piotr1271
04.09.10, 07:53
Zaklady lotnicze 'Awiakor' (dawniej Fabryka №18)w Samarze (dawniej Kujbyszew), specjalizujące
się w produkcji i remontach samolotów pasażerskich (dawniej bombowców Tu-95) ukończyły
remont rządowego Tupolewa Tu-154M nr boczny 102, identycznego bliźniaka samolotu rozbitego
w Smoleńsku. Taki remont kosztuje około 10 milionów dolarów.
No i teraz nikt w Polsce nie wie, co z tym samolotem dalej zrobić.
To jest hipokryzja najwyższej próby, doprawdy dech w piersiach zapierająca. Jak to, co zrobić?
Odstawić z powrotem do macierzystego pułku na Okęciu, i zgodnie z przeznaczeniem samolotu
niech nim pan prezydent Komorowski i pan premier Tusk latają, gdzie tylko im będzie trzeba.
Powinni latać z satysfakcją. Z przyjemnością. Na luzie. Z uśmiechem. Z pieśnią na ustach! Poniatno?
Wszak nastąpił przełom w stosunkach polsko-rosyjskich, więc ani prezydent K., ani premier T. nie
mają żadnych sensownych powodów, by Tupolewem nr 102 nie latać. Nie ma też powodu, by im
podatnik kupił nowsze i lepsze samoloty. Czasy są ciężkie, kasy jest mało, zaoszczędzone pieniądze z
pewnością się gdzieś w budżecie przydadzą.
Zresztą '102' jest przecież teraz jak nowy, świeżo wyremontowany troskliwymi, złotymi rękami
rosyjskich przyjaciół, którym premier i prezydent są gotowi wszystko zawierzyć i wszystko
wybaczyć. Samarskie babuszki w gumofilcach w nadgodzinach tyrały, żeby samolot w porę na glanc
wypucować. Samarska dyrekcja wycieczki po nim oprowadzała, pokazując z dumą najwyższą jakość
prac remontowych.
A tu tymczasem te przeklęte, niewdzięczne, rusofobiczne Lachy nie mają zaufania, nie chcą dawać
przykładu i bluźnierczo się zastanawiają, czy wierzyć w szczerość duszy rosyjskiej (dawniej
radzieckiej), czy też pozbyć się samolotu. A to przecież symbol przyjaźni. Tym bardziej symboliczny,
że samolot '102' jest identycznie taki sam jak '101', który umożliwił historyczne pojednanie.
Wątpić w moc takiej relikwii pojednania to jest myślozbrodnia, to jest świętokradztwo, jakby to ujął
OMON do Grasia.
Albo się swoim najlepszym i najbliższym przyjaciołom wierzy, albo im się nie wierzy, A jak się
najbliższym przyjaciołom nie wierzy, i to w dodatku tak demonstracyjnie, że się nie chce latać
samolotem, który ci przyjaciele własnymi rękami specjalnie dla Polaków wyremontowali, to oni mają
wtedy wszelkie prawo uważać Polaków za dwulicowych, wiarołomnych, złych i fałszywych, i
postępować z nimi zgodnie z tą opinią.
Jeżeli prezydent i premier RP do tego stopnia nie wierzą Rosjanom, że nie są skłonni powierzyć
własnej skóry rosyjskiej technologii żeglugi napowietrznej oraz rosyjskiej dobrej woli, to po co w
takim razie w ogóle było jeść tą całą żabę pojednania polsko-rosyjskiego, i niby na jakiej podstawie
lud ma Rosjanom ufać?
O ile z tego całego polsko-rosyjskiego pojednania ma cokolwiek być, to ja się kategorycznie
domagam, by pan prezydent, pan premier, pan minister spraw zagranicznych, pan minister obrony i
pan szef kancelarii pana premiera oraz ich najbliżsi współpracownicy świecili osobistym przykładem.
Aby nie tylko od święta, z mównicy, ale na codzień, w pełni konsekwentnie, publicznie okazywali
swoje rzeczywiste poparcie dla pojednania oraz dobrą wolę wobec rosyjskich przyjaciół.
W tym celu mają latać rządowym Tu-154M nr 102 jak najczęściej i jak najbardziej publicznie, z
transmisjami telewizyjnymi wszystkich startów i lądowań. Żadnych Embraerów, żadnych Boeingów!
Nie jesteście panowie w strefie wpływów Brazylii ani USA, żeby sobie latać samolotami tamtejszej
produkcji. Dla was samoloty robi Samara.
Parafrazując wiekopomny bon mot pana ministra Sikorskiego do Polonii: Polska nie jest jakąś
republiką bananową, żebyście sobie mogli po niej latać samolotami obcej marki.
Wasze miejsce jest tu i teraz, znaczy w Tupolewie '102'. Żadne wykręty nie pomogą. Żadnych
złudzeń, panowie!
A jakby się wam podczas lotów na pokladzie '102' nudziło, to opowiadajcie sobie nawzajem
dowcipy o oszołomach, i o karkołomnych oraz bezsensownych teoriach spiskowych na temat
katastrofy '101'.
Albo osiągniecie w ten sposób historyczne zwycięstwo nad uprzedzeniami Polaków wobec
rosyjskich braci, albo znowu prezydent gdzieś poleci i znowu wszystko się zmieni.