzej.
        P.s.Fakt,że ta lekarka, która Cię badała w szpitalu, to chyba jakaś nienormalna.
        Zero odpowiedzialności za czyjeś zdrowie.Konował jakiś.A o znieczulicy wśród
        lekarzy, to szkoda mówić, bo to temat na kolejne forum.Ja poroniłam 4 lata temu
        w 6 tygodniu ciąży.Miałam takiego pecha,że komórka jajowa "wypadła" mi na
        dłoń.Bradzo to przeżyłam,a najbardziej bolało mnie,że nie ma w szpitalu kogoś,
        kto mógłby mi wtedy pomóc.Psychicznie wysiadłam.No a pani pielęgniarka
        chwyciła komórkę w szczypce i wrzuciła do jakiegoś pojemnika.I nic, zero
        słowa, zero jakiegoś ludzkiego gestu.Szkoda gadać.
        Serdeczne pozdrowienia smile))))
        Kinga z Ostródy
    • kask77 lapromyczku-wazne!! 22.09.05, 22:18
      Po podaniu Methotrexatu musisz koniecznie uzupelnic kwas foliowy w
      organizmie!!!!! Methotrexate jest antagonista kwasu goliowego. Od momentu,
      kiedy bhcg spadnie ci do normy, musisz zaczac uzupelniac niedobór kwasu
      foliowego spowodowany braniem leku. Treba go brac przynajmniej przez 3 miesiace
      przed kolejna ciaza. To bardzo wazne, bo niedobor kwasu foliowego (ktory po
      Methotrexaxciew na pewno masz-moze spowodowac wasy cewy nerwowej u plodu. Wic
      uzupelnij i do dziela!
      Wiem co mowie...moja pierwsza ciaza pozamaciczna byla podobna......
      pozdraiwma i zycze powodzenia
      kask
      • lapromyczek do kask77 :) 27.09.05, 18:17
        Witam Cię kask77!
        Dzięki za informację!!! Już biorę kwas foliowy. Faktycznie Twoja pierwsza
        pozamaciczna była podobna do mojej, tyle tylko,że ja miałam laparotomię.No i
        jeden jajowód mniej. Mam pytanko: Napisałaś,że w drugą ciążę zaszłaś ok. pół
        roku po pierwszej.Czy to znaczy,że staraliście się po 6 miesiącach i udało się
        od razu,czy próbowaliście już wcześniej i powiodło się dopiero po kilku
        próbach?? Mój lekarz mówił mi o 3 miesiącach.Jestem trochę skołowana.
        Trzymam kciuki za Was.Jestem z Tobą.Musi być dobrze,po prostu musi.
        Pozdrawiam i ściskam.smile)
        Kinga

        • kask77 Re: do kask77 :) 28.09.05, 18:15
          Mnie elekarz powiedzial, ze pol roku, bo po zabiegu i łyzeczkowaniu kazal
          czekac minimum 3 miesiace, a potem od momentu kolejne 3 miesiace na łykanie
          kwasu foliowego po leczeniu Methotrexatem.Zanim hcg spadlo do zera, trwalo to
          dosc dlugo. Potem, przez 3 miesiace musialam uzupelniac kwas foliowy, razem
          zrobilo sie 5 miesiecy. Wtedy, po pierwszej probie zarodek sie nie zagniezdzil
          i dostalam okres, a potem kolejna proba, w szostym cyklu od pierwszek ektopowej-
          i wtedy pozytywny test...no i kolejna pozamaaiczna w lewym jajowodzie.
    • rybka_79_79 Re: Historia (mam nadz. przydatna) mojej cpm 29.09.05, 10:11
      witaj lapromyczek.
      Wiem doskonale co czujesz ja na przełomie kwietnia i maja przeszłam to samo.
      25 marzec upragnione dwie kreseczki,troche blade ale co tam wreszcie byłam w
      ciazy.
      1 kwiecień coś niespecjalnie sie czuje,zaczynam plamic,biegne do gina.Panika!!!
      Po minie lekarza czuje że cos jest nie tak.Dzień póżniej USG,ciaza obumarla.Nie
      moglam podniesc sie z fotela.To był dla mnie szok.Tak długo odwlekałam kolejna
      ciąże a gdy wreszcie sie udało!!Nie mogłam dojsc do siebie.
      6 kwiecień kolejne USG dla potwierdzenia i wyrok jednak wylyżeczkowanie.
      Wrocilam do domu.I niby powinno być wszystko ok ja jednak czułam że coś nadal
      jest nie tak.Nie powinnam przeciez mieć juz objawow ciazy te jednak sie
      nasilily.Test ciazowy 2 krechy,lekarz na to że bHCG jest jeszcze podwyzszone po
      ciąży.
      19 kwiecień dostałam opkrpnych boleści i ponownie zaczełam krwawić.Znów
      szpital,lekarze nie wiedzieli co sie dzieje.Stwierdzili stan zapalny mimo że
      minęły 2 tyg od zabiegu.Dostalam dożylnie antybiotyki po których jeszcze gorzej
      sie czułam az wkoncu wyszlam na wlasne żądanie bo nie wytrzymałam.Mówiłam że
      kłuje mnie w lewym boku,zrobili mi jakies badania,2 razy Usg,mój gin
      konsultował sie chyba ze wszystkimi lekarzami szpitala ale niestety nic nie
      znalezli.
      6 maj zostały dwa dni do komuni syna a ja tak kiepsko sie czułam że nie mogłam
      wstać z łóżka.Chyba podświadomie wiedziałam ze cos sie stanie bo zadzwoniłam do
      kolezanki żeby do mnie przyjechala.W ciagu 15 minut byla u mnie,mąz chwile
      potem.Ja jednak nie bylam już w stanie sie podnieśc,okropny skurcz od mostka aż
      do spojenia bylnie do opanowania.Momentalnie zasłabłam,zalewaly mnie
      poty,zbierało mi sie na wymioty,wogole odplywalam.Maż bał sie mnie zawiżć w
      takim stanie sam do szpitala.Wezwał karetke w miedzy czasie juz dzwonildo gina
      że jedziemy do szpitala żeby zszedł do izby przjęć.Zanim dojechala karetka i my
      do szpitala mdlalam co pare minut.Doktor już na mnia czekal.Nie dalam sie nawet
      zbadac tak mnie bolalo.Kroplówka,kolejne usg,w trakcie znow
      oslabniecie.Zdażyłam tylko usłyszeć że chyba krew w brzuchu.Trafiłam na
      stół,wszystko działo sie tak szybko że nawet nie wiedziałam czemu bede
      operowana.Po wszystkim dowiedzialam sie że to była ciąża pozamaciczna,rozerwała
      jajowód.Ponad litr krwi w brzuchu,jeszcze chwila i potrzebne by bylo jej
      toczenie.
      Teraz czuje sie dobrze 6.10 minie 5 miesiecy,właściwie szybko wróciłam do
      zdrowia,przynajmniej fizycznie.Na szcęscie gin uratowł jajowód,udroznił go.
      i wiesz co jest najgorsze??To że te obie ciąże rozwijały sie w tym samym
      czasie,z tego co mówił gin zdarza sie tak raz na kilka dziesiąt tyśięcy
      ciąż.Był to przypadek który napewno już sie nie powtórzy.Ale czy napewno?Troche
      sie boje!!
      W tym miesiącu postanowiliśmy znów próbować,19 @ miałam trwałjednak tylko 36
      godzin,testy niestety negatywne i znów panikuje bo odrazu wszystko mnie
      boli.Dzis ide na usg to wszystko sie wyjasni.
      Twój lekarz ma racje probuj jak najszybciej bo czas działan na naszą
      niekorzyśc,porobią sie zrosty i znów bedzie klopot.
      Pozdrawiam cieplutko.
      • lapromyczek do rybki_79_79 02.10.05, 10:55
        Witam Cie rybeńko droga!
        Trzymam kciuki za Wasze starania!!!!! Co z tym Usg???? Czy wszystko o.k?
        Ściskam i pozdrawiam.

        • rybka_79_79 Re: do Lapromyczek 02.10.05, 16:01
          Witaj Lapromyczek!
          Po usg doktor stwierdził że ten wcześniejszy cykl musiał być bezowulacyjny(i
          stąd to marne krwawienie).Troche jestem zawiedziona bo choć sie bałam że to
          może znów pozamaciczna to miałam taką cichą nadzieje że może to jednak ciąża.
          Ale niestety NIE!!!!
          Tak czy inaczej teraz miałam owulacje z prawej strony(z lewej byla operacja-
          jajowód zachowany)no i mieliśmy bardzo intensywnie pracować nad naszym
          aniolkiem.Tak też uczyniliśmy ; ))Doktor troche mnie przeraził bo według niego
          dojrzały dwa jajeczka no i wrazie powodzenie żebyśmy nie byli zaskoczeni.Jakoś
          sobie tego nie wyobrażam tu takie problemy żeby wogole zajść w ciąże a mieć
          odrazu bliżniaczą.Chyba wolała bym tego uniknać.Ale cóż ja moge zrobić??
          Jestem w 14dc,caly czas pobolewają mnie piersi a zawsze przestawały jak tylko
          kończyła sie @.Właśnie stąd były też moje obawy i dlatego pobieglam na usg.
          Nad aniołkiem pracujemy od 3dc i tak myśle że na testy to chyba jeszcze za
          wcześnie,jak myślisz?A może bHCG?Boje sie znów rozczarować!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka