lizbetka
04.03.06, 22:45
Witam !
Kilka razy pisałam na forum o moich problemach ale przytoczę w skrócie raz
jeszce moją historię :
6 lat temu miałam usunieta nadżerkę laserem - namiętnie namawiał mnie do tego
mój ginekolog / cały czas cytologia gr. II. Po roku zaszłam w ciążę , poród
był ciężki i długi szyjka nie chciała się rozwierac mimo prawidłowych i
silnych skurczy . Lekarze przeoczyli pęknięcie w wyniku czego kilka godzin po
porodzie dostałam silnego krwotoku .
Następnie przez 3 lata nie miała pobieranej cytologii ani nie byłam badana
ginekologicznie - bo mój ginekolog nie widział potrzeby , łatwiej i szybciej
wypisywać recepty .
miesiąc temu ginekolog stwierdził rozległą nadżerkę i skierował mnie na
wycinki do szpitala . Bez wyniku cytologicznego . Na moją wyraźną prośbe
pobrał cytlologię choc stwierdził ze to bez sensu , bo można mieć raka i przy
prawidłowej cytologii ...
Poszła do drugiego lekarza , który równiez stwierdził rozległą nadżerkę i
zalecił amputację szyjki macicy .
Cytologia u drugiego ginekologa wyszła prwidłowa czyli gr II
Na wynik u pierwszego wciąż czekam ..
Niestey ze względów finansowych od czasu do czasu musze się pokazać u
pierwszego / recepty / ale nie wiem jak mu wytłumaczyc czemu nie poszłam do
szpitala na wycinki . Bo jeżeli wyszła gr II nie trzeba pobierac wycinków ?
Już sama nie wiem co robić . Czy faktycznie można mieć nowotwór przy
prawidłowej cytologii ?
Ale idąc tym tokiem myślenia każda kobieta powinna byc kierowana na wycinki bo
cytologia nic nie wykaże . Więc w sumie po co ją robić ?
Będę wdzięczna za odpowiedź . Lizbetka