wolf55
17.05.12, 17:18
Złapałem to pasudztwo ok 15 lat temu. Wyleczyłem lekiem vratizolin, który zalecił mi lekarz dermatolog. Opakowanie 3 gramowe bez recepty. Ponownie pojawiła się po ok. 4-5 latach i też wyleczyłem tą maścią vratizolin. Pamiętam tę nazwę, ale nigdy nie czytałem składu tego leku. Po tym wyleczeniu o opryszcze faktycznie zapomniałem. Teraz dała znać o sobie po kilku latach spokoju. Kupiłem w aptece tę samą maść vratizolin i odębiałem z wrażenia. Na opakowaniu jest napisane vratizolin z dodatkową nazwą denotivirum (chyba jakiś prezent unijny), a w ulotce napisane "nie wolno stosować w leczeniu opryszczki narządów płciowych". W aptece bez recepty kupiłem za poradą pani magister lek -maść zwany Hascovir pro z dopiskiem Aciclovirum. Znowu niemal nie zdębiałem, bo w ulotce do leku tak jak wyżej napisane "Nie należy stosować leku w leczeniu opryszczki narządów płciowych". Dziwne to wszystko, ponieważ w internecie była porada lekarza dermatologa, który zalecał maść aciclovirum.
Wizytę do lekarza dermatologa w jednej przychodni zaproponowano m zadzwonić we wrześniu na zapis na 4 kwartał, a w 3 innych proponowano termin wrzesień-pażdziernik.
Prywatnie za 250-300 zł (przyjmują 2 -ch lekarzy) zapisałem sie na wizytę w sobotę w przyszłym tygodniu. Och, jakie piękne życie!!! Do tego czasu może ktoś coś wie z praktyki o leczeniu opryszczki n. płciowych. Czekam.