Dodaj do ulubionych

Czy to powód do wstydu?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 13:55
Po lekturze wielu wątków naszła mnie następująca refleksja:
Czy jeżeli człowiek oświecony, wykształcony o szerokich horyzontach
skutecznie pomaga swojemu zdrowiu za pomocą ziół, homeopatii, czy też innych
niekonwencjonalnych metod, to powinien swoje doświadczenia zachować tylko dla
siebie? Czy możliwe jest podzielenie się swoimi doświadczeniami na forum
zdrowie bez narażenia się na zrównanie z szerzycielami zabobonów i
sekciarstwem? Z góry uprzedzam, że nie chodzi o zastępowanie leczenia
konwencjonalnego, tylko o wspomaganie, lub leczenie pomniejszych dolegliwości.
Będę wdzięczna za opinie.
Obserwuj wątek
    • Gość: siedem trwa wojna człowieku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:16
      jakies słabego serca nie wychylaj sie z tekstami bo Medole zastrzykawkują cię
      na śmierć.

      5040
      • Gość: teddybear Re: trwa wojna człowieku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 15:06
        Dzięki za głos. Oflankowałam się kardiamidem.
        PS
        Ja wiem, że to co napisałam zabrzmiało naiwnie. Sęk jednak w tym, żeby w tak
        poważnych tematach jakim jest niewątpliwie ludzkie zdrowie nie skreślać
        automatycznie wszystkiego, co w/g kogoś zabrzmi nawet infantylnie. Z troski o
        jego zdrowie właśnie. Może lepiej wysłuchać i dopytać, niż zakrzyczeć i
        zdeptać? Wszak primum non nocere.
        • Gość: siedem Re: trwa wojna człowieku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 08:32
          > zdeptać? Wszak primum non nocere.

          wczoraj w aptece pani pomyliła mikrogramy z miligramami. niezdrowo jest
          chorowac i niebezpiecznie.

          5040
    • Gość: Doki Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 09.02.04, 17:42
      Najlepiej byloby, gdyby ten medrzec podzielil sie swoja wiedza i poddal ja
      analizie przez innych uczonych. Wszystko po to, zeby mozna bylo sie czegos
      nauczyc. Medycynie daleko do doskonalosci. Jesli ktos zna dobre metody, to warto
      je rozpowszechniac. Niestety, dobrych niekonwencjonalnych metod jest, nomem
      omen, jak na lekarstwo, dlatego kazda z osobna trzeba starannie sprawdzac.
      I caly szkopul w tym, ze wielu "zielarzy" nie chce (z roznych wzgledow) poddac
      swoich metod takiej analizie.
    • Gość: Artur Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.sdh.sk.ca 09.02.04, 17:47
      Nic bardziej mylnego. Ludzie swiatli sa tu mile widziani nawet z najbardziej
      kontrowersyjnymi metodami.
    • Gość: epi Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 09.02.04, 18:03
      Ktoś mądry kiedyś powiedział : „Wiem, że nic nie wiem”......Może słuchając
      siebie nawzajem z szacunkiem i chęcią zrozumienia, zmniejszymy wspólną
      niewiedzę?
    • uve Re: Czy to powód do wstydu? 09.02.04, 20:16
      Gość portalu: teddybear napisał(a):

      > Po lekturze wielu wątków naszła mnie następująca refleksja:
      > Czy jeżeli człowiek oświecony, wykształcony o szerokich horyzontach
      > skutecznie pomaga swojemu zdrowiu za pomocą ziół, homeopatii, czy też innych
      > niekonwencjonalnych metod, to powinien swoje doświadczenia zachować tylko dla
      > siebie? Czy możliwe jest podzielenie się swoimi doświadczeniami na forum
      > zdrowie bez narażenia się na zrównanie z szerzycielami zabobonów i
      > sekciarstwem? Z góry uprzedzam, że nie chodzi o zastępowanie leczenia
      > konwencjonalnego, tylko o wspomaganie, lub leczenie pomniejszych dolegliwości.
      > Będę wdzięczna za opinie.

      Zapomnij. Kto by w to uwierzyl ze czosnek jest skuteczniejszy od
      antybiotyku??? Kto by w to uwierzyl ze panstwo mogloby zaoszczedzic grube
      milliony, przechodzac na systematyczne stosowanie medycyny naturalnej w tym
      zapobiegania chorobom?
      Ludzie nie wierza, bedziesz uchodzila za szarlatana, szamana, ciemnote ze
      Sredniowiecza, i bedziesz otrzymywac bany, przez medycznych gurus, ktorzy mysla
      ze wszystkie rozumy pozjadali.
      Kiedys naprawde bylem podekscytowany, bo wiedzialem ze dla duzo cierpiacych
      tutaj osob moge pomoc, ale po odglosach jakie otrzymalem, powiedzialam, Who
      caresssss - Nie dbam o to. "Jak zes glupi to cierp". To nie jest raczej objaw
      unoszenia sie, ale uczciwe stwierdzenie faktow.
      Mozna pomoc tym ktorzy tego chca, ale komus sie narzucac? to nie jest
      naprzyklad w moim stylu. Nie powtarzam dwa razy.

      • venus22 Re: Czy to powód do wstydu? 09.02.04, 20:53
        Przeciez czosnek i jego wlasciwosci byly znane juz zanim zostaly wymyslone
        antybiotyki.
        z tego wiec jasno wynika ze czosnek nie zawsze wystarcza, musi byc cos
        skuteczniejszego.
        jesli ten czosnek by byl taki mocny to Wyspianski by nie zmarl an syfilisa.
        Gruzlicy by tak masowo nie wymierali.
        jakby nie bylo w tamtych czasach czosnek do tego byl organiczny.
        Venus
        • Gość: bakteria Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 21:11
          Venus, czy ty przeczytałaś temat wątku? Nie chodzi o powrót do leczenia z
          czasów plemion koczujących, ani o usilne zastępowanie osiągnięć cywilizacji
          cepem. Chodzi o LEKCEWAŻENIE.
          • Gość: w cyrku Re: Czy to powód do wstydu? wspaniale teddybear IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 23:35
            Właśnie ja od dłuzszego czasu chcę "zamieszać" w tym temacie. Od dwóch miesięcy
            korzystając z neostrady czytam na forum różniste wypowiedzi i opinie uściślając
            własną medycynę. Nie znam się na medycynie, ale znam swój organizm.
            Zaproponowałem Dokiemu podyskutowanie o wykorzystaniu "metod
            nieudokumentowanych" - co to jest bzdura 05.02 zbył mnie autohipnozą a teraz
            twierdzi że zielarze nie chcą poddać się analizie. Ja jem wszystko co lubię ,
            dużo i tłusto, dzień bez mięsa to dzień stracony. Mam b.dobre samopoczucie,
            wyniki też np.ob-2,cholest-170, HDL-75, LDL-85, trójglic-59. Ostatni raz
            antybiotyk brałem ok 25lat temu, po swojemu wyleczyłem się z zapalenia
            węzłówchłonnych, owrzodzenia nasieniowodu/krew w spermie/ i inne. Mam swoje
            metody regulowania energetycznego organizmu /mapa termiczna/, kontroli
            obciążenia wątroby, nie przeziębiam się, nie łapię grypy. O diagnostyce pisałem
            w styczniu br. -"promieniowanioe człowieka pomocy" i "podawanie leków przez
            skórkę. Dla specjalisty moje wnioski mogą być nie precyzyjne ale w dyskusji
            mogę je uściślić. Na forum trwa zajadła duskusja o dietach,
            witaminach, farmaceutykach, padają nazwy setek leków, związków chemicznych i i
            dalej co? -ściana!! ćo się dalej dzieje - ściana? Doki twierdzi że nie ma
            żadnej tajemniczej enaegi /bo tak twierdzą gremia medyczne/ ale taki sceptyk
            jak ty, też składasz się z kilkudziesięciu poerwiastków, czyli atomów które
            będąc w różnych konfiguracjach oddziałowują na siebie wzajemnie ENERGIĄ - " z
            prochu powstałeś... ". ŻYCIE - czyli podtrzymywanie wiązań cząsteczki
            molekularnej komórki białkowej polega na dostarczaniu energii. Proces
            dostarczania tej energiodbywa się na zasadzie "przemiany różnych jej rodzajów".
            Pokarm to energia biologiczna - zamienia się przy pomoćy wątroby w energię
            chemiczną dalej w komórce zamioeniana jest w energię fizyczną/ energia drgań
            jąder atomowych/. W skrócie: dobre jedzenie i właściwe lekarstwo wzmacniają
            drgania własne jąder atomowych. Złe jedzenie np. trucizna tłumi drgania jąder
            atomowych niszcząc wiązania między atomowe czyli "... i w proch się obrócisz".
            Mechanizm wzmacniania i tłumienia też moę wyjaśnić. Jako ciekawostkę podam
            moje twierdzenie, że możliwe jest dostarczanie organizmowi bezpośrednio czystej
            energi fizycznej/ pomijając kolejne etapy jej przemiany/ spełniając określone
            warunki, stosując różne metody samokontroli, medytacji, jogi itd - nie
            przyjmować pokarmów nawet przez długi okres czasu z wyjatkiem wody/ organizm to
            elektrolit/. Prawda że fajnie - bo tanio ale ja wolę flaki i schabowego z
            bigosem a na deser opieczoną golonkę z chrzanem lub tabliczkę czekolady. Na
            temat różnych rodzajów, jej przekazywania , pożądanych skutkach i efektach dużo
            mogę pisać bo tu zaczyna się MEDYCYNA CYFROWA. Takiego ujęcia tematu energi
            czyli ŻYCIA nigdzie nie spotkałem/publikacje/ są to moje własne przemyślenia.
            Ps. Koty wykorzystują energię żył wodnych i chorych miejsc na ciele człowieka
            nazwałem to energią dysharmoniczną. Może MARIA z "kuchenka mikrifalowa" pomoże
            opisać naukowo. Pozdr.
          • Gość: w cyrku Re: Czy to powód do wstydu? wspaniale teddybear IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 23:35
            Właśnie ja od dłuzszego czasu chcę "zamieszać" w tym temacie. Od dwóch miesięcy
            korzystając z neostrady czytam na forum różniste wypowiedzi i opinie uściślając
            własną medycynę. Nie znam się na medycynie, ale znam swój organizm.
            Zaproponowałem Dokiemu podyskutowanie o wykorzystaniu "metod
            nieudokumentowanych" - co to jest bzdura 05.02 zbył mnie autohipnozą a teraz
            twierdzi że zielarze nie chcą poddać się analizie. Ja jem wszystko co lubię ,
            dużo i tłusto, dzień bez mięsa to dzień stracony. Mam b.dobre samopoczucie,
            wyniki też np.ob-2,cholest-170, HDL-75, LDL-85, trójglic-59. Ostatni raz
            antybiotyk brałem ok 25lat temu, po swojemu wyleczyłem się z zapalenia
            węzłówchłonnych, owrzodzenia nasieniowodu/krew w spermie/ i inne. Mam swoje
            metody regulowania energetycznego organizmu /mapa termiczna/, kontroli
            obciążenia wątroby, nie przeziębiam się, nie łapię grypy. O diagnostyce pisałem
            w styczniu br. -"promieniowanioe człowieka pomocy" i "podawanie leków przez
            skórkę. Dla specjalisty moje wnioski mogą być nie precyzyjne ale w dyskusji
            mogę je uściślić. Na forum trwa zajadła duskusja o dietach,
            witaminach, farmaceutykach, padają nazwy setek leków, związków chemicznych i i
            dalej co? -ściana!! ćo się dalej dzieje - ściana? Doki twierdzi że nie ma
            żadnej tajemniczej enaegi /bo tak twierdzą gremia medyczne/ ale taki sceptyk
            jak ty, też składasz się z kilkudziesięciu poerwiastków, czyli atomów które
            będąc w różnych konfiguracjach oddziałowują na siebie wzajemnie ENERGIĄ - " z
            prochu powstałeś... ". ŻYCIE - czyli podtrzymywanie wiązań cząsteczki
            molekularnej komórki białkowej polega na dostarczaniu energii. Proces
            dostarczania tej energiodbywa się na zasadzie "przemiany różnych jej rodzajów".
            Pokarm to energia biologiczna - zamienia się przy pomoćy wątroby w energię
            chemiczną dalej w komórce zamioeniana jest w energię fizyczną/ energia drgań
            jąder atomowych/. W skrócie: dobre jedzenie i właściwe lekarstwo wzmacniają
            drgania własne jąder atomowych. Złe jedzenie np. trucizna tłumi drgania jąder
            atomowych niszcząc wiązania między atomowe czyli "... i w proch się obrócisz".
            Mechanizm wzmacniania i tłumienia też moę wyjaśnić. Jako ciekawostkę podam
            moje twierdzenie, że możliwe jest dostarczanie organizmowi bezpośrednio czystej
            energi fizycznej/ pomijając kolejne etapy jej przemiany/ spełniając określone
            warunki, stosując różne metody samokontroli, medytacji, jogi itd - nie
            przyjmować pokarmów nawet przez długi okres czasu z wyjatkiem wody/ organizm to
            elektrolit/. Prawda że fajnie - bo tanio ale ja wolę flaki i schabowego z
            bigosem a na deser opieczoną golonkę z chrzanem lub tabliczkę czekolady. Na
            temat różnych rodzajów, jej przekazywania , pożądanych skutkach i efektach dużo
            mogę pisać bo tu zaczyna się MEDYCYNA CYFROWA. Takiego ujęcia tematu energi
            czyli ŻYCIA nigdzie nie spotkałem/publikacje/ są to moje własne przemyślenia.
            Ps. Koty wykorzystują energię żył wodnych i chorych miejsc na ciele człowieka
            nazwałem to energią dysharmoniczną. Może MARIA z "kuchenka mikrifalowa" pomoże
            opisać naukowo. Pozdr.
            • uve Re: Czy to powód do wstydu? wspaniale teddybear 10.02.04, 01:11
              Masz rtacje w cyrku: Czasami ma sie wrazenie ze to jest zabawa w medycyne.
              Badnia krwi, sklad, bania moczu, zawartosc bialka, cholesterol, ile tego
              dobrego, ile tego zlego, i wszystko po to aby dac antybiotyk, aspiryne,
              tylenol, ktore i tak nic nie pomogaja a nawet szkodza.
            • Gość: Doki Re: Czy to powód do wstydu? wspaniale teddybear IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 10.02.04, 02:12
              > Zaproponowałem Dokiemu podyskutowanie o wykorzystaniu "metod
              > nieudokumentowanych" - co to jest bzdura 05.02 zbył mnie autohipnozą a teraz
              > twierdzi że zielarze nie chcą poddać się analizie.

              Nie zbylem Cie, tylko zaproponowalem inne wyjasnienie, lepiej osadzone w
              rzeczywitosci.
              "Zielarze" (okreslenie umowne) naprawde nie chca poddac sie naukowej analizie.

              Moze to kwestia pory nocy (a do konca szychty daleko, chociaz juz nie oplaca sie
              zasypiac) ale po Twoim poscie rzeczywiscie przeszla mi ochota na dyskusje. Bo
              mam wrazenie, ze to jest dyskusja o swiatopogladach, a o tym nie chce mi sie
              dyskutowac.
              To nie jest tak, ze ja Cie zbylem, tylko Ty masz potrzebe Tajemnicy, a ja nie.
              To nic zdroznego, wiekszosc ludzi ma potrzebe Tajemnicy, niewykluczone, ze to
              dlatego czlowiek stworzyl Boga- i tu zaczyna sie dyskusja o swiatopogladzie.
              Dlatego tworzysz jakies tajemnicze energie (choc z energia biologiczna, a wtedy
              nazywala sie ona "vis vitalis", skonczono jeszcze w XVIII wieku- nie pamietasz
              ze szkoly?), dziwaczne mechanizmy dzialania trucizn (na marginesie: wiekszosc
              trucizn, jesli nie wszystkie, dziala poprzez zablokowanie jakiegos enzymu,
              niezbednego do zycia), koty i promieniowanie zyl (nie wiem dlaczego koty klada
              sie tam, gdzie sie klada, ale wiem, ze nie ma zadnych zyl wodnych a tym bardziej
              ich promieniowania).

              Zycie jest forma istnienia bialka. Jak widac, to nie tylko stwierdzenie faktu,
              ale takze postawa wobec zycia. Ty masz swoja, ja swoja postawe i nie musimy sie
              tu zgadzac.

              PZDR
              • Gość: Artur Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.sasknet.sk.ca 10.02.04, 03:52
                Gość portalu: Doki napisał(a):
                koty i promieniowanie zyl (nie wiem dlaczego koty klada
                > sie tam, gdzie sie klada, ale wiem, ze nie ma zadnych zyl wodnych a tym
                bardziej ich promieniowania).

                A ja jestem bardziej otwarty na tego typu sprawy. A to na podstawie pewnego
                eksperymentu, ktory wykonalem bedac jeszcze nastolatkiem. Ktos podarowal mojemu
                bratu komplet rozdzek i filtr chroniacy przed promieniowaniem wodnym. Okazalo
                sie, ze moj brat byl urodzonym rozdzkarzem (bo ja nie) i w jego rekach patyczki
                wykonywaly dziwne skrety kiedy znajdowal sie w pewnych okreslonych miejscach.
                Filtr natomiast byl na tyle fikusny, ze jezeli polozyc go dokladnie w osi
                polnoc-pludnie to mial znosic efekt zyl wodnych w promieniu kilku metrow.
                W naszym mieszkaniu mielismy kilka takich wykrytych przez mojego brata
                zazylonych miejsc tzn takich w ktorych w jego rekach rozdzka dokonywal dziwnych
                skretow.
                Eksperyment, ktory wykonalem polegal na tym, ze ja w jednym pokoju zmienialem
                polozenie filtra ustawiajac go w osi polnoc poludnie lub w dowolnej innej
                podczas gdy moj brat z drugiego pokoju donosil czy byl w stanie wyczuc zyle
                rozdzka.
                ZAWSZE, a powtarzalismy to moze nawet i setki razy, kiedy filtr znajdowal sie w
                prawidlowej osi brat donosil iz zyly nie byl w stanie wykryc. Nie mogl tez
                wiedziec jak byl ustawiony filtr jako, ze ja ustawialem go w innym pokoju i on
                nie mogl wiedziec jakie bylo jego ustawienie.

                Mechanizmu eksperymentu ani budowy dziwnego filtra do dziasiaj dnia nie
                potrafie wytlumaczyc w naukowy sposob.
                • Gość: Doki rozdzkarze IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 10.02.04, 08:00
                  > A ja jestem bardziej otwarty na tego typu sprawy.

                  Ja tez bylbym, gdyby nie nieudane eksperymenty, ktore porwadzilem jako
                  nastolatek. Pozniej slyszalem teorie, ze nie ma urodzonych rozdzkarzy- kazdy
                  moze wykryc "promieniowanie". Oczywiscie, nieprawda, ze kazdy- ja np. nie. Po
                  ostatnie, nie bardzo wiem, bo nigdzie tego nie mozna znalezc jakiego rodzaju
                  jest to "promieniowanie" i gdzie ewentualnie na spektrum mam je umiescic. A
                  poniewaz zawsze i wszedzie obowiazuje brzytwa Occama, teorie o rozdzkarstwie
                  przyszlo odrzucic. Kwestia dyscypliny w rozumowaniu, podobnie jak nie sposob
                  obronic tezy o sensie horoskopow albo o proroczych snach.
                  • Gość: siedem Re: rozdzkarze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 08:56
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    > > A ja jestem bardziej otwarty na tego typu sprawy.
                    >
                    > Ja tez bylbym, gdyby nie nieudane eksperymenty, ktore porwadzilem jako
                    > nastolatek. Pozniej slyszalem teorie, ze nie ma urodzonych rozdzkarzy- kazdy
                    > moze wykryc "promieniowanie". Oczywiscie, nieprawda, ze kazdy- ja np. nie. Po
                    > ostatnie, nie bardzo wiem, bo nigdzie tego nie mozna znalezc jakiego rodzaju
                    > jest to "promieniowanie" i gdzie ewentualnie na spektrum mam je umiescic. A
                    > poniewaz zawsze i wszedzie obowiazuje brzytwa Occama, teorie o rozdzkarstwie
                    > przyszlo odrzucic. Kwestia dyscypliny w rozumowaniu, podobnie jak nie sposob
                    > obronic tezy o sensie horoskopow albo o proroczych snach.


                    co do rozdzkarstwa mylisz sie jak szlag. ludzie nie wysilaliby sie z piramidami
                    czy posagami na wyspach wielkanocnych gdyby TO nie działało. doczekasz czasów
                    [wkrotce] ze bedzie sie z TEGO robic dyploma na UJ.


                    podobnie jak nie sposob
                    > obronic tezy o sensie horoskopow albo o proroczych snach.

                    ktoś kiedyś wykonał badania o wypadkowości samochodowej pod kątem daty
                    urodzenia. wyszły kolosalne roznice miedzy znakami zodiaku. nie zdajesz sobie
                    nawet sprawy do jakich trików, szamaństwa statystycznego uciekają sie
                    ubezpieczeniodawcy by zoptymalizowac zyski. ja jestem panna i robię TO 2 x
                    czesciej niż np waga.

                    5040
                  • Gość: Artur Re: rozdzkarze IP: *.sasknet.sk.ca 10.02.04, 15:06
                    Horoskopy i znaki zodiaku mozna wytlumaczyc calkiem naukowo pora roku w jakiej
                    rodzi sie dziecko. Inaczej bedzie sie rozwijac ktos, kto urodzi sie w styczniu
                    bo i musial siedziec w domu przez pierwsze miesiace zycia, i byc ciagle grubo
                    ubrany, i mama miala w cycusiach zapewne mniej witamin, a inaczej ktos kto sie
                    urodzil np lipcu. Siedem a jak czesto robi TO ktos spod znaku Barana?

                    A tych zyl to rzeczywiscie nikt, lub prawie nikt nie jest w stanie wykryc
                    instrumentem innym niz czlowiek (jako instrument). Niby byly jakies proby mniej
                    lub bardziej udane lapania tego promieniowania jako bardzo wysokiej
                    czestotliwosci pola elektromagnetycznego (poza zakresem normalnie lapanym przez
                    typowe przyrzady), ale nie wiem na ile bylo to powtarzalne w innych labach.

                    A, i jeszcze dodam, ze chyba jednak kazdy moze wykryc te zyly. Jak pisalem, ja
                    normalnie tego nie moge zrobic, ale z pomoca pewnego utalentowanego rozdzkarza,
                    ktory leciutko dotykal moich lokci moje rece takze robily esyfloresy kiedy
                    znajdowalem sie w okreslonych miejscach. W innych miejcach rece sie nie
                    wyginaly. A rozdzkarz w obu warunkach nie zmienial polozenia swoich rak.

                    Takie to byly moje wlasne eksperymenty, ale nie zmienily mi one swiatopogladu.
                    Po prostu trzymam je sobie w zakamarkach swiadomosci jako moje wlasne "X
                    files"; ciagle nierozwiazane i niewytlumaczone.

                    Zreszta mam ich wiecej.
                    • wedrowiec2 Re: rozdzkarze 10.02.04, 15:24
                      Bardzo poważna uczelnia medyczna oraz Wydział Architektury innej uczelni,
                      wspólnie z ródżkarzami postanowili wykonać doświadczenie. Różdżkarze, w bardzo
                      dużej sali wykładowej PUM wyznaczyli przebiegi żył, pola o dobry i złym
                      promieniowaniu itd. Zebrano grupę ochotników. Brałam udział w tym
                      eksperymencie. Zbadano nas, zrobiono ekg, przewodnictwo skóry, ciśnienie,
                      chodzano wokól nas z wahadełkami itd., wykonaliśmy różne testy psychomotoryczne
                      (mniej więcej takie jak dla kierowców zawodowych). Następnie przebywalismy
                      przez parę godzin w miejscach o różnym natężeniu pola. Oczywiście nikt nie
                      wiedział w jakim miejscu znajduje się. Po 2 -3 godzinach znów wszytskie testy i
                      badania. Osoby, które przebywały w "złych" miejscach miały zdecydowanie gorsze
                      wyniki.
                    • jadwiga_r Re: rozdzkarze 10.02.04, 16:41
                      Pamiętam czasy mojego dzieciństwa u rodziców. Mieli oni około 20 sztuk owiec.
                      Te owce, gdy wchodziły do owczarni , wszyskie gromadziły sie w jednym miejscu w
                      grupie, stulone do siebie. Pomimo,że przepędzało się je w inne miejsce,to i
                      tak nadal 3/4 owczarni stało puste,a one wracały na uprzednie miejsce.
                      Rozumiem,że gdyby gromadziły sie zimą do siebie ze względu na chłodne dni,ale w
                      upalne lato,też były stulone w jednej grupie.
                      Przypuszczam,że pod tą owczarnią przechodziły żyły wodne i dlatego takie było
                      zachowanie owiec.
                      Znajomy różdżkarz radził mi,żeby na łóżku rozłożyc skórę owczą,tam gdzie nie
                      można zmienić pozycji ustawienia łóżka w pokoju.Skóry te podobno nie
                      przepuszczają promieniowania żył wodnych.
                    • Gość: Baran do Artura IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.04, 09:13
                      Ja też jestem spod Barana i stwierdzam, że Barany robią TO (prawie) zawsze, gdy
                      mają na TO ochotę. A mają ją bardzo często (osiemnaście razy częściej niż Panny)
                      Pozdrawiam
                    • Gość: Doki horoskopy IP: *.50-136-217.adsl.skynet.be 11.02.04, 09:56
                      X- files: oczywiscie tak, tez je mam, ale inaczej je traktuje. Ty traktujesz
                      zawartosc X- files jako realne, choc niewyjasnione zjawiska. Ja- jako
                      niewyjasnione obserwacje. To istotna roznica. Z faktu, ze cos zaobserwowano, nie
                      wynika, ze to cos istnieje.

                      Przykladem sa wlasnie horoskopy. Wiele z nich to samospelniajace sie proroctwa.
                      • Gość: hydrogen Re: horoskopy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 18:45
                        > X- files: oczywiscie tak, tez je mam, ale inaczej je traktuje. Ty traktujesz
                        > zawartosc X- files jako realne, choc niewyjasnione zjawiska. Ja- jako
                        > niewyjasnione obserwacje. To istotna roznica. Z faktu, ze cos zaobserwowano,
                        ni
                        > e
                        > wynika, ze to cos istnieje.

                        To dość osobliwy i musze przyznać, że trudny do zrozumienia światopogląd.
                        Jakbyś go odniósł do arcyciekawej obserwacji Artura nt żył wodnych i
                        ródżkarstwa? Trudno mi sobie wyobrazić aby myślący człowiek zanegował isnienie
                        opisywanego fenomenu. Ja przyznam, że niedawno zupełnie przypadkowo "odkopałem"
                        w bibliotece książkę na ten temat. Jak tylko będę miał chwilę czasu zabieram
                        się do lektury i eksperymentów z różdżką i wachadełkiem :)

                        Pozdro
                        • Gość: Doki Re: horoskopy IP: *.50-136-217.adsl.skynet.be 11.02.04, 18:55
                          > To dość osobliwy i musze przyznać, że trudny do zrozumienia światopogląd.
                          > Jakbyś go odniósł do arcyciekawej obserwacji Artura nt żył wodnych i
                          > ródżkarstwa?

                          Obserwacje sa mylace. Nie wiadomo, czy dobrze widzisz, nie wiadomo, czy dobrze
                          podejmujesz to, co widzisz. Nie mozna polegac na poznaniu wylacznie ludzkimi
                          zmyslami. Arturowi sie udalo cos zaobserwowac, mnie nie udalo sie powtorzyc jego
                          wynikow. Ktory z nas jest w bledzie? Ja, Artur, a moze obaj, a moze zaden?

                          Same obserwacje to dopiero poczatek. Potrzebne sa obserwacje powtarzalne, na ich
                          podstawie hipoteza, potwierdzana dalszymi eksperymentami, a jesli te potwierdza
                          hipotezen to hipoteza staje sie teoria. Dalej zaczyna sie praca nad odrzuceniem
                          teoriii generowaniem nowych hipotez, lepiej przystajacych do obserwacji.

                          Poki co, jestesmy na etapie niesmialego generowania hipotez. Mnie osobiscie
                          odpowiada hipoteza siedem, o ruchach mimowolnych. I teraz pytanie: skoro
                          wahadelko sluzy do wykrywania pewnych rytmicznych ruchow mimowolnych, to
                          dlaczego one powstaja w pewnych miejscach, a w innych nie?

                          Co do kotow: mam np hipoteze, ze koty wybieraja pewne miejsca do odpoczynki na
                          podstawie wechu. Byc moze ziemia w miejscu, gdzie pod powierzchnia sa wody
                          gruntowe, pachnie kotom inaczej. "Zyly wodne" nie sa w moim rozumieniu dobrym
                          wyjasnieniem, bo zgodnie z tym, co wiemy o geologii, wody podziemne nie maja
                          postaci "zyl".
                          • Gość: hydrogen Re: horoskopy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 19:21
                            > Obserwacje sa mylace. Nie wiadomo, czy dobrze widzisz, nie wiadomo, czy dobrze
                            > podejmujesz to, co widzisz. Nie mozna polegac na poznaniu wylacznie ludzkimi
                            > zmyslami

                            Niby obserwacje mogą być mylące i trzeba uważać ale z drugiej strony nie można
                            przesadzać z ostrożnością. Wg mnie od "procedur metodologicznych" ważniejszy
                            jest zdrowy rozsądek.

                            Istnienie fenomenu różdżkarstwa możemy chyba uznać za fakt. Kwestia jego
                            wyjaśnienia to inna sprawa. Nie mam na ten temat niestety wiedzy i nie wiem jak
                            uzasadniane sa teorie o żyłach wodnych. Może to bzura a może i nie do końca.
                            Najważniejszy jest chyba to, że to promieniowanie wpływa na zdrowie ludzkie, co
                            potwierdziły badania przytoczone przez wędowca (chyba wędrowczynię?).

                            Pozdro
                            • Gość: Doki Re: horoskopy IP: *.50-136-217.adsl.skynet.be 11.02.04, 19:27
                              > Wg mnie od "procedur metodologicznych" ważniejszy
                              > jest zdrowy rozsądek.

                              Niestety, zdrowy rozsadek sprawdza sie w sytuacjach, ktore znamy i ktore sa
                              przewidywalne, ale jest do niczego, a wrecz moze prowadzic na manowce, jesli
                              wypowiada sie o rzeczach nieznanych. W medycynie jest sporo przypadkow tego, co
                              swego czasu wydawalo sie podyktowane zdrowym rozsadkiem, az w koncu zostalo
                              uznane za blad; Dlatego m. in. nie przywoluje zdrowego rozsadku w dyskusji o
                              Janie Kwasniewskim.

                              > Najważniejszy jest chyba to, że to promieniowanie wpływa na zdrowie ludzkie

                              Nie zgadzam sie na uzywanie slowa "promieniowanie", bo to od razu okresla rodzaj
                              oddzialywania, w dodatku nie udalo sie zadnego promieniowania wykryc. Na razie
                              postulowane jest jakies oddzialywanie, ktorego charakteru nie znamy.
                              • Gość: hydrogen Racjonalność i zdrowy rozsądek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 22:26
                                > Niestety, zdrowy rozsadek sprawdza sie w sytuacjach, ktore znamy i ktore sa
                                > przewidywalne, ale jest do niczego, a wrecz moze prowadzic na manowce, jesli
                                > wypowiada sie o rzeczach nieznanych. W medycynie jest sporo przypadkow tego,
                                co
                                > swego czasu wydawalo sie podyktowane zdrowym rozsadkiem, az w koncu zostalo
                                > uznane za blad; Dlatego m. in. nie przywoluje zdrowego rozsadku w dyskusji o
                                > Janie Kwasniewskim.

                                Moim zdaniem zdrowy rozsądek sprawdza się zawsze tylko trzeba umieć go używać.
                                Tego już nie obejmie żadna definicja i procedura metodologiczna. Być może gdyby
                                Einstein ufał zdrowemu rozsądkowi to nie powstała by teoria względności wraz ze
                                swoimi antyzdroworozsądkowymi paradoksami.

                                Chyba czymś nadrzędnym wobec zdrowego rozsądku jest racjonalność, obejmująca
                                rozumną analizę rzeczywistości. Nie jestem prawdę mówiąc na bierząco w
                                aktualnychj sporach filozoficznych, ale myślę, że można pojęcie racjonalności
                                uznać za pierwotne, nie definiowalne.

                                Definiowanie racjonalności jest bezcelowe i chyba niemożliwe. Bezcelowe
                                dlatego, że racjonalność jest czyms zaszczepionym w umysł ludzki (choć chyba
                                nie w każdy?)i znajomość bądź nie jej aktualnej definicji raczej nie uczyni
                                człowieka mądrzejszym. Co gorsza może to być szkodliwe gdyż taka "wtłoczona" z
                                zewnątrz definicja może stanowić ograniczenie w twórczym myśleniu -niezbędnym
                                dla dokonywania się postępu. Praktyczną niemożliwość zdefiniowania
                                racjonalności uzasadniałbym tak, że dla danej definicji możnaby chyba zawsze
                                znaleźć działania uznane za racjonalne, które przez tą definicję nie byłoby
                                uwzględnione.

                                A wracajac na ziemię to właśnie racjonalność (ta zaszczepiona w mój umysł)
                                nakazuje traktować poważnie takie zjawiska jak różdżkarstwo czy dieta
                                optymalna. Irracjonalne jest natomiast negowanie tych (i innych też) zjawisk
                                bez dokładnego ich zbadania, szczególnie jeśli uwzględnić istnienie sygnałów
                                świadczących na ich korzyść.

                                Co do "promieniowania" to jest to pojęcie bardzo szerokie ale oczywiście w
                                przypadku hipotetycznych cieków wodnych użyte zapewne nieco w ciemno, przy
                                założeniu, że zjawiska o których mowa nie sa zbadane i wyjaśnione.

                                Pozdro
                      • wiu3li Re: horoskopy 08.05.13, 09:54
                        ciekawy internetowy horoskop ? czyli tak na prawdę co? wydaje mi się, że czytając większość z nich można znaleźć coś ciekawego dla siebie.
                      • mtbmch Re: horoskopy 25.02.15, 18:34
                        Jak sama nazwa znaku wskazuje jesteś Baranem? Dość że jesteś uparty, i denerwujący innych, to jeszcze na dodatek robisz to z uśmiechem na twarzy, co jeszcze bardziej wkurza otoczenie.
                        Jak masz jakiś durny pomysł to i tak chcesz go zrealizować, nawet jeśli wszyscy wokoło mówią Ci, że jesteś pajacem. dziennyhoroskop.com.pl/horoskopdziennybaran.html
          • Gość: Venus Re: Czy to powód do wstydu? IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 10.02.04, 02:16
            Przeczytalam ale nawiazuje do tego co Uve napisal o czosnku....
            Venus
            • Gość: w cyrku Re: Czy to powód czy powódka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:25
              Oczywiście wina jest po mojej stronie, bo nie potrafię fachowo sformułować
              swojej wypowiedzi. Będę cierpliwie wyjaśniał. Dopatrzono się propagowania
              jakiegoś swiatopoglądu, a ja przecierz cały czs mówię o fizyce, o atomach i
              dlatego napisałem " z prochu powstałeś". Powiedziałem - energia biologiczna -
              oczywiście nieprecyzyjny skrót myślowy i ta opinia pozwoloła mi spojrzeć na to
              oczami Dokiego sceptyka jednocześnie ściąga mi na głowę św.inkwizycję
              dorzucając czarownice w postaci kota i różdzki. Ujmę to tak: "Teresa" będzie
              zalecać używanie owocu jałowca, Doki przepisze syntetyczny specyfik o
              substancji czynnej identycznej z jałowcem, ja wprowadzam w "medycynie
              cyfrowej" pojęcie harmonicznej energi oddziałowującej bezpośrednio na jądra
              atomowe pierwiastków w komórce białkowej.Pojęcie enargia biologiczna dotyczy
              tylko opakowania tj. mięsa ,warzyw, zboża. Energia czekolady zmienia w
              organiżmie swoje kolejne opakowania i tylko nieliczne ale precyzyjnie określone
              atomy pochodzące z tej czekolady przekazą - doładują energią drgające jądra
              atomowe komórki białkowej, utrzymując te drgania na wyższym poziomie
              energetycznym, właściwym dla żywego organizmu człowieka -36,6C. Najprostrzym
              i najszybszym sposobem dostarczania energi do jadra at. jest założenie kufajki
              gumiaków i kopanie gliny. O przepraszam to nie to towarzystwo - wino, kobiety i
              śpiew. Pojęcie poziomów energetycznych jader atomowych znane jest np. w
              działaniu laserów. Nie stymulowane energetycznie atomy np.wodoru błąkają się w
              przestrzeni kosmicznej i mają temp. ok. -273C. Ziemia jest olbrzymim kotłem
              energetycznym, cały czas podlegamy wpływom różnych rodzajów energi -
              magnetycznej i elektromagnetycznej króre pomagzją lub utrydniają "precyzyjne"
              oddziałowywanie na siebie atomów w komórce białkowej. Brak tej precyzji to
              choroby i mutacje. Brak tej precyzji u dziecka to choroby wieku rozwojowego
              ze wszystkimi konsekwencjami - o tym też pisałem tak jak to rozumiem, na
              forum "promieniowanie człowieka ratunku" pt. "wyłączeni"ok. 15.01.br w
              odpowiedzi na post Danieli Wirt.Polska-forum-zdrowie i medycyna-uszkodzenia
              mózgu. Upieranie się że "energia nieudokumentowana" nie istnieje używając
              argumentu - nie! bo nie- jest całkowicie nieuprawnione jako rzecze nasz V-
              premier. Jednocześnie nie próbując przyłapać mnie na błędach w dziedzinie na
              której zna się doskonale a ja wyprobywuję na sobie metody niekonwencjonalne np.
              stymulacja błędnika,gojenie ran, naprawy kręgosłupa,zagłodzenia raka czy idei
              medycyny cyfrowej.
              • Gość: w cyrku Re: Czy to powód czy powódka do teddybear IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 18:42
                Czy w zadaniu domowym jakie mamy do odrobienia satysfakcjonuje Ciebie moje
                podejscie do zadania. Zapoznaj się z moimi wypowiedziami pod wskazanymi
                tematami. przepisywanie tego tutaj czyba niema sensu.
                • Gość: w cyrku ŻYŁA WODNA A DZIURA BUDZETOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:04
                  W pazdzierniku ub roku przeczytałem że kanadyjscy inż opracowali metodę
                  produkowania prądu. przepływająca woda przez porowate szkło powoduje że po
                  jednej stronie szklanej płytki powstaje elektryczny ładunek dodatni a na
                  drugiej ujemny. Przytaczam tą informację dla wykazania że coś jest na rzeczy.
                  Otóż kryształ kwarcu ma taką samą właściwość na jednej ścianie "+" na drugiej "-
                  " ponadto ściskany wytwarza napięcie proporcjonalne do przyłożonej siły -
                  zastos. w wagach elektronicznych, uderzony-znamy tzw.krzemień wytwarza iskrę
                  elektr. w zapalniczkach kryształek wielkości ryżu wytwarza napięcie 30-
                  60tyśVolt. takie kryształki to zwykły piasek kwarcowy. Przeplywająca woda
                  przez grunt wytwarza napiecie w wyniku któregopowstaje fala elektromagnetyczna.
                  Dlaczego nie wykrywają jejzwykłe przyrządy pomiarowe? ponieważ te kryształki
                  ułożone są przypadkowo, powstające napięcie nie jest spolaryzowane - chce
                  płynąć we wszystkich kierunkach. Kto ma w domu indukcyjne szczęki pomiarowe
                  może to sprawdzić na zwykłym kablu do odkurzacza. W gruncie gdzie przepłyawa
                  podziemna struga tzw ciek wodny powstaje nieuporządkowana fala
                  elektromagnetyczna. Dla większości zwierząt i roślin to promieniowanie jest
                  szkodliwe /kancerogenne/ zakłuca "harmoniczny akord rezonansowy" jąder
                  atomowech komórki białkowej. A właśnie koty i brzozy wykorzystują takie
                  promieniowanie. Jest jeszcze wiele ciekawych zjawisk zwiazanych z tym
                  promieniowaniem. Dla tych co różdzkarstwo nazywają oszustwem podaję nast.
                  informację: od wielu latna różnych orbitach w okół ziemi krążą satelity
                  badawcze i komercyjne z nazwą "geo" posiadające na pokładzie specjalne
                  detektory wykrywające zmiany różnych rodzajów promieniowania pochodzącego z
                  głębi ziemi. Po komputerowej obróbce sporządzane są mapy gdzie jest duże
                  przwdopodobieństwo występowania ropy, rud metali i minerałów. TO są Fakty.
                  Problemem różdzkarstwa jest wiarygodność, faktyczne umiejętności oraz wachania
                  czułości sensorów detekcyjnch w organizmie wynikające ze zmieniającego się
                  samopoczucia i kondycji psychicznej. Wszystkim sceptykom polecam spotkanie z
                  różdzkarzem posługującymsię miedzianymi "e-L-kami, tu nie ma miejsca na
                  interpretację /wachadełko/ jast żyła to pręty obracają się pokazując oś
                  przepływu wody. Ciekawe jest uczucie jak sami biorąc te pręty do rąk czujemy
                  siłę obracającą te pręty -warunek- musi nas dotykać różdzkarz bo to on jest
                  detektorem. No to napisałem trochę o żyłach promieniowaniu kotach a dziurze
                  budżetowej poczytajcie sobie w gazecie.
                  • Gość: siedem ad ludzkich sensorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 10:20
                    kiedyś kupiłem sobie ponoć strasznie czułe wahadełko izis. pan sprzedawca
                    ustawił ja "dla mnie". kupiłem gadżet. rzecz jak najbardziej działa. u jednych
                    mniej u drugich bardziej u mnie średnio. spotkałem kilku ludzi u których zero
                    obrotu.

                    5040
                    • Gość: w cyrku Re: ad ludzkich sensorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 11:57
                      Sensorem jest organizm człowieka - potwierdza to Artur. W związku z tym nie ma
                      wachadełek czułych i bardziej czułych. Ponieważ jestem sceptykiem /tu Doki może
                      dostać szoku/ - sceptykiem poszukującym już dawno sprawdziłem wachadełko.
                      Twierdzisz że się kręci? By unieruchomić ręce oparłem łokcie na stole,
                      wachadełko trzymałem palcami obu rąk. Skupiłem się na wachadełku - ucieszyłem
                      się - kręci się. Postanowiłem sprawdzić czy zakręci się w drugą stronę - kręci
                      się, w poprzek też , wzdłuż też - rewelacja! Ale sprawdzam dalej - powiesiłem
                      wachadełko na statywie dotykając sznureczka a tu nawet nie drgnęło. Wnioski:
                      gdybym powiesił je na gumce też by podskakiwało. Ręce wykonują ruchy mimowolne
                      zgodne z nztężeniem naszej swiadomości. Dlatego 95% ludzi może twierdzić że
                      używając czułego wachadełka jest różdzkarzami a powinni się nazywać
                      kręciołkami. Prawdziwy różdzkarz uzywa witek"Y" lub "e-L-ek" tu niema miejsca
                      na manipulację. UściSlając - prawdziwy różdzkarz też może posługiwać się
                      wachadełkiem . Pozdr.
                      • Gość: hydrogen Re: ad ludzkich sensorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 19:07
                        Z tego co słyszałem to te cieki nie działaja bezpośrednio na wachadełko czy
                        różdżkę ale na mięśnie osoby trzymającej te przyrządy. Być może ciek oddziałuje
                        na zespół badacz+przyrząd. To co piszesz tylko to potwierdza. Pozdro
                        • Gość: w cyrku Re: żyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 22:28
                          Do Dokiego i hydrogena. Różdzkarstwo to nie światopogląd tylko zjawisko
                          fizyczne które należy opisywać stosując metodyke naukową i tylko tutaj zgadzam
                          się z Dokim. Do badań należu odrzucić wachadełko jako przyrząd nie spełniający
                          wymogów metodyki. W badaniach może uczestniczyć osoba posługująca się
                          przyrządem nie podlegającym ruchom czy skurczom mimowolnym naposałam to w żyle
                          wodnej a dziurze ... Odkopane stare książki mogą pochodzić sprzed epoki
                          satelitów i lotów kosmicznych - wspominałem o badaniu ziemi z kosmosu.
                          Geologia zupełnie inaczej opisuje ziemię do głęb.2-3km. Najazdy kolejnych
                          lodowców i powstawanie mórz spowodowało urworzenie nast.warstw, wymieniam od
                          góry : gleba, drobny piasek, gruby pias, żwir, ił lub glina. I ponownie
                          piasek,żwir, glina itak może być wiele warstw. Zwykle zwir wypełniony jest
                          wodą. Glina jest warstwą nieprzepuszczalną. Dlatego głębokie odwierty pozwalają
                          uzyskiwać wodę oligaceńską, jurajską, karbońską itd. Tak jak na powierzchni są
                          jeziora, stawy i rzeki, tak samo jest w każdej kolejnej warstwie ziemi.
                          Nachylenia warstw gliny są różne, dlarego podziemne rzeki mogą płynąć w różnych
                          kierunkach. Dlatego występuje zjawisko "skrzyżowania żył wodnych" co przez
                          różdzkarzy określane jakoszczególnie niebezpieczne dla człowieka. Doki mówiąc
                          ogeologi dotknął określenia znanego jako poziom wód gruntowych, dot. to tylko
                          pierwszej górnej warstwy wodonośnej.
                          • Gość: w cyrku Re: żyła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 01:04
                            Doki napisał: ruchy mimowolne dlaczego powst w jednym miejscu a w drugim nie.
                            Napędem ruchów mim.jest psychomotoryka a nie miejsce takie czy inne. Stwierdzam
                            dobitnie - osoby potrafiące posługiwać się tylko wachadełkiem są OSZUSTAMI.
                            Przykład: na przełomie roku w TV był program o takich ludziach. Geolodzy
                            odwiertami określili warunki wodne pewnej działki. Z ogłoszenia
                            zapraszano "specjalistów" akurat wszyscy posługiwali się wachadełkiem,
                            Opowiadali kosmiczne bzdury, Kasując od 50 do chyba 500zł.Uważam że program był
                            nieżetelny bo nie wyjaśnił czy "specjaliści" są oszustami, czy oszustwem jest
                            różdzkarstwo. W sprawie słowa "promieniowanie" proszę dokładniej zapoznać się
                            z ŻYŁA WODNA A DZIURA.... wyjaśniam dodatkowo - indukcyjne szczęki pomiarowe
                            wykazują ZERO Amper mimo że odkurzacz pracuje. Przyrząd 0 a rozum że prąd
                            jednak płynie -to i musi powstawać pole elektromagnetyczne. Wystaczy rozciąć
                            kabel i dokonać takiego pomiaru na jednej i drugiej żyle. teraz ten sam
                            przyrząd dokonał pomiaru. W tych żyłach kierunek przepływu jast przeciwny i
                            indukowane w przyrządzie "Promieniowanie" jest nie rejestrowane!!!! Proszę
                            zwrócić uwagę - pisałem że kryształki kwarcu/piasek/ są ułożone przypadkowo i
                            dlatego powstajace Promieniowanie nie jest jednorodne. Każde ziarenko piasku
                            wytwarza promieniowanie o zupełnie innej polaryzacji - TOTALNY CHAOS.
                            Wymyśliłem model demonstracyjny takiego zjawiska: potarty kawałeczek bursztynu
                            przyciąga skrawki papieru. Kilkanaście potartych kawałeczków bursztynu
                            położonych obok siebie nie będą wykazywać "zainteresowania" skrawkami papieru.
                            Dla tego przyrządu promieniowanie jest niewykrywalne a wiemy że jest. Z tym
                            modelem są związane inne ciekawe/fantastyczne/ zjawiska, ale to nie jest ten
                            temat. Wrócę do tematu różdzki, sprawdzałem działanie "e-L-ki" pod kątem ruchów
                            i skurczy mimowolnych - wkładałem palec w dłoń różdzkarza trzymającego pręty i
                            w jak zbliżaliśmy się do określonago miejsca , pręty się obracały a ja nie
                            wyczuwałem najmniejszego skurczu czy ruchu dłoni. Zresztą trzymając eLkę za
                            krótką część, dłuższe ustawiając przed siebie, jedyny ruch by pręty sią
                            rozjechały to ruch nadgarstków. Pozdr.
    • sprite35 Re: Czy to powód do wstydu? 10.02.04, 17:50
      Gość portalu: teddybear napisał(a):

      > Po lekturze wielu wątków naszła mnie następująca refleksja:
      > Czy jeżeli człowiek oświecony, wykształcony o szerokich horyzontach
      > skutecznie pomaga swojemu zdrowiu za pomocą ziół, homeopatii, czy też innych
      > niekonwencjonalnych metod, to powinien swoje doświadczenia zachować tylko
      dla
      > siebie?
      ----------------------

      A mnie naszła taka refleksja :
      Człowiek oświecony, wykształcony i o szerokich horyzontach, to z cała
      pewnością nie są synonimy. Są to trzy różne cechy i żadko się zdarza aby ktoś
      posiadał je wszystkie.
      Od niedawna uczestniczę w tym forum, ale mam wrażenie, że większość
      tutejszych "specjalistów" to ludzie "tylko" wykształceni.
      Z nimi niemożliwa jest polemika, bo pozostałe dwie wymienione cechy są u nich
      w zaniku. Myślą bardzo sztywnymi schematami i są dogłębnie i ostatecznie
      przekonani, że tylko oni mają rację. ( Najciekawsze, że nie tylko w
      dziedzinie ,w której pobierali nauki ).
      Są też tutaj na szczęście ludzie, którzy są bardziej równomiernie wypełnieni
      tymi trzema przymiotami. Ludzie światli i otwarci na wiedzę wykraczającą poza
      podręczniki akademickie, które trochę już pożółkły ze starości. Co więcej ,
      myślę, że takich ludzi jest więcej niż tych pierwszych.

      Nie rozumiem więc pytania wątku... Niby kto ma się wstydzić ?

      pozdrawiam
      Sprite
      • Gość: Artur Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.sdh.sk.ca 10.02.04, 17:54
        sprite35 napisał: > A mnie naszła taka refleksja :
        > Człowiek oświecony, wykształcony i o szerokich horyzontach, to z cała
        > pewnością nie są synonimy. Są to trzy różne cechy i żadko się zdarza aby
        ktoś
        > posiadał je wszystkie.
        > Od niedawna uczestniczę w tym forum, ale mam wrażenie, że większość
        > tutejszych "specjalistów" to ludzie "tylko" wykształceni.

        Sprite? A Ty jak wychodzisz z pokoju to tez drzwiami???
        • sprite35 Re: Czy to powód do wstydu? 10.02.04, 18:03
          >> Sprite? A Ty jak wychodzisz z pokoju to tez drzwiami???

          Może akurat Ty Artur nie do końca słusznie wziąłeś to co napisałem do siebie.
          Ale jeśli mimo wszystko należysz do tej pierwszej grupy, to odpowiadam
          naukowo :
          z pokoju wychodzę najczęściej drzwiami.

          Jeśli to była aluzja, żart, złośliwośc - to przyznaję :
          nie bardzo rozumiem :-D

          pozdrawiam
          Sprite
          • Gość: Artur Re: Czy to powód do wstydu? IP: *.sdh.sk.ca 10.02.04, 18:22
            Sprite, czy ja kiedykolwiek bylem zlosliwy????
            Tak po prostu przypomnial mi sie stary studencki dowcip o profesorze, ktory
            kiedys poprosil by otworzyc okna z powodu duchoty pozwalajac sobie na niewinny
            zart "tu nie ma orlow, wiec nikt nie wyleci" ale ktory wszakze sam po
            zajeciach wyszedl drzwiami jak wszyscy inni.
            Pozdr :-)
            • sprite35 Re: Czy to powód do wstydu? 10.02.04, 18:43
              Nie znałem...teraz aluzja jest czytelna... :-)

              Cóż, byłem skromnym studentem i w zawsze wychodziłem drzwiami... Ale byli tacy,
              którym się zdawało...
    • 2margo00 Re: Czy to powód do wstydu? 08.05.13, 10:56
      Uwazam ze nie masz powodu do wstydu kazdy chce pomo sobie aby był zdrowy.M.
    • 2margo00 Re: Czy to powód do wstydu? 08.05.13, 10:57
      Każdy chce sobie pomóc dlatego nie masz powodu do wstydu....M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka