Dodaj do ulubionych

nowosc do thesaurusa: biologia cyfrowa :-)

IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 10:08
Tego tu chyba jeszcze nie bylo:

www.real-water.com/benveniste.html

Benveniste, godzien specjalnego miejsca w poczcie szarlatanow.

Ja sie usmialem, posmiejcie sie i Wy. :-)))
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: nowosc do thesaurusa: biologia cyfrowa :-) IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 10:17
      Jeszcze jeden link:

      www.digibio.com/

      I pomyslec, ze to mnie zarzuca sie, ze trace za duzo czasu w internecie. :-)))
      • Gość: siedem ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 12:21
        nowomowa medyczna:
        [moim favorytem jest]
        leczenie insuliną cukrzycy


        5040
        ps
        to ja sie, *****, pytam ilu ludzi ta insulina WYLECZYŁA?

        5040
        • Gość: Doki Re: ja mam coś lepszego IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 12:57
          > to ja sie, *****, pytam ilu ludzi ta insulina WYLECZYŁA?

          Biorac pod uwage, ze smiertelnosc z powodu spiaczki ketonowej od czasu
          wprowadzenia insuliny do terapii spadla praktycznie do zera...

          Twoj gniew jest jednoczesnie moja frustracja.

          A moze inaczej: LECZENIE i WYLECZENIE to nie to samo. Leczyc- to znaczy nie
          tylko przywracac do pelni zdrowia, ale takze pomagac. Poki co, jest wiecej
          takich sytuacji, gdzie medycyna moze pomoc niz takich, w ktorych moze przywrocic
          pelnie zdrowia.

          PZDR
          • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 13:24
            ale zgadzasz sie ze podawanie insuliny [czego nie krytykuje w zadnym wypadku]
            nazywane LECZENIEM jest klasycznym przypadkiem nowomowy?

            5040
            • Gość: Doki Re: ja mam coś lepszego IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 14:02
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > ale zgadzasz sie ze podawanie insuliny [czego nie krytykuje w zadnym wypadku]
              > nazywane LECZENIEM jest klasycznym przypadkiem nowomowy?

              I potem huzia na mnie, ze JA nie przyjmuje do wiadomosci "argumentow".

              Nie zgadzam sie, bo leczenie to m.in. lagodzenie lub likwidacja objawow choroby,
              a takze powstrzymanie lub opoznienie powstania powiklan. Mylisz leczenie z
              wyleczeniem. (ang. to cure vs. to treat). Przyklady: leczenie objawowe, leczenie
              paliatywne.
              • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:09
                to ja proponuję reformę jezyka polskiego

                nowe:
                leczenie - zawracanie dupy
                bo tak naprawde medycyna nie radzi sobie z 99% chorób lub radzi jako tako

                wyleczenie - [to słówko można zostawić]

                5040
                • Gość: Doki Re: ja mam coś lepszego IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 14:30
                  Nie trzeba reformy, nie Ty (i ja tez nie) ustalasz znaczenia slow. Ale jesli
                  zaczniesz uzywac slow wedle swojego uznania, a nie wedle tego, co jest ogolnie
                  przyjete, dalsza dyskusja stanie sie niemozliwa.

                  > leczenie - zawracanie dupy

                  Wyobraz sobie, ze lekarze MAJA tyle pokory (i wiedzy), zeby wiedziec to, co
                  formulujesz tak agresywnie. Jednak wiedza tez, ze nie ma nic lepszego (poki co),
                  ze i to ma czasem sens, zeby poradzic sobie jako tako, bo to lepsze niz nic.
                  I tylko pacjentom (niektorym) wydaje sie to proste jak lykniecie tabletki.

                  PZDR
                  • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:39
                    Jednak wiedza tez, ze nie ma nic lepszego (poki co)
                    > ,
                    > ze i to ma czasem sens, zeby poradzic sobie jako tako, bo to lepsze niz nic.


                    lepsze jest wrogiem dobrego. wiec nawet jesli to lepsze istnieje to Wy Dobre
                    Dohtory będziecie to zwalczac do upadłego. co zreszta czynicie. chocby
                    dyskredytujac skuteczne metody leczenia [nieakademickie] zestawiajac je z
                    pospolitymi oszustami od cybernetycznej wody

                    5040
                    • Gość: Doki Re: ja mam coś lepszego IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 14:48
                      Nie sadze, zebym ja osobiscie "zwalczal" czy "dyskredytowal" cokolwiek, czego
                      skutecznosc bylaby potwierdzona. A "nieakademickich" metod o potwierdzonej
                      skutecznosci praktycznie nie ma.
                      • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 15:08
                        > Nie sadze, zebym ja osobiscie "zwalczal" czy "dyskredytowal" cokolwiek, czego
                        > skutecznosc bylaby potwierdzona. A "nieakademickich" metod o potwierdzonej
                        > skutecznosci praktycznie nie ma.

                        a jusci. tyle, ze akademickie ze skutecznoscia 1%-20% mieszcza sie w przedziale
                        efektu placebo. to ze powtarzalny eksperyment wykazuje niezmiennie 14
                        wyleczalnosci wcale nie potweirdza n a u k o w o skutecznosci.
                        znaczy tyle ze 14% wystarczajaco wierzy w wyleczenie tabletkami i zastrzykami.


                        5040
                    • Gość: Jasio 7 IP: *.ipt.aol.com 27.01.04, 15:25
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > Jednak wiedza tez, ze nie ma nic lepszego (poki co)
                      > > ,
                      > > ze i to ma czasem sens, zeby poradzic sobie jako tako, bo to lepsze niz ni
                      > c.
                      >
                      >
                      > lepsze jest wrogiem dobrego. wiec nawet jesli to lepsze istnieje to Wy Dobre
                      > Dohtory będziecie to zwalczac do upadłego. co zreszta czynicie. chocby
                      > dyskredytujac skuteczne metody leczenia [nieakademickie] zestawiajac je z
                      > pospolitymi oszustami od cybernetycznej wody
                      >
                      > 5040


                      > Doki przeczytal humorystyczna rozprawe i zgodnie ze zrozumieniem tego, czym
                      sie namozolil czytajac, wyslal to do kolekcji lekarskiej anatemy. Problem z
                      tym, ze Doki sadzi ze zna angielski. Podobnie jak sie to ma z wykonywaniem u
                      Niego tego jego rzemiosla - koniecznie chcialby byc...madrym!

                      > I dobrze ze sie usmial, bo smiesniejszym jest dla innych, ktorzy maja w
                      sumie do czynienie i z Dokim, i z ta humoreska...


                      > Zdesperowany jest ten Doki. Koniecznie chcialby leczyc, ale choc to do
                      wyleczenia nie prowadzi, to z szrlatanskiego nawyku ...sie leczy!!!


                      > Symptomy, oczywiscie!


                      > Gdyby choc Doki usilowal leczyc cukrzyce stosujac Vanadium i Chromium, ale
                      to mogloby prowadzic do wyleczenia, a w najgorszym razie do ograniczenia
                      stosowania insuliny. Co oczywiscie byloby szkoda dla przemyslu
                      farmaceutycznego.

                      > No i dla tych, ktorzy cukrzyce lecza....
                      • viiking Re: 7 27.01.04, 16:08
                        Gość portalu: Jasio napisał(a):

                        Nie wtracaj sie debilu jak ludzie na poziomie rozmawiaja.
                      • sprite35 Re: 7 27.01.04, 16:19
                        któż ON jest ???

                        Jasio, co zjadł wszystkie rozumy...

                        Szarlatan czy Zbawca ???

                        Ma DAR, czy wiedzę ???

                        Zna języki... (popisuje się łaciną, ale pewnie zna i inne)

                        Największe plagi współczesności leczy suplementami z witamin i minerałów...
                        ( nie wiemy jakiej firmy, ale na pewno w końcu zdradzi nam te tajemnicę)

                        A może ON sam je wytwarza w swoim małym laboratorium na zapleczu warzywniaka...


                        bądź pozdrowiony Jasio
                        • Gość: annaklay Re: 7 IP: *.qc.sympatico.ca 28.01.04, 05:31
                          Jak znajde troche czasu to powroce do tego tak przez ciebie wysmiewanego
                          tematu, bo jak czytam takie wypowiedzi to mysle ze ty piszesz z kola
                          podbiegunowego albo z terenow podzwrotnikowych, albo diabli wiedza z jakiego
                          miejsca gdzie nie dotarla jeszcze wiedza o tzw. medycynie ortomolekularnej.

                          pozdr. anna
                          • sprite35 Re: 7 28.01.04, 08:52
                            Zapewniam Cię, że nie siedzę teraz w igloo ani w amazońskiej puszczy. A
                            wyśmiewam się nie z tematu, tylko z naszego forumowego kolegi Jasia, co zjadł
                            wszystkie rozumki.
                            Wszyscy wiedzą, że medycyna jako nauka nie wie wszystkiego i nigdy wiedzieć nie
                            będzie ( podobnie zreszta jak każda inna dziedzina wiedzy), ale z tym co wie
                            ratuje życie milionom ludzi...
                            Wszyscy też wiedzą, jak ważne dla prawidłowego przebiegu procesów
                            metabolicznych są substancje w rodzaju witamin, biopierwiastków, alkaloidów
                            zawartych w ziołach, itp. Nikt tutaj ( a szczególnie Jasio i jemu podobni)
                            Ameryki nie odkrywa.
                            Niech taki Jasio, zamiast ujadać , otworzy gabinet ( niestety w Polsce może to
                            zrobić ) i weźmie ODPOWIEDZIALNOSĆ za jednego człowieka, któremu w
                            zaawansowanym stadium cukrzycy odstawi leki i zaordynuje lizanie minerałów.
                            Suplementów pordukowanych przez wielkie koncerny chyba nie przepisze, bo
                            udowodnił jakim zajdłym jest ich wrogiem...

                            pozdrawiam
                            Slavo
                            • annaklay Re: 7 28.01.04, 18:10
                              www.genesishealth.com/micromedex/altmedgen/amm0134.aspx
                              www.orthomed.org/
                              www.orthomed.org/jom/jom.htm

                              Sprite35 , oczywiscie zartowalam z tym kolem podbiegunowym, ale zapomnialam
                              dodac ikonki;-)
                              Powyzej podaje adresy internetowe pod ktorymi mozna znalesc informacje na
                              temat tego co to jest medycyna ortomolekularna (orthomolecular medicine).
                              Dla profesjonalistow lekarzy (!!:-) wydawane jest tez specjalne czasopismo o
                              wynikach badaniach naukowych w tej dziedzinie.
                              pozdr. anna
                              Specjalne pozdro. dla Jasia:-)
                              • Gość: Doki to ja tez wrzuce linka IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 28.01.04, 19:55
                                Medycyna ortomolekularna tez zasluguje na wpisanie do thesaurusa szarlatanow.

                                Dziekujemy, annaklay.

                                www.quackwatch.org/01QuackeryRelatedTopics/ortho.html
                                www.quackwatch.org/search/webglimpse.cgi?ID=2&query=orthomolecular
                                • annaklay Re: to ja tez wrzuce linka 28.01.04, 20:25
                                  Prosze bardzo Doki:-)
                                  A teraz, jesli mozna:-) chcialabym cie prosic o wypowiedz na nastepujacy
                                  temat: czy w/g ciebie istnieje jakis zwiazek pomiedzy sposobem odzywiania sie
                                  ludzi, a zapadalnoscia na choroby?

                                  anna
                                  • Gość: Doki Re: to ja tez wrzuce linka IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 28.01.04, 20:42
                                    Tak, oczywiscie. Jest mnostwo diet niedoborowych i niezrownowazonych (np Atkins,
                                    Kwasniewski). Wiadomo, ze niewlasciwa dieta powoduje np beriberi i szkorbut.
                                    Dieta niskoresztkowa prowadzi do wielu schorzen jelita grubego. Poprawienie
                                    diety zapobiega powstawaniu tych chorob, a takze je leczy.

                                    Jenak nie wynika z tego:
                                    1. ze dla KAZDEGO bledu w diecie istnieje co najmniej jedna choroba, ktora ten
                                    blad spowoduje. Optymalni twierdza np, ze ich dieta nie powoduje zadnych
                                    negatywnych skutkow.
                                    2. ze dla KAZDEJ choroby istnieje co najmniej jedna modyfikacja diety, ktora
                                    spowoduje ustapienie choroby.

                                    Mowiac prosciej: bynajmniej nie wszystkie choroby, na ktore zapadaja ludzie,
                                    biora sie ze sposobu odzywiania. Nie wszystkie choroby, na ktore zapadaja
                                    ludzie, mozna leczyc dietami.

                                    Witaminy z definicji sa czlowiekowi niezbedne, a ich brak prowadzi do zaburzen w
                                    biochemii i fizjologii organizmu. NIE WYNIKA jednak z tego, ze
                                    suprafizjologiczne dawki witamin pomagaja na jakies choroby, moze z wyjatkiem
                                    awitaminoz. Znany mi jest JEDEN przyklad, gdzie witamina podawana zapobiegawczo
                                    w suprafizjologicznych dawkach ma sens: kwas foliowy u kobiet w wieku rozrodczym
                                    zapobiega wadom cewy nerwowej u ich dzieci. Moze o czyms zapomnialem, ale
                                    generalnie koktajle wielowitaminowe raczej sluza nabijaniu kabzy ich producentom
                                    niz zdrowiu konsumentow. Wiem, ze aktualne zalecenia dietetykow obejmuja
                                    suplementy witaminowe i wiem takze dlaczego: po prostu dlatego, ze fatalne
                                    nawyki zywieniowe sa tak rozpowszechnione, a nie dlatego, ze nie mozna sie bez
                                    nich- przy zdrowej, zrownowazonej diecie- obejsc.
                                    Porzadnie przeprowadzonych badan na ten temat jest malo, totez wiadomo o tych
                                    sprawach niewiele, sa tylko halasliwi zwolennicy, jak np Pauling (ktory
                                    wprawdzie jest noblista, ale to nie za to dostal Nobla, ze propagowal megadawki
                                    Vit. C). Poniewaz nie ma dowodu skutecznosci, a sa przeslanki, by podejrzewac
                                    nieskutecznosc (bo cos tam jednak wiadomo o patogenezie roznych chorob i w tych
                                    mechanizmach witaminy po prostu nie graja zadnej roli), nie ma dobrego powodu,
                                    by polecac takie metody jak wzmiankowana medycyna ortomolekularna jako
                                    ALTERNATYWY wobec medycyny, nazwijmy to umownie, akademickiej, a to z tego
                                    powodu, ze ta ortomolekularna tej akademickiej zastapic nie moze, nie jest wiec
                                    zadna alternatywa.
                                    • annaklay Re: to ja tez wrzuce linka 28.01.04, 21:03
                                      Doki nikt rozsadny nie twierdzi, ze alternatywna medycyna moze zastapic
                                      calkowicie medycyne "akademicka". Napewno tez nigdy tak sie tez i nie
                                      stanie:-) Pojecie medycyna alternatywna jest nieco niewlasciwe, bo zaklada
                                      istnienie metody mogacej cos zastapic calkowicie. Od kilku lat pojawiac sie
                                      jednak zaczyna inne pojecie, moze bardziej adekwatne: medycyna integralna,
                                      tzn. komplementarna.
                                      www.dr-dom.com/integral_medicine.html.
                                      Medycyna integralna wlaczajac do swego arsenalu np. dietetyke
                                      zindywidualizowana i elementy medycyny ortomolekularnej oraz leczenie
                                      farmakologiczne zindywidualizowane, moze byc jednak bardzo ciekawym
                                      podejsciem w zakresie zarowno profilaktyki jak i samego postepowania
                                      terapuetycznego. Dlatego mozna i nawet nalezy byc sceptycznie nastawionym do
                                      wielu obecnie proponowanych metod zwanych alternatywnymi, ale nie nalezy ich
                                      calkowicie lekcewazyc i wysmiewac.

                                      pozd. anna
                                    • Gość: Artur Re: to ja tez wrzuce linka IP: *.sdh.sk.ca 28.01.04, 21:08
                                      Gość portalu: Doki napisał(a):
                                      Znany mi jest JEDEN przyklad, gdzie witamina podawana zapobiegawczo
                                      > w suprafizjologicznych dawkach ma sens: kwas foliowy u kobiet w wieku
                                      rozrodczy
                                      > m
                                      I tak jest to pewnie spowodowane dlugoterminowym niedoborem kwasu foliowego w
                                      diecie przyszlych matek, a chodzi o mozliwie szybkie uzupelninie niedoborow.
                                      Kiedys, moze nawet jeszcze i teraz stosowalo sie duze dawki wit D - ale tez
                                      byl to wyraz checi mozliwie szybkiego wyrownania niedoborow a nie zapewnienia
                                      superpodazy tejze witaminy.
                                      Mozna dodac, ze niektore witaminy maja dzialanie farmakologiczne w duzych
                                      dawkach: witamina C podwyzsza koncentracje (ale za to najprawdopodobniej
                                      przyspiesza miazdzyce- tak sugeruja badania ultradzwiekowe naczyn
                                      krwionosnych), niacyna czasem w duzych dawkach (naprawde duzych) jest uzywana
                                      do obnizania cholesterolu. Witaminy, ktore sa jednoczesnie antyoksydantami sa
                                      mieczem obosiecznym. Niby dobrze jak antyoksydanty niweluja wolne rodniki, ale
                                      wolne rodniki sa tez potrzebne do walki z zakazeniami i do niszczenia
                                      komorek "raczejacych". Potrzebny jest wiec balans a nie nadmiar.
                                      Nadmiar witaminy A np powoduje wzrost szansy zachorowania na raka pluc u
                                      palaczy wlasnie prawdopodobnie w tym mechanizmie. Moze sie wiec zdarzyc, ze
                                      ludzie, ktorzy maja codzienny kontakt z karcynogenami i szpikuja sie
                                      witaminami moga miec sporo wieksza szanse na nowotwor.
                                      Nadmiar witaminy E przedluza czas trwania infekcji bakteryjnych, bo wolne
                                      rodniki sa jednak potrzebne.
                                      Medycyna dokladnie nie jest w stanie precyzyjnie powiedziec w ktora dawka
                                      witaminy jest juz szkodliwa, a ktora jeszcze nie.
                                      Moze wiec lepiej trzymac sie dawek zblizonych do tych, ktore normalnie obecne
                                      sa w dietach powszechnie uznanych za dobre.
                                      • Gość: Jasio Lekarze godni politowania - Artur i Doki IP: *.ipt.aol.com 29.01.04, 05:15
                                        > Zaraz pewnie i Feline doszlusuje do tej belkoczacej pary...

                                        > Zaden z Was nie ma zielonego pojecia o "Human nutrition", bo skadze, prawda?
                                        Przeciez tego Wam nie wykladano i nigdy nie byliscie na tyle ambitni, aby
                                        cokolwiek z tego zrozumiec, jezeli juz sie nie nauczyc.

                                        > I odwazacie sie przyjmowac pacjentow, przepisywac im cos, co moze zalagodzi
                                        symptomy choroby, a z cala pewnoscia uszkodzi jakis organ, lub po prostu
                                        podtruje takiego frajera, ktory nie wie z kim ma do czynienia. Szczegolnie w
                                        sytuacji, kiedy to 'sie wierzy' w lekarza i w to, co przepisze!

                                        > Doki - za co Ty dostales Nobla? Bo argumentem jest, ad nauseum powielanym
                                        przez Ciebie, ze owszem prof.Linus Pauling dostal Nobla, ale nie za Wit.C !
                                        > Idac sladem tej taniej, lekarskiej argumentacji - jestes idiota, bo Nobla
                                        nie dostales i czego sie wymadrzasz lekarski rzemieslniku?

                                        > Przepraszam, ale o taka konkluzje sie niemilosiernie dopraszasz. Ty i Twoi
                                        lekarscy piewcy na tym Forum.

                                        > Artur - gdybys nie byl leniwym nieukiem, to zajrzalbys do chocby 'American
                                        Journal od Clinical Nutrition";'Nutrition Reports International'. Nie bede
                                        wymienial wszystkich publikacji, w ktorych kazdy moze sobie znalezc setki prac
                                        naukowych o witaminach, mineralach, etc., o ich wplywie na zapobieganie
                                        chorobom, na przebieg choroby, etc. Moze znalezc kazdy, tylko nie ciemnaccy
                                        polscy lekarze, ktorzy tylko potrafia przepisywac 'lekarstwa' prowadzace do
                                        dalszych schorzen, lub traktujacych tylko symptomy.

                                        > Twoja uwaga dotyczaca kwasu foliowego w ciazy, wskazuje na fakt ze nie tylko
                                        nie masz zielonego pojecia o naukowych dowodach dot. chocby tej witaminy i jej
                                        wplyw na rozwoj plodu, ale wskazuje na to ze poza poszukiwaniem taniego
                                        romansu na Forum Zdrowie, niewiele ze 'Zdrowiem' masz wspolnego....

                                        > Kazda witamina, czy tez mineral , ma dosc scisle okreslone parametry w ich
                                        stosowaniu. I wiadome sa dokladne ich dawki, minimalne, jak i w ilosciach,
                                        ktore moga byc toksyczne. Wystarczy tylko sie rozejrzec po fachowej
                                        literaturze i odkryjesz wowczas swoj dotychczasowy...belkot!

                                        > Lekarzy wam podobnych nalezaloby wysylac na najwyzsza polke waszego
                                        thesaurusa. Utrzymywanym i skomponowanym przez lekarzy i przemysl
                                        farmaceutyczny. Dla oglupiania tych, ktorzy jeszcze nie doznali na wlasnym
                                        zdrowiu tego, co znaczy lekarz i medycyna 'universytecka'. Takze konieczna,
                                        lecz pozal sie Boze jak zidiociala w swojej slepej arogancji...
                      • puchoczub Re: Jasiu nie 27.01.04, 17:20
                        pie*dol glupot, bo wiesz, narod jest ciemny ale nie az tak ciemny by ci
                        uwierzyc na slepo.
                        Ani Vanadium ani Chromium cukrzycy nie wyleczysz, zwlaszcza jesli sie z nia
                        juz urodziles, ciemny pacanie. Moze kiedys, prawdopodobnie nie za mojego
                        zywota, ktos bedzie w stanie poprawiac bledy genetyczne. Predzej bedzio to
                        ktos pokroju Doki niz takiego ciemnego chalaturnika jak ty. Poki co wsadz se
                        pieroga w d*pe i zmykaj obludniku.
                      • Gość: Jasio 'wodna' publikacja i pacjenci Doki... IP: *.ipt.aol.com 28.01.04, 02:32
                        > Publikacja o wodzie, majaca na celu jedynie zwrocenie uwagi na droga wode do
                        picia, jest tylko picem na wode i nalezy ja traktowac jako humoreske.

                        > Przeczytawszy inne strony z tego samego wiaderka 'wody', znalazlem tam
                        nastepujaca wypowiedz:

                        > "Solar radiations also act to energize water when it is in the vapor phase
                        (cloud formations). We can sprinkle the lawn with water from our municipal
                        source all we want, but it will not green up and grow. When the first rain
                        falls, the difference is unmistakable."

                        > Pomijajac fakt ze trawnik rzeczywiscie poza sezonem wegetacyjnym nie rosnie
                        pomimo podlewania, to zazielenic go mozna latwo nawozami. Azotowymi, znaczy.
                        Pojecie 'pierwszego deszczu', trafne, co do zazielenienia sie trawnikow ,
                        jednak nie znajduje dokladnego w tym miejscu wytlumaczenia dlaczego sie tak
                        dzieje. Chodzi o zawartosc w wodzie deszczowej... wody utlenionej, ktora to
                        wlasnie pobudza korzenie do 'akcji'. (Paniom, ktore hoduja roslinki w domu,
                        polecam podlewanie ich woda z dodatkiem wody utlenionej. Na litr wody 1 oz
                        H2O2).

                        > Przypuszczam ze caly dowcip z ta 'zywa woda' polega wlasnie na zawartosci w
                        niej takze i wody utlenionej i dlatego sie chwytaja napelniacze butelek woda,
                        takich tlumaczen, aby rozwodnic mozgownice jej pijakow...

                        > Co do 'naskakujacych' mi petakow, Doki, to czy Ty aby nie wypusciles paru
                        swoich pacjentow z jakas przerwa w dotlenieniu lepetyn?

                        > Takie przynajmnie robia wrazenie. No i to, ze nie dukaja wiele poza
                        elementarzem...

        • Gość: feline Re: ja mam coś lepszego IP: *.dial.proxad.net 27.01.04, 13:00
          7-emko, problem jest w tym, ze Ty nie mozesz albo niechcesz zrozumiec, ze
          insulina wyleczyc nie moze. Ona jest tylko substytutem tej
          insuliny "endogennej", ktorej chora trzustka nie potrafi wytworzyc sama. i jako
          taki substytut ow MUSI byc podawany dozgonnie w odpowiednio od aktualnych
          potrzeb chorego modyfikowanych dawkach. kropka, przejdzmy do nastepnego akapitu.
          • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 13:26
            >> MUSI byc podawany dozgonnie w odpowiednio od aktualnych <<

            a te zdanie to wasz med-mojżesz dostarczył na granitowej tablicy? skad ta buta
            i 100% pewność rozświetlajaca każdą twoją literkę?

            5040
            • Gość: feline Re: ja mam coś lepszego IP: *.dial.proxad.net 27.01.04, 13:31
              stad, ze a nie wierze w cuda, ze nagle trzustka, ktora przez "x" lat nie byla w
              stanie wytworzyc odpowiednich ilosci insuliny za jakims "podmuchem niebianskim"
              zacznie jak gdyby nigdy nic grzecznie ja produkowac. I jak na razie nie ma
              innego sposobu utrzymania tych chorych przy zyciu.
              • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 13:36
                jakbys nie starala sie mnie podeptac nie zmienisz faktu. a fakt jest taki ze
                znam 2 [słownie: dwa] ludzi ktorzy wyszli z tego. nie wiem jak, nie interesuje
                mnie to nawet. oni tez od medoli usłyszeli o dożywotnich wyrokach i choćby za
                takie mowienie nalezy rozpruc ci bebechy przybić dwunastnicę do masztu i
                wyrzucić przez burtę statku.

                5040
                • Gość: feline Re: ja mam coś lepszego IP: *.dial.proxad.net 27.01.04, 13:42
                  A ja moglabym ci cytowac po conajmniej 2 przypadki dziennie ludzi, ktorzy
                  zapadaja w spiaczke hipoglikemiczna. o tym, co zrobilabym z Twoim mozgiem
                  wypowiedziec sie nie moge z prostej racji jego braku - jak rowniez i
                  substytutow.
                  • Gość: siedem Re: ja mam coś lepszego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:02
                    tak, ale moje 2 przypadki dyskwalifikują twoją kategoryczność, decydownie o
                    losie ludzi z pozycji boga, etc. poza tym nie wiem czemu sie tak denerwujesz.
                    jakby rekiny twoich nieczystych bebechów nie tknely inne feliny poskładałyby
                    cie do kupy - innymi słowy Wyleczyły.

                    5040
                  • Gość: siedem jeszcze jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:05
                    > zapadaja w spiaczke hipoglikemiczna.

                    znaczy sie przedawkowali insulinę?
                    ha?

                    5040
                    • Gość: feline Re: jeszcze jedno IP: *.dial.proxad.net 27.01.04, 14:53
                      tak, i to sie zdarza; tylez +6 przypadkow hipo co hyper.
                      • Gość: siedem Re: jeszcze jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 15:05
                        przyznaj sie ze ci sie słówka podupcyly. miejze troche godnosci


                        5040
                • Gość: hydrogen Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 18:25
                  Lech Wałęsa, który również dołączył do grona wyleczonych z cukrzycy. Pozdro
                  • Gość: Doki Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 18:33
                    Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                    > Lech Wałęsa, który również dołączył do grona wyleczonych z cukrzycy. Pozdro

                    Nie chce Wam psuc dobrego humoru, ale L. Walesa raczej nie cierpial na cukrzyce
                    insulinozalezna... NIc wiec dziwnego, ze radzi sobie bez insuliny. Ogromna
                    wiekszosc chorych na cukrzyce typu II nie bierze insuliny, no chyba ze w
                    wyjatkowych sytuacjach (np zabieg operacyjny).
                    • Gość: hydrogen Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:37
                      Z tego co wiem to brał insulinę i to w dużych dawkach, więc żywienie optymalne
                      zadziałało w jego przypadku wybitnie korzystnie.

                      Są też osoby wyleczone z cukrzycy typu I. Niestety nie znam żadnej sławnej ale
                      to nic nie zmienia.

                      Pozdro
                      • piemeltje Re: Dorzucam trzeciego: 27.01.04, 22:56
                        Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                        > Z tego co wiem to brał insulinę i to w dużych dawkach, więc żywienie optymalne
                        > zadziałało w jego przypadku wybitnie korzystnie.

                        Nie. To normalne, ze na poczatku leczenia podaje sie insuline, bo priorytetem
                        jest jak najszybsze ustalenie normoglikemii, a tego bez insuliny nie da sie
                        zrobic (chyba ze kosztem ketozy). Potem, po wdrozeniu diety, lekow doustnych i
                        odchudzeniu delikwenta, mozna bylo odstawic insuline i to tez jest normalne.
                        Zywienie optymalne, z niska zawartoscia weglowodanow i rowna innym dietom
                        skutecznoscia w odchudzaniu, na krotka mete bylo tak samo dobre jak kazda inna
                        dieta. Pytanie, jak dlugo jeszcze, ale to juz zupelnie inna historia. Jesli L.
                        Walesa jest wystarczajaco poinformowany, ze bierze udzial w eksperymencie na
                        swojej osobie, to nie widze problemu.
                        • Gość: hydrogen Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:02
                          Zdaje się, że przez 10 lat te "inne diety" wraz z oficjalną terapią nie
                          poradziły sobie i z odchudzeniem i z insuliną a co gorsza nie uchroniły
                          prezydenta od powikłań tej strasznej choroby. Pozdro
                          • Gość: annaklay Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.qc.sympatico.ca 28.01.04, 05:53
                            Hydrogen, czy ty czytales jakas inna ksiazke o diabetyzmie i jego przyczynach,
                            anizeli to co nabredzil kwasniewski? Jesli nie, to naprawde sprobuj jednak cos
                            wiecej sie dowiedziec o tej chorobie. Moze bedziesz wowczas bardziej
                            obiektywnie patrzyl na "dziela" kwasniewskiego:-). Zwlaszcza zwroc uwage na
                            role tluszczy nasyconych w patofizjologii diabetyzmu II.

                            anna
                            • Gość: hydrogen Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 18:25
                              Ja tam wolę uczyć się nawet "bredni" ale od ludzi którzy udowodnili w praktyce
                              swoja kompetencję i skuteczność. Czytanie wypocin ludzi którzy uznają cukrzycę
                              za nieuleczalną w momencie gdy są publikacje mówiące coś przeciwnego jest
                              stratą czasu. Pozdro
                              • annaklay Re: Dorzucam trzeciego: 28.01.04, 19:46
                                Hydrogen, ja wiem ze cie nie przekonam bo ty wierzysz:-) Niemniej jednak
                                nalezy zdawac sobie sprawe z tego, ze Kwasniewski niczego nie udowodnil, to po
                                pierwsze. Po drugie jego dieta nasladuje biochemicznie glodowke i eliminuje
                                niektore substancje alergenne dla ludzi o pewnym fenotypie ( prawdopodobnie
                                zwiazane z przekazem genetycznym na HLA).
                                Ta dieta przypuszczalnie moze miec pewne zastosowanie terapeutyczne, ale nie
                                jest to dieta do stosowania dla kazdego i na cale zycie.
                                W ciagu ponad 30 lat J.K.nie zrobil zadnych badan. Wykonal podobno jakies
                                badania na szczurach. Jaki byl wynik tych badan nie wiadomo. Diete o prawie
                                identycznych zalozeniach (ale faza I -tak jak on to nazywa, czyli do
                                przebudowy) stosowano w latach 50- 60. Probowano tak leczyc nawet cukrzyce,
                                kiedy jeszcze nie bylo insuliny. Wyniki nie byly zadawalajace jesli chodzi o
                                rezultay uzyskiwane w okresie dlugoletniego stosowania. Wiec ta diete
                                zaniechano. Nie wskazane jest zalecanie takiej diety zwlaszcza dzieciom, bo
                                moze prowadzic do niedorozwoju umyslowego. Zreszta juz takie doniesienia w
                                Polsce sa. Nie wiadomo ile ich bedzie niebawem, bo kwasniewski spokojnie
                                patrzy jak jego diete wdrazaja zupelnie przypadkowi tzw. "zywieniowcy" po
                                kilkudniowych kursach z zakresu dietetyki w/g kwasniewskiego:-)). Arkadii jest
                                juz duzo, Polska to doskonaly teren do przeprowadzenia eksperymentu szalonego
                                lekarza:-)

                                A o przyczynach cukrzycy II dobrze troszke poczytac, skoro stosuje sie
                                ta "cudowna" diet pana K.;-) .Pamietaj tez ze jestes uczestnikiem pewnego
                                eksperymentu o ktorego skutkach dowiemy sie za pare lat.

                                pozd.anna
                                • Gość: hydrogen Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 21:19
                                  > Hydrogen, ja wiem ze cie nie przekonam bo ty wierzysz:-)

                                  Nie. W nic nie wierzę. Nie jestem głupi i stosowanie diety rozpocząłem gdy juz
                                  miałem pewność, że jest skuteczna. Przekonały mnie wyniki u stosujących ją
                                  przez rok rodziców oraz kilka ciekawych przypadków z kręgu ich znajomych (m in
                                  cofnięcie się miażdżycy czy też cudowne ozdrowienie chorującej na 100 schorzeń
                                  staruszki). Paradoksalnie bardzo cenne były opinie krytyków diety. Dość szybko
                                  zauważyłem że nie mają oni o niej zbyt dużego pojęcia i często wypisują głupoty
                                  unikając jak ognia sensownych argumentów.

                                  >Kwasniewski niczego nie udowodnil

                                  Najlepszym dowodem są wyniki uzyskiwane w prowadzonej przez niego Arkadii pod
                                  koniec lat 80-tych. Oczywiście teraz "chodzących dowodów" jest znacznie więcej,
                                  ja też się do nich zaliczam.

                                  >Po drugie jego dieta nasladuje biochemicznie glodowke

                                  Taki argument wysunął już kilkakrotnie Doki. Według mnie jest on bezsensowny i
                                  bezpodstawny. Co więcej, dowodzi jak mało wiedzą dietetycy i lekarze na temat
                                  żywienia człowieka nie dostrzegając faktu, że zapotrzebowanie organizmu na
                                  energię zależy od stosowanej diety.

                                  Dieta optymalna jest niesamowicie ekonomiczna: po pewnym czasie jej stosowania
                                  znacznie spada zapotrzebowanie ne energię, stabilizując się na poziomie niższym
                                  niż uznawany za normalny przez żywieniowców. Trzeba mieć zupełnie nie pokolei w
                                  głowie aby używać tego jako argumentu przeciw diecie. Niższe zużycie energii w
                                  połączeniu ze wzrostem siły, kondycji i witalności świadczy dobitnie o lepszym
                                  funkcjonowaniu organizmu.

                                  > W ciagu ponad 30 lat J.K.nie zrobil zadnych badan. Wykonal podobno jakies
                                  > badania na szczurach. Jaki byl wynik tych badan nie wiadomo.

                                  No nie, były robione badania najpierw na szczurach a potem na ludziach. Badano
                                  mężczyzn chorych na choroby układu krążenia i dieta okazała się w tym przypadku
                                  wybitnie skuteczną. fragmenty badań i recenzji można przeczytać w książkach dr
                                  JK. Oczywiście szkoda, że nie zostały one opublikowane ale to nie zmienia ich
                                  wyniku a świadczy raczej o niechęci ówczesnych decydentów (i współpracowników
                                  dr JK -badania były od początku torpedowane przez zobowiązany do współpracy
                                  Instytut Żywności i Żywienia).

                                  Szkoda też, że żywieniowcy zupełnie ignorują badania antropologiczne
                                  wskazujące, że ludy żywiące się produktami pochodzenia zwierzęcego cieszą się
                                  doskonałym zdrowiem w przeciwieństwie do bezzębnych na starość roślinożerców.

                                  A tak na marginesie to bardzo ciekawi mnie fakt jak wyobrażają sobie medycy
                                  dietę wysokowęglowodanową człowieka z okresu przed wymyśleniem rolnictwa.

                                  Pozdro
                                  • annaklay Re: Dorzucam trzeciego: 28.01.04, 22:06
                                    Hydrogen, a jakie wyniki otrzymal kwasniewski w tych badaniach na szczurach?
                                    Glownie interesujace sa wyniki dotyczace sprawnosci intelektualnej tych
                                    szczurow i ich dlugowiecznosc.
                                    Kilka tygodni temu ktos zadal kwasniewskiemu pytanie odnosnie wplywu diet
                                    bogatych w nasycone kwasy tluszczowe na sprawnosc osrodka hippocampu w mozgu
                                    czlowieka. Osrodek ten odpowiada m.innymi za zdolsc uczenia sie, emocje,
                                    koncentracje itp. (vide adres ktory podalam ponizej).
                                    Ponadto nadmiar tluszczy nasyconych w diecie powoduje pewne zmiany w
                                    strukturze komorek mozgu. Pytania te zostaly postawione w oparciu o badania
                                    ktore zostaly przeprowadzone w wiodacych osrodkach naukowych.
                                    Niestety osoba ta nie uzyskala odpowiedzio na te pytania i jej post zostal
                                    usuniety z listy. Przeciez jesli kwasniewski twierdzi, ze jego szczury mialy
                                    tak wysoki intelekt na jego diecie, to dlaczego ukrywa tak cenne dla swiata
                                    nauki informacje juz od ponad 30 lat?
                                    W poscie postawiono rowniez zapytanie odnosnie roli tluszczy nasyconych w
                                    patofizjologii cukrzycy II. Bez odpowiedzi:-(
                                    Ludzie czuja sie czesto lepiej na jego diecie bo jedza mniej i wyeliminowali
                                    nadmiar cukru i weglowodanow o wysokim wskazniku I.G. ze swojej diety. Po
                                    tzw. przebudowie jego dieta to nasladownie biochemiczne stanow glodowkowych;-)
                                    Gdybys wczesniej (jeszcze przed dieta kwasniewskiego) przeprowadzil glodowke
                                    to widzialbys jakie jest podobienstwo
                                    w samopoczuciu u niektorych ludzi(sic !) na diecie J.K. i w trakcje
                                    przeprowadzania glodowki.
                                    www.psycheducation.org/emotion/hippocampus.htm
                                    anna
                                    • Gość: hydrogen Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 22:18
                                      > Hydrogen, a jakie wyniki otrzymal kwasniewski w tych badaniach na szczurach?
                                      > Glownie interesujace sa wyniki dotyczace sprawnosci intelektualnej tych
                                      > szczurow i ich dlugowiecznosc.

                                      Z tego co piszesz chwile dalej wynika, że znasz te wnioski wiec nie wiem po co
                                      sie pytasz. Jesli interesuję cię szczegóły to są w książkach dr JK. A o to
                                      dlaczego badania nie były opubliokowane spytaj się doktora a nie mnie.


                                      Jeśli chodzi o tłuszcze i mózg to nie znam tych badań i nie mam czasu aby się z
                                      tym zapoznawać (bo w ogóle mam teraz niewiele czasu). Sugerowałbym jednak aby
                                      sprawdzić, czy badana dieta nie była przypadkiem wysokowęglowodanowa.

                                      Niedawno widziałem podręcznik do dietetyki wydany przez PWN i na samym początku
                                      pokazany jest wykres pokazujący jak to ze wzrostem spożycia tłuszczu jest coraz
                                      więcej różnych chorób w badanych społeczeństwach. Wniosek oczywiście był taki,
                                      że tłuszcz jest be.

                                      Autorzy zignorowali jednak zupełnie jeden mały szczegół. Opisywane sposoby
                                      odżywiania były wysokowęglowodanowe. Zdaje się, że wszystkie opinie nt
                                      szkodliwości tłuszczy zwierzęcych powstały na podstawie analizy badań nad
                                      dietami wysokowęglowymi i wnioski z nich próbuje się rozciągać na diety
                                      niskowęglowe. To jest błąd metodologiczny.

                                      > W poscie postawiono rowniez zapytanie odnosnie roli tluszczy nasyconych w
                                      > patofizjologii cukrzycy II. Bez odpowiedzi:-(

                                      O tym również pisze dr JK w swych książkach. Z tego co pamiętam to taką
                                      cukrzycę może wywołać dieta z dużym udziałem ww tłuszczów oraz takowym
                                      węglowodanów. Nie słyszałem aby ktoś kto spożywa około 50g węgli na dobę i 150g
                                      tłuszczy nasyconych zachorował na cukrzycę. A ty znasz kogoś takiego?


                                      > Ludzie czuja sie czesto lepiej na jego diecie bo jedza mniej i wyeliminowali
                                      > nadmiar cukru i weglowodanow o wysokim wskazniku I.G.

                                      To pewnie też jest ważne ale nie tłumaczy całkowicie fenomenu ŻO.


                                      >Po tzw. przebudowie jego dieta to nasladownie biochemiczne stanow
                                      >glodowkowych;-)

                                      Pisałem o tym wcześniej. Podaj jakis negatywny objaw tej "głodówki" bez uczucia
                                      głodu. Ja głoduję już 1.5 roku i jakoś nie schudłem ani kilograma. Czyżbyś
                                      zakładała, że optymalni pobierają niedobór energii z kosmosu ? :)))


                                      > Gdybys wczesniej (jeszcze przed dieta kwasniewskiego) przeprowadzil glodowke
                                      > to widzialbys jakie jest podobienstwo
                                      > w samopoczuciu u niektorych ludzi(sic !) na diecie J.K. i w trakcje
                                      > przeprowadzania glodowki.

                                      Nigdy nie głodowałem ale słyszałem o świetnym samopoczuciu występującym po
                                      kilku dniach nicniejedzenia. Warto zauważyć, że po kilku (?) dniach głodówki
                                      głównym źródłem energii staje się tłuszcz. To tłumaczy dobre samopoczucie. Na
                                      szczęście nie trzeba się katować aby osiągnąć taki stan, wystarczy dobrze
                                      zjeść :)))

                                      Pozdro
                      • Gość: siedem Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 08:25
                        > Z tego co wiem to brał insulinę i to w dużych dawkach, więc żywienie
                        optymalne
                        > zadziałało w jego przypadku wybitnie korzystnie.

                        teraz modne jest dawac starszym ludziom insulinę. mój ojciec [żeby daleko nie
                        szukać] dostawał. za każdego frajera doktorek ma grant a może i wyjazd do kenii
                        na konferencję o "leczeniu" insulinią.

                        5040
                  • Gość: siedem Re: Dorzucam trzeciego: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 08:10
                    Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                    > Lech Wałęsa, który również dołączył do grona wyleczonych z cukrzycy. Pozdro

                    doceniam wsparcie ale ja mialem na mysli cukrzyce insulinozależną, młodzieńczą
                    [czy jak ją tam zwał]. o niej felinka również myślała wydając wyroki
                    dożywotnie. cukrzyca drugiego typu jest choroba przeżarcia, zatrucia organizmu,
                    złego pozywienia i jest w miarę łatwo odwracalna.


                    5040
    • Gość: Slavo co to za forum ? IP: *.kghm.pl 27.01.04, 14:10
      Skąd na tym forum tyle zajadłości ???
      Czemu często toczy się tu dyskusja na temat wyższości miętowej herbatki nad
      ranigastem. Pomaga i jedno i drugie...
      A czy medycyna leczy czy nie, to tylko kwestia rozumienia słowa leczy...
      Też nie wierzę w to , że jakikolwiek lekarz przywrócił choćby jeden żywy
      organizm do stanu przed chorobą ( czyli go wyleczył ), ale z całą pewnością
      medycyna pomaga, choćby uśmierzając ból, albo ratując życie w ostrych stanach.
      "Znachorzy" też pomagają, nawet jeśli to co podają to tylko zwykłe placebo.
      Szczególnie znerwicowanym, "etatowym" pacjentkom przychodni, bo tym "zwykły"
      lekarz nie pomoże. Ale jeśli potrafią odziaływać pozytywnie na psychikę, niech
      przepisują nawet wodę święconą. Byleby pomogli.
      Chciałoby się aby połączyli kiedyś siły....

      pozdrawiam jednych i drugich
      • Gość: siedem Re: co to za forum ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 14:13
        > Skąd na tym forum tyle zajadłości ???

        ja bym posty feliny, doka i tej od "czyszczenia pochwy" pokazał emerytkom
        hipohondrycznym, weterankom z korytaży przychodni lekarskich. to by dopiero
        była masakra.

        5040
      • Gość: Doki Re: co to za forum ? IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 14:37
        Dla mnie, to jest odwrotna strona medalu pt "podmiotowosc pacjenta". Pacjenci
        uznali, ze lekarzom lepiej nie wierzyc, ze wola byc traktowani jak klienci,
        ktorzy placa i wymagaja. Uzbrojeni w prawa pacjenta, chca miec na tacy podane
        remedium, a nie jakies ciemne sprawki. Nieufnosc do lekarzy- skadkolwiek by sie
        brala- jest podstawa relacji. Do lamusa odlozono traktowanie lekarza jako kogos,
        kto posiadl wiedze nieledwie tajemna, malo ktory pacjent wierzy, ze lekarz moze
        byc powodowany w dzialaniu dobrem drugiego czlowieka.

        Mniejsza o przyczyny. Niestety, traktowanie medycyny jako jeszcze jednej galezi
        biznesu tak wlasnie sie konczy- frustracja i nieporozumieniami po obu stronach.
        • Gość: siedem Re: co to za forum ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 15:02
          Do lamusa odlozono traktowanie lekarza jako kogos
          > ,
          > kto posiadl wiedze nieledwie tajemna, malo ktory pacjent wierzy, ze lekarz
          moze
          > byc powodowany w dzialaniu dobrem drugiego czlowieka

          Bóg zapłac za te słowa choć wg mnie wciaz wielu wierzy w wizerunek lekarza
          kapłana wiedzy niepojetej, leczacego rywanolem reumatyzm [on musi to wiedziec
          bo 23 lata sie uczył, no nie?]. wciąż zbyt wielu...

          5040
          • Gość: Doki Re: co to za forum ? IP: *.97-201-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 15:40
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            > Bóg zapłac za te słowa choć...

            Zaraz cofniesz to "Bog zaplac", gdy skoncze mysl. W poprzednim poscie
            stwierdzilem fakt demistyfikacji zawodu lekarskiego i tu sie zgadzamy.

            Osobiscie uwazam, ze ta demistyfikacja narobi wiecej zlego niz dobrego. Z jednej
            strony sprowadzenie relacji lekarz- pacjent do plaszczyzny relacji z klientem
            bardzo zubaza, powoduje rozwoj biurokracji i podwyzsza koszty. W dodatku,
            wlasnie ta mistyczna otoczka jest podstawa skutecznosci medycyny
            nieakademickiej. Homeopatia czy chiropraktyka wplywu na fizjologie nie maja, bo
            miec nie moga, za to wplywaja na sfere psychiczna pacjenta, dajac poczucie bycia
            sluchanym, dajac efekt zwiazany z rytualem terapeutycznym (bardzo wazne!), dajac
            mozliwosc uchwycenia choroby w zrozumiale slowa. Medycyna akademicka skupila sie
            na fizjologii i troche sama oddala, a troche wyjeto jej z rak, sfere ducha. A to
            dlatego, ze od medycyny wymaga sie standardyzacji, a sfera ducha jest, poki co,
            niemierzalna (bo subiektywna).

            Leczenie rywanolem reumatyzmu byloby wiec czysta szarlataneria, gdyby wlasnie
            nie to, co "siedzi miedzy uszami" u pacjenta. I dlatego we wlasciwych rekach
            rywanol pomoze tak samo jak homeopatia.
            • Gość: siedem Re: co to za forum ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 08:23
              > Zaraz cofniesz to "Bog zaplac", gdy skoncze mysl. W poprzednim poscie
              > stwierdzilem fakt demistyfikacji zawodu lekarskiego i tu sie zgadzamy.

              mistycyzm stworzył przemysł farmaceutyczny, lekarze no i sami ludzie. ja widze
              to tak: ze zbiorowej swiadomosci wyparto odwieczna prawdę o tym, ze ludzki
              organizm jest cudowną, samoleczącą sie maszyną i potrzeba naprawdę wiele
              wysiłku, szpady, miecza czy broni automatycznej by go z równowagi wyprowadzić.
              zadaniem medycyny było zawsze [pomijam ostatni XX wiek szatana] pomoc, nastawić
              na odpowiednie tory ludzki organizm. tak wlasnie widze zło.

              >
              > Osobiscie uwazam, ze ta demistyfikacja narobi wiecej zlego niz dobrego.


              zalezy jaka demistyfikacja. wy staliscie sie rzemieslnikami którzy "mogą".
              prawda jest inna. motłoch teraz egzekwuje te "mogą". ja nic nie chce i niczego
              nie oczekuje od medycyny.

              Z jedne
              > j
              > strony sprowadzenie relacji lekarz- pacjent do plaszczyzny relacji z klientem
              > bardzo zubaza, powoduje rozwoj biurokracji i podwyzsza koszty. W dodatku,
              > wlasnie ta mistyczna otoczka jest podstawa skutecznosci medycyny
              > nieakademickiej. Homeopatia czy chiropraktyka wplywu na fizjologie nie maja,
              bo
              > miec nie moga, za to wplywaja na sfere psychiczna pacjenta, dajac poczucie
              byci
              > a
              > sluchanym, dajac efekt zwiazany z rytualem terapeutycznym (bardzo wazne!),
              daja
              > c
              > mozliwosc uchwycenia choroby w zrozumiale slowa. Medycyna akademicka skupila
              si
              > e
              > na fizjologii i troche sama oddala, a troche wyjeto jej z rak, sfere ducha. A
              t
              > o
              > dlatego, ze od medycyny wymaga sie standardyzacji, a sfera ducha jest, poki
              co,
              > niemierzalna (bo subiektywna).
              >
              > Leczenie rywanolem reumatyzmu byloby wiec czysta szarlataneria, gdyby wlasnie
              > nie to, co "siedzi miedzy uszami" u pacjenta. I dlatego we wlasciwych rekach
              > rywanol pomoze tak samo jak homeopatia.

              [mimo wiary nie pomogło]


              niezupełnie. obnizenie wieku chorych [przybywa dwudziestolatków z tą chorobą],
              lawinowy wzrost liczby choryh każdego samodzielnie myślacego czlowieka sklania
              do przemyśleń. bajer, elililly czy glakso pewnie się ciesza jak cholera. ja sie
              sklaniam do uznania tej choroby za cywilizacyjną i zwalenia winy na złe żarcie.
              a co mi tam!

              5040
              • Gość: Doki Re: co to za forum ? IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 28.01.04, 14:35
                > mistycyzm stworzył przemysł farmaceutyczny, lekarze no i sami ludzie.

                Znowu mamy problem. Mialem na mysli cos innego- te aure tajemniczosci wokol
                lekarza, ktory z madra mina wykonywal niezrozumiale dla smiertelnika czynnosci,
                cos tam sobie podumal, po czym w niezrozumialym jezyku naskrobal cos na kartce,
                a lekarstwo pomoglo, albo i nie. Byl rytual, jak u kaplana. Dostepny dla
                wtajemniczonych. A teraz mamy prawa pacjenta, informed consent az do bolu i nie
                ma miejsca na tajemnice, ani na wiare. Pacjent nie ma ochoty wierzyc lekarzowi-
                chce wiedziec i juz. Stad tez frustracja evidence based medicine, bo ta operuje
                prawdopodobienstwami.

                > ze ludzki
                > organizm jest cudowną, samoleczącą sie maszyną i potrzeba naprawdę wiele
                > wysiłku, szpady, miecza czy broni automatycznej by go z równowagi wyprowadzić.

                Coz, moim skromnym zdaniem to jest po prostu nie do konca prawda. Jakkolwiek nie
                podwazam zadolnosci organizmow zywych do samonaprawy, to wiem, ze sa one dalece
                niewystarczajace. Ja pracuje na intensywnej- zwaz, ze jest to intensiwe _care_
                unit, nie intensive cure unit. My istotnie niewiele rzeczy wyleczamy- po prostu
                podtrzymujemy funkcje zyciowe, aby dac szanse organizmowi, zeby sie pozbieral.
                Jednak poleganie wylacznie na zdolnosci do samoleczenia w dzisiejszych czasach
                obniza srednia dlugosc zycia o co najmniej 30 lat i podniesie do prawie 100%
                smiertelnosc z powodu urazow (np wypadki drogowe), ze nie wspomne o
                smiertelnosci okoloporodowej. Z tymi "cudownymi" wlasnosciami organizmu to
                niebezpieczny mit. Niebezpieczny, gdyz sprawdza sie tylko w ograniczonym
                zakresie odchylen od normy, no i poza tym, i tak jest we wszystkich systemach
                biologicznych, organizm o uszkodzeniach ciezszych niz pewien prog zostaje
                spisany na straty. Tu natura jest rozrzutna, zwierze chore zdycha, albo zostaje
                zjedzone przez drapiezniki. Medycyna ogranicza jednak te grupe. Insulina sluzy
                wlasnie takiemu celowi. Nie znamy sposobu "zawrocenia na wlasciwe tory" (od razu
                odpowiem hydrogenowi: nie ma skrawka dowodu, ze dieta optymalna jest w cukrzycy
                insulinozaleznej skuteczna i jednoczesnie bezpieczna), wiec podpieramy sie
                insulina. Medycyna nie jest jeszcze raz na zawsze skonczonym dzielem, to robota
                w toku i w ciaglej przebudowie.

                > ja nic nie chce i niczego nie oczekuje od medycyny.

                To twoj wolny wybor. Widac jednak sa tacy, ktorzy mysla inaczej niz Ty, bo nadal
                mam z czego zyc. Ja sam, jako potencjalny pacjent (a zdarzalo mi sie byc
                pacjentem), tez tak mysle, jak moi pacjenci.

                > elililly czy glakso pewnie się ciesza jak cholera

                Ja nie wiem czym ci firmy farmaceutyczne zalazly za skore, nie moja sprawa.
                Fakt, ze dobrze, by moj fundusz emerytalny mial ich udzialy w portfelu.

                > ja sie sklaniam do uznania tej choroby za cywilizacyjną

                Niewykluczone, ze slusznie.

                > i zwalenia winy na złe żarcie

                A tu juz wydaje mi sie, ze to zbyt zawezone spojrzenie.

                PZDR
                • Gość: siedem Re: co to za forum ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 08:33
                  > Ja nie wiem czym ci firmy farmaceutyczne zalazly za skore, nie moja sprawa.
                  > Fakt, ze dobrze, by moj fundusz emerytalny mial ich udzialy w portfelu.

                  ja też już nie pamiętam czym mnie rozeźliły, ale wytrwale trzymam się
                  utrwalonego światopoglądu. Oj nie planowałbym Mauritusa na starość z funduszy
                  inwestujących w farmację. Już dziś w GB i USA ponad połowa kasy przeznaczonej
                  na leczenie idzi na medycynę alternatywną [oszustów, oszołomów a także
                  znakomici epomagających wyleczaczy]

                  reszta potem

                  5040
                  • Gość: Doki Re: co to za forum ? IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 29.01.04, 08:47
                    > Już dziś w GB i USA ponad połowa kasy przeznaczonej
                    > na leczenie idzi na medycynę alternatywną [oszustów, oszołomów a także
                    > znakomici epomagających wyleczaczy]

                    Biorac pod uwage fakt, ze "znakomicie pomagajacych wyleczaczy" jest wsrod
                    przedstawicieli medycyny alternatywnej tyle samo co substancji czynnej w leku
                    homeopatycznym (moze to tez taka "metahomeopatia"? LOL), rozwoj medycyny
                    alternatywnej moze na dluzsza mete tylko zwiekszyc popyt na leczenie.

                    Spojrz na to jeszcze inaczej: medycyna klasyczna taka, jaka jest dzisiaj,
                    wyrasta jako czesc pewnej cywilizacji, opartej na pewnych zasadach, np
                    wnioskowania. Alternatywna sie i od tej cywilizacji, i od tego wnioskowania
                    odcina. Fajnie, ale nie da sie wprowadzic na szersza skale "alternatywnosci" bez
                    likwidacji cywilizacji, IMHO. To m.in. bylo podstawa mojego stanowiska w watku o
                    Bieszczadach, a czego niektorzy calkiem nie zrozumieli. Zawsze jest cos za cos.
                    Mozemy nawet zamieszkac w jaskiniach, ale sa pewne zwiazane z tym konsekwencje
                    dla zdrowia, dlugowiecznosci i ogolnego standardu zycia.
                    • Gość: siedem Re: co to za forum ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 09:49
                      > Biorac pod uwage fakt, ze "znakomicie pomagajacych wyleczaczy" jest wsrod
                      > przedstawicieli medycyny alternatywnej tyle samo co substancji czynnej w leku
                      > homeopatycznym (moze to tez taka "metahomeopatia"? LOL), rozwoj medycyny
                      > alternatywnej moze na dluzsza mete tylko zwiekszyc popyt na leczenie.

                      nie pocieszaj się. kiedys czytałem o aromaterapii przy cieżkich urazach.
                      człowieka rozjeżdża auto. przybywa karetka medycyną alternatywną i
                      konwencjonalną. medycy składaja do kupy porozwalane członki a ci od aroma dają
                      niuchać cośtam co sprawia ze z człowieka nie ucieka duch od razu. ponoć działa.
                      sam pewnie zauwazyles ze niektórych lekkie urazy wysyłają do kostnicy a inni
                      poszatkowani niemiłosiernie udzielają jeszcze wywiadu lekarzowi. coś w tym musi
                      być. ja bym chciał tylko by tzw nauka [ja dodaje zazwyczaj marksistowska nauka]
                      nie zachowywała sie jak struś na widok nowego lub od wieków znanego. by zajela
                      sie tematem zrastania kosci w godzinę [chińcyki], przebijania czaszki żywego
                      delikwenta mieczem [irak] bez czynienia mu szkody, przyklejania odcietego
                      jezyka do rany która nie krwawi [indie]. ośmieszanie nieznanego nie podnosi
                      naszej wartosci. wy takie zachowanie nazywacie kołtunerią i ciemnogrodem. mysle
                      ze za 100 lat tak beda myslec o was i beda to porownywac do strachu przed
                      prądem lub samolotem. czy wiesz, ze w 20 lat po pierwszym locie powzne
                      czasopisma naukowe rozpisywały sie o niemoznosci wzbicia sie w powietrze czegos
                      ciezszego od tegoż?


                      > Spojrz na to jeszcze inaczej: medycyna klasyczna taka, jaka jest dzisiaj,
                      > wyrasta jako czesc pewnej cywilizacji,

                      wielkie Bóg zapłać II !
                      no bo ja odcinam się od tej cywilizacji. mam komputer w GSM, najki i GPS ale
                      nie zapewnia mi to szcześcia. nie daje sobie wmowic ze to postep jest i jeszcze
                      z 2 wieki i bedzie raj bo ci w dupe czip wszczepia. nie bedzie.


                      5040

    • rezurekcja Re: Benveniste, skad ja go znam... 28.01.04, 13:07
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > Benveniste, godzien specjalnego miejsca w poczcie szarlatanow.


      www.amsoft.com.pl/bs/index.html -> w menu po lewej: medycyna magiczna -> Homeopatia - dlaczego slodkie granulki sa dobre na wszystko. Ponizej
      Ponizej cytat z ww artykulu.


      ***************************
      Wielokrotnie przeprowadzano próby naukowego wykazania skuteczności substancji wysoce
      rozcieńczonych. Szczególnym przypadkiem były działania dr Jacques'a Benveniste z
      francuskiego centrum badań naukowych.

      30 czerwca 1988 znany angielski tygodnik Nature opublikował komunikat dr Benveniste i jego
      współpracowników. Rada naukowa Nature, która dostała artykuł już dwa lata wcześniej
      wyraziła jak najdalej idące zastrzeżenia co do jego wartości. Wydała jednak zgodę na publikację
      pod warunkiem, że opublikowane dane zostaną zweryfikowane. Wysłano komisję, która miała
      obserwować eksperymenty. 4 lipca przybyła ona do laboratorium dr Benveniste. Składała się z
      dwóch naukowców oraz iluzjonisty, Jamesa Randi. Obecność iluzjonisty spowodowana była
      podejrzeniem, że w laboratorium doszło do oszustwa.

      Bazą eksperymentów dr Benveniste było twierdzenie, że wysoce rozcieńczone immunoglobuliny
      kozy oddziaływały na bazofile ludzkie. Miało to wykazać, że wysokie rozcieńczenie nie tylko nie
      osłabia działania immunoglobulin, lecz przeciwnie, wzmacnia je. A skoro nikt nie przeczy, że w
      tak wielkich rozcieńczeniach nie może być już ani odrobiny elementu aktywnego, oznacza to, że
      "woda zapamiętuje".

      Prowadzone przez pięć dni, pod uważnym okiem ekspertów, eksperymenty zakończyły się
      całkowitym fiaskiem. 28 lipca Nature opublikowała raport pod tytułem "Eksperymenty na
      wysokich rozcieńczeniach są iluzoryczne". Później pojawiły się nawet oskarżenia o oszustwo.
      (Nature z 27 października 1988, str. 763)

      Próby jednak były powtarzane, i nadal będą tak długo, jak długo będzie w tym wszystkim
      chodziło o ogromne pieniądze.
      ************************************* koniec cytatu

      Na marginesie: kazdy wierzy w to, w co chce. Niektorzy wierza w pamiec wody, postulowaną takze przez J. Benveniste .
      A czy w takim razie ta pamiec wody w przelozeniu na praktyczny jezyk oznacza, ze jesli wypije flaszke roztworu zaczerpnietego z beczki wody, w ktorej
      rozpuszczono i dobrze wstrzasnieto krople alkoholu, zalozmy wodki Becherovki, to bede pijana? Czy tak bedzie sie przejawiac owa pamiec cieczy na mnie?

      Pytam, bo ja akurat nie wierze w homeopatie, a nie chce mi sie ani wstrzasac ani tym bardziej wprawic sie w stan upojenia alkoholowego.
      Potem ma sie kaca, ktorego niektore dolegliwosci ponoc przypominaja migrene, a migrene mam i bez wlasnego trudu. Znaczy sie, pic nie musze.
      • Gość: siedem to zdaje sie pan rezurekcja pisał tutaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 13:12
        o nieprzypadkowosci medycyny akademickiej, planowaniu i silnych naukowych
        fundamentach [ale moge sie mylic]

        wiec ja mam tylko jeden przyklad z dziesiatek tysiecy: lek na serce [bodajże] a
        stał sie panświatowym afrodyzjakiem. to viagra jest.


        5040
        • Gość: w cyrku R. Doki - a jednak będzie biologia cyrowa i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 20:22
          medycyna cyfrowa. Medycy uczcie się fizyki to załapiecie się na Nobla za
          urządzenie rezonansowe nowej generacji. Doki mam do Ciebie wielki szacunek bo
          medycyna której jesteś orędownikiem będzie zawsze potrzebna /choćby dla
          ustalania reguł gry/ ale pacjęt ma coś między uszami, tak wyraziłeś się w "jak
          ubiec nowotwór" i " Q10". Żeby tam zajrzeć niezbędne jest urz.Rezonansowe nowej
          generacji - biologia cyfrowa. Gość JAP w przełom w podawaniu leków przez
          skórkę napisał: W przypadku insuliny, substancji białkowej, detergenty powyższe
          mogą zmienić budowę przestrzenną insuliny (struktura trzecio- i czwartorzędowa
          białek), zatem powstaje pytanie czy w takich warunkach insulina może zachować
          swe właściwości biologiczne. JAP odezwij się bo mnie tutaj zjedzą. Zmiana
          struktury przestrzennej leku lub białka w żywymorganiżmie jest możliwa do
          obserwowania przy użyciu rezonansu. Skoro detergenty mają taki wpływ na
          komórkę białkową / sadzę że folia do pakowania żywności na 3-6miesięcy też/ to
          nasze pożywienie dodatkowo naświetlone słoneczkiem nafaszerowane może być
          kancerogenami rakowymi. Doki dlaczego gremium akademickie o którym tak często
          wspominasz zobowiązuje po wejściu do UE używanie pieńka do rąbania mięsa
          wykonanego z plastyku, przecież dębina lub buczyna są naturalnie
          bakteriobójcze. Do mycia plastykowego pieńka zalecają używać specjalnego
          detergentu - w 5min. całkowicie bakteriobójczego, wg producenta. Czy to będzie
          jak z DDT. To był przykład - chemia a środowisko. Wiele postów było o
          odżywianiu się, Doki walczyłeś jak lew. Ja np. nie przestrzegam żadnej diety,
          jem co lubię - dużo tłusto pieczone smażone np. jajka 4-5 dziennie, czuję się
          świetnie, nie męczę się, nie choruję nawet na grypę. Wyniki jakie zrobiłem w
          ub. tygodniu podobnie jak rok temu są rewelacyjne tak powiedziała moja lekarka.
          Jest tylko jedna sprawa,- od wielu lat stosuję zalecenia medycyny opartej na
          rezonansie, której Ty Doki nawet nie chceż zrozumieć wypowiadając te same
          formułki. Pozdr.
          • Gość: Doki pozyjemy, zobaczymy IP: *.11-200-80.adsl.skynet.be 29.01.04, 22:06
            Chcialbym dowiedziec sie o jaki rezonans chodzi. Warto sprawdzic w slowniku
            znaczenie slowa "rezonans" i nie naduzywac ani nie zmieniac znaczenia pojec, bo
            jesli to bedzie sie robic, to nie ma szans na porozumienie.

            Detergenty, a nawet zwykla woda zmieniaja strukture czwarto- i trzeciorzedowa
            bialek- to nic nowego. Pytanie jak to zrobic w sposob celowy i sterowany.

            > Skoro detergenty mają taki wpływ na
            > komórkę białkową / sadzę że folia do pakowania żywności na 3-6miesięcy też

            Wniosek nieuprawniony, a juz co najmniej nie dowiedziony.

            > to
            > nasze pożywienie dodatkowo naświetlone słoneczkiem nafaszerowane może być
            > kancerogenami rakowymi

            ?????????? Wniosek bez zwiazku z przeslanka. Za duzo tu uproszczen.

            > przecież dębina lub buczyna są naturalnie bakteriobójcze

            Zarty sobie stroisz? Te "wlasciwosci" sa prawie zadne, zreszta pewnie dotycza
            tylko swiezego drewna, a nie takiego, na ktorym dzien w dzien gnije surowe mieso.

            > Czy to będzie
            > jak z DDT. To był przykład - chemia a środowisko. Wiele postów było o
            > odżywianiu się, Doki walczyłeś jak lew.

            I dalej bede. Z tym pienkiem to dobry przyklad. Zyjemy w pewnych warunkach.
            Pewien poziom higieny, lacznie z truciznami do odkazania jest nam juz NIEZBEDNY,
            jesli chcemy pozostac w zdrowiu. Nie mozna bez chemii, a przynajmniej bez
            intensywnego rolnictwa wyprodukowac zywnosci dla 6 miliardow ludzi, nie mozna
            zapobiec epidemiom przy gestosci zaludnienia 200 osob na km², jesli nie bedzie
            przepisow sanitarnych. Wolisz zaryzykowac (a ryzyko minimalne) odkazanie czy
            cholere (a jeszcze w XIX wieku cholera byla czyms normalnym w Europie)?

            > Jest tylko jedna sprawa,- od wielu lat stosuję zalecenia medycyny opartej na
            > rezonansie, której Ty Doki nawet nie chceż zrozumieć wypowiadając te same
            > formułki.

            Z przyjemnoscia sie zapoznam. Jednak slowo "rezonans" nie robi na mnie wrazenia.
            Dokladny opis poprosze.
            • Gość: siedem no ja tez się chce dowiedziec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 08:20
              o co dokladnie chodzi. byłem na takim czyms gdzie kładło się łapy na metalowa
              płytę i po 15 minutach znikał głód nikotynowy. niesamowite uczucie. wczesniej
              każa wypalić papierosa a po tym człowiek czuje sie jakby nigdy nie palił i nie
              ma potrzeby juz palic. to cos w nazwie tez miało jakis magnetyzm.

              5040
              • Gość: w cyrku Re: pożyjemy zobaczymy a mamy tyle czasu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 20:05
                Czy żylaki podudzia można wyleczyć bez interwencji chirurga? O rezonansie
                póżniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka