Dodaj do ulubionych

wychowawcą być

19.12.08, 22:09
Chciałam zapytać jak rozumiecie rolę wychowawcy?
Czy uważacie, że ta "funkcja" jest w ogóle potrzebna? Czy jesteście
"adwokatami" swoich uczniów? Wystąpilibyście przeciwko koledze/koleżance,
która według Was traktuje lub uczy ich źle? Czy lojalność nauczycieli jest
silniejsza niż lojalność wewnątrzklasowa ;)?

Ja staram się być takim buforem i tłumaczyć obie strony, ale stanęłam właśnie
przed dylematem, bo jedna ze stron ma zdecydowanie rację, i ja sama nie
znajduję usprawiedliwienia dla drugiej....
Obserwuj wątek
    • shiva772 Re: wychowawcą być 20.12.08, 00:30
      :)))))))))
      Czyli nauczyciel jest tym dupkiem :)
      No to ja za siebie napiszę. Jedyna rzecz która trzyma mnie w szkole
      to uczniowie. Oni są jeszcze młodzi i nie skarzeni. To dla nich
      jestem w TEJ pracy (wiadomo że nie dla kasy i nie dla innych
      nauczycieli). Uczniowie są zawsze obiektywni (zapytaj ich co sobie
      wystawią na koniec semestru i zawsze będzie to własciwa ocena) bo im
      zależy na ideach, na sprawiedliwości, na prawdzie!!!
      Ja jako wychowawca staram sie być ZAWSZE uczciwa. I oni to
      doceniają. Musisz dylemat załatwić dyskretnie z winowajcą a jeżeli
      winowajca się nie przyznaje...trudno naciskaj. Jeżeli sie
      sprzeniewierzysz jako wychowawca masz przesrane. Uczciwość w szkole
      jest najważniejsza.
      • mist3 Re: wychowawcą być 20.12.08, 17:56
        ja jestem w szkole dla uczniów ale i dla moich koleżanek i kolegów, dzięki
        którym do pracy przychodzę z przyjemnością. Z uczniami bywa różnie (pracuję w
        szkole, oględnie mówiąc, do której chodzi młodzież poniżej pewnego poziomu), a
        na moich koleżanki i kolegów zawsze mogę liczyć. Co nie znaczy, że jak ktoś z
        nich potraktuje moich wychowanków niesprawiedliwie (a każdemu z nas się to
        zdarza, niestety) - nie staram się bronić uczniów. Zawsze wysłuchuję obydwu (a
        czasem i trzeciej - rodzica) stron.
        U mnie w szkole uczniowie są rzadko obiektywni, ale ja się staram ich rozumieć -
        pochodzą najczęściej z nieciekawych środowisk, mają wiele problemów, a przede
        wszystkim są młodzi. Ja rozmawiam z nimi tak jak z moimi współpracownikami -
        uprzejmie, wysłuchując ich racji i przedstawiając swoje. Pochlebiam sobie, że
        dzięki temu udało mi się parę konfliktów rozwiązać
        Wydaje mi się, że zawsze warto poznać racje obu stron i samemu (lub z pomocą
        samorządu klasowego czy szkolnego, pedagoga, itd. - w zależności od wagi sprawy)
        znaleźć rozsądne wyjście z sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka