Dodaj do ulubionych

zaawansowany rak wątroby

06.11.12, 20:27
Witam!
Dziś mój Teść dowiedział się że ma 6 miesięcy życia - zaawansowany i rozsiany rak wątroby - na przeszczep nie ma szans, rak jest nieoperacyjny, chemia i naświetlanie nie wchodzą w rachubę. Ja w cuda nie wierzę, ale żeby Facet nie położył się już do trumny to chciałbym Mu znaleźć jakieś zajęcie. Może ktoś z Was miał podobny problem i próbował jakichś alternatywnych metod? No nie wiem, nie chce robić żartów, ale może jakaś "cudowna" kuracja, znachor albo coś takiego. Chciałbym żeby miał poczucie że cos się dzieje, że w jakiś sposób sobie pomaga....
Obserwuj wątek
    • scept89 Re: zaawansowany rak wątroby 06.11.12, 21:11
      konrad2310 napisał:

      > Witam!
      > Dziś mój Teść dowiedział się że ma 6 miesięcy życia - zaawansowany i rozsiany r
      > ak wątroby - na przeszczep nie ma szans, rak jest nieoperacyjny, chemia i naświ
      > etlanie nie wchodzą w rachubę.

      No i to jest zapewne prawidlowe rokowanie.

      >Ja w cuda nie wierzę, ale żeby Facet nie położył
      > się już do trumny to chciałbym Mu znaleźć jakieś zajęcie.

      Prosil cie o to?

      >Może ktoś z Was miał
      > podobny problem i próbował jakichś alternatywnych metod? No nie wiem, nie chce
      > robić żartów, ale może jakaś "cudowna" kuracja, znachor albo coś takiego. Chci
      > ałbym żeby miał poczucie że cos się dzieje, że w jakiś sposób sobie pomaga....

      No to popros lekarza prowadzacego aby z pompa wreczyl tesciowi paczke tabletek firmy Placebo co to wydluzaja przezycie wg najnowszych chinsko-japonsko-peruwianskich badan.

      A jesli chcesz koniecznie nakarmic scierwojadow pasozytujacych na umierajacych ludziach to na pewno znajdziesz cale ich stado co pomoga ci sie rozstac z $$$ i cala masa zdrowego rozsadku.
      • aqua48 Najważniejsze teraz 06.11.12, 21:54
        To otoczyć teścia opieką i pomóc mu się pożegnać. Zapytać o to co chciałby jeszcze zrobić i pomoc mu w realizacji pragnień. Nie ciągnąć do znachorów, tylko zadbać o to żeby nie odczuwał bólu w tych ostatnich dniach życia - poradnia leczenia bólu lub hospicjum są bardzo pomocne. Nie organizować mu zajęć, pozwolić przeżyć te miesiące tak jak sobie życzy. Dowiedzieć się i zapisać go do domowego hospicjum jeśli jest takie w Waszej okolicy, to NAPRAWDĘ świetna instytucja. Jeśli nie macie takiej możliwości to zapewnić pomoc fachowej pielęgniarki przynajmniej przez godzinę dziennie kiedy będzie już leżał.
        I dużo taktu. Nic na siłę. Zmobilizujcie rodzinę i bądźcie z nim.
    • horpyna4 Re: zaawansowany rak wątroby 06.11.12, 21:52
      Nie miałam takiego problemu, ale słyszałam od pewnego biochemika, że w takich beznadziejnych przypadkach raka wątroby może wydłużyć życie... antabus. To jest lek stosowany przy leczeniu alkoholików, chyba jest to ta sama substancja, co esperal.

      Poszukaj, może coś znajdziesz na ten temat. Chociaż to chyba jest na etapie pierwszych prób i to takich trochę w ciemno, więc może nikt nie dzieli się informacjami.
    • snajper55 Re: zaawansowany rak wątroby 06.11.12, 22:44
      konrad2310 napisał:

      > Witam!
      > Dziś mój Teść dowiedział się że ma 6 miesięcy życia - zaawansowany i rozsiany r
      > ak wątroby - na przeszczep nie ma szans, rak jest nieoperacyjny, chemia i naświ
      > etlanie nie wchodzą w rachubę. Ja w cuda nie wierzę, ale żeby Facet nie położył
      > się już do trumny to chciałbym Mu znaleźć jakieś zajęcie.

      Sam nie może sobie zajęcia znaleźć? Widzę, że aż się rwiesz do uszczęśliwiania teścia na siłę. Masz jakiś żal do niego?

      > Może ktoś z Was miał podobny problem i próbował jakichś alternatywnych metod?

      Nie ma alternatywnych metod. Jeśli chcesz się nad teściem poznęcać, to możesz go poić naftą lub swoimi sikami. Możesz go kłuć igłami w różne miejsca. Możesz karmić go różnymi świństwami lub wprost przeciwnie - głodzić. Zbiór możliwych tortur jakie możesz mu zafundować jest jak widzisz dość obszerny. Możesz też skorzystać z usług specjalistów, którzy takich tortur mogą się podjąć, ale to już są spore koszty. Taniej będzie gdy sam się trym zajmiesz.

      > No nie wiem, nie chce
      > robić żartów, ale może jakaś "cudowna" kuracja, znachor albo coś takiego. Chci
      > ałbym żeby miał poczucie że cos się dzieje, że w jakiś sposób sobie pomaga....

      O tak, na pewno będzie miał poczucie, że coś się dzieje i z niecierpliwością zacznie wyglądać szczupłej pani z kosą.

      S.
        • snajper55 Re: zaawansowany rak wątroby 07.11.12, 13:11
          finkadk napisała:

          > Moze pomóc picie mumio rosyjskiego i glinki zielonej .....
          > Musiałabym odszukac porade........ przy zaawansowanym raku wątroby......Podam t
          > el gdzie zamówić preparaty....nie są drogie.

          Pierwszy ekspert od tortur już się odezwał. Zwolennik pojenia chorego. Ale zapomniał swojego telefonu. Pewnie go sobie niedługo przypomni.

          Czekamy na kolejnych.

          S.
          • finkadk Re: zaawansowany rak wątroby 08.11.12, 20:36
            [b]Moze to tak zabrzmiało jak reklama produktow ale nie miałam na mysli.Mumio i glinka nie jednego wyleczyła ......Mumio od wielu ,wielu lat jest zawsze u mnie w domu.Glinka od niedawna .Przywraca ona rownoage kwasowo-zasadową....a nowotwor (grzyb ) rozwija sie własnie w srodowisku kwasnym ......Osobiscie czytałam ,ze syn wyleczył wypisanego ojca ze szpitala własnie tymi preparatami L.ekarze byli zdziwieni .Radze poczytac o Mumio i glince zielonej....Mumio -uzywac opisane po rosyjsku.
            • scept89 Re: nowotwor (grzyb ) 08.11.12, 20:47
              finkadk napisała:

              > [b]Moze to tak zabrzmiało jak reklama produktow ale nie miałam na mysli.Mumio i
              > glinka nie jednego wyleczyła ......Mumio od wielu ,wielu lat jest zawsze u mn
              > ie w domu.Glinka od niedawna .Przywraca ona rownoage kwasowo-zasadową....a nowo
              > twor (grzyb ) rozwija sie własnie w srodowisku kwasnym ......Osobiscie czytałam
              > ,ze syn wyleczył wypisanego ojca ze szpitala własnie tymi preparatami L.ekar
              > ze byli zdziwieni .Radze poczytac o Mumio i glince zielonej....Mumio -uzywac op
              > isane po rosyjsku.

              sugeruje zaatakowanie betonowej sciany pochyona glowa po duzym rozpedzie. Bez kasku.

              Jak sie juz ocucisz (prponuje woda o pH 7) to mozesz sprobowac wykoncypowac jak to jest ze DNA "grzyba" jest jak ludzkie (a zsekwencjonowano juz pierdylion guzow i nowotworowych linii komorkowych).

              Glinki uzyj na oklady na roztluczony czerep.
            • snajper55 Re: zaawansowany rak wątroby 08.11.12, 22:22
              finkadk napisała:

              > Moze to tak zabrzmiało jak reklama produktow ale nie miałam na mysli.

              Zabrzmiałoby, gdybyś podał gdzie ją należy kupić.

              > Mumio i glinka nie jednego wyleczyła ......Mumio od wielu ,wielu lat jest zawsze u mn
              > ie w domu.Glinka od niedawna .Przywraca ona rownoage kwasowo-zasadową....a nowo
              > twor (grzyb ) rozwija sie własnie w srodowisku kwasnym

              Nowotwór nie jest żadnym grzybem. Nowotwór to namnażające się bez kontroli komórki ludzkie.

              > ......Osobiscie czytałam ,ze syn wyleczył wypisanego ojca ze szpitala własnie tymi
              > preparatami L.ekarze byli zdziwieni .Radze poczytac o Mumio i glince zielonej....Mumio
              > -uzywac opisane po rosyjsku.

              A ja osobiście czytałem o spotkaniach z ufoludkami, yeti i wielką stopą.

              S.
              • bmk62 Re: zaawansowany rak wątroby 19.11.12, 19:23
                jesli nie macie nic mądrego do powiedzenia to czemu zabieracie głos? rozumiem jak najbardziej konrada2310 bo tak się składa, że u mojej mama ponad miesiąc temu również wykryto zawansowany i rozsiany rak, wiecie jakie to jest uczucie miec świadomość, że ktos bliski umiera, siedzi w domu, nie bierze żadnych leków tylko tak czeka na śmierć? a ty nawet nie próbujesz czekokolwiek zrobić? ja się czuje z tym okropnie i weszłam wlasnie na forum i próbuje chociaz szukać moze jakies rady tych co mieli podobne przypadki,
                a teraz spróbujecie sobie wyobrazić co czuje chory? - "jestem bardzo poważnie chory a moi bliscy siedzą sobie w pokoju obok czy nawet w tym samym i zajmują sie swoimi sprawami a mnie spisali juz na straty" nie wiem co sobie mysli moja mama, jezdzimy z nia do lekarza, robimy wszelkie badania,które mogą pomóc w wybraniu właściwej drogi, mama wie jaka ma chorobę i ze sa przerzuty ale nie wiem czy nie zdaje sobie tak z tego sprawy ze to już bliski koniec? czy zdaje sobie sprawę ale nie chce o tym z nami rozmawiać?
                napiszcie jak reaguja i jak się zachowują wasi bliscy chorzy
                • snajper55 Re: zaawansowany rak wątroby 19.11.12, 19:44
                  bmk62 napisała:

                  > jesli nie macie nic mądrego do powiedzenia to czemu zabieracie głos?

                  Widocznie uważamy, że mamy coś mądrego do powiedzenia.

                  > rozumiem jak najbardziej konrada2310 bo tak się składa, że u mojej mama ponad miesiąc
                  > temu również wykryto zawansowany i rozsiany rak, wiecie jakie to jest uczucie miec
                  > świadomość, że ktos bliski umiera, siedzi w domu, nie bierze żadnych leków tyl
                  > ko tak czeka na śmierć? a ty nawet nie próbujesz czekokolwiek zrobić? ja się cz
                  > uje z tym okropnie i weszłam wlasnie na forum i próbuje chociaz szukać moze ja
                  > kies rady tych co mieli podobne przypadki,

                  Bardzo dobrze wiem jak to jest i bardzo dobrze wiem, że taka sytuacja nie jest powodem, aby bliską osobę poddawać torturom - poić naftą, głodzić czy karmić jakimiś świństwami. Jest to za to okazją, aby okazać jej miłość, poświęcić jej dużo uwagi, starać się jej uprzyjemnić ostatnie chwile. Wiem też, że dla wielu jest to zbyt trudne i dlatego wybierają prostszą drogę - drogę wożenia chorego po znachorach, szeptunkach i drogę znęcania się nad chorym.

                  > a teraz spróbujecie sobie wyobrazić co czuje chory? - "jestem bardzo poważnie c
                  > hory a moi bliscy siedzą sobie w pokoju obok czy nawet w tym samym i zajmują s
                  > ie swoimi sprawami a mnie spisali juz na straty" nie wiem co sobie mysli moja
                  > mama, jezdzimy z nia do lekarza, robimy wszelkie badania,które mogą pomóc w wyb
                  > raniu właściwej drogi, mama wie jaka ma chorobę i ze sa przerzuty ale nie wiem
                  > czy nie zdaje sobie tak z tego sprawy ze to już bliski koniec? czy zdaje sobie
                  > sprawę ale nie chce o tym z nami rozmawiać?
                  > napiszcie jak reaguja i jak się zachowują wasi bliscy chorzy

                  Każdy reaguje inaczej. Jedni chcą o swej chorobie rozmawiać, poużalać się nad sobą, inni - wolą udawać, że nic się nie dzieje. Jeszcze inni porządkują swoje życie wydając dyspozycje na teraz i na potem. Taką decyzję należy po prostu uszanować.

                  S.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka