kubamelbor
20.09.13, 13:12
Witam, jestem bardzo nerwową osobą. Od wielu lat choruję na nerwicę lękowo - depresyjną. Zazwyczaj funkcjonuję w stresie i napięciu. Jestem w trakcie psychoterapii, ale ponieważ znajduję się w trudnej sytuacji życiowej nie jest mi łatwo.
Na początku sierpnia przeżyłam bardzo stresującą sytuację i mam wrażenie, że od tego momentu zaczęły się moje dolegliwości, które trwają do dzisiaj ... Być może to jednak zbieg okoliczności ...
Zaczęło się od bólu brzucha wieczorem w dzień po tej sytuacji. Następnie miewałam kłucia w dole brzucha ( na wysokości jajnika) po lewej stronie i pieczenie żołądka. Doszły wzdęcia i uczucie pełności. Jak tylko coś zjadłam mój brzuch wyglądał jakbym była w ciąży. Kłucia w miejscu jajnika czuję podczas kaszlu i zmianie pozycji z leżącej na stojącą. Ból brzucha zaczął się przemieszczać, raz bolało wyżej raz niżej , raz po lewej stronie to po prawej, a gdy mijało zaczynał boleć dół pleców - i tak na zmiane. Zaczęłam się niepokoić. Ponieważ na tamtym etapie najbardziej dokuczały mi wzdęcia i gazy zaczęłam jeść mniejsze porcje, sięgnęłam po jogurt activia i herbatki z melisy i mięty. Udałam się też do lekarza. Nie dostałam żadnych leków tylko skierowanie na krew, mocz, enzymy wątrobowe i usg brzucha. W badaniach krwi wyszła mi anemia ( hemoglobina 11,1 hematokryt 34 z kawałkiem ) Reszta badań ok. Dostałam żelazo i czekam na usg. Tymczasem moje dolegliwości zaczęły się zmieniać. Wzdęcia jakby ustąpiły, ale po każdym posiłku występował ból i konieczność wypróżnienia - raz stolec jest zbity i twardy raz biegunkowy. Zaczęłam bać się posiłków bo od razu spodziewałam się bólu. Po kilku dniach ból brzucha zamienił się w pieczenie przełyku i żołądka. Bolesne jest przełykanie - czuję jak pokarm przesuwa się i mam wrażenie, że wiem gdzie leży. Prawie cały czas mnie piecze. Chwilową jakby ulge przynosi odbicie się. Najgorzej jest po posiłku i gdy się denerwuję ... Zaczynam już unikać posiłków a przecież mam anemie. Od 5 dni przyjmuję żelazo i chyba od tej pory odczuwam właśnie to pieczenie. Przypomniałam sobie, ze już kiedyś miałam takie pieczenie - 5 lat temu , robiłam wtedy gastroskopie i diagnoza brzmiała przepuklina rozworu przełykowego przepony. Dostałam wtedy jakiś lek ale nawet go nie wzięłam tylko zastosowałam diete i po prostu przestalam się przejmować. Objawy ustąpiły. Przeczytałam, że mięta może obudzić refluks, a ja przecież ostatnio codziennie wypijałam jedną lub dwie. Nie wiem co mam robić. Nie mam żadnych leków, wciąż czekam na usg brzucha i wizytę u ginekologa. W poniedziałek są zapisy do chirurga, do którego mam skierowanie. Szukałam jakiegoś gastrologa - ale niestety nie ma żadnego w mojej okolicy a ja potrzebuję szybko jakiejś rady ! Od 3 dni pieczenie jest nie do zniesienia, mam wrażenie jakby coś mi stało na końcu przełyku i nie mogę tego połknąć. Zaczynam się bać i wymyślać ... Wcześniej podejrzewałam torbiel jajnika, jakieś problemy ginekologiczne, potem zespół jelita drażliwego. Teraz myślę, że chyba odezwał się refluks. Już sama nie wiem co robić, biorę żelazo i czekam na badania ale zanim mnie zdiagnozują to chyba zwariuje. Proszę o jakieś sugestie i rady. Jak sobie doraźnie pomóc.