Dodaj do ulubionych

leki oryginalne a generyczne

06.03.06, 13:02
czy ktoś brał leki oryginalne i ich odpowiedniki ,czy jest widoczna różnica w ich
działaniu ?
dzięki za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • mur67 Re: leki oryginalne a generyczne 06.03.06, 18:54
      czasem jest, czasem nie
      zależy, jaki lek, jaka substancja, jaka konstrukcja tabletki.......
    • mary_ann Re: leki oryginalne a generyczne 06.03.06, 21:05
      Potwierdzam. Sama próbowałam - bez żadnych uprzedzeń - przestawić się na tańszy
      generyk pewnego nienajtańszego leku przeciwalergicznego (substancja czynna -
      loratadinum). Wszystkie powalały mnie tak, że nie byłam w stanie normalnie
      funkcjonować, a oryginal jako jedyny - nie:-)
      • anmar123 Re: leki oryginalne a generyczne 06.03.06, 21:34
        Używam loratydynę od lat. Szukam zawsze najtańszej. I nie ma skutków ubocznych
        (w postaci senności). A jeżdże sporo samochodem. Biorę też krople
        glikokortykosteroidowe do nosa. Czy szwajcarskie, czy polskie - efekt leczniczy
        taki sam. W kieszeni zostaje trochę więcej.
        • mary_ann Re: leki oryginalne a generyczne 06.03.06, 21:48
          No, to masz farta. Ja po Loratadynie czy Rotadinie nie mogłam rano trafić w
          drzwi:-), więc do samochodu na pewno bym nie wsiadła...
          • mmagda12 Re: leki oryginalne a generyczne 06.03.06, 22:17
            Z tymi lekami to jest roznie ,kazdy reaguje inaczej.Synowi kupowalam rotadine
            wszystko bylo oki[kataru nie mial] .Zmienilam na najtanszy loratadyna,zupelnie
            odwrotna reakcja ,okropny katar .Wrocilam do rotadinu.Pozniej znalazlam tanszy
            odpowienik Aleric ,ktory do dzisiaj bierze i jest oki .No i oczywiscie buderhin
    • no1teresa Re: leki oryginalne a generyczne 07.03.06, 12:10
      tak, bardzo roznie to bywa i kulisy wielu lekow, zwlaszcza "nowszych" sa
      swietnie przedstawione na kilku przykladach w czasopismie Okregowej Izby
      Aptekarskiej w W-wie APTEKARZ
      trafilam na nr 9/10 z 2002 roku i polecam te lekture, naprawde warto sie
      zapoznac z praktykami producentow i nie tylko, calosc tutaj:
      www.pharmacy.pl/fwp/literatura/Aptekarz/2002/Aptekarz-9-10-2002.pdf
      na zachete przytocze wam fragment opinii farmaceutow o dyskutownym nie tak dawno
      na tym forum leku Bioparox oraz o Amolu:

      "Fusafungina (Bioparox)
      Fusafungina komercjalizowana w Polsce pod nazwą Bioparox wydaje
      się być żenującą ilustracją wpływu nieobiektywnej reklamy na zachowania
      lekarzy piszących ponad milion recept rocznie i przyczyniających
      niepotrzebnego wydatku ca 22 mln zł.
      Fusafungina jest 40-letnim antybiotykiem (wynalazek 1962 r.), który
      nigdy nigdzie nie pozyskał znaczącej reputacji. Z nazwy zaproponowanej
      przez producenta wynika, że miał on pierwotnie służyć jako środek przeciwgrzybiczy.
      Chyba niedostatecznie dobrze służył, bo ma mieć teraz kwalifikacje
      przeciwbakteryjne, przeciwstafylokowe. Niechby. Ale widać nie
      przeszedł pomyślnie testów bezpieczeństwa, bo nie poleca się jego stosowania
      układowego (iniekcje, tabletki), a jedynie zewnętrzne (aerozol).
      Do psiukania przy infekcjach górnych dróg oddechowych.
      I tu mamy bodaj do czynienia z przyczynianiem kompromitacji polskiejmedycyny,
      która przecież wie, że Rhinitis, Pharingitis, Laryngitis są przeważnie
      wywoływane przez wirusy, więc leczenie ich środkiem przeciwbakteryjnym
      nie ma sensu. Jeżeli już, to układowym, a nie powierzchniowym.
      Warto poinformować polskich lekarzy, że Fusafungina w ogóle nie uzyskała
      dostępu do niektórych krajów bardzo troskliwych o swych chorych, np. USA.
      W niektórych krajach, gdzie popełniono błąd i dopuszczono do ją stosowania,
      np. w Anglii, tamtejsza kasa chorych (National Health Service) skreśliła z listy
      leków refundowanych. A „ewangelia” autorytatywna, British National Formulary,
      wspólnego autorstwa naukowych towarzystw medycznego i farmaceutycznego,
      przy Fusafunginie stwierdza: „There is no evidence that topical antiinfective
      nasal preparations have any therapeutic value in rhinitis or sinusitis”.
      Dodatkowym dowodem krytycyzmu wobec Fusafunginy jest fakt, że
      nawet we Francji nie rembursuje się tego francuskiego wynalazku ubezpieczonym
      normalnie, w 65%, a tylko w 35%.
      W Polsce, podobnie jak w Anglii, Bioparox (Fusafungina) nie jest refundowany,
      budżet państwa zań nie płaci, ale nie powinni również płacić
      pacjenci za środek im mało przydatny.

      Amol
      Dlaczego Polska jest biedna, a Niemcy – zamożne? Wyjaśnienie tkwi
      m.in. w Amolu.
      Wertowaliśmy statystyki niemieckie z wielu lat. Nie natrafiliśmy w nich
      na Amol. Oczywiście jest w Niemczech średniowieczne lekarstwo Amol,
      ale traktowane z należnym mu pobłażaniem.
      W Polsce statystyki wydatków na leki uginają się pod Amolem. W ciągu
      tylko 5 ostatnich lat wydaliśmy nań 160 mln złotych. Za te pieniądze
      można było zbudować luksusowe miasto dla kilku tysięcy mieszkańców.
      Co to jest Amol? Jest to ciecz alkoholowa zawierająca 1,5% olejków
      eterycznych (mieszanina Oleum Melissae, Caryophylli, Cinnamoni, Citri,
      Menthae i Lavandulae), oraz 1,7% mentolu. Tej cieczy spożytkowuje się
      u nas blisko 300.000 litrów rocznie płacąc za to ponad 30 mln zł. Jeden
      litr lekko zanieczyszczonego (ale mocnego 70%) alkoholu kosztuje 100
      zł. Do tego ministerstwo finansów dodaje kilkadziesiąt milionów w prezencie,
      bo przecież lekarstwa są zwolnione z akcyzy.
      Na co pomaga Amol? Niemal na wszystko. Zdaniem autora, Niemca
      o francuskim nazwisku Roland, ciecz może służyć do smarowania i do spożywania.
      W pierwszym przypadku leczy reumatyzm, isjasz, neuralgie. W
      drugim – ostre zaburzenia przewodu pokarmowego, przeziębienie, kaszel,
      ból gardła, a nawet chrypkę.
      W Polsce tupet producenta posuwa się dalej niż w Niemczech. Każe
      on Amol stosować przy zaburzeniach pracy serca, przy zaburzeniach krążenia,
      snu, a nawet przy migrenie. W Polsce jest wolność przeniesiona z
      XVII wieku, można mówić i pisać, co się chce.
      Jestem uczniem prof. Muszyńskiego, bodaj najwybitniejszego polskiego
      farmakognosty XX wieku. On wiedział o środkach naturalnych niemal
      wszystko. Ale o tych zaletach Amolu nam nie powiedział.
      Oczywiście nawet tak wielki uczony mógł być niedouczony. Sądzę jednak,
      że jeśli XXI-wieczna medycyna jest za Amolem, to nic nie stoi na przeszkodzie,
      by robić go w aptece znacznie taniej. Przechrzciwszy na Polamol".
      • mary_ann bioparox 07.03.06, 18:08
        Nie wiem, jak się ta sprawa skończyła (bo nie śledziłam) ale we Francji
        Bioparox (sprzedawany bodajżejako Locabiotal) miał zostać niedawno wycofany z
        listy leków refundowanych ze względu na nieudokumentowaną skuteczność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka