yellow_yellow
10.04.08, 18:07
Od razu zaznaczam, że nie szukam na forum diagnozy, ale bardzo proszę o Wasze
jakiekolwiek opinie, bo ja już nie mam siły, łażę z tym do lekarzy od prawie 3
miesięcy i wciąż nic nie wiadomo, a ból się nasila...
Wygląda to tak:
Ok. 3 miesiące temu, w czasie napięcia przedmiesiączkowego, zaczęłam czuć
silny "rwący" ból z tylu u dołu w miednicy po lewej stronie (tak jakby w głębi
tyłka) pojawiający się przy pewnych ruchach nogą (szczególnie w pozycji
leżącej). Ból nagle "zarywał", że aż musiałam wstrzymywać oddech, po ponownym
unieruchomieniu nogi trochę mnie jeszcze ćmiło w miednicy, a potem przestawało
boleć.
Jakiś czas ból ten pojawiał się tylko przy pewnych ruchach nogą, jak opisałam,
przy czym od początku był b. silny, aczkolwiek na początku krótkotrwały.
Z czasem zaczął się pojawiać coraz częściej, gdy ruszałam lewą nogą, a
następnie okresowo miałam trudności z chodzeniem, gdyż stawanie na lewą nogę
wywoływało tępy, ćmiący ból w tym miejscu w tyle miednicy po lewej stronie.
Ostatnio ból ten wcale mnie już nie opuszcza, jest cały czas,nie tylko, gdy
się poruszam, ale też gdy nic nie robię, przy czym po poruszaniu nogą (nie
każdym, takim jakimś "niefortunnym", jak na początku) i przy chodzeniu boli
mnie jeszcze bardziej.
Cały czas odczuwam tam tępy, ćmiący ból, a od przed wczoraj boli mnie do tego
też brzuch na przestrzał w tym samym miejscu - ten ból brzucha jest kłujący,
nie męczy mnie stale, największy przed i po wypróżnieniu - wtedy ból z tyłu
miednicy też się nasila.
Nie mam wcale apetytu, ciągle mnie mdli i mam ogólnie zab. jelitowe.
W ciągu tych trzech miesięcy byłam 3 razy u ginekologa, a dokładnie u dwóch.
Obaj stwierdzili, że lewy jajnik jest znacznie powiększony (prawego nie mam),
ale nie powiedzieli, dlaczego i stwierdzili, że aż takie bóle to raczej nie z
punktu ginekologicznego. Ale za każdym razem badania ginekologiczne były dla
mnie potwornie bolesne po tej lewej str - zarówno palpacyjne, jak i usg
dopochwowe! Aż łzy miałam w oczach (a w przeszłości przechodziłam takie
badania wiele razy i nie były aż tak bolesne).
Poza tym od dawna mam potworne zaburzenia żołądkowo-jelitowe (zaparcia na
przemian z biegunką), a od października pojawia mi się rzadko, ale jednak,
jawna krew w stolcu - być może to z hemoroida (mam jednego małego), ale i tak
lekarz skierował mnie na kolonoskopię, którą będę miała dopiero po koniec
kwietnia.
Mimo wszystko sprawa jajnika jest wg mnie wielce podejrzana. Prawie 3 miesiące
temu (niedługo po rozpoczęciu się tych bóli miednicy) odstawiłam piguły
antykoncepcyjne ze względu na podwyższony ALAT i ASPAT, a piguły te brałam na
torbiel na tym lewym jajniku.
Ból, który odczuwam, nasilił mi się przed ostatnią miesiączką i w takim
nasileniu już został do dziś (jestem 4 dni po skończeniu się okresu).
Jestem naprawdę przerażona, ginekolodzy mnie totalnie olewają, a ja nie wiem
już, skąd te bóle - ten jajnik wypadałoby chyba wyjaśnić, nie? Ból jest
chwilami bardzo silny, ogólnie utrudnia mi poruszanie nogą i boli przy
chodzeniu. Nasila się w związku w wypróżnieniami. I miesiączką. Bardzo.
Planuję zrobić sobie na własny koszt jakieś badania (poziom prolaktyny, marker
ca-125) i pójść z tym jeszcze raz do ginekologa. Ale pewnie znów mnie oleje!!!!!
Co mam robić??? Czy ktoś miał podobne objawy?? Jestem przerażona! Czekam na
jakiekolwiek sugestie...