pwz90
11.06.10, 11:20
Chyba wszyscy pamiętamy obrazki z majowej akcji ratowania wałów w
Dziekanowie oraz dramatyczne apele burmistrza Łomianek o pomoc.
Tym bardziej dziwi to, że gdy na te prośby odpowiedziało wojsko,
zostało odesłane z kwitkiem. A wkrótce potem znów burmistrz wzywał
mieszkańców. Przy okazji kolejnej fali kulminacyjnej powraca też
temat obwodnicy Łomianek. Przypomnijmy, że poprzednie władze chciały
trasę S7 poprowadzić nad Wisłą i jednocześnie zbudo-wać solidny wał
przeciwpowodziowy.
Gdyby wał pękł, prawie całe Łomianki znalazłyby się pod wodą. Sztab
kryzyso-wy na bieżąco relacjonował przez internet sytuację na
wałach, wysyłając drama-tyczne apele o pomoc mieszkańców. Wszystko
niemal na żywo relacjonowały pro-gramy telewizyjne.
Dlaczego więc Łomianki zrezygnowały z pomocy wojska?
Wały zmodernizowane w 2004 r.
Wały wiślane w gminie Łomianki przeszły częściową modernizację w
2004 roku. - W Dziekanowie wał był przebudowany, zabezpieczony folią
na głębokości metra po-niżej dolnej linii, pokryty humusem i
umocniony - powiedział nam Tadeusz Kiliś z Wojewódzkiego Zarządu
Melioracji i Urządzeń Wodnych. - O ile inne wały mają dość rzadką
strukturę, akurat w tym miejscu, gdzie trwała akcja, istniało
minimalne prawdopodobieństwo, że będą przeciekać. Akcja się
rozpoczęła, zanim ktokolwiek ze służb wodnych przybył na miejsce.
Na zmodernizowany przed sześcioma laty wał wyłożono z pomocą
mieszkań-ców blisko 100 tys. worków z piachem, o które zabiegał
także samorząd Nowego Dworu Mazowieckiego. - Taka liczba to gruba
przesada, sytuacja nie wymagała takiego zaangażowania środków
właśnie w tym miejscu - stwierdza kategorycznie T. Kiliś.
Pomagali mieszkańcy
Do umacniania wału zaangażowano mieszkańców i więźniów z zakładu
karnego na Białołęce. Swoją pomoc zaoferowało też wojsko. Z naszych
źródeł wynika, że 22 maja do przyjazdu była gotowa grupa żołnierzy.
Mieli stawić się na wałach około 20.00, czekali jedynie na faks z
Łomianek potwierdzający zapotrzebowanie na pomoc. Około 17.00
łomiankowski urząd zrezygnował z żołnierzy. Rzecznik Łomia-nek nie
odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie, czy rzeczywiście i
dlaczego gmina zrezygnowała z pomocy wojska.
Padają oskarżenia z ust radnych opozycji, że burmistrz Wiesław
Pszczółkowski zrobił sobie medialne show. Zapewne, gdyby wał pękł,
oponenci twierdziliby, że akcja była źle prowadzona i za mała.
Wiadomo, że w przypadku przerwania wałów w Łomiankach większość
gminy ucierpiałaby bardzo. Jednak według fachowców - gmina wytoczyła
armaty przeciwko muchom...
www.gazetaecho.pl/cgi-bin/echo/echo/echo/O-2010-06_11-8