Dodaj do ulubionych

No to jestem:(

22.04.09, 10:33
Słabo widzę bo wyję jak bóbr. Nie wiem co robić. Lekarz wysyła do szpitala -
Korczaka we Wrocławiu nawiasem mówiąc. Dzwoniłam do Korczaka na oddział gdzie
lekarka powiedziała, że to nie jest bezwzględnie wskazane, żeby leczyć
szpitalnie, mogę z pomocą doświadczonego pediatry leczyć w domu. Poza tym nie
jest powiedziane, że jeśli pojadę do Korczaka to będzie dla nas miejsce. Skąd
mam wziąć doświadcznego pediatrę, który nam pomoże??? Bardzo nie chcę kłaść
się z małym do szpitala, mam przykre doświadczenia z córką, która z jednym
szła z drugim wychodziła.
Pomóżcie mi
Obserwuj wątek
    • kasia_750 Re: No to jestem:( 22.04.09, 13:32
      W jakim wieku jest Twoje dziecko?
      Ja leżałam z córką 2-krotnie w Korczaku na leczeniu, plus 2 pobyty na
      diagnostyce. Raz na noworodkach, potem na nefrologii. Pierwszy pobyt do dzisiaj
      wspominam koszmarnie, natomiast ten drugi w porównaniu do pierwszego to była
      sielankasmile Miło, sympatycznie, z poszanowaniem praw dziecka i rodziców, to było
      ok. 1,5 roku temu.
      Jeżeli jest to małe dziecko byłabym skłonna pojechać do szpitala. Pamiętam, że
      dr Kotecki, który obecnie jest Ordynatorem Oddziału Nefrologicznego miał bardzo
      negatywne zdanie dotyczące leczenia zakażeń u malutkich dzieci (do 3 mies) w
      warunkach domowych. Nie pamiętam teraz szczegółów, ale zrobił nam (kilka
      dziewczyn na sali) dokładny wykład dlaczego powinnyśmy zostać z maluchami w
      szpitalusmile Nie wiem czy są miejsca, ale najlepiej gdyby udało Ci się dostać od
      razu na Oddział Nefrologiczny, łatwiej o późniejszą diagnostykę. Pewnie mają
      problem z miejscami dlatego kogo mogą odsyłają do domu... Ja na noworodkach 5
      dni spędziłam na krzesełku, bo nie było łóżka dla matki. Jak chcesz napisz do
      mnie na maila gazetowego, mogę podać więcej szczegółów, jeśli to Ci pomoże w
      podjęciu decyzji.
    • kasia_750 Re: No to jestem:( 22.04.09, 14:50
      Wyczytałam na innym forum, że Twój synek ma 2 tygodnie.
      Z córką chodzę prywatnie do dr Bożeny Kubickiej-Poteraj, jest ordynatorem
      oddziału noworodków w Środzie Śląskiej (mam nadzieję, że nie pomyliłam
      miejscowości), specjalistą neonatologiem. Przyjmuje prywatnie we Wrocławiu ul.
      Rezedowa. Ale nie wiem czy ona podjęłaby się leczenia w warunkach domowych. Może
      spróbuj zadzwonić tel. 692-466-331. Po naszych pierwszych fatalnych
      doświadczeniach z Korczakiem mieliśmy możliwość leczenia dojazdowego u niej w
      szpitalu, ale udało nam się załatwić miejsce w Korczaku na Oddz. Nefrologicznym;
      zdecydowałam się tam pojechać ze względu na możliwość późniejszej diagnostyki i
      nie żałuję tej decyzji. Córka miała wtedy ponad 2 miesiące.
      • kasikk3 Re: No to jestem:( 22.04.09, 16:44
        Słuchajcie, ja niedługo postradam zmysły, oszaleję i cześć. Lekarka w rejonie
        nie chciała dać mężowi 'na gębę' skierowania do szpitala dla synka, kazała
        przywieźć dziecko do zbadania. Zapakowałam go w auto i pojechałam. Obejrzała
        wynik posiewu a potem synka. Dziecię zadowolone, spokojne jak anioł, na oko okaz
        zdrowia. Położyłam go na wagę i okazuje się, że jak przez pierwszy tydzień
        przybyło mu 60g to przez ostatni tydzień przybrał 200g - jak dla mnie bomba.
        Lekarka stwierdziła, że ona go do szpitala nie wyśle. Wypisała recepte na
        furagin (wg antybiogramu WR)robiony na zamówienie w aptece i kazała podawać 10
        dni z wit. c. Potem kontrolny posiew.
        Co mam o tym myśleć? Czy chore dziecko tak ładnie przybiera, je i jest
        spokojne.......

        Dodam jeszcze, że zanim pojechałam do przychodni obdzwoniłam wszystkie szpitale
        we Wrocławiu i Trzebnicy - nigdzie nie ma miejsc dla matek, więc musiałabym go
        zostawić! umarłabym!

        • kasia_750 Re: No to jestem:( 22.04.09, 17:03
          Moja córka jak była chora pięknie przybierała na wadze. Była niespokojna, ale
          nie zmieniło się to po wyleczeniu. Więc to nie przesądza o zakażeniu.
          A badanie moczu powtarzałaś czy nie? Bo ja zrozumiałam, że tak. Jeżeli nie
          powtórz zanim w ogóle zdecydujesz się podać furagin. Tylko że furagin nie leczy
          zakażeń u małych dzieci. Madziulec wielokrotnie o tym pisała. Poszukaj na forum.
          Jak nie ma miejsc w szpitalu możesz być przy dziecku, ale siedzisz na stołku
          przy łóżeczku. Ja spędziłam tak 5 dni i nocy, ale dziecka nie zostawiłam samego.
          Da się wytrzymać. 6 dnia zwolniło się łóżko.
          • kasikk3 Re: No to jestem:( 22.04.09, 17:35
            Furagin nie leczy.....to co ja mam robić? Skierowania do szpitala nie mam
        • madziulec Re: No to jestem:( 22.04.09, 19:19
          Michal pierwszy raz trafil do szpitala majac 6 tygodni.

          Przyjela go doc Golabek z IMiDz i zobaczyla tylko posiew. Nie mam go w rekach,
          bo zostal w szpitalu. Wiem, ze moj pediatra sie przestraszyl.
          Ona popatrzyla, nawrzeszczala, ze dziecko jest zdrowe i nic mu nie jest.

          Nakrzyczala, ze jest ok, bo zjada, nie ma goraczki, a przy takich wynikach
          powinien maly miec ze 40 stopni...

          Do dzis szczerze tej baby niecierpie, bo wiem, ze potraktowala mnie fatalnie.

          Ale jak widac - objawy zewnetrzne moga bardzo zmylic.

          Potem jakos Misiek mial 2 lata, sikal juz prawie krwia (wyniki kiedys dawalam tu
          na forum, ale moge je potem wpisac).
          I co?
          Misiek skaczacy, smiejacy sie, super jedzacy.
          • kasikk3 Re: No to jestem:( 22.04.09, 21:31
            Jak już pisałam jestem strasznie rozbita, nie wiem co robić, czy to co robię
            jest dobre. W każdym razie skierowania do szpitala póki co nie mam w ręku. Jutro
            jadę znów do przychodni szczepić córkę chorowitkę na pneumokoki i może spróbuję
            wyprosić dla synka skierowanie na morfologię, żeby się przekonać, czy się w nim
            coś niedobrego nie dzieje???
    • zuzka771 Re: No to jestem:( 22.04.09, 21:37
      Piszesz, że lekarz wysyła do szpitala, dlaczego on nie da
      skierowania? Co dziecku dolega, że wymaga leczenia? Czy to musi byc
      akurat ten szpital, nie ma innego?
      • kasikk3 Re: No to jestem:( 22.04.09, 21:56
        Ta lekarka, która kazała zawieźć dziecko do szpitala jest nieuchwytna w tym
        tygodniu - szkolenie jakieś ma. Chodzę do niej prywatnie z dziećmi. W rejonie
        nie dała mi skierowania, bo synek jest w świetnej formie ogólnie. W posiewie
        wyszło klebsiella oxytoca 10^4. Badanie ogólne wyszło dobrze. Dostałam receptę
        na furagin robiony w aptece w płatkach czy coś takiego, mam podawać z woda lub
        mlekiem. Zgodnie z antybiogramem niby ale po tym co tu dziś wyczytałam to nie
        jestem przekonana.
        • kasia_750 Re: No to jestem:( 22.04.09, 22:08
          Lekarz z przychodni nie widzi problemu, więc myślę, że na żadne skierowanie nie
          masz co liczyć. Nie pamiętam jaką mają stawkę miesięczną (7,50zł na pacjenta?)
          Zwykła morfologia przekracza tą kwotę, więc oszczędzają jak mogą.
          Skoro leczysz dzieci prywatnie podejrzewam, że jesteś w stanie zapłacić również
          za badania. Jeżeli jutro rano powtórzysz badania moczu do piątku będziesz miała
          komplet wyników (zakładając, że posiew jest jałowy) i przez weekend będziesz
          spać spokojnie. Morfologia kosztuje ok. 10zł, nie wiem gdzie chcesz robić,
          upewnij się czy będzie pielęgniarka, która umie pobierać krew noworodkom.
          Z jakiego rejonu Wrocławia jesteś? Do kogo chodzisz prywatnie?
          • kasikk3 Re: No to jestem:( 22.04.09, 22:16
            Nie jestem z Wrocławia, z Oławy. Chodzę prywatnie do ordynatorki oddz.
            dziecięcego w Oławie.
            Moczu nie będę narazie robić, 2 razy wystarczy chyba. Morfologia mnie kusi,
            zawsze to więcej pewności, że nic strasznego się nie dzieje i moge narazie
            spróbować tej furaginy. Sama już nie wiem. A skierowanie lepiej mieć, już kiedyś
            doświadczyłam piorunujących spojrzeń pielęgniarek pobierających krew na oddziale
            dziecięcym bez skierowania - wiesz, mamuśka coś sobie wymyśliła i dziecko cierpi.
            • kasia_750 Re: No to jestem:( 22.04.09, 22:29
              Pisałaś o szpitalu Korczaka, dlatego myślałam, że jesteś z Wrocławia.
              Ja z kolei doświadczyłam wielu współczujących spojrzeń, że znowu kolejna biedna
              matka robi dziecku badania prywatnie, bo lekarz nie chciał wypisać skierowania...
        • tusia364 Re: No to jestem:( 22.04.09, 22:17
          Wogóle to wszystko jakieś dziwne jest... mogę zapytać dlaczego
          robiliście badanie moczu z posiewem? I jak był pobierany mocz? Mam
          wrażenie, że Pani doktor każe Ci w szpitalu leczyć posiew ale nie
          chce za to wziąć odpowiedzialności (dlatego nie daje skierowania).
          Skoro synek jest w dobrej formie i ogólny mocz jest bez cech ZUM-u
          to może bakteria spod napletka, bądź z innego źródła (np.
          laboratorium, bądź błąd w pobraniu).
          • kasikk3 Re: No to jestem:( 23.04.09, 01:20
            Robiłam badanie z własnej inicjatywy, bo w ubiegłym tygodniu położna
            środowiskowa stwierdziła po wizycie w domu, że syn stanowczo za mało je i po
            zleconym ważeniu w rejonie okazało się, że bardzo mało przybiera na wadze (60g w
            ciągu tygodnia). Przestraszyłam się, że coś mu dolega. W przychodni skończyło
            się na ważeniu, więc uznałam, że nie będę czekać tydzień do następnego ważenia
            tylko od razu zrobię mocz, żeby mieć pewność, że wszystko ok. Ogólne miałam w
            piątek, wyszło super, więc byłam PEWNA, że posiew też będzie super - a tu
            niespodzianka. Powtórzyłam i to samo, pobrałam dobrze, młodego odkażałam
            octeniseptem i siurał prosto do pudełka.
            Jak sprawdzić, czy to spod napletka nie jest??? Brat mnie kusi, żeby spróbować
            go odkazić tam strzykawką i wtedy spróbować zbadać mocz jeszcze raz. Próbował
            ktoś takich akrobacji?
            • madziulec Re: No to jestem:( 23.04.09, 07:33
              Po pierwsze delikatnie sprobuj odciagnac napletek (to jest tak, ze odciagasz 4
              palcami, wiec moze Ci pomoc druga osoba w umyciu).
              Jesli nie wyjdzie... nie rob nic na sile, Michasiowi idiotka lekarka nefrolog
              odciagnela na sile w szpitalu mimo waskiego ujscia, nawrzeszczala, ze ma mastke
              i tym podobne.

              Jesli sie nei da - sprobuj wielokrotnie podawanego tu sposobu:
              - z tego samego siusiania musisz pobrac 2 probki
              Ale nie przelewajac tylko wlasnie od razu pobierasz 2.

              Co powinno wyjsc jesli bakterie sa rzeczywiscie spod napletka? Ze w pierwszej
              probce jest 10^4 na przyklad, a w drugiej juz 10^2 albo nawet i w ogole, bo
              bakterie sie wyplucza.

              Taka prawda.

              Po wizycie u dr Smigielskiego (serce-Czlowiek od wlasnie siusiakow) wiem, ze
              jesli mastka zostaje pod napletkiem to potrafia wychodzic cuda, a zakazenie moze
              byc nawet takie, ze dziekco nei bedzie siusiac...
              • tusia364 Re: No to jestem:( 23.04.09, 09:35
                Dokładnie tak, jak napisała Madziulec.
                Z tą strzykawką to w szpitalu przed cewnikowaniem synkowi
                pielęgniarka tak przemywała siusiaka. Tak, jakby próbowała mu
                wstrzyknąć do środka Octenisept. strasznie brzmi, ale nie wyglądało
                strasznie, poza tym synek nie płakał przy tym. Lepsze to niż
                pokropienie solą fizjologiczną (czego byłam świadkiem przy próbie
                cewnikowania synka w innym szpitalu). Poza tym, u nas też kilka razy
                w posiewie wychodziła bakteria (pseudomonas) a w ogólnym nie było
                cech zumu. W końcu synka zacewnikowano i posiew wyszedł jałowy.
                Dostaliśmy maść na rozklejenie napletka i jest OK. I posiewy jałowe
                (dziś odebrałam kolejny big_grin) i mastki nie ma.
                Nie daj się od razu wcisnąć do szpitala zanim nie ustalisz, czy na
                pewno nie macie bakterii. Bo w szpitalu od razu Wam załadują
                antybiotyk, a może niepotrzebnie.
                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka