lampion
13.08.07, 00:25
mieszkam w hiszpanii. tydzien tmu zmienilam mieszkanie. praktycznie do tej
pory w domu nie bywalam, nie mialam zadnego fizyczngo knotaktu ze
wspolokatorami, ograniczal sie o tylk odo np przesuwania ich recznika. wczoraj
mi powiedzili ,ze kolezanka, ktora ich odwiedzila dwa tygodnei temu ma swierzb
i ze najwyrazniej ich zarazila, ze swedzi ich wszystko, dziewczyne swedzi
biust itp, faceta kolana i nadgarstki.
od razu wypralismy wszystkei ciuchy w temp 60stopni, kupilismy jaksi krem,
ktory nalezy nalozyc i po 10min zmyc, zrobilismy kwarantanne reszty ciuchow,
spryskalismy wszystk oco sie da srodkiem jakims co zabija owady(?).
ja oczywiscie d wczoraj mam paranoje, wszystko mnie swedzi. nie mialam
kontaktu ani z nimi, ani z ich kolezanka, prawie mnie nie bylo w tym
mieszkaniu, teraz mam paranoje. mj chlopak czasem nocowal w tym mieszkaniu,
spimy razem, schizuje sie i wstyd mi mu o tym powiedziec, chcialam sie zapytac
jakie sa szanse ze i ja to zlapalam?
poza tym nie rozumiem na jakich zasadach sie to rozprzestrzenia, mnie sie
wydaje, ze gdyby to bylo aztakie latwe to wszyscy mili by swierzb,
przymierzajac cichy w sklepach itp...
cholera, naprawde sie przerazilam, co moge jeszcze zrobic?