Dodaj do ulubionych

Nie uwierzycie!

04.09.05, 01:49
Facet, ok. 50-tki, poczuł się źle. Zaczęły dokuczać mu bóle w klatce
piersiowej. Podejrzewano raka płuc, położono na onkologii i przez 3 tygodnie
szpikowano (na jego koszt) morfiną.
Pewnego dnia przypomniał sobie, że jednym z jego klientów (facet prowadził
warsztat samochodowy) był kiedyś lekarz kardiolog. Umęczony, zwrócił się do
niego o pomoc w leczeniu, które nie dawało żadnej poprawy i było bardzo
kosztowne.
Kardiolog zbadał gościa i stwierdził... rozległy, trzytygodniowy zawał
serca!!!! Zawał, którego konowały nie rozpoznały, dołując gościa psychicznie,
że ma raka i drenując mu portfel.
Niestety, pan doktor kardiolog, zastrzegł się, że w razie oddania sprawy do
sądu o błędy w sztuce lekarskiej, nie będzie zeznawał przeciwko kolegom
lekarzom z onkologii. A facet po przyzwyczajeniu do morfiny jest na głodzie,
którego nie zaspokaja, bo chce żyć, skoro zawał go nie wykończył.
Koniec opowieści.
Rzecz działa się w królewskim, uniwersyteckim mieście Krakowie...
Obserwuj wątek
    • mytany.m Re: Nie uwierzycie-nie, 04.09.05, 01:54
      nie uwierzymy.
    • do.ki nie wierze 04.09.05, 08:58
      Najtrudniej uwierzyc w ten glod morfinowy.

      > szpikowano (na jego koszt) morfiną

      A jakie to ma znaczenie, ze na jego koszt? Dla wlasciciela garazu samochodowego
      koszt morfiny jest zaniedbywalnie niski. Morfina to lek bardzo tani, prawie darmowy.

      Notabene, morfina jak najbardziej nalezy do standardowego postepowania w
      niedokrwieniu/zawale serca.

      > Kardiolog zbadał gościa i stwierdził... rozległy, trzytygodniowy zawał
      > serca!!!!

      W to tez nie wierze. Nie wierze, ze kardiolog potrafil tak dokladnie ocenic wiek
      dokonanego zawalu. To jest mozliwe w okresie ewolucji (pierwsze dwa dni,
      powiedzmy), ale zawal 3- tygodniowy wyglada tak samo jak 5- letni.

      > Rzecz działa się w królewskim, uniwersyteckim mieście Krakowie...

      To jest typowa opowiesc z rodzaju "jedna pani drugiej pani", wielokrotnie
      powtarzana i przetransformowana.
    • wadera3 Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 09:57
      oczywiście , że nie uwierzymy-a któż by mu za morfinę kazal płacić? a któżby mu
      ją zlecił z trakcie dignozowania, i kiedy mialby się do tej morfiny "przyzwyczaić"
      możliwe jest w tej opowieści to ,że miał przechodzony zawał, tyle ,że na pewno
      nie rozległy:)
    • mmagda12 Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 10:53
      Bogini ,,ten facet jakies bzdety napisal.Mial rozlegly zawal i przezyl.Przy
      takich bolach nie zrobili mu nawet ekg? Nie jestem lekarzem ,ale wiem co to
      jest rozlegly zawal[maz mial 3].Nie wierze.
    • maga_luisa Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 13:45
      Jeśli to prawda, jest to sprawa dla prokuratora.
      To, że "pan kardiolog" nie będzie zeznawał, nie ma nic do rzeczy, ponieważ i
      tak sprawę oceni biegły.
      Nikt nie szpikuje morfina chorych z "podejrzeniem" raka pluc.
      Natomiast rak płuc nie wyklucza wystąpienia zawału.
    • snajper55 Rzeczywiście, nie uwierzymy. ;) ___nt 04.09.05, 14:32

    • nnike Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 18:14
      No tak. Historia nie do uwierzenia. A jednak.
      Facet, u którego naprawialiśmy lata temu naszego grata, zadzwonił z prośbą o
      radę w sprawie ubezpieczenia.
      I wtedy opowiedział swoją historię.
      Morfinę dostawał dla uśmierzenia bólu. Cały czas był leczony na raka, mając
      zawał, o czym rzecz jasna nie wiedział. "Leczenie" trwało 3 tygodnie, stąd
      informacja o 3-tygodniowym zawale.
      A głód morfinowy? Objawia się to niesamowitym osłabieniem, potami i drżeniem.
      Może to inna przyczyna? Nie wiem.
      Opowiedziałam co usłyszałam bezpośrednio od chorego.
      Dla Was ta historia jest już typu "jedna pani drugiej pani"...
      • vanillaice Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 18:47
        Ja wierzę, może dlatego, że z medycyną nie mam nic wspólnego, a może trochę
        dlatego, że bliska mi osoba była ofiarą pomyłki lekarskiej, może nie tak
        dramatycznej jak Twój znajomy, ale jednak, a facetowi powiedz żeby skierował
        sprawę do prokuratora.
      • do.ki Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 18:48
        > Morfinę dostawał dla uśmierzenia bólu. Cały czas był leczony na raka, mając
        > zawał, o czym rzecz jasna nie wiedział.

        Przez 3 tygodnie mial bole z powodu zawalu, dla ktorych konieczna byla morfina?
        Sorry, nnike, ale wystawiasz moja latwowiernosc na zbyt ciezka probe.

        > "Leczenie" trwało 3 tygodnie, stąd
        > informacja o 3-tygodniowym zawale.

        Czyli mamy blad we wnioskowaniu. Nie ma podstaw, by twierdzic cokolwiek o 3-
        tygodniowym zawale. U faceta kolo 50-tki, palacego (bo skad inaczej podejrzenie
        raka pluc?) ten zawal mogl byc kiedykolwiek.

        > A głód morfinowy? Objawia się to niesamowitym osłabieniem, potami i drżeniem.
        > Może to inna przyczyna? Nie wiem.

        Tak sie objawia, ale po 2-3 dniach przechodzi.

        > Opowiedziałam co usłyszałam bezpośrednio od chorego.
        > Dla Was ta historia jest już typu "jedna pani drugiej pani"...

        Bo w tej historii jest mnostwo niejasnosci i wiecej interpretacji wlasnych niz
        faktow.
      • do.ki Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 18:49
        Sluchaj, MOZNA przeoczyc zawal. Wszystko mozna przeoczyc. Bledy sie zdarzaja.
        Robisz dokola tego histerie?

        Natomiast Twoja historia jest po prostu naciagana.
        • wadera3 Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 19:47
          naciągana to mało-nikt nie podawałby morfiny nie mając w ręku diagnozy, pozatym
          istnieje coś takiego jak trójstopniowa drabina analgetyczna-czyżby w Krakowie o
          tym nie wiedziano? i to w Instytucie Onkologii?
          wyssan z palca od a do zet....
          • do.ki ups... 04.09.05, 20:14
            wadera3 napisała:

            > naciągana to mało-nikt nie podawałby morfiny nie mając w ręku diagnozy, pozatym
            > istnieje coś takiego jak trójstopniowa drabina analgetyczna

            No to przyznaje sie bez bicia: na ostro nie bawie sie w zadne drabiny
            analgetyczne. Jesli przychodzi do mnie pacjent na izbe I GO BOLI (albo boli go
            zajebiscie), to zadne tam drabinki, tylko mocne opioidy. Dozylnie. Wiem jak to
            sie robi, jestem anestezjologiem, opioidy to moja branza. Morfina nie jest w tej
            sytuacji lekiem z wyboru- dziala za wolno i za slabo. Ale niniejszym zaprzeczam,
            ze nikt nie poda morfiny bez diagnozy- ja podam.

            A czekanie z postepowaniem przeciwbolowym do czasu postawienia diagnozy to
            calkowicie zbedne barbarzynstwo.

            Sorry, ale tak uwazam. I tak postepuje. A drabina analgetyczna to jest cos do
            bolu PO postawieniu diagnozy, a nie wtedy, gdy bol trzeba opanowac pilnie. Wtedy
            stawiasz drabine na glowie.
            • wadera3 Re: ups... 04.09.05, 21:07
              oki-zgadzam się, ale tam było o prowadzeniu pacjenta w oddziale onkologicznym.....
              no to chyba wiesz ,że to po prostu niemożliwe :) no...żeby w innym oddziale, w
              małym szpitalu....ale nie na onkologii
              a Wy izbowcy... ;DDD
              • nnike Re: ups... 04.09.05, 21:12
                Ano właśnie... Cud, że trafił wreszcie we właściwe ręce, bo od odziału
                onkologii do kardiologii można było beretem rzucić...
              • do.ki Re: ups... 04.09.05, 21:48
                wadera3 napisała:

                > oki-zgadzam się, ale tam było o prowadzeniu pacjenta w oddziale onkologicznym..
                > no to chyba wiesz ,że to po prostu niemożliwe :) no...żeby w innym oddziale, w
                > małym szpitalu....ale nie na onkologii

                Staram sobie wyobrazic jak to bylo, bo w opowiesci przekazanej przez nnike sa
                luki. Jak ten pacjent dostal sie do szpitala? Przez izbe? Przez poradnie?
                Powiedzial, ze ma bole w klatce piersiowej i z miejsca wyladowal na onkologii?
                Nie- tam musialo byc co najmniej jedno ekg bez zmian niedokrwiennych (dobra,
                wszyscy wiemy, ze istnieje NSTEMI, ale NSTEMI nie pasuje do "rozleglego zawalu")
                i prawdopodobnie normalne enzymy. Czy w Krakowie robia troponine? Pewnie tak.

                Jak juz temu pacjentowi przylepiono etykietke "podejrzenie nowotworu pluc" i
                poinformowano o tym pacjenta, to co? Nie stalo sie nic procz "obserwacji" przez
                3 tygodnie? Zadnego tomokomputera, zadnej bronchoskopii, tylko morfina i szlus?
                I ten czlowiek nie zginal na zator pluc? To cud prawdziwy, nieprawdaz?

                Ze na onkologii znaja drabinke, o to jestem spokojny.

                Dlatego m.in. cala ta opowiesc jest niewiarygodna.

                > a Wy izbowcy... ;DDD

                Co? :-)))
                • wadera3 Re: ups... 04.09.05, 21:52
                  do.ki napisał:

                  > Co? :-)))

                  a nic ;)
                  • do.ki Re: ups... 04.09.05, 21:57
                    wadera3 napisała:

                    > a nic ;)

                    Nikt nas nie powaza. :-((( Buuuu....
                    • wadera3 Re: ups... 04.09.05, 22:08
                      ależ...poważamy nie rycz...
            • agulha Doki, czy mógłbyś zatem... 04.09.05, 23:39
              ...pofatygować się do Szpitala Bielańskiego w Warszawie i przeszkolić lekarzy na
              SORze? Bo oni pacjentce z rozpoznanymi przerzutami do wątroby, zgłaszającej się
              z powodu ciężkiego, opornego na leczenie bólu, podają lek_przeciwbólowy (lekarz
              nie mówi jaki, a pielęgniarka udziela takiej oto wyczerpującej informacji; lek w
              kroplówce, podejrzewam, że pyralgina), a kiedy słaby efekt przeciwbólowy mija
              zupełnie, a chirurg, który pierwszy zajął się pacjentką, ma pilniejsze zajęcie
              (bez ironii; przywieźli kogoś z wypadku), internista wykazuje swoją troskę tak.
              Widzi na monitorze (SOR ma kamery w salkach) pacjentkę wijącą się, niespokojną,
              skaczącą z fotela na kozetkę i z powrotem, i prosi pielęgniarkę, żeby uspokoiła
              pacjentkę [słownie], bo jeszcze spadnie z fotela i się potłucze.
              Zanim dostała lek narkotyczny (na oddziale), minęło co najmniej kilka godzin.
              Mimo mojego łażenia i dopominania się.
              Sytuację niestety znam nie z opowieści, bo byłam przy tym - to była moja
              najbliższa koleżanka.
              • nnike Re: Doki, czy mógłbyś zatem... 05.09.05, 00:32
                Teraz tym bardziej jestem skłonna uwierzyć, że za morfinę trzeba było
                zapłacić...
              • do.ki off-topic: organizacja leczenia przeciwbolowego 05.09.05, 09:22
                Nie moglbym. Nie mam "prof." przed nazwiskiem, wiec kto by mnie tam sluchal.

                Pytanko: co to jest "SOR"?

                A co do przeszkalania: samo przeszkolenie lekarzy nic nie da. Musi byc jasno
                sformulowany protokol, najprosciej jesli wychodzacy z drabinki WHO,
                rozpowszechniony jako "standing order" do stosowania przez pielegniarki. Lekarz
                ma tylko funkcje nadzorujaca, uruchamia protokol, jest osiagalny w razie
                problemow, ewentualnie modyfikuje protokol w razie takich czy innych
                przeciwwskazan czy specjalnych okolicznosci. Pielegniarki wdrazaja postepowanie
                przeciwbolowe lepiej od lekarzy, bo sa na miejscu, widza pacjenta regularnie
                przez caly dzien. Daj im wytyczne i pozwol decydowac o tym co i kiedy podadza- w
                ramach wytycznych. To dziala!
                Jednorazowe przeszkolenie ma krotkotrwaly efekt. Potrzebne jest powolanie
                "zespolu przeciwbolowego" (pain team)- co najmniej anestezjolog plus
                pielegniarka, anestezjolog konsultuje kolegow, ktorzy troche sie obawiaja
                roznych lekow, pielegniarka codziennie doszkala swoje kolezanki/kolegow w
                kwestii stosowania protokolu, oceny bolu, oceny kiedy bezpiecznie mozna podac
                narkotyk, na co zwrocic uwage, jak monitorowac dzialania niepozadane...

                Pompy PCA to moze nie jest panaceum, ale tez sie przydaja, zwlaszcza w takich
                przypadkach.

                To nie jest zaden high tech, wystarczy chciec i byc wytrwalym. Inna rzecz, ze
                gdybym kiedys odwazyl sie (nie wiem pod wplywem czego musialbym byc, zeby tak
                palnac) powiedziec do pielegniarki "niech pani uspokoi pacjentke", to kazda z
                miejsca odpowiedzialaby "to panska rola, doktorze, nie moja, sprawic, zeby byla
                spokojniejsza". I mialaby racje. A gdybym nie chcial, dzwonilaby dopoty, dopoki
                nie padnie bateria w moim telefonie.

                Ale to troche obok glownego tematu watku.
                • agulha SOR; płacenie 05.09.05, 11:52
                  SOR to Szpitalny Oddział Ratunkowy. Po dawniejszemu po prostu Izba Przyjęć. Co
                  do płacenia to nie zgadzam się. Spotkałyśmy się na tymże SORze i potem na
                  oddziale z dużą troską, nikt nie wyciągał łapy po pieniądze, wszyscy byli
                  uprzejmi. Ten brak czujności przeciwbólowej (że tak powiem) tym bardziej raził.
                  Na oddziale lekarz uprzejmie przywitał nas, zadał 2-3 pytania i powiedział, że
                  przeprowadzi pełne badanie po zbadaniu osób, które przyjęte były wcześniej - i
                  dotąd było OK. Tyle że potem ból się nasilił, a pielęgniarki bały się (!!)
                  przerywać lekarzowi jego czynności. O tym, żeby polska pielęgniarka decydowała
                  o podaniu pacjentowi leku, to w ogóle żadnej się nie śniło (a szkoda). I
                  było "to może Pani pójdzie do doktora" (że niby mam więcej śmiałości jako (a)
                  odwiedzająca (b) też lekarz). Pójść poszłam, tylko on w międzyczasie dokądś
                  wywędrował (wcale nie podejrzewam, że w niesłużbowej sprawie). Komórka
                  lekarza?! Zapomnij...Na pewno nie do użytku pielęgniarki odcinkowej. A szkoda.
                  A co powiesz na to, że 2 dni po włączeniu MST lekarze na oddziale podjęli
                  ambitną próbę odstawienia opiatów i zastąpienia ich innymi lekami pbólowymi? Po
                  co? Pacjentka zmarła po 5 dniach od owego przyjęcia, zresztą w hospicjum. Tzn.
                  to nie ich wina, że zmarła, ale po co jej było żałować narkotyków. Lekarze
                  hospicyjni są znacznie lepsi w leczeniu bólu, z kolei przenoszenie Wery tam
                  wcześniej byłoby okrutne, bo do końca usiłowała się oszukiwać, że z tego
                  wyjdzie, a poza tym dopiero w tym rejonowym szpitalu na 2 dni przed śmiercią
                  ustalono, skąd wyszedł nowotwór (z tego miejsca przekazuję wyrazy pełnej
                  pogardy dla Centrum Onkologii w Warszawie, które przez 2 miesiące "opieki"
                  ambulatoryjnej do tego nie doszło, a co do leczenia przeciwbólowego, to nie
                  zleciło ani jednego leku. Wera brała Tramal, który ja jej "pisałam na siebie",
                  a oni o to nawet nie zapytali, TFU!!).
    • nnike Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 20:39
      Jest tu na pewno dwóch lekarzy: Wadera i do.ki. Mylę się?
      Ja nie jestem lekarzem, więc nie mogę zweryfikować, ile jest faktów, a ile
      koloryzacji w opowieści tego człowieka.
      Słysząc jednak jego głos w słuchawce, od razu zapytałam, co się stało, bo
      pamiętałam go jako pełnego werwy żartownisia...

      Nie podaję nazwisk, bo nie mam zamiaru podejmować jakichkolwiek działań.
      Uznałam, że historia jest tak niesamowita, że można o niej opowiedzieć na tym
      forum.
      I na pewno jest prawdziwa.
      • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 20:51
        nnike napisała:

        > Jest tu na pewno dwóch lekarzy: Wadera i do.ki. Mylę się?
        > Ja nie jestem lekarzem, więc nie mogę zweryfikować, ile jest faktów, a ile
        > koloryzacji w opowieści tego człowieka.
        > Słysząc jednak jego głos w słuchawce, od razu zapytałam, co się stało, bo
        > pamiętałam go jako pełnego werwy żartownisia...

        Rzeczywiście to jakiś żartowniś.

        S.
        • nnike Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 21:09
          Niestety, nie masz racji, a wolałabym abyś ją miał.
          Jest ubezpieczony w firmie, którą kieruje mój mąż i potrzebował informacji
          odnośnie kosztów leczenia, które ponosi ubezpieczyciel.
        • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 13:13
          > nnike napisała: > > Słysząc jednak jego głos w słuchawce, od razu zapytałam,
          co się stało, bo pamiętałam go jako pełnego werwy żartownisia...

          snajper55 napisał: > Rzeczywiście to jakiś żartowniś .

          Słuchaj snajper, co jest w Tobie bardziej ludzkiego, a co nie? Nie napisałes
          brzydkiego wyrazu, ani nic nie reklamujesz i uwazas, ze Twój post nie nadaje
          się do usunięcia?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Żyrafa
          • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 15:57
            zyrafa46 napisała:

            > Słuchaj snajper, co jest w Tobie bardziej ludzkiego, a co nie? Nie napisałes
            > brzydkiego wyrazu, ani nic nie reklamujesz i uwazas, ze Twój post nie nadaje
            > się do usunięcia?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            A możesz po polsku napisać co usiłowałaś powiedzieć ?

            S.
            • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 19:05
              Nnike Ci juz napisała. Zrozumiałes?????
              Żyrafa
              • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 06.09.05, 01:29
                zyrafa46 napisała:

                > Nnike Ci juz napisała. Zrozumiałes?????

                Ją - tak. Ciebie - nie.

                S.
    • carimera Re: Nie uwierzycie! 04.09.05, 21:57
      nnike napisała:

      Mogł sie poczuć zle to rozumiem,ale dlaczego go położono na Onkologii i
      podejrzewano raka płuc? Wiadomym jest ze pacjent musi miec RTG klatki piersiowej
      czyli gdyby miał tego raka to rzeczywiscie mogłby lezec na tym oddziale i byc
      leczonym w tym kierunku.To w koncu znalezli tego raka czy nie ze az sam musiał
      szukac Kardiologa zeby go diagnozowano z powodu bólu.Czytajac takie głupoty
      mozna sie zastanowic czy sobie tego z palca nie wyssałaś.
      • pia.ed Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 00:21
        Moze sie myle, ale chyba morfine podaje sie dopiero
        w ostatnim stadium raka?
        Czytalam gdzies haslo "Rak nie boli", nawolujace do czestszej kotroli.
      • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 00:35
        Owszem, piszę, nie tylko bajeczki, ale nie o takiej tematyce.
        Cudze nieszczęście nie jest dla mnie powodem do żartów. Dla Ciebie chyba też?
        • mmagda12 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 09:10
          O tym czy uda sie przezyc rozlegly zawal decyduje czas im szybciej tym
          lepiej.Liczy się czas, w którym zakrzep zamykał naczynie.Rozlegly zawal 3-
          tygodniowy? i czlowiek zyje?, Zastanow sie bogini.Bylam przy 2 zawalach ,zeby
          nie szybka intewencja pogotowia ,to maz by nie zyl.Zawal serca powoduje
          obumieranie serca i nastepuje zgon.Napewno musial wczesni przejsc zawal o
          ktorym nie wiedzial,tak jak ktos napisal "przechodzony"
          A tak wogole pacjent z bolami w klatce piersiowej tafia odrazu na onkologie?
          Pierwszy raz slysze.Do tego oddzialu droga jest dluga .
          • amadobo Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 10:29
            A ja wierzę w takie stawianie diagnozy. W przypadku moim i najbliższych mi osób
            było podobnie
            1. ja z masywnym krwotokiem wewnętrznym odesłana przez lekarza z przychodni
            do domu \żebym się położyła i wtedy mi przejdzie - porażenie przepony nie
            pozwalało mi oddychać, ból nie do zniesienia\, kiedy pogotowie odwiozło mnie do
            szpitala - lekarz dyżurnu, chirurg, potraktował mnie jak pijaną, bo mdlałam.
            Całe szczęście że napatoczyła się lekarka, dzięki któej żyję:
            2. Przez długi czas byłam leczona na nerki \bez dodatkowych badań\, podczas gdy
            okazało się że to poważna sprawa kręgosłupowa. Nawet gdy poraziło mi nogi i nie
            mogłam chodzić, wersja o nerkach była utrzymywana.Sama poszłam na
            prześwietlenie. Dzisiaj jestem po bardzo poważnej operacji kręgosłupa i chodzę.
            3. Moja córka, z nadczynnością tarczycy - przez wiele miesięcy biegałam od
            lekarza do lekarza. Widziałam, że urosło jej wole i ma wytrzeszcz. Zbywano mnie
            wiekiem dojrzewania, w końcu kategorycznie kazałam dać sobie skierowanie do
            kliniki \lekarka obraziła się\. Zdążyłam w ostatniej chwili - był to już
            przełom tarczycowy;
            3. Mój brat, leczony przez wiele miesięcy "na dyskopatię szyjną". W końcu na
            własny koszt wykonał zdjęcie i tomografię - glejak niskodrzewiak. W ciągu tych
            miesięcy urósł pewnie za bardzo. Brat nie miał szczęścia. Nie żyje.
            Nie mieszkam w jakiejś zapadłej wioseczce, gdzie do lekarza jezie się kilka dni
            furmanką albo w wiejskiej przychodni przyjmuje felczer. Jestem z Wrocławia.
            • wadera3 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 10:37
              Ty tez chyba trochę koloryzujesz....
              • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 12:12
                wadera3 napisała:

                > Ty tez chyba trochę koloryzujesz....


                Też??? Zastanawiam się, jakim jesteś lekarzem. Chyba dobrym?
                • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 13:21
                  Nnike, podziwiam Twój spokój i opanowanie.
                  Też bym mogła coś dołożyć. Nie wiem czy warto. Mam przeczytać, że koloryzuję???
                  Żyrafa


                  Wadera3, chyba bym nie poszła do Ciebie się leczyć. Przepraszam. Nieładnie tak
                  pisać.
              • majkabis Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 13:39
                wadera3 napisała:

                > Ty tez chyba trochę koloryzujesz....

                A ty nie znasz życia z tej "odpacjentowej" strony...


                • wadera3 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 14:09
                  znam -jak najbardziej i to wcale nie od najlepszej strony, są jednak sytuacje ,
                  które mogą się zdarzyć jako niewielki odsetek,
                  mam to nieszczęście ,że mimo iż leczyli mnie koledzy , nie udało się i tez tylko
                  dlatego ,że to co mi się przydarzyło-zdarza się spotkać lekarzowi raz w życiu ,
                  albo wcale, nie wierzę jednak w namnożenie takich extremalnych sytuacji w jednej
                  rodzinie....
                  i gwoli ścislości-nie jestem lekarzem -nigdzie i nigdy tego nie powiedziałam,
                  leczenie znam jednak i od strony leczącego i od strony leczonego-amen
                  • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 16:22
                    wadera3 napisała:

                    > mam to nieszczęście ,że mimo iż leczyli mnie koledzy , nie udało się i tez
                    tylko dlatego ,że to co mi się przydarzyło-zdarza się spotkać lekarzowi raz w
                    życiu , albo wcale,
                    .......
                    i gwoli ścislości-nie jestem lekarzem -nigdzie i nigdy tego nie powiedziałam,

                    Powiedziałaś. Tu, powyżej. Sama widzisz, ile jest warte Twoje zdanie.
                    • wadera3 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 18:28
                      z tego , że moi koledzy i znajomi są lekarzami nie wynika,
                      że ja też być muszę ;DDD
                      mam mnóstwo znajomych prawników, czy znaczy to ,że wmawiam ludziom ,że jestem
                      adwokatem (np)?
                      pracuję w służbie zdrowia 30 lat-nie tylko lekarze zajmują się leczeniem i
                      pacjentami:)
          • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 12:10
            mmagda12 napisała:

            > O tym czy uda sie przezyc rozlegly zawal decyduje czas im szybciej tym
            > lepiej.Liczy się czas, w którym zakrzep zamykał naczynie.Rozlegly zawal 3-
            > tygodniowy? i czlowiek zyje?

            > A tak wogole pacjent z bolami w klatce piersiowej tafia odrazu na onkologie?
            > Pierwszy raz slysze.Do tego oddzialu droga jest dluga .

            I dlatego właśnie tak zatytułowałam ten wątek...
        • jednapani NIE UWIERZE tej bajkopisarce... 05.09.05, 10:14
          Ta bajeczka jest chyba tez produkcji "nnike".

          Facet byl leczony 10 lat na serce, a mial WYPADNIECIE DYSKU !!!
          No i zauwazono to oczywiscie przypadkowo...


          "Facet lat 50 po 2 operacjach na kregosłup lędźwiowy / dyski / 18 i 8 lat
          temu. Od kilku lat odczuwa silne bóle w klatce piersiowej , ściskanie ,
          duszności - słowem co jakiś czas przeżywa zawał. Badania ekg, potem w centrum
          chorób serca w Zabrzu niczego nieprawidłowego nie wykazują. MRI kręgosłupa
          też niby w porządku. Mimo to facet od kilku lat jest leczony silnymi lekami
          kardiologicznymi , miał udrażniane tętnice. Diagnoza skurcz trętnicy/ żyły
          nie znam się/, który daje takie objawy. Facet co jakiś czas umiera / takie
          objawy/ , leki, leki itd.
          Spotykam go w tym roku w sanatorium na kręgosłup. Słyszę jego historię o
          tetnicach itd. Po paru dniach stan zawałowy się powtarza i wtedy przypadkowo
          interweniuje wspaniała dyrektor ośrodka , pani dr rehabilitacji,
          reumatologii, chorób wewnętrznych, balneologii / tyle specjalności/.
          I co się okazuje!!!!!!
          Facet ma wysunięty / wypadnięty?/ dysk piersiowy, który uciskajac dawał
          takie objawy. Prze tyle lat żaden lekarz się na tym nie poznał . W badaniu
          MRI podczas leżenia ten dysk / kręgosłup/ się inaczej układał i wszystko
          wygladało ok. Po prostu był leczony przez niewłaściwych lekarzy jak się
          wyrażono.
          Dla mnie ta historia jest szokująca. Ktoś jest leczony przez prawie 10 lat na
          serce a okazuje się, że to dysk kregosłupa. Cieszyć się czy płakać?"
          • nnike Re: NIE UWIERZE tej bajkopisarce... 05.09.05, 12:13
            jednapani napisała:

            > Ta bajeczka jest chyba tez produkcji "nnike".
            >
            > Facet byl leczony 10 lat na serce, a mial WYPADNIECIE DYSKU !!!
            > No i zauwazono to oczywiscie przypadkowo...

            Popełniasz nadużycie. Wiesz o tym?
            ZAWSZE podpisuję się pod swoimi tekstami. Ty nie?...
    • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 13:30
      ...To nie bajka: Mój rodzony syn był przez 2 lata leczony przez ordynatora
      dziecięcego szpitala OMEGA. "Leczenie" (prywatnie, SPORE pieniądze) POGŁĘBIAŁO
      wrodzoną wadę stóp dziecka. Gdybyśmy tego nie przerwali - syn byłby ciężkim
      kaleką do końca życia. A wada była drobna, wystarczyło miesiąc ćwiczyć stopki
      chłopca.
      Żyrafa
      • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 14:02
        Teb ćwiczenia - to na początku, po ewentualnym PRAWIDŁOWYM rozpoznaniu i
        PRAWIDŁOWYM prowadzeniu chorego dziecka. Syn był operowany. Mogło być jednak
        dużo gorzej. Znaleźlismy jednak ODPOWIEDNIEGO ortopedę. I stało się to jeszcze
        nie za późno.
        Żyrafa
        • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 15:56
          zyrafa46 napisała:

          > Teb ćwiczenia - to na początku, po ewentualnym PRAWIDŁOWYM rozpoznaniu i
          > PRAWIDŁOWYM prowadzeniu chorego dziecka. Syn był operowany. Mogło być jednak
          > dużo gorzej. Znaleźlismy jednak ODPOWIEDNIEGO ortopedę. I stało się to jesz
          > cze nie za późno.

          Trzeba było BSM stosować, a nie po jakichś lekarzach latać.

          S.
          • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 16:25
            Nie jestem na szczęście kandydatką na prezydenta, więc z czystym sumieniem
            napiszę Ci: spieprzaj dziadu z mojego wątku, chyba że zaczniesz wnosić coś
            pożytecznego, zamiast złośliwostek.
            • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 16:30
              No i?
              • amadobo Nie wymyślam bajek 05.09.05, 16:56
                Niestety, nie wymyślam bajek. Mogę jeszcze dodać prawdziwą opowieśc o kuzynce,
                która potraktowana naświetlaniami, przedawkowanymi, zmarła.Niby miała raka,
                który okazał się włókniakiem.
                Jeśli ktoś chce bardzo przekonać się czy mówię prawdę, chętnie pokażę
                dokumentację lekarską. To rzeczywiście kuriozalne nagromadzenie takich
                przypadków w jednej rodzinie.
                Nie chcę napisać, że wszyscy lekarze to konowały.Mam wielu przyjaciół wśród
                medyków i znam trochę środowisko. Tak jak wszędzie różni ludzie pracują w
                różnych zawodach \są wspaniali nauczyciele ale też miernoty pracujące od
                wakacji do wakacji; policjanci z zapałem tropiący zło wszelakie ale i tacy co
                nie pogardzą alternatywnymi zródłami gotówki\.
                Ja się tylko zastanawiam dlaczego ci akurat lekarze nie potrafili rozpoznać
                wręcz podręcznikowych objawów chorób w mojej rodzinie. Dlatego na moich półkach
                z książkami poczesne miejsce zajmują różnego rodzaju podręczniki medyczne.
              • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 06.09.05, 01:31
                nnike napisała:

                > No i?

                No i co ? No i możesz sobie pisać. ;))

                S.
            • jacek1956 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 18:49
              Nnike.......
              To było mocne, ale i słuszne!!!!!!!!!!!!!!! :D
              już Cię wpisuję na listę moich ulubieńców
            • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 18:59
              Nnike, znowu Cię podziwiam.
              Ja sie z tym panem wdam w dyskusję, jak odpowie mi na wcześniej zadane pytanie.
              Ale on nie odpowie. Wobec tego pozostaje Twoja wersja, nnike.
              Żyrafa
              • nnike Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 19:23
                On ma pewnie zły dzień, bo zwykle celnie strzela ;)
                • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 05.09.05, 21:34
                  Też mam zły dzień. Nie lubię strzelać tak by bolało, (nawet jak mnie zaboli).
                  Jutro będzie dobrze, tak myślę :-)). Tak ogólnie, po prostu.
                  Żyrafa
                  • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 06.09.05, 01:34
                    zyrafa46 napisała:

                    > Też mam zły dzień. Nie lubię strzelać tak by bolało, (nawet jak mnie zaboli).
                    > Jutro będzie dobrze, tak myślę :-)). Tak ogólnie, po prostu.

                    No cóż, wytykanie braku logiki i konsekwencji czasem może zaboleć. Jak to mówi
                    mądrość ludowa ? Prawda w oczy kole ? ;)

                    S.
                    • zyrafa46 Re: Nie uwierzycie! 06.09.05, 09:01
                      Snajper, już lepiej się czujesz? To dobrze. Odpowiedz więc na moje pytanie,
                      które ostatnio stale Ci zadaję.
                      Żyrafa
                      • snajper55 Re: Nie uwierzycie! 06.09.05, 09:24
                        zyrafa46 napisała:

                        > Snajper, już lepiej się czujesz?

                        A źle się czułem ? Czemu mi nie powiedziałaś ? ;))

                        > To dobrze.

                        Też tak uważam.

                        > Odpowiedz więc na moje pytanie, które ostatnio stale Ci zadaję.

                        Nie pamiętam, abym na jakies nie odpowiedział. Bilobil ? ;)

                        S.
                • nnike PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej późno 15.09.05, 08:27
                  ...niż wcale...
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2917025.html
                  "Pozdrawiam" niedowiarków ;)
                  • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 08:52
                    nnike napisała:

                    > Facet, ok. 50-tki, poczuł się źle. Zaczęły dokuczać mu bóle w klatce
                    > piersiowej. Podejrzewano raka płuc,

                    Nie raka płuc, tylko przerzuty raka prostaty, na który kiedyś chorował.

                    > położono na onkologii i przez 3 tygodnie

                    Nie połozono. Był w 3 szpitalach na różnych oddziałach.

                    > szpikowano (na jego koszt) morfiną.

                    Morfina była tylko jednym z przeciwbólowych leków i nic nie napisano, iż
                    stosowano ją na jego koszt.

                    > Pewnego dnia przypomniał sobie, że jednym z jego klientów (facet prowadził
                    > warsztat samochodowy) był kiedyś lekarz kardiolog. Umęczony, zwrócił się do
                    > niego o pomoc w leczeniu, które nie dawało żadnej poprawy i było bardzo
                    > kosztowne.
                    > Kardiolog zbadał gościa i stwierdził... rozległy, trzytygodniowy zawał
                    > serca!!!! Zawał, którego konowały nie rozpoznały, dołując gościa psychicznie,
                    > że ma raka i drenując mu portfel.

                    Nie było żadnego zawału ! Ani rozległego, ani nierozległego. Ani
                    trzytygodniowego, ani trzydniowego. ŻADNEGO.

                    Tak więc jak widać niedowiarkowie mieli duzo racji.

                    S.
                    • nnike Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 09:13
                      snajper55 napisał:

                      > Nie było żadnego zawału ! Ani rozległego, ani nierozległego. Ani
                      > trzytygodniowego, ani trzydniowego. ŻADNEGO.
                      >
                      > Tak więc jak widać niedowiarkowie mieli duzo racji.
                      >
                      > S.

                      Odnoszę wrażenie, że chcesz się ze mną pokłócić...
                      Tytuł artykułu jest taki:
                      "22 krakowskich lekarzy nie rozpoznało zawału"

                      I skończ Waść, bo przestanę Cię lubić.
                      • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 09:46
                        nnike napisała:

                        > Odnoszę wrażenie, że chcesz się ze mną pokłócić...
                        > Tytuł artykułu jest taki:
                        > "22 krakowskich lekarzy nie rozpoznało zawału"

                        Tytuł musi być sensacyjny, aby zwrócić uwagę, acz nie zawsze jest prawdziwy. W
                        treści notatki wyraźnie napisano, iż żadnego zawłu nie było: "Dowiaduje się, że
                        wszystkie jego dolegliwości to wynik choroby wieńcowej, że był o krok od zawału
                        serca". Jest to o tyle istotne, że nie za stary zawał rozpoznać jest dość
                        łatwo, za to choroba wieńcowa czasem jest trudna do zdiagnozowania.

                        S.
                        • nnike Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 11:37
                          Mnie pan Krzysztof O. (nie "K", jak w artykule) powiedział, że MIAŁ ZAWAŁ,
                          dlatego ten kardiolog nie mógł wyjść z podziwu, że gość to przeżył.
                          • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 12:35
                            nnike napisała:

                            > Mnie pan Krzysztof O. (nie "K", jak w artykule) powiedział, że MIAŁ ZAWAŁ,
                            > dlatego ten kardiolog nie mógł wyjść z podziwu, że gość to przeżył.

                            No i to jest właśnie podstawowa różnica między Twoją opowieścią a notatką
                            prasową. Notatka jest wiarygodna, w to, co Tobie opowiedziano nie sposób
                            uwierzyć.

                            S.
                            • bulkazbananem Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 12:45

                              > No i to jest właśnie podstawowa różnica między Twoją opowieścią a notatką
                              > prasową. Notatka jest wiarygodna, w to, co Tobie opowiedziano nie sposób
                              > uwierzyć.
                              >
                              > S.

                              Chyba jednak tym razem na sile probujesz bronic swojego pierwotnego
                              stanowiska...obie historie roznia sie detalami - przekaz jest identyczny!

                              Pozdrawiam
                              BzB
                          • bulkazbananem Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 12:43
                            Na poczatku tez ta historia wydawala mi sie naciagana, ale teraz widac
                            wyraznie, ze jednak nie...i nie ma sie co czepiac, ze nie zawal, tylko stan
                            przedzawalowy albo ze morfina nie na wlasny koszt...przeciez to sa szczegoly...

                            ...fakty sa takie, ze facet mial ewidentne schorzenie kardiologiczne, a byl
                            przez 3 tygodnie faszerowany morfina na onkologii

                            Pozdrawiam
                            BzB
                            • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 12:56
                              bulkazbananem napisał:

                              > Na poczatku tez ta historia wydawala mi sie naciagana, ale teraz widac
                              > wyraznie, ze jednak nie...i nie ma sie co czepiac, ze nie zawal, tylko stan
                              > przedzawalowy

                              "Kardiolog zbadał gościa i stwierdził... rozległy, trzytygodniowy zawał
                              serca!!!! Zawał, którego konowały nie rozpoznały, dołując gościa psychicznie,
                              że ma raka i drenując mu portfel."

                              Jeśli to jest nieistotny detal w opowieści, to ja przepraszam. To, czy był
                              zawał, którego lekarze nie rozpoznali jest podstawowym zarzutem. Chorobę
                              wieńcową nie tak łatwo rozpoznać. Zawał - łatwo.

                              S.
                              • bulkazbananem Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 13:55
                                Ja sie jednak bede upieral, ze to detal...skoro gosciu mial stan przedzawalowy,
                                to chyba wystarczylo ekg zrobic, a nie bez zadnych badan kierowac go na
                                onkologie i leczyc jedynie przeciwbolowo? Musisz sie zgodzic, ze przez 3
                                tygodnie to mozna mu bylo ekg zrobic?

                                pozdrawiam
                                BzB
                                • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 14:13
                                  bulkazbananem napisał:

                                  > Ja sie jednak bede upieral,ze to detal...skoro gosciu mial stan przedzawalowy,
                                  > to chyba wystarczylo ekg zrobic, a nie bez zadnych badan kierowac go na
                                  > onkologie i leczyc jedynie przeciwbolowo? Musisz sie zgodzic, ze przez 3
                                  > tygodnie to mozna mu bylo ekg zrobic?

                                  EKG nie musi nic wykazać.

                                  S.
                                  • bulkazbananem Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 14:15
                                    snajper55 napisał:

                                    > EKG nie musi nic wykazać.


                                    Nie wiem czy nie musi, ale na pewno może...wydaje mi sie, ze przy tego typu
                                    objawach powinno byc jednym z pierwszych badan...
                                    • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 14:49
                                      bulkazbananem napisał:

                                      > Nie wiem czy nie musi, ale na pewno może...wydaje mi sie, ze przy tego typu
                                      > objawach powinno byc jednym z pierwszych badan...

                                      A ja wiem, że nie musi. Dlatego wieńcówka nie jest taka łatwa w zdiagnozowaniu.

                                      S.
                                      • bulkazbananem Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 15:13
                                        OK, skoro wiesz, ze nie musi, to pewnie nie musi...ale może? Bo jak może, to
                                        chyba warto zrobić? Wieńcówka pewnie nie jest łatwa w diagnozowaniu, ale juz
                                        stan przedzawalowy chyba nieco latwiejszy?

                                        Pozdro
                                        BzB
                                        • snajper55 Re: PROSZĘ BARDZO. GAZETA TO OPISAŁA!!! Lepiej pó 15.09.05, 15:36
                                          bulkazbananem napisał:

                                          > OK, skoro wiesz, ze nie musi, to pewnie nie musi...ale może? Bo jak może, to
                                          > chyba warto zrobić? Wieńcówka pewnie nie jest łatwa w diagnozowaniu, ale juz
                                          > stan przedzawalowy chyba nieco latwiejszy?

                                          Pewnie EKG mu zrobili, tylko nic nie wykazało.

                                          S.
                        • agata.balu A ja mam propozycję 15.09.05, 12:17

                          Może w dalszym ciagu tego tematu kontynuować wypowiedzi na temat: "jak mi
                          lekarz nie pomógł". Sadzę, że kazdy z nas ma takie przykre doświadczenie jezeli
                          nie własne to w otoczeniu najblizszej rodziny. Ja osobiście mam kilka: mojego
                          męża z pęknietym płucem (odma całkowita) leczono na serce (na szczęście kolejny
                          lekarz sie poznał i mąż dostał sie na pulmonologię), mnie na urwane więzadło
                          kciuka prawej reki kazano przykładac okłady z zimnej wody (po pól roku
                          konieczna była chirurgiczna rekonstrukcja więzadła ... a wystarczył zwykły gips
                          zaraz po wypadku), obecnie mam trzy diagnozy bólów stóp: "byc moze słabo
                          widoczne zmiany w stawie skokowym", "dolegliwosci spowodowane żylakami"
                          albo "osteoporoza" i co dalej?. Brakuje mi czwartego specjalisty.
                          Obecne pokolenie lekarzy NIE UMIE DIAGNOZOWAĆ !!
                          Może wreszcie dojdziemy do amerykanskich osiagnięć. Tam kazdy konował
                          ma "kompjuter" i w wywiadzie zbiera rodzaje dolegliwości a "kompjuter"
                          diagnozuje. W razie błędnej diagnozy wszystkiemu kompjuter winny a konował ma
                          dowód dobrej woli zapisany na dysku!!
                          Sic!
                          • mmagda12 Re: Mielismy racje 15.09.05, 16:00
                            "Dopiero 23. lekarz pomyślał, że Krzysztof K. może cierpieć na chorobę
                            wieńcową, i uchronił go przed zawałem serca."
                            A wiec histoia "trzytygodniowegi zawalu" wyjasnila sie.Tak jak napisalam ,ze
                            to niemozliwe ,ZE CHODZIL 3 TYG. Z ZAWALEM.W czasie zawalu zakrzep zamyka
                            tetnice "serce peka" i obumiera. Bogini, zle nam przekazalas cala historie, ale
                            i tak mialam racje , snajper i inni, ktorzy nie wierzyli w ten zawal.
                            • nnike Re: Mielismy racje 15.09.05, 16:22
                              Nie chodził.
                              Leżał jak Łazarz, zwijał się z bólu i czekał na śmierć, będąc przekonanym że ma
                              raka.
                              NIKOMU NIE ŻYCZĘ TAKICH DOZNAŃ...
                              • mmagda12 Re: Mielismy racje 15.09.05, 16:52
                                "Od każdego po kolei mąż wychodził z receptą na środki przeciwbólowe. Wydaliśmy
                                kilkaset złotych "
                                Bogini ,wszystko piszesz na opak
                                Wypowiedzialam sie tyko na temat 3-tyg zawalu. Druga sprawa

                                * 3 sierpnia nad ranem chwycił mnie straszny ból pleców. Żona wezwała
                                pogotowie. Powiedziałem lekarzowi, że trzy lata temu miałem raka prostaty. Ale
                                wyleczyłem się - opowiada pan Krzysztof. Twierdzi, że wszystko, co się
                                wydarzyło potem, to wynik tego ostatniego wyznania: lekarze skupili się na
                                przerzutach i leczeniu bólu spowodowanego przez ten poszukiwany właśnie
                                nowotwór.*

                                Czy mozna wyleczyc raka prostaty?Moze to wprowadzilo lekarzy w blad? Ale to nie
                                tlumaczy ,ze nie powinni zrobic innych badan.
                                Dlatego tak uparcie twierdzilam ,ze to nie byl zawal ,bo bylam przy 2 zawalach
                                i wiem ,jak to wyglada ,wtedy liczy sie czas


                                • connie1 Re: Mielismy racje 15.09.05, 17:08
                                  Hmmm nie ma juz pijęcia stan przedzawalowy , jest ostry zespól wieńcowy ,
                                  ktorego de facto w tym przypadku nie rozpoznano.Do współczesnego rozpoznania
                                  zawalu serca konieczny jest dodatni wynik charakterystycznych markerów czyli
                                  głownie troponiny .
                                  Bol plecow 9podany na poczatku) na pewno nie jest charakterystyczny dla
                                  niestbilnej choroby wieńcowej , objawy podane pózniej jak najbardziej (ale czy
                                  te objawy byly objawami początkowymi, czy pojawily się póżniej)
                                  Właśnie , trudno okreslic klase CCS tego przypadku na podastawie cóz lekkiegfo
                                  steku ... nieco niespójnych faktów.
                                  Nie wiadomo czy obie choroby nie wspóistnieją ze sobą.Stress , ból mogly
                                  nasilic objawy .Nie wiem czy pacjent na inne czynniki ryzyka choroby wieńcowej
                                  czyli czy pali , jest otyly , ma nadciśnienie , cukrzycę, dodatni wywiad
                                  rodzinny.
                                  Nie znamy całego przebiegu choroby.
                                  Najlatwiej rzucic chwytliwy tytuł i pare obelg.
                                  A koronarografia z pewościa nie jest pierwszym badaniem w
                                  niecharakterystycznych bolach klatki piersiowej !!!!!!
                                  Litości!!!! To tak jakbyśmy diagnostykę zlamania zaczynali nie wiem od
                                  rezonansu???
                                  ZAwałow, niestabilnych wiencowek , wstrząsow kardiogennych widzialam sporo w
                                  swoim zyciu , jest to moja codzienna praca.
                                  Współczuję panu Krzysztofofi ,ale jak widac medycyna to niestety nie mechanika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka