Dodaj do ulubionych

Doki!!!!!!!!!!!!!

IP: *.tomaszow.mm.pl 06.11.04, 09:34
Doki, mam jeszcze jedno pytanie odnośnie zabiegu cystoskopii u mojego 5
miesięcznego synka. Pisałeś, że nie ma problemów ze znieczuleniem takiego
małego pacjencika, a ja chciałam zapytać czy w przypadku podejrzenia złej
pracy serduszka bada dziecko kardiolog? Chodzi o to, że mój Adaś po urodzeniu
miał stwierdzone przez pediatrę ciche tony serca, skierowano nas na
konsultację kardiologiczną. P. kardilog powiedziała, że Adaś nie ma nic poza
tym co inne noworodki, czyli wszystko ok., ale kazała powtórzyć konsultację
po 10 miesiącach. Od tej pory przy każdej wizycie u pediatry pytam lekarza,
czy słyszy coś w serduszku, co może niepokoić. Zwykle lekarze mówią: gdyby
pani nie mówiła, to nic bym nie słyszał, ale... rzeczywiście jakieś szmerki
tam są. Pocieszają mnie przy tym, że to charakterystyczne dla wieku
noworodkowego, i zaniknie z czasem. Teraz jednak w obliczu znieczulenia
ogólnego, mój strach bardzo się potęguje. Czy dziecko przed zabiegiem bada
kardiolog? Doki, jak myślisz, co mam zrobić? Może iść wcześniej prywatnie do
jakiegoś kardiologa? Czy też liczyć, że w szpitalu się tym zajmą? Pozdrawiam
serdecznie. Agnieszka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki slucham... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 06.11.04, 09:51
      Szmery sercowe u dzieci sa bardzo czeste, pewnie jak dobrze posluchac to
      wiekszosc dzieci je ma. Na szczescie w przewazajacej czesci (80% co najmniej) sa
      to tzw szmery niewinne, wynikajace z konstrukcji malego serduszka. Z wiekiem,
      gdy serce rosnie i przestawia sie na spokojniejszy, "dorosly" rytm, te szmery
      znikaja.
      Proponuje tak: powiedz o tym, co Cie niepokoi, lekarzowi prowadzacemu. To Twoje
      swiete prawo, zeby on wyjasnil Twoje watpliwosci. Jesli kardiolog dzieciecy nie
      widzial powodu, zeby te szmery dalej badac, to jest prawie pewne, ze chodzi o
      szmery niewinne, zreszta i drugi lekarz przyznal, ze szmer jest cichy i jak sie
      go nie szuka, to mozna przeoczyc. Nie wiem czy kardiolog robil echokardiogram,
      pewnie nie. Jesli naprawde jestes niespokojna, to moze bedzie mozliwosc
      wykonania tego badania, tak dla swietego spokoju. Bedziesz raz na zawsze
      wiedziec, ze Twoje dziecko nie ma zadnej wady serca.
      W czasie zabiegu rytm serca i cisnienie krwi sa stale monitorowane, wiec nawet
      gdyby cos sie dzialo, to nie sposob tego przeoczyc. Dla sercowca sala operacyjna
      to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na swiecie.

      PZDR
      • Gość: Agnieszka. Re: slucham... IP: *.tomaszow.mm.pl 06.11.04, 10:15
        Doki, dziękuję serdecznie, dwiema mądrymi wypowiedziami skasowałeś do minimum
        m0je obawy. Żeby wszyscy lekarze tacy byli... Ech, marzenia. Zrobię oczywiście
        tak jak mówisz. A mój synek miał robione echo serca, i jakieś prześwietlenie,
        to chyba ten echokardiogram. Nic nie wykazało. Dobrze, że jesteś Doki, dziękuję
        Ci bardzo i pozdrawiam. Agnieszka.
        • Gość: x Re: slucham... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.04, 11:41
          Gdyby wszyscy byli tacy jak Doki, to dawno wyjechaliby z Polski, tak jak zrobił
          to Doki. Być może wtedy mieliby taki komfort pracy i dużo czasu pracując tylko
          na jednym etacie, aby wszystko wszystkim dokładnie tłumaczyć.

          Podejrzewam, że gdyby Doki przez 10-12 godzin dziennie przyjmował w jakichś
          poradniach po kilkudziesięciu pacjentów, to nie miałby już sił i chęci
          wyjaśniać i tłumaczyć czegokolwiek. Myślę, że lekarzom takim jak Doki, którzy
          nie pracują w poradniach brakuje kontaktów z pacjentami. Lekarze pracujący
          wyłącznie w poradniach mają ich natomiast nadmiar.
          • Gość: Milka Re: slucham... IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.04, 14:09
            Skad wiesz gdzie on obecnie pracuje i czy ma wystarczajaco duzo pracy nie wiem
            czy zaznajomilas sie z faktem ze od sposobu podejsia lekarza do pacjenta zalezy
            teraz ile dany lekarz zarobi bo to ty wybierasz sobie lakarza pierwszego
            kontaktu a nie pielegniarka w przychodni. Ja tez mieszkam za granica i kozystam
            z uslug tut. sluzby zdrowia i szczerze powiedziawszy z obserwacji widze ze
            lekarze tutaj nie moga sie uskarzac na mala ilosc chorych. A moze Doki jest
            poprostu tzw lekarzem z powolania i pomaganie ludziom bez korzysci materialnych
            sprawiam mu przyjemnosc ??!!

            A co do tematu : moja corka urodzila sie z niezbyt cuesto spotykanym na tej
            czesci ciala znamieniem ( dzieki Doki´emu wiem jak nazywa sie po
            naszemu ),mlekarze stwierdzili ze takie znamiona wskazuja czesto na uszkodzenie
            narzadow wewnetrznych - znamiona te moga istniec tez w wewnatrz organizmu ( nie
            wiem czy nie opowiadam farmazonow ale powtarzam to co mi powiedzieli lekarze w
            klinice dermatologii ), dlatego zalecili zrobienie dziecku calej serii badan
            aby wykluc´zyc tak ewentualnosc. Jedym z badan bylo EKG i USG poloczone z echem
            serca ( to chyba ten echokardiogram )EKG wyszlo ok ale podczas robienia usg i
            echa lekarz tak jak by od niechcenia powiedzial " o a tutaj mala ma dziurke w
            sercu". Nie wiem co mowil dalej bo zemdlalam!!! Kiedy mnie ocucili kardiolog
            zaczol mnie uspokajac i powiedzial mi cos takiego : ze wiekszosc noworodkow ma
            jakies wady rozwojowe serduszka np dziurki i to podobno normalka i nie nalezy
            sie tym zbyt przejmowac, u 95% tych dzieci wady te zanikaja samoistnie w
            pierwszym roku zycia tak jak by ich nigdy nie bylo u pozostalych 5 % sa one tzw
            wrodzonymi wadami serca. 60% z tych z wrodzonymi wadami zyje nie wiedzac o nich
            poniewaz nie powoduja one zadnych dolegliwosci. Zdaje sobie sprawe bo sama
            jestem mama ze naszym "zadaniem" jest nieustanne i ciagle martwienie sie o
            nasze skarby ale trzeba zachowac odrobine spokoju i nie szukacdziury w calym.
            Oczywiscie nie zlekcewarzylam tego co mi powiedziano, kiedy corka skonczyla 16
            miesiecy zarzadalam ponownego badania no i dzieki Bogu wszystko jest ok. Wiec
            nie przejmuj sie tak tymi szmerami wez to wszystko na spokojnie ( wiem latwo
            powiedziec ) porozmawiaj z lekarzem a jezeli Adas mial juz robione echo i usg i
            to nic nie wykazalo to nie ma powodow do niepokoju. Zycze powodzenia a Adasiowi
            ogromnych ilosci zdrowia!!!!!
            • Gość: Agnieszka Re: slucham... IP: *.tomaszow.mm.pl 06.11.04, 18:00
              Obydwiema rękami podpisuję się pod Twoim postem i tym, co napisałaś o reakcją
              niejakiej/ego "x"na Dokiego. Ale mi zaśmierdziało naszą polską służbą zdrowia,
              fujjjj!!!! X! Mam wrażenie, że kogoś próbujesz bronić, służbę zdrowia, a może
              siebie (a czy Ty czasem nie jesteś z naszej służby zdrowia?) Szlag mnie trafia
              od razu, kiedy czytam,że Doki pewnie z nudów pisze do nas tu na forum, że
              brakuje mu kontaktów z pacjentem. Jejku, co za bzdury!!! To gdzieś indziej
              ludzie nie chorują??? A może lekarze są skuteczniejsi, szybciej pomagają,
              lepiej tłumaczą pacjentom to, co ich interesuje i dlatego nie ma potrzeby latać
              do nich i "zawracać im głowę" po kilkanaście razy. Lekarz to zawód z powołania,
              szkoda, że tak mało ich o tym pamięta. Jeśli się chciało pracować "od do",
              zamykać za sobą drzwi i wychodzić z pracy do domu, to nie trzeba było wybierać
              zawodu lekarza. A gdzie przysięga Hipokratesa??? "Lekarze nie maja siły
              tłumaczyć pacjentom". A ja się zastanawiam, siły czy ochoty??? Jak się im
              zapłąci i to słono, to od razu i czas i ochota i siły się znajdują. To naprawdę
              jest okropne. Wiem cos na ten temat, bo bardzo często korzystałam i korzystam z
              pomocy lekarzy i naprawdę różnie to bywa. Kiedy leżałam w CZMP w Łodzi i
              rodziłam Adasia, to lekarze skakali nade mną "na jednej nodze", po kilkanaście
              razy przychodził mój lekarz prowadzący, pytał czy nic mi nie potrzeba, czy mnie
              nic nie boli,interesowało go nawet to, czy nie jestem głodna. No i za 4
              miesiące trafiłam ponownie do Centrum, tym razem z synkiem. I tu się okazało.
              Nie było czasu, miejsca, ochoty nawet zajrzeć do dziecka, lekarz był po prostu
              nieuchwytny, pielęgniarki zresztą też nie. O tłumaczeniu czegokolwiek nie było
              mowy. No ale za swój pobyt zapłaciłam wtedy 1000 zł., a za pobyt Adasia nie
              płaciłam. Do tej pory jestem w szoku, i dlatego do tego wracam.
              Reasumując, Doki jest po prostu LEKARZEM Z POWOŁANIA, jest na każde nasze
              kiwnięcie, próbuje doradzać, wielu ludziom (w tym mnie) pomógł bardzo, tłumaczy
              cierpluiwie po kilka razy to samo, żeby uspokoić kogoś, kto do niego pisze. A
              przecież mu za to nie płacimy. Dlaczego tak bodzie to w oczy co poniektórych?
              Doki, pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚ!!!! Wiem, że
              mało przyjemne to, co "x" napisał/a , ale nie przejmuj się. Tu w Polsce
              rzeczywiście byś nie wytrzymał. Zjedliby Cię żywcem inni "lekarze", nie
              nadajesz się do naszych warunków. Szkoda, że prawdziwych lekarzy jest tak
              niewiele, a jeśli już są to muszą stąd uciekać. Pozdrawiam. Agnieszka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka