Dodaj do ulubionych

Urynoterapia - leczenie moczem

IP: *.chello.pl 12.06.04, 18:08
Ciekaw jestem Waszych opinii na temat terapi moczem ( urynoterapii ).
Podobno to najstarsza forma leczenia na świecie znana już od tysięcy lat.
Są o niej wzmianki we wszystkich księgach medycznych pochodzących z dawnych
czasów. Jest o niej mowa w Bibli i starych księgach hinduistycznych i
buddyjskich. Słyszałem, że wiele osób ją stosuje, ale bardzo niewielu się do
tego przyznaje.
Obserwuj wątek
    • Gość: eM Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.home.cgocable.net 12.06.04, 18:39
      Czy moglbys zacytowac wzmianki o ktorych piszesz ze wszystkich!! ksiag
      medycznych dawnych czasow , Bibli , starych ksiag hinduistycznych i
      buddyjskich .



      • Gość: axis Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.chello.pl 12.06.04, 19:56
        Pij wodę z własnej cysterny
        tę, która płynie z twej studni.
        Na zewnątrz mają bić twoje źródła?
        Tworzyć na placach strumienie?
        Niech służy dla ciebie samego,
        a nie innym wraz z tobą
        Księga przysłów, 5-15.
        • Gość: eM Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.home.cgocable.net 12.06.04, 20:20
          Tylko tyle ze wszystkich starych ksiag ? , a co mowia hinduistyczne i
          buddyjskie na ktore sie powolujesz ?.
        • Gość: Doki ale jazda! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 12.06.04, 21:34
          Gość portalu: axis napisał(a):

          > Pij wodę z własnej cysterny
          > tę, która płynie z twej studni.
          > Na zewnątrz mają bić twoje źródła?
          > Tworzyć na placach strumienie?
          > Niech służy dla ciebie samego,
          > a nie innym wraz z tobą
          > Księga przysłów, 5-15.

          I to jest, Twoim zdaniem, o urynoterapii???

          bible.gospelcom.net/cgi-bin/bible?passage=PROV+5&language=polish&version=POLISH

          Nie krepuj sie, pociagnij ten fragment dalej, to bedzie wiadomo, ze chodzi o cos
          zupelnie innego:

          18 niech źródło twe świętym [5] zostanie,

          znajduj radość w żonie młodości.
          19 Przemiła to łania i wdzięczna kozica [6] ,

          jej piersią upajaj się zawsze,

          w miłości jej stale czuj rozkosz!
          20 Po cóż, mój synu, upajać się obcą

          i obejmować piersi nieznanej?


          Zawsze twierdzilem, ze w Biblii mozna znalezc cytat na poparcie absolutnie
          kazdej tezy. Wystarczy wyrwac go z kontekstu...

          A urynoterapia jest bez sensu.


          skepdic.com/urine.html
          • gajbaj Re: ale jazda! 19.06.04, 01:22
            > A urynoterapia jest bez sensu.
            Czytam to wyznanie następująco:
            1. Jestem przeciwnikiem urynoterapii, bo:
            2. Nie mam w zakresie urynoterapii żadnych odpowiedzialnych własnych hipotez ani
            żadnych osobistych doświadczeń;
            3. Włączyłem się do dyskusji bo wydawało mi się, że wystarczy tupnąć nogą, żeby
            mieć rację, a lubię myśleć, że mam rację;
            4. Nie wiedziałem, że sensu trzeba dociekać latami oraz, że sens jest wynikiem
            poziomu rozumienia czegoś, a nie wynikiem decyzji jakiejś większości albo tych,
            których z jakiegoś powodu uważam za autorytet;
            5. Nie zamierzam poświęcić odpowiednio wiele czasu na rzetelne osobiste
            przekonanie się czy urynoterapia jest skuteczna i w jakim zakresie, i nie chcę
            się do tego przyznać;
            6. Wygodnym usprawiedliwiam mojej aktualnej i przyszłej ignorancji jest
            przypisanie urynoterapii tego, na co sam faktycznie cierpię, mianowicie: braku
            sensu.
            Reasumując: sens jest poczuciem pewności opartej na przeżyciu, które jest
            prawdą. Brak sensu jest znakomitym punktem wyjściowym do poszukiwania i
            ustalania prawdy, która nie przychodzi z zewnątrz lecz musi dojrzewać w każdym
            człowieku na jego własną odpowiedzialność.

            Forum niestety wprowadza w tym zakresie złudne nadzieje. Niewiele tu chęci
            wzajemnego poszukiwania, doradzania, wspierania się. Jest to po prostu zabijanie
            czasu, dokopywanie sobie nawzajem, przy pomocy prymitywnych argumentów i
            wyszukanej techniki.

            Być może urynoterapia ma sens dla tych, którzy ją stosują, a nie ma dla tych,
            którzy tego nie czynią. Zatem i tak nie absolutnie!

            Serdecznie pozdrawiam!
            • Gość: Doki Re: ale jazda! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.06.04, 08:28
              Belkot, kolego gabaj. "sens jest poczuciem pewności opartej na przeżyciu".
              Bzdura. Sens jest tym, co mozna znalezc w naukowym, racjonalnym wyjasnieniu
              jakiegos zjawiska. Jezeli jakies zjawisko nie ma naukowego wyjasnienia, to
              znaczy, ze jeszcze go nie ma, ale bedzie mialo (gdy nauka do tego dojdzie), albo
              miec nie moze. Ta ostatnia kategoria zjawisk jest bez sensu i do tej kategorii
              nalezy urynoterapia.

              > Być może urynoterapia ma sens dla tych, którzy ją stosują, a nie ma dla tych,
              > którzy tego nie czynią. Zatem i tak nie absolutnie!

              Tez belkot. Ludzie postepuja bez sensu, pijac mocz i tyle.
    • Gość: are ---> wyszukiwarka IP: *.clubnet.pl 12.06.04, 18:48
      pare tygodni temu byl dlugi watek o tym z duza l. infos. poszukaj na forum.
      mozesz tez popytac na forum med naturalna w prywatnych
      • vitalia Re: ---> wyszukiwarka 12.06.04, 19:07
        No cóż wtedy raczej nie było aptek ,,,to co mieli to stosowali.
        • Gość: are Re: ---> wyszukiwarka IP: *.clubnet.pl 12.06.04, 19:52
          > No cóż wtedy raczej nie było aptek ,,,to co mieli to stosowali.

          To nie ma znaczenia dla chorego co stosuje, byle bylo skuteczne.
    • Gość: are Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.clubnet.pl 12.06.04, 22:04
      na grupie alt.health.fasting czy jakos tak mozna znalezc opis glowdowki
      urynowej. ja juz zapomnialem linkla.
      • Gość: poldek Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 00:14
        Pogromca nr. 1 raka na świecie, dr. Burzyński posiadający w usa wielki instytut
        naukowo -badawczo -leczniczy, leczy swoich pacjentów właśnie związkami
        wyodrębnionymi z ludzkiego moczu /!!!/ tzw. antyneoplastonami.
        Leczy z wielkim powodzeniem.
        • Gość: Doki Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.06.04, 07:55
          Gość portalu: poldek napisał(a):

          > Pogromca nr. 1 raka na świecie, dr. Burzyński posiadający w usa wielki instytut
          >
          > naukowo -badawczo -leczniczy, leczy swoich pacjentów właśnie związkami
          > wyodrębnionymi z ludzkiego moczu /!!!/ tzw. antyneoplastonami.
          > Leczy z wielkim powodzeniem.

          Czyzby? To dlaczego trzeba bylo go sadownie powstrzymywac od szerzenia
          szarlatanerii?

          www.quackwatch.org/04ConsumerEducation/News/burzynski.html
          • vlad_palovnik Re: Urynoterapia - leczenie moczem 13.06.04, 09:21
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Czyzby? To dlaczego trzeba bylo go sadownie powstrzymywac od szerzenia
            > szarlatanerii?
            >

            Klamiesz facet.
            Ciemnogród od wieków niechętny nowym, światłym ideom,nie powstrzymał na
            szczęście dr Burzyńskiego.Owszem, mial On w stanach glosny proces,o używanie
            lekow niedopuszczonych przez oficjalne urzędy, ale proces ten wygral i dzis
            legalnie leczy ludzi swoim lekiem.Wstawiły się za Nim bowiem setki wyleczonych
            przez niego pacjentow, byly glosne transmitowane na caly swiat -pikiety
            popierajace doktora.
            Suma sumarum, dziś jest On uznanym i szanowanym naukowcem, za którego
            przemawiają uratowani z ramion smierci ludzie.

            A drobne zrzędy niech sobie zrzędzą, taka ich widać rola.

            :D
            • maszar Re: Urynoterapia - leczenie moczem 13.06.04, 10:06
              vlad_palovnik napisał:

              " Suma sumarum, dziś jest On uznanym i szanowanym naukowcem"

              Byłbym wdzięczny za informacje, jaka poważna instytucja naukowa
              uznała "dokonania" pana Burzyńskiego - ja jakoś nie mogę sobie przypomnieć.
              Jest dochodowym szarlatanem - to owszem, ale naukowcem???

            • Gość: Doki uwaga, bede zrzedzil IP: *.15-200-80.adsl.skynet.be 13.06.04, 11:29
              > uratowani z ramion smierci ludzie.

              A ja na to: guzik prawda.

              Burzynski w tym jest lepszy od Kwasniewskiego, ze przynajmniej publikuje cos,
              choc nie zawsze sa to peer- reviewed journals. Na przyklad

              Burzynski SR. The present state of antineoplaston research (1). Integr Cancer
              Ther. 2004 Mar;3(1):47-58. ABSTRACT: Antineoplastons work as molecular switches,
              which regulate expression of genes p53 and p21 through demethylation of promoter
              sequences and acetylation of histones. They also inhibit the uptake of
              growth-critical amino acids, such as 1-glutamine and 1-leucine in neoplastic
              cells. Phase II trials indicate efficacy of antineoplastons in low-grade glioma,
              brain stem glioma, high-grade glioma, adenocarcinoma of the colon, and
              hepatocellular carcinoma. The best results were observed in children with
              low-grade glioma, where 74% of patients obtained objective response, and in
              patients with adenocarcinoma of the colon with liver metastases whose survival
              rate of more than 5 years is 91% versus 39% in controls on chemotherapy. Gene
              array studies will explain antineoplaston-induced changes in gene expression.

              Albo:

              Burzynski SR, Lewy RI, Weaver RA, Axler ML, Janicki TJ, Jurida GF, Paszkowiak
              JK, Szymkowski BG, Khan MI, Bestak M. Phase II study of antineoplaston A10 and
              AS2-1 in patients with recurrent diffuse intrinsic brain stem glioma: a
              preliminary report. Drugs R D. 2003;4(2):91-101. ABSTRACT: OBJECTIVE: A phase II
              study of antineoplaston A10 and AS2-1 was conducted to evaluate the
              antineoplastic activity in patients with recurrent diffuse intrinsic brain stem
              glioma. PATIENTS AND METHODS: This report describes the results of treatment of
              the first 12 patients admitted to the study. Patients received escalating doses
              of antineoplaston A10 and AS2-1 by intravenous bolus injections. The median
              duration of treatment was 6 months and the average dosage of antineoplaston A10
              was 11.3 g/kg/day and of antineoplaston AS2-1 0.4 g/kg/day. Responses were
              assessed by gadolinium-enhanced magnetic resonance imaging of the head. RESULTS:
              Of ten evaluable patients, complete response was determined in two cases (20%),
              partial response in three (30%), stable disease in three (30%) and progressive
              disease in two (20%). Survival at 2 years was 33.3%. Currently, of all 12
              patients, two (17%) were alive and tumour free for over 5 years since initial
              diagnosis; one was alive for more than 5 years, and another for more than 4
              years from the start of treatment. Only mild and moderate toxicities were
              observed, which included three cases of skin allergy, two cases of anaemia,
              fever and hypernatraemia, and single cases of agranulocytosis, hypoglycaemia,
              numbness, tiredness, myalgia and vomiting. CONCLUSION: The results of this study
              compared favourably with the responses of patients treated with radiation
              therapy and chemotherapy. The study continues with accrual of additional patients.

              Tylko ze jest tez:

              Hammer MR, Jonas WB. Managing social conflict in complementary and alternative
              medicine research: the case of antineoplastons. Integr Cancer Ther. 2004
              Mar;3(1):59-65. ABSTRACT: From December 1991 to December 1995, the National
              Cancer Institute (NCI) initiated phase II clinical trials of A10 and AS2-1
              (antineoplastons) infusions in patients with diagnosed primary malignant brain
              tumors. Four years and more than a million dollars later, these studies were
              stopped before it was possible to determine the effectiveness of
              antineoplastons. Both NCI and Dr Burzynski, the developer of antineoplastons,
              accused one another of attempting to undermine the project. In an effort to
              determine why this study failed to be completed, the director of the National
              Institutes of Health Office of Alternative Medicine (OAM), who sponsored the
              study, commissioned a detailed analysis of the conflicts that led to the study's
              closure. The intent was to understand the social dynamics surrounding this
              failed study and to develop a method for managing and possibly preventing such
              failures in the future. This clinical trial was extremely complex and
              comprehensive. It involved hundreds of memoranda, letters, and telephone and fax
              correspondence among a wide number of parties over a 4-year period. All
              correspondence and other documents from the OAM as well as documentation from
              NCI were thoroughly examined. In addition, in-depth interviews with key
              individuals involved in the antineoplaston study were completed and incorporated
              into the analysis. At least 10 areas of conflict emerged from the analysis
              including issues around production, quality, and delivery of antineoplastons;
              commencement of the trial; the role of Dr Burzynski in the trial; types and
              combinations of cancers; choice of clinical investigators; need for
              communication; criteria for patient selection and treatment; and evaluation.
              Each of these issues clearly represented a difference of opinion between the 2
              main parties around scientific protocols. Yet contention around these
              substantive, "scientific" disagreements reflected conflict in attunement (trust,
              power, and affiliation) between Dr Burzynski and NCI. This article summarizes
              the findings from this case study.

              >reszcie jest jeszcze ten artykul, ktory dobrze podsumowuje co w obecnej chwili
              sa warte rewelacje Burzynskiego:

              www.quackwatch.org/01QuackeryRelatedTopics/Cancer/burzynski1.html

              > Wstawiły się za Nim bowiem setki wyleczonych
              > przez niego pacjentow, byly glosne transmitowane na caly swiat -pikiety
              > popierajace doktora.

              To akurat zaden argument. Prawdy nie ustala sie droga glosowania ani ulicznych
              manifestacji, poza tym Amerykanie maja sklonnosc do takich form wyrazania
              opinii, a ich opinie mozna ugniesc jak plasteline. Mnie, drobnej zrzedzie, taka
              latwowiernosc po prostu nie przystoi.
              • vlad_palovnik Re: uwaga, bede zrzedzil 13.06.04, 16:06
                vlad ) ) uratowani z ramion smierci ludzie.

                doki ) A ja na to: guzik prawda.

                Guuuziiik praaaaawda ...
                Krytyyyyyyka naukooooooowaaaa ...

                :)))

                Ale, skoro już mam szczęście pogadać z takim geniuszem jak ty,
                to oświeć mnie, A.Einstein, to prawda czy guzik prawda ?
                Plizz ...

                :)))


                Wiesz facet, ja widzialem wywiady z ludzmi wyleczonymi przez niego.
                Widziałem te wywiady facet. To nie byli aktorzy.To byli zwykli ludzie, pełni
                wdzięczności dla dr. za uratowanie im życia.
                A te setki uzdrowionych osób, pikietujących pod sadami w czasie procesu było
                też przekupione i podstawione ?

                Od dawna tak masz ? :)))

                Poza tym, czemu nie wsadzili go do ciupy jeśli jest oszustem ???
                Nie przyszło Ci to do główki ?
                Czemu sad uznal jego racje, a nie oskarżycieli ?
                Chyba musialy byc jakies powody.
                Chyba nie za piękne oczy Burzynskiego, co ?
                Licze na twoja jasna odpowiedz ...

                Acha, te kilogramy spamu wsadz se.
                Poczytaj coś rozsadnego.
                I to po polsku.

                ====================


                Z dobrą wiadomością o raku z Houston



                Bp Ryszard Karpiński: Rozmawiam z dr. Stanisławem Burzyńskim, odkrywcą systemu
                biochemicznej obrony przeciwrakowej, założycielem i głównym właścicielem
                instytutu badań naukowych oraz właścicielem kliniki i zakładu farmaceutycznego
                a także apteki w Houston i w Stafford w stanie Teksas w USA. Panie doktorze
                proszę o parę słów na temat badań naukowych i osiągniętych rezultatów.


                Dr Burzyński: Jeszcze jako student Akademii Medycznej w Lublinie odkryłem
                substancje we krwi należące do grupy peptydów czyli małych białek i
                spostrzegłem ich niedobór we krwi osób chorych na raka. Pierwszy chory, którym
                się zainteresowałem był chorym na raka prostaty. Zacząłem badać dalej te
                substancje i stały się one tematem mojej pracy doktorskiej. Miałem w tym
                wypadku duże poparcie kierownika katedry Chemii Ogólniej, P. Prof.
                Krzeczkowskiej. Natomiast wywołało to zazdrość a nawet nienawiść wysoko
                postawionych partyjnie lekarzy, którzy postanowili mi pomóc przez skierowanie
                mnie do wojska, co sobie nawet chwaliłem. Była to słodka bezczynność w białych
                koszarach w Kołobrzegu i później w Braniewie. Trafiłem tam na dobrych dowódców.
                Ale, gdy trzeci raz skierowano mnie do Modlina na dwa lata, postanowiłem szukać
                innych dróg. Legalnie starałem się o zezwolenie na wyjazd za granicę i po
                pięciu odpowiedziach odmownych zacząłem myśleć o przejściu przez Słowację i
                Węgry na Zachód, ale okazało się to zbyteczne. W ostatniej chwili zainteresował
                się moim przypadkiem znany profesor, Marian Mazur, który specjalnie przyjechał
                do Lublina, zapoznał się z moimi badaniami i obiecał pomoc. Nagle dostałem
                paszport i 4 września 1970 r. znalazłem się w Nowym Jorku. Wojsko przez długi
                czas poszukiwało mnie jeszcze w Lublinie.


                Bp Karpiński: Jakie były pierwsze wrażenia i doświadczenia amerykańskie?


                Dr Burzyński: Pierwsze wrażenia były bardzo ciekawe, ponieważ jest to piękny
                kraj, tylko ja nie miałem pieniędzy na turystykę, a nawet na środki do życia.
                Znalazłem schronienie u mojego stryja, ks. Jana Burzyńskiego, kapłana Diecezji
                Lubelskiej, duszpasterza w Nowym Jorku. Poszukiwania pracy w tej metropolii nie
                powiodły się. Dotarłem do Katedry św. Patryka i zacząłem prosić o wsparcie tego
                Patrona Irlandii. Napisałem kilka listów do ośrodków poza Nowym Jorkiem, m.in.
                do Houston, i prof. Georges Ungar, który zajmował się peptydami, zaprosił mnie
                tutaj a nawet opłacił moją podróż. Po spotkaniu zaangażował mnie jako swojego
                asystenta na Uniwersytecie Baylor i tak zaczął się nowy etap w moim życiu. Po
                dwóch latach miałem już stanowisko profesorskie, a po siedmiu latach
                postanowiłem się usamodzielnić i założyłem własne laboratorium, które z czasem
                rozrosło się w duży instytut prywatny i klinikę. Instytucje te zatrudniają
                ponad 130 osób, w tym ok. 40% Polaków.


                Bp Karpiński: Może coś o swoich kłopotach?


                Dr Burzyński: Pierwszą i bardzo ważną sprawą było opanowanie języka
                angielskiego. Później na uniwersytecie nie miałem poważniejszych trudności.
                Prowadzone przeze mnie badania były cenione i subwencjonowane przez Narodowy
                Instytut Raka. Problemy zaczęły się wtedy, kiedy przedstawiłem wyniki moich
                badań na wielkim zjeździe naukowym. Agencja Associated Press określiła je jako
                jedne z najbardziej interesujących z pośród ok. 4.000 prac naukowych. Artykuły
                na ten temat pojawiły się na całym świecie. Na naszym uniwersytecie przyjęto je
                początkowo entuzjastycznie. Później ludzie, którzy mieli decydujący głos w
                sprawach rakowych, starali się wziąć mnie pod swoją kontrolę. Ofiarowali mi
                wyższe stanowisko, większe fundusze, profesurę biochemii i onkologii, w zamian
                za rezygnację z praktyki prywatnej i zajmowanie się teoretycznymi badaniami. To
                pozbawiłoby mnie swobody działania. Dlatego pożegnałem się z karierą
                uniwersytecką i otworzyłem własny ośrodek naukowy. Znalazłem się w gronie
                niewielkim naukowców, którzy podejmują badania na własny koszt. Musiałem
                rozbudować moją praktykę prywatną z czego później powstała duża klinika,
                zatrudniająca obecnie 25 lekarzy. Pieniądze uzyskane z usług lekarskich
                przeznaczałem na badania naukowe, które prowadziłem po wypełnieniu obowiązków
                lekarskich, często wieczorem czy rano.


                Bp Karpiński: Czytelników “Niedzieli” pewnie interesuje sprawa dość głośnego
                procesu w sądzie przeciwko Panu Doktorowi. Może coś na ten temat.


                Dr Burzyński: Kiedy stwierdziliśmy działania przeciwrakowe odkrytych przeze
                mnie substancji, nazwanych antyneoplastonami, i brak działania toksycznego u
                zwierząt, zaczęliśmy leczenie eksperymentalne chorych. Procedura leczenia
                została zatwierdzona przez komisję etyczną. Adwokaci moi zasięgnęli opinii
                władz Teksasu i stwierdzili, że nie było żadnych przekroczeń praw stanowych czy
                federalnych. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale kiedy pozytywne
                wyniki leczenia zaczęły nabierać rozgłosu i do naszej kliniki zaczęli
                przyjeżdżać ludzie z całego świata, wtedy władze federalne reprezentowane przez
                Agencję FDA (Food and Drug Administration - Agencja ds. Leków i Żywienia)
                postanowiły wziąć nas pod ścisłą kontrolę. Skończyło się to procesem przeciwko
                nam w maju 1983 r. Największym zarzutem był fakt wysyłania naszych leków do
                ciężko chorych ludzi z innych stanów. Przypadki takie były uzgodnione wcześniej
                z Agencją FDA, która poinformowała nas, że jeżeli chory nie może przyjechać do
                naszej kliniki, wtedy możemy wysłać leki do jego lekarza. Zostało to jednak
                nazwane przekroczeniem przepisów handlu międzystanowego. Domagano się
                likwidacji naszej działalności i kar pieniężnych. Sprawa została zakończona po
                ok. 6 tygodniach. Sędzia federalny wydał wyrok, według którego żądania FDA
                zostały odrzucone. Otrzymaliśmy zezwolenie na produkcję leków i ich stosowania
                w całym stanie Teksas. Natomiast wysyłanie leków poza stan powinno być
                zatwierdzone przez FDA. Agencja FDA usiłowała szantażować sędziego przed
                wydaniem wyroku, grożąc, że w przypadku przeciwnego wyroku, rozpocznie
                dochodzenie kryminalne przeciwko mnie. Jednak pani sędzia nie cofnęła się przed
                wydaniem pozytywnego dla mnie wyroku. Później FDA usiłowała postawić mnie w
                stan oskarżenia kryminalnego, ale na szczęście bez rezultatu. Na początku lat
                90-tych wydawało się, że sprawa umarła śmiercią naturalną, ale właśnie w tym
                roku pojawiła się na scenie pewna firma farmaceutyczna, która chciała sobie
                przywłaszczyć wyniki naszych badań i dostać licencję na produkcję i sprzedaż
                wynalezionych przez nas leków. Ataki na nas trwały kilka lat i zostały nasilone
                w 1995 r., kiedy to zostałem postawiony w stan oskarżenia. Główne zarzuty
                polegały ponownie na tzw. handlu z innymi stanami. Każdy z tych zarzutów
                dotyczył faktu przenoszenia leków przez pacjentów do innych stanów w celu
                kontynuowania leczenia. Nie było dowodów na wysyłanie leków przez klinikę.
                Groziło mi za to 270 lat więzien
                • vlad_palovnik cd 13.06.04, 16:12
                  Nie było dowodów na wysyłanie leków przez klinikę. Groziło mi za to 270 lat
                  więzienia i ok. 100 milionów dolarów kary. I ten smutny proces zakończył się
                  naszym zwycięstwem. Większość ludzi, którzy nas prześladowali, straciło pracę,
                  łącznie z Komisarzem FDA. Rząd stracił na ten proces ok. 60 milionów dolarów.
                  Obecnie żyjemy w zgodzie z Agencją FDA i mamy nadzieję, że dostaniemy od niej
                  większe fundusze na nasze badania.


                  Bp Karpiński: Jak działają Pańskie preparaty?


                  Dr Burzyński: Preparaty te działają na zasadzie przełączników genów, tzn.
                  włączają geny supresory, które uaktywniają program śmierci komórkowej,
                  zabijając w ten sposób jedynie komórki rakowe bez uszkadzania komórek zdrowych.
                  Podobnie jak wyłączenie prądu powoduje zatrzymanie silnika elektrycznego, w ten
                  sposób wyłączenie sygnału elektrycznego w komórce rakowej powoduje jej śmierć.


                  Bp Karpiński: Co jest największym sukcesem i radością w Pańskiej karierze?


                  Dr Burzyński: Naszą największą radością są chorzy na raka - nasi pacjenci, w
                  stosunku do których inni lekarze wyczerpali już wszystkie możliwości
                  współczesnej medycyny i praktycznie wydali na nich wyrok śmierci, a tymczasem
                  po zastosowaniu naszych preparatów pod ścisłą kontrolą lekarską, ci ludzie
                  nadał żyją i wypełniają różne zadania życiowe. Są wśród nich osoby różnej płci
                  i wieku, różnych narodowości. To oni potrafili nas bronić w czasie procesu,
                  stojąc z transparentami na zewnątrz sali sądowej i pod Białym Domem w
                  Waszyngtonie. Oni także w dużej liczbie ok. 600 osób, przeważnie naszych
                  pacjentów, wzięli czynny udział w 2002 r. w skromnych obchodach 25-lecia naszej
                  działalności.


                  Bp Karpiński: Panie Doktorze może jeszcze słowo o parafii polonijnej w Houston.
                  Jest Pan przecież jednym ze znaczniejszych fundatorów obecnego kościoła.


                  Dr Burzyński: Jeszcze w latach 70-tych rozpoczęliśmy starania o założenie
                  parafii polonijnej. Główną organizacją było stowarzyszenie inteligencji im.
                  Kopernika, której nawet przez pewien czas przewodniczyłem. Początkowo mieliśmy
                  trudności ze strony miejscowej Władzy Diecezjalnej. Po wyborze Polaka na
                  Stolicę Piotrową trudności znikły. Zakupiono odpowiednie grunty i zamieniono
                  istniejącą salę gimnastyczną na kościół pw. MB Częstochowskiej. Kilka lat temu
                  rozpoczęto budowę nowego Kościoła, który został poświęcony 26 sierpnia 2001 r.
                  Od 1993 r. proboszczem naszej parafii jest ks. Jerzy Frydrych, Chr. Cieszymy
                  się, że w niedzielę 2 lutego br. ks. Biskup mógł w naszym kościele odprawiać
                  Mszę św. i spotkać się z tutejszą Polonią.


                  Bp Karpiński: Dziękuję za rozmowę.

                  • maszar Re: cd 13.06.04, 20:22
                    wybacz, ale biskup jest dla mnie autorytetem w dziedzinie wiary, a nie medycyny;
                    otwórz sobie piewsze lepsze czasopismo typu "gala", "Tina" etc. - znajdziesz
                    tam mnóstwo podobnych wywiadów na temat cudownego leczenia, odchudzania itp.
                    Opublikowanie podobnego wywiadu jest jedynie formą reklamy a nie dowodem
                    naukowym.
                    Sam przyznajesz, że wyrok sądowy został wydany pod presją gawiedzi, czyli nie
                    ma nic wspólnego z obiektywną oceną faktów. Nie pierwszy, i nie ostatni to
                    blamaż sądownictwa USA wydającego wyroki "pod publiczność" - wystarczy
                    przytoczyć wyroki np. w sprawie Simpsona (myslę, że podobnie będzie z Kobe
                    Bryantem).
                    A tan na marginesie - zwracanie się do adwersarza per "facet" jednoznacznie
                    okresla, ma jakim poziomie dyskusji z Tobą można oczekiwać;
                    • Gość: Doki Re: cd IP: *.15-200-80.adsl.skynet.be 13.06.04, 21:12
                      > A tan na marginesie - zwracanie się do adwersarza per "facet" jednoznacznie
                      > okresla, ma jakim poziomie dyskusji z Tobą można oczekiwać;

                      Zgadza sie, dlatego uchylam sie od dalszej dyskusji.
                    • vlad_palovnik zazdrość szewca ... :) 20.06.04, 00:21
                      maszar napisał:


                      > A tan na marginesie - zwracanie się do adwersarza per "facet" jednoznacznie
                      > okresla, ma jakim poziomie dyskusji z Tobą można oczekiwać;


                      :)))

                      Co?
                      Nie jesteś facet?
                      Baba jesteś?
                      Ok.
                      /tak myślałem/


                      Mówisz tu o poziomie dyskusji ...
                      Nauczasz mnie kultury ...
                      Strofujesz ...
                      Ale widzę teraz,że nazwanie ciebie per-facet było zbyt wielkim komplementem.
                      Jesteś tylko drobnym pajacem.
                      Czemu ?
                      Otóż, nazywając "dochodowym szarlatanem" obrażasz człowieka,
                      który poświęcił medycynie swoje życie
                      i uratował setki ludzi od raka.
                      Podważasz wyrok niezawisłego sądu USA.
                      Od wszystkich jesteś mądrzejszy:
                      Od sędziów sądu USA.
                      Od dr.Burzyńskiego.
                      A nawet od wyleczonych przez niego pacjentów.

                      A rozmawiałeś z nimi?
                      Rozmawiałeś choć z jednym ?
                      Przeprowadzałeś dochodzenie,które udowodniło,że to symulant ?
                      Wynajmowałeś detektywa Rutkowskiego ?
                      Co, wszyscy oni kłamią, tak ?

                      :)))

                      Jesteś żywym dowodem na celność starego przysłowia,
                      opisujacego tak zwane "polskie piekiełko" :

                      "Zazdrości szewc proboszczowi,że został biskupem."


                      ps.
                      na pewno jesteś marnym konowałem,
                      którego kole w oczy sukces i sława Dr. Burzyńskiego




                      • maszar Re: zazdrość szewca ... :) 20.06.04, 09:44
                        Na takie argumenty pozostaje mi jedynie zacytowć Mistrza Jana S.:

                        Próżnoś repliki się spodziewał,
                        Nie dam Ci prztyczka ani klapsa;
                        Nie powiem nawet : pies cię .....;
                        Bo to mezalians byłby dla psa.

                        Bez odbioru.
                        • vlad_palovnik Re: zazdrość szewca ... :) 20.06.04, 10:52

                          Do budy.
            • Gość: Ela Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.spa.sc.charter.com 16.06.04, 03:19
              30% placebo efekt.
              • Gość: are Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.gl.digi.pl 20.06.04, 00:43
                Dajcie spokoj z tym placebo. Gdyby nie to to zadne "lekarstwa" by nie
                dzialaly.
          • Gość: xxx Burzynski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 16:33
            witam wszystkich... mam nadzieje ze temat jeszcze sie nie przezyl bo chcialem
            dorzucic swoje 3 grosze... otoz bylem i w klinice i w fabryce w Texasie...
            poznalem rowniez dr. B i jego szacowna malzonke (przemila kobieta) oraz prawie
            wszystkich Polakow ktorzy tam pracuja... szkoda ze tego wszystkiego sami nie
            widzieliscie... tam w Houston nikt nie kwestionuje skutecznosci jego leku..
            wiele sie jednak mowi ze powinien dostac naagrode Nobla... niedawno odbyl sie
            zjazd wszystkich wyleczonych jego metoda pacjentow z okazji 25 lecia kliniki...
            przybylo tyle osob i kazdy chcial opowiadac o tym jak to sie uwolnil od raka ze
            musiano przedluzyc uroczystosc... jesli macie jakies pytania to chetnie
            odpowiem...
          • Gość: MM Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.08.04, 00:04
            Nie znam się na medycynie, nigdy nie stosowałam urynoterapii ze względów czysto
            estetycznych. Ale też nie neguję pozytywnego jej działania. Doki, wytłumacz mi!
            Urynoterapia to leczenie moczem? Mocz to przede wszystkim - oprócz wody -
            mocznik. Ostatnio szukałam w aptece podobno rewelacyjnej maści z mocznikiem na
            popękane pięty. Farmaceutka nie była w stanie mi odpowiedzieć, o jaką maść czy
            krem mi chodzi, ponieważ "większość kosmetyków zawiera mocznik". Poczytałam
            sobie na temat zastosowania mocznika w kosmetyce. Czytam "Mocznik redukuje
            podział komórek, rozpuszcza łupież i podwyższa zdolność wiązania wody. Jest
            stosowany w kosmetykach, jest idealnym czynnikiem sprzyjającym zatrzymywaniu
            wilgoci w skórze i pobudza ziarniowanie czyli leczenie ran". Czy urynoterapia
            to nie to samo, tylko w mniej estetycznej postaci?
            • arecibo1 Re: Urynoterapia - leczenie moczem 26.08.04, 00:20
              Nie smiem sie wypowiadac za Doki ale powiem jak to widza niektorzy
              naturoterapeuci.
              Mocz to strukturyzowany plyn organizmu i jest z nim "kompatybilny". Dlatego
              jest dobra "odzywka" podczas glodowek leczniczych, najmniej meczy blone
              sluzowa podczas zabiegu joga neti itd.
    • Gość: Ala Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.ghnet.pl / *.crowley.pl 20.06.04, 20:21
      Podobno nalezy odpowiednio sie odzywiac, aby moc te terapie stosowac
      • Gość: xxx Re: Urynoterapia - leczenie moczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 14:59
        nie ma dokldnej diety ktorej nalezy stosowac aczkolwiek lek wyplokoje
        elektrolity i dlatego nalezy je uzupeniac. przede wszystkim jesc zeczy ktore
        maja duzo potasu (np. owoce i warzywa) i unikac jedzenia z duza zawartosci sodu
        (np. wszystkie rzeczy konserwowane itp). przy podejmowaniu leczenia pacjent
        dostaje kartki na ktorych jest wszystko napisane i konsultuje sie z
        dietetykiem. pozdrawiam
    • kazcis7 Re: Urynoterapia - leczenie moczem 18.07.19, 13:12

      Goście

      Zgłoś post

      Napisano przed chwilą

      Witam wszystkich ,którzy szukają własnej drogi do zdrowia. Ja od ponad 30 lat interesuję się medycyną naturalną . Stosowałem i poznawałem dużo metod leczenia , ale urynoterapia jest czymś danym nam od Boga możliwością bycia w zdrowiu do końca swoich dni na tym świecie. Ale nie będę się rozpisywał gdyż nie o to chodzi , każdy musi sam się przekonać o danej metodzie . Polecam literaturę na dzień dzisiejszy są dostępne 4 książki : Zasady Urynoterapii - Armsrtong , Cuda Urynoterapii- Cybulska , Urynoterapia - Małachow oraz Złota Fontanna - Kroon .

      Po takiej szerokiej lekturze każdy sobie wyrobi własną opinię .
      • snajper55 Re: Urynoterapia - leczenie moczem 21.07.19, 15:00
        kazcis7 napisał(a):

        > Witam wszystkich ,którzy szukają własnej drogi do zdrowia.

        Ci którzy szukają własnej drogi do zdrowia, szybko znajdują drogę na cmentarz.

        S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka