lomianki_rozum
20.01.14, 14:08
- Szefie przyszli do mnie deweloperzy i chcą żebyś zrobił dla nich spotkanie z dyrektorem puszczy.
- Co? Piotrek, czy im się całkiem w głowach poprzewracało?
- Słuchaj, są te wybory, oni wszystko mogą. Obiecali, że każdego, kto tylko przeciw nam wystąpi, to zetrą na proch. I ja ci mówię, oni to potrafią zrobić.
- Ale dyrektor puszczy się nie zgodzi gadać z nimi, to jest za cwany lis.
- To załatw jego zastępcę. Ja im nie mogę odmówić.
- Piotrek, kto tu rządzi, ja nic nie rozumiem…
- Nie pierwszy i nie ostatni raz – mruknął pod nosem
- Co?
- Nic, nic… mów dalej.
- Przed chwilą ci na głowę wleźli ci przedsiębiorcy z partii antyklerykalnej, teraz znowu wracają ci deweloperzy. Przecież my już nie mamy żadnego ruchu.
- Tylko ci się tak wydaje. Cel jest najważniejszy. Chcesz mieć robotę przez następne cztery lata? To się trzeba z nimi układać, na tych twoich dewotkach to daleko nie zajedziemy.
- No, tylko nie dewotki. Oni przecież… Sudan, powstania, jedno po drugim, no i krzyczą na sesjach.
- Tak że aż jednego do prokuratora wzywają. No ale, nieważne. Też się przydadzą. To jadę, to spotkanie załatwiać a później obiecałem im, że się to nagłośni.
- O rany, jak ja się ludziom pokażę…