Dodaj do ulubionych

czy wstydzę się swojej choroby

05.12.07, 12:23
mógłbym tu np. napisać o prezydencie miasta Gdyni, który z powodu
swojej choroby otarł się o śmierć i nie wstydzi się tego, ale zawsze
można powiedzieć, że on nie chorował na alkoholizm...

w obietnicach programu AA jest, że nie będziemy się wstydzić
przeszłości, ani zatrzaskiwać za nią drzwi i że będą mogli z niej
skorzystać inni, ponieważ wyzbędziemy się pokusy rozczulania się nad
sobą - dlatego dziś, zapewne, tak wiele informacji o zdrowieniu z
alkoholizmu - szczegóły w książce "Anonimowi Alkoholicy"

do tego trzeba jednak pewnej pracy nad sobą, zrozumienia dlaczego i
po co, robimy pewne rzeczy, dlaczego i po co, pewnych nie, musimy
rozliczyć się z własną przeszłością w sobie i przed innymi, dokonać
procesu wybaczenia, sobie, innym i wobec innych, zgłębiać nowy styl
życia, AA podpowiada tu jeszcze pomaganie innym w problemie
alkoholowym, ale ogólnie znana jest, przecież, potrzeba
dobroczynności

dlaczego ja nie wypieram się, nie wstydzę się i mówię o swojej
przeszłości - bo to 20 lat mojego życia

byłem na spotkaniu z podstawówki(!) i każdy miał tam coś do
opowiedzenia o sobie, większość osób, zwłaszcza kobiet, mówiło o
nieudanych małżeństwach, rozwodach, osobistych dramatach, ja
mówiłem, że przeszedłem piekło alkoholizmu, okazało się, że z 15
osób, które się pojawiły, jeszcze jedna kobieta miała podobne
przejścia i skorzystała z podobnej drogi wyzwolenia, jednak
dostrzegła, że ma "jakiś głębszy problem" i tym się wolała zająć

to spotkanie było takim przełomem, od tamtego czasu widzę, że jestem
podziwiany za swoją niezłomność w stosunku do alkoholizmu, moja
przeszłość nie jest moją hańbą, to, że sobie z nią poradziłem, jest
moim zwycięstwem - nie szczycę się tym, zachowuję anonimowość
używając nicka, choć oczywistym jest, że najbliżsi wiedzą kim jestem
i że bywam tam, gdzie moje zwycięstwo nad uzależnieniem ma znaczenie
Obserwuj wątek
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 15:26
      Spotkanie klasowe.

      Przybyli wszyscy- az nikt sie nie spodziewal. I Bronka i Kita i
      Kacper i chuda Aska. Nawet stary odludek Borys.
      Spotkalismy sie w Zlotej Gospodzie. Na stol wjechaly pieczenie, piwo
      i grzane wino. Kazdy mowi co tam u niego. W pewnej chwili
      Jaras opowiada o piekle swego alkoholizmu...
      Nastala cisza. Ktos cicho zaproponowal toast. "na zdrowie" rozlegly
      sie pojedyncze ciche glosy, smutno brzeknely szklanki.
      " w ciagu nastepnych parunastu minut najpopularniejszym zwrotem bylo:
      "Wiecie,milo bylo super, ja juz musze isc"...
      Na koncu zostal Jaras ze swoja oranzada.
      Swiatezcnie dumny z tego, ze inni dostrzegli jego niezlomnosc.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 15:31
        Czy wstydze sie tego, ze jestem Polakiem?

        Tym Polakiem, ktory w Niemczech jest zlodziejem samochodow, w
        Ameryce glupim Polaczkiem a w Izraelu antysemita.

        Nie wstydze sie. Ale gdy Niemiec pyta mnie skad jestem, odruchowo
        staram sie mu udowodnic, ze nie kradne.

        Czy to dziwne?
        Nie.

        Ale gdy mam powiedziec zem alkoholik, mimo ze nic takiego nie
        zrobilem, to nie tylko nie mam prawa sie wyprzec pokrewienstwa z
        menelami, ja jeszcze musze na dowod swego "zdrowienia" afiszowac sie
        rzekomym podobienstwem.

        Markiz De Sade?
      • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 15:43
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > Nastala cisza. " w ciagu nastepnych parunastu minut
        najpopularniejszym zwrotem bylo: "Wiecie,milo bylo super, ja juz
        musze isc"... Na koncu zostal Jaras ze swoja oranzada.
        _____________________________________________________.
        Ilez on musi miec Sily duchowej w sobie, ten "Jaras"!?
        Wszedzie (jak czytam nawet w knajpie) gdziekolwiek tylko
        pojawia sie obok niego drobnopijoczki, zaraz po chwili
        odpadaja oni od niego, jak zeschniete gowienka z nie umytych
        psow...! ;-))
        A...
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 15:47
          Nie mowie ze to zle ze Jaras mowi o sobie.
          Ale nie wiem, czy 15 lecie to dobra okazja na pogadanki
          uswiadamiajace.
          Chyba ze pojdzie rundka- wegetarianin opowie przy kielbasie z rusztu
          o maltretowaniu zeiwrzat w rzezniach a bogobojny przedstawi
          przyszlosc ( marna) jaka czeka tych co nie chodza do Kosciola.

          • ela_102 Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 17:47
            Opis spotkania po 15 latach...Adi ...to tylko Twoja wizja spotkania
            jekie Ty musialbys przezyc jako abstynet...
            jesli ciagle nie picie bedziesz uwazal za "inwalidztwo"
            nie zrozumiesz...czym moze byc zycie bez alkoholu...
            pijany na zjezdzie twoim zdaniem jest atrakcyjniejszy...?
            rzygajac w zlewozmywak? lub dobierajac sie do zony kumpla?
            nie widzialam jak zyje atrakcyjnego pijanego faceta:-(
            • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 19:15
              ela_102 napisała (do Addika):
              ...lub dobierajac sie do zony kumpla?
              ____________________________________.
              Addi, pewien mysliwy po powrocie do
              domu zasatal swoja zone w lozku z jego
              kumplem... - Zastrzelil go...!
              Jego zona na to, ze jak bedzie dalej
              tak postepowal, straci wszystkich przyjaciol.
              A...
              Ps. alkoholicy sami sie eliminuja ze spoleczenstwa,
              wiec nie mow mi Addi, ze taki pijok jeden z drugim byliby
              oblezeni przez reszte znajomych sprzed 15-laty...
    • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 15:29
      tenjaras napisał (w czasie terazniejszym):
      > "czy wstydzę się swojej choroby" <
      _________________________________________.
      Nie. Nie wstydze sie juz mojej choroby...!
      Dzis jestem wdzieczny i zadowolony, ze to
      mnie spotkalo, gdyz dzieki tej chorobie
      dzis jestem tym, kim jestem...! - (wolnym,
      szczesliwym, rozwijajacym sie dalej duchowo -
      trzezwiejacym alkoholikiem) ;-))
      Bez AA (Anonimowych Alkoholikow), bez ich
      duchowego Programu AA nie doznalbym tego
      nieba tu na ziemi...!
      A... ;-))
      • ela_102 Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 17:51
        Troche trwalo zanim uporalam sie ze wstydem...
        minął jak pojelam ze nie wstydze sie choroby...lecz tego
        wszystkiego "kim" sie stawalam w trakcie picia..
        Po wyprostowaniu pijanych czynow..zostala tylko moja choroba...
        Nie pije...nie rozrabiam...nie ma sie czego wstydzic..
        Prowadzac trzezwe normalne zycie...moge byc tylko z siebie dumna:-)
    • daleh Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 19:50
      tenjaras...
      dlaczego ja nie wypieram się, nie wstydzę się i mówię o swojej
      przeszłości - bo to 20 lat mojego życia
      -------------------------------------------------
      Na mitingach tak jak wszyscy ktorzy byli,inaczej nie liczylbym na zrozumienie
      wsrod przypadkowych sluchaczy...
      -------------------------------tenjaras-
      że jestem
      > podziwiany za swoją niezłomność w stosunku do alkoholizmu,
      ----------------------------------------------------
      Po tym mozesz poznac kto jest i byl Twoim przyjacielem.Wrogowie staraja sie
      pomniejszyc nasz sukces.A zaprzestanie picia uwazam za moj najwiekszy
      sukces.Poniewaz dalsze sukcesy nigdy nie mialyby miejsca...
      • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 20:15
        daleh napisał:
        > Po tym mozesz poznac kto jest i byl Twoim przyjacielem.Wrogowie
        staraja sie pomniejszyc nasz sukces.A zaprzestanie picia uwazam za
        moj najwiekszy sukces.Poniewaz dalsze sukcesy nigdy nie mialyby
        miejsca...
        _________________________________.
        Daleh, to nie jest Twoj sukces...!
        A...
        Ps. Juz w domu z pracy... - Nie za
        wczesnie to...!? ;-))
    • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 20:35
      Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
      ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
      wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie raz,
      ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego sie juz
      nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
      • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 20:55
        daria45-net napisała:
        > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
        > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
        > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
        raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
        sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
        __________________________________________________________.
        Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
        siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
        Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
        albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
        ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
        z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
        Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
        na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
        Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym alkoholikiem,
        ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
        sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz jeszcze
        pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac nie
        trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
        A...
        • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 05.12.07, 22:12
          aaugustw napisał:

          > daria45-net napisała:
          > > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
          > > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
          > > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
          > raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
          > sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
          > __________________________________________________________.
          > Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
          > siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
          > Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
          > albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
          > ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
          > z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
          > Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
          > na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
          > Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym
          alkoholikiem,
          > ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
          > sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz
          jeszcze
          > pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac
          nie
          > trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
          > A...



          Mylisz sie. Ja nie pije juz od 20 lat a jest w moim przypadku akurat
          odwrotnie . gdzies tak po 5 latach abstynencji bylam zahwycona tym,
          ze juz tyle lat nie pije ale im dluzej coraz bardziej dociera do
          mnie co sie stalo ile osob przezemnie cierpialo i to bardzo, jak po
          kolei zaprzepaszczalam swoje szanse na ulozenie sobie zycia i w
          koncu jaka jestem okaleczona nie mogac przez diesieciolecia na
          zadnej imprezie towarzyskiej, ktorych jest i tak niewiele, wypic
          nawet kropli alkoholu, poniewaz tak jest nie chodze na zadne
          imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu niestety do konca
          zycia...
          Na AA nie chodzilam. Bylam kilka razy na poczatku jednak zupelnie mi
          to nie pomagalo, przeciwnie, po takim spotkaniu mialam ochote sie
          napic.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 02:53
            daria, jakby tak myslec, to zycie moje, twoje i kazdego z nas to
            jedno wielkie pasmo niewykorzystanych szans.
            Ale czy mozna bylo wykorzystac szanse?
            Moze tak moze nie, ale co to zmienia?

            wszystko mozna bylo zrobic lepiej. Ale mozna tez bylo gorzej:)

            Ale w pelni Ciebie rozumiem, bo to takie zwykle, ludzkie reakcje-
            tylko oby sie pojawialy okazyjnie a nie nurtowaly cala dobe.
            Ale latwo mowic, to sie zgodze.


            Z ty wielkim okaleczeniem to lekko przesadzasz.
            Chodzi Ci tylko o smak wina i piwa?
            Tylko o to?
            To jest wedlug mnie najmniejszy problem.
            Ale faktem jest, ze ja smakoszem nigdy nie bylem.

            Nie odroznilbym warki od Zywca, odroznic moge tylko najgorsze
            sikacze od "normalnych" piw.

            ale ja to nie Ty:)
            • jerzy30 jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy bard 06.12.07, 09:03
              bardzo waznej i odwaznej. Publiczne [poza AA i uzaleznionymi]
              przyznanie sie do "piekla alkoholizmu" [bo jest to pieklo] jest
              rzadkoscia w tym zaklamanym kraju. A efekty przynosi zgola
              niespodziewane. Ktos sie obrazi i zerwie kontakt, ktos zadzwoni o
              pomoc, ktos ci poda reke, ktos pozazdrosci, a ktos bedzie cie unikal
              jak diabel swieconej wody. Zobaczysz to teraz i za jakis czas. To
              procentuje latami.
              Pozdrawiam.
              • tenjaras Re: jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy 06.12.07, 10:08
                wiem jak jest Jerzy :-)

                oczywiście, nie robię z tego sztandaru, ale gdy pada pytanie
                dlaczego nie piję, bywa, że mówię o uzależnieniu - choć już tego nie
                kontroluję, jak opłaty za bochenek chleba, 20gr w te, czy wew te

                otoczony jestem wartościowymi ludźmi, a im bliżsi tym
                wartościowszy ;-) jedni dlatego, że mnie w jakiś tam sposób
                podziwiają, na swoje potrzeby, inni dlatego, że mogą na mnie liczyć,
                widząc moją postawę, która z samego alkoholu przeniosła się w inne
                dziedziny życia, bo przecież na tym polega rozwój osobisty i dlatego
                nie poprzestałem na samej abstynencji, bo bym się znudził zwyczajnie
                i wrócił do jedynej znanej w takich warunkach, atrakcji życia

                ale zawsze pamiętam jak było naprawdę, że przestałem pić, bo to
                okoliczności sprawiły, a nie, że sobie wpadłem na taki pomysł i
                pełen radosnego uniesienia skończyłem z istotą mojego bytu, stając
                się innym, czy chociażby inaczej patrzącym na rzeczywistość
                człowiekiem, powrót do normalności to długi proces, tak jak długim
                procesem było pogłębianie nałogu, chętnie korzystam z pomocy, by
                przyśpieszyć proces powrotu :-)
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy 06.12.07, 10:43
                  Jaras:
                  masz poziom myślenia Addiego, który nie rozumie czym jest trzeźwość,
                  wciąż uważa, że alkoholizm to inwalidztwo i że jak się do niego nie
                  przyzna, to nikt nie zauważy, że robi sam sobie przykrość z życia

                  Co?
                  Widzisz, znowu czarno bialo.
                  Co ja wypieram sie problemow z piciem?
                  Ja wlasnie za duzo o tym mowie. Wszyscy moi znajomi o tym wiedza,
                  nawet tacy, z ktorymi nigdy nie pilem ( w pracy, w szkole).
                  Wiec nikt nie moze "nie zauwazyc".

                  Ale tu pojawia sie problem "akoholizmu".
                  Kiedy uzywam etykietki "alkohlolizm" to biore w posagu caly bagaz
                  zwiazany z tym pojeciem.
                  Bagaz, ktorego wiekszosc nie nalezy do mnie.


                  trace osobowosc stajac sie "alkoholikiem" i dostaje nowych cech-
                  klinicznego alkoholika.

                  A nigdy mi nie dpowiedziales na pytanie, z jakiej racji mam
                  odpowiadac za nieswoje grzechy?Swiecic oczami za rozmiary picia
                  innych? Swiecic oczami za krzywdy wyrzadzaone przez innych
                  alkoholikow?
                  Co to za odpowiedzialnosc zbiorowa?
                  Rosja bolszewicka a ja kulak?


                  to sie tez laczy z tym, co napisales dalej:

                  ale zawsze pamiętam jak było naprawdę, że przestałem pić, bo to
                  > okoliczności sprawiły, a nie, że sobie wpadłem na taki pomysł i
                  > pełen radosnego uniesienia skończyłem z istotą mojego bytu


                  Jak czesto u Ciebie- nic nie znaczaca wata slowna z puenta.
                  Co to za odkrycie- zerwalem z piciem bo musialem.
                  A po co zrywac jak sie nie musi?
                  Poza osobami obsesyjnie religijnymi lub obsesyjnie dbajacymi o
                  zdrowie nie znam nikogo, kto zrywa z piciem tak sobie.


                  Tylko caly pic polega na tym, kto co zdefiniuje jak "musi".
                  Tu sie klania to tzw "dno".

                  Jeden widzi je bardzo wysoko, a drugi pod rowem marianskim sie
                  jeszcze pare razy odbije.

                  A spoleczne potepienie dla alkoholizmu wynika z dzialan tych, co sie
                  odbijali od najnizszych den i albo odbili albo nie.

                  Moze to jednego szczescie drugiego pech, moze jednego glupota
                  mniejsza drugiego wieksza- nie wiem, niewazne, ale faktem jest, ze
                  niekotrzy widza to dno nieco wyzej.

                  ( choc tacy sie rzadko zglaszaja na terapie, glownie kobiety)

                  Ale tacy "wiekszosciowi" co utworzyli AA potrzebowali do tego, by
                  przetac pic albo 30 detoksow, albo marskiej watroby, albo odebrania
                  praw rodzicielskich, albo wiezienia, albo rozwodu- slowem jednym
                  jakichs powaznych wstrzasow. Zadzialali pozno lub wcale.

                  I teraz domagaja sie od calej reszty, zeby sie z nimi zrownala.
                  I dorobili do tego milion sodkich uzasadnien.
                  Jak to, ze "nie kontroluje czy 20 groszy w te czy w te"
                  Tak, bo to nie 20 groszy tylko 20 tysiecy, i to w te jaras, w te,
                  nie w tamte.
                  Ty to ukrywasz i zaklamujesz a nie "nie kontrolujesz".

                  Swoje piekne slowa i teorie mydlace oczy zachowaj dla takich, co Ci
                  uwierza.

                  • tenjaras Re: jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy 06.12.07, 11:53
                    Addi, JA odpowiadam ZA SWOJE CZYNY nie za czyny innych ludzi -
                    alkoholizm nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem

                    to, że wiele rzeczy robiłem ze względu na uzależnienie nikogo nie
                    obchodzi - krzywdy trzeba wyrównać, ale ja wyrównuję swoje i w dupie
                    mam co ze swoimi przewinami robią inni - cenię lepsze rozwiązania

                    jestem człowiekiem, któremu uświadomiono dno, znalazłem się w
                    pewnych warunkach, które nazywam osobistym pechem i dowiedziałem się
                    prawdy o sobie, której nie mogłem się wyprzeć, potem poznałem ludzi,
                    dzięki którym, nie chciałem się wypierać, a dziś jestem sobie za to
                    wdzięczny i im!
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy 06.12.07, 12:17
                      to, że wiele rzeczy robiłem ze względu na uzależnienie nikogo nie
                      > obchodzi - krzywdy trzeba wyrównać, ale ja wyrównuję swoje i w
                      dupie
                      > mam co ze swoimi przewinami robią inni - cenię lepsze rozwiązania


                      Widzisz, mamy rozne reakcje.
                      Nie wiem, ktora lepsza, nie mnie oceniac.
                      ALe chodzi o zasade uniwersalna, ktora ja nazwe poczuciem
                      sprawiedliwosci.
                      Podam Ci na przykladzie pracy.
                      Pracuje w zespole, wszyscy mamy te same zadania i te same peniadze.
                      Ale jeden z nas sie jak to mowia opierdziela.

                      I co mozna wtedy zrobic?

                      Ja wyobrazam sobie, ze zgodnie z Twoja logika przetlumaczysz sobie
                      to tak:
                      " ja robie swoja prace dobrze, wazny jestem ja, nie obchodza mnie
                      inni, ja jestem uczciwy".
                      Moze i ta reakcja jest zdrowszam nie wiem.
                      Ja w kazdym razie tak nie potrafie, ja mysle inaczej

                      mnie denerwuje ten fakt, ze ja mam robic cos za kogos
                      a nawet gdy nie mam nic za niego robic, to wkurza mnie sam fakt, to
                      ze on bierze te same pieniadze i sie obija.

                      Po prostu mam gleboko zakorzenione poczucie sprawiedliwosci. Taki ju
                      zjestem. I nie wiem, czy ta moja wada to wada czy zaleta.
                      Ze mi utrudnia zycie to wiem. Ale czy chce sie jej pozbywac to nie
                      wiem.

                      Oczywiscie bylbym hipokryta mowiac, ze ja zawsze jestem fair.
                      Chodzi o zasade a nie o 100% czystosc.



                      • tenjaras Re: jarasie - co by nie gadac to dokonales rzeczy 06.12.07, 13:08
                        Addi, przecie nikt doskonały nie jest, a ten co był, kiepsko na tym
                        wyszedł, w ludzkim rozumieniu sprawy ;-)

                        to co opisujesz kojarzy mi się ze sprawiedliwością społeczną,
                        sprawiedliwość społeczna niewiele wspólnego ma ze sprawiedliwością
                        rzeczywistą

                        gość, który uważa, że jest cwańszy, któregoś pięknego i niczego nie
                        zapowiadającego dnia wpadnie w pułapkę zagapienia, nie poradzi sobie
                        z czymś, co nie sprawi kłopotu uczciwemu

                        abstrahuje - np. szef zapyta ile dzis macie zrobione, Ty uczciwie
                        wiesz, On będzie lawirował, bo jego podejście do sprawy tego od
                        niego wymaga - tymczasem szefa interesuje krótko i na temat, a
                        pańskie oko konia tuczy

                        sprawiedliwość wymierza sytuacja, człowiek ma prawo być omylny

                        dopóki ktoś postępuje nieuczciwie i niegodnie jest w wewnętrznym
                        konflikcie, sumienie to takie cholerstwo, które nie śpi, można je na
                        jakiś czas zagłuszyć, ale nie da się wyłączyć
          • tenjaras Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 10:25
            daria45-net

            gdybym miał sobie zgotować taki los, to wolałbym pozostać w niebycie
            odmiennego stanu świadomości... przemawia przez Twoje słowa
            kompletny brak odpowiedzialności i niechęć do poprawy swojego życia,
            chęć dalszego krzywdzenia swojego dziecka - gratuluję

            jakiemu alkoholikowi może zaszkodzić sposób na wyzdrowienie z
            alkoholizmu?

            AA nie namawia do picia, uświadamia jedynie, że taka chęć nie
            przeminęła, Tobie Bóg nie dał zdrowia, bo zapiłabyś się na śmierć,
            musisz żyć w cierpieniu, bo tylko to pozwala ci zachować
            abstynencję - szansę na oprzytomnienie - druga opcja to zapić się na
            śmierć, bo pragnienie picia nie przeminęło i któregoś dnia po prostu
            się napijesz... sama radość :-/

            masz poziom myślenia Addiego, który nie rozumie czym jest trzeźwość,
            wciąż uważa, że alkoholizm to inwalidztwo i że jak się do niego nie
            przyzna, to nikt nie zauważy, że robi sam sobie przykrość z życia
          • aaugustw Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 13:51
            Daria napisala:
            > ...nie mogac przez diesieciolecia na imprezie towarzyskiej, wypic
            nawet kropli alkoholu, poniewaz tak jest nie chodze na zadne
            imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu niestety do konca
            zycia...
            Na AA nie chodzilam. Bylam kilka razy na poczatku jednak zupelnie mi
            to nie pomagalo, przeciwnie, po takim spotkaniu mialam ochote sie
            napic.
            _____________________________________________________________.
            Dopoki nie zrozumiesz tej "paranoi" myslowej dzielacej te dwa
            przytoczone tu Twoje zdania, dopoty nie bedziesz wyzwolona...!
            I trzeba bedzie dalej cierpiec...!).
            A...
        • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 20:56
          aaugustw napisał:

          > daria45-net napisała:
          > > Moja przeszlosc jest dla mnie ogromna hanba i wstydze sie za nia
          > > ogromnie. Trzeba byc durniem zeby sie nie wstydzic i nie miec
          > > wyrzutow sumienia za to, ze przezemnie plakalo moje dziecko nie
          > raz, ze pewnie sie wstydzilo, ze robilo sie z siebie szmate. Tego
          > sie juz nie odrobi, to obciazenie pozostanie na cale zycie.
          > __________________________________________________________.
          > Daria45-net, z Twojego postu czytam wielkie rozzalenie do
          > siebie, swiata, (a moze nawet i do samego Boga...!?).
          > Widze rowniez, ze niedawno musialas zatrzymac swoja chorobe,
          > albo nie chodzisz na Mityngi AA i nie przerabiasz tego Programu,
          > ktory az sie prosi, aby go stosowac w praktyce, jak to czynili
          > z powodzeniem miliony bardziej doswiadczonych od Ciebie...(!?).
          > Ja jestem alkoholikiem i tez mialem bagaz pelen negatywnych spraw
          > na plecach po rozpoczeciu swojej abstynencji...!
          > Dzisiaj nie nazywam siebie juz "durniem", lecz chorym
          alkoholikiem,
          > ktory nie potrafi wrocic do przeszlosci i ja zmienic, ale potrafie
          > sluzyc dzis innym, a reszta (ktorej Ty dzisiaj nie potrafisz
          jeszcze
          > pojac) przyjdzie sama... - Uwierz mi tylko...!! (tak postepujac
          nie
          > trzeba sie juz nikogo wstydzic - nawet siebie!).
          > A...




          Ty jestes mezczyzna a to zupelnie co innego. Chocby nie wiem jak
          gardlowac na temat rownouprawnienia to jednak prawda jest taka, ze
          kobiecie pewnych rzecy NIE WYPADA bo traci swoja kobiecosc, potem
          swoj honor a potem stanie sie szmata.
          Zupelnie inaczej wyglada pijany mezczyzna a pijana kobieta. Wulgarny
          mezczyzna to paskudztwo ale wulgarna kobieta to koszmar. Jak po
          pijaku facet polozy sie do lozka z przygodna kobieta to bedzie
          kozak, jak to zrobi kobieta to bedzie ku... Mozna by mnozyc
          przyklady ale po co. Powiem Ci tylko, jest sie czym martwic.
          • daleh Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 21:12
            daria45...
            Powiem Ci tylko, jest sie czym martwic.
            --------------------------------------
            Dzis to musisz nauczyc sie z tym zyc,a wlasciwie zyc obok tego co bylo.
            Czy martwiac sie potrafisz cos zmienic,napewno nie.
            Przeszlosc to historia o ktorej trzeba pamietac,aby nie zapomniec gdzie sie
            bylo.Natomiast przeszloscia nie da sie zyc.Czy na dzis wstydzisz sie tego co
            robisz jak zyjesz?Glupie pytanie...Napewno nie.
            Wiec zyj chwila ,tym co osiagnelas i tym do czego dazysz.
            Trzezwosc powinna dawac radosc i zadowolenie z zycia,czego Ci zycze...
            • vivaeuro Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 22:13
              daleh napisał:
              > Trzezwosc powinna dawac radosc i zadowolenie z zycia

              -juz z chwila,kiedy zaczyna sie na powaznie rozrozniac u siebie
              stany trzezwosci,wlanczajac na stale slowo "trzezwosc" do swojego
              slownictwa,zaprzepaszcza sie raz na zawsze szanse na rozkosz
              nieskazitelnej i czystej radosci oraz prawdziwego zadowolenia z
              zycia.
              -w przypadku,gdy nastapi zawezenie sobie szczescia czlowieka do
              dozgonnego wdychania wyziewow aaowskiej sadzawki,
              przepraszam,
              bo i tak nie jest sie w stanie pojac o czym pisze
              -wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem,nieustannie
              staraja sie nam tu co niektorzy zdefiniowac jako najwyzsze szczescie
              wybrancow

              • daleh Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 23:49
                vivaeuro...
                wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem,nieustannie
                staraja sie nam tu co niektorzy zdefiniowac jako najwyzsze szczescie
                wybrancow
                -----------------------------------
                Ja to rozumiem jako pojscie na latwizne.Po co organizowac sobie zycie na
                nowo,kiedy mozna zyc wg. wyznaczonych wzorcow postepowania na kazdy dzien.Gdzie
                mozna poczuc sie kims waznym.Nowicjusz ,smieszne okreslenie,powinien rozdziawic
                gebe i chlonac wiedze.Podziwiajac jednoczesnie nawiedzonych guru.Ale sa we
                wspolnocie AA pasjonaci,
                ktorzy nie posluguja sie tylko terapeutycznym belkotem,a mowia ludzkim jezykiem
                nie wywyzszajac sie.I to tylko im wspolnota zawdziecza swoje istnienie.A ci
                najwieksi madrusie to zyciowi nieudacznicy ktorym w zyciu niewiele wyszlo i
                wspolnote traktuja jak prywatny folwark...
                W mysl zasady wspolnota to ja...
                • tenjaras Re: czy wstydzę się swojej choroby 08.12.07, 11:28
                  vivaeuro
                  > wypelnianie sobie calego zycia wlasnym alkoholizmem
                  daleh
                  > najwieksi madrusie to zyciowi nieudacznicy ktorym w zyciu niewiele
                  wyszlo

                  gdzie ludzie tam każde ludzkie zachowanie

                  osobiście więcej czasu poświęcałem osobistego i trwałem przy takich,
                  którzy poświęcają swój, na alkoholizm, alkohol i wszystko to co się
                  z nim łączy gdy jeszcze piłem

                  wystarczy posłuchać o czym rozmawiają nietrzeźwi, a o czym trzeźwi

                  dziś, dzięki temu, że problem alkoholowy w moim życiu przeminął i
                  zrobię wszystko, żeby bezpowrotnie, mam czas na radowanie się innymi
                  obszarami życia, dodam rzeczywiste, co nie musi oznaczać, że
                  wszystko w radosnych uniesieniach, ale, że ufając w przemijanie
                  chwil i byciu gotowym na zmiany
          • ela_102 Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 21:32
            Ja osobiscie nie widzę róznicy miedzy paskudztwem a koszmarem..
            zarowno kobieta jak i mężczyzna po wypiciu wygladaja tak samo...
            Inny jest sam model uzalezniania sie...
            i niewielki procent kobiet wynurza sie ze swoim piciem poza sciany
            domu...lub jak to robia to juz w fazie chronicznej...kiedy ich
            atrakcyjnosc jest tak niska...ze jakby ktos ja zechcial do "łóżka"
            to byloby to dla niej wyrożnienie..
            Nachlany facet to tez nie kozak...

            skoro Ty zyjesz w ten sposob...nadal
            to nie dziwie sie ze jest Ci tak kiepsko w samopoczuciu i ocenie...
            bo nie widze mozliwosci w katowaniu sie czyms co mialo miejsce 20
            lat temu...jesli juz tego nie ma.
            • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 21:58
              ela_102 napisała:

              > Ja osobiscie nie widzę róznicy miedzy paskudztwem a koszmarem..
              > zarowno kobieta jak i mężczyzna po wypiciu wygladaja tak samo...
              > Inny jest sam model uzalezniania sie...
              > i niewielki procent kobiet wynurza sie ze swoim piciem poza sciany
              > domu...lub jak to robia to juz w fazie chronicznej...kiedy ich
              > atrakcyjnosc jest tak niska...ze jakby ktos ja zechcial do "łóżka"
              > to byloby to dla niej wyrożnienie..
              > Nachlany facet to tez nie kozak...
              >
              > skoro Ty zyjesz w ten sposob...nadal
              > to nie dziwie sie ze jest Ci tak kiepsko w samopoczuciu i ocenie...
              > bo nie widze mozliwosci w katowaniu sie czyms co mialo miejsce 20
              > lat temu...jesli juz tego nie ma.



              Zaraz zaraz a kto powiedzial, ze ja dalej tak zyje /???/
              Watek zalozony jest na temat "czy sie wstydzisz..." Moja odpowiedz
              jest jaka jest jw. Wstydze sie po 20 latach i bede sie wstydzila do
              konca zycia. Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
              sie z siebie wyrzucic.
              Jestem rowniez przekonana, ze nawet menel lepiej wyglada niz
              nadzgana, zataczajaca sie kobieta a moze jeszcze obsikana czy itd.
              Kobieta ze swej natury i powolania powinna byc delikatna i
              estetyczna Po pijaku bywa roznie. Nie bedziemy sie tutaj nawzajem
              przekonywac. Jesli uwazasz inaczej to twoja sprawa
              • ela_102 Re: czy wstydzę się swojej choroby 08.12.07, 10:25
                daria:
                Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
                sie z siebie wyrzucic...

                zaprzeczasz tym zdaniem w cala naukę Chrystusa...
                ludzie maja inaczej Chwala Bogu...
                Zycze kontaktu z Bogiem..
                ktory "jawno grzesznicy" przebaczyl a nawet uczynil świeta...
                • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 08.12.07, 10:32
                  ela_102 napisała:

                  > daria:
                  > Napewno bede miala tez wyrzuty sumienia. tego nie da
                  > sie z siebie wyrzucic...
                  >
                  > zaprzeczasz tym zdaniem w cala naukę Chrystusa...
                  > ludzie maja inaczej Chwala Bogu...
                  > Zycze kontaktu z Bogiem..
                  > ktory "jawno grzesznicy" przebaczyl a nawet uczynil świeta...
                  >
                  A skad wiesz. ze jawnogrzesznica nie miala mimo wszystko wyrzutow
                  sumienia. Byla tylko czlowiekiem. Jakie masz na to dowody?
                    • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 08.12.07, 11:17
                      ela_102 napisała:

                      > A jaka pogoda w N.Y...
                      > o czwartej nad ranem?
                      > nie spimy?


                      Mam taki charakter pracy, ze raczej sypiam w dzien.
                      Pogoda jest OK, nie ma sniegu ani mrozu. Zapowiadja snieg juz od
                      dwoch dni ale nic sie nie sprawdza, jak w Polsce.
                      • magtomal Daria! 08.12.07, 21:48

                        Dario! Zdecydowanie bardziej Cię rozumiem niż Twych oponentów. Normalniejsze i
                        bardziej ludzkie wydają mi się wyrzuty sumienia, np w wypadku jeśli ktoś ma
                        świadomośc, że skrzywdził własne dzieci. Nienormalne jest przekonanie, że co
                        prawda zniszczyło się kawał dzieciństwa własnego dziecka (dzieci), ale przecież
                        teraz jestem tak doskonała, że niczego nie żałuję i niczego nie muszę sobie
                        wyrzucać.
                        A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z powodu swej
                        przeszłości - nie mam pojęcia.
                        • daleh Re: Daria! 08.12.07, 21:53
                          magtomal...
                          A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z powodu swej
                          przeszłości - nie mam pojęcia.
                          --------------------------------------
                          A niby dlaczego ktokolwiek moze byc pewny czy swieta byla swieta...?
                          • aaugustw Re: Daria! 09.12.07, 17:15
                            daleh napisał:
                            > A niby dlaczego ktokolwiek moze byc pewny czy swieta
                            byla swieta...?
                            ____________________________________________________.
                            Bo taka wytrzezwiala, w przeciwienstwie do Ciebie...!
                            A... ;-))
                            • daleh Re: Daria! 09.12.07, 17:33
                              aaugustw...
                              Bo taka wytrzezwiala, w przeciwienstwie do Ciebie...!
                              A... ;-))
                              --------------------------------------
                              August mordo ty moja dla tlustej gesi zostawiles forum?
                              Ela opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych uzylem pod Twoim adresem jak
                              Ty.Zapewnilem ja ze kiedy wrocisz to napewno nadrobisz zaleglosci...Nie wiem czy
                              ona wytrzezwiala ,ale ci ktorzy ja swieta zrobili to nawaleni byli napewno...
                              • aaugustw Re: Daria! 09.12.07, 18:06
                                daleh napisał:
                                > August mordo ty moja dla tlustej gesi zostawiles forum?
                                > Ela opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych uzylem pod
                                Twoim adresem jak Ty.
                                ____________________________________________.
                                Cieszys sie, jakbys to Ty zjadl te ges, ktora
                                nb. wcale nie byla tlusta, (same udka).
                                Zaraz stracisz ten Twoj humor...! ;-))
                                A...
                                Ps. Pewnie, ze uzywasz chamskich i prostackich
                                slow pod moim adresem... - Ja do siebie nie
                                uzywam takich slow nigdy...!
                                • daleh Re: Daria! 09.12.07, 18:12
                                  aaugustw...
                                  Ja do siebie nie
                                  uzywam takich slow nigdy...!
                                  -----------------------------------
                                  Auguscie o to nawet bym Cie nie podejrzewal,ze takim idiota bys mogl byc,aby sam
                                  siebie obrazac...
                                  To bylby juz masochizm...
                                  • aaugustw Re: Daria! 09.12.07, 18:52
                                    daleh napisał:
                                    > Auguscie o to nawet bym Cie nie podejrzewal,ze
                                    takim idiota bys mogl byc,aby sam siebie obrazac...
                                    > To bylby juz masochizm...
                                    __________________________________________________.
                                    Ja zato mam watpliwosci, czy Ty nie jestes takim..!
                                    Ty sam nie wiesz co piszesz i co potem mowisz...(!?)
                                    Przypomne Twoje slowa,(cyt.):
                                    > "...opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych
                                    uzylem pod Twoim adresem jak Ty." <
                                    A... ;-))
                                    • daleh Re: Daria! 09.12.07, 19:01
                                      aaugustw...
                                      ..opieprzyla mnie,ze wiecej slow obrazliwych
                                      uzylem pod Twoim adresem jak Ty." <
                                      -------------------------------
                                      -jak Ty pod moim ,powinno byc...
                                      Masz racje August,przepraszam...
                                      Ale dalej to mialem racje ,ze nie nie jestes idiota aby sobie ublizac...
                                      • aaugustw Re: Daria! 09.12.07, 19:18
                                        daleh napisał:
                                        > Masz racje August,przepraszam...
                                        > Ale dalej to mialem racje ,ze nie nie jestes idiota...
                                        ________________________________________________________.
                                        OK, przeprosiny przyjmuje...!
                                        Wiem, ze dalej masz racje, ze nie jestem idiota...!
                                        Ale jak Ty wygladasz wobec calego Forum uzaleznienia...!?
                                        A... ;-))
                                        Ps. Oj daleh, daleh... :-((
                                        • daleh Re: Daria! 09.12.07, 19:34
                                          aaugustw...
                                          OK, przeprosiny przyjmuje...!
                                          Wiem, ze dalej masz racje, ze nie jestem idiota...!
                                          Ale jak Ty wygladasz wobec calego Forum uzaleznienia...!?
                                          A... ;-))
                                          Ps. Oj daleh, daleh... :-((
                                          ----------------------------------
                                          Auguscie ja z Toba grzecznie z wyrozumialoscia,a Ty probujesz we mnie wywolac
                                          uczucie winy i wstydu...
                                          Oj august,august...
                                          • aaugustw Re: Daria! 10.12.07, 17:05
                                            daleh napisał:

                                            > aaugustw...
                                            > OK, przeprosiny przyjmuje...!
                                            > Wiem, ze dalej tez masz racje, (jak piszesz), ze nie jestem
                                            idiota...! Ale jak Ty wygladasz teraz wobec calego Forum...!?
                                            Oj daleh, daleh... :-((
                                            > ----------------------------------
                                            > Auguscie ja z Toba grzecznie z wyrozumialoscia,a Ty probujesz we
                                            mnie wywolac uczucie winy i wstydu... Oj august,august...
                                            ________________________________________________________.
                                            Daleh, jedyna rzecza, ktora probowalbym w Tobie wywolac,
                                            (gdybym potrafil) to bylaby proba osiagniecia w Tobie trzezwosci...!
                                            A... ;-))
                        • aaugustw Typowy przyklad nietrzezwosci...! 09.12.07, 17:13
                          magtomal napisała:
                          > Normalniejsze i bardziej ludzkie wydają mi się wyrzuty sumienia,
                          np w wypadku jeśli ktoś ma świadomośc, że skrzywdził własne dzieci.
                          Nienormalne jest przekonanie, że co prawda zniszczyło się kawał
                          dzieciństwa własnego dziecka (dzieci), ale przecież
                          teraz jestem tak doskonała, że niczego nie żałuję i niczego nie
                          muszę sobie wyrzucać.
                          > A skąd pewność, że św.Magdalena nie miała wyrzutów sumienia z
                          powodu swej przeszłości - nie mam pojęcia.
                          ______________________________________________________________.
                          Zebys na to pytanie znala odpowiedz, musialabys magtomal, choc
                          zdziebko liznac rozwoju duchowego...!
                          A co sie tyczy wyrzutow sumienia, to stan taki maja ci, ktorzy
                          dalej krzywdza swoja rodzine i nie chce im sie podniesc dupska,
                          aby cos z tym zrobic i isc, np. do Al-Anonu...!
                          A... ;-))
        • daria45-net Re: czy wstydzę się swojej choroby 08.12.07, 07:28
          ela_102 napisała:

          > Daria:
          >


          Ela:

          Ja ci zycze conajmniej takiego okresu abstynencji jaki mam ja i bez
          takich roztereka jakie ja mam. Byc moze mniej w zyciu narozrabialas,
          moze krocej pilas, nie wiem bo nie sledze tutaj watkow, jestem
          raczej sporadycznie. Kuruj sie dziewczyno bo naprawde warto, pomimo
          tych wszystkich rozterek. Ja wyemigrowalam do USA 15 lat temu. Nie
          moglabym gdybym nadal pila szczegolnie, ze mnie po wodce wlaczaly
          sie szwendacze i nie wiadomo gdzie by mnie ponioslo a New York to
          bardzo niebezpieczne miasto.
          Zycze ci samych sukcesow i zreszta wszystkim alkoholikom starajacym
          sie ratowac.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 11:19
      I od razu upr\zedze Twoje aluzje i domysly Jarasie.
      Masz taka dziwna przypadlosc, wynikajaca wg. mnie ( bo sam tak
      kieyds chwile mialem, studiujac zawziecie psychologie)
      z przesycenia wiedza psychologiczna.

      I w efekcie tego przesycenia wszystkie dzialania interpretujesz jako
      tylko czyjs interes przykryty jakims usprawiedliwieniem.

      A pewne rzeczy robi sie po prostu dla zasad.
      Jak to mowil Franz w Psach- W imie zasad, sk....


      Dlatego nie tworz domyslow, co to ja chce ukryc przed swiatem, ze
      cos tam- i dlatego nie chce odpowiedzialnosci zbiorowej.

      Nie, po prostu dla samej zasady, uniwersalnej- nie lubie takiego
      podejscia i tyle. Nie.
      Ja nikogo nie zmuszam by odwalal moja robote i nie chce byc
      przymuszany.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 11:19
      I od razu upr\zedze Twoje aluzje i domysly Jarasie.
      Masz taka dziwna przypadlosc, wynikajaca wg. mnie ( bo sam tak
      kieyds chwile mialem, studiujac zawziecie psychologie)
      z przesycenia wiedza psychologiczna.

      I w efekcie tego przesycenia wszystkie dzialania interpretujesz jako
      tylko czyjs interes przykryty jakims usprawiedliwieniem.

      A pewne rzeczy robi sie po prostu dla zasad.
      Jak to mowil Franz w Psach- W imie zasad, sk....


      Dlatego nie tworz domyslow, co to ja chce ukryc przed swiatem, ze
      cos tam- i dlatego nie chce odpowiedzialnosci zbiorowej.

      Nie, po prostu dla samej zasady, uniwersalnej- nie lubie takiego
      podejscia i tyle. Nie.
      Ja nikogo nie zmuszam by odwalal moja robote i nie chce byc
      przymuszany.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 11:33
      Przypomnialo mi sie to zdarzenie, az mi sie chce smiac z tego.

      Odkrylem kiedys cos takiego jak psychologia. Psychoanaliza,
      humanistyczna, behawioralna, sralna.

      Jak to ja- jak si czyms fascynuje to na maksa, wiec polknalem
      kilkanascie ksiazek i myslalem o tym non stop.

      I e pwenym momencie zauwazylem, ze od tego wariuje. Wlaczam piosenke
      Bryana Adamsa o milosci- i zamiast bryana Adamsa na gitarze widze
      bodziec-reakcja- bodziec.
      Z psychologii behawioralnej wiem, ze te wzruszenia milosne tpo tylko
      wyuczona reakcja. Placz na pogrzebie to tez zaden za- po prostu
      bodziec- pogrzeb- reakcja- placz.
      Dalej slucham Adamsa.
      dzeiki Freudowi widze wyparcia, utajony poped seksualny.
      Juz wiem, ze adamsowi wcale nie chodzi o milosc do tej jedynej,
      tylko ze to objaw wyparcai, naprawde chce seksu co minute z kims
      innym.
      Ale hipokryta!
      dalej leci piosenka.
      Odkrywam, ze Adams jednak pragnie prestizu, potem ze mial
      nieszczesliwe dziecinstwo i w piosence wyzywa sie na swojej matce,
      potem ze odbija sobie molestowanie seksualne.

      I gdzies po drodze zniknal bryan adams. Ulecialo piekno piosenki.
      Zostaly strzepy psychologicznych pie..

      Az powiedzialem- NIE!
      Przecz z psycholgoia.

      Niech bede w zyciu mniej skuteczny, bardziej nieszczesliwy, ale nioe
      bede sobie odbieral calego smaku zycia, tej szczypty tajemnicy,
      naiwnosci, podintrygowania, fascynacji.

      Wole to zamiast suwmiarki psychologicznej w reku i oceniania
      wszystkiego wedlug utajonych intencji.
      Piepryzc psychologie!

      Tak myslalem 10 lat temu.

      potem wyrownalo sie, dzis uwazam, ze w pewnych sytuacjach
      psychologia moze sie przydac, ale cierpimy dzis raczej na jej
      nadmiar a nie brak.
      wszedzie teorie psychologiczne, psychologowie i terapeuci pchaja sie
      wszedzie drzwiami i oknami

      a mamy na ziemii najwiecej uzaleznien, depresji, nerwic i samobojstw
      w historii ludzkosci. cos jest nie tak.

      Wiec- nie pieprzyc psychologow. Pieprzyc kult psychologow,
      psychologii i terapek!!!!!!!!!!
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 13:05
      Jaras, mam!
      Tu daleko szukac a prawda lezy pod najblizszym drzewem.

      Roznica miedzy nami wynika stad, ze Ty jestes konserwatysta a ja nie.
      Ty wierzysz w moc rzeczywistosci zastanej, hierarchie, udeptane
      sciezki, naturalna kolej rzeczy, podporzadkowanie jednostki celom
      wyzszym i wazniejszym od niej.

      Modelowy konserwatysta, przeciez jeszcze jak doliczyc wiare w
      porzadek nadprzyrodzony, wiare w mit "pucybtua"- mozesz think- tank
      zakladac.

      A ja niestety komuch czerwony jak cegla.
      • tenjaras Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 13:16
        podporządkowanie jednostki celom wyższym i ważniejszym od niej
        raczej jest czerwone jak cegła...

        masz dużo racji uważając, że są między nami różnice, ale one akurat
        nie stanowią o alkoholiźmie i radzeniu sobie z problemem alkoholowym

        ja szukam atrakcji w życiu, smutasem już się nabyłem, jeżeli coś
        mnie "bawi" i wydaje się być osiągalne to sięgam po to
        • jerzy30 daria - nie chodze na zadne 06.12.07, 15:41
          nie chodze na zadne imprezy. Jest tyle pysznych winek, piwek a tu
          niestety do konca zycia...
          Jakbym mial tak cierpiec to bym po prostu poszedl na browar [krzynke]
          lub na winko [beczke wina].
          Cierpiec z tego powodu do konca zycia. To koszmar !!!!!!!!!!!!!!!
          A tak na serio - to cierpienie z czasem przechodzi i to pyszne winko
          nie jest juz potrzebne.
          tak samo mozna chodzic na imprezy
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 17:57
          tenjaras napisał:

          > podporządkowanie jednostki celom wyższym i ważniejszym od niej
          > raczej jest czerwone jak cegła...

          Jak sie nie domysliles, akurat zdanie "czerwony jak cegla" bylo
          lekkim zartem i prowokacja.
          Choc oczywiscie mam poglady liberalno- lewicowe.
          Zgodnie z tradycja tego nurtu- przedkladam wolnosci i prawa
          jednostki nad porzadek spoleczny
          ( zreszta w spoleczenstwie gdzie jednostki maja duzo praw i godnosci
          jest porzadek spoleczny lepszy niz w konserwatywnych panstwach
          policyjnych).

          Jaras, dla mnie jestes klasycznym konserwatysta.
          Dlaczego- juz napisalem i nie bede sie powtarzal.
          Poczytaj sobie czym jest konserwatyzm to zrozumiesz.
          Ja nie mowie, ze to cos zlego.


          >
          > masz dużo racji uważając, że są między nami różnice, ale one
          akurat
          > nie stanowią o alkoholiźmie i radzeniu sobie z problemem
          alkoholowym
          >
          > ja szukam atrakcji w życiu, smutasem już się nabyłem, jeżeli coś
          > mnie "bawi" i wydaje się być osiągalne to sięgam po to


          konkrety prosze, wylaczajac mityngi, trzezwienie, uczenie sie
          pokory, madrosc, wyzwolenie, pogode ducha i inne ogolniki.
          Po co siegasz?
          Jezdzisz w gory? grasz w kosza? wystepujesz w kabarecie? piszesz do
          gazet? grasz w golfa? bilard?
    • drak02 Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 18:00
      Obawiam się, że raczej nie ma się czym chwalić i jakoś nie potrafie
      być z tego powodu (choroby alk) dumny.
      Nie czuje też potrzeby aby wszystkim wkoło trąbić o swoich
      przeszłych dokonaniach i obecnej abstynencji. Nie widze też powodu
      aby wtajemniczać w swoje prywatne życie postronne osoby (poza wąskim
      gronem osób którym ufam).
      Staram się o tym wogóle nie myśleć i nie wiem czy jest sens
      tworzenie wokół tematu ideologii. Nie uważam też za stosowne aby
      chory na cukrzycę roztrząsał w towarzystwie osób postronnych problem
      niedoboru insuliny.

    • myszabrum Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 19:37
      Ja się tej choroby wstydzę. Umarłabym, gdyby moje wypociny tutejsze poczytali
      koledzy z pracy. Ludzie i tak wszystko wiedzą, bo pracuję tam 7 lat - ale
      wolałabym nie przypominać.

      Bo rzecz w tym, że to taka choroba-niechoroba jest. Niby tajemnicza skłonność
      mózgu do szkodzenia sobie, ale jednak do PEWNEGO stopnia sterowana wolą.

      A jeśli już choroba, to bardziej z tych umysłowych, do których również nikt
      chętnie się nie przyznaje (w Polsce jest 1 % schizofreników - znaczy się, w
      każdym bloku musi być ze trzech!!)

      Natomiast nie jest mi potrzebne, żeby ktoś mnie głaskał po głowie mówiąc, że nie
      ma się czego wstydzić i to nie była moja wina. Była-nie była. Trochę była jednak.

      Zgrzeszyłam niechęcią do dorosłości. A teraz budzę się i jestem rówieśniczką
      tych przy tuszy i łysawych z naszej-klasy ;)) Ostrzegam: niedojrzałość
      psychiczna nie prowadzi do wiecznej młodości :))

            • jerzy30 mysza - Ja się tej choroby wstydzę 06.12.07, 22:31
              Pomyśl o tych co: chodzą brudni, zapici, w brudnych butach, w
              obdartych ciuchach, nieumalowani, ci co kradna, klna i chuligania, o
              tych co - oszukuja, lenia sie w pracy i kombinuja, ;lamia przepisy
              itd.
              I oni sie nie wstydza !!!!!!!!!!!!!!!!!!
              A ty sie wstydzisz najbardziej elitarnej choroby
              swiata. ???????????????
              Wiesz ile to sie tzreba napracowac by zostac uzaleznionym, ile
              flaszek tzreba obalic i ile zaliczyc rowow i smietnikow i izb
              wytzrezwien !!!!!!!!!!!
              Słon i wieloryb tego by nie wytrzymal i nie przezyl a uzaleznieni
              tak!!!!!!!!
              Tak wiec wstydz sie i pomysl czasami o tych co naprawde sie powinni
              wstydzic - jest ich wokol setki i tysiace.
              Ten wstyd [uzaleznionym byc] to niestety nasza zaklamana
              rzeczywistosc. Pijakiem nie jest byc wstyd ani zlodziejem ani
              politykiem co wali bzdety - ale osoba uzalezniona - owszem.
              Alkoholizm jest lepszy od lysiny - nie widac go i nie jest wstyd ze
              sie ma zero na glowie.
      • ela_102 Re: czy wstydzę się swojej choroby 06.12.07, 22:27
        Mysza:-)
        Gdybym miala tak jak Ty...nie chcialoby mi sie zaczynac dnia...
        Strach przed ocena ludzi...nie nalezy do kategori niedojrzalosci
        psychicznej...lecz do niskiej samooceny i pychy...

        niedojrzalosc nie prowadzi do wiecznej mlodosci...
        ale zawsze mozna dojrzec...i zyc w sposob dorosly i odpowiedzialny...
        a przy okazji pozyteczny...

          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Strach przed ocena ludzi = niskiej samooceny 07.12.07, 00:53
            jerzy30 napisał:

            > to nie tak
            > Ten strach jest potzrebny [owszem bez przesady] bo on stymuluje do
            > dzialania i zmian - to naturalne ludzkie uczucie - ani zle ani
            dobre.
            > I tylko psychopaci mu NIE ulegaja.
            > A to psychopaci maja supersamoocene o sobie i ocean pychy w sobie.



            Dokladnie tak jest.

            Powiedzialbym, ze Ela to psychopatka, ale tak dla zartu.

            Bo toc przeciez od razu widac, ze ta kobiecina tak laknie
            akceptacji, tak po to biegnie ze malo nog nie polamie.
            Ale August moze byc psychopata, to bardzo prawdopodobne.
            Kolejna hipoteza, moze najlepsza- August psychopata.
            Potrafi pisac o uczuciach ale nie potrafi ich przezywac?
            • aaugustw Re: Strach przed ocena ludzi = niskiej samooceny 07.12.07, 10:05
              Donna Addicia Bella napisal(a):
              Ale August moze byc psychopata, to bardzo prawdopodobne.
              Kolejna hipoteza, moze najlepsza- August psychopata.
              Potrafi pisac o uczuciach ale nie potrafi ich przezywac?
              _______________________________________________________.
              Donno Adicio Bello, jakze mozemy przezywac nasze uczucia
              kiedy dziela nas swiaty (doslownie i w przenosni) ;-))
              Pozostaje nam zatem tylko o nich pisac...! :-((
              A... ;-))
          • ela_102 Re: Strach przed ocena ludzi = niskiej samooceny 07.12.07, 08:19
            Jerzy:-)

            Co to jest strach ...studiowalam dwa lata..
            piszesz to co ci sie wydaje...
            prawda o nim jest zupelnie inna...
            oprocz strachu "organicznego" ktory w naturalny spsob przestrzega
            nas przed niebezpieczenstwem...kazdy inny lęk to wymysl naszej
            chorej wyobrazni...zazawyczaj jest wynikiem zamiany innych
            uczuc..."zranienia" "odrzucenia" "wstretu"...itd itp...
            i w zadnym wypadku jego brak nie dotyczy psychopatow...
            lecz ludzi ktorzy sie z tym uporali...
            • jerzy30 studiowanie strachu ???? to jak studiowanie uczuć 07.12.07, 08:40
              Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
              nie ma egzaminów u Pana profesora.
              To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
              powstało.
              Zeby nie było "innych lękow" to zycie by zamarło i znikło.
              Przez dwuletnie studia to mamy takich terapeutow jakich mamy.
              I co to jest "chora wyobraźnia" - wyobraźnia jest lub jej nie ma.
              Kto ma oceniac "chorą wyobraźnię". Dla obserwatora jest "chora" dla
              osoby co ja przezywa jest "zdrowa".
              • ela_102 Re: studiowanie strachu ???? to jak studiowanie u 07.12.07, 09:07
                Jerzy:-)
                kazdy ma taka wiedze jaka ma...jak chce miec...
                kazdy ma takie poglady jakie sa mu najblizsze...
                ja ci mowie co ja wiem na ten temat...
                a ty mow swoje...wszystko...
                "studiowanie"..to sposob zastanawianie sie nad pewna kwestia..
                nie koniecznie kaczacy sie egzaminem...
                ja lubie wiedziec jak najwiecej taka mam nature...
                i nigdy nie zastane sie w "bzdurach"z ktorych ciagłe powtarzanie
                czyni "madrość"
                znasz terapeutow wszystkich?
                i niby jacy oni sa?
              • aaugustw Re: studiowanie strachu ???? to jak studiowanie u 07.12.07, 10:17
                jerzy30 napisał:
                > Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
                > nie ma egzaminów u Pana profesora.
                > To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
                > powstało. Zeby nie było "innych lękow" to zycie by zamarło i
                znikło. Przez dwuletnie studia to mamy takich terapeutow jakich mamy.
                > I co to jest "chora wyobraźnia" - wyobraźnia jest lub jej nie ma.
                > Kto ma oceniac "chorą wyobraźnię". Dla obserwatora jest "chora"
                dla osoby co ja przezywa jest "zdrowa".
                ______________________________________.
                Q-rde, znowu nawalony...! :-((
                A... ;-))
              • ela_102 Nie wierzę... 07.12.07, 11:13
                Jerzy:

                I co to jest "chora wyobraźnia?

                Jerzy jestes alkoholikiem...ktory wiele lat zyl w iluzji i
                zaklamaniu...w chorych mirażach własnej umyslowości..i zadajesz
                takie pytanie?
                Ja ciagle nie mogę sie nadziwić "miejscu" w jakim ty jestes...
                i temu co Ty piszesz...
                o ile u zdrowych ludzi poglady akceptuje...to u alkoholikow sie im
                przygladam...gdyz wiem ze to wlasnie one doprowadzaja do picia...
                Twoje bardzo mnie niepokoja...
                jakbys zapominal kim jestes...i dokad idziesz...
              • ariel48 Re: studiowanie strachu ???? to jak studiowanie u 07.12.07, 14:48

                jerzy30 napisał:

                > Tego na studiach nie uczą, tego sie z książek nie wyczyta, z tego
                > nie ma egzaminów u Pana profesora.
                > To sie "studiuje" całe życie. To jest na świecie odkąd życie
                > powstało.

                A skąd Ela ma o tym wiedzieć ?
                Albo Jaras ?
                Oni od niedawna uczą się żyć i zycia.
                Ale , czy się nauczą ... ?


                ************************************************

                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: czy wstydzę się swojej choroby 07.12.07, 01:31
      Anegdota:
      w bloku moich starych mieszka pewien facet, ktory w ogole nie
      przejmuje sie opinia innych. W ogole nic.
      Siedzi na lawce w towarzystwie, najpierw podlubie sobie w nosie,
      potem zapalka pogrzebie w uchu ( i wygrzebie nieco wosku), innego
      dnia wykruszy publicznie troche brudu z pepka, chrachnie na zielono,
      a nie jest to alkoholik, wszystko robi na trzezwo, a smieje sie
      najglosniej ze wszystkich.

      Czy tak Elu ma wygladac ideal?
    • aniolparys Trzy powody 07.12.07, 16:30
      Są trzy powody, dla których nigdy w życiu publicznie bym się nie przyznał, że
      jestem alkoholikiem. Wszyscy w rodzinie o tym wiedzą, wszyscy znajomi i wystarczy.

      Po pierwsze jak by na to nie patrzeć, jest to pewnego rodzaju choroba
      psychiczna. W której powstaniu jakoś aktywnie uczestniczyłem. Żaden powód do
      dumy. Jestem jej winny i nie usprawiedliwia mnie to, że w moim bloku mieszka
      trzech schizofreników.

      Druga z powodów czysto praktycznych. Gdybym był pracodawcą i miał do wyboru
      porównywalnych kandydatów: jeden niepijący alkoholik i drugi normalny, to bez
      chwili wahania wybrałbym drugiego. Nad pierwszym wisi fatum, że pewnego dnia
      zacznie chlać i stanie się naprawdę dużym kłopotem. Drugi też może to zrobić,
      nie mam gwarancji, ale nie stanie się to z dnia na dzień. I szansa na to jest
      mniejsza. Ten pierwszy kiedyś zawiódł i może to zrobić znowu. Trudno jest
      udowodnić pracodawcy, że akurat ja jestem tym lepszym alkoholikiem, tym jednym z
      dziesięciu z tych, co już nie piją i nigdy tego nie będą robić.

      I trzeci powód: postawa niektórych alkoholików.
      Terapia polega na odbudowaniu w pijakach poczucia własnej wartości. Wydaje mi
      się to właściwe. Głaszcze się takiego po główce i przekonuje, że to nic
      strasznego. "Zobacz ilu tu masz kolegów takich jak ty. A Kazio jeszcze mocniej
      kopał żonę". Ale jeśli taka terapia trafi na ludzi małego ducha lub rozumu mamy
      kompromitację.
      Twierdzą tacy później, że alkoholik to brzmi dumnie. Na zjeździe koleżeńskim
      podających to jako osiągnięcie życiowe. Upierający się, że alkoholicy w
      większości są ludźmi wrażliwymi, że to jest dobre towarzystwo.
      Tyle samo to jest warte, co twierdzenie, że nie alkoholicy są niewrażliwi, że to
      złe towarzystwo i w ogóle są mało warci.
      Wstyd mi za takich i nie chciałbym być z takimi kojarzony.
      • ela_102 Re: Trzy powody 07.12.07, 16:35
        Ludzie i tak wiedza...kim byles i jestes...
        to obserwatorzy...
        bo jniby skad ty wiesz o tych trzech schizofrenikach?
        przyszli i powiedzieli ci o tym?
        reszty nie czytalam za dlugie;-)
        dosc ze sie ztym nie zgadzam..samym poczatkiem postu...
        nie ma zadnych powodow dla ktorych mam nie mowic o swoim
        alkoholizmie ... dla mnie...
      • ela_102 Re: Trzy powody 07.12.07, 16:44
        Aniol:

        Wstyd mi za takich i nie chciałbym być z takimi kojarzony.

        Wstydzic sie za kogos????
        wplywac na ludzi z kim Cie bede kojarzyc?

        to sa dopiero absurdy...i zadufanie...
        Ludzi tak naprawde guzik obchodzisz...
        Kązdy ma swoje zycie i swoje towarzystwo...
        A moze wstydzisz sie tez za zlodziei?
        bo niektorzy mowia ze kazdy alkoholik to zlodziej;-)


        O wiele ważniejsze jest to,co trzeba zrobić,
        niż wszystko,co możesz zrobić.
        • aniolparys Re: Trzy powody 07.12.07, 16:51
          ela_102 napisała:

          > A moze wstydzisz sie tez za zlodziei?
          > bo niektorzy mowia ze kazdy alkoholik to zlodziej;-)

          Wstydzę się tego, że jestem alkoholikiem. Bo niektórzy ludzie mówią, że
          alkoholicy to złodzieje i szczyle. Skądś się to wzięło. Poza tym nie mogę nie
          brać pod uwagę odczuć innych. Jeżeli skojarzenia związane z pojęciem "alkoholik"
          są negatywne, to dlaczego bez powodu nazywać siebie samego alkoholikiem?
          Wstyd.
          • ela_102 Re: Trzy powody 07.12.07, 16:54
            Anioł:-)
            to jak wytlumaczysz fakt...
            ze mnie nikt negatywnie nie kojarzy...
            ale kojarzyl negatywnie gdy pilam...
            wtedy bylam godna wstydu...i pogardy...
            teraz zyje godnie a przy okazji pokazuje innym jak wyglada...czuje
            sie ...i zyje ALKOHOLICZKA...
            po to wlasnie aby te negatywne mity lamac...
            • aniolparys Re: Trzy powody 07.12.07, 17:01
              ela_102 napisała:

              > po to wlasnie aby te negatywne mity lamac...

              Ja tego nie potrzebuję.
              Nie widzę zresztą sensu.
              Bycie alkoholikiem jest złe. Czy to pijącym, czy niepijącym.
              Nie sądzę zresztą, byś robiła dobrą robotę dla wizerunku alkoholików wśród
              normalnych twierdząc wśród nich, że alkoholik to brzmi dumnie.
              • ela_102 Re: Trzy powody 07.12.07, 17:06
                Nie twierdzę ze alkoholik brzmi dumnie...
                twierdze ze to pewna choroba z ktorej sie wychodzi i zyje
                normalnie...a czasani normalnie nareszcie...
                Nie obchodzi mnie co ty sadzisz...
                Wychodzenie z alkoholizmu nauczylo mnie sluchac i robic to ...co ja
                uwazam za stosowne...
                jak cos robie to dla siebie...
                ale tak sie sklada ze przy okazji korzystaja z tego inni...

                Aniol:-) i tak wszyscy ludzie wiedza kim jestes...
                oni wiedza to bardziej od ciebie...
                Trudno jest mi sobie wyobrazic "napiecie" w jakim przychodzi ci
                zyc...
              • tenjaras Re: Trzy powody 07.12.07, 17:09
                standartowe pojęcie o alkoholikach pochodzi z jakiegoś mitu, który
                mówi, że alkoholik to ktoś gorszy, nie potrafiący się zachować, a
                nawet śmierdzi i jest degeneratem

                tymczasem spotkanie z kimś normalnie się zachowującym, troszczącym o
                siebie, swoje życie i swoich bliskich, a mówiącym, że jest
                alkoholikiem i potrafiącym wyjaśnić swoją postawę jest zwyczajnym
                odkłamaniem mitu, a nie postawą dziwaczną


                to tak jak zrozumienie działalności koncernów tytoniowych,
                powszechnie wydaje się ludziom, że papieros to dorosłość, a
                tymczasem koncerny tytoniowe dbają o ten mit, bo wiedzą, że mają do
                czynienia z niewolnikami nałogu, który im serwują, powoli mordując -
                gdyby prawda znana była powszechnie, kto by palił?
                • daleh Re: Trzy powody 07.12.07, 17:23
                  tenjaras...
                  tymczasem spotkanie z kimś normalnie się zachowującym, troszczącym o
                  siebie, swoje życie i swoich bliskich, a mówiącym, że jest
                  alkoholikiem i potrafiącym wyjaśnić swoją postawę jest zwyczajnym
                  odkłamaniem mitu, a nie postawą dziwaczną
                  -------------------------------------------------
                  Nie wystarcza Ci ,ze wszyscy traktuja Cie normalnie i sznuja Cie jesli
                  zaslugujesz na szacunek.Czy tez niezbedne Ci jest dodatkowe dowartosciowanie
                  sie,aby wzbudzic watpliwy podziw tych ktorzy nie sa w temacie kim byles,a kim
                  stales sie dzis.Potrafie to zrozumiec kiedy
                  o tym mowisz na mitingu ,aby przekonac watpiacych ze warto.
                  Ale szukac uznania u ludzi nie zwiazanych z tematem,to wystawianie sie na
                  smiesznosc i niezrozumienie...
                  • ela_102 daleh... 07.12.07, 17:31
                    Wystawiac sie na smiesznosc mozna w dowolny sposob..
                    Nie pije juz kilka pieknych lat...wszem i wobec jest to wiadome...
                    ze nie pije...i zyje coraz fajniej...co w tym smiesznego i
                    niezrozumialego?
                    malo tego...co i rusz mam "gosci" ktorzy maja "problem" i chca
                    pogadac...
                    Po tych wielu latach wiem...ze prawie w kazdej rodzinie jest
                    ten "problem"...i ciesza sie jak maja gdzie sie podpytac i poczuc w
                    tym dobrego ducha...
                    o jakim wstydzie Ty piszesz?
                    o jakim zarozumieniu?

                    Otwartosc i szczerosc ...moze byc niezrozumiala tylko u ludzi
                    zaklamanych...i tylko tacy moga sie z niej smiac...
                    ale to juz w ogole nie musi miec nic wspolnego z alkoholizmem czyim
                    kolwiek:-)
                    • daleh Re: daleh... 07.12.07, 17:36
                      ela...
                      Nie pije juz kilka pieknych lat...wszem i wobec jest to wiadome...
                      -----------------------------------------
                      Wszm i wobec jest to wiadome,czyli komu?Nie chcesz chyba powiedziec ,ze gdzie
                      sie pojawisz glosisz dobra nowine,ze jestes alkoholiczka trzezwiejaca i jestes
                      szczesliwa z tego powodu...
                        • daleh Re: daleh... 07.12.07, 17:57
                          ela...
                          zajarzyj na moja stronke z wizytowki..."Prostownia"
                          moze Ci to cos wyjasni...
                          ---------------------------------------
                          Inaczej sobie Ciebie wyobrazalem,ale interesuje mnie to jak i co piszesz,z czym
                          nie musze sie zgadzac...
                          • ela_102 Hi Hi Hi... 07.12.07, 18:06
                            Pamietam swoje rozczarowanie jak zobaczylam Jagera
                            i Roda Stewarda...tak slicznie spiewali a tak wygladali;-)
                            totalne rozczarowanie;-)
                            • daleh Re: Hi Hi Hi... 07.12.07, 18:09
                              ela...
                              Pamietam swoje rozczarowanie jak zobaczylam Jagera
                              i Roda Stewarda...tak slicznie spiewali a tak wygladali;-)
                              totalne rozczarowanie;-)
                              -----------------------------------------
                              To inaczej jak ja to widze...
                              Sympatycznie wygladajaca kobieta,a takie dziwne rzeczy pisze,czasami...
                              • ela_102 Re: Hi Hi Hi... 07.12.07, 18:12
                                daleh..

                                a takie dziwne rzeczy pisze,czasami...

                                Wiesz ile mi rzeczy wydawalo sie "dziwnych"...
                                ale dzis wiem na 100% ze to nie te rzeczy byly dziwne..ale moje do
                                nich podejscia:-)
                  • tenjaras Re: Trzy powody 07.12.07, 17:38
                    daleh, pozwól sobie na inne spojrzenie niż to, którym się kierujesz

                    wyobraź sobie jak ja myśle o sobie, nie jestem tylko moim
                    nazwiskiem, nie jestem tylko numerem w banku, gusie, zusie i innym
                    fiskusie, ale również osobą, która ma swoją konstrukcję moralną i
                    jeśli ktoś jest zainteresowany mną, to poznaje mnie całego, to nie
                    jest tak, że chwalę się swoim zwycięstwem nad nałogiem komu
                    popadnie, to jest tak, że nie ukrywam swojej przeszłości, nie
                    wstydze się o niej mówić gdy trzeba i gdzie trzeba, nikomu się nie
                    wystawiam, ani na pośmiewisko, ani na podziw, bo sam mam tego dla
                    siebie wystarczającą mi dawkę ;-)
                    • daleh Re: Trzy powody 07.12.07, 17:46
                      tenjaras napisał:

                      >
                      >
                      > wyobraź sobie jak ja myśle o sobie, nie jestem tylko moim
                      > nazwiskiem, nie jestem tylko numerem w banku, gusie, zusie i innym
                      > fiskusie, ale również osobą, która ma swoją konstrukcję moralną i
                      > jeśli ktoś jest zainteresowany mną, to poznaje mnie całego, to nie
                      > jest tak, że chwalę się swoim zwycięstwem nad nałogiem komu
                      > popadnie, to jest tak, że nie ukrywam swojej przeszłości, nie
                      > wstydze się o niej mówić gdy trzeba i gdzie trzeba, nikomu się nie
                      > wystawiam, ani na pośmiewisko, ani na podziw, bo sam mam tego dla
                      > siebie wystarczającą mi dawkę ;-)
                      ----------------------------------------------
                      Jaras innej odpowiedzi sam bym nie udzielil...
                      Jak widzisz mamy wspolne podejscie do tematu choc mamy rozne poglady na te same
                      kwestie...
                      Pozdrawiam...

                      >
                        • daleh Re: Trzy powody 08.12.07, 13:27
                          tenjaras...
                          nie końca... mnie nie interesują niezguły życiowe, a w Twoich
                          wpisach zajmują wiele miejsca... rozumiesz?
                          ------------------------------------------------Ja mialem na mysli ten
                          konkretny post i do niego sie odnioslem.
                          A to ze wiele pisze o oszolomach ,ktorzy znajduja sie i na tym forum,to tylko po
                          to,aby ludzie szukajacy pomocy po przeczytaniu,jak August i poniektorzy to widza
                          nie poszli chlac...
                          • ela_102 Re: Trzy powody 08.12.07, 13:33

                            daleh..przecieniasz swoje mozliwosci i wplyw jaki mozesz miec na
                            kogokolwiek...
                            Tak naprawde w tym pisaniu chodzi o Ciebie...
                            po co to robisz w zwiazku z toba nie z innymi?
                            • daleh Re: Trzy powody 08.12.07, 14:26
                              ela...
                              Tak naprawde w tym pisaniu chodzi o Ciebie...
                              po co to robisz w zwiazku z toba nie z innymi?
                              ---------------------------------------------
                              Dosc zawile to co piszesz i tak do konca nie rozumiem o czym piszesz...
                              • ela_102 Zawilosci... 08.12.07, 14:50
                                zazwyczaj staramy sie komplikowac rzeczy najbardziej proste..
                                lub szukac zawilosci tam gdzie ich nie ma...
                                Kazdy tak ma ...tylko jedni zaczynaja chciec pewne sprawy rozumiec...
                                a inni nie...lubią nie odpowiadac sobie na trudne pytania...bo
                                lekają sie zmian...i wziecia odpowiedzialnosci za siebie od poczatku
                                do konca..

                                powiem tak....
                                jesli wyszukujesz na Forum ludzi ktorzy twoim zdaniem ...doprowadza
                                innych do picia....to juz jest wyjatkowo absurdalne...
                                bardziej logiczne jest to ze jak juz...to chronisz siebie...
                                lub znalazles kogos kto w twoim odczuciu kiedys Ciebie doporowadzil
                                Cie do picia...
                                taki rodzaj przeniesien...tylko to ma miejsce na tym Forum...
                                a nie jakis rzeczywisty stan...
                                lub prawda ogolno-Forumowa bo jej nie ma...
                                Jest tylko czlowiek ze swoim bagazem przezyc...i doswiadczen...
                                ktory kontakty z drugim czlowiekiem tutaj ogranicza tylko do
                                swojego zycia i poprzez swoje zycie...
                                Jak ktos cie wkurza...to szukaj w sobie dlaczego...
                                jak ktos ci sie podoba...to szukaj tez w sobie odpowiedzi dlaczego..

                                to jest niezwykla forma poznawania siebie samego...
                                jak sie o tym wie...
                                przestaje sie chciec walczyc z kimkolwiek...
                                tylko wyraza sie siebie...i siebie sie broni...
                                a to wydaje sie najwlasciwsze zachwanie z mozliwych..

                                jezeli wyzywasz Augusta od "idiotow" "oszolomow" "debili" "kretynow"
                                i innym nakazujesz tak o nim myslec...to co Ty robisz?
                                chronisz ludzi przed napiciem sie?
                                Czy pokazujesz im tylko swoja bezradność wobec drugiego czlowieka?
                                bo nie oszukujmy sie nie masz mocy...aby kogokolwiek zmienic:-)
                                • daleh Re: Zawilosci... 08.12.07, 15:16
                                  ela...
                                  Czy pokazujesz im tylko swoja bezradność wobec drugiego czlowieka?
                                  bo nie oszukujmy sie nie masz mocy...aby kogokolwiek zmienic:-)
                                  ------------------------------------------
                                  A czy jest ktos,kto potrafi zmienic drugiego czlowieka bez jego udzialu w tym
                                  przedsiewzieciu ? Sa mozliwosci prania mozgu i prowokowanie czlowieka do
                                  nieswiadomego dzialania .
                                  Nie chce i nie potrafie nikogo zmieniac.Moge jedynie zwracac uwage co mi sie w
                                  danej osobie niepodoba i dlaczego.Nie zalezy mi rowniez na tym aby ktos zmienial
                                  swoje poglady,a jedynie wchodze w spor z tymi ktorzy uwazaja ze znaja jedynie
                                  sluszna droge,bo wszyscy ktorzy maja inna to alkoholicy drugiej kategori,ktorzy
                                  z zyciem w trzezwosci nie maja nic wspolnego.A ja i nie tylko ja,na wlasnym
                                  przykladzie probuje udowodnic ze tak nie jest...
                                  • ela_102 Re: Zawilosci... 08.12.07, 15:53
                                    daleh...
                                    ja nigdzie tutaj nie wyczytlam jeszcze o jednynej i slusznej
                                    drodze...od osob ktore sa o to oskarzane...
                                    tylko od ich oponentow...
                                    bo tak wlasnie dziala...ludzka podświadomość...
                                    walczysz z czyms co nie miesci się w twoim rozumowaniu...
                                    wymyslalajc mase roznych powodow dla ktorych tak sie dzieje..
                                    po to tylko aby ukryć ten własciwy...

                                    powiedz czy czlowiek rzeczywiscie akceptujacy siebie ..
                                    musi udowadniac komus cokolwiek...
                                    Czy wystarczy mu pisac o sobie...
                                    Ci ktorym przypisuje sie jednokierunkowosc i krotkowzrocznosc...
                                    nic tak naprawde nie maja z tą tezą wspólnego...
                                    To Ci ktorzy im przypisuja takie cechy...je posiadaja wlasnie:-)

                                    prosty przyklad...
                                    piszesz o kims ze jest chamem...sam zachwujac sie po chamsku..
                                    • daleh Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:06
                                      ela...
                                      piszesz o kims ze jest chamem...sam zachwujac sie po chamsku..
                                      --------------------------------------
                                      Nieprawda!!! Takiego slowa nie uzywam...
                                      Hej...
                                      • ela_102 Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:34
                                        daleh...
                                        Nie chodzi o to akurat slowo...
                                        ale "idiota" "kretyn" "dupek" "bufon" "prostak"
                                        to sa slowa z kategori chamskiej...
                                        a tych uzyles nieporownywalnie wiecej niz August..
                                        I jak piszesz ze przy tym masz jeszcze "szlachetne" pobudki...
                                        to ja ci mowie ze to nieprawda...
                                        nigdy nic szlachetnego nie wynika z takich zachowan..
                                        ale zawsze mozna je zmieniac...
                                        tylko i wylacznie w sobie...nie w innych...
                                        • daleh Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:41
                                          ela...
                                          a tych uzyles nieporownywalnie wiecej niz August..
                                          ---------------------------------------
                                          Ha...Ela jestes jedyna niepowtarzalna...
                                          August kiedy wroci spokojnie nadrobi zaleglosci...
                                          A Ty jesli juz cos piszesz to staraj sie trzymac faktow aby byc
                                          wiarygodna.Poniewaz slowa cham nie mam w swoim bogatym slowniku...
                                          Podobnie i to,gdzie pisalem ,ze jestem szlachetnym czlowiekiem?
                                          Ela mniej emocji,skup sie na faktach...
                                          Pozdrawiam...
                                          • ela_102 Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:47
                                            Taki mechanizm...
                                            jak ci mowia ze pijesz za duzo...to twierdzisz ze sie myla...
                                            jak Ci mowia ze piszesz po chamsku...bez wzgeldu na to ze innym tez
                                            sie do zdarza...ty wypierasz sie bo nie uzyles akurat jednego
                                            obrazliwego slowa na tysiac innych...z jednej strony ciekawe...
                                            a z drugiej typowy...
                                            zawsze zainteresowany dowiaduje sie ostatni ze go zona zdradza:-)

                                            rowniez pozdrawiam:-)
                                            szczegolnie ze rzeczywsicie jestem jedyna i niepowtarzalna..
                                            choc rozumiem ze twoim zamiarem nie bylo skomplementowanie mnie...
                                            ja sie ciesze tym zdaniem:-)
                                            • daleh Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:59
                                              ela...
                                              szczegolnie ze rzeczywsicie jestem jedyna i niepowtarzalna..
                                              choc rozumiem ze twoim zamiarem nie bylo skomplementowanie mnie...
                                              -------------------------------------------
                                              Uwazasz ze dalem Ci powod,abys pomyslala ze to nie komplement...
                                              Nie dalas mi powodu abym cos zlego o Tobie pomyslal...
                                              Luzna wymiana zdan i tyle...
                                              Co do mechanizmow to nie widze u siebie z tym problemu.
                                              Bardzo uwaznie ,w przeciwienstwie do przeszlosci,wsluchuje sie w to co mowia o
                                              mnie inni i staram sie poprawiac niektore rzeczy w sobie.
                                              Na poczatku bardzo mnie to dziwilo,ale dzis juz nie...
                                              • ela_102 Re: Zawilosci... 08.12.07, 17:04

                                                Ide na spacer...
                                                widzisz czytamy to co nam sie wydaje ze czytamy...
                                                ja to odebralam po swojmu...
                                                nie po twojemu...
                                                i ze wszystkim tutaj tak jest wlasnie:-)

                                                paka:-)
                                          • ela_102 Re: Zawilosci... 08.12.07, 16:56
                                            daleh:
                                            Ela mniej emocji,skup sie na faktach...
                                            jakich emocji?
                                            jakich faktach?

                                            swoja droga po co z tak wielu zdan ktore ja napisalam wybierasz
                                            te...ktore najmniej dotyczą sensu tej rozmowy?