ac3
18.01.06, 00:16
z dzisiejszej Pomorskiej doskonała wiadomość dla Grudziądza:
Komisja kwalifikacyjna chce rekomendować premierowi na wojewodę Krzysztofa Mikietyńskiego i Marzennę Drab. W takiej właśnie kolejności.
Późnym wieczorem w poniedziałek zakończyły się rozmowy komisji kwalifikacyjnej z kandydatami na wojewodę kujawsko-pomorskiego. - Bardzo dobrze wypadł wiceburmistrz Nakła, Krzysztof Mikietyński. I chyba jego będziemy rekomendowali premierowi jako kandydata numer jeden - powiedział wczoraj "Pomorskiej", uczestniczący w przesłuchaniach, wiceminister spraw wewnętrznych, Arkadiusz Czartoryski. - Bardzo dobre przygotowanie merytoryczne wykazała też sekretarz Urzędu Miasta w Grudziądzu, Marzenna Drab. Te dwie osoby zrobiły najkorzystniejsze wrażenie i prawdopodobnie wojewoda powołany będzie właśnie spośród tej dwójki. Kiedy to nastąpi? Wszystko wskazuje, że w środę w godzinach popołudniowych - twierdzi wiceminister. Panie mają pierwszeństwo Przesłuchania naszych kandydatów zaczęły się o godz. 17.30. Marzennę Drab, jedyną wśród nich kobietę, poproszono jako pierwszą. - To była raczej dyskusja niż egzamin, w każdym razie nikt nie zadawał podchwytliwych pytań, nie próbował zapędzić w kozi róg. Pytano mnie m.in., jakie widzę kierunki rozwoju województwa, o znajomość procedur naboru kadr, szczegóły dotyczące zarządzania kryzysowego - mówi Marzenna Drab. Krzysztof Mikietyński, jak wszyscy, musiał najpierw przedstawić swój życiorys zawodowy. - Mówiłem m.in. o tym, jak wyobrażam sobie współpracę z marszałkiem województwa, walkę z bezrobociem, ale też o takich szczegółach, jak różnice między audytem a kontrolą wewnętrzną - zdradza Mikietyński. Kto macha szabelką Wymieniany w ostatnich dniach jako faworyt, były wojewoda toruński Bernard Kwiatkowski nie zgodził się na pisanie testów, które przeszli miesiąc temu inni kandydaci. W samo południe spotkał się tylko z wiceministrem Czartoryskim. - Nie przyjechałem na testy, nikt mi o nich nawet nie wspominał. Zaproszono mnie jedynie na rozmowę z wiceministrem, miałem też złożyć dokumenty. Wcześniej nie walczyłem o funkcję wojewody toruńskiego i teraz też nie zamierzam walczyć o fotel. Jeśłi ktoś widzi mnie na tym stanowisku, to składa mi propozycję i koniec. Tylko w takiej formule możemy rozmawiać - kwituje Bernard Kwiatkowski. Zaraz po ogłoszeniu kandydatury Kwiatkowskiego resort spraw wewnętrznych zalała fala zarzutów na jego temat. Poczynając od niejasności przy wykupie gruntów pod autostrady, na związkach z "Ordynacką" kończąc. Były wojewoda nie kryje, że za tą akcją stoi toruński poseł PiS, Antoni Mężydło. - Byłem przerażony, jak tego słuchałem. Pan Mężydło kwalifikuje się do sądu. Pytałem pana ministra Czartoryskiego, dlaczego poseł z partii, która zgłosiła mnie na to stanowisko, wymachuje tak szabelką i głosi jawne kłamstwa? Ale przynajmniej dowiedziałem się, że już mnie sprawdzono i wszystko w porządku, jestem czysty - zapewnia Kwiatkowski. Bez koalicjantów W rozmowie z "Pomorską" wiceminister Czartoryski stanowczo zdementował pogłoski, jakoby w ramach ewentualnej koalicji PiS z Samoobroną i PSL, wojewodą zostanie kandydat jednej z tych dwóch partii. - Nie było takich propozycji - oświadczył.
Dariusz Knapik
18 Stycznia 2006