are.1 cd... ;-) 24.03.06, 00:17 Za szybko nacisnalem Enter :-) Wiadomo ze jest cos takiego, ze jedni potrafia radzic sobie z problemami wymagajacymi abstrakyjnego myslenia (np zadania z matmy albo fizyki) bez zadnego propblemu i bez przygotowywania sie - i wyniki maja swietne. Inni natomiast moga sie napracowac, ale efekty sa mizerne. Albo z poletka humanistycznego: jednemu studentowi wystarczy raz przeczytac jakas trudna lekture i ja zrozumie w te i we wte, wylapie wszystkie ewentualne aluzje polityczne czy np filozoficzne - i juz moze isc do egzaminu i zdac na 5. Inny zas musi ja ostatecznie przeczytac 10 razy i oprocz tego "bryki", bo nic nie potrafi zrozumiec Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: cd... ;-) 24.03.06, 00:24 Dominacja lewej lub prawej półkuli. Jedna odpowiada za myślenie "ścisłe", a druga za wyobraźnię, czy coś w tym stylu. Ponoć leworęczni są lepszymi matematykami... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
are.1 Re: cd... ;-) 24.03.06, 00:34 > Dominacja lewej lub prawej półkuli. Jedna odpowiada za myślenie "ścisłe", a > druga za wyobraźnię, czy coś w tym stylu. Ale w takim razie od czego zalezy ktora polkula bedzie dominowac? Czy to jest "definiowane prenatalnie" czy zalezy od czegos innego? I co np jesli dominuje lewa - ta od myslenia analitycznego? Wtedy ktos superinteligentny powinien byc prawie niezdolny do odczuwania emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
are.1 Re: cd... ;-) 24.03.06, 00:45 Aha: i co to wlasciwie znaczy, ze ktoras polkula dominuje? Zrozumiale jest jak to sie "uzewnetrznia", ale ja nie wiem jak to wyglada z medycznego punktu widzenia. Czy taka domujaca polkula ma lepsza "infrastrukture" do dostawy tlenu i glukozy czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
are.1 Re: Jedni potriafią, inni nie 24.03.06, 00:30 Sprecyzujmy: pytam o to, jakie sa poglady dzisiejszyej medycyny albo psychologii na przyczyne tego zjawiska. Czyli czy tu chodzi o jakosc mozgu (taka cecha wrodzona, powiedzmy, predyspozycje genetyczne), sposb wychowania (czyli np duzo sprzeczek z rodzicami spowodowalo zachamowania psychiczne i to jest ta przyczyna), wieloletnie fatalne odzywianie (przewlekle niedobory i zatrucie krwi spowodowalo jakies "uszkodzenia myslenia") itp. Czy dobrze kombinuje? I jeszcze jedno: czy wg medycyny konwencjonalnej (albo psychologii konwnecjonalnej) jest mozliwe ze osoba ktora "nie potrafi" zamieni sie, za sprawa jakiegos leczenia czy tez tak po prostu z nieznanych przyczyn, w osobe ktora jak najbardziej "potrafi"? Tzn czy znane sa takie przypadki? I jesli tak to w jakim stopniu jest to mozliwe: czy moze nastapic "prawdziwy cud", czy tez cudow raczej nie ma? Oba pytania dotyczna tylko pogladow med./psychologii konwnecjonalnej. Odpowiedz Link Zgłoś