agntn
11.11.01, 00:57
Moja mama była więźniem Oświęcimia - w latach 70-tych uzyskała status inwalidy
wojennego, i jednym z przywilejów, które jej przysługiwały była możliwość
uzyskania bezłatnych lekarstw. Teraz moja mama ma prawie 80-lat jest bardzo
chora i jest całkowicie niezdolna do samodzielnego życia. W zeszłym tygodniu
wybrałam sie do apteki z porcją recept - kupuję lekarstwa raz na trzy miesiące
- i okazało się że nowe przepisy zabrały inwalidom wojennym możliwość zakupu
bezpłatnych lekarstw, takich, które można kupić bez recepty, a więc większość
lub wszystkie ziołowe, witaminy itp. Czy naprawdę rząd musi robić oszczędności
kosztem tych umęczonych i schorowanych ludzi - ile jeszcze tych osób żyje -
większość tych inwalidów to ofiary II wojny światowej, która zakończyła się
prawie 57 lat temu, w wiekszości ludzie słabo uposażeni. Mnie stać na to aby
kupić mamie lekarstwa, ale mam w swoim otoczeniu tych, dla których każdy
dodatkowy wydatek nawet 5 czy 10 zł jest obciążeniem. Co wy o tym sądzicie?