Gość: agulha
IP: 10.131.128.*
28.01.02, 00:58
...sami się rodzą. Mam koleżankę z wyższym wykształceniem, mieszka w Warszawie
(jak i ja). Poddała się ostatnio cudownemu badaniu...Otóż PANI, która sprzedaje
MINERAŁY, poleciła jej badanie, które LASEREM pozwala jej zbadać CAŁY ORGANIZM
i zobaczyć, na co jest się chorym.
Ja, lekarka, tłumaczyłam koleżance, że gdyby istniał taki aparatus, to po co
byłyby te wszystkie tomografy, rezonans, USG i setki innych badań, rzesza
lekarzy (najważniejsze jest przecież rozpoznanie choroby), w tym zwłaszcza
specjalistów od badań dodatkowych.
Nasza wspólna koleżanka, doktor fizyki, próbowała jej wytłumaczyć, co laser
może, a czego laser nijak nie może (prześwietlić czaszki, na przykład).
Ale nie! Ona musiała wyrzucić kasę w błoto. Dostała KASETĘ wideo, na której
(bliżej nieznany) dr X opowiada o tej "uznanej naukowo" metodzie. Przyjechał do
niej do domu PAN z aparatem. Kazano jej nałożyć słuchawki (!) i było "takie
czerwone światełko". Potem aparat sam wypluł wynik, kropki w zależności od
koloru oznaczały poszczególne narządy. Otóż Asia ma tendencję do zaćmy (w 35
roku życia!), do nadczynności tarczycy, nadto torbielki na nerkach, jajnikach i
jelicie grubym (dla niewtajemniczonych - takie torbielki rzeczywiście się
zdarzają, i tylko sekcja zwłok mogłaby na 100% wykluczyć istnienie małych,
pojedynczych torbielek, więc bezpiecznie można każdemu wciskać taki kit). Poza
tym ma niedobór chromu - nie pozostawiono jej bez pomocy: sprzedano jej fiolkę
preparatu - za jedne 50 zł. "Badanie" - 150 zł. Wytłumaczono jej, że preparat
ma świadectwo "gie - em - coś tam", czyli (jeśli to prawda) GMP [good
manufacturing practice]. Koleżanka nie wierzy, że GMP reguluje same tylko
warunki wytwarzania wyrobu, którym może być glukoza w opłatkach, a żeby
potwierdzić skuteczność i nieszkodliwość leku, trzeba wykazać się zupełnie
innymi certyfikatami...
Oczywiście słynny diagnosta nie ma żadnego gabinetu, żadnej pieczątki, nie
wydaje żadnych rachunków...
Asi co najwyżej nasilił hipochondrię, ale nie daj Boże trafi kiedyś na
człowieka naprawdę chorego i może go wpędzić do grobu, jak ten zamiast się
szybko badać i leczyć zacznie żreć np. selen...
Czy ktoś spotkał się z tym hochsztaplerem? Znacie może szczegóły, adres,
telefon? Trzeba złapać szczura! (Albo zgłosić do Nagrody Nobla - od razu w
dziedzinie medycyny i ekonomii, bo jaka oszczędność! jeśli TO działa).