brycezion
13.12.05, 20:33
Wszystkie uwagi o stanie i wyglądzie miasta są jak najbardziej słuszne.Gdy się
wchodzi niezapowiedziany do czyjegoś mieszkania - jego widok świadczy o
gospodarzu.Dziwią mnie jednak domy,gdzie wewnątrz lśnią parkiety,a na zewnątrz
rdzewieje pokrzywiony płot.To w większości przypadków nie jest sprawa
pieniędzy,lecz kultury i wewnętrznej potrzeby estetyki,ładu.Pewnie,że jak
napisał któryś forumowicz - są to różne zaszłości.Ale ul.Warszawska jest
napewno wizytówką miasta,wrażenia o którym nie zmieni monumentalny ICDS.Bądź
pomysły na budowy jakichś "centrów",których potrzebę umieściłbym na dalekiej
pozycji priorytetów.
Najpierw woda,kanalizacja,drogi wraz z chodnikami i poboczami,trawnikami.
(Mówimy o zadaniach własnych miasta.Zadanie "Wały wiślane" jest zadaniem nr.1
które kosztowałoby nas w budżecie na 2006 tylko 150 tys.zł - partycypacja w
projekcie techn.- i kilkadziesiąt pism,wizyt i narad,aby znalazły się
pieniądze na ich podwyższenie.W takich sprawach decyduje upór petenta.)
Natomiast uporządkowanie ul.Warszawskiej postawiłbym na 4 miejscu.Najpierw
wygoniłbym naszych architektów,aby przeszli się i spisali wszystkie swoje
uwagi co należy zrobić,konkretnie,przy każdej posesji.(Tak kiedyś robiłem,gdy
przygotowywałem wykazy usterek do remontu dużych obiektów.)
Powstałby program i wstępny kosztorys,który rozłożony na lata móŋłby za 5 lat
doprowadzić do zupełnej zmiany wyglądu ul.Warszawskiej.Bez żadnych wyburzeń i
rewolucji.
Joseph,małe miasteczko w stanie Oregon.Znane już jako "miasto artystów".Przez
środek jego biegnie główna droga w tym rejonie płn.-płd.Opracowano
program,który kosztował 3 mln USD.(Biorąc pod uwagę nasze ceny,myślę,że
zmieścilibyśmy się w 8 mln zł,zwłaszcza,że nie stałyby na ulicach liczne
bronzowe rzeźby.) Wszędzie obok chodników trawniki,kwietniki.A na nich
TABLICZKI!!!: "Tym kwietnikiem opiekuje się...sklep,dom".Myślę,że mieszkańcy
Łomianek,ul.Warszawskiej widząc,że miasto robi coś dla nich,przyłączyliby się
do takiej akcji.
Zresztą co tu daleko szukać,można dać wiele przykładów z Polski,gdzie władze
miasta czują się rzeczywiście gospodarzami.