Dodaj do ulubionych

cień a może cierpienie....

14.11.01, 16:03
„...Na przekór światu z samotności drwię
Udaję, że nic nie zdarzyło się
Wzruszeniem ramion żegnam, każdy dzień
Wieczorem mnie opuszcza własny cień.

Rankiem powraca smutny kryjąc wstyd
Przeprasza, że się włóczył długo zbyt
Lecz w nocy szept wsłuchany pragnął znów
Przypomnieć sobie barwę twoich słów ...”
Obserwuj wątek
    • d.z Re: cień a może cierpienie.... 14.11.01, 16:07
      Czyżbyś, aż tak bardzo cierpiał Sawa55?
      Jeśli Ciebie to pocieszy, to ja też - ale na szczęście "widzimisię", że jeśli
      mój program zadziała, to szybko osiągnę stan równowagi.
      • sloggi Re: cień a może cierpienie.... 14.11.01, 22:40
        Bo jak już dawno rzekł pewien mądry człowiek: w przyrodzie wszystko umiera, aby
        odrodzić się na nowo.
        Czy to już zima ?
        • sawa55 Re: cień a może cierpienie.... 15.11.01, 13:16
          Tylkoś jakoś odrodzenia nie moge doznać już od tak dawna, że przestaje w niego
          wierzyć. ;o(
          Nie ma chyba nikogo, kto może zmienić moje stany umysłowe, chociaż czasami
          spontaniczne wypady na piwo wprowadzaja mnie w fazę bycia przebiśniegiem...
    • kornikzet Re: cień a może cierpienie.... 15.11.01, 09:04
      sawa55 napisał(a):

      > „...Na przekór światu z samotności drwię
      > Udaję, że nic nie zdarzyło się
      > Wzruszeniem ramion żegnam, każdy dzień
      > Wieczorem mnie opuszcza własny cień.
      >
      > Rankiem powraca smutny kryjąc wstyd
      > Przeprasza, że się włóczył długo zbyt
      > Lecz w nocy szept wsłuchany pragnął znów
      > Przypomnieć sobie barwę twoich słów ...”


      Jam jest pielgrzym który dom swój dawo porzucił
      i tak w drodze przez życie brnę raz w słońcu raz w strugach deszczu,
      i nie wiem już skąd ja ani dokąd ma droga prowadzi
      wiem jedno nie mogę tu zostac na dłużej ......
      Tak więć idę ku przeznaczeniu


      • sawa55 Re: cień a może cierpienie.... 15.11.01, 13:31
        „Panie, który wiedziesz życie drogą pokrętną.
        Panie, który oczy mamisz pozorem.
        Staram się świat czytać, jak księgę najświętszą,
        A cierpliwość jest mi wzorem!
        Swoje życie w trudzie, jak wszyscy chcę przeżyć.
        Aż się nie zatrzyma serce sterane!
        Ale nawet kiedy do ziemi się przygnę,
        Nadal prosić, nadal prosić nie przestanę.

        Daj mi jeszcze odpocząć na ziemi
        Nim zobaczę światełko w mroku.
        Zanim dojdę do Twojej sieni.
        Zanim będę miał wieczny spokój.
        Daj mi tutaj raju spróbować,
        Na tej ziemi, co jęczy w znoju.
        Raju chwilę! A potem mnie prowadź
        Do Twoich niebieskich pokojów!!!...”
        • sloggi z Grechuty śpiewów.... 15.11.01, 21:51
          ...i ciągle sobie zadaję pytanie,
          czy to jest przyjażń ?, czy to już kochanie............
          • sawa55 Re: z Grechuty śpiewów.... 16.11.01, 09:34
            "Było kiedyś w pewnym mieście, wielkie poruszenie.
            Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie...
            Wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek.
            Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic nawet to, że śpiewak
            śpiewał tylko dla tej pani...
            I gdy rozum tracił dla niej, śmiała się klaskała... "

            Olewała go...
            • sloggi Re: z Grechuty śpiewów.... 28.11.01, 20:40
              No fakt, ona go olewała - choc z punktu fizjologicznego to jemu byłoby łatwiej.
              Z Grechuty najbardziej lubię ,,Korowód", ,,Gaj" i wiersz Gałczyńskiego.
              • sawa55 Re: z Grechuty śpiewów.... 29.11.01, 12:20
                "Korowód" jest mi bardzo bliskim utworem. Jest utworem który pozwolił mi nie
                ośmieszyć się publicznie... Było miło. ;o) Witam ponownie na stronach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka