Dodaj do ulubionych

"Historia" chorowania

01.07.05, 18:05
Tak się składa, że cytomegalia bardzo przypomina np. zaburzenia jelitowe czy
nerwicę, albo depresję.
Czy Wam tez stawiano takie rozpoznania? Czy leczono Was na inne choroby?
Obserwuj wątek
    • agaka31 Re: "Historia" chorowania 01.07.05, 19:56
      Ja najpierw byłam leczona na żołądek, bo wiecznie mnie bolał brzuch. Później
      gardło, później zdiagnozowano u mnie nerwicę, kiedy indziej słyszałam że to
      hipochondria - no bo jak to ,wszytkie badania dobrze - a ty się źle czujesz ?-
      pewnie jesteś przewrażliwiona .. itp. Zmieniełam lekarza rodzinnego bo moja
      była lekarka miała jedną dla mnie radę - przestań mierzyć temperaturę. Na
      szczęcie mój nowy lekarz jest młody i wprawdzie jeszcze niewiele wie, ale za to
      nie szczędził na różnych badaniach, a w końcu wysłał mnie do szpitala
      zakaźnego, gdzie przeleżałam 1,5 tygodnia i wyszłam bez rezultatów. Wszystkie
      badania były niby ok. Dopiero niedawno zwróciłam uwagę na ten wynik cytomegalli
      który był dodatni i zaczęłam się nad nim zastanawiać. Wczesniej nie zwracałam
      na niego uwagi bo skoro różni lekarze go widzieli i nie reagowali to chyba jest
      on bez znaczenia - tak wtedy myslałam, ale sama intuicyjnie zaczęłam strać się
      podnieść swoją odporność i myślę że to był mój pierwszy dobry krok. Później
      zrobiłam jeszce badanie na boreliozę (wyszedł ujemnie więc mam nadzieję że jej
      nie mam) i tam znalazłam wątek Nataszkam, która też podejrzewała boreliozę ale
      w końcu wyszła jej cytomegalia. I tak pokrótce wyglada moja historia.
    • eewa2005 Re: "Historia" chorowania 01.07.05, 20:20
      Ja swoja historię skopiuję z forum ZDROWIE:

      Mam 29 lat. W wieku 24 lat urodziłam w 24 tygodniu ciąży (wady łozyska i
      pępowiny),ponoc się zdarza. Nie znaleziono powodu. Dziecko nie przezyło. Parę
      tygodni przed zajściem w ciążę miałam praktyki w żłobku, a zaraz po nich
      koniec studiów. Ponoc byłam zdrowa, i tak sie zresztą
      czułam.Przygotowywalismy sie do ciąży i podstawowe badania były OK. Tuż po
      zajściu w ciążę zaczęły sie problemy: ogromne osłabienie, wręcz nie mogłam
      wstac z łózka przez kilka dni, osłabienie pozostało do końca ciązy i
      własciwie do dzisiaj. Były plamienia, duphaston i inne leki- poronienie
      zagrażające. Leżenie. W 20 tyg. zaczęły się znowu plamienia i krwawienie i
      wreszcie łożysko nie wytrzymało. Musiała byc cesarka. Po ciąży osłabienie
      pozostało, było mi ciężko chodzić, serce pracowało jak oszalałe, były nocne
      poty, zaburzenia czucia w palcach u rak, biegunki. Całymi tygodniami nie
      miałam siły na wstanie z łóżka. Były rozpoznawane i leczone bez skutku m.in.:
      depresja, nerwica, tachycardia. Podejrzenie SM, chorób z autoagresji,
      nowotworu nadnerczy, Salmonelli, toxoplazmozy. Wreszcie jedna z neurolożek
      stwierdziła, że to może byc hipokaliemiczne porażenie okresowe. Reumatolog-
      niezaleznie- tez to podejrzewał. Brałam Kaldyum w bardzo duzych ilościach (6-
      8 kapsułek dziennie), do tego propranolol lub Bisocard. Bez żadnej poprawy,
      tylko żołądek zaczął odmawiac posłuszeństwa. Przewertowałam internet w
      poszukiwaniu info o tym porażeniu i zgadzało sie tylko 1/3 objawów. Nie było
      mowy o uzyskaniu skierowania na jakiekolwiek badania, które by to
      potwierdziły lub wykluczyły- bo zdaniem neurologa to musi byc to. Po 8
      miesiącach przestałam brac potas i betablokery- nie zauwazyłam pogorszenia
      ani polepszenia. Zaczęłam zwracać uwage na to, by nie byc głodną, aby nie
      jeśc żadnych słodyczy, nie wykonywac wiekszego wysiłku, nie przezywac
      stresów. W ten sposób napady osłabienia jakby sie wyciszyły, jednak nie
      mogłam nadal np. chodzic po górach czy pływać, bo od razu robiło mi sie
      słabo, kręciło mi sie w głowie, serce bardzo szybko pracowało i musiałam
      natychmiast połozyc się na kilka godzin będąc jakby w jakims amoku. Moja
      pamięc prawie nie istniała, wysłowienie stało sie nie lada wyczynem. Włosy na
      głowie wypadly w wiekszości. czasami pobolewała mnie watroba (mimo, ze
      żadnych leków nie brałam a odzywiamy sie naprawdę zgodnie ze zdrowymi
      zasadami). Według lekarzy nie było żadnych przeszkód, by zachodzic ponownie w
      ciążę ( w okresie 5 lat odwiedziłam kilkunastu specjalistów, nie było
      miesiąca, bym nie miała jakiejś wizyty). Ja jednak nie czułam sie zdrowa i
      jesienią postanowiłam każda wolna chwilę spędzic na przewertowaniu książek w
      naszej bibliotece Akademii Medycznej oraz internetu.Moje podejrzenia padły na
      WZW C, Hasimoto i cytomegalię. Pod koniec kwietnia zrobiłam prywatnie badania
      i wyszlo, że mam cytomegalię: IgG >250 (norma do 3,9), IgM 0,2 (norma do
      0,7)...
      Dodam tylko, że jednym z pierwszych lekarzy, do których trafiłam ze
      skierowaniem od lekarza rodzinnego (nigdy nie potraktował mnie jak
      symulantkę!) był lekarz chorób zakaźnych (nie brał jednak cytomegalii pod
      uwagę), od którego dostałam zaświadczenie, że wykluczył choroby zakaźne,
      które mogłyby powodować takie objawy, jak moje (tj. borelioza, Salmonella i
      toxoplazmoza).
      Z wynikami udałam sie- tym razem prywatnie-do polecanej, acz bardzo
      małomównej lekarki. Dowiedziałam sie, że choroba ma wieloletni przebieg i
      prawdopodobnie zaraziłam sie nią podczas wspomnianych praktyk, a przebieg
      ciąży i powikłania także o tym świadcza. Dostałam zalecenie, aby przez 2
      miesiące brać ECOMER i witaminy CENTRUM, jak najwięcej
      wypoczywać i się nie przemeczać. Lekarka daje mi jakieś 6 miesięcy na pozbycie
      się wirusa, z tym, ze jesli do końca lata stan nie ulegnie radykalnej poprawie,
      to dostanę Thymulinę ...

      EEwa2005 vel cytomegalia1
      • tygrysek01 Re: "Historia" chorowania 01.07.05, 21:21
        Eewa współczuję przejsc z cytomegalią. Mój giin bardzo dbał o to w ciąży(badał
        mnie na te cholerstwa) trzykrotnie. A po ciazy dostałą HASHIMOTO. Czyzby to był
        zwiazek? Jakieś powikłanie????
        • cytomegalia1 Re: "Historia" chorowania 01.07.05, 21:29

          Cytomegalia wskazuje na uposledzony układ odpornościowy. Hashimoto- na
          nadaktywny- tak mi sie wydaje.
          Nie mam pojecia, czy to może byc powikłanie, jednak nie sądzę.
          No specjalistka od cytomegalii nie jestem, więc nie wiem, jak by to sie miało
          jedno do drugiego :(
          • tygrysek01 Re: "Historia" chorowania 01.07.05, 21:34
            dzięki za info. Moze to zbieg okoliczności. Hashi i cytomegalia.
    • mira29 Re: "Historia" chorowania 16.11.05, 17:46
      strasznie się ciesze, ze znalazłam to forum
      Cytomegalię stwierdzono u mnie w czerwcu - od kilku miesiecy dokuczały mi
      bolesne i powiększone węzły chołnne, głównie szyjne, więc trafiłam do jednego ,
      potem drugiego internisty. Pani doktor zleciła mi różne badania , w tym m.in.
      własnie na cytomegalię. W ten sposób dowiedziałam sie, ze taka choroba w ogóle
      istnieje. A teraz dowiaduje sie, ze takich osób jak ja jest więcej. To jakos
      mnie podbudowało. Dzis rano zrobiłam kolejne badanie krwi, zeby stwierdzic jak
      sie choroba rozwija. Biore lek o nazwie Heviran, i na poczatku stosowania
      nawet pomagał i wreszcie czułam sie dobrze i mogłam zapomniec o wirusie. Jednak
      wystarczyło, ze konczyłam dawke leku, a objawy powracały. Teraz łykam juz
      kolejne opakowanie, ale tym razem mam wrazenie, ze wcale nie pomaga. Czy ktos
      stosuje cos innego i z jakim skutkiem? Czy jest szansa na powrót do dobrego
      samopoczucia? Jestem juz zmeczona sama mysla o cytomegalii i staram sie szukac
      wszelkich informacji na jej temat, zeby miec nadzieje, ze bedzie lepiej.
      • cytomegalia1 Re: "Historia" chorowania 17.11.05, 11:10
        A lekarka nie sugerowała Ci np. Tymuliny?
        jakos tak od razu "wystrzeliła z grubej rusy"- przeciez z wirusem mozna sobie
        poradzić łagodniejszymi lekami, a dopiero jak nic nie pomaga, to
        przeciwwirusowe :(
        czy jest szansa na powrót dobrego samopoczucia? Nie wiem- mam nadzieję, że tak,
        i że ja tez doczekam takiego stanu.Słyszałam tylko, ze u niektórych powrót do
        pełnej sprawności po cytomegalii moze trwac lata- ale tylko wtedy, gdy
        cytomegalia nałozyła się na inne stany- głównie wyczerpanie organizmu, stresy,
        inne choroby- i gdy nierozpoznana długo sobie beztrosko buszowała, robiąc zamęt
        w organizmie i spustoszenie. U mnie tak własnie było, niestety. Po 3 latach
        jeszcze nie wróciłam do formy.
        • mira29 Re: "Historia" chorowania 17.11.05, 16:36
          Poszłam dzis do inertnisty innego niz dotychczas, tak kontrolnie, ciekawa co
          powie. Trafiłam do straszej pani, która najpierw wykonała telefon do swojej
          młodszej kolezanki, zeby upewnic sie co do znaczenia poszczególnych wartosci
          IgG i IgM, a nastepnie wyciągnęła opasły tom z opisami wszelkich chorób. W tym
          momencie zwątpiłam, co do sensu tej wizyty i usłyszenia jakiejs porady. Chyba
          byłam jej pierwsza pacjentką z taka chorobą. I przepisała dalej to samo co
          biorę. Tak wiec jutro czeka mnie kolejna wizyta u mojej pani doktor, z
          aktualnymi wynikami. W tej chwili mam IgG 445 I IgM 0,525, natomiast te z
          czerwca, od których zaczęła sie historia to było: IgG 461, a IgM 0,897. Więc
          podobno idzie w dobrym kierunku, ale jakos nie jestem przekonana. Odstępstwo od
          normy i tak wciąz jest duże. Mam ochote isc na zwolnienie, bo i tak w pracy
          skupic sie na niczym nie mogę i cały czas jestem zmęczona. A podobno powinno
          sie odpoczywac :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka