witajcie dziewczyny,
mam taki problem. pare dni temu u mojego faceta na czlonku zauwazylismy cos w
rodzaju wypustki na skorze. poniewaz wiemy, co to hpv i klyckiny,
pomyslelismy, ze to niestety moze to, wiec ukochany wybral sie do lekarza
dermatologa (dodatkowo, na jego skorze na czlonku pojawily sie lekkie
zaczerwienienia, wiec byl i drugi powod, zeby sie zbadac). lekarz obejrzal to
cos i stwierdzil, ze to raczej na pewno nic groznego, ze o hpv raczej nie ma
sie co martwic. ze to wyglada jak zatkany por, etc. na zaczerwienienia na
skorze dal masc ze sterydami (bo to moze alergiczne, etc)
bylo to trzy dni temu..
wczoraj spojrzelismy na czlonka i stiwerdzilismy, ze ta wypustka jest lekko
zaczerwieniona i wieksza...

facet wpadl w panike, ze to na pewno klykciny,
ze mnie zarazil, etc..
powiedzcie mi, bo ja nie mam zdnego doscwiadczenia z klykcinami, czy to musi
byc to? czy one rosna tak szybko?? ta wypustka te trzy dni temu byla prawie
niezauwazalna, a teraz jest na pewno wieksza..
jesli tak, to co teraz? wiem, ze mozna je usunac, ale czy jest tez szansa ze
klykciny znikna same, jesli organizm zwalczy wirusa..?
czy jest wogole szansa, ze to nie klykcina tylko cos na skorze, nie zwiazane z
wirusem?
oczywiscie zdaje tez sobie sprawe, ze jezeli on ma hpv to i ja pewnie tez
(choc ja nie mam zadnych objawow, odpukac). jestesmy razem rok, biore pigulki,
wiec kochamy sie bez prezerwatyw. nie mam problemu typu, kto kogo zdradzil, bo
wiem, ze hpv moze byc utajony przez wiele miesiecy, oboje mielismy partnerow
wczesniej, wiec nigdy nie wiadomo, kto kogo zarazil, jesli bierzemy pod uwage hpv.
ja i tak robie cytologie co roku...
ah i jeszcze pytanie, jesli to co on ma na czlonku to klykciny, to znaczy ze
ja je tez kiedys bede miala, czy u mnie zakazenie tym wirusem moze byc zawsze
bezobjawowe?
i co z seksem oralnym i dopochwowym, co robic?
bede wdzieczna za wszelkie uwagi