Dodaj do ulubionych

Zabity ćwiek...

09.12.04, 10:41
Witam smile Podczytuję to forum od paru dni i od razu mówię SERDECZNE DZIĘKI
MADZIULCU!!! Stało się ono dla mnie prawdziwą kopalnią wiedzy. No i nie mam
wrażenia, że jestem na świecie jedna jedyna, co to ma problemy z ZUM-em. Ale
do rzeczy...
Moja Córka (2,5 roku) pod koniec lipca miała pierwsze ZUM. Wtedy przyplątał
nam się wredny Proteus Mirabilis (10^5). Prawdopodobnie przywlekliśmy go znad
morza, bo akurat po dwutygodniowym pobycie tam zaczęły się nasze kłopoty.
Julia któregoś dnia powiedziała "mama, ścipie". Więc zrobiłam Jej (za radą
naszej zaufanej pediatry) analizę moczu + posiew. W analizie wyszedł kosmos.
Leukocyty pokrywające pole widzenia. Białko - 155. Czyli... nawałowa infekcja
dróg moczowych. Dostaliśmy Bactrim od razu, bez czekania na posiew. Ten miał
nam tylko potwierdzić słuszność dobranego leku. Po 7 dniach Bactrim (zgodnie
z zaleceniami) odstawiliśmy. Minęły 2 tygodnie. Zrobiliśmy kontrolne badanie
moczu. E.Coli, 10^5. Leukocyty - 20-30 w polu widzenia. Ponowne leczenie. Tym
razem Amoksiklav przez 14 dni. Wtedy jeszcze wahaliśmy się, co z cystografią.
Po 2 tyogdniach od skończenia antybiotyku zrobiliśmy badania - było ok.
Natomiast po kolejnych dwóch mieliśmy powtórkę z rozrywki - Proteus
Mirabilis, 10^5, Leukocyty - 40 w polu widzenia. Dostaliśmy ceclor na 4
tygodnie (w międzyczasie robiliśmy cystografię i usg nerek). Cystografia to
był koszmar. Julia miała powtórzone cewnikowanie - pierwsze nie wyszło. Tak
strasznie się zblokowała, że spocona, zdyszana krzyczała jedynie "NI MOGĘ
ŹLOBIĆ SIUSIU! ŚPADAJ KOLKOL!"... Mikcji nie udało się uzyskać. Na ubikacji,
owszem. Wezwaliśmy lekarza z CZD na konsultację (nefrologa oczywiście). Który
to orzekł, że dziecko nie mogło się zblokować. Że poważnego przewężenia cewki
nie widać, ale może być niewielkie. Że ZUM MUSI być czymś spowodowany.
Ochrzanił nas też, że nie podawaliśmy Furaginy (skąd miałam wiedzieć???).
Zalecił Furagin i kontrolę u urologa, który to miałby pokierować nas na
dalsze badania. Podał telefon do urologa z CZD. Ponieważ mamy prywatną służbę
zdrowia w Damianie, poszliśmy do urologa tam. Przyjął nas doświadczony i
bardzo mądry dr Ejchman. I powiedział, że... Zaleciłby na 6 miesięcy dawkę
podtrzymującą furaginy i... "dać dziecku spokój", bo... Po pierwsze jego
zdaniem to jest jedna i ta sama infekcja Proteusem, tyle że źle wyleczona.
E.Coli przyplątała się, ponieważ miała "drogę wstępu". Jeśli jest jakaś
drobna wada (refluksy, poważne przewężenie cewki - wykluczone), to jest
najpewniej fiziologiczna i Julia z tego wyrośnie. Dalej... powiedział, że z
uwagi na blokadę Julii (Mała sztywnieje, kiedy dotyka się okolic Jej pupy.
Dopiero po solennej obietnicy, że "nie będzie rurki w pupę", odpręża się i
można Ją swobodnie "dobadać".), wszystkie badania związane z cewnikiem trzeba
byłoby wykonywać w narkozie. Dodatkowo waży fakt, że Julia z uwagi na wadę
serca (którą skorygowano rok temu) do tej pory 20 razy brała antyiotyki. W
związku z tym, jak twierdził ów urolog, Jej naturalna flora bakteryjna jest
mocno zachwiana i trzeba dać jej czas, żeby się odbudowała. Jednym słowem -
nie zalecił żadnych dodatkowych badań, a jedynie odpowiednią dietę, ciepłe
ubieranie się, regularne badania moczu, no i oczywiście Furagin. I mam
zagwozdkę... Iść za głosem doktora z CZD, iść do tego urologa z CZD i robić
Julii badania (jak radził nefrolog), czy zgodnie z zaleceniami Ejchmana, dać
Julce spokój...? Jak uważacie?
Obserwuj wątek
    • mami7 Re: Zabity ćwiek... 09.12.04, 12:24
      Jujka, a jakie badania niby miałybyście robić teraz?
      Kolejna cystografia, rozumiem?
      No mnie jedynie słuszna by się wydawała (a może nawet konieczna) Scyntygrafia.
      Ale to nie jest cewnikowanie, tylko podanie dożylnie kontrastu. Badanie ważne bo sprawdza czynność nerek. Jak one pracują, a po zakażeniach i problemach w ogóle to niezwykle istotne, przepraszam, najważniejsze w tym wszystkim.

      Jak dla mnie ten urolog do którego trafiliście "mądrze gada".
      Moim zdaniem (a laik totalny jestem przecież), to była niedoleczona infekcja.
      Antybiotyk podaje się przecież conajmniej 10 dni. A przy tak poważnym zakażeniu, Baktrim jedynie tydzień?

      Trzymałabym się tego urologa. A do CZD, skoro to już wizyta na NFZ też bym poszła na konsultację. Choćby dla porównania.

      Ciekawe co na to inne mamy wink

      Pozdrawiam
      • madziulec Re: Zabity ćwiek... 09.12.04, 12:27
        Dla mnie tez "gada madrze". Ale tez jestem laikiem i wszystkie (wszyscy?)
        uczymy sie caly czas na swoich wlasnych bledach i porazkach.
        Co do CZD to cytalam juz tak wiele niepochlebnych opinii, ze sama nie wiem co
        sadzic o nichsad(((
        • jujka1 Re: Zabity ćwiek... 10.12.04, 13:45
          O to to... Ja właśnie w kwestii tego CDZ. Znam przypadek dziewczynki, która
          przeszła już WSZYSTKIE możliwe badania oraz 2 zabiegi poszerzenia cewki i...
          jak miała ZUM-y, tak je ma. Teraz wpadli na pomysł, że ten proteus to właśnie
          szpitalny jest i dlatego ta cała polka... Boję się takiego wyszarpania
          dziecka... bez sensu. Julia i tak dostała już za swoje sad
      • jujka1 Re: Zabity ćwiek... 10.12.04, 13:43
        mami, prawdopodobnie mielibyśmy tą scyntygrafię. A także cystoskopię i
        urografię. Mamy także dodatkowo zrobione rtg odcinka lędźwiowego, które nie
        wykazało nic. Jesli chodzi o dożylny kontrast, miałaś go kiedyś? Moment, kiedy
        przechodzi przez serce jest... delikatnie mówiąc... POTWORNY. A Julia jest po
        zabiegu korekty wady serca (PDA). Więc mocno bym się nad tym zastanawiała.
        Nefrolog powiedział tyle, że raczej ogranicza zakażenie do dolnej partii układu
        moczowego. Czyli pęcherz - cewka.

        Co do CDZ... Jaki NFZ... Mami... o czym Ty mówisz? To wszystko tylko i
        wyłącznie prywatnie. Julia miała czelność zachorować po wrześniu (tzn. w końcu
        września szukaliśmy nefrologa) i państwowo najwcześniej chcieli ją przyjąć...
        bagatela... w marcu 2005...

        Bardzo jestem Wam wdzięczna za rady!!! Narazie chyba stanę na tym, że pozostanę
        przy dr Ejchmanie... To świetny i bardzo doświadczony lekarz... (podobno).
        • mami7 Re: Zabity ćwiek... 10.12.04, 14:20
          Przyznam szczerze, że zaskoczyłaś mnie tym kontrastem.
          Nie, ja nie miałam nigdy.
          A powiedz, przechodziłaś to sama?

          Co do NFZ... Nie mam słów. Nam się niby udało, bo zapisywałam młodego w sierpniu i dostaliśmy termin na grudzień. Pech chciał, że dziecko się rozchorowało.
          I co? Mamy termin na 21 marca. Pani się przejęła, że dziecko ma 3,5 roku i ostrzegła, że muszę mieć świadomośc, że dziecku trzeba robić badania moczu.
          Jak dla mnie to jest już szczyt.
          Odechciewa mi się...





          • jujka1 Re: Zabity ćwiek... 14.12.04, 14:11
            Tobie też??? Mnie wszystko opada... Nawet nie próbuję państwowo...
            • jujka1 Re: Zabity ćwiek... 14.12.04, 14:12
              Co do kontrastu... Dwie osoby w mojej rodzinie miały. Oraz moja koleżanka.
              Wszystkie zgodnie mówią - koszmar!
              • mami7 Re: Zabity ćwiek... 15.12.04, 16:01
                Ze scyntygrafią u nas było tak. Młody wrzeszczy 2 sekundy bo wkłuwają się z tym
                izotopem. Koniec. Jedyne na co zwróciłam uwagę, a obserwowałam to wrzask przy
                kłuciu. Potem nic.
                Mam nadzieję, że nie bolało potem, ale był w wyśmienitej formie. Jest na tyle
                duży, że mówi jak jest coś nie tak.
                W każdym bądź razie, wiemy, że nerki zdrowe.

                Pozdrawiam
    • anakon Re: Zabity ćwiek... 10.12.04, 08:53
      Tez bym poczekala, jesli badania ogolne beda O.K. to nie ma co narazac dziecka
      na stres. Ja mam jeszcze taka droge wyjsciowa -jesli ona brala juz tyle
      antybiotykow to ma wyczerpany i bezbronny organizm i co do tego nie ma
      watpliwosci, nie piszesz nic czy zrobiony posiew i antybiogram zgadzal sie z
      podanym wowczas bactrimem...bo podejrzewam, ze ten bactrim nie mial specjalnego
      prawa zadzialac. Ja ze swoja corka wybieram sie do mojej lekarki medycyny
      chinskiej i chce zeby ustawila jej jakos ziola i leki homeopatyczne, zeby
      przynajmniej nie trzeba bylo jej faszerowac kolejnymi antybiotykami i zeby
      wzmocnic jej odpornosc, na sobie przekonalam sie, ze to dziala i moze w Twoim
      wypadku tez jest to jakies wyjscie...bo antybiotyki to jednak na dluzsza mete
      jest cholerstwo i wyniszcza naturalna obronnosc organizmu.
      • jujka1 Re: Zabity ćwiek... 10.12.04, 13:38
        Anakonku... Bactrim na Proteusa jest jak najbardziej trafiony. Sulfonamidy
        pięknie go pacyfikują... Ale nie w takiej dawce sad Powinien być mur-beton 14
        dni sad No i potem furagina.

        Posiew za każdym razem wykonywałam i antybiotyk (bactrim też) był dobierany
        wedle niego. W przypadku pierwszej infekcji podawaliśmy Bactrim w ciemno, a
        posiew po 3 dniach potwierdził nam jego trafność. Ale wtedy to już Julia miała
        nawałową infekcję.

        No właśnie... Jula ma wybitą własną odporność sad Ja też myślę o tym, jak
        ewentualnie ją odbudowywać... Chętnie skorzystam z każdej mądrej rady...
    • katarzyna.br Re: Zabity ćwiek... 12.12.04, 17:53
      W części zgadzam się z tym lekarzem. Nic się nie stanie jeżeli poczekacie z
      cystografią te pół roku - bo niewątpliwie to badanie należy wykonać. Do tego
      czasu należałoby dawać Twojej córci codziennie wieczorem furagin i co jakiś
      czas robić badanie moczu (ja robię co tydzień - jestem wyjątkowo
      przewrażliwiona). Twoim głównym zadaniem jest nie dopuszczenie do kolejnego
      zakażenia a cystografia może poczekać nie ma co dziecka męczyć i to zaraz po
      chorobie.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka