Dodaj do ulubionych

Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??!

14.11.05, 08:24
Hej.Mam bardzo ważne dla mnie pytanie.Moja siostra urodziła tydzień temu
córeczkę.Mała dostała 10 pkt.później okazało się, ze ma jakiś nieżyt
śluzówki.Trzecuego dnia zżółtkła.Poziom bilirubiny 16.Podwóch dniach
naślwietlania 8.We krwi wyszło podwyższone białko CRP, które po dwóch dniach
obniżyło się.w czwartej dobie po porodzie siotra miała robiony zabieg
łyżeczkowania, bo zatrzymały się odchody oraz wzrostła temperatura ciała.Po
zabiegiu stan siostry bardzo się pogorszył.Miała prawie 40 stopni gorączki,
dreszcze, poty, bóle miesniowe , wymiotyitd.Podają jej 6 antybiotyków
dozylnie.wczoraj temp spadła do 37,1, więc chyba wreszci eztybiotyki
zadziałały.Lekarz powiedziął, ze już przed porodem w posiewie z dróg rodnych
wyszła obecnosc jakiejś bakterii (jakiegoś beztlenowca, nie wiem dokładnie).i
prawdopodobnie było zakazenie wewnątrzmaciczne.i teraz moje pytanie: czym to
grozi dla dziecka i dla siostry? nIe muszę chyba dodawać, ze rozpacz całej
rodziny jest ogromna a sres jaki przeżywamy sięga zenitu...
Obserwuj wątek
    • sabko Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 10:36
      Nie jestem lekarzem , mogę ci tylko napisać, że u nas zakazenie wewnątrzmaciczne
      było najmniejszym problemem. Oliwka urodziła się z odkejenia łożyska , oprócz
      zakażenia miała jeszcze szerego bardziej poważnych problemów zdrowotnych. W
      szpitalu spędziłyśmy 20 dzni. Najpierw OIOM a potem zwykły oddział. Po wypisie
      dostałyśmy skierowanie do okulisty, neurologa itp . Wszystko okazało się być w
      najlepszym poożądku córeczka wyszła z tego bez szwanku. Myślę, że gdyby to było
      tylko zakażenie w domku bylibyśmy o wiele szybciej. Co do mnie też wszystko jest
      oki, 4 dnia po CC jeździłam do Oliwki do innego miasta. Moja ginekolog już teraz
      zachęca mnie do myślenia o nastęnym maluszku czyli wszystko jest dobrze.
      Wiem, że to duży stres ale jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Obie panie
      już wkródce będą w domku.
      pozdrawiam
      • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 10:46
        Dziękuję.Ale co masz na mysl pisząc, ze jezeli to by było tylko zakazenie to
        juz byłyby w domu? W zasadzie pediatra nie powiedział niczego bardzo złego.MOze
        JESZCZE nie powiedział, nie wiem....
        • jakw Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 10:55
          Mojej córze po porodzie badali chyba właśnie CRP mówiąc, że jeśli będzie
          podwyższone to dadzą antybiotyk. Przyczyną tego, że to badali było to, że
          upłynął długi czas od odejścia wód płodowych do wyciągnięcia małej. U mnie też
          przed porodem wyszła bakteria w posiewie, ale zdążyłam ją zwalczyć jakimś
          paskudztwem.
        • lodziasta Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:00
          W drugiej dobie życia mojego syna okazało się, że ma zapalenie płuc, które nastąpiło w wyniku infekcji wewnątrzmacicznej. Mniej więcej w tym szmym czasie sama zachorowałam (gorączka, kaszel, katar). W międzyczasie okazało się, że mały ma żółtaczkę (4 doby pod lampą). Spędziliśmy w szpitalu 12 dni, ze względu na antybiotyk, który dostawał mały. Ponieważ leki zadziałały szybko, oraz szybko rozpoznano infekcję skończyło się tylko na strachu. Ponieważ mną w szpitalu nikt się nie przejmował (położnicy twierdzili, że oni zajmują sie porodami, a pediatrzy dzieckiem), więc leczył mnie mąż, który też jest lekarzem.

          Na dłuższą metę, jeżeli infekacja zostanie wyleczona do końca, to jedyną poważną konskwencją dla Was będą fatalne wspomnienia. Najważniejsze, żeby dziecko przybierało na wadze. A z tego co piszesz, to wynika, że już jesteście na prostej (spadek CRP i gorączki).

          Pozdrawiam i życzę zdrowia maleństwu i jego mamie. Wspierajcie ją, nie pokazujcie przy niej strachu i wątpliwości. Dla niej ten okres jest dużo gorszy niż dla Was. Wydaje mi się, że nie powinniście podejrzewac lekarza, że ukrywa przed Wami stan dziecka. Razem z nami leżały dzieciaczki i po 3 tygodnie z powodu zakażenia okołoporodowego. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji. Lepiej poleżeć w szpitalu 2 dni dłużej, niż potem wracac tam na całe 2 tygodnie, bo infekcja się odnowiła.
          • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:06
            Dzis na wizycie pediatra powiedziął, zę mimo, iż CRP i bilirubina spadły a
            wczoraj robione USG główki było prawidłowe - mała bedzie miała powtórzone
            wszystkie badania, bo wirus, lub bakteria mzoę się rozwijać 10 dni.Boże, znowu
            pod górę...
            • lodziasta Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:15
              Nie panikuj!!! Przecież chodzi tylko o to, żeby mieć pewność, że wszystko idzie w dobrą stronę. Moje dziecko było co drugi dzień kłute, aby można było oznaczyć bilirubinę i CRP we krwi. I mimo, że po 8 dniach nie było śladu po infekcji, dopiero zdjęcie rtg płuc zrobione 12 dnia dało pewność, że wszystko jest OK. Przynajmniej orientacyjnie wiecie ile jeszcze będziecie musieli czekać na wyjście ze szpitala. Tak, że spokój, tylko spokój.
              • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:21
                Rzeczywiściw troche panikuje, ale po tym horrorze, który przeszlismy w sobotę
                moje nerwy wysiadły.Siostra w trakcie tej bardzo wysokiej gorączki mówiła
                (majaczyła?) że umiera i co będzie z dzieckiem...A sytuacja jest i tak
                dramatyczna, bo ojciec dziecka zostawił siostrę jak była w 3 miesiącu ciązy po
                7 letnim zwiazku, wydawałoby się idealnym...W sobotę płakała, ze jak ona umreze
                to on i jego rodzina zabiorą dziecko i takie tam...płakałayśmy z moją mamą i
                ojcem całą dobę...cieszyliśmy sie bardzo, zę temperatura spada, ale dopadły nas
                teraz obawy o zdrowie malutkiej...i tak pokrzywdzonej przez ,,tatusia"...tYkle
                nieszcześć naraz....?
                • lodziasta Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:33
                  Rzeczywiście niewesoła sytuacja. Ale przecież wszystko wskazuje, że jest coraz lepiej. Nie dziw się siostrze, że mówi takie rzeczy. Po pierwsze przeszła poród, a po drugie choroba takiego malutkiego dziecka jest strasznym szokiem. Ja przez tydzień ryczałam, mimo, że wszyscy zapewniali mnie, że jest OK. Musicie postarać się wesprzeć młoda mamę, żadnych czarnych scenariuszy, poopowiadajcie jej jak będziecie kąpać maluszka, chodzić na spacery, przebierać w te wszystkie śliczne ciuszki itd. Absolutnie nie płaczcie z nią! A z facetem siostry - olać. Skoro odszedł, znaczy, że nie zasłużył na dziecko, ani na miłość Twojej siostry. Pies mu mordę drapałwink

                  Głowa do góry! Teraz może byćc tylko lepiej!
                  • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:39
                    dziekuję za słowa otuchy.Dzis rano właśnei mysłałąm,z ę wszystko już moze
                    będzie dobrze.A tu ten pediatra ..dziś nei był taki wesoły i optymistyczny jak
                    wczoraj jakoś...Jezeli siostra juz prawie jedną nogą była n atamtym świecie
                    przez to cos o czym jeszcze nie wiemy (naprawde był stan bardzo ciężki, trzech
                    lekarzy czuwało, podłłączona do EKG, trzy kroplówki non stop..) to takie
                    malutkie dzieciątko przeciez tego nie przeżyje, jezeli sie to paskudztwo
                    rozwinie...Nie ma tyle siły...Dziwiło mnie tylko, ze pomimo tych wszystkich
                    antybiotyków kazali siostrze karmić.Dzisiaj przeszli n amleko sztuczne bo małą
                    boli brzuszek..A moze to już jakiś objaw...
        • sabko Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:49
          chodziło mi o moją córeczkę. Napisałam, że jeżeli Oliwka maiłaby jedynie
          zakażenia to nie spędzilibyśmy w szpitalu 20 dni.
          • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:50
            Do Sabko: Aha, przepraszam. Z nerwów już chyba wzrok tracę...smile
      • demonique2 Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 14:39
        Do Sabko.Czy Twoje dziecko miało paciorkowca?
    • aluc Re: Zakażenie wewnątrzmaciczne-czym grozi??! 14.11.05, 11:02
      u starszego infekcja wewnątrzmamciczna była spowodowana prawdopodobnie moją
      niewyuleczoną zgorzelą w zębie - miał silną żółtaczkę, wysokie CPR, był
      naświetlany przez 4 doby, ale antybiotyku nie dostał (poziom CPR szybko spadł
      po porodzie)
      po wyjśćiu ze szpitala nie było już żadnych dalszych konsekwencji
      • aluc CRP nie CPR :) oczywiście 14.11.05, 11:03
    • sabko do domoique2 14.11.05, 11:53
      Chodziło mi o moją córeczkę, o to, że jeśliby stwierdzono tylko zakażenie to nie
      spędzilibyśmy w szpitalu 20 dni, tak więc twoja siostra z córeczkę napewno
      szybciej będą w domku.
      • demonique2 Re: do domoique2 14.11.05, 11:54
        Tego włąśnie nie wiemy.nie wiemy nawet napweno czy to zakazenie
        wewnatrzmaciczne, Takie jest podejrzenie narazie...siostra złapała totalny
        dół.Skrajna depresja...
        • sabko Re: do domoique2 14.11.05, 11:59
          Jejku przepraszam za to co napiszę ale chyba powinniście się troszkę uspokoić.
          Nie chcę tu licytować kto miał gorzej ale u nas przez 5 dni toczyła się walka o
          życie mojej małej i jakoś trzeba było to przetrwać. Przecie ż jeśli i siostra i
          jej córeczka sią na normalnym oddziale a nie na OIOMIe to naprawd nie jest tak
          źle jak piszesz. Małej napewno nic nie będzie a siostra też poczuje się lepiej.
          Najgorsze to wpaść w depresję. Powiedz siostrze, że teraz ona musi być silna za
          siebie i to dzieciątko,za kilka dni będą w domku i wtedy będzie musiała mieć
          siły aby się dzieciątkiem zająć. Będzie dobrze, głowa do góry
          • demonique2 Re: do domoique2 14.11.05, 12:07
            DZIĘKI!smile Włąłśnei był u siostry lekarz .W posiewie krwi jeszcze zadn abakteri
            anie wyszła (ale moze rosnać jutro, pojutrze) za to w posiewie z szyjki macicy
            wyszedł PACIORKOWIEC! Mała pod baczną obserwację , badania itd.Czy zakazenie
            paciorkowcem u noworodka niesie jakies powazne konsekwencje?
            • joa8 Re: do domoique2 14.11.05, 19:22
              ja i mój synek też mieliśmy paciorkowca (zakażenie wewnątrzmaciczne, okazało
              sie dobę po porodzie), od razu dostaliśmy antybiotyki, oczywiście były badania
              CRP i bilirubiny. Przez dwie doby mały leżał pod lampami.
              Ale wszystko ładnie spadało i po tygodniu byliśmy wyleczeni. Z tego co
              pamietam, to po jakiś 3, 4 tygodniach, jak już byliśmy w domu, to odbierałam
              jeszcze kolejne wyniki posiewu (ktory okazał się jałowy). Nie dostałam żadnych
              zaleceń sprawdzania tego jeszcze później.
              Na wynikach posiewu jest profil antybiotykowy takiego świństaw, czyli na co
              jest odporny, a co go wybije.
              Paciorkowiec jest dość powszechną bakterią, zyje w naszym układzie pokarmowym,
              wywołuje zakażenie jeżeli się stamtąd "wydostanie".
              Z tego co mówili mi lekarze i położne jest niegroźny, bo szybko wykrywalny i
              wyleczalny.
              Mój syn ma teraz 10 miesięcy i żadnych konsekwencji zakażenia paciorkowcem.
              Jest całkowicie zdrowy, świetnie się rozwija - ruchowo, psychicznie,
              intelektualnie.
              A, ja jeszcze po wyjściu ze szpitala brałam antybiotyki w domu, moja kuracja
              była więc dłuższa, niż małego. Objawy zakażenia miałam podobne, jak twoja
              siostra - nagła, wysoka gorączka, drgawki, maligna. Groźnie to wygladało, ale
              okazało się nie takie straszne.
              Nie bójcie się więc tak bardzo, jesteście pod dobra opieką, diagnoza jest
              postawiona, leczenie rozpoczęte i to jest najważniejsze. Siostrę wspierajcie,
              maluchowi na pewno nic nie będzie smile))
              • demonique2 do : joa8 15.11.05, 14:19
                Jak przeczytałam Twój mail, to az mi łzy w oczach stanęły...smile Wiesz co,
                siostra jest dalej bardzo słaba.Mówi, ze dzisiaj znowu gorzej sie czuje,
                słabnie.nIepokoi mni to.natomiast neonatolodzy tak jakby zwlekają z badaniami
                małej.Robią dopiero jutro (choć od soboty wiedzą o paciorkowcu u siotry).poza
                tym p.doktor powiedziął, ze nie będą małej robić posiewu , tylko rozmaz krwi i
                CRP.no załamało mnie to..
                • joa8 Re: do : joa8 15.11.05, 16:27
                  myśmy dostali od razu antybiotyki, nawet tak trochę na wyrost, jak jeszcze nie
                  było profilu z posiewu.
                  Ale byc może w waszym przypadku nie chcą małej faszerować niepotrzebnymi lekami.
                  Może dokładnie wypytajcie się lekarzy, co i dlaczego robią? Docisnijcie o
                  szczegóły, wszytskie za i przeciw. Ja wypytawałam się o wszytsko, nie
                  puszczałam lekarki póki wszytskiego się nie dowiedziałam. I byłam wtedy
                  znacznie spokojniejsza i wiedziałam, że lekarze nie są przeciwko mnie.
                  Powodzenia, będzie dobrze.
    • demonique2 Witajcie. 17.11.05, 10:46
      Nie robią posiewu. No ja to w szoku już jestem nad lekarzami...Zrobili
      morfologię z rozmazem, poziom CRP, bilirubiny, przeswietlenie płuc, EKG i ECHO -
      bo pediatra wysłuchał szmerki w serduszku.Jeszcze jakies badanie, oddechu i
      rytmu pracy serca.Wszystkie te badania wyszły ok.Za jakis czas na kontrolę do
      okulisty po naswietlaniach w inkubatorze. Ale nie robią posiewów, nie badali w
      ogóle moczu.Nie wiem co o tym myśleć...
      • sabko Re: Witajcie. 17.11.05, 11:10
        Faktycznie dziwne, jeśli dobrze zrozumiałam jedynym niebezpieczenstwem u
        maleństwa była możliwość zarażenia się gronkowcem. Nie wiem po co robili tyle
        badań a nie zrobili tego które wskazywałoby czy dzidziuś złapał to świnstwo czy nie.
        Hmmm może skonsultujcie to z innymi lekarzmi,np z innego szpitala
        My też na końcowym etapie leczenia trafiliśmy do beznadziejnego szpitala
        dziecięcego w naszym mieście ( wcześniej mała leżała w specjalistycznym) tam nic
        nie chcieli nam powiedzieć, więc my zadzwoniliśmy do ordynatora z poprzedniego
        szpitala w którym leczono córeczkę i on jako lekarz wszystkiego się dowiedział i
        nam przekazał.
        Niestety taka jest nasza służba zdrowie, że trzeba kombinować.
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka