Gość: kamila
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.10.04, 18:22
Podejrzewam, że gdybym mogła spałabym jakieś 20 godzin na dobę
wczraj poszłam spać o 9.00, wstałam o 7.30, wróciłam z pracy o 13, zjadłam
obiad i unęłam na siedząco w fotelu, obudziłam się przed chwilą. Nadal chce
mi się spać, tylko przywoitość każe mi zająć się domem...
Co się dzieje? Dodam, że nie mam jakichś wyczerpujących zajęć, nie powinnam
być zmęczona. A rano to budzę się pół godziny, dosłownie nie mogę się zmusić
do wstania z łóżka taka jestem śpiąca. I tak jest już od dość dawna, żadna
kawa nie pomaga... Ludzie, podpowiedzcie coś bo przespię swoje zycie!