lomek2
20.04.11, 22:29
Deja vu.
Skąd znamy referendum, w którym zadano pytania tek tendencyjne, że wynik głosowania jest oczywisty? Oczywiście pamiętamy - tak były SPREPAROWANE pytania w referendum dotyczącym obwodnicy Łomianek. Pytanie na dowolny można tak zadać, żeby osiągnąć zamierzony cel. Jest to zwykła manipulacja, rzecz obrzydliwa.
Troszkę czasu minęło.
Ostatnio w szkole w DL była wywiadówka. Wywiadówka została wykorzystana przez sołtysa Dziekanowa Leśnego do przeprowadzenia nazwijmy to "głosowania" w sprawie dziennika elektronicznego. Jak wiadomo, sołtys z braku innych sukcesów i pomysłów, postawił sobie za cel wprowadzenie w szkołach gminnych dzienników elektronicznych. Dzięki temu mógłby się wykazać działaniem i zupełnie przy okazji poszłoby parę złotych z pustawej gminnej kasy na rzecz wybranych firm IT. Warto tu przypomnieć, że sołtys sam taka firmę prowadzi i ma paru kolegów robiących to samo w branży.
Nic zdrożnego i wszystko w porządku. Ale. No właśnie.... ALE.
Zadano nam rodzicom pytanie, czy chcemy mieć możliwość wglądu w oceny za pośrednictwem internetu. No oczywiście, że chcemy, kto by nie chciał! Tylko że sołtys ZAPOMNIAŁ DODAĆ w tym pytaniu, że chodzi o PŁATNĄ USŁUGĘ.
Sprawa miałaby w praktyce wyglądać tak, że gmina wyda "parę złotych" na sprzęt, nauczyciele będą wklepywać dane do bazy zarządzanej przez firmę, a rodzice będą mieć do niej płatny dostęp.
W skrócie: gmina inwestuje, nauczyciele wykonują pracę za darmo, rodzice płacą, zarabia firma IT - znajomy lub krewny królika.
Pytanie brzmi: ile osób które udzielało odpowiedzi, było poinformowane o zasadach, w szczególności o płatnym dostępie do danych?
Drugie pytanie, chyba retoryczne, jak autor postrzega uczciwość w ten sposób przeprowadzonej sondy?
Sołtysie, a może by tak znowu ulice wyrównać, po zimie? Wiem, że wybory jeszcze daleko, ale może jednak...