frags
28.07.06, 11:26
Lech Wałęsa chce wprowadzenia zakazu lądowania na gdańskim lotnisku dla
samolotów taniej linii lotniczej Wizz Air.
Chodzi o reklamę, jaka zawisła w hali odlotów lotniska Londyn Luton, przez
które rocznie przewija się ponad 7 mln osób. Zachęca ona do odwiedzenia
Gdańska. Nie ma tam jednak mowy ani o lotnisku im. Lecha Wałęsy, ani o
"Solidarności", stoczni czy choćby bursztynach. - Wódka i śledź tylko za 2,5
funta. Chce ci się pić i jeść - leć do Gdańska - namawia po angielsku reklama,
podała "Gazeta Wyborcza".
Tablicę wywiesiła węgiersko-amerykańska tania linia lotnicza Wizz Air. Akcję
promocyjną kieruje do młodych Brytyjczyków, bo "tanie picie" to ponoć
najlepszy sposób nakłonienia ich do zakupu biletu lotniczego. W Anglii mogą
się upijać do godz. 23, a w Polsce przez całą noc i to za półdarmo. Skutki
odczuwa już np. Kraków, gdzie grupy chamskich wyrostków m.in. wulgarnie
zaczepiają kelnerki i awanturują się w pubach czy taksówkach.
Tymczasem reklama wstrząsnęła Lechem Wałęsą. Jego zdaniem promowanie
"wódczanego" oblicza Gdańska jest niedopuszczalne. - Będę się domagał
wprowadzenia zakazu lądowania dla tych linii na lotnisku mojego imienia. Nie
chcę, by ludzie zjeżdżali się tu na pijaństwo. Kiedy tworzyliśmy w Gdańsku
historię Europy, alkoholu w ogóle nie piliśmy - podkreśla dla "GW". Zapowiada,
że spotka się w tej sprawie z marszałkiem województwa, który razem z władzami
Trójmiasta ma większość udziałów lotniska.
Co na to Wizz Air? - Nie chcemy uczestniczyć w żadnych grach politycznych.
Jesteśmy linią, która dostarcza atrakcyjne loty milionom Polaków i tym, którzy
pragną zobaczyć ten kraj. A z tym, co się dzieje w Krakowie, nie mamy nic
wspólnego, bo tam nie latamy - pisze w oświadczeniu Natasa Kazmer, rzeczniczka
linii.
(by wirtualnemedia.pl)