magdula602
03.05.07, 13:06
Witajcie Kobietki!
Piszę ten list żeby trochę Was przestrzec przed lekarzami wiem że może nie
wszyscy są niekompetentni, bo przecież ktoś uratował mi życie i dostałam
drugą szanse. Co prawda nie bardzo umiem się jeszcze z tego cieszyć ale myślę
że kiedyś to docenię.
30.03.2007 trafiłam do szpitala z bólami w dole brzucha po 2 godzinach
zostałam przyjęta na oddział ginekologiczny. Badało mnie na wstępie 2 lekarzy
moja ginekolog do której uczęszczałam to ona dała skierowanie do szpitala a
potem lekarz który mnie przyjmował na oddział .
Ponieważ trafiłam w piątek to nikt się mną wyjątkowo nie zajął poza pobraniem
krwi i oddaniem moczu do zrobienia testu ciążowego! W poniedziałek zrobiono
mi USG które nic nie wykazało. Test ciążowy wyszedł słabo dodatni Bóle nie
były tak silne ale nie ustępowały dostawałam No-spa 3 razy dziennie. Krew na
zbadanie HCG został wysłany do Łodzi. Czekałam......... w dużym strachu bo
nie wiedziałam co się ze mną dzieje byłam osłabiona przestraszona i czułam że
coś jest nie tak!!!
Otrzymano wynik HCG i ponownie oddawałam mocz tym razem wynik testu ciążowego
wyszedł pozytywny. I kolejne pobranie krwi na HCG....... Przez przypadek
usłyszałam w czwartek po południu że przyszły moje wyniki z kolejnym HCG nikt
oczywiście nic mi w sumie nie mówił no bo po co informować pacjentkę?!
Postanowiłam zapytać pielęgniarkę jakie są te wyniki otrzymałam od niej
informację(zbliżały się święta i to chyba ta dobroć że mi w ogóle
powiedziała), nic mi to nie mówiło bo przecież skąd mogę wiedzieć jakie
powinny być wyniki tego HCG skoro na początku nawet nie bardzo wiedziałam co
to jest (teraz już jestem bardziej poinformowana). Poprosiłam żeby mi
powiedziała jaki był wcześniejszy wynik.... i usłyszałam tylko tyle że
wzrósł......bardzo mnie to ucieszyło pomyślałam jestem w ciążyJ Chciało mi
się skakać do góry zaraz telefon do ukochanego chyba będzie dzidziuś. Lekarze
postanowili zrobić mi w piątek(przed świętami) kolejne USG żeby zobaczyć co
się tam u mnie w środku dzieje(podejrzewali wczesną ciążę) niestety nie było
nic wyszłam zmieszana załamana i nie widziałam co myśleć na ten temat. Z
wynikiem USG udałam się do lekarza ordynatora oddziału żeby osobiście pokazać
mu to co było napisane na USG.......... i tu.............. jakby mnie ktoś
mocno uderzył w twarz usłyszałam „ nic nie widać albo pani poroniła albo to
wczesna ciąża dlatego nic nie widać” to w jaki sposób mi to przekazano było
STRASZNE. Zapytałam no ale co dalej a on trzeba powtórzyć za 2 tygodnie USG
nigdzie proszę nie wyjeżdżać bo gdyby się coś działo to szybko do szpitala.
Wyszłam z tego pokoju i po prostu zaczęłam płakać. Nie wiedziałam co robić
myślałam sobie kto może mi pomóc skoro lekarze w szpitalu jak mnie
potraktowali!!!
06.04.2007 wyszłam do domu...........
10.04.2007 poszłam prywatnie do lekarza(doktórka) żeby dowiedzieć się coś
więcej ale tym razem powiedziano mi ciąży nie ma poroniła pani
najprawdopodobniej. Byłam podłamana ale coś nie dawało mi spokoju pomyślałam
a co jak ona nie widzi ciąży??? Może ona jednak jest! Trochę zaczęłam
wariować. Dostałam leki i tyle.
16.04.2007 pojawiłam się wieczorem z powrotem z bólami w dole
brzucha.......... tym razem diagnoza: torbiel na jajniku, znowu leki ale tym
razem więcej i zupełnie inne!!!!
Rano wstałam źle się czułam ale poszłam do pracy to był tragiczny dzień
kręciło mi się w głowie było mi nie dobrze ogólnie odliczałam godziny do
wyjścia. W pracy zaczęła się dyskusja na temat mojego przypadku i nagle jedna
z koleżanek (sporo starsza ode mnie kobieta) powiedziała” idź do tego
lekarza.......... jest dobry” wzięłam nr telefonu i zapytałam gdzie
przyjmuje.
Po pracy poszłam do niego......... po przeczytaniu wypisu ze szpitala
postawił 3 ewentualne diagnozy może z ciążą jest coś nie tak albo pani
poroniła i coś zostało dlatego źle się pani czuje i ma bóle albo
powiedział „najgorszy z przypadków to ciąża pozamaciczna” Objaśnił mi jakie
są zagrożenia.
Dostałam skierowanie do Kliniki w Łodzi na rano. Usłyszałam na koniec do
jutra i proszę panią żeby pani tego nie zbagatelizowała i się zjawiła!!!!!!
Byłam szczęśliwa bo czułam że ktoś się wreszcie mną normalnie zajmie a
zarazem wystraszona co zastanę tam w szpitalu...........
Oczywiście rano byłam w szpitalu tak jak kazał lekarz od razu się mną zajęli
badania USG DOKŁADNE trwające kilkanaście minut byłam tak wybadana że szok
zaraz potem kolejne badanie: ja i kilku lekarzy wśród nich profesor to on
mnie zbadał i od razu diagnoza.........Zabieg
Od razu przygotowano mnie do zabiegu miała być laparoskopia ale miałam
pecha!!!!!!
Stan był ciężki (to mi powiedzieli po operacji) ciąża rozerwała jajowód było
dużo krwi w brzuchu..... musieliśmy go usunąć. Jedno trafienie wcześniejszego
lekarza był też torbiel na jajniku. Teraz już jest dobrze jest pani ocalona
to ostatni moment!
Mam żal do lekarzy z mojego miasta gdyby się mną porządnie zajęli uniknęłabym
tyle przeżyć!!! Dziewczyny walczcie o swoje ciała dopytujcie lekarzy o
wszystko brzydko mówiąc trujcie im tyłek bo tu chodzi a Wasze ciała a nawet
życie tak jak w moim przypadku no i pytanie???? czy zostanę mamą i nie
obejdzie się to bez żadnych komplikacji???
Teraz nikt nie jest w stanie mi tego zagwarantować!!!!
Ale staram się być dobrej myśli......................... choć po tym
wszystkim to cholernie trudne!
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny które są w ciąży i te które zamierzają byćJ
Madzia