Dodaj do ulubionych

Kobieta i drapieżny kapitalizm

04.02.06, 11:42
Szlag mnie trafia,jak czytam te naukowe wywody,wiekszość młodych
wykształconych kobiet nie urodzi do 25-go roku życia.Nie jest to możliwe!Sama
radzę córce poszukać myślącego lekarza,który nie bedzie straszył tylko
wspomagał matke w ciaży po 30-tce.Jej koleżanki /wszystkie
zdrowe,atrakcyjne,wykształcone/też chcą rodzić,ale przed 30-tka nie mogą,nie
są dziedziczkami fortun,muszą się utrzymać z pracy,osiagnąć
stabilizację.Myślą co zrobią z dzieckiem jak skonczy się urlop
macierzyński.Pracę mają na ogół z dala od matek i teściowych.
Obserwuj wątek
    • tilijka profilaktyka raka szyjki macicy 04.02.06, 11:46
      Tyle się pisze o profilaktyce raka szyjki macicy i robieniu cytologii co rok.
      Szkoda tylko, ze NFZ to wielu kobietom uniemożliwia.
      Rok temu po raz pierwszy robiłam cytologię państwowo, wcześniej zawsze
      prywatnie. Pani doktor poinformowała mnie, ze kobiecie w okolicach 30-tki
      przysługuje bezpłatna cytologia raz na 3 lata. Nie mogłam w to uwierzyć i
      pani doktor pokazała mi skserowane przepisy, które to reguluja.
      Mnie stać na zrobienie cytologii prywatnie, ilu kobiet nie?
      • unefemme Re: profilaktyka raka szyjki macicy 06.02.06, 13:47
        > Pani doktor poinformowała mnie, ze kobiecie w okolicach 30-tki
        > przysługuje bezpłatna cytologia raz na 3 lata.

        W tym kontekście mnie również do białej pasji doprowadzają te wszystkie apele,
        co byśmy o siebie bardziej zadbały :( Jakie to te polskie kobiety
        niedokształcone, do lekarzy nie chodzą nie badają się... ręce opadają...
        Nie mówiąc już ile kosztuje usg czy mammografia.
        • antipatico 3 starych pryków wie,co najlepsze dla młodej laski 06.02.06, 14:22
    • karolino Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 12:35
      Mocno poirytowal mnie ten artykul.
      Przeciez rodzenie dzieci w coraz pozniejszym wieku, to nie sezonowy trend, ale fakt!

      I co z tego, ze najlepiej jest zajsc w ciaze powiedzmy w wieku 19 lat, czy
      ginekolodzy powinni zatem namawiac wszystkie maturzystki na dziecko? przeciez to
      absurd?

      Podobnie jak w poznejszym wieku, kiedy to sporo mlodych dziewczat wybiera sie na
      studia, ma sobie zafundowac dziecko? W momencie, gdy uczy sie, zdobywa
      kwalifikacje, korzysta z bogatego zycia towarzyskiego, i tez najczesciej jest na
      utrzymaniu rodzicow.

      Ten problem nie dotyczy jedynie rekinow gieldowych w spodnicach. Poczawszy od
      kasjerek w supermarketach, nauczycielek, tramwajarek, sekretarek etc. kobiety
      decyduja sie na dziecko CORAZ POZNIEJ. Nie tylko w Poslce rowniez w krajach
      zachodu, czy obecnie w przezywajacej 'baby boom' Szwecji, coraz mniej dziwi mama
      po 30-tce.

      Zamiast opinii lekarzy, ktorzy zalamuja rece nad tym zjawiskiem, perswadujacych
      zachodzenie w ciaze jak najszybciej, w artykule powinny znalezc sie porady jak
      utrzymac sie w najlepszej formie az do podjecia decyzji o dziecku.
      • kornelia_wondolowska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 13:14
        Mnie tez irytują te uwagi ginekologów dotyczących zachodzenia w ciązę. Kiedyś
        kiedy miałam 25 lat i pani ginekolog rozpoczęła wątek o tym, ze pora na dziecko
        odpowiedziałam, ze jesli zobowiąże sie do tego że będzie je utrzymywac to
        bardzo chętnie. Większośc kobiet zdaje sobie sprawe z tego że późne rodzenie
        dzieci nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale czasy mamy takie jakie mamy i 50
        letnie panie ginekolog, które wychowały dzieci w czasach kiedy 8 godzinny dzien
        pracy był normą a powrót do pracy po macierzynskim gwarantowany, niech troche
        pomysla zanim cos powiedzą.
        • ogrom Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 16:09
          I jeszcze należałoby dodać, że lekarze nie pracują po 8 godzin dziennie!!!




          pozdrówka Olla

          -
        • danusb Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 08:32
          Mysle,ze akurat panie ginekolog moga cos powiedziec o godzeniu pracy (wedlug
          Ciebie 8 godzinnej i z gwarancja powrotu po urlopie macierzynskim) i urodzenia
          dzieci. Wcale nie bylo w ich przypadku to takie proste-ginekologia to b. ciezka
          specjalizacja zabiegowa, praca umyslowo-fizyczna w ciagu dnia(operacje , wypisy
          i inne papierowe zadania), a dzieci rodza sie w wiekszosci na dyzurach, w nocy
          (taka nasza biologia).Tak ze sobie nie pospisz, a od rana papiery i operacje.I
          wracasz do domu po ponad 30 godzinach pracy. I nie podejmujesz decyzje nie o
          dobrach materialnych, tylko o ludzkim zyciu i zdrowiu...Wyobrazasz to sobie?
        • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:30
          Rozumiem ze powinni mowic to co chcesz uslyszec? Oh... ludzie, ludzie.
    • miss.hyde Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 13:45
      Boże, co za paranoja! Wysokie Obcasy chyba przyjmują poglądy nowego rządu - w
      poprzednim numerze krytyka cesarki, a teraz to. Oczywiście najlepiej rodzić do
      25 roku życia, nie pracować, nie edukować sie, nie awansować.

      To nie jest jakiśnowy trend, to świadectwo rozwoju!

      Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta nie musiała mieć skończonej
      zadnej szkoły, a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

      Proponuje myć się raz na miesiąc - kiedyś uważane za znacznie zdrowsze niż dwa
      razy dziennie.
      • delfina77 Głupie straszenie i tyle 06.02.06, 09:26
        Większośc moich znajomych zdecydowała się na dziecko w okolicach 30stki albo
        później, wszystkie bez problemy zaszły w ciążę, urodziły zdrowe dzieci i
        realizują się jako matki bez stresu o finanse rodziny, bo o tym pomyślały
        wcześniej. Lepiej byc trochę starszą, spełnioną mamą niż gó..arą z dzieckiem
        na utrzymaniu mamy
        • dziadypl Czy 25-latka jest gów..niarą? Może być na własnym 06.02.06, 11:48
          utrzymaniu. Poza tym wszystkie nie mogą studiować, albo tez kończą studia i
          robią karierę :"nauczycielki" "urzędniczki w magistracie" a dzieci nie chcą
          mieć! Tylko 1. Po prostu wygodnictwo, albo mówiąc brutalnie rozpusta. Zadmne
          złe warunki: warunki naszych rodziców były o wile gorsze niż dziś a dzieci
          rodziło sie sporo.
          No cóż: przyjdą mahometanie (ktoś będzie musiał wypełnić lukę ludności)
          wprowadzą swoje prawa i polskie kobiety odczują to.
          • delfina77 JESTEM W CIĄŻY!!! 06.02.06, 12:01
            I bardzo się z tego cieszę:) A wracając do tematu, do dziecka trzeba dorosnąc,
            jedni chcą miec dzieci w wieku lat 19 a inni bliżej 30stki, nie widzę w tym nic
            złego:) Zresztą małżeństwa zawierane w bardzo młodym wieku często kończą się
            rozwodem i cóż z tego, że dziecko już "zmajstrowano"? Myślę, że tak jak
            większośc kobiet na forum już wspomniało, problemem jest również niedojrzałośc
            mężczyzn - mam znajome, które chciałyby już miec dzieci, a ich
            mężowie/partnerzy jeszcze nie. I co wtedy?
            • ironkas1 Re: JESTEM W CIĄŻY!!! 06.02.06, 14:31
              TO nie do końca prawda. Znam małżeństwa zawarte w wieku ok. 20/21 lat, ktore sa
              szczęsliwe i żyją w zgodzie długie lata. Znam tez sporo takich, ktorzy uważali,
              że starszy wiek (odpowiedzialność etc.) zagwarantuje im udane życie i
              rozwodzili się po 6 miesiącach od ślubu zwartego koło 30tki. Prawda jest taka,
              że młodym ludziom łatwiej się dopasować do siebie. Starsi mają swoje nawyki, z
              których trudno im rezygnować, są mało elastyczni. To dość znana psychologom
              prawidłowość. Oczywiście nie twierdzę, że małżeństwa zawierane w młodszym wieku
              są trwalsze, tylko że po prostu nie ma reguły. WIek tak naprawdę nie ma dużego
              znaczenia. Wszystko zależy od dojrzałości i dobrania się ludzi. Co do
              niedojrzałości mężczyzn się zgadzam, choć znam 20latków bardzo poważnych i
              40latków, którzy są potwornie dziecinni i niedojrzali. Chyba jednak nie można
              zbyt generalizować.
          • sabinka707 Co to jest rozpusta? 06.02.06, 14:38
            Czy rozpustą jest utrzymywanie się za 1000 zł miesięcznie? Bo takie pensje są w
            większości urzędów gminnych, wojewódzkich. Odlicz sobie 400 - 600 zł na
            mieszkanie, ok. 100 zł na bilet miesięczny komunikacji miejskiej i spróbuj za
            resztę utrzymać siebie i dziecko. Możesz cynicznie powiedzieć, że do roku życia
            karmienie dziecka nic nie kosztuje, bo można karmić piersią, na pieluchy da rząd
            w postaci becikowego, a ciuszki kupisz w lumpeksie, bo mniej zniszczone niż
            odzież dla starszych dzieci i tańsze.
            Warunki naszych rodziców były gorsze, ale to była bieda "po równo". Nieliczni
            mieli dobra konsumpcyjne typu kolorowy telewizor, samochód. Ale praca była -
            byle jaka nieraz, ale jednak.
            Zanim napiszesz - rozpusta, zastanów się.
          • pannamargolcia Re: Czy 25-latka jest gów..niarą? Może być na wła 27.03.06, 18:55
            Moja droga.. otoz nasi rodzice naprawde mieli latwiej, rozmawialam o tym z
            mama, obecnie 60-latka.. przede wszytskim, kobiety w latach 60, 70, nawet 80
            nie musialy tak bardzo bac sie o prace.. platne urlopy macierzynskie, urlopy
            wychowawcze i gwarantowany powrot na to samo miejsce do pracy.. dzisiaj zadna
            kobieta nie ma tej pewnosci.. smutne to bardxzo...

            ale z drugiej strony mysle, ze odwlekanie decyzji o dziecku do 32-35 roku
            zycia jest niepowazne.. skoro kobieta mysli, ze nie ma teraz czasu na dziecko,
            to czy bedzie miala na nie czas po 30ste? bedzie w tej samej sytuacji - ryzyko
            utraty pracy jest to samo..

            miszkam w Stanach, tu nie ma ZADNEJ ochrony socjalnej dla mlodych matek, nie ma
            i nie bedzie. FAkt, ze latwiej znalezc prace, ale nigdy nie masz gwarancji, ze
            po urodzeniu dziecka bedzie to praca tak samo platna jak ta, ktora mialas przed
            ciaza..A do pracy kobiety wracaja juz najczesciej 3 miesiace po urodzeniu
            malucha! Inna sprawa jest to, ze jesli pracodawca nie placi Ci ubezpieczenia
            zdrowotnego, a nie ma takiego obowiazku, musisz placic na nie sama, a sa to
            wydatki ogromne!!!!!! (ostatnio bylam na USG. wiecie ile rachunek wynosil? 300
            $! i cale szczescie, ze mam ubezpieczenie).. Mimo tych wszytskich schodow,
            kobiety nie rezygnuja tu z posiadania dzieci. BA! rodza zwykle przed
            trzydziestka..

            A lekarze wcale nie strasza, tylko uswiadamiaja i przypominaja.

            Na studiach mialam 4 ciezarne kolezanki (jedna na 3cim roku reszta na poczatku
            piatego). I wszytskie jednoglosinie mowia, ze byl to najlepszy czas na
            posiadanie dziecka. oczywiscie, nie bylo im latwo na poczatku, ale pracowaly
            dopoki mogly i jednoczesnie studiowaly - to samo ich mezowie. teraz dostaly
            znacznie lepsza prace niz moje inne kolezanki, bo pracodawcy nie boja sie juz,
            ze za rok, dwa, znikna bo zajda w ciaze.
      • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:36
        Też mi sie coś wydaje , ż e WO przejmują trend nowego rządu. Problem w tym, że
        połowa polskiego sppołeczeństwa nie poszła na wybory i nie chce mieć z tym
        rządem nic wspólnego i nic nie da wmawianie 20 latce, że ma urodzić , bo to
        polepszy demografię kraju. 20 latki mają gdzies demografię kraju, bo wiekszość
        własnie pakuje walizki.
      • k4free KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 09:47
        > Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta
        > nie musiała mieć skończonej zadnej szkoły,
        > a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

        Przepraszam bardzo ale to nieprawda. Zarówno moja matka
        rodziła przed 25 rokiem życia jak i moja żona podobnie.
        Ojciec pracował 'w rozjazdach' a ja podobnie - jako
        handlowiec i przy komputerze...

        Żona karierę rozpoczęła w wieku 18 lat wyprowadzając się
        od rodziców i znajdując sobie pracę. Pracując i ucząc się
        skończyła liceum.

        Pracując w domu i ucząc się w szkole policealnej urodziła
        pierwsze dziecko. Ja zarabiałem na utrzymanie rodziny
        i opiekunkę do dziecka.

        Potem poszła na płatne studia i w trakcie studiów urodziła
        drugie dziecko. Ja zarabiałem na jej czesne, utrzymanie
        i dwójkę dzieci. Teraz ona pracuje a ja po 15 latach pracy
        jestem szczęśliwym ojcem dwójki wyjątkowo zdrowych dzieci.
        W wieku 35 lat jest piękna, atrakcyjna i zdrowa...

        Ja mając 40 już raczej nie :-)))

        Mam znajomych, którzy nie zdecydowali się na dziecko wtedy
        kiedy ja. Dziś są już grubo po 40-ce i na dzieci wielkich
        szans raczej nie mają.


        PS. Dzieci nie wygrywa się na loterii, nie dostaje z rabatem,
        nie kupuje na raty, nie można ich nabyć z 'gwarancją jakości',
        nie da się ich 'zaprogramować' tak jak laptopa czy kariery...

        Dzieci trzeba po prostu CHCIEĆ, zanim będzie za późno!

        A Wy nie chciałyście, więc nie bądźcie zdziwione, kiedy
        BOGACI, ATRAKCYJNI i ZDROWI FACECI po 40-ce zamówią sobie
        20-letnie żony w jakichś 'Emiratach Arabskich'...
        • iluminacja256 Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:12
          a MOŻE BYŚ PRZECZYTAŁA JESZCZE RAZ TEN POST SWÓJ ? I to zdanei:

          >Ja zarabiałem na utrzymanie rodziny
          >i opiekunkę do dziecka.

          No wiec byłeś w stanie was utrzymać. Jak gość robiący karierę w hipermarkecie
          za 1200 zł utrzyma trójkę ludzi w wynajętym mieszkaniu?
          Mam dosyć wmawianie mi na kazdym kroku, że wszystkiemu jestem winna JA, bo
          jestem kobietą.

          • iluminacja256 Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:13
            I mam dość tych opowieści o niesamowitych karierach- dzisiaj wiekszość ludzi
            robi karierę za własnie 1200 zł, takz, żeby zapłacić czynsz.
            • k4free źle rozumiana KARIERA to... BARIERA dla rozwoju 06.02.06, 10:49
              > I mam dość tych opowieści o niesamowitych karierach - dzisiaj wiekszość
              > ludzi robi karierę za własnie 1200 zł, takz, żeby zapłacić czynsz.

              Dokładnie tak. Ale trzeba wymagać od siebie, uczyć się cały czas...

              Ja "karierę" zrobiłem kilka razy - za każdym razem w innym fachu :-)

              Najmniej zarabiałem 2000 zł a najwięcej 8000 zł (tak dobrze było tylko
              przez rok do czasu "klęski dot.comów" ) i wcale nie twierdzę, że tak
              musi być cały czas...

              Moje dzieci to moje najlepsze dzieło w całej karierze. One jedne nie
              tracą z upływem czasu w moich oczach jak wszystkie inne osiągnięcia,
              które po latach bledną i coraz bardziej odchodzą w niebyt...
          • dziewczyna.szamana Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 11:23
            popieram iluminacje.
            W artykule posłużono się modelem wykształconej, feminizującej 30-latki, na
            dodatek z meskim orgazmem. Ile jest takich egzemlarzy?
            Problem poznego macierzynstwa dotyczy niemal wszystkich kobiet w tym wieku.
            Nie jest to jak sugeruje k4 za lekarzami z artykulu fanaberia, na skutek
            trendow dyktowanych przez kolorowe magazyny.
            To jest ODPOWIEDZIALNOSC.
            Kiedys nie istnial problem bezrobocia i migracji za praca. Pozne macierzynstwo
            to w wiekszosci przypadkow efekt strachu o los dziecka a nie chec "pozycia
            sobie".
            Dziecko nie trafi do zlobka czy przedszkola bo dochody za wysokie o 200 zl.
            opiekunka - 1 000 zl.
            rata za mieszkanie - drugie 1 000 zl., bo trudno sprowadzac to dziecko do
            wymajetej kawalerki, utrzymanie dziecka tez kosztuje,
            strach myslec o opiece lekarskiej w publicznej sluzbie zdrowia w czasie ciazy i
            wczesnego macierzynstwa
            miejsca pracy kobiet wracajacych po urodzeniu dziecka sa w wiekszosci
            przypadkow zagrozone.
            Ilu jest dzis tatusiow z tak ugruntowana pozycja zawodowa, ze moze zapewnic
            bezpieczenstwo swoim kobietom (i ich dzieciom - bo dlaczego tylko 1 dziecko)??

            nie wiem czy k4 mial takie problemy, gdy rodzily sie Jego dzieci, NIE - dla
            Niego problemem byla woda na rowerze. k4, jego wspaniala zona i im podobni
            mieli podstawione pod nos podstawowe rzeczy, a przede wszystkim prace w 18 roku
            zycia - bez zadnych kwalifikacji zawodowych (o ktore wspolczesni mlodzi ludzie
            musza walczyc)
            To chelpienie sie i przypisywanie sobie wszystkich zasług jest zenujace.
            Zaczynaliscie dorosle zycie pod opieka PRL-u, ktory teraz pewnie opluwacie.
            Dlatego prosze o wiecej szacunku dla ludzi, ktorzy startuja sami i wszystko
            zawdzieczaja sobie.
        • mama_helenki Re: KOBIETA - OFIARA fatamorgany kapitalizmu 06.02.06, 10:50
          Zgadzam się, że jeśli w wieku 20 lub 25 lat ma się bogatego męża, to urodzenie
          dziecka nie jest żadnym problemem. A co, jeśli mąż przynosi do domu 2 tysiące?
          (nawet przy becikowym nie wystarczy to na utrzymanie trzyosobowej rodziny i np.
          spłatę kredytu mieszkaniowego czy opłaty za wynajem) albo jest to studiujący
          jeszcze narzeczony?

          To, co opisano w artykule, tzn. piękne, wykształcone i bogate, odwlekające
          urodzenie dziecka ze względu na karierę, to tak naprawdę problem marginalny.

          Przeciętna Polka albo "wpada" i wychowuje dziecko na krawędzi ubóstwa, z pomocą
          rodziców, albo próbuje najpierw zdobyć wykształcenie i pracę, co uważam za
          przejaw rozsądku i odpowiedzialności (głównie za dziecko).

          Co do wykształcenia: macierzyństwo to moim zdaniem najpiękniejsze, co może sie
          przydarzyć kobiecie, ale proszę też pamiętać o innych potrzebach kobiety, która
          chce się rozwijać. A o rozwoju warto pomyśleć przed urodzeniem dziecka. Studia
          i opieka nad niemowlakiem? to niepoważne! takie "wykształcenie" raczej nie jest
          wiele warte. Macierzyństwo, jeśli się uczciwie do niego pdchodzi, to taki czas,
          kiedy należy się skupić na dziecku. Nie wierzę, że można studiować (a nie
          zaliczać egzaminy w trybie zaocznym), opiekować dzieckiem (nie zaniedbując go)
          i zajmować domem jednocześnie. Jeśli ktoś to łączy, to funduje sobie prędzej
          czy później depresję z przemęczenia i frustrację, że wszystko robi się byle
          jak, bo inaczej nie da rady, po prostu sił i czasu nie starczy.

          Ideałem byłoby, gdyby najpierw rodzice utrzymywali do skończenia studiów (żeby
          nie trzeba było w tym czasie pracować) a potem mąż zarabiał tyle, żeby kobieta
          mogła zająć się wychowywaniem dziecka. Problem polega na tym, że tylko
          nieliczni mogą sobie pozwolić na taki luksus. Więc kobiety, które nie zdają się
          na los i przypadek lecz odpowiedzialnie planują swoje życie, starają się
          najpierw zadbać o siebie (studia) a potem również liczyć na siebie (praca).
          Konsekwencją jest rodzenie dziecka koło 30.
      • zaneta.b Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:20
        miss.hyde napisała:

        >Boże, co za paranoja! Wysokie Obcasy chyba przyjmują poglądy nowego rządu - w
        >poprzednim numerze krytyka cesarki, a teraz to. Oczywiście najlepiej rodzić do
        >25 roku życia, nie pracować, nie edukować sie, nie awansować.

        >To nie jest jakiśnowy trend, to świadectwo rozwoju!

        >Do 25 roku życia dzieci rodziło sie kiedy kobieta nie musiała mieć skończonej
        >zadnej szkoły, a mężczyzna pracował w polu i uważano, że ziemia jest płaska.

        >Proponuje myć się raz na miesiąc - kiedyś uważane za znacznie zdrowsze niż dwa
        >razy dziennie.


        Skoro tak twierdzisz to jestem ciekawa jakie masz wogóle podejscie do rodziny.
        Mam obecnie 27 lat jestem po studiach dziennikarskich, pracuję prawie bez
        przerwy odkąd skonczyłam 16 lat i ku pewnie Twojemu wielkiemu zdziwieniu ma dwie
        córki. Jakoś udłao mi się połączyć pracę z domem i rodziną. Jestem spełnioną
        kobieta, a czy Ty możesz to samo powiedzieć o sobie?
        Strasznie mnie wnerwiaja takie stwierdzenia, nie żyjemy w czasach kiedy kobieta
        nie miała nic do powiedzenia. Kiedy w końcu przestaniemy zwalać nasze własne
        decyzje na to co się dzieje wkoło. Jeżeli ktoś chce mieć dzieci to je ma i tyle.
        Zapewniam że dziecko to nie konic świata, a przynajmniej ja wiem dla kogo
        pracuję, rozwijam się itp. I jestem szczęśliwa z tego powodu.
        Pozdrawiam.
      • winka53 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 10.02.06, 00:53
        <ZABOBON w wyksztalconych glowach..jejku...nowe czasy ida...ale jakie,,takim
        krokiem kaczym..to widac i slychac i czuc....
        -matka polka-6 dzieci...wiadomo...
    • doral2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 14:15
      i co zrobić??
    • venussmilo Wlasnie, CO ROBIC??? 04.02.06, 15:12
      prosze szanowne autorytety o rady jak zoptymalizowac urodzenie zdrowego i
      silnego dziecka w okolicach 30...ten artykul troche zalamuje..nie zawsze mozna
      urodzic dziecko wczesniej, bo taka rzeczywistosc.
      • k4free 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 06.02.06, 09:27
        > prosze szanowne autorytety o rady jak zoptymalizowac urodzenie
        > zdrowego i silnego dziecka w okolicach 30...

        Zoptymalizować 'on demand' można klocki LEGO

        Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci, medycyna
        cudów raczej nie zapewnia już raczej może "Wróżka-Dla Ciebie
        -Twoje Imperium-Kariera na Obcasach-Dzieco na wczasach"...

        Wybrałyście pracę i karierę to się nią cieszcie
        i nie myślcie że można 'zjeść ciastko i mieć ciastko'
        • iluminacja256 Re: 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 06.02.06, 10:15
          Pamiętqaj, że to , czego życzymy innym, czesto do nas wraca...

          > Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci,

          • k4free 'wicie rozumicie' DZIECI to jest nowe ŻYCIE 06.02.06, 10:39
            > Pamiętqaj, że to , czego życzymy innym, czesto do nas wraca...

            Toteż i nie życzę źle, jedynie ze smutkiem KONSTATUJĘ,
            przewiduję i współczuję...

            Jedyne co mogę doradzić to przestawić się na wegetarianizm
            (sam to praktykuję) i znaleźć sobie takiegoż faceta, który
            na dodatek potrafi i lubi zajmować się kuchnią.

            Druga rada to odstawienie samochodu i przesiadka na rower
            (także sprawdzone na sobie) - wtedy przybywa znacznie
            więcej czynników ZDROWOTNYCH. Zarówno moja żona jak i ja
            codziennie jeździmy rowerami. Dzieci także :-)))

            No i nie chorujemy WCALE, bo nie mamy na to czasu ni ochoty

            Dzieciom (jak już je sobie urodzicie) doradzam od najmłodszych
            lat BASEN (pływalnię) - doskonale hartuje i ułatwia prawidłowy
            rozwój.

            W czasie ciąży doradzam pić wodę WYŁĄCZNIE ze sprawdzonych źródeł
            Dziś mamy w każdym sklepie np. doskonałą staropolankę... natomiast
            15 lat temu musiałem na rowerze w plecaku dowozić wodę z daleka...

            Bo 'wicie rozumicie' DZIECI to jest nowe ŻYCIE :-)))

            Nie powinno być BYLE JAKIE - a będzie takie jeśli byle jaka
            będzie wasza własna ŚWIADOMOŚĆ...

            Od czytania 'Wysokich Obcasów' może coś tam wam urośnie :-)
            • winka53 Re: 'wicie rozumicie' DZIECI to jest nowe ŻYCIE 10.02.06, 01:06
              <do k4free..
              nie rozumiem ..po co tu w babskich sprawach zabierasz glos...
              ty rodziles????????????????bleeeeeeeeeeeeee..
        • annabati Re: 'zjeść ciastko i mieć ciastko' ??? 08.02.06, 12:28
          Raczej nie macie szans na zdrowe dzieci?
          CHYBA SAM NIE JESTES ZDROWY, ALE NA UMYSLE!!
    • rene_1981 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 15:37
      W tym roku skończe 25 lat, nie odziedziczyłam spadku po babci, dlatego na
      wszystko musze pracować sama, tak jestem jedną z tych kobiet, które chcą
      zarabiać dużo pieniędzy, mieć samochód i stabilną sytuację zawodową i nie
      uważam wcale, że to coś złego. Myśl o dziecku jest w moim przypadku czystą
      abstrakcją...Po pierwsze dlatego, że nie mam go z kim mieć,bo faceci w moim
      wieku chcą pożyć i o dzieciach będą myśleć około czterdziestki, a po drugie
      dlatego, że w dzisiejszych czasach pełnych związków bez zobowiązań,coraz
      trudniej podejmuje sie decyzję, której następstwem bedzie samotne macierzyństwo
      lub, kochanka, na którą przymrużymy oko.
      • huski Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:17
        No i? Twoja sprawa jak chcesz zyc. Skoro pale papierosy nie moge oczekiwac, ze
        bede dobry w biegu na 100 metrow. Tak samo jak Ty podejmiesz jakies decyzje, nie
        mowie czy robisz dobrze czy zle bo to nie ma zadnego znaczenia, w jakims ogolnym
        abstrakcyjnym ujeciu. Wazne jak sie czujesz ze soba i czy jestes szczesliwa,
        moze za 15 - 20 lat stwierdzisz, ze popelnilalas blad moze stwierdzisz ze
        postapilas jak najbardziej sluszne. Dwie rzeczy, ktorych mozesz byc pewna to to,
        ze kazda akcja rowna sie reakcji a zycia nie dziela sie na dobre i poprawne i
        niedobre, tylko na rozne.

        Wszystkiego dobrego
      • b_borko Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:21
        Mam 29 lat. Szczesliwe bezdzietne malzenstwo od 6 lat. Kiedy konczylam studia
        nie bylo warunkow by miec dzieci. Potem wyjazd praca i powrot do kraju. Teraz
        znowu studiuje maz pracuje dla duzej firmy i nie jest to jego wymarzona praca
        wiec wstrzymujemy sie z dziecmi.Znam b. duzo par ktore maja dzieci po 30-stce i
        swietnie sobie radza - na pewno nie skladaja wniosku o becikowe.
    • katmoso Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 15:39
      z rozmowy wyłania sie wręcz okropny obraz. kobieta pracująca i bezdzietna
      narazona jest na straszne choroby (i to już po trzydziestce!) i na pospieszny
      orgazm w dodatku. najlepiej oczywiście urodzic przed 25 rokiem życia, tylko gdy
      dwudziestoletnia dziewczyna przychodzi do lekarza z zaburzeniami
      miesiaczkowania (coraz częściej sie to zdarza), to dostaje hormony, często bez
      podstawoych badań i slyszy, to jak pani bedzie chciała mieć dziecko, to
      będziemy leczyć. rozumiem, ze panowie profesorowie oburzyliby się na nieuctwo i
      niefrasobliwosć takiego lekzrza, ale przecież polska służba zdrowia składa sie
      w 99% z takich lekarzy. konsultacje z kardiologiem? phi! ginekolog często
      uważa, że badanie piersi młodej dzieczynie to jakaś fanaberia. usg czy
      cytologię trzeba sobie wyprosić, nie mówiąc juz o badaniach hormonalnych. nie
      dziwię sie, że kobiety rodzą coraz później. bo jesli zaraz po studiach wychodzą
      za mąż i chcą po dwóch latach mieć dziecko, to maja juz 27-28 lat i wtedy
      zaczyna sie leczenie. też trwa trochę czasu. i tak pierwsze dziecko pojawia sie
      po trzydziestce. a zdrugiej strony jest też wiele nastoletnich matek. jeszcze
      kilka lat temu media wespół ze sławami lekarskimi trąbiły, że to niezdrowo, bo
      zwieksza ryzyko raka szyjki macicy. te badania przypominają mi badania o
      szkodliwosci marihuany - raz jest mniej a raz bardziej szkodliwa od papierosów.
      • agatsu Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:40
        katmoso napisała:
        > z rozmowy wyłania sie wręcz okropny obraz. kobieta pracująca i bezdzietna
        > narazona jest na straszne choroby (...)

        no i ten meski typ orgazmu, hahaha
        to dopiero zgroza :DDDDDDDDDD
    • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 16:00
      bardzo mnie poirytował ten artykuł, kojarzy mi się z nowym polowaniem na
      czarownice- znowu wszystkiemu winne są kobiety, te paskudne baby ambitnie
      kończące studia i chcące znaleźć dobrą pracę by móc żyć na jako takim poziomie.
      co z tego, że chcę żyć lepiej? moja wina, przepraszam, że nie chcę rodzić,
      ukrzyżujcie mnie najlepiej. pod płaszczykiem troski o kobiety przemyca się tak
      naprawdę niechęć do nich, piętnuje się je za to, że odbiegają od stereotypu
      kobiety, bo wiadomo, że w seksistowskim świecie karierę mogą chcieć robić tylko
      mężczyźni. ta strategia straszenia kobiet śmierdzi. dlaczego szanowne
      towarzystwo lekarzy nie pisze alarmujących artykułów na temat szkodliwości
      takiego trybu życia dla mężczyzn? czyżby byli oni gorszym gatunkiem człowieka,
      który można eksploatować dla zysku kapitalisty?
      wszyscy naprawiacze systemu niech lepiej popatrza na kraje, w których kobiety
      rodzą więcej dzieci i niech się głęboko zastanowią co odróżnie te kraje
      od Polski.
      i na koniec chciałabym podkreślić, że tzw. wczesne maciezyństwo nie jest
      korzystniejsze ani pod względem psychologicznym ani socjologicznym i mam juz
      serdecznie dość wmawiania kobietom poczucia winy, bo opóźniają decyzję
      o zajściu w ciążę. co nie spełniają swojego patriotycznego obowiązku w dobie
      kaczyzmu?
      • jodie79 pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie ludzi 04.02.06, 18:41
        Zgadzam się z Tobą zupełnie, femine.
        Nic dodać, nic ująć.

        Rozwinę więc inny nowy wątek: przedszkola marzeń.

        A dlaczego zamiast straszyć niegrzeczne kobiety, nie zacząć myśleć o opiece dla bardzo małych dzieci?
        I to takiej na miarę, z dwoma- trzema językami, gdzie dzieciakom przyjrzy się psycholog, gdzie nauczą się tańczyć, gdzie rozpozna się ich zdolności i zainteresownia A DLACZEGO NIE? Co mamy lepszego niż dzieci?
        Nie tylko dzieci alkoholików by dzięki temu miały lepsze szanse, szanse by kiedyś wziąć los w swoje ręce.

        Ja sama- może nawet zdecydowałabym się na dziecko, bez żadnego tam męża, wiedząc, że nie będę musiała się gryżć, że nie zapewnię dzieciakowi dobrej edukacji i opieki, i w ten sposób pieczętuję jego los.
        Gdyby było takie przedszkole - za darmo oczywiście- to odbierałabym po powrocie z pracy codziennie bez wyrzutów sumienia.

        Zafundujmy sobie w Polsce przedszkola marzeń: takie do których sami byśmy żałowali, że do nich nie chodziliśmy!
        • muszek0 Re: pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie l 06.02.06, 05:55
          Ja sama- może nawet zdecydowałabym się na dziecko, bez żadnego tam męża




          :)))))
          i po co pisać takie głupoty?

        • dorota.alex Re: pomyslcie nad przedszkolami, anie straszcie l 06.02.06, 10:47
          Ja do pracy poszlam od razu po liceum. jak mialam juz troche pieniazkow - poszlam na studia. A ze to
          byla juz praiw 30 - czyli pora rodzenia dzieci - pierwsze urodzilam na drugim roku, drugie na czwartym.
          Studiowalam, rodzilam dzieci i pracowalam. prowadzilam swoja firme, wiec do pracy musialam wrocic, jak
          mlodsze corcia miala 2 tygodnie. Teraz dzieci maja 4 latka i poltora a ja jade na samych trojach i pisze
          magisterke. Ale za to mam kochane dzieciaki i stac mnie na przedszkole marzen - wlasnie takie do
          jakiego sama chciala bym chodzic! Pozdrawiam Mamy po 30-tce!
      • vaterunser Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 04.02.06, 18:43
        Mam jeszcze inna uwage:

        Kobieta planujaca macierzynstwo musi miec na uwadze koszty utrzymania i wychowania dziecka.
        Myslenie - dal Bog dziecko, da i na dziecko - jakos nie funkcjonuje wsrod inteligentnych i
        wyksztalconych kobiet.

        W pokoleniu mojej matki i babki kobiety inteligentne i wyksztalcone mialy dzieci i owszem,
        niekoniecznie robily kariere. Tyle tylko, ze mogly polegac na mezczyznach, z ktorymi sie wiazaly.
        Dzisiaj, nawet kobieta, ktory by sie z jakichs tam prywatnych powodow decydowala na taki model, musi
        sie liczyc z tym, ze predzej czy pozniej moze zostac sama z dziecmi. I wtedy bez pracy. To nie jest
        wcale teoretyczna obawa!

        O tym jakos ci panowie doktorzy, rezonujacy na temat poznego macierzynstwa nie pomysleli.

        Mieszkam od lat w Niemczech. Moje drugie dziecko urodzilam w wieku 38 lat. Niejednokrotnie przy
        okazji badan kontrolnych poruszany byl problem poznego macierzynstwa, czy to przez lekarza, czy
        przeze mnie. Wszystkie te argumenty, ktore wyczytalam w artykule, byly, rzecz jasna tematem takze
        juz wtedy. Z ta tylko roznica, ze juz przed prawie dwudziestu laty tutejszy ginekolog wiedzial, ze taki
        jest kierunek rozwoju i na to poradzic sie nie da zachecajac kobiety do wczesnego rodzenia dzieci lub
        straszac je bezplodnoscia czy rakiem.

        Ja mam wrazenie, ze to nie drapiezny kapitalizm jest winny tej sytuacji. W XIX wieku panowal w swiecie
        jak najbardziej drapiezny kapitalizm. I kobiety wychodzily wczesnie za maz, mialy wczesnie dzieci, itd.

        Wiec odnosze wrazenie, ze problem jednak polega na niedojrzalosci mezczyzn.

        Calkiem niedawno przeczytalam naukowy artykul o nowym trendzie w przemianach demograficznych:
        Mlode kobiety interesuja sie coraz czesciej mezczyznami okolo 40. roku zycia, w nadziei, ze w tym
        wieku mezczyzna juz raczej wie czego chce i jest gotow poniesc wyrzeczenia zwiazane z urodzeniem i
        wychowaniem dzieci, przy zalozeniu, ze kobieta nie stroni od pracy zawodowej czy kariery. A ci
        mezczyzni, jak najbardziej niechetni do wczesniejszego wiazania sie, w tym wieku sami szukaja czegos
        waznego w zyciu, bo kariere juz zdazyli zrobic. Mowa naturalnie o ludziach, zarowno kobietach jak i
        mezczyznach z wyzszym wyksztalceniem.

        Jesli ten trend sie potwierdzi, kobiety beda mogly robic kariere i miec dzieci. Oby tak sie stalo.
        Pozdrowienia.
        • wj_2000 Kto zaludni Ziemię za 100 lat 04.02.06, 19:02
          vaterunser napisała:
          > Ja mam wrazenie, ze to nie drapiezny kapitalizm jest winny tej sytuacji.
          > W XIX wieku panowal w swiecie
          > jak najbardziej drapiezny kapitalizm. I kobiety wychodzily wczesnie za maz,
          > mialy wczesnie dzieci, itd.

          Wystarczy zinterpretować słowo "kapitalizm" użyte w artykule, jako, w
          istocie "kosumpcjonizm" i paradoks znika.
          Cechą kapitalizmu XIX wieku był przymus przeżycia (przez robotników), cecha
          dzisiejszego kapitalizmu jest właśnie rozbuchany konsumpcjonizm, bedący
          marzeniem wiekszości. I tych z klasy sredniej, i tych z klasy nizszej.

          Ja, mimo wszystko nie wiem czym sie martwić. Są na kuli ziemskiej populacje,
          które chcą się mnozyć. I za dwa, trzy pokolenia, tylko ich potomkowie będą
          zaludniać Ziemię.
          • princealbert Re: Kto zaludni Ziemię za 100 lat 04.02.06, 19:09
            dobrze, że ktoś to wreszcie zauważył - są kraje gdzie współczynnik urodzeń wcale
            nie maleje. Więc nie ma obaw, ziemia się nie wyludni. A że zmieni się przekrój
            demograficzny i etniczny planety? Zmiany są normalne...
          • kropek_oxford No i CO z tego? Albo to gorszy gatunek ludzi, niz 06.02.06, 04:05
            Polacy?
      • dziadypl Dużo rodzą dieci amerykanki, mąż zarabia żona pro 06.02.06, 13:10
      • unefemme Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 13:53
        > wszyscy naprawiacze systemu niech lepiej popatrza na kraje, w których kobiety
        > rodzą więcej dzieci i niech się głęboko zastanowią co odróżnie te kraje
        > od Polski

        islam?
        • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 20:57
          tak, spodziewałam się tego, że jak nie doprecyzuję swojej wypowiedzi to ktoś
          przeczyta to, co chce przeczytać
          chodziło oczywiście o kraje eurpoejskie, w których kobiety rodzą więcej dzieci
          niz w Polsce, np. Szwecja, Niemcy
    • weronika66 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 02:23

      To po prostu węzeł gordyjski. Z jednej strony- koszmarne bezrobocie, często
      niskie płace, brak własnego kąta, wygórowane wymagania pracodawców dot.
      wykształcenia, nieodpowiedzialni i nie kwapiący się do ożenku mężczyźni.
      Z drugiej strony naprawdę nie wszystkie młode dziewczyny są bez mieszkania,
      pracy i pieniędzy- tutaj mamy wcale liczne grono przeciętnie i dobrze
      sytuowanych pań, które o dzieciach nie myślą i bardzo się denerwują, gdy im się
      przypomina, że czas upływa i kobieta najnormalniej na świecie robi się coraz
      starsza.Nie stara, nie za stara- tylko starsza.
      I te moim zdaniem najbardziej dramatyzują. Znacząca ich cześć stawia na rozwój
      zawodowy i karierę.
      Owszem nie widzę w tym nic zdrożnego i pochwalam, ale kariera niestety realna
      jest tylko dla kilku %, reszta nie odczeka się jej nigdy.
      Co ciekawe wcale nie dopuszczą do siebie myśli, że choćby na głowie staneły i
      były naprawdeę bez winy- kariery nie uda się zrobić każdemu.
      Zastanawiam się czy młode kobiety widzą swoich rodziców wyłącznie jako
      pracowników dbających o swój tylko rozwój?Czy oceniają ich wyłącznie w wymiarze
      intelektualnym i patrząc na grubość portfela mamusi?
      Jak nie kariera, to, co? Może rodzina, może praca dla innych, może samotność
      (jako wybór świadomy lub znienawidzona).
      Mówienie o wczesnym macierzyństwie u kobiet dorosłych, pracujących bądź
      studiujących rozbawiło mnie do łez i pozostawię to bez komentarza.
      Zastanawia mnie też chęć, aby „pożyć” To po urodzeniu dziecka następuje śmierć
      intelektualna, towarzyska, zawodowa? Nie żyje się? Jak długo się nie żyje?
      Przez okres pieluch czy nie żyje się mając lat 50 kilka i wciąż podając obiadki
      córce, która jest po 30- tce i chce pożyć?
      Lekarze wskazują na biologiczne aspekty odwlekania ciąży i takie ich prawo-
      powinni uświadamiać, chociaż to nie zawsze wszystkim pasuje.
      I nie w każdej kobiecie powinno to zaraz budzić poczucie winy i gniew
      zwłaszcza, że nie wszystkie chcą być matkami i do tego też mają prawo. I tak
      byli mili, że wypominali nam tylko nowotwory, papierosy, alkohol, miażdżycę i
      chyba zawały. Nie wspomnieli o wielu innych przypadłościach pojawiających się
      wraz z upływem czasu (choćby kwestie płodności)
      Biologia zmusza do określenia się i do posiadania choćby w ogólnym zarysie
      wizji siebie za parę lat i to wizji człowieka dorosłego i samodzielnego ,
      któremu (o zgrozo!) nitk nie pomaga, bo on radzi sobie najlepiej jak umie.
      Myślę, że to oburzenie na lekarzy to projekcja ukrytych obaw i lęków, że cos
      może uciec i trzeba trzymać rękę na pulsie, bo sie przegapi.




      • femine79 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 14:17
        ja doskonale wiem, że mój zegar biologiczny tyka i wiem jakie konsekwencje
        zdrowotne może nieść za sobą tzw. późne macierzyństwo, a Ty weroniko66 chyba
        nie wiesz co to jest projekcja- bo w żadnym poście nie przeczytałam aby ktoś
        własne nieuświadomione lęki czy nieakceptowane cechy przypisywał lekarzom i
        lekarce, którzy wypowiadali się w komentowanym artykule.
        irytacja, którą wyrażały forumowiczki dotyczyła w moim odczuciu pewnej
        atmosfery nagonki na kobiety odraczające decyzję o macierzyństwie i obarczaniu
        wyłącznie ich winą za obecną sytuację demograficzną. w skrócie można było to
        odczytać tak: samolubne kobiety i tak zostaną za to ukarane w przyszłości.
        ja się nie zgadzam z takimi uproszczeniami. moim zdaniem problem lezy zupełnie
        gdzie indziej- w tym, że w Polsce nadal kobieta musi wybierać: praca zawodowa-
        macierzyństwo i w tym, że rodzicielstwo tak naprawdę oznacza wyłącznie
        macierzyństwo. od kraju, w którym zyję oczekiwałabym pewnych systemowych
        rozwiązań ułatwiających ludziom obojgu płci łączyć swoje role zawodowe
        z rodzicielskimi.
        to nieprawda, że Polki nie chcą mieć dzieci, one patrzą realnie na sytuację i
        według niej planuja swoje życie. we wszystkich badaniach socjologicznych
        kobiety same mówią czemu nie decydują się na dziecko: bo nie wiedzą czy jak
        wrócą z urlopu macierzyńskiego będą miały nadal pracę, więc te biczowanie
        kobiet robiacych kariery wydaje mi się nie na miejscu.
        poza tym chciałabym uczciwej i pełnej odpowiedzi od lekarzy pochylajacych się
        z troską nad zdrowiem ludzkim i dowiedzieć się od nich jakie konsekwencje
        zdrowotne niesie za sobą póżne ojcostwo zaróno dla mężczyzny jak i dla
        dziecka.
        • soffiaa Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:04
          No nie, femine79 czy uwazasz, ze lekarze zostali specjalnie dobrani, by plesc
          bzdury? Obcasy maja porzadna redakcje, a kazdy z tych lekarzy to autorytet
          (slyszalas moze zeby Starowicz wystepowal w TV Trwam, albo namaiwial kobiety do
          macierzynstwa jako doradca Marcinkiewicza ds becikowego? A moze Prof. Pertynski
          z Pol. Tow. Ginekologicznego wmawia kobietom ze antykoncepcja to zrodlo wladzy
          szatana?). Taka jest ich rola - sa lekarzmi i mowia, co dla nas kobiet
          najlepsze z punktu widzenia bilogii i anatomii naszego ciala. Nawet wtedy, gdy
          nam wydaje sie to niesluszne i niewygodne, albo stronnicze. Zaden z nich nie
          zmusza kobiet do macierzynstwa tuz po maturze, mowia o ograniczeniach, o
          czasach w jakich zyjemy, o kasie, o tym, ze to okolicznosci naklniaja kobiety
          do takiej postawy i ze to nasz wybor. A to ze jestesmy pokoleniem jednej
          wielkiej konsumpcji, ze wolimy miec najnowsze DVD, komorke i nowy model toyoty
          zamiast dziecka. To juz nasz wybor. Druga sprawa - to mezczyzni, ktorzy
          zamieszkuja ten kraj. Wielu nadal czuje sie zwolnionych z obowiazku
          wpolrodzicielstwa, nadal dzieci "maja" wylacznie kobiety, bo wielu samcow
          wychowanych przez nadskakujace im mamusie, zyje w przeswiadczeniu, ze sa
          bogami. Z takimi facetami miec dzieci jest fatalnie trudno, bo caly ciezar
          spada na kobiete. Ot, Polska wlasnie.
          • the_real_kris Blaznisz sie druga czescia swojej wypowiedzi. 06.02.06, 02:00
            To ze nie potrafisz znalezc faceta ktory by chcial miec z toba dzieci nie
            uprawnia cie do wyrazania takiej opinii na temat mezczyzn, nazywania ich samcami
            itp.

            Prawda zdesperowana samico?
            • niemyte_mohery Przyganial kociol garnkowi 06.02.06, 14:13
              the_real_kris napisał:

              > To ze nie potrafisz znalezc faceta ktory by chcial miec z toba dzieci nie
              > uprawnia cie do wyrazania takiej opinii na temat mezczyzn, nazywania ich samcam
              > i
              > itp.

              Zdaje sie ze nie znalazla sie jak dotad zadna chetna do przedluzenia twoich
              niezwyklych genow.
              • niemyte_mohery Re: Przyganial kociol garnkowi 06.02.06, 14:19
                Jesli mieszkasz w Polsce to towj post swiadczy o tobie jeszcze gorzej. Nalezysz
                chyba do osob z kategorii " tyle wie co zje". Twoj przypadek jest anegdotyczny
                a artykul jest o pewnym spolecznym zjawisku.
          • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:17
            > (slyszalas moze zeby Starowicz wystepowal w TV Trwam

            Prof. Lew Starowicz kilkanaście lat temu był zdania, że homoseksualizm można i
            należy leczyć, więc z odwoływaniem się do niego jako autorytetu to bym uważała.
            • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:05
              Bo homoseksualizm to choroba wiec gdzie problem?
              • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:28
                W zmienianiu poglądów w zależności od kierunku wiatru?
        • pannamargolcia Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 27.03.06, 19:51
          Tak sie kobitki rozpisujecie o poznym macierzynstwie i karierze. Artykul jednak
          zwrocil tez uwage na wazne aspekty zdrowotne antykoncepcji, diety (wieprzowina)
          itp..

          Jestem ciekawa ile z pan protestujacych bierze pigulki (i jeszcze o zgrozo,
          moze pali).. wyglada na to, ze bardziej interesujecie sie rzeczywiscie
          pieniedzmi i kariera niz truciem samych siebie pigulkami antykoncepcyjnymi,
          alkoholem i papierosami..
    • niunia9911 Czy tylko kobieta ma dzieci? 05.02.06, 10:00
      Zdenerwowała mnie ogólna wymowa tego artykułu. Komu jak komu, ale lekarzom nie
      trzeba chyba przypominać, że do powołania na świat dziecka potrzeba dwoje ludzi
      przeciwnej płci. Mówi się, że kobiety nie chcą miec dzieci. Przepraszam, a czy
      one mają te dzieci same ze sobą? Dlaczego nie powie się choć słowa o
      niedojrzałych i odsuwających w nieskończoność rodzicielstwo męzczyznach? Kobiety
      są niedojrzałe? Prosze tylko spojrzeć, ile dorosłych kobiet mieszka nadal z
      rodzicami, a ile dorosłych mężczyzn! Zdecydowanie więcej dziewczyn wyprowadza
      się z domu, by zaznać samodzielności, odciążyć finansowo rodziców. Mówię to na
      podstawie własnych obserwacji.Większość chłopaków znakomicie się czuje, będąc na
      garnuszku mamusi. I najchętniej prosto spod jej opiekuńczych skrzydeł przeszliby
      pod opiekę żony. Która powinna ugotować, zarobić, rozganizować, a po drodze
      jeszcze rodzić i wychowywać dzieci. Państwo się dziwią, że z takimi mężczyznami
      kobiety nie chcą mieć potomstwa? Minęła epoka, kiedy MUSIAŁY rodzić, bo nie było
      środków antykoncepcyjnych, a opina publiczna stawiała nie-matki pod pręgierzem.
      Może, zamiast pomstować na kobiety, warto powiedzieć choc parę słów na temat
      niedojrzałości mężczyzn. Gdyby kobiety spotykały odpowiedzialnych, mądrych,
      dojrzałych partnerów, chętniej decydowałyby się na dzieci.
      PS Oczywiście są wspaniali mężczyźni, tak jak są też beznadziejne kobiety. Ale
      mnie chodziło o ogólny trend. Wyjątki go nie odwrócą.
      • mikki33 Re: Czy tylko kobieta ma dzieci? 06.02.06, 11:22
        A mnie bardzo poruszyla Twoja wypowiedz. Zastanowmy sie czy meska, jak piszesz,
        chec siedzenia w domu na garnuszku mamusi jest taka zla? Sam mam 25 lat i
        mieszkam poza domem, w innym miescie - wynajmuje. Niezle zarabiam i caly czas z
        checia wrocilbym do swojego domu rodzinnego na tzw. garnuszek mamusi. Dlaczego?
        To proste: 1. wygodniej - sprzatanie, pranie, gotowanie - nie mowie ze tego
        oczekuje od mamy, ale wiem ze i tak bedzie bo ona tego chce, 2. taniej - nie
        placilbym za wynajem mieszkania obcym ludziom. Poza tym, nie zawsze jest tak ze
        rodzicow trzeba odciazac finansowo, po co wiec walczyc ze swiatem o
        wlasna 'niezaleznosc'? Czy moze zamiast ponosic spore koszta samodzielnego
        zycia mozna zaznac samodzielnosci i budowac dalej rodzine, dom na podwalinach
        tego co zbudowali rodzice? Wlasnie pedu do 'niezaleznosci' i 'samodzielnosci'
        nie rozumiem. Pisze w '', bo niezaleznosc i samodzielnosc mozna miec i w domu
        rodzinnym, jest to kwestia umowy i stosunkow z rodzina. Rozumiem ze jest wiele
        rodzin ktorych nie stac materialnie na to o czym pisze, ale znam wiele
        niezaleznych osob, ktore z tego co wypracowali rodzice nie korzystaja. Dlaczego
        tak jest? Przeciez wtedy i o dzieci latwiej.. I dlaczego dojrzalosc =
        samodzielnosc, zaznanie zycia, samochod, laptop a nie: samodzielnosc,
        odpowiedzialnosc, zona, dzieci, rodzice, rodzenstwo, dom rodzinny dajacy
        mozliwosci latwiejszego startu?
        Pozdrawiam
        • niunia9911 Re: Czy tylko kobieta ma dzieci? 07.02.06, 15:06
          mikki33!
          Ja nie napisałam, że moim zdaniem dojrzałość to samochód i laptop. Napisałam,
          owszem, że dojrzałośc to samodzielność, i tego się nie wypieram. Sądzę też, że
          wiele mam wyrządza swoim synom ogromną krzywdę, gotując, piorąc i sprzątając za
          swoje dorosłe latorośle, bo ”i tak tego chcą”. A może po tylu latach juz nie
          chcą, tylko nie potrafią zmiany stanowczo wyegzekwować, a dzieci niczego się
          nie domyslają, bo im wygodnie?
          Oczywiście, nie uważam, że ktoś, kto zarabia np. 600 czy 700 zł powinien
          koniecznie wynająć mieszkanie i przymierać głodem. Ale jest wielu młodych
          mężczyzn w okolicach 30, których finansowo naprawdę stać na samodzielność, ale
          do niej nie dążą, bo im wygodnie u mamusi. Pieniądze, kóre zaoszczędzą, wydają
          np. na dalekie podróże albo wypasiony komputer. To uważam za pójście na
          łatwiznę. Wierz mi, samodzielność, także finansowa i ”sprzątaniowa”
          diametralnie zmienia spojrzenie na świat, poszerza horyzonty, powoduje, że
          dojrzewa się w przyspieszonym tempie. Czy wiesz, że ptaki często wypychają
          swoje młode na siłę z gniazda, gdy te nie przejawiają ochoty na naukę latania?
          Wiedzą, że przychodzi moment, kiedy trzeba tę umiejętność nabyć. Młodzi
          mężczyźni nie umiejący ”latać” oczywiście nie umrą - tu różnimy się od
          zwierząt. Trudno się jednak dziwić, że nchłopak, któremu ciągle mamusia szykuje
          kanapeczki do pracy i dziewczyna, która od lat sama opłaca rachunki i pierze
          skarpetki, nie znajdują wspólnego języka.
          A co do korzystania z tego, co wypracowali rodzice: oczywiście, to naturalne,
          ale raczej po śmierci matki i ojca, a nie wtedy, kiedy oni jeszcze żyją i być
          może sami chcieliby z tego korzystać!
          Pozdrawiam
    • b5r Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 17:52
      dziekuje za ten wspanialy wywiad! bardzo potrzebny nam mlodym !skad my mamy sie
      dowiedziec tego wszystkiego? Jest tak , ze nie mamy mozliwosci wysluchac opinii
      kilku lekarzy razem na ten temat, bo zwykle wysluchujemy jednego!A dr Starowicz
      to klasyka i klasa najwyzsza! Tylko nie widze zadnych jego pozycji w
      ksiegarniach!!!Dla nas leza na polkach tonami tlumaczenia kamasutry !
      • gakinimod Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:56
        b5r napisał:

        bardzo potrzebny nam mlodym !

        O kim piszesz?

      • annika_vik Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:13
        To są jakieś nieprzystające do życia głupoty, albo wyjątki pokazane jako reguła:

        1. Kobieta nie ma dziecka sama. Do tego potrzebny jest partner. 90% tych
        partnerów dziecka nie chce. To co zrobić w takiej sytuacji? Przekłuwać cichcem
        prezerwatywy? Nota bene wiele kobiet tak robi - w Polsce 90% małżeństw zawiera
        się z powodu dziecka w drodze. A mamy skuteczną i łatwo dostępną antykoncepcję.
        I co, nikogo to nie dziwi?

        2. Jeżeli mimo wszystko kobieta podejmuje decyzję za siebie i partnera, musi
        się liczyć, że będzie musiała SAMA zarobić i na siebie, i na dziecko. I walczyć
        o 200 zł nieściągalnych alimentów w sądzie. Koło się zamyka. Do zarabiania też
        się trzeba przygotować i do niezależności też. Wymaga to czasu.

        2. Tu mówi się o kobietach-karierowiczkach, z których "aż bije dominacja". Ile
        takich kobiet z karierą w Polce jest? Ja słyszałam o 6, które mogę wymienić z
        imienia i nazwiska. Reszta to po prostu kobiety, które na siebie pracują. W
        kasach hipermarketów, w szkołach, w szpitalach.

        3. Zabójcze tempo życia jest dla nas złe. Zgadzam się! Ale jeszcze gorsze jest
        mieszkanie pod mostem i brak środków do życia. Nie można się kopać z faktami.
        Moja siostra po 2 kierunkach pracuje całymi dniami i nie jest w stanie nawet
        wynająć mieszkania w Warszawie. Mieszka w odnajetym pokoju w wieku lat 26(!!!)
        i zostaje jej 300 zł na życie. Decydująć się sama (jej partener o dziecku nie
        myśli) na dziecko skazałaby je i siebie - powiedzmy prawdę - na NĘDZĘ. Niech
        ktoś to w końcu głośno powie.

        4. Zrozumcie wreszcie - kobiety w Polsce chcą mieć dzieci! Naprawdę! Znam tylko
        jedną dziewczynę, która dzieci mieć nie chce. Ale nawet te, którym się udało
        zetknąć ze sobą tak wiele zmiennych: odpowiedzialnego mężczyznę, który kocha i
        też chce potomstwa, dach nad głową (nawet u rodziców), jakieś środki na
        utrzymanie (nawet niewielkie) i tak są sparaliżowane: kosztami utrzymania
        dziecka, brakiem stabilności, perspektwą niewiadomej jeśli chodzi o powtrót do
        pracy, problemem zapewnia dziecku dobrego startu.
        Te, które wiedzą, że mają fajnego męża/partnera, zapewniony powrót do pracy, za
        co jeść i mają gdzie mieszkać - rodzą dzieci! Takie to proste.

        Proponuję od następnego numeru zastanowić się nad tym, czemu MĘŻCZYŹNI w Polsce
        nie chcą mieć dzieci. Bo nie chcą i mówią o tym głośno.

        Morał jest taki:
        Jedymym sposobem, żeby mieć dziecko przed emeryturą :) jest:
        - wyłączyć odpowiedzialność
        - nie przejmować się gadaniem mężczyzn, że nie chcą mieć dzieci
        - "wpadać" w "nieprzewidziną" ciążę :) czyli decydować za swoich mężczyzn
        (taraktując ich jak dzieci, ale co zrobić)
        - jak już dziecko będzie, to jakoś sobie radzić
        - jeżeli można, liczyć na rodziców: na ich pomoc doraźną i finansową.

        Trochę to brzmi upokarzająco, szczerze mówiąc, ale co innego zrobić?

      • westla8 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:21
        Jest to dla mnie kolejny artykul, wpisujacy sie w polska manie medyczna.
        Najbardziej mi sie podobaja stwierdzenia, ze kobieta powinna sie dac badac
        przez roznych lekarzy, ktorzy powinni wspolpracowac se soba. Nie wystarczy wiec
        pojsc do jednego, nalezy do kilku. Jak czesto i do ilu, i kto ma o tym
        zadecydowac (w realiach polskiej sluzby zdrowia)??? Tym bardziej, ze przy
        wszelkim namawianiu do badan czesto sie mowi, ze rutynowe kontrole czasami nie
        wystarcza, wszystko niby bylo w porzadku, a potem sie okazalo, ze niestety nie
        bylo. Z jaka wiec czestotliwoscia nalezy sie badac? A moze nalezy na
        okraglo "latac" do lekarzy? Bo przeciez sie jeszcze slyszy przy okazji takich
        wywiadow, ze sa choroby, ktore nie daja wczesnych objawow, wiec "na wszelki"
        wypadek moze jednak ciagle i ciagle sie badac? Paranoja.

        No i zazwyczaj sie podaje, ze Polska jest na jakims ostatnim miejscu w
        statystyce jakichs badan, zachorowan i umieralnosci. Otoz ja mieszkam na
        tym "Zachodzie dobrobytu", co to jest w czolowce zdrowego podejscia do
        problemu i tu sie do ginekologa w ogole w imie rutynowych kontroli nie chodzi!
        Odbywaja sie kontrole (cytologia, badanie piersi) raz na pare lat w zaleznosci
        od wieku, i o tych badaniach sie tez tu mowi (narzeka), ze sa malo skuteczne.
        Prosba o skierowanie na badanie do ginekologa, kiedy ci nic nie dolega, a tylko
        tak "na wszelki wypadek", jest traktowana jako objaw przewrazliwienia i
        hipochondrii. Jak sie juz uprzesz, to badania dokonuje lekarz domowy, ktory
        zazwyczaj twierdzi, ze jesli nie czujesz, ze ci cos dolega, i masz w miare
        normalny tryb zycia (bo zestresowani to jestesmy wszyscy), to nie ma co siac
        paniki i sie badac sie "na wszelki wypadek". Do ginekologa to sie chodzi juz z
        problemami, nie ma mowy o rutynowych badaniach ginekogicznych np. co rok, a juz
        na pewno nie przez kilku specjalistow, bo to nam sie akurat wydaje rozsadne!
        Chorym to sie mozna zrobic od czytania takich wywiadow, bo sie czlowiek
        dowiaduje, ze wlasciwie wszystko w kazdym wieku na nas czyha i ze w Polsce sie
        to lecewazy, podczas gdy w szerokim swiecie to hoho.
    • little.mary Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:36
      Coraz bardziej zadziwiają mnie artykuły WO.
      Kariera, kariera... większości kobiet wcale nie chodzi o spektakularne sukcesy
      w pracy tylko gwarancję zatrudnienia i jakieś stałe wpływy do domowego budżetu.
      Zamiast stresować i straszyć niemiłosiernie te które niestety przed 30stką z
      pewnych względów nie urodzą państwo dochtorostwo by się wzięło za jakieś
      praktyczne rozwiązania problemów nękających niedoszłe matki. Zauważyliście że
      ostatnio jestesmy zalewani artykułami mającymi zachęcić nas do macierzyństwa?
      • gakinimod Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 05.02.06, 23:54
        No, no zauwazylysmy:)I jeszcze jedno mnie zastanawia w tym artykule: dlaczego
        grupa lekarzy, a wiec specjalistow od okreslonych czesci ciala, pozwala sobie
        na uwagi nijak majace sie do ich kompetencji. Na przyklad ginekolog ubolewa, ze
        jego piekna pacjentka nie ma przyjaciol. To nie jest jego sprawa! Jego sprawa
        jest utrzymanie narzadow rodnych i piersi pacjentki w formie i juz. Ktos inny,
        ze "pozyc sobie" to styl bycia w pokoleniu trzydziestolatkow albo ze mezczyzni
        w Polsce boja sie niezaleznych kobiet. A skad kardiolog, ginekolog czy onkolog
        wie jakie kobiety podobaja sie mezczyznom w Polsce? Dlaczego WO zapraszaja do
        rozmowy lekarzy, ktorzy zamiast wypowiadac sie na tematy, o ktorych moja
        pojecie (wariant optymistyczny), rzucaja spostrzezeniami z magla i
        niezwiazanymi z ich profesja? To pytanie kieruje do osoby, ktora tak dzielnie
        ujela sie za redaktorami WO.
        • lampka.nocna Czynniki antymacierzynskie 06.02.06, 00:16
          Zalewanie "prokreacyjnymi artykulami" nie ma wiekszego sensu bez likwidacji
          rzeczywistych przyczyn spadku dzietnosci, a te sa powszechnie znane: wysokie
          bezrobocie, niskie place, brak poczucia stabilizacji w miejscu pracy, bardzo
          wysokie ceny mieszkan w porownaniu z przecietnymi zarobkami. Mezczyzni nie sa
          doskonali - tez oddalaja decyzje o rodzicielstwie w obawie, ze nie podolaja
          dodatkowym obowiazkom. Maja takie same obawy jak my, tylko nie potrafia sie
          przyznac do swoich lekow. W przeciwienstwie do kobiet maja jednak komfort, gdyz
          ich zagar biologiczny tyka troche wolniej.
        • annika_vik Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:18
          Gaskinimod - bardzo konkretna, rozsądna opinia! To uogólnianie zaczyna mnie też
          denerować.

          I jeszcze jedno - na następnej stronie (dopiero jutro zobaczę wydanie
          papierowe) pewnie jest artykuł, jak to należy być niezależną i jak to nie warto
          zawierzać całkowicie mężczyżnie (vide: "Na skalnym Podhalu"). Pozdrowienia!
        • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:26
          A ja jednak musze sie zgodzic z opinia w gazecie. Nie przekroczylam jeszcze
          magicznej 25 ale dosyc czesto przegladam fora kobiece. Nie wiem moze kazdej
          dziewczynie wydaje sie ze zajscie w ciaze jest takie latwe, ze wystarczy ze sie
          rzuci tabletki i po 3 miesiacach bedze sie w ciazy. Czytajac posty starajacych
          sie kobiet juz rok, uswiadamia mi ze to jest powazny problem. Wiem ze kobiety
          chca cos znaczyc, chca poczuc ze zyja, ze sie spelniaja w zyciu,ze pracuja na
          siebie same. Ale kto powiedzial ze dzieci spowoduja ze kobiety straca poczucie
          wlasnej wartosci? Wiem ze kobiety maja problemy z praca, z mezczyznami ( moze ja
          jestem w inne sytuacji bo moj ukochany pragnie dzieci i slubu) ale lekarze w tym
          artykule pisza o powaznym problemie kobiet, ze spelnieniem sie w rodzinie. Bo co
          nam da ze bedziemy miec kolejny samochod, super kariere i szalenstwa, jak majac
          60 lat nie bedziemy mogli cieszyc sie wnukami bo nasze dziecko bedzie w sie
          spelnialo, robilo kariere itp.
          I mysle ze to nie jest nagonka na kobiety ktore chca robic kariere, ale raczej
          uswiadomienie faktu ze one moga miec duze problemy z zajsciem w ciaze, z
          chorobami a nawet z wlasna psychika. Rozpacz po poronieniach, po nieudanych
          probach, wszystko to moze nawet pograzyc kobiete jeszcze bardziej.
          Moze jestem naiwna, w koncu jeszcze jestem na studiach, ale wg mnie ciaza na
          studiach to nie jest zaden problem. Moze podchodze do tego wszystkiego
          idealistycznie ale uwazam ze dziecko w zaden sposob w tym wieku mi nie
          przeszkadza, a moze mam szczescie ze mam mame i tesciowa ktore zawsze mi
          pomoga.. a moze nie powinnam ich wykorzystywac do pomocy w koncu jako prawdziwa
          kobieta powinnam sama ze wszystkim sobie poradzic.
          Ale jedno mnie nadal wkurza w Polsce, ze ciaza to duzy problem w pracy, ze
          czesto kobiety boja sie przyznac do tego ze sa w ciazy. Sytuacja kiedy kobieta
          musi wybierac miedzy praca a macierzynstwem jest upokarzajaca.
          • kropek_oxford To nie tylko kobiet "wina" (trudnosci z zajsciem w 06.02.06, 04:21
            ciaze). Bylem przerazony, czytajac statystyki plodnosci polskich mezczyzn w
            stosunku do przecietnej EU - polscy panowie maja niby normalna erekcje, ale ich
            plemniki sa w zaniku i liczbowym, i jakosciowym. I jak dziewczyna ma nie miec
            klopotow z poczeciem? No jak?
            A na stan plodnosci panow wplywa mniej wiecej to samo, co na stan plodnosci
            pan: wiek, zdrowie, kondycja, stress etc.
    • jt100 A może druga strona medalu 06.02.06, 00:27
      Pierwsze dziecko urodziłam jeszcze na studiach w wielu 23 lat. Drugie mając 27.
      Przez parę lat nie pracowałam, wychowując synów. Było nam ciężko, pracował
      tylko mąż, nie miałam też nikogo do pomocy. Gdy chłopcy dorośli poszłam do
      pracy. Zrobiłam karierę, znacznie większą nawet niż liczyłam. Mam dobry zawód,
      własną firmę. Z niczym się nie spóźniłam, chociaz było mi trudno. Jestem
      jeszcze dość młoda, ale już wolna. Nigdy nie żałowałam decyzji o wczesnym
      macieżyństwie.
      Mam już dorastające, samodzielne dzieci, które nie wymagają ode mnie takiego
      zaangażowania. Patrzę teraz na moje koleżanki, które są na etapie przedszkola,
      i jestem przekonana, że młodym ludziom znacznie łatwiej wychowuje się dzieci.
      Nie wiem, czy jest to kwestia energii, siły czy może bardziej bezproblemowego
      podejścia.
      W zyciu trzeba wybierać. Takie wybory kosztują: raz cena może być zmarnowana
      szansa na karierę, innym razem zmarnowana szansa na dziecko. Ja tego nie
      komentuję i nie oceniam. Nie każda kobieta musi mieć dzieci i nie każda musi
      zrobić karierę. Myśle, że takich wyborów dokonują nie tylko Polki, z tym że nam
      takiego wyboruu państwo nie ułatwia.


      • arahia1 bardzo słusznie! 06.02.06, 12:57
        Ogół społeczeństwa straszy kobiety wczesnymi porodami, że już do niczego nie
        dojdą, że utkną w połowie drogi w pieluchach.
        Bzdura. Urodziłam dziecko mając 21 lat, na studiach. Nie zaszkodziło to studiom
        skończonym w terminie, doktoratowi również terminowemu i karierze większej niż
        się spodziewałam. Drugie dziecko już zaplanowane na spokojnie również przed
        trzydziestką. Dzięki temu około 40go roku życia będę swobodna z odchowaną
        dwójką dzieci a nie przejęta chorobami wieku przedszkolnego.

        Najgorsze są te Jedynie Słuszne Przepisy na Życie, których udziela się młodym
        dziewczynom. Zależnie od środowiska jest to albo
        "tylko mąż i 5ka dzieci którym wszystko poświecisz da ci szczęście"
        albo "niezależność i ustawiona pozycja zawodowa to podstawa twojego szczęścia"

        Szczęście leży pośrodku.
      • unefemme Re: A może druga strona medalu 06.02.06, 13:57
        1) Masz starszego do siebie męża, skoro mógł Cię utrzymywać - albo nie
        studiował.
        2) Ile godzin dziennie pracował Twój mąż, by utrzymać Ciebie i dzieci? Bo mi
        się wydaje, że Twoje dzieci rzadziej widziały tatusia niż moje, gdzie od
        początku pracujemy obydwoje. Trochę mniej mamy, trochę wiecej taty - to nie
        jest zła zamiana.

        Moim zdaniem.
        • jt100 Re: A może druga strona medalu 06.02.06, 16:20
          Mój mąż jest starszy ode mnie o 4 lata. W momencie ślubu był już po studiach i
          wojsku. Mógł mnie utrzymywać, bo nie jestem bardzo wymagająca. Mam inne
          priorytety. Było nam jednak trudno przez kilka lat, bo bylismy zdani tylko na
          siebie. Nie stać nas było na wczasy czy samochód. Spłacaliśmy kredyty na
          mieszkanie.
          Dzieci ojca widziały stosunkowo często, bo mąż wracał do domu około 16-18
          (wychodził przed 6), soboty i niedziele w domu. I zajmował sie nimi do 20-21. W
          tym czasie nie oglądał telewizji - telewizora nie mielismy. Potem mógł jeszcze
          popracowac lub odpocząć. Tak było przez 5-6 lat. W tym czasie zrobił doktorat
          (nie pracował na uczelni), bo wiedział, że ja jestem w domu, więc dzieci są
          dopilnowane,. Zdobył tez wszelkie uprawnienia. Oczywiście musiał dorabiać, był
          młodym inzynierem, a takim teraz tez dobrze nie płacą.
          Nie rozumiem napastliwego tonu. Kazdy żyje jak mu pasuje i sam sobie ustala
          priorytety. My dokonalismy wyboru, chociaz wyboru właściwie nie miałam. Syn ze
          wzgledu na chorobę nie nadawał się do przedszkola. W efekcie mamy:
          Szczęśliwą rodzinę.
          Dzieci sa bardzo związane z nami.
          Dzieci były dopilnowane, wychowane przeze mnie i mojego męża. Gdy kiedys
          porównalismy z koleżankami, okazało sie, że miały chyba najczęstszy kontakt z
          ojcem.
          Bardzo dobrze się uczą i nigdy nie było z nimi problemów wychowawczych.
          Od kilku lat mamy bardzo dobrą stuacje finansową, stać nas na dom, wczasy,
          prywatną szkołę dla chłopców, ale mąż zawsze powtarza, że nie byłoby to
          mozliwe, gdyby nie moja decyzja o zostaniu w domu.
          • katmoso Re: A może druga strona medalu 07.02.06, 18:25
            to była Twoja decyzja. szanuje ją i szanuję Twego mężą, że udało mu sie
            wszystko pogodzić i zapewnic rodzinie byt przez te lata. każdy żyje tak jak
            chce i jak uwaza za słuszne. dlatego nie rozumiem nagonki na kobiety, które nie
            chca mieć dzieci, ponieważ nie czuje sie jeszcze gotowe, dojrzałe, nie mają
            odpowiedniego partnera - to coraz częstsza przyczyna, nie mają stałej pracy
            albo po porstu nie chcą. to ich wybór. uszanujmy i takie decyzje.
            • jt100 Re: A może druga strona medalu 08.02.06, 13:05
              Ależ ja szanuję. Przecież z mojego wpisu nie wynika nic innego. Opisałam tylko
              swój przypadek - wcale okazuje sie nieodosobniony - jako przykład, że można
              inaczej. Że jeżeli tylko trafi sie na odpowiedzialnego partnera (warunek
              oczywisty i podstawowy), można inaczej planować sobie życie. Niekoniecznie
              lepiej, tylko inaczej. Może nawet trudniej na początku.
              Jestem ostatnią osobą, która organizowałaby na kogokolwiek nagonki, nie mój
              styl, nie moje metody działania.
              Piewsza jestem przeciwna twerdzeniu, że kobieta musi mieć dzieci i męża. Otóż
              wcale nie musi. Rozumiem kobiety, które nie chcą nigdy mieć dzieci. Podziwiam
              wiele kobiet, które z jakichś powodów na to się nie zdecydowały, ale osiągnęły
              w życiu cos dla nich bardzo ważnego.
              I bardzo dobrze. Z zasady jestem przeciwna wszelkim jedynie słusznym schematom
              na zycie.
    • mickey.mouse Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:42
      Fajny artykul
    • anns Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 00:46
      Czy naprawde w Polsce nie ma kobiety
      ginekologa i seksuologa? A tak to wyglada
      w wywiadach i rozmowach prasowych. Jak zwykle
      o tym, co najlepsze, najsluszniejsze,
      najtrafniejsze etc, dla kobiety
      wypowiadaja sie mężczyźni. To chyba jakis bzik,
      tj., pardon, przypadek psychiatryczny!
      • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:50
        Ależoczywiscie, że jest jedna wspaniała lekarka-intenistka , która non stop
        wypowiada się o ginekologii, uwaza każdą antykoncepcje za szkodliwa, aborcję za
        dzieciobojstwo, a kobiete majacą ponizej 4 dzieci za hybrydę. Dr
        Wujkowska:))))))))))))))))))))))))))
    • the_real_kris No i mamy skutki rownouprawnienia... 06.02.06, 02:19
      Panie robia kariere, fakultety, ale nie maja znajomych, zdrowie im sie sypie,
      stres zjada. I nie maja na nic czasu.

      Po prostu smiech pusty mnie ogarnia jak to czytam. Ja nie robie kariery tylko
      pracuje (zreszta za mocno ta praca sie nie przejmuje - traktuje ja raczej
      ambicjonalnie), posiadam udzialy w kilku firmach - kupione za pieniadze z mojej
      pensji (nie pracuje w nich), w tym roku bylem juz w kilku krajach (status
      Senatora w M&M o czyms swiadczy), przyjaciol mam, dziewczyne wspaniala mam, czas
      na uprawianie kilku sportow mam, pieniadze mam, konsumpcje mam, jestem
      niezalezny, rece mi sie nie trzesa, humor mam i nie placze u lekarza. Jakbym
      chcial miec dziecko to wystarczyloby sie zdecydowac.

      I jeszcze jedno - chcialbym sprostowac pewien powszechny blad. Mezczyzni nie
      boja sie kobiet w typie buisness-women - oni po prostu takich kobiet nie chca -
      a to zasadnicza roznica. Kobieta z ktora mezczyzni chca sobie ulozyc zycie
      powinna byc mila i lagodna, nie ostra i nieprzyjemna.


      Ciao

      Pozdrawiam rownouprawnione frustratki i ciesze sie ze staracie sie rownouprawnic
      w stresie.
      • kropek_oxford Are you normal, sonny? 06.02.06, 04:24

        • niemyte_mohery Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 05:17
          Sonny- pea brain, zeczywiscie troche niekumaty i jakby zaindoktrynowany.
          Porownuje jablka do pomaranczy, prace w Polsce (bez wzgledu na plec) z praca na
          zachodzie (tez bez wzgledu na plec).

          Sonny nie widzi ze dla niego miec dziecko to po prostu zrobic dziecko (wydatek
          czasowy: 10 minut, pomiedzy zrobieniem codziennych 15 pompek i obejrzeniem
          ulubionej soap opera). Dla kobiety miec dzicko to chodzic w ciazy, urodzic i
          wykarmic (wydatek czasowy: 12 miesiecy, od 1 do 24 godzin dziennie).

          Mam nadzieje, ze bohaterki reportazu po przeczytaniu jego postu beda mialy
          dodatkowa motywacje do pracy. Dla takich facetow nie warto poswiecac kariery.
          • the_real_kris Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 10:46
            Niemyty moherze czy tez czlowieczku o rozumku rozmiaru orzeszka jak raczyles sie
            przedstawic na poczatku. Pracuje w Polsce (chociaz czesto w zwiazku z praca
            podrozuje za granice) - pamietaj - life's what you make it...

            Jeszcze jedno - pracuj, pracuj a garb sam ci urosnie. Trzeba myslec a nie
            pracowac - wowczas zyskuje sie wolnosc. O posiadaniu dziecka pisalem raczej iz
            moja kobieta moze miec dziecko w kazdej chwili - tzn. nie musi stresowac sie
            wydatkiem czasowym 12 miesiecznym a raczej 20 letnim. I provide for that, you gimp.

            No i na koniec - soap opery i w ogole TV w calosci pozostawiam takim frustratom
            jak ty - ja nie mam na to czasu i praktycznie nie ogladam.
            • niemyte_mohery Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 14:22
              Jesli mieszkasz w Polsce to towj post swiadczy o tobie jeszcze gorzej. Nalezysz
              chyba do osob z kategorii " tyle wie co zje". Twoj przypadek jest anegdotyczny
              a artykul jest o pewnym spolecznym zjawisku.
        • the_real_kris Re: Are you normal, sonny? 06.02.06, 10:37
          I am normal but knowing you from your previous 'elaborates' I know you are not,
          so bite me sucker.
    • katlia po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 02:21
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego w 21ym wieku kobiety (i spoleczenstwa) uwazaja,
      ze powinno sie miec dzieci przed 30stka. Z dobra opieka lekarska, porod majac
      30+ lat to zaden problem. Fakt jest, ze bedac troche starsze, takie kobiety,
      wyksztalcone i juz na pewniejszym etapie w pracy, sa lepiej przygotowane na
      dzieci - i finansowo i psychicznie. Sa bardziej cierpliwe, wyrozumiale i czesto
      w lepszych (bo dluzszych, bardziej wyprobowanych) zwiazkach. Po powrocie do
      biura, stac je na lepsza opieke dla dziecka, i na zabezpieczenie dobrych
      warunkow dla dziecka nawet w razie rozwodu. Jezeli chcesz miec 3-5 dzieci,
      dobra, zaczynaj majac 23 lata...i trzymaj kciuki, ze bedziesz mogla te dzieci
      utrzymac. Ale dla wiekszosci z nas 2 dzieci wystarczy - a z tym mozna bardzo
      latwo poczekac do trzydziestki, i takze polaczyc zycie rodzinne z nawet
      bardziej wymagajaca praca.
      • mniklas5 Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 04:07
        po to by bylo zdrowsze i dorodniejsze , nie wiem dlaczego ludzie tutaj
        wymyslaja farmazony , bzudy plota, dziewczuyna 19-20 letnia wlasnie ma rodzic
        bo to jest optymalny wiek, tak jest od tysiacleci z korzyscia onizenia wieku w
        krajach afrykanskich. Drugie , mezczyzni ktorzy chca miec rodzine , zone plus
        dzieci nie chca miec jeje namaistki a wrecz antyrodzine jaka jest kobieta
        pracujaca 14 godzin. Wybor jest prosty dla kobiet albo kariera albo maz i dzieci
        Tak jest na calym swiecie
        • kropek_oxford "Na calym swiecie" to znaczy GDZIE? Wymien pare 06.02.06, 04:33
          panstw europejskich, misiu:))) I nie jest prawda, ze najzdrowsze dzieci rodza
          osiemnastki - optymalny dla rasy bialej wiek to 23-24 lata (nb. guzik prawda,
          ze w Afryce inaczej - pierwsza miesiaczka Europejek jest wczesniejsza). Dzieci
          mlodek sa fizycznie slabsze, dzieci kobiet starszych bardziej narazone na
          zmiany genetyczne (a i zajscie w ciaze nieco trudniejsze). Co ciekawsze,
          wlasnie na wyzej podany wiek przecietnej pierworodki w Europie wskazuja
          stare...akta koscielne: latwo z aktow slubow i narodzin/chrzcin ow wiek matek
          wyliczyc. Inna rzecz, ze ojcowie miewaja w tych ksiegach zazwyczaj pod 40-
          tke:)))
        • katlia Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 06:25
          Raz, piszesz jak ktos z sredniowiecza... szkoda mi twojej rodziny.

          Dwa, radze pojezdzic troche po swiecie i spedzic troche czasu wsrod
          wyksztalconych kobiet z karierami - czy to w Europie zachodniej, czy w USA, czy
          w Kanadzie, czy w Arentynie, czy nawet w Indii - nie w srod wiesniaczek, nie na
          prowincji 3go swiata (bo nawet w srod elit 3go swiata widzi sie to, o czym
          pisalam) a dopiero potem wypowadac sie na temat jak jest na "calym" swiecie.

          Moze akurat "dziewuczyny" maja dzieci w wieku lat 19-20 tam, gdzie mieszkasz,
          ale nie
          • dziadypl [...] 06.02.06, 13:33
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • niemyte_mohery Re: po co dziecko przed 30stka? 06.02.06, 16:42
        Prawa bilolgii nie przestaja dzialac tylko dlatego ze mamy 21 wiek (data to i
        tak tyko umowny numer). W jednostkowym przypadku nie ma znaczenia czy ktos ma
        dzieci po trzydziestce, w spolecznym bardzo duze. W krajach w ktorych kobiety
        decyduja sie na dzieci coraz pozniej pojawily sie problem z dodatkowymi
        wydatkami medycznymi na leczenie bezplodnosci. Nawet w USA, gdzie nie ma
        takich problemow demograficznych jak w wiekszosci krajow europejskich, a
        panstwo nie ma ambicji kontrolowania co kto mysli i co kto robi, zaczela sie
        dyskusja jak pomoc mlodym malzenstwom aby mogly sie zdecydowac na posiadanie
        dzieci juz na studiach. Przede wszystkim chodzi o to aby mloda kobieta po
        odchowaniu dzieci mogla realizowac swoje ambicje zawodowe.

        A w Polsce coz, najpewniej nasza moherowa komuno-prawica skonczy na
        propozycjach regulacji zeby babe wziac za leb i niech siedzi w domu.
    • polski_murzyn Mamy SOCJALIZM ,a NIE KAPITALIZM .Durnie . n/t 06.02.06, 05:22
    • piekielnica1 Re: Kobieta i drapieżni P R A C O D A W C Y 06.02.06, 06:36
      wszyscy obwinają kobiety, a nikt nie protestuje, że trzeba pracować po 12 - 14
      godzin,
      obwinia się kobiety, o wygodnictwo i egoizm - tak to bardzo wygodne pracować 14
      godzin i jeszcz przez 6 - 7 dni w tygodniu
      szefami są zazwyczj panowie, a jeśli jest kobieta to i tak jej szefam jest facet
      może czas zacząć poważnie pomyśleć o rynku pracy i stosunkach tam panujących
      • frank_drebin1 Re: Kobieta i drapieżni P R A C O D A W C Y 06.02.06, 08:25
        a moze tak przestac popierac PiS, kk i otumaniajacy kult JP II? moze wiecej
        wymagac od swojego mezczyzny. wszystkie posty bardzo tworcze i ciekawe, widac,
        ze to punkt widzenia kobiet. brawo!!!
      • k4free 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 10:08
        > wszyscy obwinają kobiety, a nikt nie protestuje, że trzeba pracować
        > po 12 - 14 godzin, obwinia się kobiety, o wygodnictwo i egoizm -
        > tak to bardzo wygodne pracować 14 godzin i jeszcz przez 6 - 7 dni
        > w tygodniu

        Oczywiście że to ABSOLUTNE WYGODNICTWO i LENISTWO!

        Ja przez 10 lat pracowałem na dwójkę dzieci po 18 godzin na dobę
        ================================================================
        bez ANI JEDNEGO DNIA URLOPU! Spałem zwykle po 4 godziny na dobę.

        Żona spała 9 godzin.

        Ale karmiła persią i wykarmiła zdrowe dzieciaki.

        Na studia jeździła co tydzień pociągiem 200 kilometrów z niemowlakiem
        w wózku. W trakcie wykładów robiła sobie krótkie przerwy i wyskakiwała
        na karmienie do toalety... (wtedy jeszcze - w początkach lat 90-tych
        karmienie piersią na sali wykładowej byłoby raczej szokującym obrazkiem)

        Myślę, że pod hasłem KARIERA kryje się tak naprawdę HEDONIZM i ŁATWIZNA
        życiowa!

        Kto to widział pracować tylko 14 godzin... To dla mnie zupełnie niepojęte!
        To niepoważne nazywać takie lenistwo PRACĄ!
        • emilith Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 15:02
          > Ja przez 10 lat pracowałem na dwójkę dzieci po 18 godzin na dobę
          > ================================================================
          > bez ANI JEDNEGO DNIA URLOPU! Spałem zwykle po 4 godziny na dobę.

          Hmmm, ale w ogóle widywałeś/rozmawiałeś ze/poznawałeś swoje/swoimi
          dzieci/dziećmi w tym czasie?
          • k4free Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 06.02.06, 22:33
            > Hmmm, ale w ogóle widywałeś/rozmawiałeś ze/poznawałeś swoje/swoimi
            > dzieci/dziećmi w tym czasie?

            Ależ oczywiście że tak. Praca nie była jednorodna i w jednym
            miejscu (wyłącznie poza domem), zawsze spory kawałek pracy
            był w domu przy komputerze (od 1994 roku przez internet).

            Na spacery z wózkiem ja chodziłem
            Do przedszkola muzycznego córkę przez całe miasto tramwajem ja odwoziłem
            Kiedy miałem samochód przed pracą woziłem nim syna do przedszkola
            Kiedy dzieci były małe (1-2 klasa podstawówki) to ja je odprowadzałem do szkoły

            Takie poranne obowiązki dla mojej żony były niemożliwe do udźwignięcia
            bo nie potrafiła wstawać rano

            A ja się kłądłem spać dopiero o 10.00 lub 14.00 (kiedy się udawało
            na dwie-trzy-max cztery godzinki). Dwa razy w tygodniu odsypiałem
            sobie nieco dłużej (6-8 godzin)...

            Miałem tyle czasu na pracę i dla dzieci bo NIE OGLĄDAŁEM TV od 1991 roku!
            (kobiety za dużo oglądają TV i za długo muszą spać - taka biologia)

            Z żoną i dziećmi chodziliśmy czasem na koncerty (kluby albo filharmonia)
            Taki wypad raz najakiś czas bardzo dobrze robi. Jak żona nie mogła
            albo nie chciała to szedłem sam z dziećmi...

            Miałem czas nawet jeździć z córką na demonstracje rowerowe (masy krytyczne)

            A wspólne wycieczki rowerowe do parku latem? Miodzio!
            Brałem sobie wtedy pracę ze sobą (redagowanie tekstów) na zieloną trawkę.

            A z małymi dziećmi na WOODSTOK do ŻAR to niby kto jeździł jak nie ja?
            (nawet tam w Żarach pracowałem, bo sprzedawałem ekologiczne torby z lnu!)

            A nad jeziora w pojezierze lubuskie z rodziną kto jeździł?
            Najpierw pływanko kajakami, oglądanie zaćmienia słońca
            ...a potem w samochód i do Gorzowa na negocjacje z potencjalnymi
            klientami w wydawnictwach i drukarniach :-)))

            W w góry zimą na narty kto jeździł z całą rodziną?
            W Szczyrku zjeżdżaliśmy jak szaleni... a w przerwach na stoku
            odbierałem komórkę od dzwoniących klientów by potem wskoczyć
            w samochód i siup do Bielska-Białej na negocjacje z klientami!

            Praca to samorozwój i przyjemność za którą Ci płacą!

            To co Wy nazywacie PRACĄ czyli źle rozumiana KARIERA
            pod okiem BULTERIERA to NIEWOLNICTWO i autodestrukcja!

            Współczuję - wspomnicie moje słowa po latach...
            • katmoso Re: 14 godzin to nie PRACA tylko LUKSUS 07.02.06, 18:32
              jasne. znam ojców, którzy wozili dzieci do szkoły, jeździli z nimi na
              wycieczki, grali w pilkę i ogolnie fajnie sie bawili. a matki w tym czasie
              uradowane, że dzieci mają na kilka godzin poza domem prały, sprzątały, gotowały
              i może od czasu do czasu biegły do fryzjera w nadziei, ze wieczorem hojny mąż
              zabierze je na koncert, lub choćby do kina. niestety, męski punkt widzenia nie
              obejmuje w naszym kraju całości spraw związanych z dziećmi.
    • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 08:46
      Alez pieprzenie, normalnie bebechy sie przewracaja!

      Jak facet pracuje 14h dziennie, to pewnie nie ma "kolatania serca i nie
      dretwieja mu rece". Ale jemu wolono! Jak nie ma stalej partnerki i jest z tego
      powodu nieszczesliwy, to tez jest ok, ale jak to dotyczy kobiety - tragedia
      wtedy jest po prosu i dramat.

      Jemu wolno miec "sex typu meskiego", tzn. jak to pieknie ujal poeta "lec du.a
      do zony" po krociutkim seksie, ale jesli dokladnie to samo robi kobieta (i
      sprawia jej to satysfakcje) - toz to rozpacz, one powinny inaczej!! Ich
      satysfakcja sie nie liczy, pamietajcie o tych bednych "rozzalonych" chlopach!
      Kobity maja sie kochac "po bozemu", musza wrecz, bo inaczej Starowiczowi, albo
      innemu frustratowi psuja statystyki!

      W wiekszosci normalnych krajow swiata kobiety rodza dzieci po 30-tce, I to jest
      powszechnie aprobowane, panstwo stara sie wspomoc takie (nie)pozne
      macierzynstwo, chociazby poziomem opieki zdrowotnej. Ale nie w Polsce, o nie!
      Tutaj panuje zascianek popierany cwierkaniem watpliwych autorytetow, ktore
      zmieniaja poglady jak choragiewki, w zaleznosci od tego, z ktorej strony wieje
      polityczny wiatr. "Niech rodza 19to latki! Naturalnymi sposobamy, niech zadna
      nie mysli o cesarce, znieczuleniu, czy innych takich bzdurach! Przeciez juz Bog
      powiedzial "w bolu bedziesz rodzila", to cierp, babo! Niech sie wam, babom, w
      glowach nie przewraca! Conajmniej trojke dzieci kazda ma miec, to problemow
      demograficznych nie bedzie! I kazda bedzie grzeczniutko w domu siedziec, bo
      ktos sie tymi dziecmi przeciez bedzie musial zajac. I slusznie - wiecej
      niezagrozonej przez kobiety pracy dla mezczyzn - panow stworzenia, ktorzy od
      czasow "wolnej konkurencji pracowej" strsznie sie zrobili sfrustrowani. (No nie
      wiedziec czemu! ;-P ) Spokoj w domu, bo baby - nie majac wlasnej kasy, pracy
      ani szans na takowa - beda wreszcie siedzialy jak myszy pod miotla. Jak wieki
      temu bylo!" I jak wynika z prezentowanego trendu - nadal powinno byc...

      Chryste, po prostu zgroza.
    • pokeo2 Nie zgadzam sie 06.02.06, 09:29
      To jest swietny artykul. Swietny i potrzebny a ze Ty akurat nei mozesz to chyba nie wina tych lekarzy.
    • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:32
      Ten artykuł to jakaś farsa!!!
      Kobieta powinna, kobieta musi, kobieta ma, kobieta powinna wiedzieć....
      A ku.rw.a m.a.ć, gdzie jest męzczyzna?
      Urodzić dziecko do 25 roku zycia to znaczy zanim skończy sie studia znależć
      odpowiedzialnego męzczyznę, który chce założyć rodzinę!
      Pokażcie mi faceta,który w tym wieku chce mieć dziecko, a nie jest jakimś
      ogniwem pośrednim - już nie nastoletek, jeszcze nie męzczyzna!

      Albo to :
      "Paradoks polega na tym, że mężczyźni znacznie łatwiej odzwyczajają się od
      palenia. U mężczyzn umieralność z powodu raka płuca spada, tymczasem u kobiet
      stale rośnie. "

      Nie wiem kto ten paradoks wymmyslil, chyba Pan doktor na podstawie statystyk
      pt. co kto powiedział. Akurat w moim otoczeniu to faceci palą po 30 lat, a
      kobiety rzucają niemal z dnia na dzień, siłą woli. Facet rzuca palenie, juak
      sie dowiaduje , że ma guz, nie wiadomo tylko czy złośliwy:P
    • emenemka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:42
      Ale mnie zaraz zjecie, już to widzę. ;) Ale co tam.
      Mam 21 lat, studiuję dziennie. Od 3,5 roku jestem w stałym związku (tak, to jest
      możliwe), mieszkam w drugim co do wielkości mieście w Polsce, nie mam bogatych
      rodziców, nie jestem katoliczką. I mam zamiar, wbrew wszystkiemu, mieć do
      trzydziestki dwójkę dzieci. To nie marzenie, to cel. Wśród znajomych nie widzę
      jakoś nastawienia na "pożycie" i wyścigu szczurów. Większość myśli racjonalnie,
      chce mieć pracę, ale nie za wszelką cenę. I dlatego naprawdę nie rozumiem kobiet
      nieco starszych ode mnie, które nie decydują sie na dziecko "bo cośtam". Dla
      mnie to tylko i wyłącznie wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i pogrążanie
      swojej kobiecości. Poza tym, kto powiedział, że ma być łatwo?? W życiu chodzi o
      to, żeby było trudno. Żeby się zahartować. Żeby móc być później oparciem dla
      swoich dzieci i swoich rodziców. Każdy ma marzenia, żeby "coś" osiągnąć, ale
      zwykle to "coś" nie jest do końca określone i tak naprawdę gonimy za cieniem.
      Albo, co gorsza, "coś"=pieniądze. Jak chcecie, to tak żyjcie. Ja odmawiam. Mam
      pełną świadomość, że jestem na "nieżyciowych" studiach (polonistyka, kto teraz
      studiuje polonistykę?), że najprawdopodobniej będę w tygodniu uczyć cudze dzieci
      odmiany przez przypadki a wieczorami robić korekty do wydawnictw. I myślicie, że
      się tego boję? Że mi wstyd, że będę miała takie życie? NIE. Bo wiem, że ono ma
      takie być, że to moja decyzja, że takie będzie. I wiem jednocześnie, że będę
      miała dzieci przed trzydziestką, kto wie, może przed 25 rokiem życia. Bo po
      prostu tak chcę. I, nie obraźcie się, wydaje mi się to zdrowszym (fizycznie i
      psychicznie) rozwiązaniem niż gonienie za pieniędzmi, a później walczenie o
      dziecko. Ale może ja tak po prostu mam - zawsze przeciw wszystkim. Może to
      rodzaj buntu przeciw obrazowni ekspansywnego babo-chłopa. Nie wiem. I jeszcze,
      żeby dopełnić Wam mętliku w głowie, powiem, że jestem uważana za feministkę. ;)

      emenemka
      A czy wiecie, że żyje sie też po 40.? ;) I że wtedy też można sie realizować?
      mając dzieci-nastolatki pod bokiem? ;) Trzeba tylko mieć krztynę pozytywnej
      wyobraźni.
      • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:52
        A moze porozmawiamy wtedy , kiedy wyprowadzisz sie od rodziców, wynajmiesz z
        facetem własny kąt, znajdziesz pracę i urodzisz pierwsze dziecko(jesli Twoi
        znajomi chcą mieć pracę nie za wszelką cenę , to jaki jest ich wariant
        utrzymania? )
        Bo wiesz w Twoim wieku tez miałam rózne marzenia, tylko życie mi je dość
        bolesnie , niestety, zweryfikowało...Chcieć to za mało.
        • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 09:54
          i dodam tylko - ten sam kierunek...
      • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:07
        i owszem, ja po przeczytaniu postu mam ochote kopnac cie w cztery litery. Nie
        dlatego ze na cos tam sie decydujesz - jak chcesz rodz i dziesiecioro dzieci.
        Nic mi do tego; to twoja macica i nic mi do tego jak wykorzystasz. Tylko z laski
        swojej zamilknij i nie rzucaj farmazonow w stylu "Dla mnie to tylko i wyłącznie
        wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i pogrążanie swojej kobiecości". ja
        tam swoje insytnkty znam lepiej od ciebie, wiec nie masz prawa mowic mi czy sie
        ich wypieram czy tez nie; bo ich, do jasnej i ciezkiej cholery NIE ZNASZ !!!
        Pisz o swoich istynktach tylko i wylacznie, a cudze zostaw w spokoju. A
        argumentu o pograzonej kobiecosci to moze w ogle nie uzwaj, bo jest on smieszny...
        I wyobraz sobie, ze istnieja osoby ktore moze nie chca miec dzieci i nie ma to
        zwiazku z kariera, pozyciem etc. Po prostu istnieja ludzie ktorzy mysla inaczej
        niz Ty - pogodz sie z tym i przestan ronic krokodyle lzy nad tymi ofiarami
        wyscigu szczurow o cialach wycienczonych stresem i tabletkami antykoncepcyjnymi
        - bo te ofiary to raczej zyja w strachliowych glowkach pseudoekspertow z artykulu...
        • emenemka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:22
          Mówiłam, że mnie zjecie. ;) IMO istynkty kobiece są w miarę ogólne i wspólne.
          Chyba że chcesz mi powiedzieć, że różnimy się na gruncie biologii i hormonów.
          Poza tym napisałam: "dla mnie" = w mojej opinii. Nikt nie musi się z tą opinią
          zgadzać. Jak również nie napisałam NIGDZIE, że kobieta MUSI mieć dzieci. Pisałam
          o sobie. Ja wbrew pozorom, które może z mojego posta wyszły, jestem za całkowitą
          wolnością w decyzjach kobiety. Napisałam również, że niektórych decyzji nie
          rozumiem. Wolno mi. Tobie wolno wytłumaczyć mi racjonalnie taką a nie inną
          decyzję bez takiej ilości wykrzykników. Ja tylko mówię, że tak jak ja myślę, to
          też można. Bo odnosze wrażenie, że niektóre kobiety w ogóle nie widzą takiej
          możliwości, ale nie bardzo potrafią powiedzieć dlaczego. A ja lubie konkretne
          stanowiska. To tyle. Poza tym - Lwa-Starowicza nazywasz pseudoekspertem? Rozumiem.

          Co do posta wyżej, tak zbiorczo odpiszę. Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy i
          z małą pomocą rodziców jest dobrze. Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
          czuję sie z tego powodu pokrzywdzona. I tak, cały czas myślę poważnie o dziecku
          w niedalekiej przyszłości. (A koszty /ulubione wasze słówko chyba/ znam, bo mój
          brat ma pięciomiesięczniaka ;) )
          • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:24
            Mam takie pytanie - mieszkacie w wynajętym mieszkaniu ? Gdzie pracujesz na
            etat, skoro studiujesz dziennie?
          • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:42
            nie zjem Cie bo cieleciny nie lubie.
            Najwidoczniej roznimy sie na gruncie tychze hormonow i instynktow, bo chociaz
            jetsem starsza od Ciebie to nie odczuwam potrzeby posiadania dziecka (nie biore
            tabletek anty; zeby nie bylo ze hormony spustoszyly moj organizm i to od tego
            jestem pograzona w swojej kobiecosci kobieta) no ale rzecz jasna jestem
            zakompleksiala i niezaspokojona jak to jakas mila osoba stwierdzila przed chwila :)
            ktos kto pisze o wolnosci wyboru kobiety powinien zrozumiec argument ze ktos
            jest inny niz ty i wypisywac glupot o pograzaniu kobiecosci - to nie jest
            argument na miare studentki polonistyki, chyba stac cie na cos bardziej sensownego.

            Co do pana Starowicza, to jest od ekspertem tylko i wylacznie w kwestii orgazmow
            lub tez ich braku a nie w kwestii stylu zycia swoich asystentow, wyborow
            zyciowych Polek oraz ambicji zawodowych lub ich braku.

            Argument o zakupach w HM jest smieszny - to typowy sklep z ciuchami ze sredniej
            półki i kupowanie w nim nie ma nic wspolnego z konsumpcjonizmem ani zabijaniem
            sie za kasa; skoro wedlug ciebie to ma byc przejaw dobrobytu za ktorym tak
            zabijaja sie te sfrustrowane babiszony biorace udzial w wyscigu szczurow to
            znaczy ze sugerujesz wsyztskimi zycie na najnizszym poziomie - bo kupienie sobie
            lub dziecku (wlasnie dziecku) niezbyt drogiego ubrania raz na jakis czas nie
            jest niczym ekstrawaganckim i nie m nic wspolnego z ekstrawagancją.
            Konsumpcjonizm to bedzie jak ja poddam sie aborcji, bo dziecko bedzie
            przeszkadzalo mi w awansie ktory umozliwi mi nalogowe kupowanie w MaxMarze...


            > Mówiłam, że mnie zjecie. ;) IMO istynkty kobiece są w miarę ogólne i wspólne.
            > Chyba że chcesz mi powiedzieć, że różnimy się na gruncie biologii i hormonów.
            > Poza tym napisałam: "dla mnie" = w mojej opinii. Nikt nie musi się z tą opinią
            > zgadzać. Jak również nie napisałam NIGDZIE, że kobieta MUSI mieć dzieci. Pisała
            > m
            > o sobie. Ja wbrew pozorom, które może z mojego posta wyszły, jestem za całkowit
            > ą
            > wolnością w decyzjach kobiety. Napisałam również, że niektórych decyzji nie
            > rozumiem. Wolno mi. Tobie wolno wytłumaczyć mi racjonalnie taką a nie inną
            > decyzję bez takiej ilości wykrzykników. Ja tylko mówię, że tak jak ja myślę, to
            > też można. Bo odnosze wrażenie, że niektóre kobiety w ogóle nie widzą takiej
            > możliwości, ale nie bardzo potrafią powiedzieć dlaczego. A ja lubie konkretne
            > stanowiska. To tyle. Poza tym - Lwa-Starowicza nazywasz pseudoekspertem? Rozumi
            > em.
            >
            > Co do posta wyżej, tak zbiorczo odpiszę. Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy
            > i
            > z małą pomocą rodziców jest dobrze. Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
            > czuję sie z tego powodu pokrzywdzona. I tak, cały czas myślę poważnie o dziecku
            > w niedalekiej przyszłości. (A koszty /ulubione wasze słówko chyba/ znam, bo mój
            > brat ma pięciomiesięczniaka ;) )
            • dziadypl [...] 06.02.06, 13:36
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:42
            > Mieszkam sama z chłopakiem. Zarabiamy i z małą pomocą rodziców jest dobrze.

            Czyli nie stać Was, żeby się samodzielnie utrzymać we dwójkę bez pomocy
            rodziców, a myślicie jeszcze o dziecku? Zaiste, bardzo odpowiedzialnie.

            > Nie stać mnie może na zakupy w H&M, ale nie
            > czuję sie z tego powodu pokrzywdzona.

            W H&M? Na pewno mamy na myśli ten sam sklep? Niższo-średnia półka, jakość
            bardzo średnia?
        • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:24
          Kompleksy i niezaspokojnienie to przykra sprawa jak widac.
          • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:29
            to bylo do mnie czy do pani szumnie piszącej o pograzaniu kobiecosci ??
            Niezaspokojenia seksulanego u siebie nie zauwazam i nie wiem co ma ono wspolnego
            z macierzynstwem... Kompleksy??? wobec kogo? Wobec studentki polonistyki ktora
            wmawia mi ze wie lepiej ode mnie czego ja chce ? Ja tam mieszkac mam gdzie i za
            co i teoretycznie moge miec teraz dziecko, tylko ze nie chce i tyle. Po prostu.
            • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:42
              Do Ciebie bo reakcja jest taka jakby ciaza byla choroba. Kobiety, czy to Ci sie podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea. Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa natury i tle.
              • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:51
                GDZIE napisalam ze ciaza jest choroba ?? Co ma ciaza wspolnego z tym co mi
                zarzuciles (zarzucilas) a wiec z kompleksami i brakiem seksu ?


                napisał:

                > Do Ciebie bo reakcja jest taka jakby ciaza byla choroba. Kobiety, czy to Ci sie
                > podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea
                > . Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa nat
                > ury i tle.
                >
                • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:01
                  Tylko mnie nie ugryz dziewczyno...
                  • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:03
                    juz mowilam ze cieleciny nie jadam...
                    • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:07
                      Piekne argumenty, piekne. Pogryzc, opluc. A frustracja i tak zostaje, no nie? Taka przykrosc.
                      • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:25
                        kiedy ja nie moglabym ugryzc cieleciny :(
                        • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:51
                          Powtarzasz sie.
                          • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:02
                            ach nie, dostosowuje argumenty do poziomu rozmowcy ktory w braku rozsadnych
                            argumentow wylatuje z niezapokojeniem i kompleksami..... ;0:)
                            • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:13
                              Tak, tak. Czytelnicy ocenia.
                              • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:53
                                oczywiscie:) prawdziwa cnota krytyki się nie boi :):):)
              • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:00
                Kobiety, czy to Ci sie
                > podoba czy nie, sa stworzone aby miec dzieci i jest to ich glowny cel isteniea
                > . Tak samo jak u facetow dbanie o warunki do ich wychowania. Takie sa prawa nat
                > ury i tle.
                >

                Dziwna sprawa, bo sądzac po ilosci kobiet, które procesują sie o alimenty i tych
                ,które z funduszu alimentacyjnego w Polsce korzystały to prawa natury, co do
                dbania o warunki wychowania dzieci, nie obowiązują polskich mężczyzn...
                Miałam taką kolezankę na studiach, która o swoim ojcu nie mówiła inaczej niż
                sk.u.r.wys.. kiedy miała roczek ojciec doszedł do wniosku, ze nei dojrzał do
                dziecka, bo ma 24 lata. Odszedł do innej kobiety i po dwóch latach doszedł do
                wniosku, że do swojego nowego dziecka też nie dojrzał... I tak o tym myślę w
                kontekście tego stwierdzenia, ż e kobieta powinna urodzić do 25 roku zycia,
                zawartego w tym artykule...
                Czyu ktoś nie mógłby napisać identycznego artykułu o tym, co do 25 roku życia
                POWINIEN zrobić męzczyzna? Bo myśle, ż e na tym polu o wiele więcej jest do
                napisania.
                • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:06
                  Gdzie zwiazek? Wiesz, porownywanie do sytuacji patologicznych traci mi mala demagogia.
                  • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:12
                    Jak to gdzie? W tym, że skoro natura każe kobiecie urodzić dziecko i
                    wychowywać, a ojcu utrzymać, to dziwne, że natura egzekwuje tylko od kobiety, a
                    męzczyżnie pozwala w miarę chęci zwinąć zagle,jeśli mu się coś nie podoba.
                    Ja tego wcale nie nazywam sytuacją patologiczną. Mylisz pojęcia. Ten czlwoeik
                    miał pracę , nie pił , nie był zulem, ani nikogo nie bił. Po prostu zostawaiał
                    kolejne kobiety z kolejnymi dziećmi, przedstawiając lewe zaswioadczenia, które
                    sprawiały, że alimenty były z niego niesciągalne. Bo nie dojrzał do posiadania
                    dziecka.

                    i to bardzo odwazna teza -------->wszystkie kobiety samotnie wychowujące dzieci
                    w tym kraju zwanym Polska nazywasz "sytuacją patologiczną"...Oj, uwazałabym z
                    takimi tezami! Demagogia to styl formułowania myśli, samotna matka to rzeczywistośc.
                    • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:21
                      Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i przecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.
                      • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:35
                        pokeo2 napisał:

                        > Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i
                        przecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.
                        >

                        Mnie tez slow brak, jak czytam te glupoty, ktore wypisujesz.

                        Moralnie to patologia, jasne, ale nie o moralnosci tu mowa, tylko o zyciu.
                        Statystycznie to niestety bardzo, bardzo czeste. No, ale moze pominac takie
                        biedne, pozbawione srodkow do zycia dzieciaki? Przeciez sa takie niewygodne w
                        twojej smiesznej teoryjce o naturalnych instynktach! Uznaj je za "margines"! ;-P

                        Gdzie wiec ostatecznie te twoje wydumane instynkty sie podziewaja w takich
                        razach? Czyzby, chorrera, nie dzialaly?!
                        • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:48
                          Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie cos takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...
                          • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:58
                            pokeo2 napisał:

                            > Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie
                            c
                            > os takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...

                            NIKT Z MOICH ZNAJOMYCH nie jest na bezrobotnym. Czy to swiadczy o tym, ze nie
                            ma bezrobocia w Polsce?! Wedlug twojego, idiotycznego (no sorry, ale sie tego
                            nie da inaczej nazwac) tak jest. Tak samo, jak twoim zdaniem nie ma rozbitych
                            rodzin, bo wsrod TWOICH ZNAJOMYCH (sic!) nic sie podobnego nie stalo.

                            Idiotyzmy wypisujesz, ale przeciez "jakos sie trzeba pocieszac". ;-P
                            Pocieszaj sie dalej takimi "super" argumentami.
                            • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:17
                              Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne. Mam sporo znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo niezbyt mnie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz wszytko aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to faktu ze jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie chcesz tego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z frustratami jest bezprzedmiotowa.
                              • szekielka pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wystarczy 06.02.06, 12:25
                                pokeo2 napisał:

                                > Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne. Mam
                                s
                                > poro znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo niezbyt
                                m
                                > nie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz
                                wszytko
                                > aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to faktu
                                ze
                                > jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie chcesz
                                t
                                > ego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z
                                frustratam
                                > i jest bezprzedmiotowa.
                                >


                                Chorrerna IDIOTKA!!!

                                Gdzies to, bidulko intelektualna, wyczytala? Ze mi sie "nie powiodlo"? A moze
                                jestem twoim zdaniem nieszczesliwa, bo nie mam znajomych bezrobotynych, o to
                                szlo??

                                To twoj nastepny (tak samo logiczny jak i pozostale) agrument popierajacy owo
                                teorie o "instynktach naturalnych"? Hmm, tja, to rzeczywisc baaardzo spojna i
                                wywazona logika, nie na co.
                                • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 12:54
                                  szekielka, daj spokoj, szkoda klawiatury. Ja uslyszalam ze traktuje ciaze jak
                                  chorobe, jestem zakompleksiona, niewyzyta seksualnie i sfrustrowana. Moja prosba
                                  o rzeczowa dyskusyje zostala pominieta milczeniem ...


                                  napisała:

                                  > pokeo2 napisał:
                                  >
                                  > > Oho, nerwy gdy argumentow brak i ktos osmiela sie podwazac niepodwazalne.
                                  > Mam
                                  > s
                                  > > poro znajomych i sporo udanych malzensytw, a ze Tobie sie nie powodlo nie
                                  > zbyt
                                  > m
                                  > > nie dziwi skoro masz taka logike jaka masz. Moze to brutalne ale robisz
                                  > wszytko
                                  > > aby swiat wygladal tak jak go chcesz widziec. Tyle ze nie zmienia to fak
                                  > tu
                                  > ze
                                  > > jest wiele osob naprawde szczesliwych ze soba dookloa Ciebie. A ze nie ch
                                  > cesz
                                  > t
                                  > > ego widziec - tylko i wylacznie Twoj problem. Daje EOT bo dyskusja z
                                  > frustratam
                                  > > i jest bezprzedmiotowa.
                                  > >
                                  >
                                  >
                                  > Chorrerna IDIOTKA!!!
                                  >
                                  > Gdzies to, bidulko intelektualna, wyczytala? Ze mi sie "nie powiodlo"? A moze
                                  > jestem twoim zdaniem nieszczesliwa, bo nie mam znajomych bezrobotynych, o to
                                  > szlo??
                                  >
                                  > To twoj nastepny (tak samo logiczny jak i pozostale) agrument popierajacy owo
                                  > teorie o "instynktach naturalnych"? Hmm, tja, to rzeczywisc baaardzo spojna i
                                  > wywazona logika, nie na co.
                                  • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:03
                                    widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz sie od
                                    idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powinno sie
                                    mnie wywalic ze studiow za moja glupote. Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                    spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!
                                    • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:08
                                      Przyznam sie ze nie rozumiem...czy to byla ironia?? Kogo sie wyzywa od idiotek
                                      ?? Ja uslyszalam uwagi na temat mojego ewnetualnego niedopchniecia, frustracji i
                                      traktowania ciazy jak choroby... prosby o rzeczowe argumenty zostaly pominiete
                                      milczeniem, bo wobec kobiety nie uzywa sie rzeczowych argumentow (vide pokeo2)
                                      A co do pracy to niektorzy maja wolne zawody i moga czytac fora dyskusyjne
                                      pomiedzy jednym a drugim tlumaczeniem.....
                                      • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:11
                                        mnie w innym watku na dole. Ale nie wazne. Nie powinno sie obrazac osob ktore
                                        chca spokojnie podyskutowac, tak samo Ciebie jak i mnie. Niezaleznie czy ktos
                                        jest mlodszy czy starszy i kiedy chce miec dziecko. To jest indywidualna sprawa
                                        kazdej z nas i to ze ktos ma podejscie idealistyczne nie znaczy ze jest glupi.
                                      • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:27
                                        fuzzystone napisała:

                                        >
                                        > A co do pracy to niektorzy maja wolne zawody i moga czytac fora dyskusyjne
                                        > pomiedzy jednym a drugim tlumaczeniem.....
                                        >
                                        a propo wolnych zawodow. Idealne do rodzenia dzieci:p Taki maly zarcik.
                                    • szekielka Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:16
                                      callista1 napisała:

                                      > widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz sie
                                      o
                                      > d
                                      > idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powinno
                                      sie
                                      > mnie wywalic ze studiow za moja glupote.Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                      > spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!

                                      Siedze w domu, nie "w pracy i non stop na forum", w mam wolny tydzien. To sie
                                      zdarza ludziom pracujacym, wiesz? Znowu piszesz o czyms, co ci sie jedynie
                                      wydaje i co sie znowu absolutnie mija z prawda.

                                      Nie za niezgadzanie sie z czyimis pogladami to bylo. Ale jesli po przeczytaniu
                                      fragmentu dyskusji z pokeo2 masz takie odczucia, to sorry, ale dokladnie sama
                                      potwierdzasz, ze czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja najmocniejsza strona.

                                      Pwenie jeszcze zgadzasz zie z jego teoria, ze nie ma rozbitych rodzin w Polsce?
                                      Statystyki to bzdury, skoro nie ma takich rodzin wsrod jego znajomych, to nie
                                      ma ich w ogole?

                                      • callista1 Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:20
                                        odpowiedzialam na tytul ze idiotke z siebie zrobila. Niepodoba mi sie taka forma
                                        dyskusji. A co jest prawda moze mnie oswiec jasnie oswiecona co poznala prawde
                                        zycia.
                                        Nie zgadzam sie z teoria pokeo2. Wczesniej pisalam o czyms zupelnie innym i
                                        zostalam nazwana idiotka.
                                        • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:22
                                          to pokeo ma teorie ?? A ja myslalam ze kazdy kto ma inne zdanie niz on jest
                                          sfrustrowany i niedopchniety...
                                        • szekielka w ktorym miejscu to bylo? 06.02.06, 13:54
                                          callista1 napisała:

                                          > Wczesniej pisalam o czyms zupelnie innym i
                                          > zostalam nazwana idiotka.

                                          Moglabys moze wskazac dokladniej? Bo jakos ciezko to znalezc. Rozne rzeczy
                                          (malomile tez, i owszem) tam padaly, ale o "nazwaniu idiotka" nic nie
                                          znalazlam. Znowu (slabe) czytanie miedzy wierszami, czy do okulisty musze
                                          pojsc?
                                      • fuzzystone Re: pokeo2 - idiotki juz z siebie zrobilas, wysta 06.02.06, 13:21
                                        statystyki to bzdury bo on ich nie potwierdzil na podstawie obserwacji
                                        najblizszego otoczenia; a jakby co to i tak jestes sfrustrowana i niedopchnieta;
                                        nie zapominaj o tym :):):)

                                        szekielka napisała:

                                        > callista1 napisała:
                                        >
                                        > > widac ze na forum gazety jak sie ktos nie zgadza z czyims pogladem to juz
                                        > sie
                                        > o
                                        > > d
                                        > > idiotek wyzywa. Sama dostalam po nosie bo podobno nie umiem czytac i powi
                                        > nno
                                        > sie
                                        > > mnie wywalic ze studiow za moja glupote.Dziekuje za opinie i pozdrawiam
                                        > > spokojne kobiety robiace kariere i siedzace non stop na forum w pracy!
                                        >
                                        > Siedze w domu, nie "w pracy i non stop na forum", w mam wolny tydzien. To sie
                                        > zdarza ludziom pracujacym, wiesz? Znowu piszesz o czyms, co ci sie jedynie
                                        > wydaje i co sie znowu absolutnie mija z prawda.
                                        >
                                        > Nie za niezgadzanie sie z czyimis pogladami to bylo. Ale jesli po przeczytaniu
                                        > fragmentu dyskusji z pokeo2 masz takie odczucia, to sorry, ale dokladnie sama
                                        > potwierdzasz, ze czytanie ze zrozumieniem nie jest twoja najmocniejsza strona.
                                        >
                                        > Pwenie jeszcze zgadzasz zie z jego teoria, ze nie ma rozbitych rodzin w Polsce?
                                        >
                                        > Statystyki to bzdury, skoro nie ma takich rodzin wsrod jego znajomych, to nie
                                        > ma ich w ogole?
                                        >
                                        • szekielka Ojojoj! 06.02.06, 13:44
                                          Fuzzystone,
                                          no jestem. I sfrustrowana i niedopchnieta. ;-P I nie da sie tego ukryc! To
                                          niedopchniecie uciska mnie na zoladek powodujac mdlosci i dalsze frustracje i
                                          rosnie mi teraz tak, ze garderobe musze zmieniac.

                                          Ale nic to! - poplacza nade mna na forum, pouzalaja sie, ze taka stara, a taka
                                          nieodpowiedzialna - na dziecko sie zdecydowalam w wieku bez mala lat 32!,
                                          pojecza, ze powinnam byla 10 lat temu, bo teraz to mi trudno zajsc (ja nie
                                          zauwazylam, no ale moze maz sie strrrrrasznie nameczyl, zeby wszystko bylo ok),
                                          no i ze nie bede miala wnukow przed 60tka, a to przeciez jedynie sluszny model.

                                          W tym najlepszym z modeli nie dopuszcza sie mozliwosci:
                                          a. nie posiadania wnukow w ogole, ba, wnuki! Tu czesc nie zalezy od ciebie, ale
                                          juz nie chciec dzieci to trad, tyfus i padaczka!
                                          b. miec wnuki, ale dopiero po 60tce (sie wtedy nie liczy, przynajmniej zdaniem
                                          niektorych).
                                          c. pracowac zawodowo i "dorobic sie" (no piekne to sformulowanie jest, musialam
                                          zacytowac) najpierw - po kiego grzyba ci chalupa, jesli nie masz dzieci?! Po
                                          chorrere ci samochod, wczasy na Malediwach? Toz to przebrzydly wyscig
                                          szczurow!! Najlepiej jak jestes dumna z biedy, z tego, ze "ciuchow z H&M" nie
                                          kupujesz. Taki etos bidnej, szarej, ubranej w polatane szmaty matki-polki. My,
                                          niedopchniete, nie jestesmy w stanie pojac faktu, ze dla kobiety dzieci sa
                                          dobrem najwyzszym, niepodwazalnym i (w Polsce) JEDYNYM. Z naciskiem, niestety,
                                          nie na "niepodwazalnym", ale na to "jedynym"...
                                          W to, ze dzieci sa dobrem wielkim akurat wierze, ale zeby urodzenie dziecka (w
                                          ogole, a najlepiej w wieku lat 19-23), to i tylko to stanowilo o wartosci
                                          kobiety to paranoja i cofanie sie do sredniowiecza. Ciekawe kiedy beda
                                          nawolywac do tego, ze przez miesiac po porodzie kobieta jest nieczysta i pod
                                          jakim uroczym haselkiem (dla dobra kobiet, jasna rzecz!, coby nadmiernie nie
                                          stresowac bidnych, niedopchnietych frustratek) to pojdzie. Grrrr...

                          • aga1000 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 14:39
                            Pokeo, Ty z Polski piszesz? Bo wydaje się że z Księżyca

                            pokeo2 napisał:

                            > Tak, tak - statystycznie jasne. Jakos nigdy sposrod moich znajomych nigdy sie c
                            > os takiego nie stalo, ale jasne. Jakos pocieszac sie trzeba. Coz za bzdury...
                            >
                            • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 15:24
                              pokeo masz chyba komputer w psychiatryku.
                              jesli nie masz swiadomosci istnienia poteznej grupy bezrobotnych w roznym
                              wieku, przepelnionych noclegowni dla bezdomnych, dzieciakow w domach dziecka -
                              glownie z powodu biedy, to sorry, ale cos z toba nie tak.
                              i na wszystko argument - u moich znajomych tego nie ma. u moich tez, ale co z
                              tego? to niestety jest! tylko jestes zbyt tchorzliwy zeby na to spojrzec.
                      • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:46
                        > Nie bil, nie pil tylko zostawil z dzieckiem. Faktycznie sytuacja normalna i prz
                        > ecietna - zupelnie nie patologiczna. Slow mi brak, wybacz.

                        Faktycznie sytuacja normalna i prz
                        > ecietna - zupelnie nie patologiczna.

                        Zapraszam do najbliższego sądu. Możesz się zdziwić jak to normalna i przeciętna
                        sytuacja w Polsce.
                        • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:50
                          Bo w sadzie sa statystycznie normalni ludzie. Powaznie, slow mi brak. To tak jakbys po odwiedzinach w szpitalach wyciagala wnioski o zdrowiu populacji. Powaznie, to piekne. Czego sie jeszcze dowiem.
                          • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:11
                            Ironizuj, jesli sprawia ci to przyjemność. Okazuje sie, że w Polsce nie ma
                            samotnych matek z dziećmi, bo ty ich nie znasz i nie ma takiej w gronie Twoich
                            znajomych. Zaden męzczyzna poniżej 25 r. ż. nie odszedł od swojego dziecka i
                            kazdy płaci na nie alimenty. Gratuluję i logicznie podsuwam, ze to własnie
                            nazywa sie demagogia.

                            "Skoro nie widziałam nigdy na zywo żyrafy, to żyrafa nie istnieje":)))))
                            Co do samotnych matek - ja znam trzy. Wyrabiam za Ciebie normę:)
                            • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:14
                              I znowu: gratulacje. Sa samotne matki (masz pecha - ja jestem z rodziny rozwodowej i WIEM jak to wyglada) wiec cala Polska jest samotna. Szczere wspolczucie ze tak postrzegasz rzeczywistosc.
                              • zdanka1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:19
                                Ironizuj nadal:) To ty napisales , że cała Polska jest samotna, oraz ty
                                napisałeś, że nie jest samotna zarazem, bo nie znasz nikogo takiego osobiscie,
                                a chwilę oppotem dodałeś, że sam pochodzisz z rodziny rozwodowej i w zwiazku z
                                tym najlepiej wiesz jak to wygląda

                                Słowem, jak już ustalisz wreszcie jaką masz biografie i jakie masz poglądy,
                                (gdyż co post sa inne) mozemy ponowić dyskusję, gdyz obecnie wydaje mi sie, z
                                enie możesz sie zdecydowac, który wariant swojego dotychczasowego zycia wybrać.

                                • pokeo2 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:27
                                  Nie musisz mnie pouczac bo dzieckiem nie jestem i doskonale wiem jakie mam poglady. A to ze one nie zgadzaja sie z Twoimi malo mnie obchodzi bo ja jestem szczesliwy, moja zona rowniez a Ty nie i oglednie mowiac nic mnie (i wlasciwie nikogo jak sie dobrze zastanowic) to nie obchodzi - to tylko Twoj problem. Poglady li tylko binarnego postrzegania swiata sa dziecinada i swiadcza o niedojzalosci. I teraz pytanie kto ma racje - ten kto ciagle marudzi ze swiat sie na niego uwzial czy ten komu sie udalo i ba! nie jest wyjatkiem bo zna takich jak on znacznie wiecej?
                                  • fuzzystone Ach, pokeo2 :):):) 06.02.06, 13:01
                                    ach wiec pokeo2 to mezczyzna ??? Jak milo.... nie ma to jak meskie zakonczenie
                                    dyskusji - nie mam argumentow zeby dyskutowac z kobieta to powiem ze
                                    niedopchnieta i sfrustrowana - dobrze ze nie uslyszalam ze brzydka i z wlosami
                                    na nogach ..... (to a propos Twoich uwag na temat mojej osoby).
                                    Oprocz tego nadal bardzo prosze o wzkazanie mi gdzie napisalam ze ciązę traktuję
                                    na rowni z choroba.... no ale wiem ze niedoczekanie moje...przeciez jestem
                                    niedopchnieta baba ktorej brak ciazy na mozg sie rzucil i nie potrafie czytac....
                          • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:14
                            pokeo2 napisał:

                            > Bo w sadzie sa statystycznie normalni ludzie. Powaznie, slow mi brak. To tak
                            ja
                            > kbys po odwiedzinach w szpitalach wyciagala wnioski o zdrowiu populacji.
                            Powazn
                            > ie, to piekne. Czego sie jeszcze dowiem.

                            Twoje "rozumowanie" jest dokladnie odwrotne - omijasz szpitale szerokim lukiem
                            i twierdzisz, ze wszyscy ludzie sa zdrowi. Chorych nie ma, bo przeciez ZADNYCH
                            chorych nie widzialas! To dopiero jest oszolomstwo.
              • mkolaczynska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:22
                A jak im sie nie pododba?
                I jak smiesz twierdzić ze głównym celem mojego istnienia jest posiadanie
                dzieci. Mam też inne cele dla mnie tak samo ważne a nawet ważniejsze.
                Ważniejszym celem np. jest dobre wychowanie dziecka które już posiadam, a nie
                płodzenie nowych do 30!!
                Co za baran i seksista.
                A tak a propo jaki jest cel twojego istnienia?
            • astonisz Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:11
              Alez spokojnie mile panie. Jak wiadomo natura (takze ludzka) nie znosi prozni,
              a wasze problemy wkrotce rozwiaza odgornie faceci w turbanach i patriarchat z
              najgorszych koszmarow. W niektorych, duzych angielskich miastach juz dominuje
              ludnosc i kultura muzulmanska. Czekamy jeszcze na Turcje w UE i odrodzenie
              Balkanow, gdzie islam zakorzeniony jest od wiekow...
              • deedeebg nie wiem gdzie konkretnie zakorzeniony jest islam 06.02.06, 18:03
                na Balkanach.jestem z Bulgarii, mam znajomych z Rumunii, Serbii, Grecji i
                Chorwacji, i jakos muzulmanie to BARDZO MALY procent ludnosci tych krajow. Ale
                czyz mozna sie spodziewac ze w Polsce Katolickiej ktokolwiek bedzie sie uczyl
                geografii i historii wspolczesnej krajow, w ktorych Polsko-Kaczorska Sw.
                Inkwizycja nie rzadzi?
                • aaa202 Re: nie wiem gdzie konkretnie zakorzeniony jest i 07.02.06, 12:49
                  Imash pravo. Za sazhalenije... tova koeto ti kaza e istina za polskata
                  predstava za Balkanite.
      • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:26
        Tylko mlodosc i kompletny brak znajomosci realiow tlumaczy wypisywanie az
        takich durnot. Z tym, ze wiekszosc normalnych moldych ludzi rozumie, ze rozni
        ludzie moga miec rozne poglady, ze maja do tego prawo. Ty tego nie pojmujesz,
        glosisz sady o innych i o tym, jak ma wygladac zycie, choc sama jeszcze w zyciu
        niczego nie doswiadczylas - oceniasz na podstawie tego co (jak Ci sie wydaje)
        bedzie, bo sobie zaplanowalas (a nie bedzie, nie zdziw sie). To juz nie
        mlodziencza glupota, to po prostu dowod twojego ograniczenia umyslowego.


        emenemka napisała:

        I dlatego naprawdę nie rozumiem kobiet
        > nieco starszych ode mnie, które nie decydują sie na dziecko "bo cośtam". Dla
        > mnie to tylko i wyłącznie wymówki, wypieranie sie swojego instynktu i
        pogrążanie
        > swojej kobiecości. Poza tym, kto powiedział, że ma być łatwo?? W życiu chodzi
        o
        > to, żeby było trudno. Żeby się zahartować.

        Ano jak tak chcesz, to niech ci bardzie trudno. Hartuj sie, dziecino.

        Ale: po pierwsze odwal sie od komentowania kobiecych instynktow, ktorych
        najzwyczajniej w swiecie nie rozumiesz.

        Po drugie: wyobraz sobie, ze rodzice, ktorzy cie teraz utrzymuja traca prace,
        facet rzuca cie (ciekawe tylko czy jeszcze przed urodzeniem dziecka, czy
        dopiero po (tak, tak, zdarza sie, nawet tym parom, ktore w wieku 21 lat maja AZ
        3,5 roku stazu ;-P )), dziecko jest chore. I co wtedy zrobisz, nawiedzona
        pannico? Jak utrzymasz siebie i ewentualne dziecko z tego nauczania przypadkow?
        Przeciez nie bedziesz w stanie nawet nauczac, bo z polonistycznej pensji nie
        starczy ci nawet na utrzymanie domu (jakiego domu, za co? dalej na garnuszku u
        coraz biedniejszych rodzicow?) i na przedszkole dla dziecka.

        "Gdyby glupota miala skrzydla..." to bys cudnie latala, naprawde.
        • iluminacja256 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:34
          > Przeciez nie bedziesz w stanie nawet nauczac, bo z polonistycznej pensji nie
          > starczy ci nawet na utrzymanie domu (jakiego domu, za co? dalej na garnuszku
          u
          > coraz biedniejszych rodzicow?) i na przedszkole dla dziecka.


          Ja już dawno zrozumiałam, ż ejednym ratunkiem dla polonisty jest robienie jak
          najszybciej specjalizacji w jakims języku obcym - nie studia - to zbyt długo i
          bez sensu- setki rzeczy, które i tak zawodowo sie nei przydaczą . Po prostu
          egzaminy na zaawansowanym poziomie z angielskiego, francuskiego itp - wtedy
          rzeczywiście można wyżyć.
          • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:41
            Iluminacjo,
            Ty to wiesz, ale ona nie wie.

            Wydaje jej sie, ze polonistyka wystarczy. No i korygowanie tekstow, o tym nie
            zapominajmy! Ciekawe, czy te pare wydawnictw w Polsce wie, ze za pare lat na
            prace u nich beda liczyly setki tysiecy polonistow-korektorow... Wydaje jej
            sie, ze bedzie zawsze latwo, zawsze beda ja wspomagali rodzice, albo ktos inny,
            a ona sie bedzie hartowac (to takie straszne, ze nie moze kupowac ciuchow w
            H&M, baaardzo wzmacnia charakter, hartowanie sie jak ta lala ;-P ).
            • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:53
              eh a moze pogadamy jak majac 30 lat bedziecie miec problemy z zajsciem w ciaze,
              albo z utrzymaniem jej. Nie chce nic wyrokowac, ale przejrzyjcie fora dla
              starajacych sie o dzieci. Zobaczycie rozpacz tych kobiet ze staraja sie juz 2
              lata , wszystkie badania wychodza dobrze, posylaja takze swoich mezow na
              badania i nigdzie nie mozna znalezc przyczyny tych problemow. A moze jeszcze
              inna sprawad wychowywanie dziec po 40 i co bedac 60 letnia emerytka bedziecie
              pomagac dzieciom na studiach, a nie lepiej byc wtedy babcia i spokojnie
              rozpieszczac wnuki. Oczywiscie naiwna i glupia jest dziewczyna ktora pragnie
              dziecka w mlodym wieku. Takie doswiadczone i madre sa kobiety niewiele starsze.
              Taka madrosc zyciowa maja i wierza ze zajscie w ciaze to po prostu chwila,
              zaplanuje sobie dziecko na ktorys rok i tak wlasnie sie stanie.
              Zreszta to jest sprawa indywidualna kazdej z nas. Ja chce miec tez 2 przed 30.
              Moj facet tez tego pragnie. Licze sie z tym ze i ja moge miec problemy, dlatego
              postaram sie jak namniej ryzykowac i nie czekac z ta decyzja do poznego wieku.
              • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:58
                dlaczego mam miec problemy ?? Nie biore tabletek anty, nie pale, trenuje 4-5
                razy w tygodniu... Rzecz jasna w wieku lat 19 powinnam byla rzucic sie na
                pierwszego lepszego chlopaka i zrobic sobie dziecko, aby zadowolic stetryczalych
                ekspertow wyborczej, ktora taki kurs przyjmuje jak polityczny wiatr powieje (w
                tym wypadku wiatr ten niesie zapach stechlizny)
                • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:15
                  a kto powiedzial ze problemy biora sie od tabletek anty. Chyba ze nie wiem
                  bierze sie 10 lat non stop i sie nie bada. Wiele rzeczy wplywa na problemy,
                  niezaleznie od nas.. spaliny, stres, przemeczenie, nieodpowiednia dieta. Nie
                  mowie ze kazda nas moze miec te problemy, ale musimy sie z tym liczyc.
                  Osobiscie chcialabym miec 3 dzieci i to 3 wlasnie po 30. Wiec nie wiem jakbym
                  sie wyrobila rodzac dopiero pierwsze po 30. Chcialabym byc mloda babcia i
                  doczekac sie slubu moich wnukow. Wiem ze dorobic mozna sie niezaleznie od tego
                  czy ma sie dzieci czy nie.
              • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:03
                Naczytalas sie dramatycznych newsow na forach dla starajacych sie i majacych
                klopoty i przenosisz to na wszystkich starajacych sie. A to przeciez bzdura.
                Ino trzeba glowa ruszyc, zeby to zrozumiec, ale chyba cie na to nie stac... No,
                bo jak sie ma 20-pare lat, to sie przeciez juz wie wszystko o zyciu i ruszanie
                glowa jest zbedne. Potrzebne jest jedynie ruszanie du.pa w chwalebnym celu
                prokreacyjnym.

                Rodzmy miliony nowych Polakow-biedakow, urrrraaa!!! Byle za mlodu, bo wtedy
                szybciej sie zachodzi, urrrraaaa! I beda wieksi i zdrowsi, bo jak mode rodza
                dzieci, to same Rambo sie rodza (duzo miesni, malo mozgu ;-P ), w sam raz do
                machania szuflami, urrraaaa!
                • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:17
                  drwina z kobiet ktore pragna dzieci nie jest na miejscu. Nie wiem ja mam
                  szacunek dla wszystkich, no ale jak jestem jeszcze na studiach to rzeczywiscie
                  jestem glupia i naiwna. Przykre ze potem kobiety sie tak rozczarowuja. Nie wiem
                  nadprawde co jest takiego niestosownego w pragnieniu dziecka.
                  • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:24
                    callista1 napisała:

                    > drwina z kobiet ktore pragna dzieci nie jest na miejscu.

                    Alez ja drwie wylacznie z ciebie i twojego sposobu myslenia, a nie z kobiet,
                    ktore pragna dzieci!


                    > Nie wiem ja mam
                    > szacunek dla wszystkich, no ale jak jestem jeszcze na studiach to rzeczywiscie
                    > jestem glupia i naiwna. Przykre ze potem kobiety sie tak rozczarowuja. Nie
                    wiem
                    > nadprawde co jest takiego niestosownego w pragnieniu dziecka.


                    Nic. Ale jesli w Twoich studiach istotna jest logika, to mam nadzieje, ze nie
                    uda ci sie ich ukonczyc, bo zdecydowanie ci jej brak. Pragne dziecka i nigdzie
                    nie napisalam ABSOLUTNIE niczego przeciwko macierzynstwu. Ale nie w wieku lat
                    20. Bez zastanowienia, byle urodzic wczesnie, bo to zdrowo i wg. nowej
                    polityki "trendowo". Tyle. Az tak trudno to pojac?! No zdarza sie. Nie wszyscy
                    sa "orlami", slonko, nie martw sie.

                    • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:32
                      ah jaka jestes cudowna i wspaniala. Normalnie jestem zachwycona ze osoba
                      madrzejsza odemnie sie odpisala na moj post. Tak powinnam rzucic studia w koncu
                      nie nadaje sie na nic tylko posypac glowe popiolem. Co ja takiego napisalam ze
                      az zasluguje na takie obrazliwe slowa. Nie wiem kto tutaj jest lepszy ale na
                      pewno brak Ci szacunku dla nieznanej osoby. Tak glupia jestem ze pragne dziecka
                      jeszcze na studiach ( chyba mi sie to nie uda bo chce miec dziecko po slubie )
                      no ale tez glupia i naiwna jestem bo wierze ze dziecko nie powinno byc
                      przeszkoda do spelnienia i szczescia w zyciu. Ah no i jeszcze glupia jestem bo
                      pragne 3 dzieci no ale z moja glupota bedzie sie juz meczyl moj przyszly maz i
                      dzieci. To ze Tobie sie udalo zajsc w ciaze nie znaczy ze wszystkim sie udaje.
                      Ja tylko komentowalam artykul co wiele wspolnego ma z rzeczywistoscia. I nie to
                      ze naczytalam sie na forach dyskusyjnych, ale takze obserwuje moje otoczenie. Po
                      prostu uwazam ze kobiety nie powinny uwazac ze dziecko przeszkadza im w
                      spelnieniu sie. Dobra niewazne moja kobiecosc i sama ja zostalam obrazona.
                      Wracam do nauki, bo mnie rzeczywiscie wywala.
                      • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:40
                        callista1 napisała:

                        > Wracam do nauki, bo mnie rzeczywiscie wywala.

                        Jedyna madra rzecz, ktora dzisiaj napisalas. Sugeruje zaczac nauke od
                        rozumienia czytanego tekstu, bo oburzasz sie i obrazasz (razem ze swoja
                        kobiecoscia, hmmm...), ale w dalszym ciagu nie rozumiesz tego, co napisalam i
                        odpowiadasz na cos co WYDAJE ci sie, ze przeczytalas. Niestety.
                • callista1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:55
                  szekielka napisała:

                  > Naczytalas sie dramatycznych newsow na forach dla starajacych sie i majacych
                  > klopoty i przenosisz to na wszystkich starajacych sie. A to przeciez bzdura.
                  > Ino trzeba glowa ruszyc, zeby to zrozumiec, ale chyba cie na to nie stac... No,
                  >
                  > bo jak sie ma 20-pare lat, to sie przeciez juz wie wszystko o zyciu i ruszanie
                  > glowa jest zbedne. Potrzebne jest jedynie ruszanie du.pa w chwalebnym celu
                  > prokreacyjnym.
                  >
                  > Rodzmy miliony nowych Polakow-biedakow, urrrraaa!!! Byle za mlodu, bo wtedy
                  > szybciej sie zachodzi, urrrraaaa! I beda wieksi i zdrowsi, bo jak mode rodza
                  > dzieci, to same Rambo sie rodza (duzo miesni, malo mozgu ;-P ), w sam raz do
                  > machania szuflami, urrraaaa!


                  i co w tym jest do zrozumienia? Po prostu masz inne podejscie do zycia. Najpierw
                  praca i zapewnienie godnego zycia a potem ewentualnie dzieci. A ja po prostu z
                  pewna obawa podchodze do takiego zycia, bo po prostu obawiam sie konsekwencji
                  poznego macierzynstwa. Wcale nie odrzucam kariery, moja siostra po Stosunkach
                  miedz na UW pracuje w ministerstwie, wyklada na uczelni i ma 2 dzieci( rodzila
                  na studiach) Wiem ze kobiety chca najpierw dorobic sie, kupic mieszkanie, miec
                  zapewniona prace, meza na ktorym mozna polegac, ale jak sie to wszystko ma
                  wczesniej to czy jest sens czekania do 30? A nawet jak sie tego nie ma to ja sie
                  nie obawiam trudnego zycia.
                  Pozdrawiam! Nie jestem obrazona tylko po prostu zniesmaczona poziomem dyskusji.
                  Dlaczego od razu trzeba ponizac 2 osobe?
                  • paszczakowna1 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 07.02.06, 15:19
                    > A ja po prostu
                    > z
                    > pewna obawa podchodze do takiego zycia, bo po prostu obawiam sie konsekwencji
                    > poznego macierzynstwa.

                    No i mamy skutki straszenia ciaza po 30-tce. Jakich konkretnie konsekwencji sie
                    obawiasz?

                    Prawdopodobienstwo wystapienia aberracji chromosomalnych u dziecka (a tego
                    wiekszosc rodzicow boi sie najbardziej) rosnie dosc nieznacznie do 35 roku
                    zycia. W przypadku zespolu Downa (najczestsza aberracja, wiec najlepsza
                    statystyka) jest to 1 na 1300 gdy kobieta ma 25 lat, 1 na 965 gdy kobieta ma 30
                    lat (wzrost bardzo nieznaczny), 1 na 365 gdy kobieta ma 35 lat (tu juz wzrost
                    wiekszy, ale dalej statystycznie ryzyko bardzo niewielkie). Dopiero dobrze po
                    40-tce faktycznie jest sie czego bac (u kobiety 45-letniej 1 na 32). I zwracam
                    uwage, ze statystyki te w ogole nie uzgledniaja wieku ojca (ktory tez jest
                    waznym czynnikiem).

                    Nadcisnienie, cukrzyca ciazowa, itp? Znowu, ryzyko zwiekszone nieznacznie, a
                    poza tym to akurat mozna leczyc i opanowac.

                    Nieplodnosc? Na jakiej podstawie uwazasz, ze jest to konsekwencja wieku? To
                    prawda, ze wiekszosc kobiet leczacych sie ma ponad 30 lat, ale to dlatego, ze
                    wiekszosc par wtedy dopiero zaczyna sie intensywnie starac o dziecko. Rownie
                    dobrze mozna byc nieplodnym od 25 roku zycia, 20, lub zgola 15 (niedroznosc
                    jajowodow bywa czesto konsekwencja zlekcewazonych problemow ginekologicznych w
                    wieku dojrzewania), tyle ze o tym wczesniej nie wiedziec. Poza tym, szacuje sie
                    ze nieplodnosc jest tylko w 35% przypadkow ewidentna 'wina' kobiety (35%
                    mezczyny, pozostale obojga lub nie do ustalenia).

                    A na to, ze starsze kobiety rzekomo rodza dzieci z mniejsza masa urodzeniowa
                    zwyczajnie brak danych.

                    Wiec, doprawdy, nie demonizujmy.
              • jop Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:46
                Ale dlaczego wy wszyscy zakładacie, że te kobiety, które teraz nie chcą mieć
                dzieci, kiedyś zachcą?
              • aga1000 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 14:57
                Kochana, ile Ty masz lat? Sorry, ale smiem twierdzic że niewiele (to akurat OK)
                podobnie jak doswiadczenia zyciowego Ja mam 34 lata i zero rozpaczy. Akurat
                jestem w drugiej ciąży, pierwsze dziecko ma rok. I chwała Bogu, ze nie
                zaplatałam się wczesniej w dzieci bo teraz mam kolejne studia, doktorat i własna
                firme po paru latach harówki w korporacji. I moge popatrzeć ze wspólczuciem na
                statystyki bezrobocia . Droga Pani specjalistko od niepłodnosci Pań po
                trzydziestce-zachowaj swoje powalające madrosci dla siebie nie nie matrw się o
                trzydziestolatki. Te które pracowały na swoja pozycje stac spokojnie na to, aby
                sie leczyć w którejś z prywatnych klinik.
                Te Panie, które wolały byc babciami w młodszym wieku i zajmowały się dziecmi
                wtedy gdy ma się najwiecej sił i energii na budowanie kariery niech potem nie
                jeczą, ze trudna im znaleźć pracę, a jeśli juz to jakiąś nędzną, gdzie szef
                wprowadzi takie zasady jakie mu sie bedą podobały.
                callista1 napisała:

                > eh a moze pogadamy jak majac 30 lat bedziecie miec problemy z zajsciem w ciaze,
                > albo z utrzymaniem jej. Nie chce nic wyrokowac, ale przejrzyjcie fora dla
                > starajacych sie o dzieci. Zobaczycie rozpacz tych kobiet ze staraja sie juz 2
                > lata , wszystkie badania wychodza dobrze, posylaja takze swoich mezow na
                > badania i nigdzie nie mozna znalezc przyczyny tych problemow. A moze jeszcze
                > inna sprawad wychowywanie dziec po 40 i co bedac 60 letnia emerytka bedziecie
                > pomagac dzieciom na studiach, a nie lepiej byc wtedy babcia i spokojnie
                > rozpieszczac wnuki. Oczywiscie naiwna i glupia jest dziewczyna ktora pragnie
                > dziecka w mlodym wieku. Takie doswiadczone i madre sa kobiety niewiele starsze.
                > Taka madrosc zyciowa maja i wierza ze zajscie w ciaze to po prostu chwila,
                > zaplanuje sobie dziecko na ktorys rok i tak wlasnie sie stanie.
                > Zreszta to jest sprawa indywidualna kazdej z nas. Ja chce miec tez 2 przed 30.
                > Moj facet tez tego pragnie. Licze sie z tym ze i ja moge miec problemy, dlatego
                > postaram sie jak namniej ryzykowac i nie czekac z ta decyzja do poznego wieku.
        • fuzzystone Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 10:49
          szekielko, jestem bardzo wdzieczna za ten post bo juz myslalam ze moja pograzona
          kobiecosc nie pozwala mi na prawidlowe rozumienie tekstu pisanego ;0
          • szekielka Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 11:17
            Fuzzystone ;-))

            Pozdrawiam serdecznie, no i oczywiscie zdroworozsadkowo.

            Moja kobiecosc zostala "dopuszczona do glosu" - jestem w 22tc, ale jakos
            podejscie mi sie nie zmienilo. Chyba te wszystkie posty o babskich hormonach to
            jakas straszna podpucha jest. Ale nie mowie "dzidzia", "brzusio", "fasolka",
            wiec pewnie zdaniem rozmemlanych mlodych mamus cos ze mna jednak nie teges...

            A! I jeszcze do tych placzacych o "dzieciowych" trudnosciach po trzydziestce:
            zaszlam bez najmniejszego problemu, dziecko jest zdrowe (badania robilam i to
            nie w Polsce, bo w poslka sluzbe zdrowia najnormalniej nie wierze) i nie ma
            zadnego ryzyka, ze cos sie stanie, wiekszego niz w przypadku 20 latki.
      • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:22
        eminemko, po co chcesz czekac do "przed trzydziestka"? juz powinnac zachodzic w
        ciaze, bo to najlepszy wiek, wlasciwie to mozna sie pokusic o stwierdzenie, ze
        jestes troszke spozniona - 19 to jest to.
        • delfina77 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:31
          Dziewczyno, w wieku 19 lat to ty możesz się w życiu pochwalic jedynie maturą,
          jeśli ją masz. Jeśli chcesz miec dziecko, masz z kim i stac cię na to, fajnie.
          cieszę się, ale nie namawiaj do tego rówieśniczek bo wydaje mi się, że w tym
          wieku jest się jeszcze zbyt niedojrzałym emocjonalnie żeby podejmowac tego typu
          decyzje. Poza tym odbierasz sobie szansę na studia, podróże, znalezienie dobrej
          pracy i wiele innych rzeczy. Oczywiście możesz starac się to wszystko pogodzic
          ze sobą, ale wierz mi, że to już nie to samo - jak się ma dziecko to trzeba się
          mu poświęcic praktycznie w 100%, więc siłą rzeczy pozostałe sprawy są
          zaniedbywane. Znam tego typu przypadki i nie są zbyt radosne. Zresztą niech
          każdy decyduje za siebie...
          • dziewczyna.szamana Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:36
            delfino, nie mnie to tlumacz, jestem troszke starsza od od Ciebie;)))
            • delfina77 Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 12:38
              Hm, chyba nie załapałam ironii w takim razie:) Pozdrawiam
        • mkolaczynska Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 16:40

          19 lat i dopiero pierwsza ciąża!!! Dziewczyna.szamana wypisujesz bzdury
          najlepiej po pierwszej miesiączce!! no chyba ze przegapiła ten moment, ale
          czasu już nie cofnie
      • machiato Re: Kobieta i drapieżny kapitalizm 06.02.06, 21:49
        gratuluje planow i 3.5-letniego zwiazku! mam nadzieje, ze uda Ci sie je
        zrealizowac, naprawde. ale moze byc tez tak, ze Twoj mezczyzna po 5 latach
        stalego zwiazku (tak tak, to mozliwe ;) ) oswiadczy, ze dla niego to za wczesnie
        na zakladanie rodziny, bo jest jeszcze mlody i chce "pozyc". a Ty wtedy bedziesz
        po 25 i z takich planow moga byc niestety nici...
    • anns Życie dla medycyny czy medycyna dla życia? 06.02.06, 10:38

      Czy medycyna ma byc podporządkowana życiu, czy
      życie medycynie? Państwo eksperci (qua experci?)
      wydają się przyjmowac to ostatnie jako oczywiste.
      A niesłusznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka